Wybrany tag

sleek

Uncategorized

ZIMOWE ROZDANIE | ZGARNIJ PALETĘ SLEEK, PUDER ECOCERA I PODKŁAD LIRENE!

14 lutego 2017

Cześć!
Dziś mamy Walentynki, a ja, zamiast świętować urodziny mojego taty i święto zakochanych, tonę w workach na śmieci 😛 Tak to już jest w przypadku remontów – szczególnie tych generalnych. Od samej roboty gorsze jest sprzątanie i wyrzucanie wszystkiego. A niestety my, Polacy, mamy tendencję do gromadzenia niepotrzebnych rzeczy…
Zostawiając jednak temat remontu w tyle chciałam dziś zaprosić Was na krótki post z rozdaniem – dawno nie było u mnie takiej formy nagradzania czytelników. Jeśli chcecie zgarnąć kosmetyki Sleeka, Lirene i EcoCery, a także mały dodatek – zapraszam do dalszej części wpisu! 😀 

Do wygrania są nowe, nieużywane kosmetyki:

  • Paleta cieni Sleek The Original
  • Podkład Lirene No Mask w kolorze 01 jasny
  • Puder ryżowy EcoCera

Co należy zrobić, aby wziąć udział w rozdaniu? OBOWIĄZKOWO ZOSTAĆ OBSERWATOREM BLOGA (PUBLICZNYM) I POLUBIĆ FANPAGE BLOGA NA FACEBOOKU.

Dodatkowo można:

  • udostępnić informację o rozdaniu na FB – +2 losy
  • udostępnić informację o rozdaniu na Instagramie – +2 losy
  • zaobserwować profil mojego bloga na Instagramie – +2 losy
  • dodać banner na pasku bocznym bloga – +1 los
  • odpowiedzieć na pytanie – Co powinnam dodać na bloga, aby stał się przyjemniejszy w odbiorze? – +1 los

REGULAMIN ROZDANIA:

1. Organizatorką i wyłącznym sponsorem
rozdania jestem ja: właścicielka bloga Elf Naczi. 
2.  Rozdanie trwa od 14.02.2017 do 14.03.2017 do godziny 24.00.
3. Wylosowana osoba musi podać swoje dane i adres w ciągu 48 godzin od ogłoszenia wyników.
4. Pokrywam koszty wysyłki tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zwycięzca mieszka na terenie Polski.
5. Zgłoszenie równa się akceptacji regulaminu i wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych.

6. Nagroda jest nowa i nigdy
nie używana.

7. Jeśli w czasie trwania rozdanie udział weźmie w nim mniej niż 25 osób mam prawo do przedłużenia konkursu o kolejne 2 tygodnie. 

Dodatkowo mam do oddania dwa używane kosmetyki – wykonałam nimi tylko swatche, leżą i się marnują, więc postanowiłam je komuś podarować. W ankiecie jest dodatkowa opcja dotycząca tych kosmetyków – jeśli wylosowany zwycięzca nie będzie ich chciał – rozlosuję nagrodę wśród osób, które wyrażą chęć jej przyjęcia.

W skład tego mini zestawu wchodzi:

  • Krem BB Skin79 w wersji Gold
  • Tester Palety Sleek All Day Soiree

Aby wziąć udział w rozdaniu – wypełnijcie formularz znajdujący się niżej. Mam nadzieję, że nagrody Wam się podobają. Paletkę i krem BB oddaję, bo minimalizuję moją kolekcję kosmetyków – chcę zacząć racjonalnie podchodzić do tego tematu 😛 Nie uważam, żebym miała ich dużo, ale… Ich ilość zaczęła mi przeszkadzać 😛
Pozostaje mi życzyć Wam powodzenia!

Pozdrawiam

Uncategorized

HAUL COCOLITA | HAKURO | REAL TECHNIQUES | SLEEK | NAJEL

29 czerwca 2016

Cześć!
Na moim blogu dawno nie pojawił się żaden haul – głównie dlatego, że staram się minimalizować moje zapasy – robię to już kilka miesięcy, piszę Wam potężne denka, a końca i tak nie widać 😛 Z tego też powodu staram się nie odwiedzać drogerii ani nie buszować po sklepach internetowych – takie okazje kuszą, a ja nie chcę zamawiać tira przed ponowną przeprowadzką na studia 😛 Jeśli jesteście jednak ciekawi, jakie dobroci udało mi się kupić w czerwcu na stronie cocolita.pl – zapraszam do dalszej części posta 🙂

Zacznę od tego, co możecie zobaczyć tylko na pierwszym zdjęciu znajdującym się w tym poście. Bardzo lubię wykonywać makijaż gąbeczkami – jest to dla mnie najbardziej higieniczny sposób nakładania podkładu, korektora, a nawet sypkiego pudru. Nigdy nie wykroczyłam poza drogeryjny poziom – moimi pierwszymi były jajka z Ebelin, później próbowałam tych z Hebe, ale z marnym skutkiem (Ebelin były znacznie lepsze i… tańsze :P). Ostatnio głośno zrobiło się na youtubie o gąbeczce do makijażu z H&M – ją też przetestowałam i rzeczywiście jest najlepszą z tanich gąbeczek. Zapragnęłam czegoś więcej, a że nie maluję się tyle często, żeby sięgnąć po oryginalny Beauty Blender wybrałam Real Techniques. W cocolicie trafiłam  na świetną promocję. Gąbeczki w dwupaku kosztowały 41.90, co moim zdaniem jest naprawdę niską cenę. Używałam ich już kilka razy i muszę przyznać, że znacznie różnią się jakością od tańszych odpowiedników.
Drugim produktem, tym razem pielęgnacyjnym, jest mydło Aleppo z firmy Najel. Moje Aleppo z błotem z Morza Martwego jest już na wykończeniu, dlatego postanowiłam kupić kolejną kostkę. Postanowiłam wrócić do wariantu z olejem z czarnuszki, który ma wpływać pozytywnie na kondycję skóry trądzikowej. Nawet jeśli nie lubicie używać mydeł w pielęgnacji twarzy warto sięgnąć po nie podczas mycia pędzli. Aleppo jest niekwestionowanym zwycięzcą, jeśli chodzi o dopranie nawet największych brudasków. Całkiem spora kostka (100 gramów) kosztowała 13,90 zł.

Gratisem, który dostałam od drogerii w ramach prezentu do zamówienia jest paletka, którą możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej. To słynna Sleek – Storm, która swego czasu była hitem blogosfery. Z racji tego, że mam już wystarczającą ilość paletek do makijażu – przeznaczę ją na rozdanie 🙂

Głównym celem tego zamówienia były pędzle do makijażu. Od dawna marzyły mi się narzędzia do makijażu od Zoevy, ale jak na razie nie jest to moja półka cenowa – nie pracuję, nie zarabiam – nie będę naciągać rodziców 😛 Zdecydowałam się wziąć dobre, stare i sprawdzone już Hakuro. Jeśli chodzi o pędzle do twarzy wybrałam:
  • H50 – jako pędzel do nakładania podkładu i pudru.
  • H54 – jako pędzel do nakładania pudru i podkładu mineralnego
  • H14 – jako pędzel do nakładania rozświetlacza i bronzera
  • H24 – jako pędzel do nakładania różu
Używałam już każdej sztuki, każdą prałam i nie mam im nic do zarzucenia. Jestem prawie pewna, że tak jak pozostałe, które mam już w swojej kolekcji prawie 3 lata, będą mi dobrze służyć.

W swojej kosmetyczce miałam tylko 4 pędzelki do oczu, postanowiłam więc poszerzyć kolekcję, żeby móc czasem zmalować coś sensownego 😛 Wybrałam modele:
  • H79 – jako pędzel do blendowania cieni polecany przez RLM – to już moja druga sztuka
  • H74 – jako pędzel do blednowania cieni – moim zdaniem sprawdza się jeszcze lepiej niż tej wyżej
  • H76 – malutki pędzel ołówkowy do bardziej precyzyjnych czynności

Jak widzicie – tym razem skupiłam się na akcesoriach i udało mi się nie kupić kolejnych, niepotrzebnych kosmetyków. Przyznam, że było ciężko, ale na pewno nie jest to rzecz niemożliwa do zrealizowania. Jak zawsze polecam drogerię cocolita – mają fajne promocje, rabaty (mi to zamówienie udało się kupić 10% taniej) i spory asortyment. W ich ofercie są też kosmetyki naturalne oraz azjatyckie, za co bardzo ich cenię.

Co sądzicie o moim zamówieniu? Mam jeszcze pytanie – jakie dzienne kolory szminek M.A.C. są godne polecenia? Takie, które nie wpadają w brązy i beże 😉 Z góry dziękuję 🙂
Pozdrawiam:*
Uncategorized

HAUL COCOLITA.PL | SEMILAC | BABUSZKA AGAFIA | BOURJOIS | LOREAL |

1 lutego 2016

Hej!
W grudniu wspominałam Wam, że mam już kilka lakierów hybrydowych, bazę, top coat, ale brakowało mi pozostałych „narzędzi” do wykonania trwałego manicure. W porozumieniu z mamą postanowiłyśmy zamówić to, co niezbędne i wypróbować, czy taka forma malowania paznokci nam się spodoba. Przy okazji do koszyka wpadło jeszcze kilka innych kosmetyków – jeśli jesteście ciekawi, co zamówiłam w drogerii Cocolita.pl – zapraszam do dalszej części posta 🙂

Najdroższym przedmiotem z koszyka jest lampa led Semilac. Zastanawiałam się nad innymi, ale ta najbardziej spodobała mi się pod względem designu. Jest bardzo mała i łatwo będzie przewozić ją w torbie. Używałam jej raz i działa bez zarzutu. Lakier wysycha w 60 sekund, więc cały manicure nie zajmuje przez to tak dużo czasu, jak mogłoby się wydawać. Jest dość droga – kosztowała 150 złotych.
Kupiłam również Nail Cleaner, czyli płyn do odtłuszczania płytki paznokcia i Aceton do ściągania manicure hybrydowego. Oba produkty pochodzą z firmy Diamond Cosmetics i kosztowały 7.90 zł.
Przy okazji do koszyka wrzuciłam jeszcze pilniczek w kształcie banana o gradacji 100/180, ale jestem z niego średnio zadowolona – ten z Rossmanna jest delikatniejszy dla moich paznokci i lepiej się u mnie sprawdza. Jego cena to 5 złotych. Bloczek polerski jest już zdecydowanie fajniejszy i delikatniejszy. Kosztował 3.90 zł.

Waciki bezpyłowe to już ostatnia rzecz potrzebna do wykonania manicure hybrydowego. Jak wskazuje nazwa – nie pylą, co zapobiega pojawianiu się na paznokciach zamalowanych, drobnych kropeczek, które nie wyglądają z byt estetycznie. 1000 sztuk kosztowało 14.90 zł i również, jak pozostałe produkty, pochodzą z Semilaca.

Jeśli chodzi o kosmetyki, to nie chciałam kupić ich zbyt dużo – nie po to starałam się zużyć w grudniu jak najwięcej produktów, żeby teraz nadrabiać braki 😛 Z Sylveco sięgnęłam tylko po odżywczą pomadkę z peelingiem, której zabrakło przy ostatnim zamówieniu a kosmetykami tej firmy (niestety nie była wtedy dostępna). Zapłaciłam za nią 7.72 zł, ponieważ była akurat objęta promocją. 
Nigdy nie miałam rosyjskich kosmetyków, a przeczytałam na ich temat wiele dobrego. Pierwszym produktem, o jakim pomyślałam, była dziegciowa, oczyszczająca maska do twarzy. Mam cerę tłustą, zanieczyszczoną i takie maseczki potrafią działać u mnie cuda. 100 mililitrowa, zakręcana saszetka kosztowała 5.90zł. Drugim kosmetykiem, o którym dowiedziałam się na blogu minimalniee.blogspot.com jest mydło cedrowe do ciała i włosów. Nigdy nie miałam kosmetyków o podobnej konsystencji, więc bardzo mnie ciekawiło. Kosztowało 17.90 zł. Maska drożdżowa, to kosmetyk który dzień przed składaniem przeze mnie zamówienia nie był dostępny. Czytałam o tej maseczce na wielu blogach i opinie były mieszane – postanowiłam wypróbować ją na własnej skórze i podzielić się z Wami moją opinią na jej temat. Jej cena to 12.90 zł. Wszystkie pochodzą albo z firmy Receptura Babuszki Agafii albo Bania Agafii.

Moja mama zdecydowała się natomiast na puder w kamieniu Bourjois Healthy Balance. Jest lekki i bardzo ładnie wygląda na twarzy. Jest drobniutko zmielony i daje naturalny, lekko satynowy efekt. Kosztował 29.90 zł. Do koszyka wpadł też kosmetyk, który jest dla mojej mamy nowością. Po kilkukrotnym użyciu moich korektorów stwierdziła, że jeden jest potrzebny i jej 😛 Zaproponowałam jej coś rozświetlającego i padło na produkt Loreal – Lumi Magique. Jego cena to 24.90 zł.

Cocolita.pl i tym razem dorzuciła mi do zamówienia kilka gratisów. Znowu jestem z nich bardzo zadowolona i będę ich używać z przyjemnością. Mini puder ryżowy z Ecocera będzie idealnie sprawdzał się  podróży – zajmie niewiele miejsca w kosmetyczce, a na pewno dobrze się sprawdzi. Drugim produktem jest baza pod cienie z W7 – Get Set. Używałam jej dopiero raz, ale zapowiada się całkiem nieźle. Wisienką na torcie jest paleta do makijażu ze Sleeka – znajdują się w niej róż, rozświetlacz oraz 4 cienie,które idealnie pasują do mojej jasnej tęczówki. Jej pełna nazwa to Sleek Makeup Eye & Cheek All Day Soiree.

Dostałam również wiele próbek, które z przyjemnością zużyję. Najbardziej ciekawią mnie mydełka Yope, bo są ostatnio hitem blogosfery. Do tego podobają mi się ich opakowania i zastanawiam się nad zakupem któregoś z nich.

Wpadło Wam coś w oko? Lubicie robić kosmetyczne zakupy?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

HAUL COCOLITA.PL | Kultowe produkty Sylveco

20 listopada 2015
sylveco kosmetyki

 Hej!
Dziś przygotowałam dla Was haul z internetowej drogerii cocolita.pl. Zaczynają kończyć mi się produkty pielęgnacyjne, więc postanowiłam w końcu wypróbować polecane mi przez wiele osób kosmetyki Sylveco. Złożyłam zamówienie na tej stronie, a nie mintishop, bo tam niestety brakowało tego, co miałam na swojej liście. Paczka przyszła błyskawicznie, a ja, jako gratis, dostałam paletkę cieni, co bardzo mnie zaskoczyło –  wartość zamówienia nie była kolosalnie wysoka, a taka miła niespodzianka poprawiła mi humor na cały dzień. Jeśli jesteście ciekawi, co znalazło się w paczce – zapraszam do dalszej części posta 🙂

Na początku chciałam Wam przedstawić produkty do makijażu, których nie będzie wiele. Pierwszym z nich jest kosmetyk, którą możecie wygrać w rozdaniu świątecznym, które ruszyło 18 listopada. Szminka Freedom Pro Lipstick Pro Red w odcieniu Red wine, ma naprawdę idealny kolor i będzie pasowała osobom z chłodnym jak i ciepłym typem urody. To neutralna, krwista czerwień, która, moim zdaniem jest must have każdej kobiety. Cena tej szminki to 5.00 zł. 
Drugim kosmetykiem jest paleta Sleek Au naturel, która w moim zamówieniu była gratisem – nie spodziewałam się, że coś o dość dużej wartości trafi do mnie w prezencie. Myślę, że paletkę zostawię dla Was, bo sama rzadko wykonuję makijaż oczu i tylko by się zmarnowała. A szkoda – prawda? :P. Cena takiej palety to mniej więcej 40 złotych. Sleek na chwilę wyszedł z mody, ale moim zdaniem palety są godne polecenia i warte uwagi – sama mam dwie i jestem z nich zadowolona 🙂

Przechodząc już do właściwej części zamówienia, chciałam pokazać Wam kilka produktów Sylveco. Są to polskie kosmetyki naturalne, których ja nie miałam jeszcze okazji testować. Jak wspomniałam, wiele z Was polecało je na swoich blogach i w końcu musiałam się skusić na zamówienie by przetestować je na własnej skórze. Do koszyka wpadły więc dwa żele. 
Pierwszym z nich jest rumiankowy żel do twarzy, który ma działanie kojące i oczyszczające. Przeznaczony jest do cery spękanej, czerwonej, wrażliwej. Pomaga przy nadmiernym łuszczeniu i rogowaceniu a także łagodzi zmiany zapalne.
Tymiankowy żel do twarzy ma natomiast silne właściwości antyoksydacyjne i antyseptyczne. Polecany jest do cery trądzikowej, gdyż wspomaga walkę z przebarwieniami i rumieniem. Działa łagodząco i przyspiesza regenerację naskórka.
Cena każdego z tych oczyszczających produktów wynosi 17.00 złotych za 150 mililitrów.

Zdecydowałam się również na oczyszczający peeling do twarzy z korundem. Przeznaczony jest do cery skłonnej do przetłuszczania się i z rozszerzonymi porami. Zawiera korund, ekstrakt ze skrzypu i drzewa herbacianego, które wspomagają walkę z trądzikiem. Nie jest zalecany przy skórze z wieloma wykwitami, ale u mnie na szczęście stany zapalne pojawiają się już bardzo rzadko. Cena słoiczka z peelingiem to 19,90 złotego za 75 mililitrów. 
Krem pod oczy Dermedic, o którym pisałam Wam niedawno już się kończy, szukałam więc dla niego godnego zastępcy.  O łagodzącym kremie Sylveco pod oczy słyszałam i dobre i złe słowa, postanowiłam sama go wypróbować i wyrobić sobie na jego temat opinię. Patrząc na skład myślę, że będę zadowolona i mam nadzieję, że moje przypuszczenia będą trafne. Pojemność kremu to aż 30 mililitrów, a cena – 23,90 złotego i jest to najdroższy produkt, który trafił do koszyka.

Przechodząc do ostatnich w tym haulu kosmetyków chciałam pokazać Wam lipowy płyn micelarny, który niedawno podbił blogsferę i wiele osób ma o nim naprawdę dobre zdanie. Producent zapewnia, że jest to delikatny, ale skuteczny preparat do demakijażu, który nawilża skórę i chroni ją przed nadmierną utratą wody. Ma też zmniejszać zaczerwienienia, na czym bardzo mi zależy. Kosztował 18.00 złotych. Jeśli się sprawdzi, będzie dla mnie zamiennikiem płynów Loreala i Garniera.
Maluszek, którego widzicie na zdjęciu to hibiskusowy tonik do twarzy. Czytałam o nim na wizażu i podobno ma łagodzić zaczerwienienia i przyspieszać regenerację naskórka, blizn za pomocą soku aloesowego, który jest w nim zawarty. Mam nadzieję, że nie są to cuda na kiju, bo po zaleczeniu wyprysków borykam się z problemem przebarwień na policzkach, które bardzo powoli bledną. Kosztował 15,90 zł.
Za całe zamówienie, łącznie z przesyłką zapłaciłam niecałe 131 złotych. Myślę, że to dobra cena, bo kosmetyki wystarczą mi na długi czas – później będę uzupełniała ewentualne braki. Niedługo biorę się do testów i na pewno dam Wam znać, jak te produkty będą się u mnie sprawdzać.
Znacie drogerię cocolita.pl? Lubicie produkty Sylveco? Może macie jeszcze inne kosmetyki naturalne godne polecenia – szczególnie te do skóry mieszanej, skłonnej do wyprysków?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

Kosmetyczni ulubieńcy maja

31 maja 2014
Hej 😀
Dobiega koniec miesiąca i po aktualizacji włosowej postanowiłam opublikować na blogu moich ulubieńców maja. Starałam się, aby były to nowe produkty, które nie pojawiły się we wcześniejszych miesiącach.  Mam nadzieję, że znajdziecie tu coś, czego jeszcze nie znacie, a może warto byłoby wypróbować.
Zapraszam do czytania.
Po pierwsze moich ulubieńców podzieliłam na trzy katergorie. Pierwsza z nich to 
AKCESORIA

Pierwszym akcesorum o którym chciałam wspomnieć jest mój ukochany tangle teezer. Nie wyobrażam sobie bez tej szczotki mojego dnia. Dzięki niej nie wyrywam sobie włosów, są one pięknie rozdzielone, a kiedy przeczeszę nią kosmyki są one ułożone i ładnie wygładzone.
Następnie moim ulubieńcem było urządzenie do czyszczenia i pielęgnacji twarzy z Biedronki. Szczoteczki używałam kiedy potrzebowałam czegoś w stylu peelingu, natomiast głowicy masującej kiedy nakładałam maseczki, żeby wzmocnić ich działanie. Sprawdzała się w tej kwestii bardzo fajnie, teraz, niestety wyczerpały się baterie, a ja zapominam ich dokupić :p
Ostatnimi z tej kategorii są pędzle z Hakuro. Jest to zestaw 7 pędzli: 
– H50s: pędzel do podkładu
– H24: pędzel do konturowania, różu 
– H78: pędzel do smużenia
– H77: pędzel „puchacz” do rozcierania
– H85: pędzel do brwi, eyelinera
– H70: pędzel do nakładania cieni
– H60: pędzel do korektora
Sprawdzają się świetnie, a wykonywanie makijażu dzięki nim jest dużo łatwiejsze. Ogólnie nie mam z nimi większych problemów – podczas prania nie wypada włosie, ładnie wpracowują cienie czy podkład. Ogólnie bardzo polecam, bo jakość wykonania jest naprawdę adekwatna do ceny.
Następna kategoria to

PIELĘGNACJA

Tutaj jak zwykle najwięcej prokuktów 😀 Z tego to już chyba jestem znana 😛
Na pierwszy ogień idzie szampon z Alterry – orzech makadamia i figa. Nie ma w składzie SLS, dobrze się pieni, fajnie pielęgnuje włosy. Nigdy mi ich nie plątał ani nie wysuszał. Sprawdza się bardzi fajnie. Do tego cena na promocji jest dość niska – około 5-6 złotych.
Kolejnym produktem jest serum – kuracja z olejem arganowym. Stosuję je na końcówki i świetnie je zabezpiecza i „skleja” zapobiegając rozdwajaniu się. Jego zapach jest obłędny a cena śmiesznie niska. W zestawie z ampułkami z tej samej kuracji kosztował 6 złotych.
Jeśli chodzi o pielęgnację moich dłoni to świetnie sprawdza się krem z Isany z 5% stężeniem mocznika. Często stosuję go na noc, gdyż jest mocno nawilżającą emulsją. Zostawia lepką wasrtwę, ale wybaczam mu to ze względu na działanie. Zapach nie do końca mi odpowiada, ale po pewnym czasie ultania się, więc również jestem skłonna przymknąć na to oko. Samo dzialanie na 5+.
Aby wzmocnić paznokcie nadal stosuję odżywkę z Sally Hansen Maximum Growth. Moje paznokcie ją tolerują, a ja nie chcę eksperymentować. Dzięki niej wzrost mojej płytki jest dużo szybszy, nie powoduje uczuleń czy podrażnień. Gdy pomaluję nią paznokcie wyglądają one na zdrowe a do tego pięknie błyszczą. Nie miałam jeszcze tak nabłyszczającej odżywki 😀
Do olejowania włosów czy paznokci w tym miesiącu najczęściej stosowałam oliwkę z Babydream. Pachnie małym dzieciaczkiem, choć zapach jest delikatnie chemiczny. Bardzo dobrze wygładza włosy, sprawia że są one dociążone, ale nadal sypkie. Co do paznokci dobrze nawilża skorki i całą skórę dłoni. Paznokcie po nim ładnie wyglądają, podrażnienia i przesuszenia dłoni mijają. Ja mam jego mini wersję.
Ostatnim produktem z tej katergorii jest wcierka Jantar. Wzmocniła moje włosy, wypadanie już ograniczyło się, a stosuję ją dopiero od dwóch tygodni. Codziennie wsmarowuję ją w skalp. Przyśpiesza przyrost włosów a moje babyhair stają się coraz dłuższe. Cieszę się, że w końcu ją znalazłam, bo jej dostępność jest naprawdę koszmarna. Znalazłam ją w mniejszej drogerii, bodajże Drogeriach Polskich na stoisku farmony. Zużyłam 1/3 buteleczki.
Ostatnią już kategorią jest
KOLORÓWKA
Tutaj produktów jest 5. 
Moim ulubieńcem wszech czasów jest tusz do rzęs Loreal Volume Milion Lashes, tutaj w wersji Extra Black. Wydłuża moje rzęsy, rodziela je i pogrubia. Sprawdza się znakomicie, nie kruszy się, nie osypuje. Do tego nie zasycha zbyt szybko w opakowaniu i jest długo przydatny do użycia. Mój hit.

Kolejnym produktem jest baza pod cienie z firmy Paese. Mówić krótko, zwięźle i na temat – podbija kolor cieni, mimo mojej tłustej i opadającej powieki cienie utrzymują się dzięki niej cąły dzień  i nie bledną. Mój hit, dzieki niej zaczęłam naprawdę lubić cienie. Wcześniej rolowały mi się w załamaniu i nie miałam z ich noszenia żadnej przyjemności.
Do podkreślenia brwi używałam w tym miesiacu Maybelline Color Tattoo 40 – Pernament Taupe. Kolor jest piękny i zimny, konsystencja w sam raz, łatwo się z nią współpracuje. na brwiach ten cień / farbka utrzymuje się cały dzień i nie rozmazuje się, co jest wielkim plusem. Cena jest niezła, a produkt ten jest porównywalny do Aqua Brow, a ten produkt jest o wiele droższy.
Szminką do ust, chyba moją ulubioną tak w ogóle jest pomadka z Rimmela z serii Kate. Jest to kolor 020. Bardzo chłodny róż, a raczej fuksja. Pięknie prezentuje się na ustach, daje półmatowy efekt, nie wychodzi poza kształt ust. Do tego barwnik wpija się w usta i nawet kiedy ta szminka schodzi z ust, nadal wygląda dobrze. Zachowuje się jak Liptint.

Ostatnią już rzeczą jest paletka Sleek Del Mar. Kolory są piękne i nasycone. Idealne na lato. Testowałam już prawie każdy z nich – można stworzyć milion kombinacji makijażu. Serdecznie ją polceam, bo kolory są niebanalne i każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie.

To by było na tyle 😀
Mam nadzieję, że post wam się podobał.
Testowałyście któryś z tych produktów? A może macie już u siebie post o ulubieńcach? Chętnie się z nimi zapoznam 😀

Pozdrawiam