Wybrany tag

zużycia

Uncategorized

PROJEKT DENKO | MARZEC 2016 | SŁABO, SŁABO :P

21 kwietnia 2016
Hej!
Zakupy w Rossmannie już zrobione, czy może omijacie tę drogerię szerokim łukiem? Ja tym razem  na szczęście nie zaszalałam i jestem z siebie dumna 😀 kupiłam 3 kosmetyki, ale pokażę je Wam w oddzielnym poście – teraz na blogu będą pojawiać się krótsze teksty, bo skupiam się  bardziej na odpoczynku i ostatnich powtórkach przed maturą – mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi 😀
W tym miesiącu trochę opóźniłam się z denkiem – jakoś ciężko mi się zorganizować – mam nadzieję, że w połowie maja wszystko wróci do normy. Pokażę Wam  dzisiaj kilka kosmetyków, które udało mi się zużyć w marcu – moje zapasy w końcu zaczęły topnieć i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Jeśli ciekawi Was, co znalazło się w gronie pustych opakowań – zapraszam do dalszej części posta 🙂

TWARZ:
To krem, o którym mogliście przeczytać post na blogu. Działał, ale jak na moje oko (i twarz :P) zbyt delikatnie. Nadal mam aktywne zmiany (co prawda pojedyncze, ale jednak) i potrzebuję działania antybakteryjnego. Ten krem bardziej sprawdzi się u osób z rozszerzonymi porami, poszarzałą cerą i zaskórnikami. Będzie również fajną alternatywą dla osób koło 30, które szukają podobnego działania + czegoś co zadziała antyoksydacyjnie. Nie jestem na nie, ale nie wrócę – Duo [+] sprawdza się w moim przypadku znacznie lepiej.
  • GARNIER, PŁYN MICELARNY – SKÓRA NORMALNA I MIESZANA
Zachęcona pozytywnymi opiniami na blogach i Youtube skusiłam się na zieloną wersję popularnego płynu micelarnego z Garniera. Jak widać – ta butelka nie jest zużyta do końca, ale znalazłam ją gdzieś w szafie – stała zapomniana pośród rzeczy z przeprowadzki. Miałam już jedno opakowanie i przyznam szczerze, że się na nim zawiodłam. Zmywa makijaż gorzej, niż różowa wersja, a do tego ma w składzie alkohol i dość mocno nim pachnie. Potrafi trochę wysuszyć, ale na szczęście mnie nie podrażniał. Nie stosowałam go jednak w okolice oczu. nie kupię ponownie.
  • IZOTZIAJA
To już stały bywalec moich projektów denko. retinoid, którego używam stale. Uprzedzając pytania – jest to lek wypisywany przez lekarza na receptę. Złuszcza martwy naskórek i stymuluje produkcję nowego. Mam w zapasie jeszcze 2 opakowania i jak na razie mam używać ją do czerwca 🙂
  • LOREAL, LUMI MAGIQUE – KOREKTOR ROZŚWIETLAJACY
Korektor, którego ja nie miałam okazji używać (tylko raz, ale to nie jest podstawa, żeby pisać na jego temat recenzję :P), ale moja mama kazała wspomnieć o nim w którymś poście. Bardzo jej się spodobał przez to, że całkiem ładnie kryje, a do tego rozświetla obszar pod oczami i sprawia, że oko wygląda na dużo bardziej wypoczęte. Warto sięgnąć po niego na promocji w Rossmannie, bo nie należy do najtańszych kosmetyków. Warto wspomnieć, że dość szybko się kończy – jak każdy korektor w pisaku.
Dla mnie jest to kosmetyk kultowy – tak jak podkład z tej serii – i regularnie do niego wracam. Zawsze kupuje go na promocjach lub w sieci, bo wychodzi zdecydowanie taniej niż przy zakupie w cenie regularnej. Dobrze kryje i nie wysusza skory wokół oczu. Ma satynowe wykończenie, jest bardziej rozjaśniający niż rozświetlajacy. Nie wchodzi w załamania i nie ciemnieje.
  • SKIN 79, BB CLEANSER
Miałam 3 próbki tej pianki i jestem oczarowana formułą tego kosmetyku. tak gęstej i naładowanej powietrzem pianki jeszcze nie używałam. Doskonale oczyszcza twarz i chętnie bym się na nią skusiła, ale mam zbyt duży zapas produktów do oczyszczania :C Myślę, że kiedyś pełnowymiarowe opakowanie trafi do mojej kosmetyczki! 😀
  • SYLVECO, LEKKI KREM ROKITNIKOWY
Po zużyciu takiej małej saszetki ciężko jest cokolwiek powiedzieć o kremie. Użyłam go na noc – dobrze nawilżył skórę i mnie nie zapchał. Przeraził mnie jego żółty kolor – jakoś nie chciał się wchłonąć i wyglądałam jak kurczak 😛 Raczej nie kupię – nie jest dostosowany do mojego typu cery.
  • CLARENA, KREM Z LIPOSOMAMI I KWASEM PIROGRONOWYM
Próbka, która również starczyła mi na jedno użycie. Krem szczypał mnie w twarz, ale może to wina tego, że miałam ją lekko podrażnioną po retinoidach. Miał bardzo treściwą konsystencję, ładnie pachniał, ale czułam, jakby moja skóra w ogóle nie miała dostępu do tlenu. Nie lubię takiego efektu oblepienia, więc go nie kupię – to niestety kolejny kosmetyk nie dla mnie.

CIAŁO:

  • DOVE, ŻEL POD PRYSZNIC SILK GLOW
Wersja, która miałam pierwszy raz. Miała pół kremową konsystencje i nie wysuszała skóry, ale nie do końca odpowiadał mi jej zapach. Zdecydowanie wolę te bardziej owocowe albo słodkie. Raczej po nią nie sięgnę- jest do wyboru tyle wariantów, że mam w czym wybrzydzać 😛
  • BALEA, ŻEL DO GOLENIA, LETNI OGRÓD
najlepsze i najtańsze żele jakich miałam okazję używać. W DM kosztują 1,15 EURO, więc to pikuś, nawet po przeliczeniu na złotówki. Żel był  bardzo wydajny, gęsty i pięknie pachniał mango. Nie spływał z nóg i zmieniał się w gęstą, mocno trzymającą się skóry pianę. Dzięki niemu maszynka gładko sunęła po ciele i podrażnienia czy zadrapania zostały zredukowane do minimum. mam nadzieję, że w te wakacje też uda mi się jechać do Niemiec – na pewno uzupełnię sobie zapasy, bo warto 😀
  • FA, FLORAL PROTECT, ANTYPERSPIRANT
Antyperspiranty z Fa nie są moimi ulubionymi, ale moja mama kupiła ostatnio dwa na promocji i pomagałam jej w  ich zużywaniu. Ten bardzo ładnie pachniał – moim zdaniem kwiatowo – owocowo. Jeśli chodzi o ochronę przed poceniem – u mnie dawał radę, ale nie należę do osób, które mają z tym duży problem. Był okej, ale nie wiem czy do niego wrócę.
  • BALEA, FRUITY HARMONY, KREM DO RĄK
Jeden z moich ulubionych kremów do rąk. Miał treściwą konsystencję, bardzo dobrze nawilżał i natłuszczał. Pozostawiał na skórze delikatny film, ale nie przeszkadzał on w codziennych czynnościach. Je go zapach był cudowny – owocowy, słodki – sprawiał, że kremowałam ręce częściej niż zazwyczaj. Po raz kolejny mam nadzieję, że będzie mi dane uzupełnić zapasy 😀
  • KNEIPP, BIO OLEJEK DO CIAŁA
Kolejna próbka, którą niezbyt fajnie wspominam. Olejek zadziałał dobrze, miał ładny, cytrusowy zapach, ale wiem, że miał w składzie pochodną parafiny (albo samą parafinę), a mnie takie produkty potrafią na dłuższą metę zapchać – szczególnie na plecach i dekolcie. Po tak pozytywnych opiniach spodziewałam się czegoś lepszego i przyznam szczerze, że się rozczarowałam. Nie sięgnę po pełną wersję.
  • ISANA, ZIMOWE MYDŁO DO RĄK
Moje drugie i ostatnie opakowanie zimowego kremu do rąk. Lubię mydła Isany – może trochę wysuszają, ale są bardzo tanie i łatwo dostępne. Ta wersja miała obłędny, karmelowo – waniliowy zapach. Mam nadzieję, że za rok wymyślą coś podobnego 😀

WŁOSY:

  • ISANA MED, SZAMPON UREA
Szampon, którego używałam raz w tygodniu w celu mocniejszego oczyszczenia skóry głowy i włosów. Mimo tego, że w swoim składzie zawiera SLES, to ma łagodniejsze działanie, bo dalej rzeczywiście występuje mocznik. Fajnie się pienił, nie podrażniał, a przy tym dobrze usuwał silikony czy inne zanieczyszczenia. Jeszcze do niego wrócę.
Znacie któryś ze zdenkowanych przeze mnie produktów? Coś ciekawego wpadło Wam w oko? A jak Wam poszło marcowe zużywanie kosmetyków?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

Projekt denko #1

16 maja 2015
Hejooo!
Miałam już Wam pisać posta, dlaczego w ciągu tych długich miesięcy prowadzenia bloga nie pojawił się u mnie ani jeden projekt denko 😀 Posanowiłam jednak kilka tygodni temu postawić w szafie dużą, papierową torbę i zbierać do niej puste opakowania po kosmetykach 😀 Jakoś mi się udało, miałam ogromna ochotę to wyrzucić kolejny razem, stwierdziłam jednak, że taki okres czasu się trudziłam, żeby cokolwiek tam włożyć, że szkoda to teraz zaprzepaścić 😛 Więc macie pierwszy projekt denko! To mój debiut, więc bądźcie wyrozumiali 😀 Zapraszam do czytania i oglądania :3

Zużyte kosmetyki podzieliłam na kilka części, żeby łatwiej było mi je wam opisywać :3 Mam nadzieję, że taki sposób okaże się przejrzysty i spowoduje, że post będzie bardziej czytelny 😀 Zdjęcia są dopasowanie do poszczególnych kategorii, więc nie ma z tym problemu. To co? Zaczynamy!

1. CIAŁO:

  • Krem do rąk Isana Med 5,5% Urea – nie stosowałam tego kremu do smarowania rąk, ale na stopy. Moim zdaniem sprawdza się bardzo dobrze, łagodzi moją podrażnioną, suchą, wręcz atopową skórę, do tego jest tani i starcza na dość długo. Kupię ponownie.
  • Antyperspirant Rexona Men Invisible – Mateusz był z antyperspirantu zadowolony. Działał długo, na koszulkach nie było ani białych, ani żółtych śladów. Zapach typowo męski, również nie ma mu czego w tej kwestii zarzucić. Cena na promocji przystępna. Kupię ponownie.
  • Linovit A+E – krem ochronny z witaminą A i E – kolejne mazidło do stóp, zdecydowanie bardziej treściwe, tanie, ale działające naprawdę mocno. Można pożegnać się dzięki niemu z popękanymi piętami i okolicami kostek – u mnie sprawdziła się dobrze. Do kupienia w każdej aptece. Kupię ponownie.
  • Mydło Carex sensitive – dobre mydło, do mycia pędzli też się sprawdza, ale pod koniec zaczęło mocno wysuszać mi dłonie, podobnie jak inne mydła :C Być może kupię ponownie. [LINK DO RECENZJI]
  • Balsam do ciała Wellnes & Beauty – Mango i Papaja z tym kosmetykiem polubiłam się dlatego, że szybko się wchłaniał i całkiem nieźle nawilżał, chociaż miałam wrażenie, że moja skóra potrzebuje go jeszcze więcej. Średnio wydajny. Recenzja na blogu jeszcze będzie. Kupię ponownie (bo inne wersje zapachowe też trzeba przetestować :P). 
  • Żel pod prysznic Isana Passion Fruit – zapach cudowny, piana też, szkoda tylko że ma w składzie SLS, na który moja skóra ostanio reaguje coraz gorzej. Nie wysuszał jakoś mocno, najgorzej ucierpiały łokcie i kostki, reszta w miarę 😛 Jak na żel za 2,15 (kupiłam na promocji) cudowny. Być może kupię ponownie.
  • Peeling do ciała Isana Limonka i Kwiat Jabłoni – stosowałam go jako żel pod prysznic a nie peeling, bo był bardzo delikatny. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostawiał skórę gładką i napiętą a do tego świetnie pachniał. Ja upolowałam go za około 3,5 zł, więc jak na taką cenę nawet jako żel jest super 😀 Szkoda, że to limitowana edycja :C Jeśli się pojawi – kupię ponownie.

TWARZ:
  • Chusteczki nawilżane Babydream – dobrze nasączone, fajnie zmywały makijaż, ale używałam je tylko po przyjściu z zajęć, nie podczas wieczornego demakijażu. Tanie, w paczce jest dość dużo sztuk i są łatwo dostępne. Kupię ponownie.
  • Krem pod oczy z bławatkiem Ziaja – krem dobry dla dziewczyn tak młodych jak ja. Fajnie nawilża, napina skórę, delikatnie zmniejsza cienie i opuchliznę. Pisałam o nim [TUTAJ]. Być może kupię ponownie.
  • Tonik zwężający pory. Oczyszczanie liście manuka Ziaja – tonik świetny, bardzo wydajny. Dobrze odświeżał skórę, niwelował uczucie nieprzyjemnego napięcia skóry po myciu żelem. Nie zauważyłam zwężenia porów, ale nie oczekuję od takiego kosmetyku cudów, od tego mam innych ulubieńców 😀 Jeśli skończą mi się inne pomysły – kupię ponownie 😀
  • Carmex – każdemu znany, ja bardzo lubię go używać rano i wieczorem, moje usta są wtedy dobrze nawilżone i nie pojawiają się na nich suche skórki. Kupię ponownie.
  • Płatki kosmetyczne Carea – najlepsze płatki jakie miałam. Są łatwo dostępne, bo są z Biedronki i do tego tanie. Nadają się i do demakijażu i zmywania paznokci, nie rozwarstwiają się 😀 Kupię ponownie
  • Lekki krem głęboko nawilżający Pharmaceris A – krem nawilżający, który u mnie się sprawdził, znalazłam jednak coś lepszego. Pisałam o nim [TUTAJ]. Być może kupię ponownie.
  • Effaclar Duo [+] La Roche Posay – najlepszy krem do walki z tradzikiem jaki miałam. To już moje 2 czy 3 opakowanie i na tym nie pozostanie. Jego recenzję możecie przeczytać [TUTAJ]. Kupię ponownie.

WŁOSY:
  • Szampony Alterra – Granat i Aloes, Morela – moje ulubione szampony, było już kilka ich recenzji na moim blogu. Znajdziecie je przez wyszukiwarkę 😀 Tanie, latwo dostepne, świetnie pachnące – kupię ponownie 😀
  • Szampon do włosów przetłuszczających się Head & Shoulders – szampon Mateusza, wydajny, dobrze mył, pachniał świeżo i do tego nie kosztował zbyt wiele. Od łupieżu naprawdę chroni – nic na głowie nie widać 😀 Kupię ponownie.

INNE:
  • Świece Bracka o zapachu truskawkowych karmelków – tanie i ładne, ale niestety w ogóle nie pachniały po odpaleniu. To je u mnie skreśla. Ich recenzję znajdziecie [TUTAJ]. Tego zapachu nie kupię ponownie.
  • Wosk Pink Dragon Fruit Yankee Candle – mój ulubiony wosk YC. Pięknie pchnie, intensywnie, świeżo, ale słodko i kwaskowato. Jego pełną recenzję znajdziecie [TUTAJ]. Jak już wypalę wszystkie zapachy to na pewno kupię ponownie 😀
  • Wosk Black Coconut Yankee Candle – średnio przypadł mi do gustu. Ładny, ale trochę mnie przytłacza, ja nie czuję w nim męskiej nuty, o której mówilo wiele dziewczyn. Więcej o nim [TUTAJ]. Nie kupię ponownie.
Podoba się Wam u mnie projekt denko? Miałyście któryś z tych produktów?
Pozdrawiam :3