Wybrany tag

żel do twarzy

Uncategorized

LA ROCHE POSAY | LIPIKAR SURGRAS | DELIKATNY, APTECZNY ŻEL

17 sierpnia 2017
la roche posay lipikar surgras żel do mycia twarzy i ciała skóra trądzikowa recenzja 1

Cześć!

Jako posiadaczka cery trądzikowej, ze skłonnością do zapychania, wiem, jak ważne jest jej codzienne oczyszczanie. Powinno być ono wykonywane w sposób dokładny, ale delikatny – by nie irytować skóry i nie dawać jej powodu do jeszcze większej produkcji sebum.
Z żelem Lipikar Surgras pierwszy raz zetknęłam się na blogu Ewy mademoiselleevebloguje.blogspot.com. Od razu wpadł mi w oko, tym bardziej, że LRP to jedna z moich ulubionych firm dostępnych w aptece. Czy ten żel, jak większość ich produktów dobrze się u mnie sprawdził? Zapraszam na jego szczegółową recenzję 🙂 

la roche posay lipikar surgras żel do mycia twarzy i ciała skóra trądzikowa recenzja 2

Obietnice producenta

Kompleks składników przeciwdziałający wysuszaniu skóry. Natychmiastowy
komfort bez uczucia ściągnięcia. Miękka i przyjemna w dotyku skóra o
optymalnym poziomie nawilżenia. Idealny dla dzieci i dorosłych.



Krem
pod prysznic Lipikar Surgras La Roche-Posay działa od pierwszego
zastosowania. Delikatnie kremowy preparat pod prysznic nawilża skórę i
eliminuje uczucie dyskomfortu. Przynosi natychmiastową ulgę,
zapobiegając przesuszeniu skóry.

Wysoka skuteczność to zasługa
starannie dobranych składników. Formuła bez parabenów i mydła zapewnia
głębokie oczyszczenie bez efektu szorstkości i suchości. Skład został
wzbogacony o:

• skoncentrowane lipidy, by przywrócić barierę ochronną skóry,
• niacynę, by poprawić kondycję skóry, zapobiec przesuszeniu oraz wygładzić.
Delikatne
działanie sprawia, że krem pod prysznic Lipikar Surgras może być
stosowany do każdego typu skóry z tendencją do przesuszania – także do
skóry wrażliwej.  

Opakowanie

Minimalistyczne, charakterystyczne dla marki – białe z niewielkimi, niebieskimi akcentami. Znajduje się na nim skład, sposób użycia oraz opis producenta, a także data ważności i czas, w jakim powinniśmy zużyć żel po jego otwarciu.
Butelka ma pojemność aż 400 mililitrów i jest opatrzona pompką. To wygodne rozwiązanie i cieszę się, że zostało w tym przypadku zastosowane.

la roche posay lipikar surgras żel do mycia twarzy i ciała skóra trądzikowa recenzja 3

 Skład

AQUA /
WATER, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, DISODIUM COCOAMPHODIACETATE, COCO-BETAINE,
SODIUM LAURETH SULFATE, PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OIL, SODIUM CHLORIDE, PEG-200
HYDROGENATED GLYCERYL PALMATE,
GLYCOL DISTEARATE, SODIUM
GLYCOLATE, CETEARETH-60,
MYRISTYL GLYCOL, CITRIC
ACID, GLYCERIN, NIACINAMIDE, PARFUM / FRAGRANCE, PEG-55 PROPYLENE GLYCOL
OLEATE, PEG-75 SHEA
BUTTER GLYCERIDES, POLYQUATERNIUM-7, PPG-5-CETETH-20, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM BENZOATE, SODIUM HYDROXIDE
Jak widzicie skład żelu jest dość długi, ale nie obfituje w wiele szkodliwych składników, jak często ma to miejsce w przypadku niezbyt naturalnych produktów. Bazuje na delikatnych detergentach, SLES zawiera nieco dalej. Nie występuje tu połączenie SLES i Cocamidopropyl Beatine – przy takiej kombinacji ten drugi, w zamyśle łagodny składnik wykazuje wysoki potencjał alergizujący. Brakuje w nim też związków uwalniających formaldehyd. Kremowy żel zawiera nawilżającą glicerynę oraz natłuszczające glicerydy. PEG-i znajdują się już po kompozycji zapachowej, więc ich stężenie jest niebywale niskie. Moim zdaniem skład jest średni, dużo lepszy od popularnego żelu Effaclar. Daleko mu do naturalności, ale nie zawiera też toksycznych związków.

Wydajność

400 mililitrowa tuba wystarczyła mi aż na rok codziennego używania – czasem tylko rano, czasem po przebudzeniu i wieczorem. Uważam, że to bardzo wydajny kosmetyk – ma średnio gęstą konsystencję, ale dobrze się pieni, przez co wystarczy jego niewielka ilość i twarz jest dokładnie oczyszczona. Dostaje ode mnie wielkiego plusa.

la roche posay lipikar surgras żel do mycia twarzy i ciała skóra trądzikowa recenzja 4

Dostępność

Kosmetyki La Roche Posay dostępne są w aptekach oraz w drogeriach z częścią apteczną i dermokosmetykami.  Z doświadczenia wiem, że ich cena w Super Pharm i Hebe jest wyższa, niż przykładowo w aptece Gemini, dlatego jeśli chcecie go tam kupić – warto czekać na promocje. Produkt jest łatwo dostępny.

Cena

Waha się w granicach od 40 do 60 złotych. Swoją sztukę kupiłam na promocji w Hebe za 46 złotych. Uważam, że cena w stosunku do jakości i wydajności kosmetyku jest śmiesznie niska. Nawet przy 60 złotych koszt miesięczny to tylko 5 złotych. 

la roche posay lipikar surgras żel do mycia twarzy i ciała skóra trądzikowa recenzja 5

Moja opinia

Tak jak wspomniałam na początku, oczyszczanie skóry twarzy (jak i ciała) jest dla mnie bardzo ważnym elementem pielęgnacji, o ile nie priorytetem. Uważam, że w przypadku skóry trądzikowej, która na co dzień jest atakowana wieloma mniej, lub bardziej inwazyjnymi substancjami powinno być ono delikatne, ale dokładne – by pozostały na skórze brud i nadmiar sebum nie przyczyniały się do powstawania nowych zmian zapalnych.

Żele, jakie najbardziej lubię bazują na łagodnych detergentach. I tak używam jeszcze oleju i płynu micelarnego – żel ma właściwie pozbyć się tłustej warstwy wraz z resztkami niezmytych wcześniej zanieczyszczeń.

Lipikar Surgras to żel przeznaczony do skóry ciała i twarzy – skłonnej do odwodnienia i podrażnienia. Ma pomagać w utrzymaniu ciągłości bariery hydrolipidowej, czyli po prostu jej nie naruszać i lekko odbudowywać.

Mimo zawartości SLES dalej w składzie żel jest bardzo delikatny dla skóry. W jego składzie znajdziemy glicerynę, która jest substancją natłuszczajacą, oraz glicerydy i uwodornione oleje, któe natłuszczają naskórek. Dobrze się pieni i pozostawia uczucie czystości bez ściągnięcia i nadmiernej sterylności. Używałam go ponad rok – najczęściej raz dziennie, rano, ale zdarzało się i tak, że pomagał mi w wieczornym demakijażu.

Dobrze się pienił, był wydajny i tani. Pachnał delikatnie, nieco pudrowo, kojarzył mi się z zapachem kosmetyków dla dzieci. Nie wysuszał i nie podrażniał skóry – nawet zaczerwienionej i łuszczącej się po kilkudniowym zastosowaniu retinoidów. To mój hit!

Czy kupię ponownie?

  
Tak! Dawno nie miałam tak przyjmnego żelu, który dobrze sprawdzał się zarówno w porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. Do tego ma dużą pojemność i można stosować go do ciała. Na jego korzyść przemawia też przyjemne dla oka opakowanie z pompką, które zwiększa wydajność produktu.
Znacie ten żel? Lubicie kosmetyki La Roche Posay?
Pozdrawiam!
Uncategorized

ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIKA I LISTOPADA | PRZEWAGA PIELĘGNACJI

18 grudnia 2016

Hej!

Z racji, że przez ostatnie dwa miesiące nie wspominałam nic na temat moich ulubieńców postanowiłam przygotować na dziś wpis nie o trzech, a o pięciu produktach. W zimowych miesiącach zdecydowanie więcej chęci mam na dbanie o ciało i skórę twarzy, niż na malowanie się – dlatego też w tym zestawieniu znalazły się aż cztery kosmetyki z tej kategorii, a jeden, to odkrycie z kolorówki, które zmieniło moje podejście do makijażu oka. Jesteście ciekawi, co wpadło do gromadki kosmetyków wartych polecenia? Zapraszam do dalszej części posta 🙂


MAKE ME BIO, BIO KREM POD OCZY Z WITAMINĄ E I EKSTRAKTEM Z OGÓRKA
Od kilku lat staram się używać kremów pod oczy. Myślę, że regularnie stosuję je około 1,5 roku i zauważyłam poprawę w stanie delikatnej skóry powiek. W moim przypadku jest ona z natury cienka, widać na niej żyłki, a pod okiem na pierwszy plan wybijają się cienie i zasinienia – niestety to geny, wiele zdziałać w kierunku ich likwidacji nie mogę.
Dość dużą uwagę przykładam do kremów, po które sięgam, a dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o kosmetyku, który ląduje w tych okolicach po porannym oczyszczaniu twarzy. Krem Make Me Bio ma bardzo lekką konsystencję, która szybko się wchłania, pozostawiając lekko lepką warstewkę. Nie podrażnia delikatnej skóry, świetnie nawilża i dobrze sprawdza się pod makijażem. Odświeża spojrzenie, a stosowany regularnie zmniejsza delikatnie opuchliznę. Co do cieni – zauważyłam minimalną poprawę, ale tak jak wspomniałam – w moim przypadku nie zlikwiduje ich nic. Wiele osób na wizażu pisało, że jest zbyt lekki – moim zdaniem daje nawilżenie na bardzo dobrym poziomie. Ma przyjazny skład i higieniczne opakowanie – koniecznie go wypróbujcie 🙂

LA ROCHE POSAY, ŻEL DO MYCIA TWARZY I CIAŁA, LIPIKAR SURGRAS
Mam wrażliwą skórę twarzy, która negatywnie reaguje na mocne oczyszczanie – zaczyna się łuszczyć, piecze, jest zaczerwieniona, a wypryski pojawiają się na niej o wiele częściej. Czytając bloga Mademoiselle Eve przeczytałam wpis o tym żelu i stwierdziłam, że może on być dla mnie idealnym zamiennikiem Effaclaru, który zrobił mi w przeszłości wiele szkód. 
Jest gęsty i wydajny, pachnie bardzo delikatnie i rzeczywiście nie podrażnia skóry. Zdaję sobie sprawę z tego, że gdzieś dalej w składzie znajduje się SLES, ale dopóki ten żel nie wysusza mojej skóry mam zamiar go stosować. Duża butelka kosztowała 45 złotych, uważam, że to dobry stosunek ceny do pojemności. Jeśli macie problem z trądzikiem i szukacie żelu, który moglibyście stosować i do twarzy, i do całego ciała – zerknijcie na ten 🙂

PILOMAX, SZAMPON DO SKÓRY GŁOWY Z PROBLEMAMI, PIROCTONE OLAMINE
Kilka miesięcy temu miałam problem z łupieżem, który był wynikiem mocnego podrażnienia skóry głowy. Nadal nie wiem, co go spowodowało, wydaje mi się, że zmiana wody i szamponu, ale najważniejsze, że udało mi się zażegnać problem.
Żeby nie stosować mocno wysuszających szamponów zdecydowałam się wprowadzić do swojej pielęgnacji ten, który otrzymałam na ostatnim Meet Beauty. Stosuję go raz w tygodniu i nie dość, że świetnie oczyszcza skórę głowy i włosy, to jeszcze łagodzi wszystkie podrażnienia – po nim nic mnie nie swędzi, nie drapie, a włosy są dłużej świeższe. Jeśli spotkałyście się z problemem podobnym do mojego – zastanówcie się nad nim.

NACOMI, PEELING KORUNDOWY DO TWARZY WYGŁADZAJĄCY I PRZECIWTRĄDZIKOWY
Odkąd mam na twarzy mniej wyprysków wróciłam do mechanicznych peelingów, które mocniej ścierają naskórek. Raz w tygodniu stosuję taki mocniejszy peeling, aby pozbyć się martwego naskórka,  pomóc mojej skórze w zwalczaniu przebarwień i zaskórników, a także pomóc w lepszym krążeniu krwi. 

Oba te peelingi maja taką samą formułę, różnią się jednak delikatnie składem. Bazują na korundzie, czyli minerale złożonym ze związku glinu – bez obaw, jest on całkowicie bezpieczny dla naszego zdrowia. Peeling ma na początku formę żelu, który według producenta ma zmienić się w olejek, a moim zdaniem jest to jednak pianka pozostawiająca lekko tłustawą warstwę na skórze – nie tak jak olej, czy bogate serum, ale skóra nie jest skrzypiąca i czysta. Doskonale radzą sobie z suchymi skórkami i nie podrażniają mojej skóry. Nie powodują wysypu niedoskonałości czy powstawania większej ilości zaskórników. Nie polecam go dla osób z  bardzo delikatną skórą – czasem nawet mnie, weterana, potrafił delikatnie podrażnić – drobinki nie są ostre, ale ich działanie jest po prostu efektywne.

Ostatni już kosmetyk, o którym chciałam Wam wspomnieć, to hit z kolorówki, o którym pisałam we wstępie do tego wpisu. Niejednokrotnie pisałam, że zdecydowanie bardziej wolę podkreślać swoje usta, niż oczy, bo do makijażu tych drugich nie mam po prostu talentu (i wprawy :P). Dzięki cieniowi Smoky Brown, którego recenzję możecie znaleźć już na blogu (kliknijcie w tytuł tej sekcji 🙂 ), przekonałam się, że makijaż oka wcale nie musi zajmować dużo czasu. Cień ma piękny kolor – baza jest brązowa, dość ciepła, natomiast perła to coś na kształt stali i srebra – to połączenie wygląda na oku ciekawie i na tyle wielowymiarowo, że nie trzeba sięgać już po nic więcej. Ma świetną pigmentację, na bazie utrzymuje się cały dzień i nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Do tego to minerał, ma świetny skład – niczego więcej nie chcę 😛

Znacie któregoś z moich ulubieńców? W Waszych zestawieniach znalazło się więcej pielęgnacji, czy kolorówki?
Pozdrawiam :*

PS Muszę Wam dzisiaj pokazać takie, a nie inne zdjęcia, bo po grupowe Wigilii połamała mi się karta pamięci :C Nie są takie złe, ale szału nie ma – wybaczcie, ale zależało mi na publikacji tego wpisu 😉
Uncategorized

LA ROCHE POSAY | EFFACLAR | ŻEL OCZYSZCZAJĄCY | Hit czy kit?

26 stycznia 2016

Hej!
Postanowiłam iść za ciosem i dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję kolejnego kosmetyku do pielęgnacji cery trądzikowej. Możecie być zdziwieni, że wydaję opinię na temat produktu, którego używałam w formie miniaturowej. Otóż nic bardziej mylnego 😛 Żelu  Effalcar od La Roche Posay używałam już kilka razy, bo wiele znajomych osób mi go polecało. Czy byłam zadowolona? Czy dobrze wpłynął na stan mojej zanieczyszczonej skóry? Dowiecie się później 😉

Żel La Roche Posay Effaclar Puryfing
Foaming Gel przeznaczony jest do skóry wrażliwej i tłustej, zmniejsza
łojotok i ułatwia eliminację łoju, równocześnie nie powodując podrażnień
skóry. Wskazany do codziennej pielęgnacji skóry ze skłonnością do
powstawania trądziku i/lub podrażnionej środkami wysuszającymi.
Oczyszczający żel do twarzy La Roche Posay Effaclar Puryfing Foaming Gel
łagodnie eliminuje zabrudzenia dzięki swej nieagresywnej bazie
myjącej, bez mydła , bez barwników, bez alkoholu, bez parabenów.
Poprawia stan naskórka i dzięki działaniu soli cynku ułatwia usunięcie
nadmiaru łoju. W rezultacie stosowania skóra odzyskuje równowagę
fizjologiczną i jest doskonale przygotowana do zabiegów pielęgnacyjnych.
Zawarta w żelu woda termalna z La Roche-Posay (pH 5,5) koi i łagodzi
podrażnienia. Nowa formuła to według producenta nie tylko niższa cena i
większa pojemność, ale także wyższa skuteczność.

Opakowanie, to zależnie od pojemności – tubka (50,100 mililitrów) albo butelka z pompką (400 mililitrów). Miałam tylko te mniejsze pojemności i wygodnie mi się je użytkowało. Tubka miała niewielki otwór co zapobiegało wylewaniu się nadmiernej ilości żelu. Stylistyka opakowania utrzymana jest w podobnym tonie do reszty produktów tej firmy – minimalistyczne napisy, żadnych grafik, połączenie bieli, czerni i intensywnie niebieskiego koloru.
Aqua/Water, Sodium Laureth
Sulfate
(silny detergent, sól kwasu siarkowego, mocno wpływa na barierę lipidową skóry, u wrażliwców potrafi wręcz tą barierę naruszyć, może mocno wysuszać skórę; w internecie znalazłam wzmiankę, że jest substancją potencjalnie komedogenną), PEG-8 (sunstancja nawilzająca), Coco-Betaine (bardzo łągodna dla błon i skóry substancja myjąca, niejonowa), Hexylene Glycol (glikol heksylenoy, substancja wpływająca na nawilżenie skóry), Sodium Chloride (chlorek sodu, czyli popularna sól; jak wiadomo może wpływać drażniąco na skórę), PEG-120
Methyl Glucose Dioleate
(emolient), Zinc PCA (związek cynku, ogranicz produkcję sebum przez co wpływa na zmniejszenie przetłuszczania się skóry), Sodium Hydroxide, Citric Acid, Sodium
Benzoate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Parfum/Fragrance
Jak sami widzicie, skład nie powala na kolana. Moim zdaniem jest bardzo przeciętny, a może nawet gorzej – produkt napakowany jest chemią. Na plus nie działa też to, że skład jest krótki. Występuje w nim wiele substancji, które mogą podrażnić wrażliwą skórę, a między innymi do takiej kierowany jest ten kosmetyk. Silny detergent, który pojawia się na początku składu może mocno ingerować w warstwę hydrolipidową skóry, a powszechnie wiadomym jest fakt, że kiedy nadmiernie „osuszamy/wyjaławiamy” skórę tłustą, zaczyna się ona produkować jeszcze większą ilość sebum.

Żel jest wydajny, wystarczy niewielka jego ilość aby dokładnie umyć twarz, ponieważ w kontakcie z wodą mocno się pieni. Takie małe, 50 mililitrowe opakowanie starczyło mi na mniej więcej 3-4 tygodnie codziennego stosowania, a wcale go nie oszczędzałam 😛 W tym tygodniu stosowałam go nawet rano i wieczorem, aby przyspieszyć jego zużycie.

Żel jest dermokosmetykiem, co oznacza, że jest dostępny w aptekach i drogeriach z częścią apteczną. Ja kosmetyki La Roche Posay najczęściej kupuję w Super Pharm albo Gemini, ponieważ tam ich ceny wypadają najbardziej korzystnie.

Żel ma ciekawą konsystencję. Niby jest lejący i spływa z dłoni, co możecie zobaczyć na zdjęciu niżej, ale jest przy tym dziwnie lepki i jakby gęsty 😛 Nie ma koloru – jest przeźroczysty. Nie umiem tego dokładnie opisać, ale mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Dzięki takiej konsystencji kosmetyk jest naprawdę wydajny – trzeba się trochę pomęczyć z jego zużyciem.
Cena zależna jest od wielkości opakowania. Moja miniaturka, której używałam teraz pochodzi z promocyjnego opakowania kremu i nie jest dostępna w regularnej sprzedaży. Czasem w pudełkach znajduje się też 100 mililitrowa wersja i jeśli lubicie ten produkt to warto właśnie wtedy w niego zainwestować. Cena 400 mililitrowej butelki, czyli największej pojemności , osyluje w granicach 90 złotych, przy czym często występują na te kosmetyki promocje i można je kupić nawet 40 czy 50% taniej.

Żelu Effaclar od La Roche Posay miałam okazję używać już kilka razy. Nigdy nie kupiłam pełnowymiarowego opakowania – kilka razy udawało mi się upolować kremy z 50 lub 100 mililitrowymi wersjami tego żelu. Zdążyłam wyrobić sobie opinię na jego temat i niestety kolejny raz zachwytów nie będzie. Przed pierwszym zakupem nie wiedziałam w ogóle nic o tym kosmetyku. Po przeczytaniu opinii na wizażu spodziewałam się, że bardzo dobrze wpłynie na moją trądzikową cerę – dobrze ją oczyści nie podrażniając jej przy tym. Niestety na jednym z tych pól się zawiodłam. Owszem, żel świetnie oczyszcza skórę, ale w moim przypadku skutkuje to wysuszeniem i ściągnięciem, a niekiedy nawet podrażnieniem. Nie lubię efektu ściągnięcia – moja skóra i tak jest wysuszona przy kuracji dermatologicznej i nie chcę jej dodatkowo obarczać, bo może skutkować to nadprodukcją sebum (a tego bym oczywiście nie chciała, bo to jeden z problemów, które przez leczenie i odpowiednią pielęgnację chcę zniwelować). Do plusów tego kosmetyku można zaliczyć to, że świetnie się pieni, jest bardzo wydajny i ma przyjemny, delikatny zapach. Cena regularna jest moim zdaniem trochę za wysoka, ale często bywają promocje, na których możemy mieć 400 mililitrów tego kosmetyku za niecałe 50-60 złotych.

U mnie się nie sprawdza, przynajmniej nie stosowany regularnie i raczej
nadal pozostanę przy swoim i nie sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie.
Miniaturki będę zużywać, ale z mniejszą częstotliwością (np. 2-3 razy w
tygodniu powinny wystarczyć).

Spotkałyście się z tym żelem „sam na sam”? Spodobał Wam się, czy macie mieszane uczucia tak jak ja? Wolicie delikatne, czy intensywnie działające produkty do twarzy? 
Pozdrawiam