Wybrany tag

ubrania

Uncategorized

ZNOWU ZAKUPY | HAUL IKEA | BATH & BODY WORKS | NATURA | BERSHKA

4 lutego 2016

Hej!
Ostatnio zarzekałam się, że nic już nie kupię, bo mam wszystko, co mi potrzeba 😛 W weekend postanowiłam jednak odwiedzić Mateusza i wyszło jak wyszło – zawsze się tak kończą nasze wspólne wypady do stoicy 😛 Nie ma tego wiele, ale jeśli jesteście ciekawi, na co tym razem się skusiłam – zapraszam dalej 😛

Zestaw aplikacyjny do maseczek – czekał u Mateusza na odbiór. W moim Hebe niestety nie był dostępny, a kiedy kupiłam glinki potrzebowałam też narzędzi do ich rozrobienia. Chciałam coś niewielkiego i przeznaczonego tylko do tego celu. Zestaw kosztował 15 złotych i zawiera w sobie niewielką miseczkę, szpatułkę, syntetyczny pędzelek i miarki w trzech rozmiarach. Już miałam okazję przygotowywać w nim maseczkę i przyznam, że fajnie się sprawdza 🙂
Podkład Pierre Rene Skin Balance w kolorze 020 Champagne – mój romans z podkładem Loreal True Match trwa od dawna i postanowiłam poszukać czegoś, co byłoby jego fajnym zamiennikiem. Opinie o podkładzie Pierre Rene czytałam na wielu blogach i w większości były pozytywne. Ostatnio mam większy problem z przebarwieniami, więc postanowiłam go wypróbować. Odcień jest delikatnie za ciemny, ale przy dobrym roztarciu nie stwarza to większych problemów. Na pewno jego recenzja pojawi się na blogu. Akurat trafiłam na promocję -40% na tą markę w Naturze i zapłaciłam 18 złotych. 
Świeca Sinnlig kokosowa – tej wersji jeszcze nie miałam, więc wrzuciłam ją do koszyka. Jest to mniejsza wersja tych świec, kosztowała mniej więcej 4 złotych. Mam nadzieję, że będę ją czuć, bo jak na razie tylko dwa zapachy były na tyle intensywne – waniliowa i poziomkowa.

Tejn , sztuczna owcza skóra – mam zawsze ciemno w pokoju i brakowało mi jasnego tła, na którym mogłabym robić zdjęcia. Ta narzutka sprawdza się w tej roli świetnie, zresztą widziałam takie jej wykorzystanie na wielu blogach. Kosztowała  50 złotych i jest dość duża – spokojnie zmieszczą się na niej nawet większe produkty.

Balsam do ciała BBW, Vanilla Bean Noel – w weekend obowiązywała promocja na kolekcję świąteczną, na której żele i balsamy kosztowały 20 złotych, a mydełka 10. Zawsze chciałam wypróbować kosmetyki Bath & Body Works, ale ich ceny były dla mnie nie do przyjęcia. Balsam ma piękny, słodki zapach, ale jego skład nie zachwyca ;/ Na pewno nie wydałabym na taki produkt 60 złotych.
Żel pod prysznic Winter Candy Apple – zapach tego żelu jest słodki, jabłkowy, bardzo przyjemny. Niestety żele te zawierają SLES, więc prawdopodobnie będzie wysuszał moją wrażliwą skórę.
Mydełko w żelu Snow Kissed Berry – mydełko ma zapach słodkich owoców i staje się bardziej intensywny po spienieniu. Również zawiera SLES, ale ciężko znaleźć mydło w  płynie, które by go nie zawierało. Zużyję je z przyjemnością.

Ostatnią już rzeczą jest kurtka upolowana w Bershce na dziale z promocjami. Była przeceniona z 240 zł na 80. Lubię parki, ta jets krótsza, ale nadal ciepła i wygodna. Może na największe mrozy nie będzie wystarczająco ciepła, ale w tym roku już się takie nie zapowiadają.  Ma bardzo miły, futrzany kaptur, a podszewka jest pikowana. Myślałam, że rozmiar L będzie na mnie za duży, ale po zmierzeniu okazało się, że M-ka miałaby za krótkie rękawy :c Na szczęście ma ściągacze w pasie i łatwo jest zmniejszyć jej obwód.

Lubicie spontaniczne zakupy? Ja chyba zrobię sobie detoks 😛
Pozdrawiam i życzę, żeby pączki poszły… tam gdzie chcecie 😀
Uncategorized

PREZENTY DLA 5 TYPÓW DZIEWCZYN | Część druga – sportsmenka i trendsetterka

15 grudnia 2015
Hej ho!
U mnie w niedzielę spadł pierwszy śnieg i jego resztki trzymają się do dzisiaj. Nie przepadam za tym, ale na święta ten biały pyłek się przyda – bo co to by było za Boże Narodzenie bez mrozu 😛 Za oknem świeci słońce, a mój harmonogram dnia przypomina coraz bardziej ten dawny i uznawany przeze mnie za prawidłowy 😀 Dzisiaj się wyspałam, mam dobry humor i przychodzę pokazać Wam moje propozycje na prezenty dla 5 typów dziewczyn w drugiej odsłonie. Dzisiaj przygotowałam coś dla fanek sportu i mody. Jeśli poprzedni post tego typu Wam się spodobał, to koniecznie chodźcie dalej, bo ten utrzymany jest w podobnej stylistyce 😉 Zapraszam!

1 – Stanik sportowy – Gym Hero – 120 zł || 2 – Legginsy Gym Hero – 150 zł || 3 – Torba Nike – 140 zł || 4 – Kubek Gym Hero – 33 zł || 5 – Książka – Natalia Gacka – Zostań fit – 34 zł || 6 – DVD – Natalia Gacka – Fit for fun – 23 zł

Sama sportsmenką nie jestem, więc ciężko było mi coś w tej kategorii wybrać. Kiedy jednak naładuję akumulatory planuję powrócić do regularnych ćwiczeń i spacerów na świeżym powietrzu – o wiele lepiej się wtedy czułam. Zacznę od czegoś, co nie znalazło się na obrazku wyżej. Mowa tutaj o karnecie na ulubioną siłownię, basen, czy zajęcia sportowe – zumba, aerobik itp. To świetny prezent i dla osoby zaawansowanej, jak i dla początkującej – w wakacje, kiedy byłam u cioci i miałam opłacone zajęcia moja motywacja wzrosła o tysiąc procent 😀 Jeśli już zamierzamy wybrać się na siłownię fajnie jest ćwiczyć w dobrze wyglądającym, ale też przede wszystkim wygodnym stroju. Osobiście bardzo podobają mi się te Gym Hero, które pięknie prezentują się na wysportowanych modelkach *.* Jak będę miała takie ciało, to sama sobie zafunduję taki zestaw – w nagrodę 😀 Do wyboru jest wiele wzorów i kolorów, myślę, że każdemu przypadnie tam coś d gustu. Dobrym pomysłem na prezent jest też torba sportowa, która nie będzie ani zbyt duża, ani za mała. To już kwestia gustu – ja wrzuciłam tu niebieską z Nike, komuś może podobać się czarna Reeboka 😀 Warto więc najpierw wybadać gust i dobrać prezent idealnie dopasowany do obdarowywanej  osoby. Jedynym gadżetem, który znalazł się w tym zestawieniu jest kubek, kolejny produkt od Gym Hero. Nie wiem jak Was, ale mnie ujmuje ta jego przesadzona słodycz – uwielbiam takie bibeloty 😀 Są dostępne również wersje z motywacyjnymi napisami w wielu ciekawych kolorach – od białego, po miętowe. Na sam koniec chciałam polecić coś dla osób, które wolą trenować w domu. Od początku nie byłam fanką Ewy Chodakowskiej – po jej ćwiczeniach bardzo bolały mnie kolana, mimo tego, że ćwiczenia wykonywałam poprawnie… Mam problem akurat z tymi stawami i powinnam obciążać je z głową. Szukałam alternatywy i znalazłam moją imienniczkę – Natalię Gacką, której zestawy ćwiczeń są bardzo ciekawe i zróżnicowane – na pewno nie będziemy się nudzić. Jak na razie posiadam tylko książkę Zostań Fit, która ma rozłożony plan treningowy aż na 6 miesięcy z uwzględnieniem każdego dnia. Bardzo mi się to podoba i właśnie do tego mam zamiar wrócić niedługo. Niedawno wyszła też jej płyta z ćwiczeniami, Fit for fun, którą również zamierzam nabyć.

1 – Książka – Joanna Glogaza – Slow fashion, modowa rewolucja – 27 zł || 2 – Stanik Magic Box – Amelia – 69 zł || 3 – Tkaninowy szalik – 80 zł || 4 – Książka – Garance Dore – Love x Style x Love – 40 zł || 5 – Mała czarna – 150 zł || 6 – Yes – Srebrna zawieszka – 330 zł || 7 – Książka – Katarzyna Tusk – Elementarz Stylu – 35 zł
Ostatnim typem kobiety, dla której chciałam zaproponować prezenty jest trendsetterka. Wie wszystko o modzie i nie zawaha się tych informacji użyć 😛 Zdecydowanie do tej grupy nie należę, bo na modzie się nie znam, ale lubię czasem kupić sobie coś ładnego, albo przeczytać ciekawą książkę na ten temat. Od książek zaczniemy, bo mam dla Was kilka propozycji, które ostatnimi czasy stały się bestsellerami w kilku największych księgarniach. Pierwszą z nich będzie propozycja od Joanny Glogazy, którą mogliście zobaczyć w ostatnim Haulu. Slow Fashion, czyli modowa rewolucja traktuje o robieniu porządków w szafie, uczy nas doboru rzeczy, aby z niewielu, tych dobrej jakości, stworzyć niezliczoną ilość różnych stylizacji. Kolejne książki mają już mniej walorów edukacyjnych, za to są pięknie wydane i opatrzone w kolorowe fotografie. Mowa tu o Elementarzu Stylu Katarzyny Tusk i Love x Style X Life Garance Dore. Na obie mam chrapkę i pewnie w najbliższym czasie je zamówię 😉 Mała czarna również będzie fajnym prezentem, ale lepiej upewnić się, czy w razie czego będzie ją można wymienić – rozmiar rozmiarowi nie równy i nie do końca może wszystkim pasować. Szalik będzie natomiast propozycją dla tych, którzy się są pewni wymiarów osoby, do której ma powędrować prezent. Obie rzeczy znalazłam w H&M. Srebrna lub złota biżuteria są mile widzianym prezentem. Obecnie dostępnych jest wiele wzorów – od tych subtelnych po wielkie i ciężkie łańcuchy. Ja wybrałam coś delikatnego, bo takie naszyjniki są dla mnie najbardziej wygodne, poza tym pasują do wszystkiego. Ostatnim już, bardziej intymnym prezentem, są staniki Magic Box. Mam jeden, właśnie ten pokazany na zdjęciu w rozmiarze A i wygląda cudownie. Mój rozmiar to 65D. Na święta zamówiłam sobie komplet 3, ale jeszcze się szyją 😛 Jakość jest świetna, często mają promocje, nawet do -60%, przez co stanik można kupić za mniej więcej 30 złotych. W porównaniu do innych marek – czasem oznacza to nawet 3 czy 4 razy tańszą zdobycz. Koronka jest delikatna, nie prześwituje zbyt mocno, a stanik nosi się wygodnie nawet na co dzień. Gumki są rozciągliwe, ale lepiej dokładnie się zmierzmy i wybierajmy rozmiar dopasowany do wymiarów ze strony 🙂

To by było na tyle. Czy tym razem wpadło Wam w oko coś ciekawego? Kupiliście już prezenty świąteczne dla każdej osoby, którą chcecie obdarować? Poszło szybko i sprawnie, czy musieliście długo szukać wymarzonych podarunków?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

POMYSŁ NA PREZENT DLA 5 TYPÓW DZIEWCZYN | Część pierwsza – gadżeciara, kosmetyczne guru i perfekcyjna pani domu

13 grudnia 2015
Hej dziewczyny i chłopaki!
Były pomysły na prezenty dla mężczyzn, przyszedł więc czas na moje propozycje upominków dla kobiet. Nie wiem czemu, ale tutaj zdecydowanie łatwiej było mi wybrać przedmioty – nie musiałam ich szukać jak igły w stogu siana – od razu same przychodziły mi na myśl. Prezenty dla nas podzieliłam na kilka kategorii i myślę, że dzięki temu post będzie dla Was zdecydowanie bardziej czytelny! Zapraszam 😉

1 – Powerbank Samsung || 2 – Pióro wieczne Waterman || 3 – Lampa led (tutaj akurat Neo Nail, ale jak dla mnie wszystkie są takie same xD) || 4 – Pędzle Zoeva Rose Gold || 5 – Czytnik Kindle
Gadżeciara, to kobieta, która uwielbia wszelkiego rodzaju bibeloty – czy to elektroniczne, czy kosmetyczne, czy po prostu przedmioty di wystroju domu. W każdym sklepie znajdziemy masę prezentów, która mogłaby jej odpowiadać – od świeczników, przez laptopy po papier toaletowy w kucyki Ponny 😛 Ja chciałam Wam pokazać kilka nowinek, które są, moim zdaniem, warte uwagi. Pierwszym z nich jest powerbank Samsung. Tu akurat macie wersję z pandą, ale są dostępne jeszcze z innymi zwierzątkami z zagrożonych gatunków. Dla osób, które dużo piszą ręcznie, albo po prostu uwielbiają tą czynność (jak ja :D) polecam pióro wieczne Waterman – do wyboru są różne wersje kolorystyczne, wszystkie idealne dla kobiet i dziewczyn. Takie pióro to prezent na lata – jest świetnej jakości i nie ma mowy o tym, żeby szybko się zniszczyło. Dla dziewczyn lubiących dbać o paznokcie świetnym prezentem będzie lampa LED potrzebna do wykonania manicure hybrydowego. Pamiętajcie jednak, żeby wybierać te LED – ich żarówki są trwalsze i szybciej utwardzają lakiery 😉 Do pędzli Zoeva wzdycha chyba każda dziewczyna związana z makijażem. Ich ceny są dużo wyższe niż zwykłych modeli, ale podobno przekłada się to na jakość wykonania i łatwość pracy z nimi. Ostatnim już gadżetem, tym razem dla książko-maniaczek jest czytnik Kindle. Ich ceny wahają się od 300 do 700 złotych, ale dzięki nim można zaoszczędzić i pieniądze wydawane na papierowe egzemplarze (ebooki są zdecydowanie tańsze) i miejsce w pokoju 😉 Sama mam na niego chrapkę od dłuższego czasu, ale nie potrafię porzucić papierowych odpowiedników :C
1 – Olejek do demakijażu Resibo || 2 – Szminka Mac Ruby Woo || 3 – Perfumy Versace Bright Crystal || 4 – Paleta Too Faced Chocolate Bar || 5 – Książka Tajniki Makijażu Red Lipstick Monster || 6 – Szminka Mac Girl About Town || 7 – Paleta Urban Decay Naked 3 || 8 – Paleta The Balm Nude Dude

Drugim typem dziewczyny, którym jest większość z nas, jest według mnie kosmetyczne guru. Blogerki siedzą z nosem w kosmetykach naprawdę częto, a zresztą każda kobieta lubi o siebie dbać i dopieszczać swoje zmysły. Dla takich również mam propozyjce prezentów i mam nadzieję, że Wam się spodobają. Produktem pielęgnacyjnym, który ostatnio robi wokół siebie dużo szumu jest olejek do demakijażu Resibo. Polecany jest dla każdego typu skóry. Jestem nim zainteresowana, bo podobno wspomaga walkę z trądzikiem. Dodatkowo w moim przypadku oleje zmniejszają widoczność przebarwień, a to dla mnie ważne. Kultowe szminki Mac również kuszą wiele z nas, ciężko jednak ot tak przeznaczyć 90 złotych na produkt do ust. Jest to więc idealny prezent na święta – wybrałam dwa najbardziej inetresujace mnie odcienie – klasyczną czerwień, czyli Ruby Woo i ukochaną fuksję – Girl About Town. Perfumy są ważne w kreowaniu wizerunku, ale dobrym prezentem będą tylko wtedy, kiedy jesteśmy w 100% pewni, że dana osoba lubi takie zapachy. Miłośniczki lekkich, kwiatowych zapachów raczej nie będą skakać z radości po otrzymaniu ciężkich perfum, w których czuć piżmo 😛 Od siebie mogę polecić moją ulubioną wodę od Versace – Bright Crystal. Jest słodka, kwaskowata, bardzo dziewczęca. Nie mdła – wręcz rześka. Wiem, że wiele z Was też ją lubi, więc może to jest dobry typ 😉 U mnie utrzymuje się długo i nawet po kilku dniach czuć ją na ubraniach. Zapach pięknie się rozwija i każda z nut mi się podoba. Dla osób chcących podnieść swoje makijażowe zdolności, lub dla tych, którzy przygodę z makeupem dopiero zaczynają idealnym upominkiem będzie książka Red Lipstick Monster – Tajniki makijażu, która od dawna robi furorę w sieci. Sama jeszcze jej nie mam, ale czekam do Wigilii – może Mikołaj wrzuci mi ją pod choinkę 😛 Dla każdej kobiety świetnym prezentem będą też neutralne palety do makijażu oczu – sama wybrałam chyba 3 najbarziej znane (a raczej te, które najbardziej mi się podobają :P), czyli Nude Dude The Balm, Urban Decay – Naked 3 i Chocolate Bar od Too Faced. Przed zakupem powinniśmy przyjrzeć się jednak bliżej kosmetyczce osoby, która ma być takim prezentem obdarowana – może ona woli szarości niż beże i brązy? 😛

1 – Książka Magia Sprzątania || 2 – Koktajler Mix & Go || 3 – Organizer na kosmetyki IKEA || 4 – Świeca Yankee Candle Pink Sands || 5 – Świeca Woodwick Trilogy Wild Berry Smoothie || 5 – Toaletka IKEA
Ostatnią już kategorią przygotowaną na dzisiaj, są prezenty dla Perfekcyjnej Pani Domu. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię mieć porządek i wszystko poukładane jak należy. Przyjemność sprawia mi układanie rzeczy w równą kosteczkę i szminek od najjaśniejszego, do najciemniejszego koloru 😛 Kobietom podobnym w tej kwestii do mnie może spodobać się książka Magia Sprzątania, która jedym się spodobała, innym nie. Myślę jednak, że jest to ciekawa lektura, bo wcześniej nie miałam podobnych w dłoni. Blender Mix & Go również jest świetnym rozwiązaniem – mam go kilka miesięcy i kiedy mam ochotę przygotować sobie smoothie jst wybawieniem – nie trzeba dużo potem sprzątać – wystarczy umyć ostrza i pojemniczek, wszystko wytrzeć, schować do szafki i gotowe 😀 Organizer z Ikei kupiłam niedawno, może 3-4 miesiące temu, ale do tej pory idealnie się u mnie sprawdza. Nie mam zbyt wielu kosmetyków kolorowych i wszystko idealnie mi się w nim mieści – ma fajnie zaplanowane przegródki, do których zmieszczą się i szminki i pudry, a nawet większe palety czy pędzle. Jest wykonany z dobrej jakości akrylu i ławo utrzymać go w czystości. Trzymam go jednak w szafce, bo postawiony na zewnątrz trochę by się kurzył. To chyba jedyny jego minus. Jeśli macie natomiast wiecej dobroci, ale też i więcej miejsca w mieszkaniu świetnym pomysłem będzie toaletka, przy której możemy wykonywać makijaż, trzymać kosmetyki i czuć się przy tym jak księżniczki. Toaletka ze zdjęcia pochodzi z Ikei. Ostatnimi już propozycjami na dziś są świece. Sama polecam te Woodwicka – kiedy palą się, drewniany knot trzaska jak drewno w kominku i stwarza to cudowny, klimatyczny nastrój. Zapach jest intensywny i unosi się praktycznie w całym domu. Dla miłośniczek owocowych aromatów idealne będzie trio o nazwie Wild Berry Smoothie. Drogą propozycją jest świeca Yankee Candle Pink Sands, która pachnie rześko, kwiatowo – owocowo i wprowadza pozytywny nastórój w domu.

Jutro lub pojutrze opublikuję następną cześć pomysłów na prezentów. Podoba Wam sie taki podział na kategorie? Znalazłyście coś ciekawgo? Może macie coś do dodania od siebie?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

LISTOPADOWE NOWOŚCI | Ubrania | Gry | Kosmetyki

2 grudnia 2015

 Hej!
Zapraszam Was dzisiaj na post, w którym pokażę nowości kupione pod koniec listopada. Starałam się nie szaleć, ale wiecie jak to bywa, kiedy już człowiek znajdzie się w sklepie. Jeśli chodzi o nieplanowane przedmioty to będą nimi na pewno kosmetyki z Kobo – mogłam się bez nich obejść, ale skorzystałam z promocji i kupiłam tylko to, czego nie mam w swojej kosmetyczce – zakupu więc nie żałuję 🙂 W tym mini haulu znajdą się też mikołajowe, przedwczesne prezenty. Jeden dostałam od rodziców, drugi od Mateusza – z obu jestem zadowolona 🙂 Jeśli temat Was zaciekawił – zapraszam dalej 🙂

Na pierwszy ogień idzie gra, na którą polowałam już od kilku dłuższych tygodni. W moim Empiku nie mogłam jej znaleźć, a zamawianie przez internet w ogóle mi się nie opłaciło. Cyfrowa wersja, mimo tego, że o połowę tańsza, w ogóle mnie nie ciekawiła – chciałam kupić grę z kartami do gwinta – karcianki, która bardzo mnie wciągnęła i mi się spodobała. Mowa tu oczywiście o dodatku do Wiedźmina 3 – Serca z Kamienia. Pakiet kosztował 80 złotych. Karty są świetnej jakości i na pewno będą mi długo służyć. Grafiki odwzorowane idealnie – nic, tylko szukać partnera i grać 😀
 

Nadprogramowym zakupem, o którym wspomniałam we wstępie do tego posta są kosmetyki Kobo. W Naturze obowiązywała promocja -40% na tę markę przy zakupie minimum dwóch produktów. Wybrałam więc pomadkę z najnowszej kolekcji – fioletową (takiej w swojej kolekcji jeszcze nie mam :P) o nazwie Monaco i numerku 404. Bronzer to słynny już 380 Sahara Sand. Szminka kosztowała około 9 złotych a kosmetyk przeznaczony do konturowania – 11.

W IKEI starałam się trzymać fantazję i portfel na wodzy 😛 Nie potrzebowałam zbyt wielu rzeczy i nie chciałam kupować ich na zapas. Tradycyjnie wrzuciłam do koszyka świeczki. Tym razem zdecydowałam się na waniliową Sinnlig (4 złote), ciasteczkową Lugga (8 złotych) i zimową o zapachu mrożonych owoców (6 złotych).

Kupiłam również dwa okrągłe, tekturowe pojemniczki w celu przechowywania w nich biżuterii. Mam do niej specjalne drzewko, ale wtedy szybko na wszystkich przedmiotach zbiera się kurz, a nie jest to pożądane zjawisko – nie chcę przed każdym założeniem czyścić pierścionków czy kolczyków. Zestaw pudełeczek kosztował 15 złotych. Podkładkę, którą widzicie pod nimi również kupiłam w IKEI, a jej cena to 4 złote.

Wspominałam Wam też o prezencie mikołajkowym – oto jeden z nich. Trzy srebrne, delikatne pierścionki z cyrkoniami. Każdą z obrączek można nosić oddzielnie, ale ładnie prezentują się też razem. Są wygodne i nie zaczepiają się o ubrania. Mimo że są naprawdę malutkie (rozmiar 11) to nadal są luźne i odrobinę się zsuwają. Mogę je nosić tylko na środkowym palcu (na wskazującym pierścionków nie lubię :P), na serdeczny przydałby się rozmiar 9, a taki to już chyba tylko razem z gumą do żucia 😛

Jeśli chodzi o ubrania to też nie zaszalałam – nie było w sklepach nic, co porwałoby mnie na tyle, żeby to kupić. Zdecydowałam się jednak na koszulkę, której cena to 35 złotych. Będzie fajnie pasowała do świątecznych stylizacji i zdjęć na bloga. Poza tym jest wygodna i wygląda naprawdę dobrze,a  pluszowy nosek dodaje jej uroku. Wybrałam rozmiar M, bo S-ka była zdecydowanie za krótka.  
 
Kupiłam też pierwsze w swojej kolekcji dresy. Wybrałam takie, które nie wyglądały jak piżamy, ale były przy tym równie wygodne 😀 Zdecydowałam się na te z podobną aplikacją jak ta na bluzce. Mają powijane nogawki, kieszenie z przodu i z tyłu oraz można je ścisnąć białym sznurkiem. Moje są w rozmiarze M, ale i tak są delikatnie za krótkie. Kosztowały 80 albo 90 złotych i są wykonane z grubszego materiału. Zarówno bluzka jak i dresy pochodzą z House’a.

Przedostatnią już rzeczą jest coś, co urzekło mnie swoim wyglądem. Jak wiecie jestem zmarźluchem i zimą bez szlafroka czy ciepłych piżam się nie obędzie. W Croppie znalazłam onesie naśladujące żyrafę. Jest wykonane z miękkiego polaru, zapinane na suwak z przodu. Ma kieszenie i kaptur (z morką, uszkami i mini rogami). Jest wygodne, luźne, ale ma krótkie nogawki 😛 Moje jest w rozmiarze M i kosztowało 100 złotych. Korzystam z niego jak ze szlafroka.

Ostatnimi już rzeczami są te od Mateusza. Skarpetki wybierałam ja – lubię te długie, bo jest w nich zdecydowanie cieplej, niż w stopkach. 3 pary z liskiem kosztowały 20 złotych za komplet, a z kotkiem 10 złotych za jedną parę. Wyglądają na dobrze wykonane, ale nie wiem co stanie się z nimi po praniu. Mam nadzieję, że przetrwają wirowanie i suszenie.
Zaciekawiła Was któraś z tych rzeczy? Kupiłyście coś w listopadzie?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

HAUL UBRANIOWY | Zakupy z Niemiec | PRIMARK | BERSHKA

28 sierpnia 2015

Hej!
Jak wiecie, miałam okazję w te wakacje być przez dwa tygodnie w Niemczech. Zaplanowałam sobie zakupy w Primarku, bo często można tam znaleźć fajne rzeczy za niską cenę. Dzisiaj pokażę Wam, co udało mi się upolować i powiem Wam, co sądzę o jakości ubrań dostępnych w tym sklepie.
Na pierwszym zdjęciu widzicie bokserkę upolowaną na wyprzedaży. Kosztowała 3 EUR, jest dość długa i ma urocze frędzle. Na całej długości ma aplikacje w postaci kwiatków złożonych z kryształów. Jest wygodna, ale szybko się gniecie. Nie rozciąga się. Niestety frędzelki często się zadzierają i plączą, więc co nie raz muszę je przycinać. Rozmiar – 36.  Jak na taką cenę – całkiem OK!

Ombre bluza pochodzi z Bershki i również upolowałam ją na wyprzedaży i to naprawdę dużej. Pierwotna cena to 25 EUR, na metce widniało 9,90 EUR,a  finalnie, przy kasie zapłaciłam za nią 7 EUR. Jest mięciutka i wygodna, niestety trochę krótka (nie mierzyłam jej, bo były ogromne kolejki :P). Mimo to, na pewno będę ją często nosić. Rozmiar M. Materiał świetny.

Niebieski crop top również kupiłam na wyprzedaży Kosztował 3 EUR. Materiał jest okej, ale mam wrażenie, że może mieć tendencje do niewielkiego rozciągania się. Ozdobna kieszonka na piersi dodaje mu uroku. Jakość wykonania nie jest zła, ale na pewno nie jest to wysoko półkowy standard. Ma troszkę niestandardową długość i kończy mi się na wysokości, w której wyglądają spodnie, przez co dziwnie to wygląda. Rozmiar 36.

Jasne spodnie z wysokim stanem i dziurami na kolanach. Moje pierwsze „zniszczone” jeansy 😀 Są bardzo wygodne, gdyż mają w sobie domieszkę stretchu, co sprawia, że są rozciagliwe i nie krępują ruchów. Są bardzo dobrze wykonane i pewnie długo mi posłużą. W końcu nogawka sięga mi do kostki. Jest to rozmiar 38. Kosztowały 13 EUR.

Kolejne jeansy, tym razem w kolorze ciemnego granatu. Ich materiał podobny jest do tych, o których mówiłam wyżej, z tą jednak różnicą, że te są jeszcze bardziej rozciągliwe. Również mają wysoki stan. Nogawki są trochę krótsze, ale nie tak, jak to ma się w Polsce 😛 Ich cena to również 13 EUR, rozmiar taki sam jak poprzednio, czyli 38.

Skusiłam się również na kolejny sportowy stanik. Poprzedni jest czarny, tym razem wybrałam wakacyjny, błękitny kolor. Ma fajną, delikatną aplikację z przodu. Dobrze chroni piersi podczas treningu i bez problemu chłonie pot. Szybko schnie. Cena tego topu to 4 EUR, a rozmiar 36-38.

Zakupy te nie mogły obyć się bez kilku zwykłych t-shirtów. Wzięłam 3 – ciemnoszary, czarny i biały, który niestety został w Bydgoszczy. 2 pierwsze są w rozmiarze 34, biały – 36. Cena każdego z nich to 3,30 EUR. Są dobrej jakości, nie rozciągają się w praniu, ładnie leżą. Również zawierają domieszkę stretchu. Jest to bardzo ważne – te bawełniane czasem po praniu nie nadają się do ponownego założenia ;/

Piękny strój kąpielowy, który widzicie na zdjęciu wyżej kosztował 10 EUR. Kupiła mi go ciocia i byłby idealny, ale… jest za KRÓTKI. Kończy mi się przed piersiami ;C Jest to rozmiar 36 i pewnie będę musiała go albo sprzedać, albo oddać którejś z Was w rozdaniu. Pasuje i na S i na M (te mniejsze), natomiast na nie się nie nadaje, bo za duża urosłam 😛 Dla osoby o wzrośnie 160-167 pewnie sprawdzi się super :C Mierzyłam go na bieliznę i w żaden sposób nie dało się go wyżej naciągnąć xD

Sweter nietoperz pochodzi z wyprzedaży, a jego cena to 5 EUR. Jak powiedziała moja ciocia – szkoda nie wziąć xD Jest wygodny, prałam go i nic się z nim nie stało. Jest dość długi i zakrywa pupę. Przyda się na cieplejsze dni, bo ma rękawy 3/4. Rozmiar – XS.

Kolejny sweter jest z ciężkiego, lejącego się materiału. Wybrałam kolor oliwkowy, bo fajnie pasuje do mojej karnacji. Ma długie rękawy, jest bardzo wygodny i przyjemny w dotyku. Kosztował 12 EUR, a rozmiar, w jakim go kupiłam to 36.

Jeśli ktoś jest fanem skarpetek w Primarku będzie w prawdziwym raju 😀 Było tam tyle wzorów i kolorów, że nie potrafiłam się zdecydować, które mam wziąć. Chciałam coś jaskrawego, ale po zastanowieniu stwierdziłam, że nie będą mi do wszystkiego pasować. Kupiłam więc takie w neutralnych, jesiennych kolorach. 7 Par kosztowało 3 EUR, w paczce są gładkie i delikatnie wytłaczane (tak jak ta pierwsza na zdjęciu).

Z biżuteria i dodatkami w tym roku skromnie. Skusiłam się tylko na potrójny  naszyjnik, który kosztował 2 euro oraz na kolorowe pierścionki za 1 EUR. Do włosów wzięłam jedynie 2 spinki, które kosztowały 2 EUR. Miałam trochę za mało czasu, żeby buszować w tym dziale 😛 Na pewno wzięłabym coś jeszcze. Polowałam na zegarki, ale w Primarku, do którego miałam dostęp ich nie było :C

Jeśli chodzi o akcesoria, skusiłam się jeszcze na turban do włosów z mikrofibry. Kosztował tylko 1 EUR i mam nadzieję, że się sprawdzi. Były różne wzory, jednak większość opakowań była pootwierana i musiałam wziąć jednolity w kolorze różowym (za którym nie za bardzo przepadam :C).

To by było na tyle. Jeśli mam podsumować moje zakupy – w Primarku trzeba polować na dobre rzeczy. Niektóre są dobre jakościowo, inne słabsze, ale nie znaczy to, że sklep jest zły. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jest tam też wiele ciekawych gadżetów, które są modne w danym sezonie 😀 Dział domowy zawiera inspirujące dodatki, ale ja nie miałabym jak tego przywieźć ;/ Ceny są niższe niż w Polsce, a jakość wykonania czasami lepsza, czasem taka sama, ale zdarza się też, że gorsza. Atmosfera jaka panuje w środku – jeden wielki harmider – trzeba umieć się tam poruszać, bo ludzi potrafi być naprawdę mnóstwo i każdy przekłada wszystko na inne miejsce. Mi jednak sklep się podoba i odwiedzam go zawsze, gdy mam ku temu okazję.
Któraś z rzeczy Wam się spodobała? Miałyście okazję być w Primarku?
Pozdrawiam :3