Wybrany tag

uroda

Uncategorized

CHARLOTTE CHO | SEKRETY URODY KOREANEK | WARTO CZYTAĆ, CZY NIE?

1 sierpnia 2017
charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 1

Cześć!
Jeśli czytacie mnie od dłuższego czasu wiecie, że kiedyś recenzowałam, czy może raczej opisywałam na blogu książki. Jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia było, że kupię jakiś poradnik w wersji papierowej – czytywałam sporo różnej literatury, ale ograniczałam się do prozy – najczęściej z gatunku fantasy czy horroru, a wcześniej również tej skierowanej dla młodzieży.
Kiedy zaczęłam bardziej interesować się tematami związanymi z urodą naturalną koleją rzeczy było sięgnięcie po książki o takiej tematyce. Dziś chciałabym opisać Wam jedną z pierwszych, jakie wpadła w moje ręce, czyli propozycję od Charlotte Cho – Sekrety Urody Koreanek. Jesteście ciekawe mojej opinii na jej temat? Zapraszam ♥

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 2

Na początek wspomnę Wam kilka słów o książce, jako całości, a później przejdziemy do krótkiego omówienia poszczególnych rozdziałów.
Książka utrzymana jest w różowej tonacji, a papier jest raczej średniej jakości – dość gruby, ale chropowaty i lekko żółty. Na szczęście głównym atutem tej pozycji ma być treść, a nie ilustracje i zdjęcia, więc nie przeszkadza to zbytnio w pozytywnym odbiorze.
Na samym początku znajduje się spis treści z tytułami rozdziałów, które są dość szczegółe i dzięki którym możemy jasno określić z czym będziemy mieli do czynienia (przynajmniej przez kilka najbliższych stron).
Każdy z rozdziałów opatrzony jest ciekawą infografiką utrzymaną w słodkim, azjatyckim styku, mi kojarzy się to z maluszkami nazywanymi „chibi”. Na końcu każdego z nich mamy natomiast mini porady czy sytuacje z życia opisane przez znane, koreańskie postaci.
Czcionka jest czytelna, a najważniejsze informacje oznaczone tak, że łatwo je znaleźć i w każdym momencie do nich wrócić. 
Pod względem wizualnym nie mogę zarzucić tej książce nic – akurat w moje gusta trafia i naprawdę kojarzy mi się z Azją – wiele rzeczy jest tak przerysowanych, zbyt kolorowych i dziecinnych, ale w tamtejszej kulturze nie zwraca się na to uwagi.
Przejdźmy do omówienia tematyki konkretnych rozdziałów:
charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 3

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia  4

1. O MNIE. KOREAŃSKA BUZIA, KALIFORNIJSKIE PODEJŚCIE.

Autorka w tym pierwszym początkowym rozdziale opowiada, jak zachowywała się podczas pobytu w Stanach, czyli w momencie, kiedy dorastała i dojrzewała. Przypomina o tym, że nie znała żadnych koreańskich rytuałów pielęgnacyjnych, malowała się w zachodnim stylu i opalała swoje ciało na złoty kolor. Wspomina o błędach w diecie i nieznajomości dalekowschodniej kultury oraz o tym, jak jej poglądy zmieniły się pod wpływem pewnych wydarzeń. Ten rozdział to swego rodzaju zapoznanie autora z czytelnikiem i uświadomienie nam, że każdy gdzieś kiedyś zaczynał i wcale nie oznacza to, że nie może się zmienić.

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 5

2. PODSTAWY KOREAŃSKIEGO PIĘKNA: MENTALNOŚĆ KULTURY WIELBIĄCEJ PIĘKNĄ SKÓRĘ.

W tym rozdziale możemy przeczytać szereg informacji na temat tego, jak odmienna jest mentalność nasza i ludzi mieszkających i żyjących w Korei. Nasze cywilizacje znacznie się od siebie różnią, a według Charlotte większość Koreańczyków dba o urodę – niezależnie od wieku, płci, czy stanu majątkowego. To ciekawe doświadczenie – wiemy, jak ciężko jest nam przestawić swoje myślenie, a co w przypadku, gdy zderzenie dwóch kultur jest tak silne, a one same w sobie tak odmienne? Na pewno nie jest wtedy łatwo, ale i w tym przypadku panna Cho znalazła wyjście z sytuacji 😉
 
charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 6

3. DWUETAPOWE OCZYSZCZANIE: CERA CZYSTA JAK ŁZA, GDY MYJESZ JĄ DWA RAZY.

Akurat ten krok jest mi znany i od dawna stosuję go w pielęgnacji, dla laików jest to jednak ciekawy rozdział. Nie każdy z nas rozumie stosowność oczyszczania skóry zarówno tłustym produktem, jak i tym na bazie wody – o ile większość wie, że odpowiednia higiena przyczynia się do dobrego stanu skóry, tak wieloetapowe oczyszczanie dopiero zyskuje na popularności.  W tym rozdziale dowiecie się wszystkiego, na temat dokładnego demakijażu i porannego oczyszczania twarzy.

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 7

4.  MAGIA ZŁUSZCZANIA (I JAK BYĆ SPECJALISTKĄ OD K-SPA).

O tym, jak ważne jest złuszczanie martwego naskórka wie każda z nas. To szczególnie my, kobiety, staramy się regularnie peelingować nasze ciała i twarze, faceci często nie widzą zasadności takich zabiegów. W tym rozdziale oprócz kilku słów na temat złuszczania możemy przeczytać o tym, jak wygląda koreańskie SPA i może zdziwić nas fakt, jak bardzo różni się od tych zachodnich. Dla przeciętnego Europejczyka zabieg peelingowania może być tam bolesny, ale czego nie robi się dla urody? 😛

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 8

5. CHOK CHOK. NAWILŻANIE, CZYLI SZTUKA LŚNIĄCEJ CERY.

Na własnym przykładzie wiem, jak bardzo staramy się wysuszyć i zmatowić naszą skórę. Azjatki działają odwrotnie – intensywnie ją nawilżają i ich celem jest lśniąca (nie mylić z nieestetycznie świecącą) skóra. W tym rozdziale dowiemy się, jak można nawilżać skórę i jak odmienne są preparaty, które nam tę właściwość zapewniają. Znajdzie się tu kilka wskazówek dla każdego rodzaju cery, a zaproponowane przez autorkę kosmetyki wyglądają naprawdę ciekawie.

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 9

6. FILTR PRZECIWSŁONECZNY. NAJWAŻNIEJSZE SŁOWA W PIELĘGNACJI CERY.


To jeden z moich ulubionych działów. Zasadność stosowania kremów z filtrem została tu dokładnie wyjaśniona i choć ja nie podchodzę do tego tematu tak rygorystycznie, jak Koreanki, też znalazłam dla siebie coś interesującego. Najważniejszy jest dla mnie fragment o okularach – nie każdy jest świadom tego, że okulary z bazarku przynoszą więcej szkód, niż pożytku. Moim zdaniem w tej kwestii też powinno się edukować całe społeczeństwo.

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 10

7. TAJEMNY KOREAŃSKI RYTUAŁ PIELĘGNACYJNY W DZIESIĘCIU KROKACH – BEZ TAJEMNIC!

Kiedy zaczynałam moją przygodę z azjatycka pielęgnacją zupełnie inaczej wyobrażałam sobie dziesięć kroków ich pielęgnacji. Tutaj rzeczywiście jest to wytłumaczone prosto i zwięźle. Opisane jest tu wykonanie każdego z kroków, kosmetyki, których używamy, ich formuły, cechy, oraz ogólne zasady postępowania przy tak złożonej pielęgnacji.  Ten rozdział rozjaśnił mi kilka kwestii i był jednym z ciekawszych w tej książce.

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 11

8. ABC ZAKUPÓW KOSMETYCZNYCH, CZYLI JAK ZNALEŹĆ NAJLEPSZY DLA SIEBIE PRODUKT.

Rozdział przygotowujący nas do praktycznego działania. Wystarczy rozpoznać swój typ skóry i wybrać kosmetyki o konkretnych właściwościach, co wcale nie jest łatwym zadaniem. Ten rozdział ma nam pomóc w odkryciu posiadanego przez nas typu skóry i wybrania odpowiednich formuł. Takie wskazówki mogą okazać się przydatne nawet podczas rutynowych zakupów zachodnich kosmetyków, więc ten rozdział również przypadł mi do gustu 🙂

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 12


9. TWOJE NAJLEPSZE OBLICZE: MODA I NIEWIDOCZNY MAKIJAŻ.


Wracamy stricte do azjatyckich tematów – tutaj autorka wypowiada się na temat koreańskiego makijażu oraz stylu mieszkanek tego państwa. Azjatycki makijaż znacznie różni się od tego promowanego w Europie i Stanach Zjednocznoych. Uważam, że zależy to przede wszystkim od urody mieszkańców, chociaż pewne kwestie można stosować z powodzeniem i u nas. Da się zauważyć, że coraz większą kwestię przywiązuje się do pozostawiania cery zdrowej i promiennej, a nie maksymalnie zmatowionej.

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 13

10. KOREAŃSKIE PIĘKNO WEWNĄTRZ I NA ZEWNĄTRZ: JAK TWÓJ TRYB ŻYCIA WPŁYWA NA SKÓRĘ.


W tym rozdziale znajdziemy raczej ogólne zasady, z których większość jest nam znana. Mam jednak wrażenie, a przynajmniej takie odnoszę po przeczytaniu tej książki, że na dalekim wschodzie świadomość w zakresie zdrowego trybu życia, jak i profilaktyki jest o wiele wyższa, niż u nas. Nie chodzi mi nawet o same badania, a prewencję, czyli zapobieganiu wszelkim dolegliwościom. Na szczęście i do nas przychodzi „trend” dbania o siebie – mam nadzieję, że nadal będziemy pędzić w dobrym kierunku.

charlotte cho, sekrety urody koreanek, recenzja opinia 14

11. MOJE SERCE JEST W SEULU, CZYLI GDZIE JEŚĆ, PIĆ, KUPOWAĆ I ROBIĆ SIĘ NA BÓSTWO.

Obok śmiesznej mapki, mamy w tym rozdziale opisane kilka miejsc w Seulu które, według Charlotte Cho, są warte odwiedzenia. Z tego co pamiętam, autorka nie ograniczyła się do samego przedstawienia tych zakątków, ale podała nawet przystanki, na których powinniśmy wysiąść, by znaleźć się jak najbliżej zwiedzanych obiektów, co potrafi znacznie ułatwić podróżowanie, ale na pewno nie zastąpi nam przewodnika.
Jak oceniam tę książkę? Jest to jedna z moich pierwszych książek urodowych, szczególnie tych o tematyce azjatyckiej i ze spokojem mogę wystawić jej wysoką notę. Większość informacji w niej zawarta jest zgodna z moimi przekonaniami i wiedzą, raczej nie znajdziemy w niej nic kontrowersyjnego, co mogłoby nam bardzo zaszkodzić lub było na bakier ze zdrowym rozsądkiem. Książka jest napisana bardzo łatwym językiem, dlatego można pochłonąć ją jednym tchem, a wywiady ze znanymi koreańskimi postaciami urozmaicają tekst. Myślę, że za jakiś czas wrócę do tej pozycji, by odświeżyć zdobytą dzięki niej wiedzę. Podoba mi się też fakt, że autorka, podając możliwe do kupienia kosmetyki kieruje się tym, co u niej się sprawdziło, poleca produkty różnych firm z różnych półek cenowych, oraz takie, które są i mniej i bardziej naturalne. Taka różnorodność sprawia, że jest duża szansa, że znajdziecie tu coś, co Was zainteresuje.

Czytałyście tę książkę? Podobaj Wam się poradniki i tematyce urodowej?

Pozdrawiam i PROSZĘ O WYPEŁNIENIE KRÓTKIEJ ANKIETY!

Uncategorized

[TAG] Moja makijażowa historia

4 lutego 2015
Hej!
Z racji tego, że zrobiłąm sobie dzisiaj wolne – tylko uporządkowałam notatki i zostało mi jeszcze trochę wolnego czasu postanowiłam napisać dla Was posta – dawno nie było tagu, a cieszą się one dość dużą popularnością, więc  z chęcią je dla Was przygotowuję 😀 Mój blog w jakimś stopniu jest związany  z makijażem, dlatego chciałabym opowiedzieć Wam o mojej makijażowej historii. Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do czytania! :3

1. W jakim byłaś wieku gdy zaczęłaś się malować?
Byłam jakoś w trzeciej klasie gimnazjum, ale wtedy stosowałam tylko tusz do rzęs i delikatny puder. Na „poważnie” sięgnęłam po makijaż w klasie I Liceum, czyli miałam około 16-17 lat. I tak używałam niewiele kosmetyków, zresztą dziś jest podobnie 😀

2. Jak to się stało, że zainteresowałaś się makijażem?
Zaczęłam oglądać różne youtuberki i zawsze podziwiałam je za to, jak fajnie mogą się umalować. Do tego zaczęłam mieć problemy z cerą, pojawiały się niedoksonałości i szukałam sposobu aby to zatuszować i czuś się po prostu pewniej.
3. Jakie są niektóre z Twoich ulubionych marek?
Jeśli chodzi o podkłady i tusze to Loreal, pędzle – Hakuro, cienie i inne drobnostki – Makeup Revolution. Ogólnie lubię naprawdę dużo marek i nie skończyłabym tego posta jakbym zabrała się za ich zapisywanie 😛 Do włosów np. lubię Biovaxa i Kallosa. Naprawdę – tych marek jest mnóstwo.

4. Co znaczy dla Ciebie makijaż?
Makijaż dla mnie to podwyższanie swojej samooceny i możliwość zabawy, tuszowania swoich mankamentów i podkreślania zalet.

5. Jeśli mogłabyś nałożyć na twarz tylko i wyłącznie 4 produkty, to jakie by to były?
Po pierwsze krem, potem podkład, puder i tusz do rzęs. Bez reszty bym się obyła 😛 
6. Co najbardziej lubisz w makijażu?
W makijażu najbardziej lubię fakt, że można tworzyć milion kombinacji, działać nieszablonowo i robić to, an co ma się ochotę. Lubię też w nim to, że pozwala poczuć się pewniej 😀
7. Co myślisz o tanich i drogich kosmetykach?
Myślę, że wśród tanich kosmetykó możemy znaleźć perełki, a w kręgu drogich – buble. Uważam, że przy wyborze kosmetyków nie powinniśmy się kierować tylko ceną, a także właściwościami i tym, jak dany kosmetyk na nas działa.

8. Jaką radę dałabyś początkującym?
Podstawowa jak dla mnie zasada – mniej znaczy więcej. Nie warto nakładać milion wastw tuszu, czy podkładu, 30 odcieni na powieki, jeszcze innego na policzki a usta to już w ogóle 😛 Ja stawiam na minimalizm i myślę, że dobrze na tym wychodzę. Skóra nie jest przemęczona, wyglądam naturalnie ( przynajmniej tak myślę 😛 ) i jak przytulam Mateusza to nie zostawiam mu drugiej twarzy na koszulce 😀

9. Jakiego makijażowego trendu nigdy nie rozumiałaś?
Wyskubywania i malowania sobie nowych brwi 😀 Ja jestem w szoku, wolę mieć krzaki niż cieniutkie kreski. Jeszcze lepsze jest tak ktoś sobie takie linijeczki wykona makijażem pernamentnym 😛
10. Co myślisz o makijażowej społeczności na YT? 
Niektórych lubię, innych trochę mniej. Jak dla mnie każdy ma inny gust i nie będę potępiać kogoś za to, jak myśli. Nie przepadam tylko za osobami, które mają się za guru i wszystkowiedzące boginie – nikt nie jest alfą i omegą, nawet po milionie wyświetleń 😀
Mam nadzieję, że tag i moje odpowiedzi Wam się spodobały. Ja lecę pod prysznic i kłądę się spać, bo od jutra czeka mnie nauka na egzamin z biofizyki i matematyki. Sesja nadal trwa, nawet jak się wie, że jednego egzaminu się nie zaliczyło 😛
Chciałam Wam jeszcze pokazać co ostatnio upolowałam w Biedronce – plastikowy organizer, w którym będę trzymać woski :3 Przy okazji mozecie zobaczyć jakich wosków jeszcze nie odpalałam 😀

Tutaj możecie zobaczyć, jakie jeszcze inne wzory znajdziecie na biedronkowych półkach 😀 [KLIK]

Dodatkowo – dobra wiadomość. Niedługo w Biedronce na stałe pojawi się więcej kosmetyków. Teraz będzie można nawet kupić coś z Tołpy i ja bardzo się z tego cieszę 😀 Szczególnie, ze ceny też wydają się być atrakcyjne [KLIK]

Lubie tagi? Będziecie odpowiadać na ten?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

[AKCJA] Ratujemy paznokcie Naczi

18 kwietnia 2014

Hej wszystkim! :3
Dzisiaj post o trochę innej tematyce, ale również urodowej, więc mam nadzieję, że się wam spodoba. Do tego może dostanę jakieś rady, które pomogą mi w walce o piękne paznokcie – czyli takie które miałam dawno temu.
Zacznijmy od kilku słów wstępu. Nigdy nie narzekałam na swoje włosy czy paznokcie, zmieniło się to diametralnie w ciągu ostatniego roku, może pół. Włosy osłabły, zaczęły wypadać, paznokcie łamały się i robią to nadal – zmora. Żeby nie było, gdy zaczęło być to bardziej niepokojące, czyli teraz, zaczęłam robić badania, czy aby na pewno wszystko ze mną w porządku 😛 Niżej zdjęcia moich obciętych na krótko paznokci u lewek ręki, czyli tej „lepszej” – bardziej zadbanej :p
Niżej zdjęcia nieszczęśników :C

Może nie prezentują się tu one jakoś tragicznie, ale wierzcie mi, wystarczy, że troszkę podrosną i pękają jak szalone. Do tego rozwarstwiają się, czego nienawidzę. :C
Ręce kremuję często, sprzątam w rękawiczkach, czasem zdarza mi się bez, ale nie jest to jakoś notorycznie powtarzane. Mam nadzieję, że odżywki pomogą, nigdy nie byłam systematyczna w ich stosowaniu aż do teraz – pierwszy tydzień za mną, na razie nie widać zmian.
Każdą odżywkę stosuję następująco – każdego dnia nakładam jedną wartstwę aż dojdę do 3, czwartego dnia zmywam, nakładam serum, wcieram olejek w skórki, zmywam i nakładam drugą odżywkę powtarzając te same czynności.
Producent zaleca stosowanie 4 warstw, ale w odzywkach znajduje się formaldehyd i wolę nie przesadzać. Odżywka Eveline 8w1 musiała mieć o wiele większe stężenie tej substancji, bo uczulała mnie. Tutaj reakcja alergiczna nie występuje. 
Poniżej możecie zobaczyć produkty których używam. Co nie raz będą się tu pojawiały aktualizacje stanu moim pazurków, a ja jak na razie pozdrawiam i idę piec świąteczne ciasta 😀

Testowałyście którąś? A może jesteście ciekawe efektów? Kontynuować takie paznokciowe posty czy nie?

Pozdrawiam
Uncategorized

Zakupy kosmetyczne :D

26 stycznia 2014
Ostatnio stwierdziłyśmy z mamą, że należałoby uzupełnić braki kosmetyków i znów zdecydowałyśmy się na zamówienie ich przez internet 😀 Niektóre są kupione na przyszłość <np. podkład, bo mam jeszcze inny do skończenia>, ale po co mam przepłacać w stacjonarnej drogerii, w której być może nie znajdę nic dla takich bladziochów jak ja. Więc przechodzę do rzeczy 😀

Swatche ukażą się później, przy jakimś makijażu albo recenzji, żeby nie pokazywać milion razy tego samego. Wspomnę tylko, że cień ma piękne kolory i jest bardzo dobrze napigmentowany 😀

Ja malowałam niebieskim, mama fioletowym, ale musiałyśmy je zmyć po dwóch dniach więc o trwałości się jeszcze nie wypowiem <tak z okazji studniówki xD>. Kolory fajne, 2 warstwy dają już pełne krycie.  Lakiery te są dosyć rzadkie i mają cienki pędzelek, więc nie każdemu może to pasować.

Daje bardzo fajny efekt i mocno nie wysusza 😀 Wpija się w usta, przez co nawet jak zejdzie zostawia delikatny kolor, więc nie wyglądamy jak wypłosz z czerwoną obwódką wokół ust 😛

Używałam raz, na początku myślałam, że będzie za ciemny, ale dopasowuje się delikatnie do skóry. Co najfajniejsze, jest ona po nim delikatna i aksamitna. Naprawdę śmieszne uczucie, aczkolwiek całkiem przyjemne 😀

Naprawdę mocno matuje. Plusem jest to, że jest naturalny. Na szczęście nie bieli. Opakowanie można uznać za minus, bo puder przy nieumiejętnym stosowaniu może się wszędzie wysypać :C
Serum w żelu na porost paznokci, mam nadzieję że się u mnie sprawdzi, bo chcę wyhodować szpony wampirzycy, mwahahaha 😀

A to już prezent od Pana Kapitana na wcześniejsze walentynki 😀 Tak  to jest jak się ma dobrego faceta, spełnia wszystkie zachcianki 😀
Swatche pojawią się na pewno niedługo, mam nadzieję, że będę zadowolona z tej paletki, jak i z wszystkich innych rzeczy 😀 Może w końcu ogarnę podstawy makijażu 😛

Znów pozdrawiam i upajam się wolnością, bo zaczynam ferie <3 Od jutra nauka 😛
Uncategorized

Moja wishlista / chciejlista :D

5 stycznia 2014
Postanowiłam wybrać dzisiaj kilka produktów, które chciałabym dostać w najbliższym czasie 😀 Jak wiadomo styczeń jest najbardziej kryzysowym miesiącem, więc z kasą stoję średnio, ale przede mną cały rok, więc może uda mi się zdobyć coś z tej listy :3 Z tego co wiem, może mój Pan Kapitan mi w tym pomoże :3 Takiego fajnego mam chłopaka 😀
1. Paleta ze Sleeka – Oh so special. Moim zdaniem jest obłędna. Moje cienie się już wyczerpały albo przeterminowały i mam ochotę na spróbowanie czegoś tej słynnej marki. Uważam że ta paleta jest jedną z tych bardziej naturalnych, więc mogłabym wyczarować z niej i makijaż dzienny i wieczorowy. Cienie, jak słyszałam są dobrze napigmentowane, więc nie musiałabym się jakoś dużo trudzić xD Myślę, że spodobałoby się to także mojej mamie.
2. Cienie Inglot, Freedom system
Super rozwiązaniem jest stworzyć własną paletkę 😀 W sumie jest to nawet jakaś frajda, a nawet coś w rodzaju kreatywności, gdyż nikt nie narzuca nam tego, czym będziemy się malować. Możemy mieszać fiolety z zielenią i żółć z brązem, jak nam się żywnie podoba. Piękna sprawa 😀
3. Pędzle Hakuro
Nie mam jeszcze pędzli do makijażu. Nigdy nie były mi potrzebne, ale w końcu, po skończeniu magicznego wieku lat 18 zapragnęłam je mieć 😀 Stwierdziłam, że niedługo studia, pewnie zacznę się trochę inaczej malować i staną się rzeczą mi niezbędną. Upatrzyłam sobie te z hakuro, gdyż ich jakość jest adekwatna do ceny – dostajemy dobre pędzle za rozsądną cenę.
4. Szminki z Barry M
Kiedy zobaczyłam je u PannyJoanny zakochałam się. Ten kolor. Mrrrr. Uwielbiam takie mocne kolory. Muszę mieć chociaż jedną z nich, taką która będzie pasowała do mojej bladej, wpadającej w róż cery ^^
5. Perfumy  CK In2You
Zapach jest obłędny ^^ Moja mama kupiła taką w prezencie i niestety musiałam ją bez gadania oddać 😀 Tym razem marzy mi się egzemplarz tylko dla mnie 😀 Nie będę się dzielić xD
5. Kompaktowa wersja szczotki Tangle Teezer
Mam już tą zwykłą wersję i szczotka ta przypadła mi do gustu. W końcu coś, co nie wyrywa mi włosów. Teraz muszę tylko zaopatrzyć się w wersję do torebki 😀 W końcu nie chcę zniszczyć tej klasycznej 😛
Wybrałam tylko 5 rzeczy, które chcę najbardziej, ale myślę, że ta wishlista będzie się coraz bardziej powiększać. Jak to u każdej kobiety. Coś zobaczy, coś świeci, a że jest sroczką musi to mieć 😛 Smuteczek xD
Pozdrawiam Mordki :3