Wybrany tag

wiosennik

Uncategorized

#WIOSENNIK | BARWY WIOSNY | NIEZBĘDNIKI WIOSENNEGO MAKIJAŻU

30 kwietnia 2017
#wiosennik barwy wiosny wiosenne kosmetyki wiosenny makijaż

Hej!
Czy Wam czas też tak szybko mija? Marzec i kwiecień przepłynęły mi przez palce zanim zdążyłam się obejrzeć – jeszcze kilka tygodni i zacznie się sesja, której już zaczynam się bać. Na szczęście dopuszczenie do egzaminów jest, więc nie ma co się stresować – może wcale nie będzie tak źle.

Tej niedzieli zapraszamy Was w podróż po krainie kolorów i barw. Poruszałyśmy już tematy lifestyle, pielęgnacyjne, opisywałyśmy wiosenne zapachy – nie mogło więc zabraknąć czegoś, co dotyczyłoby makijażu. Mimo tego, że pielęgnacja jest mi bliższa, uważam, iż makijaż dodaje mi sporo pewności siebie i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której musiałabym całkowicie z niego zrezygnować.

Jakimi czynnościami umilam sobie wiosenny makijaż? Czy w ogóle zmieniam jakikolwiek krok w mojej makeupowej rutynie? Co jest wtedy wisienką na torcie? Jesteście ciekawi? Zapraszam!

#wiosennik barwy wiosny wiosenny makijaż kosmetyki na wiosnę

#wiosennik jak zmienia się makijaż na wiosnę

Makijaż jest dla mnie ważny, tak jak pisałam wyżej jest czymś, co w znacznym stopniu podnosi moją samoocenę i sprawia, że lepiej czuję się w swoim ciele. Jestem już na tyle dojrzała, że udało mi się dojść do etapu, kiedy to nie tylko akceptuję samą siebie, ale również widzę swoje zalety. Są nimi np. ładnie usta, piękny kolor oczu czy włosy. Wiem, że mam wady, ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma ludzi idealnych i każdy z nas je ma. Dojście do miejsca, w którym jestem dzisiaj zajęło mi sporo czasu, ale jestem dumna z tego, że udało mi się pozbyć choć kilku swoich kompleksów, a nad pozostałymi zamierzam nadal pracować i, przede wszystkim, się nie poddawać.

#wiosennik jakie kosmetyki wybrać na wiosnę

Czym jest dla mnie makijaż? 

Tym, co uwydatnia moje mocne strony i delikatnie tuszuje mankamenty. Pozwala mi trochę zaszaleć i coś zmienić – nie farbuje włosów, więc chociaż kolor ust mam nowy praktycznie codziennie 😛 Jest też dla mnie zabawą i czymś, dzięki czemu mogę wyrazić swoją bardziej kreatywną naturę – może na co dzień nie korzystam z tej drugiej opcji, ale od czasu do czasu puszczam wodze fantazji i zmieniam się w kogoś zupełnie innego. Ile razy słyszałam – w makijażu najważniejsze jest to, by pozostać sobą. A co wtedy, kiedy chcę się zmienić? Tak raz na jakiś czas – czy to złe? Ja uważam, że nie – wręcz przeciwnie. Eksperymenty niekiedy dają ciekawe wyniki i to właśnie dzięki takim kombinacjom wielcy ludzie byli w stanie osiągnąć coś w swoim życiu.

gipsówka blog wiosnny makijaż #wiosennik

Jaki makijaż preferuje wiosną?

Niezależnie od pory roku staram się, żeby mój makijaż wyglądał lekko i taki był. Mimo tego, że używam dość ciężkich podkładów staram się nakładać minimalną ich ilość – nie przeszkadza mi, kiedy blizny czy przebarwienia lekko prześwitują – wiem, że nikt nie zwraca na nie uwagi tak, jak ja, więc nie powinnam się nimi przejmować.
Wiosną staram się sięgnąć po więcej koloru. Wykorzystuję fakt, że na zewnątrz świeci słońce i staram się rozświetlić te miejsca, którym brakuje nieco blasku. Na ustach lądują soczyste kolory, w których jestem zakochana od kilku dobrych lat. Niżej pokażę Wam moje ulubione kosmetyki, które idealnie sprawdzają się w takim typie makijażu – korektor czy puder, to kwestia indywidualna, natomiast róże, rozświetlacze i szminki mogę Wam z czystym sumieniem polecać 😀

#wiosennik barwy wiosny kosmetyki do wiosennego makijażu róż rozświetlacz szminka

#Wiosennik barwy wiosny róż do wiosennego makijażu wiosenny makijaż jak wykonać

Zdrowy rumieniec

Kiedy zaczynałam mój makijaż do róży podchodziła bardzo sceptycznie. Pomijając fakt, że wtedy nie nakładałam na moją buzię praktycznie nic, bałam się, że róże podkreślą moje naczynka, czy jakieś drobne wypryski. Nie miałam też wyczucia i pewnie wyglądałabym jak matrioszka, dlatego eksperymenty z tym typem kosmetyku zaczęłam dość późno. Po jakie róże lubię sięgać? Te w chłodniejszych odcieniach, prawdziwie różowe, lekko połyskujące. Moim ostatnim ulubieńcem jest jednak brzoskwinia, więc przekonuję się też do innych opcji 😀

Lily Lolo róż sypki Ooh La La Lily Lolo róż prasowany In the Pink Bourjois róż wypiekany 34 Rose D'Or Maybelline róż prasowany Face Studio 70 Rose Madisson

W mojej kosmetyczce ciekawymi różami są:

  • Lily Lolo róż sypki Ooh La La
  • Lily Lolo róż prasowany In the Pink
  • Bourjois róż wypiekany 34 Rose D’Or
  • Maybelline róż prasowany Face Studio 70 Rose Madisson

Lily Lolo rozświetlacz prasowany Champagne Illuminator Wibo rozświetlacz prasowany Diamond Illuminator Lovely rozświetlacz prasowany Gold Highlighter My Secret rozświetlacz wypiekany Face Illuminator Powder Princess Dream

Młodzieńczy blask

Szał na rozświetlanie skóry trwa od kilku lat, ja rozświetlacze poznałam mniej więcej dwa lata temu i od tego okresu jestem im wierna. Uważam, że nadają twarzy zdrowego blasku, rzez co nie jest ona płaska, a nawet najcięższy makijaż wygląda wtedy naturalniej. Na początku nie do końca wiedziałam, gdzie powinien lądować, często nakładałam go zbyt dużo i pewnie śmiesznie wtedy wyglądałam – jak dyskotekowa kula 😛 Teraz, kiedy umiem wykorzystać potencjał skryty w tych małych świecidełkach uważam, że stosowane z rozwagą będą pięknie wyglądały zarówno na tłustej, jak i suchej skórze. Pamiętajcie tylko, żeby nie podkreślać nimi miejsc, w których występują niedoskonałości – wtedy to one, a nie przyjemny blask zaczynają grać pierwsze skrzypce.

#wiosennik barwy wiosny rozświetlacze jaki rozświetlacz wybrać wiosenny makijaż

Rozświetlacze, które polecam:

  • Lily Lolo rozświetlacz prasowany Champagne Illuminator
  • Wibo rozświetlacz prasowany Diamond Illuminator
  • Lovely rozświetlacz prasowany Gold Highlighter
  • My Secret rozświetlacz wypiekany Face Illuminator Powder Princess Dream

    Bourjois Rouge Edition Velvet 06 Pink Pong     Maybelline Color Sensational 904 Vivid Rose     Eveline Color Edition 705 Pink Madam     Dr Irena Eris Provoke 705 Fuchsia Rhapsody

Całuśne usta

Intensywne kolory na ustach to coś, na co lubię postawić nawet w codziennym makijażu. Odkąd chodzę na zajęcia raczej nie wybieram ich o poranku, natomiast na wspólne wypady ze znajomymi, czy wyjścia z Mateuszem nie widzę innej opcji – mogłabym nawet nie pomalować rzęs, a na ustach na pewno coś by się pojawiło. Wiosna i lato to idealny czas na wybieranie soczystych, mocno nasyconych barw. Moim ulubionym kolorem jest fuksja – nowa czerwień – w której czuję się niesamowicie kobieco. Takie mocne usta dodają mi niezwykłej pewności siebie. Sprawiają, że makijaż wygląda świeżo. Kolory o chłodnych tonach dodatkowo wybielają zęby, a to powód, dla którego powinnyśmy się częściej uśmiechać 😀

#wiosennik bawrwy wiosny szminki pomadki na wiosnę wiosenna pomadka jakie kolory szminki na wiosnę

Szminki, na które warto zwrócić uwagę:

  • Bourjois Rouge Edition Velvet 06 Pink Pong
  • Maybelline Color Sensational 904 Vivid Rose
  • Eveline Color Edition 705 Pink Madam
  • Dr Irena Eris Provoke 705 Fuchsia Rhapsody
To już ostatnia odsłona #wiosennika. Mam nadzieję, że seria przypadła Wam do gustu, a każda z dziewczyn, która miała okazję w niej uczestniczyć będzie miło ją wspominać. Bardzo się dzięki niej zbliżyłyśmy, więc na pewno nie będzie to nasza ostatnia akcja! 😀 Bądźcie ze mną na bieżąco, aby nie przegapić kolejnych wpisów 🙂

Zajrzyjcie do:

Pozdrawiam :*

Uncategorized

#WIOSENNIK | NATURALNA WIOSNĄ | MOJE PODEJŚCIE DO NATURALNEJ PIELĘGNACJI | CZY SŁUŻY ONA CERZE TRĄDZIKOWEJ?

23 kwietnia 2017
#Wiosennik naturalna pielęgnacja naturalna wiosną

 Cześć!
Jest niedziela, ja jestem na wyjeździe, ale zapraszam Was na kolejny wpis z serii #Wiosennik. Tym razem postanowiłyśmy z dziewczynami poruszyć temat naturalnego piękna, kosmetyków i pielęgnacji na nich opartej.
W dzisiejszych czasach jesteśmy otoczeni masą syntetycznych kosmetyków i składników, które niejednokrotnie szkodzą naszej cerze i sprawiają, że staje się ona nadwrażliwa, nadreaktywna i ciężko jest nad nią zapanować. Nadmierną produkcję sebum leczymy ciągłym wysuszaniem skóry, blizny traktujemy silnymi specyfikami na bazie kwasów czy pochodnych retinolu, co przyczynia się do jej ścieńczenia i zaburzenia zdolności regeneracyjnych. 
Czy na tym polega skuteczna pielęgnacja? Czy naturalne kosmetyki mogą zastąpić te syntetyczne? Czy pielęgnacja oparta tylko i wyłącznie na takich składnikach może sprawdzić się przy problematycznych typach skóry? Jeśli jesteście ciekawi, jakie mam zdanie na temat naturalnej pielęgnacji – koniecznie zostańcie ze mną.

naturalna pielęgnacja czy jest skuteczna

naturalny makijaż, naturalne smzinki Lily Lolo

NATURA JEST DELIKATNA…

Pamiętacie jak Wasi rodzice dbali o Waszą skórę, kiedy byliście mali? Sama najbardziej pamiętam rumiankowe kąpiele i stosowanie oliwki Hipp, która była bardzo delikatna dla mojej wrażliwej skóry. Moja mama starała się ograniczać ilość kosmetyków, które nakładała na ciało moje i mojego brata, dzięki czemu ominęły nas egzemy, wysypki i inne nieprzyjemności. Naturalne odpowiedniki syntetycznych składników są delikatniejsze dla skóry, a jeśli miała ona z nimi kontakt od dzieciństwa ryzyko uczuleń jest raczej niewielkie. 

Natura otwiera przed nami swoje podwoje i pozwala korzystać z dobroci, które nam daje – ogórek, tak chętnie dodawany do sałatek może zastąpić kolagenowe płatki pod oczy, cytrusy połączone z oliwą wzmacniają paznokcie lepiej, niż niejedna odżywka, a cukier i sól są idealną bazą peelingów – w połączeniu z olejami mogą zdziałać cuda. Czy potrzeba nam czegoś więcej?

natualna pielęgnacja skry wrażliwej ciała i twarzy

… ALE MOŻE PODRAŻNIAĆ.

Wbrew pozorom naturalne składniki, które są bardzo stężone mogą uczulać i spotyka się tę sytuację dość często.  Stosowane bez przemyślenia mogą przyczynić się do pogorszenia stany skóry i wywołania reakcji alergicznych. Często widzę błędy popełniane w stosowaniu, np. olejków eterycznych – nie powinno się ich w czystej postaci nakładać na skórę, bo mają bardzo skoncentrowane działanie – mogą narobić więcej szkód, niż pożytku.

To samo tyczy się olejów. Ile razu usłyszałam, że zastąpią mi najlepszy krem nawilżający, a moja skóra mi wtedy podziękuje. Owszem, podziękowała – zaostrzeniem się trądziku, rozpulchnieniem i zapchanymi porami mimo tego, że oczyszczałam ją dokładnie. Nie u każdej osoby wyłącznie naturalna pielęgnacja jest najlepszym rozwiązaniem i przekonałam się o tym na swoim przykładzie.

lily lolo naturalne szminki naturalny makijaż

ROZREGULOWANE HORMONY? WINA SYNTETYKÓW! A MOŻE JEDNAK SOI?

Wiele mówi się o szkodliwości przenikających przez skórę filtrów, o teratogennym działaniu izotretynoiny na organizm płodu, SLS’ach powodujących nadwrażliwość skóry, a niewiele osób wie o tym, że naturalne składniki również mogą negatywnie wpływać na stan naszego organizmu. Zioła pite i spożywane w nadmiernej ilości, mimo dostarczania cennych składników wypłukują jednocześnie inne i powodują ich niedobory.

Alergie pokarmowe mogą wiązać się z alergiami skórnymi – jeśli jesteśmy uczulone na cytrusy krem z ekstraktem z tych owoców może powodować u nas wysypkę, podrażnienie czy stan zapalny. Osoby nietolerancją glutenu powinny uważać na ziarna i inne drobinki pochodzące ze zbóż, które mogą znaleźć się w kosmetykach. Naturalna pielęgnacja nie jest tak delikatna, jak mogłoby się to na początku wydawać i może mieć intensywne działanie na skórę.

mydło czarne nacomi naturalna pielęgnacja

MOJE PODEJŚCIE DO NATURALNEJ PIELĘGNACJI I MAKIJAŻU. CZY NATURALNA PIELĘGNACJA POMAGA SKÓRZE TRĄDZIKOWEJ? A MOŻE SZKODZI?

Z tego posta możecie wywnioskować, że jestem przeciwniczką naturalnych kosmetyków, a wcale tak nie jest. Owszem, przez pierwszych kilka miesięcy po nieudanej przygodzie nie chciałam mieć z nimi nic wspólnego, ale od kilkunastu miesięcy włączam takie produkty do swojej pielęgnacji i makijażu i jestem z nich bardzo zadowolona.

Najlepiej sprawdza się u mnie połączenie laboratoryjnych składników i tych pochodzenia naturalnego i szczególnie rygorystycznie pochodzę do tej kwestii w przypadku twarzy. Jeśli chodzi o ciało i włosy – tu mogę stosować je bez ograniczeń i nie dzieje się nic złego. To samo tyczy się mineralnego makijażu.
Po jakie kosmetyki naturalne lubię sięgać najczęściej? Peelingi, maseczki, masła do ust czy kremy, np. te pod oczy. Często wybieram też mieszanki olei, którymi mogę zmywać makijaż, nawilżać skórę ciała i olejować włosy. Jeśli chodzi o makijaż – bardzo często, niemalże codziennie, sięgam po mineralne róże i pomadki, a także pudry. 
Jak naturalna pielęgnacja wpłynęła na moją trądzikową skórę? Strasznie… Miałam wyprysk na wyprysku i ze skutkami tej nieprzemyślanej decyzji walczyłam miesiącami i walczę nadal. Moja skóra się rozpulchniła, pory rozszerzyły i nadal nie wróciły do normalnego stanu i szybciej się zanieczyszczają. Aktualnie wprowadzam do mojej pielęgnacji naturalne elementy, ale nie rezygnuję ze zdobyczy laboratoryjnych badań. Takie połączenie i harmonia pomiędzy kosmetykami powodują, że stan mojej skóry znacznie się poprawił i nadal pnie się ku lepszemu. 
Czy uważam, że natura jest zła? Nie! Należy jednak rozważnie korzystać z jej owoców i nie dać się zwieść nadrukom na opakowaniach. kosmetyk naturalny nie zawsze oznacza bezpieczniejszy i lepszy, ale nie oznacza to, że powinnyśmy całkowicie z nich rezygnować.
Zapraszam do pozostałych uczestniczek akcji #Wiosennik:

kosmetyki naturalne nacomi, naturalna pielęgnacja

Co sądzicie o kosmetykach naturalnych? Często z nich korzystacie? Jak wpływają na Waszą skórę?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

#WIOSENNIK | POWIEW WIOSNY, CZYLI 3 ULUBIONE, LEKKIE ZAPACHY

16 kwietnia 2017
#wiosennik powiew wiosny bi-es versace perfumy bright crystal zielone i różowe jabłuszko

Hej!
Wiosna, to pora roku, która cechuje się ogromną różnorodnością zapachów. Zaczynają wtedy kwitnąć kwiaty, krzewy i drzewa, powietrze ma specyficzny zapach, szczególnie po burzach i deszczach, które akurat w Polsce lubią nas często nawiedzać.
Wiosną, tak jak garderobę, zmieniam też i zapachy którymi się otaczam – począwszy na odświeżaczach powietrza, idąc przez woski i świece, na perfumach kończąc. Dziś opowiem Wam o ostatniej kategorii. Wybrałam trzy ulubione wiosenne zapachy, które być może znacie, bo są bardzo popularne! Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego je lubię i co zdecydowało o tym, że znalazły się na mojej liście – zapraszam 🙂 

bi-es love forever white zamiennik dkny be delicious

BI-ES LOVE FOREVER WHITE

Delikatna i przyjemna kompozycja, jak pierwsze letnie powiewy wiatru.
Zapach romantyczny i świeży. W nucie głowy odnajdziemy soczyste jabłko i
czarną porzeczkę. W nucie serca akordy róży przeplatają się z wonią
arbuza. W nucie podstawy piżmo podkreśla zapach powodując niezapomniane
wrażenie. Polecany dla wszystkich kobiet na każdą porę dnia.



Nuty zapachowe:
nuta głowy: jabłko, czarna porzeczka
nuta serca: róża, arbuz
nuta bazy: piżmo

Na te perfumy wpadłam przypadkiem, tak samo jak na zielone. Podczas wizyty w Hebe zapuściłam się w alejkę z tańszymi zapachami i te łudząco przypominały mi moje ulubione jabłuszka z DKNY. Były one na wykończeniu, dlatego postanowiłam dać szansę tym  i się nie zawiodłam. Są podobne do oryginałów nie tylko ze względu na sam zapach, ale też kartonowe opakowania.

Same zapachy nie są tak złożone jak oryginały, ale również mi się podobają. Różowa wersja jest delikatniejsza, ale utrzymuje się kilka godzin i ciągle czuć ją na ciele – na ubraniach jeszcze dłużej. Zdecydowanie dominują w niej kwiatowe nuty, jabłko w tym wypadku schodzi na dalszy plan. Mimo tego, że nutą serca jest róża perfumy mi się podobają – na tyle dobrze komponuje się ona z pozostałymi składnikami, że nie wyczuwam jej jako oddzielnej ścieżki zapachowej.

Są to raczej płaskie perfumy, nie rozwijają się zbyt mocno, ale mi to nie przeszkadza. Jest to kwiatowo-owocowy zapach idealny dla młodych dziewczyn i kobiet, które lubią nienachalne, delikatne zapachy.

bi-es love forever green zamiennik dkny be delicious

BI-ES LOVE FOREVER GREEN

Seksowny, namiętny i uwodzicielski zapach dla kobiet. Nowoczesny, świeży aromat zamknięty w soczysto zielonym flakoniku.

Nuty zapachowe: amerykańskie jabłko, ogórek, magnolia, grejpfrut, tuberoza, drzewo sandałowe, ambra.

Zapach ten, podobnie jak poprzedni kupiłam w Hebe. Oba kosztowały mniej więcej 20-25 złotych – groszowa sprawa. Również mogę nazwać je zamiennikiem DKNY be delicious w wersji zielonej. Niestety są one jeszcze bardziej płaskie niż poprzednie, o których pisałam wyżej. Dominującymi nutami są tu jabłko i ogórek, dlatego wybieram je tylko w te dni, w których zależy mi na maksymalnej świeżości. Nie jest to zapach nachalny, ale mocniej wyczuwalny od wersji białej.
Darzę je wielką sympatią, ale chyba zaczynam wyrastać z tak prostych zapachów – nadal mi się podobają, ale muszę mieć na nie dzień – nie zawsze takie oczywiste rozwiązania mi odpowiadają. W tym przypadku widzę większą różnicę między oryginałem a odpowiednikiem z Bi-esu. Przemawiają one na korzyść droższej wersji i kiedy zużyję tę, zastanowię się nad ponownym zakupem oryginału 🙂

versace bright crystal perfumy
Nowość znanej marki Versace. Są różowe. Mają przepiękny, prosty flakon,
lecz zakrętka przypomina duży kryształ. Zapach jest kwiatowy i lekki ze
słodką nutą, idealny na każdą okazję. Zapach ten polubią zarówno panie,
które wolą zdecydowane i mocne zapachy, jak i te, które lubią delikatne i
świeże. Utrzymuje się przez cały dzień. To dobre rozwiązanie dla osób
szukających perfum zarówno na dzień jak i na wieczór.

Nuty zapachowe

Głowa

nuta lodu, yuzu, owoc granatu

Serce

lotos, magnolia, piwonia

Podstawa

piżmo, drzewo, ambra

Na koniec zostawiłam sobie najlepszy smaczek – moje ulubione perfumy, które towarzyszą mi już od kilkunastu miesięcy – możecie zauważyć zużycie 😀 Bright crystal to zapach niezwykle dziewczęcy, lekki, słodki, z pewną nutą kwaskowatości, którą nadaje mu prawdopodobnie owoc granatu i piwonia. Rozwija się i ewoluuje na skórze – z czasem traci swój zadziorny charakter i zmienia się w coś bardziej kobiecego.
Ma rzeszę fanek i wcale się temu nie dziwię – jest to połączenie dość klasyczne, tak mi się przynajmniej wydaje. Flakon, oceniany według niektórych jako tandetny, mi bardzo się podoba i od samego początku przyciągał moją uwagę – pewnie to wina mojego sroczego charakteru. 

Perfumy długo utrzymują się na mojej skórze, czuję je wieczorem nawet po intensywnie spędzonym dniu. Na ubraniach są wyczuwalne nawet przez kilka dni, chociaż woń nie jest już tak intensywna jak na początku. Jeśli jeszcze nie miałyście okazji się z nim zapoznać – koniecznie nadróbcie zaległości – jestem prawie pewna, że Was oczaruje tak samo, jak mnie 🙂

Zapraszam do pozostałych uczestniczek akcji #Wiosennik :):

Znacie te zapachy, czy któryś jest dla Was nowością? Czy Wy też zmieniacie perfumy na bardziej wiosenne lub letnie, czy stosujecie takie same zapachy nie zważając na roztaczającą się aurę?
Pozdrawiam i życzę Wam Wesołego Alleluja 🙂 :*

Uncategorized

#WIOSENNIK | OBUDŹ WIOSNĘ CZYLI RUTYNA SOBOTNIEGO PORANKA

9 kwietnia 2017
#wiosennik obudź wiosnę

Cześć!
Wiosna kojarzy mi się z pięknymi, słonecznymi porankami, ćwierkaniem ptaków, ciepłą kawą i porządkami. To czas, kiedy wszystko budzi się do życia – łącznie ze mną 😉 Zimą jestem ociężała i ospała, a wiosna to czas mobilizacji mojego organizmu. 
Aby pomóc Wam wejść z dobrą energią w tę zieloną porę roku postanowiłyśmy z dziewczynami zorganizować akcję #wiosennik – nowe posty w każdą niedzielę. Będzie łączył nas wspólny temat, ale jestem pewna, że każda z nas inaczej go rozwinie.

Dziś przedstawię Wam rutynę mojego sobotniego poranka – to czas, kiedy po całym tygodniu na uczelni ładuję akumulatory, odpoczywam, ale też nadrabiam zaległości! 😀 Jeśli jesteście ciekawi, co robię po otwarciu oczu – zapraszam dalej 😛

okulary oprawki Guess

Jak wspomniałam wyżej, weekend jest dla mnie momentem uzupełniania braków energii, dlatego jeśli nie muszę, nie ustawiam budzika na 7 rano. Jestem sową, lubię siedzieć do późna w nocy, dlatego w tygodniu raczej się nie wysypiam – to standardowe 6 godzin to dla mnie stanowczo za mało 😛 W sobotę budzę się około 9 – nie za późno, nie za wcześnie. Pierwszą rzeczą, o jakiej myślę po wyłączeniu denerwującego alarmu są… OKULARY.

Guess okulary oprawki

Poranki to ten okres w ciągu dnia, kiedy odkładam soczewki na bok i dają moim oczom trochę odpocząć. Jeśli nigdzie nie wychodzę zostawiam ja na nosie cały dzień, jeśli czeka mnie podróż do miasta stawiam jednak na soczewki – są o wiele bardziej wygodne, a dodatkowo wyraźniej w nich widzę.

Właśnie… Kiedy wyłączam budzik mam telefon prawie przy nosie – w innym wypadku naciskałabym chyba wszystko inne, tylko nie ten guzik, który powinnam 😛 Przez te 20 lat życia nauczyłam się żyć z moją wadą i jestem w stanie sobie z nią poradzić, ale denerwuje mnie to, że od mrużenia oczu mam już kurze łapki :O Prawdziwa ze mnie babcia 😛

iphone 6s złoty gold

Kiedy już poprzecieram trochę oczy włączam internety i buszuję na Facebooku i Instagramie. Oglądam Wasze instastories, komentuję zdjęcia, odpisuję dziewczynom, czytam wiadomości. Zajmuje mi to zazwyczaj kilkanaście minut, choć czasem wciąga mnie to na dłużej i mam wyrzuty sumienia, bo mogłabym w tym czasie zrobić coś bardziej pożytecznego (każdy tak ma? :p). Kiedy moja (pod)świadomość nie do końca chce wstawać wybieram właśnie obrazki, zdjęcia – to coś, na czym nie muszę się tak mocno skupiać. Oglądam też wtedy filmy na YT, chociaż w weekendowe poranki nie pojawia się ich tam za dużo.

Adina Grigore Szczęśliwa Skóra

Staram się też sięgać po książki. O ile ich czytanie w styczniu i lutym szło mi świetnie, tak ostatnio czytałam więcej notatek i podręczników potrzebnych na uczelnię niż pozycji wybranych specjalnie po to, żeby się zrelaksować. Zrobiłam sobie przerwę od typowej literatury (po skończeniu drugiej części Więźnia Labiryntu, chciałam sięgnąć po coś innego przed trzecią :P) i trzeci raz podchodzę do Szczęśliwej Skóry Adiny Grigore. Tym razem udało mi się przebrnąć przez najtrudniejszą dla mnie część i idzie mi to o wiele łatwiej i przyjemniej. Nie zgadzam się do końca z postawą autorki, ale uważam że wiele jej twierdzeń ma rację bytu, tylko przez nasze przyzwyczajenia ciężko jest nam to zaakceptować. Chcielibyście przeczytać pełną recenzję tej książki? Mogłabym spróbować opisać ją po skończeniu czytania – dawno nie pojawił się tu żaden książkowy wpis, a przecież ich czytanie to moje noworoczne postanowienie 😀

kosmetyki pielęgnacyjne vichy la roche posay vianek nacomi dermofuture beautyoil

Kiedy już się polenię (co ma miejsce zazwyczaj do 10, w ekstremalnych przypadkach do 11 :D) wstaję i po pościeleniu łóżka idę do łazienki doprowadzić swoje lico do porządku. Rano moja twarz, co jest dziwne, wygląda lepiej niż po południu czy wieczorem. U wielu osób jest ona opuchnięta i zaczerwieniona, u mnie jest zupełnie odwrotnie – jest miękka, ma ładny koloryt a wypryski są mniej widoczne. 
Zazwyczaj sięgam codziennie po ten sam zestaw kosmetyków, jedynym zmiennym elementem jest tylko filtr – od kilku miesięcy nie stosuję go codziennie i nie zauważyłam przez to negatywnych skutków w wyglądzie mojej skóry.

kosmetyki do pielęgnacji dermofuture cichy la roche posay nacomi vianek beautyoil

Najpierw myję twarz delikatnym żelem La Roche Posay Lipikar Surgras. Korzystam wtedy z sonicznej szczoteczki Dermo Future – pobudza przepływ limfy i oczyszcza skórę z nocnych zanieczyszczeń. Odkąd jej używam zauważyłam, że mam zdecydowanie mniej zaskórników i suchych skórek a to bezpośrednio przyczynia się do poprawy stanu i wyglądu mojej skóry. Odstawiam ją tylko wtedy, kiedy mam jakieś podrażnienia. Pod oczy nakładam krem Beauty Oil, który jest delikatny i idealnie nadaje się pod makijaż. Twarz spryskuję nawilżającą mgiełką Vianek, ale nie jestem z niej zbytnio zadowolona. Ma mdły, bardzo słodki zapach, który z dnia na dzień coraz bardziej mi przeszkadza. Delikatnie nawilża, ale efekty po kilku tygodniach jej stosowania nie są spektakularne – wolę kosmetyki, których działanie jest widoczne gołym okiem. Kiedy za oknem świeci słońce na mojej buzi ląduje też filtr 50+ – La Roche Posay – Krem – żel suchy w dotyku. Na usta nakładam bogate masło o zapachu granatu z Nacomi. Antyperspirant, który widzicie na zdjęciu to słynna kulka z Vichy, ale ja nie jestem z niej zadowolona, ponieważ nie chroni bardziej, niż ten zwykły z drogerii, a kosztuje o wiele więcej.

moja toaletka blog na parapecie
Przedostatnim punktem mojego poranka jest jakieś pyszne śniadanie. Zazwyczaj przygotowuje mi je Mateusz, bo to on lepiej czuje się w kuchni. Kiedy mamy wolne stawiamy na jakieś pożywne kanapki, coś ciepłego, albo jajecznicę. Wiosną na talerzu królują raczej lekkie posiłki ze sporą ilością warzyw.

Później, kiedy zjemy i obejrzymy przy tym odcinek aktualnie oglądanego serialu zabieramy się za sprzątanie. Lubię to robić, sprzątanie mnie odpręża i relaksuje, a dodatkowo kocham poczucie czystości i piękny zapach w mieszkaniu. Zazwyczaj porządkuję też wtedy swoja „toaletkę”, segreguję kosmetyki, myję pędzle i czyszczę lustra.

Uważam, że to, w jakim miejscu trzymamy kosmetyki jest bardzo ważne – jak coś, co ma brudne opakowanie czy jest przykryte warstwą kurzu ma nam dobrze służyć? Na wierzchy trzymam tylko te kosmetyki, z których aktualnie najczęściej korzystam, resztę chowam w szafce, pod przykryciem.

Pędzle myję minimum raz w tygodniu, mam ich na tyle dużo, że codziennie mogę sięgać po nowe – przynajmniej te do twarzy, a oczy maluję stosunkowo rzadko. Moje kosmetyki stoją na oknie, ale słońce bezpośrednio na nie nie świeci – mam tak usytuowane mieszkanie, że promienie rzadko do niego wpadają. 

Na tym kończy się moja poranna rutyna. Później oglądamy filmy, przygotowujemy obiad, jeśli mam coś do nauki staram się za to zabrać, chociaż nie zawsze mi to wychodzi 😛
Jak Wy spędzacie wiosenne poranki? Leniuchujecie, jak ja, czy od wczesnych godzin macie ułożone ambitne plany?
Pozdrawiam :*