Wybrany tag

tangle teezer

Uncategorized

Ulubieńcy września i października

26 października 2014
   Przychodzę do Was dzisiaj z dwumiesięcznymi ulubieńcami, bo to rodzaj postu, które są jednymi z moich ulubionych. Nie mam zbyt wiele czasu w najbliższych tygodniach, bo niestety zbliża się wielkimi krokami kolokwium z biologii i genetyki. Kolokwium = wkuj 900 stron książki bo nie wiesz o co mogą zapytać. Ogólnie jest to dla mnie straszne, bo to pierwszy taki test i nie wiadomo czego mamy oczekwiać :c Studia takie straszne :O
   Ale wracając do tematu chciałam Wam dzisiaj pokazać moich ulubieńców, czyli produkty, z którymi nie rozstawałam się w ciągu ostatnich tygodni. Ograniczyłam się tym razem do kilku produktów, a nie gromady tak jak zawsze 😛 Wspomnę tylko kilka słów o każdym, bo na blogu na pewno znajdziecie recenzję części z nich, a inne jeszcze się tutaj pojawią. Jeśli jesteście ciekawi co to za cuda, zapraszam do czytania 😀
   Pierwszym z moich ulubieńców jest paletka do konturowania z Makeup Revolution, która nosi nazwę Sugar and Spice. Znalazłam w tej plaetce wszystko, czego potrzebowałam – róż, bronzer a nawet rozświetlacz. Uwielbiam ją za to, że jest tu tyle różnych odcieni, a także za jakość wykonania. Praca z tym produktem to dla mnie sama przyjemnosć :3

   Drugi w kolejce jest produkt do włosów, czyli mój kompaktowy Tangle Teezer. Uważam, że ta wersja prezentuje się naprawdę elegancko (dostępna jest jeszcze wersja srebrna i złota). Myślałam, że wierzchnia wartswa będzie się rysować, ale mam go już kilka miesięcy i nic takiego się nie stało. Ratował moje włosy po splątaniu przez jesienny wiatr i chwała mu za to. Mam go zawsze w swojej torebce i nie zamienię go na żaden inny 😀

  Kolejnym produktem, również pielęgnacyjnym jest szczotka z naturalnego włosia z Rossmanna. Ja używałam jej codziennie po wieczornej kąpieli do masażu antycelulitowego ciała. Na początu strasznie drapał, nie powiem, że nie bolało 😛 Teraz skóa odrobinę się przyzwyczaiła i reaguje tylko miejscowym szczypaniem i zaczerwienieniem, ktre szybko po masażu mija. Mam ją tylko 2,5 tygodnia, więc o efektach nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, ale myślę, że jest fajnym gadżetem. Moja skóra stała się napięta i gładka.

   Przedostanim kosmetykiem jest krem Effaclar Duo [+] od La Roche Posay. Lubię go za to że pomaga mi walczyć z przebarwieniami potrądzikowymi i samymi zmianami. Po lecie moja skóra zareagowała wzmożonym wytwarzaniem sebum co spowodowało nasilenie objawów trądzikowych. Ten krem fajnie sobie z nimi poradził i ograniczył wysyp stanów zapalnych (oczywiście razem z preparatami od dermatologa, których używam od dawna).

   Ostatnią rzeczą o której wspomnę jest osławiony olejek pod prysznic z Isany. Jest świetny – nawilża ciało, nie wysusza go, skóra jest po kąpieli ładnie napięta i nie czuć ściągnięcia, które towarzyszy mi zawsze, nawet po kontakcie z wodą. Jest tani i świetnie się sprawdza – każdy powinien go przetestować.

   To już wszyscy moi ulubieńcy. Nie było ich za wiele ale ja często zostaję przy produktach, które lubię i bezsensem, według mnie, jest pokazywanie w kółko tego samego. Tutaj zdecydowałam się na same nowości i mam nadzieję, że pokażę komuś produkt, którego nie miał a warto byłoby po niego sięgnąć.
A jakich wy macie ulubieńców na jesień? Miałyście okazję wypróbować coś z mojej gromadki?
Pozdrawiam

Uncategorized

Mega haul :D

18 sierpnia 2014

                                                 

   Ostatnimi czasy skusiłam się na chodzenie na zakupy i do mojego koszyka wpadło kilka fajnych przedmiotów. Jest to kilka kosmetyków, których potrzebowałam, kurtka, coś z biżuterii i mnóstwo rzeczy do szkoły, a raczej na studia 😛 Może i nie ma tutaj nic ciekawego, ale chciałam się tym z Wami podzielić, bo nazbierałam tego „ekwipunku” naprawdę sporo 😀 Jeśli jesteście ciekawi o co się wzbogaciłam – zapraszam do czytania 😀
   Na pierwszy rzut idą zakupy z nowej galerii – Bramy Mauzr, która została otwarta w Ełku 13 sierpnia. Ja wybrałam się tam w sobotę razem z mamą, bratem i Panem Mateuszem. Ciężko było cokolwiek wybrać, przymierzyć, poszukać tyle ludu się zeszło 😛 Na początku przeszłam całą galerię zorientować się jakie sklepy mam do wyboru i jak wielkie są konkretne marki. Nie powiem, że jest źle – akurat te sklepy z których kupuję najczęściej jest dużo co mnie bardzo zadowala. Zawitałam więc do Sinsay i za 130 złotych kupiłam ramoneskę, którą możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej. Nie oddaje ono jej uroku i muszę sobie zrobić selfie kiedy ją założę 😀
   W prezencie, również z Sinsay dostałam 2 bransoletki o modnym fasonie. Jedna złota, druga srebrna 😀 Obdarował mnie nimi Pan Mateusz, kosztowały go 15 złotych (sprytna podejrzałam :D). Bardzo mi się podobają, ale nie wiem jak będę w nich wyglądać – nie widziałam ich jeszcze na tak chudej ręce jak moja 😀 Mam nadzieję, że się sprawdzą i będę mogła je często zakładać :3

   Uzupełniłam również braki w swojej kosmetyczce odnoście pielęgnacji twarzy. Świetnie sprawdza się u mnie nowa seria Ziaji – liście manuka, dlatego postanowiłam przedłużyć kurację i kupiłam krem na dzień, na noc, żel normalizujący i żel z peelingiem. Niedługo pojawią się recenzje kosmetyków z tej serii bo mam je u siebie na półce co do jednego. Jesteście ciekawi jak się sprawdzają? Kremy kosztowały niecałe 11 zł, żele natomiast mniej niż 9. Kupiłam je w Bramie Mazur w punkcie Ziaja dla Ciebie.
   Gratis dostałam płatki do demakijażu z Ziaji. Niby nic, ale zawsze do czegoś się przydadzą, bo codziennie takiego „sprzętu” używam 😀 Te są fajnie zapakowane i dość małe, więc chyba zatrzymam je na podróże. Szkoda że nie mają obszytych boków – wtedy nie rozwarstwiałyby się tak szybko.
   Będąc w galerii nie mogłam ominąć Empiku. Jest to chyba mój ulubiony sklep w którym mogę przesiadywać dniami i nocami 😀 Tym razem nie zastanawiałam się zbyt długo nad wyborem książki. Już dawno przeczytałam Trylogię Czarnego Maga i Prequel – Uczennica Maga Trudi Canavan więc sięgnęłam po pierwszy tom następnej serii. Misja Ambasadora zapowiada się ciekawie, ale na razie czeka na to, aż przeczytam poprzednie części aby odświeżyć sobie wspomnienia o bohaterach i wydarzeniach, które toczą się na łamach ich stron.
   Skończył mi się też podkład, dlatego zamówiłam kilka produktów z kosmetykizameryki.pl. Postawiłam na mój ulubiony podkład – Loreal True Match w kolorze N1 Ivory. Wrzuciłam też do koszyka piękny, kompaktowy Tangle Teezer z limitowanej edycji i jedną z najlepszych według moich paznokci odżywek – Sally Hansen Maximum Growth. Korzystając z okazji postanowiłam też wypróbować nowy tusz od Loreala. Jest to moja ulubiona seria i mam nadzieję, że ten też się sprawdzi. 
   Ostatnimi zakupami są zakupy na studia z Biedronki. Część rzeczy już miałam, więc nie chciałam na darmo wydawać pieniędzy 😛 Postanowiłam się tutaj mocno nie rozpisywać – wszystko znajdziecie na zdjęciach 😀

A Wy przygotowujecie się do szkoły? Czy może odwlekacie to na później? 
Pozdrawiam

Uncategorized

Kosmetyczni ulubieńcy maja

31 maja 2014
Hej 😀
Dobiega koniec miesiąca i po aktualizacji włosowej postanowiłam opublikować na blogu moich ulubieńców maja. Starałam się, aby były to nowe produkty, które nie pojawiły się we wcześniejszych miesiącach.  Mam nadzieję, że znajdziecie tu coś, czego jeszcze nie znacie, a może warto byłoby wypróbować.
Zapraszam do czytania.
Po pierwsze moich ulubieńców podzieliłam na trzy katergorie. Pierwsza z nich to 
AKCESORIA

Pierwszym akcesorum o którym chciałam wspomnieć jest mój ukochany tangle teezer. Nie wyobrażam sobie bez tej szczotki mojego dnia. Dzięki niej nie wyrywam sobie włosów, są one pięknie rozdzielone, a kiedy przeczeszę nią kosmyki są one ułożone i ładnie wygładzone.
Następnie moim ulubieńcem było urządzenie do czyszczenia i pielęgnacji twarzy z Biedronki. Szczoteczki używałam kiedy potrzebowałam czegoś w stylu peelingu, natomiast głowicy masującej kiedy nakładałam maseczki, żeby wzmocnić ich działanie. Sprawdzała się w tej kwestii bardzo fajnie, teraz, niestety wyczerpały się baterie, a ja zapominam ich dokupić :p
Ostatnimi z tej kategorii są pędzle z Hakuro. Jest to zestaw 7 pędzli: 
– H50s: pędzel do podkładu
– H24: pędzel do konturowania, różu 
– H78: pędzel do smużenia
– H77: pędzel „puchacz” do rozcierania
– H85: pędzel do brwi, eyelinera
– H70: pędzel do nakładania cieni
– H60: pędzel do korektora
Sprawdzają się świetnie, a wykonywanie makijażu dzięki nim jest dużo łatwiejsze. Ogólnie nie mam z nimi większych problemów – podczas prania nie wypada włosie, ładnie wpracowują cienie czy podkład. Ogólnie bardzo polecam, bo jakość wykonania jest naprawdę adekwatna do ceny.
Następna kategoria to

PIELĘGNACJA

Tutaj jak zwykle najwięcej prokuktów 😀 Z tego to już chyba jestem znana 😛
Na pierwszy ogień idzie szampon z Alterry – orzech makadamia i figa. Nie ma w składzie SLS, dobrze się pieni, fajnie pielęgnuje włosy. Nigdy mi ich nie plątał ani nie wysuszał. Sprawdza się bardzi fajnie. Do tego cena na promocji jest dość niska – około 5-6 złotych.
Kolejnym produktem jest serum – kuracja z olejem arganowym. Stosuję je na końcówki i świetnie je zabezpiecza i „skleja” zapobiegając rozdwajaniu się. Jego zapach jest obłędny a cena śmiesznie niska. W zestawie z ampułkami z tej samej kuracji kosztował 6 złotych.
Jeśli chodzi o pielęgnację moich dłoni to świetnie sprawdza się krem z Isany z 5% stężeniem mocznika. Często stosuję go na noc, gdyż jest mocno nawilżającą emulsją. Zostawia lepką wasrtwę, ale wybaczam mu to ze względu na działanie. Zapach nie do końca mi odpowiada, ale po pewnym czasie ultania się, więc również jestem skłonna przymknąć na to oko. Samo dzialanie na 5+.
Aby wzmocnić paznokcie nadal stosuję odżywkę z Sally Hansen Maximum Growth. Moje paznokcie ją tolerują, a ja nie chcę eksperymentować. Dzięki niej wzrost mojej płytki jest dużo szybszy, nie powoduje uczuleń czy podrażnień. Gdy pomaluję nią paznokcie wyglądają one na zdrowe a do tego pięknie błyszczą. Nie miałam jeszcze tak nabłyszczającej odżywki 😀
Do olejowania włosów czy paznokci w tym miesiącu najczęściej stosowałam oliwkę z Babydream. Pachnie małym dzieciaczkiem, choć zapach jest delikatnie chemiczny. Bardzo dobrze wygładza włosy, sprawia że są one dociążone, ale nadal sypkie. Co do paznokci dobrze nawilża skorki i całą skórę dłoni. Paznokcie po nim ładnie wyglądają, podrażnienia i przesuszenia dłoni mijają. Ja mam jego mini wersję.
Ostatnim produktem z tej katergorii jest wcierka Jantar. Wzmocniła moje włosy, wypadanie już ograniczyło się, a stosuję ją dopiero od dwóch tygodni. Codziennie wsmarowuję ją w skalp. Przyśpiesza przyrost włosów a moje babyhair stają się coraz dłuższe. Cieszę się, że w końcu ją znalazłam, bo jej dostępność jest naprawdę koszmarna. Znalazłam ją w mniejszej drogerii, bodajże Drogeriach Polskich na stoisku farmony. Zużyłam 1/3 buteleczki.
Ostatnią już kategorią jest
KOLORÓWKA
Tutaj produktów jest 5. 
Moim ulubieńcem wszech czasów jest tusz do rzęs Loreal Volume Milion Lashes, tutaj w wersji Extra Black. Wydłuża moje rzęsy, rodziela je i pogrubia. Sprawdza się znakomicie, nie kruszy się, nie osypuje. Do tego nie zasycha zbyt szybko w opakowaniu i jest długo przydatny do użycia. Mój hit.

Kolejnym produktem jest baza pod cienie z firmy Paese. Mówić krótko, zwięźle i na temat – podbija kolor cieni, mimo mojej tłustej i opadającej powieki cienie utrzymują się dzięki niej cąły dzień  i nie bledną. Mój hit, dzieki niej zaczęłam naprawdę lubić cienie. Wcześniej rolowały mi się w załamaniu i nie miałam z ich noszenia żadnej przyjemności.
Do podkreślenia brwi używałam w tym miesiacu Maybelline Color Tattoo 40 – Pernament Taupe. Kolor jest piękny i zimny, konsystencja w sam raz, łatwo się z nią współpracuje. na brwiach ten cień / farbka utrzymuje się cały dzień i nie rozmazuje się, co jest wielkim plusem. Cena jest niezła, a produkt ten jest porównywalny do Aqua Brow, a ten produkt jest o wiele droższy.
Szminką do ust, chyba moją ulubioną tak w ogóle jest pomadka z Rimmela z serii Kate. Jest to kolor 020. Bardzo chłodny róż, a raczej fuksja. Pięknie prezentuje się na ustach, daje półmatowy efekt, nie wychodzi poza kształt ust. Do tego barwnik wpija się w usta i nawet kiedy ta szminka schodzi z ust, nadal wygląda dobrze. Zachowuje się jak Liptint.

Ostatnią już rzeczą jest paletka Sleek Del Mar. Kolory są piękne i nasycone. Idealne na lato. Testowałam już prawie każdy z nich – można stworzyć milion kombinacji makijażu. Serdecznie ją polceam, bo kolory są niebanalne i każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie.

To by było na tyle 😀
Mam nadzieję, że post wam się podobał.
Testowałyście któryś z tych produktów? A może macie już u siebie post o ulubieńcach? Chętnie się z nimi zapoznam 😀

Pozdrawiam
Uncategorized

Włosowa aktualizajca – Maj

29 maja 2014
Hej!
Z racji tego, że dobiega już koniec miesiąca chciałam Wam pokazac moją włosową aktualizację. Troszkę w mojej pielęgnacji się zmieniło, ale niezbyt dużo, gdyż wolę używać sprawdzonych produktów – i tak ciągle mam problem z wypadaniem, nie chcę tego dodatkowo nasilić.
W lutym, bo wtedy pojawiła się ostatnia aktualizacja moja pielęgnacja TAK. W tym miesiącu uległa niewielkim zmianom. Niżej możecie zobaczyć zdjęcia porównawcze włosów. 

Z fleszem.

Bez flesza.
Aktualna pielęgnacja:
1. Szampony – na zmianę – Alterra Granat i Aloes oraz Orzech Makadamia i figa, Babydream i Farmona Herbal Care Szampon ze skrzypem polnym.
2. Odżywki – tylko te do spryskiwania – Gliss Kur, różne rodzaje 
3. Maski – Kallos Crema al Latte, Eveline Maska Arganowa 8 w 1, Biovaxy w saszetkach, Alterra Granat i Aloes
4. Oleje – Alterra Brzoza i Pomarańcza, Limonka i Oliwka, Migdał i Papaja, Olejek łopianowy ze skrzypem, oliwka Babydream.
5. Wcierki – Jantar od 2 tygodni (wcieram w skalp codziennie)
6. Inna pielęgnacja – Tangle Teezer, grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami, szczotka z włosia dzika, kuracja z olejkiem arganowym z Mariona na końcówki w celach zabezpieczenia ich przed rozdwajaniem.

W tym miesiącu włosy olejowałam znacznie rzadziej niż w kwietniu – w poprzednim miesiącu robiłam to prawie przed każdym myciem, w tym natomiast raz w tygodniu – zauważyłam, że moje włosy wcześniej były za bardzo obciążone. Maseczki natomiast stosuję po każdym myciu włosów. Włosy myję co 2 dni, dwukrotnie, czyli nakładam szampon, masuję, spłukuję i czynności te powtarzam jeszcze raz. Zdjęcia które widzicie wyżej były robione 1 dnia po myciu, z lutego natomiast są z dnia 2. Włosy były farbowane w styczniu, nie sięgałam po koloryzację. Rosną wolno, ale odrosty sa widoczne na zdjęciach. Zostały dużo podcięte co równiez jest widoczne. Zakręciły się prawdopodobnie dlatego, że spałam z mokrą głową i włosami zawiniętymi w koczek. Raz w tygodni oczyszczam włosy szamponami z SLS lub SLES. Włosy do połowy długości mają niższą porowatość niż te na końcach. Problem wypadania został ograniczony, ale nie wyeliminowany do końca.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że się wam podobało 😀 Wyżej macie zdjęcie z wydepilowanymi krzaczkami 😛 bardzo za nim tęsknię, ale przyzwyczaiłam się już do moich nowych brwi 😛
PS mój aparat działa jak photoshop – mam niedoskonałości bo zbliżają sie trudne dni, a moja cera wygląda idelanie na tym zdjęciu 😀 Chłopak wie, co ma robić 😛

Widzicie poprawę w stanie moich włosów, czy może jest gorzej?  Jak je oceniacie?
Jeszcze raz pozdrawiam :3
Uncategorized

Tangle teezer – coś, co można kochać, albo nienawidzić

12 lutego 2014
Hej!
Wiem, że już późno i trochę wszyscy są śpiący, ale nie mam kiedy pisać postów :C To smutne :C Dlatego za każdym razem streszczam się jak mogę i nie przeciągam, co może zauważyliście 😛 Przecież jestem straszną gadułą, a tu nagle same konkrety – znaczy się, że Naczi się coś stało, albo po prostu nie ma czasu 😛 Jak na razie choruję na to drugie, więc zapraszam do recenzji 😛
Szczotkę Tangle Teezer kupiłam na stronie kosmetykizameryki.pl około trzech miesięcy temu. Szukałam czegoś co pomoże mi rozczesać moje wiecznie plączące się włosy i wpadłam na jej recenzję na kilku blogach, co skłoniło mnie do kupna. Zapłaciłam za nią 35 zł, więc cena nie jest może wygórowana, ale za kawałek plastiku delikatnie za wysoka. Na początku miałam wersję czarną ale ją zamieniłam – od zawsze pragnęłam tej słodkiej – niebiesko-różowej :3

Producent obiecuje mniejsze wyrywanie naszych włosów, czesanie bez szarpania i bezbolesne rozczesywanie kołtunów. Do tego szczotka ma nadawać włosom blask i zapobiegać łamaniu włosa oraz rozdwajaniu się końcówek. Ale czy to prawda?

Szczotka naprawdę dobrze radzi sobie ze splątanymi włosami. Wyrywam ich sobie zdecydowanie mniej, do tego miło masuje skórę głowy. Co do końcówek – nadal się rozdwajają, ale w mniejszym stopniu. Łamania nie zauważyłam, ale moje włosy nigdy nie były tak zaniedbane żeby się łamać. Szczotka może i delikatnie nabłyszcza włosy rozprowadzając wydzielone przez skórę głowy sebum ( czy brzydziej mówiąc łój ) po całej długości włosa. Łatwo ją utrzymać w czystości – różową połowę można oddzielić od niebieskich i umyć pod kranem, a włosy łatwo wyciąga się pęsetą. Jak na razie moje włoski są w niezłym stanie, ale traktuję tą szczotkę z wielką czułością 😛 Jestem z niej zadowolona. Na początku były obawy, że nie będzie wygodnie nią czesać włosów i osoby długowłose mogą mieć z tym problem. Jako ciekawostkę dodam, że przy czesaniu TT wydaje dziwne dźwięki – coś w stylu szurania 😛

U nas w Polsce niestety tylko internet. Chociaż czasem można je spotkać stacjonarnie, ale raczej nikt nie będzie się bawił w detektywa. Można je znaleźć w internetowych drogeriach, sklepach, ale również na allegro i polskiej stronie producenta.
Myślę, że 35 zł za plastikową szczotkę to może być dla kogoś za dużo. Może nie jest to niebotyczna suma, ale jednak uważam, że jest to zbyt wysoka cena w stosunku do produktu.
A raczej czy zainwestuję w inne wersje 😛 Planuję jeszcze kupić wersję kompaktową, aby móc ją nosić w torebce i nie martwić się o powyginane igiełki, które wykonane są z dość giętkiego materiały, który nie jest odporny na wyginanie we wszystkie strony świata.
8/10

Uważam iż nie jest to niezbędny gadżet, ale jeśli zależy komuś na szybkim rozczesywaniu wiecznie splątanych włosów to polecam. Odjęłam 2 punkty za brak spektakularnych efektów które obiecuje producent, za podatne na wyginanie i cenę.

Posiadacie tą szczotkę? A może jest ona waszym Must Have w który jeszcze nie zainwestowałyście? Jeśli ją posiadacie jakie są wasze odczucia podczas jej użytkowania?