Wybrany tag

sinsay

Uncategorized

HAUL UBRANIOWY | Zakupy z Polski

13 sierpnia 2015
 Hej dziewczyny!
Zmiana sezonu nie zawsze równa się i mnie ze zmianą garderoby, ale w tym roku musiałam kupić sobie sporo ciuchów. Znowu podrosłam i troszkę przytyłam (smutne :C), więc niektóre rzeczy okazały się po prostu za małe. Z zakupami na lato nie szalałam, bo wiem, że za rok znowu spodoba mi się coś innego i to kupię 😛 Dzisiaj chciałam Wam pokazać kilka ‚nowości’, które towarzyszyły mi w ciepłych dniach. Jeśli jesteście ciekawi co kupiłam – zapraszam do dalszej części posta!

Na pierwszy rzut idą stroje kąpielowe. W tamtym roku nie inwestowałam w żaden, w tym więc postanowiłam kupić 2 😀 Bo nie mogłam się zdecydować na jeden, bo oba bardzo mi się podobały. Ten  tropikalne wzory, na zdjęciu wyżej, pochodzi ze sklepu Sinsay i kupiłam go za 30 złotych.

Trójkolorowy – różowo, szaro, czarny kupiłam w Croppie, również na promocji i zapłaciłam za niego około 40 złotych. Przyznam szczerze że jeszcze go nie  miałam na sobie, ale na Mazurach lato w pełni i może mi się to uda 😀

Kolejną rzeczą jest piżamka z Sinsay’a. Nie jestem bardzo zadowolona z jej jakości, ale ten sezon jakoś przetrzyma. Bluzka trochę się rozciągnęła, a spodenki skurczyły 😀 Jak żyć 😛 Kosztowała 40 zł, nie polecam brać tych ze spodenkami ze sztywnego materiału.

Szorty z House’a. Udało mi się kupić je za 20 złotych, jaką drugą parę na promocji. Jestem zadowolona, bo są bardzo wygodne i pasują do większości jednolitych bluzek. Można z nimi wyczarować nawet bardziej elegancką stylizację, więc na upały są jak znalazł.

Te tutaj, jeansowe i poprzecierane pochodzą z C&A. Są wygodne, elastyczne i mają wysoki stan. Kosztowały 52 złotych i jestem z nich najbardziej zadowolona! Wygodnie się noszą 😀

Kolejna para z House’a, również moja ulubiona!  Są bardzo wygodne i elastyczne, mimo, że na takie nie wyglądają. Mają wyższy stan. Pasują do zwiewnych bluzeczek. Koronka na dole dodaje im uroku 🙂 Kosztowały 60 zł.

Ostatnia para, z której jestem najmniej zadowolona. Niby są wygodne i wszystko z nimi ok, a jakoś nie przepadam za ich zakładaniem. Kosztowały 30 albo 40 zł. Kupione w House.

Brakowało mi koszulki, którą mogłabym nosić na co dzień . Ta pochodzi z Sinsay’a i kosztowała 20 złotych. Ma duży dekolt i opada na jedno ramię co nie do końca mi odpowiada, ale wygląda fajnie 😀

Na koniec 2 sukienki – jedna bardziej elegancka, druga natomiast sportowa. Biała, w delikatne, azteckie wzory, którą widzicie na zdjęciu wyżej została kupiona w House za około 40-50 złotych. Jest wygodna i ma ładny dekolt podkreślający ramiona. Jest w niej dość ciepło, bo ma grubą podszewkę, ale na letnie wieczory nadaje się znakomicie.

Sportowa, w szary melanż i z nadrukiem – lubię takie sukienki na zwykłe dni, kiedy nie muszę nigdzie wychodzić (oprócz zakupów w Biedronce :P). Ta jest wygodna i przewiewna, a materiał z jakiego została wykonana jest naprawdę dobrej jakości. Pochodzi z Sinsay’a, a jej cena to 40 zł.
Lubicie robić ubraniowe zakupy? Któraś rzecz wpadła Wam w oko?
Pozdrawiam 🙂
 
Uncategorized

HAUL | KSIĄŻKI | UBRANIA | DIDATKI | KOSMETYKI

15 września 2014

Hej!
   Miałam być tutaj już dawno, ale wyszło jak zawsze :C Był to dość intensywny tydzień, miałam dużo pracy, a poza tym w weekend czekało mnie wesele ciotecznego brata. Nawet nie miałam czasu sobie po prostu posiedzieć 😛 Książki z chemii przyszły, na maturę jestem zapisana – wszystko jest tak, jak ma być. A może prawie tak, jak ma być :c Dzisiaj miałam jakiś bardzo pechowy dzień  – zwolniłam się z pracy, żeby jechać do mojej szkoły, jestem w samochodzie, prawie dotarliśmy z Mateuszem do celu i nagle coś w samochodzie huknęło – chcemy ruszyć i nic :C Musiałam biec na drugi koniec miasta żeby zdążyć przed  15- udało mi się. Samochód zabrał wujek a do domu wróciliśmy autobusem. Na dodatek w domu soczewka przesunęła mi się pod powiekę – na początku zaczęłam działać, ale potem załamałam ręce i zaczęłam płakać. Po jakimś czasie udało mi się ją wygrzebać z oka – niestety w dwóch częściach.
      Po kilku żalach przechodzę do właściwej części mojego posta 😛 W niedzielę pojechaliśmy na zakupy do galerii w Ełku. Na samym początku był Empik więc odwiedziliśmy go jako pierwszy. Akurat była promocja na fantastykę – 3 za 2. Ja wybrałam sobie 2 ostatnie części Trylogii Zdrajców T. Canavan. – Łotr i Królowa Zdrajców. Łącznie wyszło mi około 65 złotych, więc zaoszczędziłam 25. Mateusz natomiast zabrał ze sobą Metro – Do światła. Jak na razie kolekcjonuje całą serię 😀

   W Sinsay kupiłam piżamy z nadrukami z filmu Batman. Są bardzo wygodne i mięciutkie, już je testowałam 😀 Takie piżamy właśnie lubię – luźniejsze bluzy i obcisłe spodnie. Kosztowały 60 złotych, więc wcale nie tak dużo.

   W H&M przepadłam, gdy zobaczyłam kolorowe Twist Band’s. Wzięłam dwie paczki – w każdej po 5 sztuk. Jedne są pastelowe, drugie natomiast neonowe. Wcześniej kupiłam podobne w Sinsay, ale są dla mnie za duże i używam ich do włosów, te będą moimi bransoletkami 😀 Każda paczuszka kosztowała 6,90 złotego. 
   W H&M wpadły mi też w oko pierścionki. W tym zestawie są one różnego rodzaju – od zwykłych obrączek do kwadratowych paseczków po takie z oczkami. Przydadzą mi się do eleganckich stylizacji 😀 Na szczęście znalazłam najmniejszy rozmiar, niestety większość była za dużo :C Te tutaj kosztowały 19.90 złotego.   
   W Sinsay do każdego zakupu można było wybrać biżuterię z konkretnego asortymentu za 10 groszy. Nie było nic mocno ciekawego, ale na coś się trzeba było zdecydować. Wybrałam proste bransoletki na rzemyku – są delikatne i pasują do wszystkiego. Ich pierwotna cena to 9,99.

    
   Ostatnie już zakupy to zamówienie z  cocolita.pl. Miało dojść przed weselem, niestety pocztex zawiódł i dotarło dopiero dzisiaj. Skusiłam się w końcu na kosmetyki z Makeup Revolution i jestem bardzo zadowolona – jeszcze ich nie używałam, ale już mi się podobają 😀 
   Do koszyka wrzuciłam dwa lakiery po 5,90 każdy. Oba pochodzą z MUA a ich nazwy to Bold Blue i Amaretto Crush. Kolory są w moim stylu, zarówno na lato jak i na jesień. Szczególnie podoba mi się ten błękit, bo podobnego nie mam w swojej kolekcji 😛
   Postanowiłam też kupić jedną szminkę z Makeup Revolution i wybór padł na kolor o nazwie Encore. Jest to metaliczny, chłodny róż. Zdjęcia nie oddają jego uroku i muszę szybko zrobić jego recenzję, bo jest naprawdę warty uwagi i ciekawy. Pomadka kosztowała 5 złotych.

    Wśród moich zakupów znalazł się też rozświetlacz, również z Makeup Revolution. Kosztował 15 złotych, a jest naprawdę solidnie wykonany. Na początku chciałam kupić kolor złoty, ale potem stwierdziłam że dla cery o chłodnej barwie lepiej sprawdzi się ten brzoskwiniowy. Nie ma w sobie drobinek, daje efekt rozświetlonej tafli – to mi się podoba!

    
    W moim koszyku wylądował też tusz do rzęs Volume Milion Lashes de Cils. Kosztował 19.90 i ma w sobie delikatne złote drobinki o czym nie wiedziałam :C Na szczęście nie rzucają się mocno w oczy i mam nadzieję, że nie będę nimi świecić każdego dnia 😛 Szczoteczka jest standardowa i charakterystyczna dla tego rodzaju tuszu. Oby się sprawdził 😛

   Przedostatnim produktem jest paleta – hit. Iconic 3 jest bardzo podobna do Naked 3 z Urban Decay. Kolory są ładne, część ma chłodną tonację z czego jestem niezmiernie zadowolona. Cienie kosztowały 20 złotych i spodobały się nawet mojej mamie, która za brązami nie przepada 😛

   Ostatnią rzeczą jest paleta róży, która skradła moje serce. Kosztowała 30 złotych i mieści w sobie 6 róży (chociaż ostatni w górnym rzędzie jest dla mnie jak rozświetlacz :P). Jest pięknie zapakowana i solidna. Kolory są nasycone, ale raczej nie zrobimy sobie nimi krzywdy.  To chyba najbardziej oczekiwany przeze mnie produkt i już nie mogę doczekać się kiedy go użyję 😀

   Ufff, udało mi się dotrwać do końca. 😛 dzisiaj był męczący dzień i mimo że jest 21:45 to ja zasypiam przed komputerem. Mam nadzieję, że post wam się podobał i przepraszam za moją nieobecność. Niestety w przyszłym tygodniu czeka mnie przeprowadzka, więc też będzie problem z postami :C
Kupiłyście coś ostatnio? Czy tylko ja mam takiego pecha jaki spotkał mnie dzisiaj?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

Mega haul :D

18 sierpnia 2014

                                                 

   Ostatnimi czasy skusiłam się na chodzenie na zakupy i do mojego koszyka wpadło kilka fajnych przedmiotów. Jest to kilka kosmetyków, których potrzebowałam, kurtka, coś z biżuterii i mnóstwo rzeczy do szkoły, a raczej na studia 😛 Może i nie ma tutaj nic ciekawego, ale chciałam się tym z Wami podzielić, bo nazbierałam tego „ekwipunku” naprawdę sporo 😀 Jeśli jesteście ciekawi o co się wzbogaciłam – zapraszam do czytania 😀
   Na pierwszy rzut idą zakupy z nowej galerii – Bramy Mauzr, która została otwarta w Ełku 13 sierpnia. Ja wybrałam się tam w sobotę razem z mamą, bratem i Panem Mateuszem. Ciężko było cokolwiek wybrać, przymierzyć, poszukać tyle ludu się zeszło 😛 Na początku przeszłam całą galerię zorientować się jakie sklepy mam do wyboru i jak wielkie są konkretne marki. Nie powiem, że jest źle – akurat te sklepy z których kupuję najczęściej jest dużo co mnie bardzo zadowala. Zawitałam więc do Sinsay i za 130 złotych kupiłam ramoneskę, którą możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej. Nie oddaje ono jej uroku i muszę sobie zrobić selfie kiedy ją założę 😀
   W prezencie, również z Sinsay dostałam 2 bransoletki o modnym fasonie. Jedna złota, druga srebrna 😀 Obdarował mnie nimi Pan Mateusz, kosztowały go 15 złotych (sprytna podejrzałam :D). Bardzo mi się podobają, ale nie wiem jak będę w nich wyglądać – nie widziałam ich jeszcze na tak chudej ręce jak moja 😀 Mam nadzieję, że się sprawdzą i będę mogła je często zakładać :3

   Uzupełniłam również braki w swojej kosmetyczce odnoście pielęgnacji twarzy. Świetnie sprawdza się u mnie nowa seria Ziaji – liście manuka, dlatego postanowiłam przedłużyć kurację i kupiłam krem na dzień, na noc, żel normalizujący i żel z peelingiem. Niedługo pojawią się recenzje kosmetyków z tej serii bo mam je u siebie na półce co do jednego. Jesteście ciekawi jak się sprawdzają? Kremy kosztowały niecałe 11 zł, żele natomiast mniej niż 9. Kupiłam je w Bramie Mazur w punkcie Ziaja dla Ciebie.
   Gratis dostałam płatki do demakijażu z Ziaji. Niby nic, ale zawsze do czegoś się przydadzą, bo codziennie takiego „sprzętu” używam 😀 Te są fajnie zapakowane i dość małe, więc chyba zatrzymam je na podróże. Szkoda że nie mają obszytych boków – wtedy nie rozwarstwiałyby się tak szybko.
   Będąc w galerii nie mogłam ominąć Empiku. Jest to chyba mój ulubiony sklep w którym mogę przesiadywać dniami i nocami 😀 Tym razem nie zastanawiałam się zbyt długo nad wyborem książki. Już dawno przeczytałam Trylogię Czarnego Maga i Prequel – Uczennica Maga Trudi Canavan więc sięgnęłam po pierwszy tom następnej serii. Misja Ambasadora zapowiada się ciekawie, ale na razie czeka na to, aż przeczytam poprzednie części aby odświeżyć sobie wspomnienia o bohaterach i wydarzeniach, które toczą się na łamach ich stron.
   Skończył mi się też podkład, dlatego zamówiłam kilka produktów z kosmetykizameryki.pl. Postawiłam na mój ulubiony podkład – Loreal True Match w kolorze N1 Ivory. Wrzuciłam też do koszyka piękny, kompaktowy Tangle Teezer z limitowanej edycji i jedną z najlepszych według moich paznokci odżywek – Sally Hansen Maximum Growth. Korzystając z okazji postanowiłam też wypróbować nowy tusz od Loreala. Jest to moja ulubiona seria i mam nadzieję, że ten też się sprawdzi. 
   Ostatnimi zakupami są zakupy na studia z Biedronki. Część rzeczy już miałam, więc nie chciałam na darmo wydawać pieniędzy 😛 Postanowiłam się tutaj mocno nie rozpisywać – wszystko znajdziecie na zdjęciach 😀

A Wy przygotowujecie się do szkoły? Czy może odwlekacie to na później? 
Pozdrawiam

Uncategorized

Haul część 3 i ostatnia :P

27 maja 2014
Hej!
Ja już jestem w domu i piszę posta trochę na szybko 😛 Dzisiaj przeżyłam razem z Mateuszem długą podróż autobusem z Warszawy na mazury. Chciałam wam pokazać wczorajsze i ostatnie już akupy z mojego wyjazdu. Nie ma tu zbyt wielu rzeczy, ale te produkty były po prostu na mojej liście zakupów i wiedziałam, że je kupię 😛
Przechodzę więc do rzeczy :3

Kupiłam sobie pierwsze woski z Yankee Candle. Zdecydowałam się na 2 letnie zapachy po wcześniejszym przeczytaniu o nich opinii. Miałam je zamówić w internetowym sklepie goodies.pl, ale okazało się, że swoją siedzibę mają oni w Wyszkowie, do ktorego mieliśmy około 12 kilometrów – nie opłacało się płacić dodatkowo za przesyłkę. Skontaktowałam się z właścicielem i umowiłam na konkretną godzinę. Wszystko przebiegło sprawnie i mogłam zobaczyć te wszystkie świece na własne oczy 😀 Tarteletki kosztowały 7 złotych każda. Pięknie pachniało *.*
Jutro zaczynam palenie a jak już wykończę te woski, znajdziecie na moim blogu recenzje.

Będąc w Warszawie nie mogłam nie iść do IKEI. Uwielbiam chodzić do tego sklepu, na szczęście Mateusz również, więc mogę „buszować” tam godzinami 😀 Oczywiście siedziałam chyba ze 30 minut przy świecach i nie mogłam się zdecydować które wziąć 😀 Ostatecznie zdecydowałam się na małe świece, które kosztowały 4 zł. Zapachy to od lewej: zielone jabuszko, poziomki z truskawkami i lody waniliowe – wszystkie są przepiękne.
Jako że środkowy zapach podobał mi się najbardziej i chwycił mnie za serce do koszyka wrzuciłam też podgrzewacze w tym zapachu. Ich koszt to 8 złotych za 30 sztuk, więc całkiem nieźle.
Kupiłam także podstawkę do świec za 5 zł. Chciałam wziąć 2 – zieloną i różową, ale niestety już nie było i zdecydowałam się na jedną białą. Pomyslałam, że może mi ona posłużyć także jako tło do zdjeć małych rzeczy i myślę, że może się sprawdzać w tej roli bardzo dobrze. 
Do koszyka trafił też szklany, turkusowy wazonik za 4 zł. Potrzebne mi było coś małego i dość ładnie wyglądającego do trzymania pędzli. Ten słoiczek sprawdza się znakomicie 😀 Pędzle wyglądają w nim ładnie i to się ceni. Nie przewracają się, gdyż otwór nie jest zbyt wielki.
Ostatnim sklepem jaki odwiedziłam w Wyszkowie był nowo otwarty Sinsay. W salonie była akurat promocja na biżuterię – 3 w cenie 2. Ja zdecydowałam się na kolczyki ze zdjęcia wyżej, kosztowały 20 złotych…

… bransoletki, których cena wynosiła 13 złotych…
… oraz naszyjniki, które kosztowały 10 złotych, ale ja zapłaciłam za nie 1 grosz.
To by było na tyle haulów i zakupów 😛 Wypłukałam się z kasy nawet nie wiem kiedy, to straszne 😛
Podoba Wam się któraś z tych rzeczy? A może nadal polujecie na jakies fajne skarby?
Pozdrawiam :3

Uncategorized

Mazowsze dzień pierwszy :P Zakupy z Wyszkowa :D

23 maja 2014
Hej 😀
U mnie wakacje pełną parą, właśnie jestem na rekonwalescencyjny, urlopie u Pana Mateusza. Od pierwszego prawdopodobnie idę do pracy, więc jak na razie sobie odpoczywam. Mam nadzieję, że uda mi się trochę częściej pisać posty, bardzo mi na tym zależy. Mam przygotowanych kilka postów, ale jakoś brakuje mi weny żeby je do końca sklecić i opublikować. No i poza tym aparat nie chce ze mną współpracować i denerwują mnie powstające w jego pracy ze mną zdjęcia – są  nieciekawe i brzydkie :C
Zapraszam Was na mały haul a potem jeszcze postaram się napisać jeszcze inny post, może mi się uda 😀 Będę się bardzo starać, obiecuję 😛

Powiem jeszcze, że planuję zrobić jakieś większe zakupy, ale jeśli nie znajdę nic ciekawego, to nie będę brać nic na siłę. Wolę zostawić pieniądze na studia albo inne okazje, taka rozsądna jestem 😛

Jako pierwszą odwiedziliśmy Biedronkę, żeby kupić moje ulubione jogurty (btw. to jedyny nabiał jaki jem :P).  Kupiłam mamie serum antycelulitowe z Eveline za 15,99 zł. Ostrzegam, w Rossmannie jest takie samo i ma większą pojemność a kosztuje 2 zł drożej. Więc nie dajcie się złapać tak jak ja :C

Kolejnym produktem są płatki kosmetyczne i waciki, bardzo duże, fajnie sprawdzają się przy demakijażu, mimo tego, że są przeznaczone dla dzieci. Nic nadzwyczajnego, zwykły produkt 😛 Kosztowały 5,99 złotego.
Następnie zawitaliśmy do Rossmanna. Wyszkowki Rossmann w porównaniu do tego z Pisza to wielgachne centrum 😀 Mogłabym tam chodzić codziennie, bo mają o wiele więcej produktów niż u mnie, do tego miłe ekspedientki, które zwracają uwagę, gdy ktoś grzebie w kosmetykach, albo psika dezodorantami i perfumami. To się ceni. Podeszła z kulturą i powiedziała, że tak nie można, prawidłowo. Skusiłam się na płyn micelarny, który jest bardzo sławny w blogsferze i porównywany do słynnej Biodermy. Był na promocji i jego cena wynosiła 12.99 zł. Dobrze że nie sięgnęłam po niego w Naturze, w której byliśmy przed Rossmannem, bo tam kosztował 19,99 zł. Oszczędziłam więc 7 zł 😀
Sięgnęłam również po krem pod oczy z Rival de Loop. Widziałam kilka dobrych słów na jego temat na innych blogach, a ja mam naprawdę mocno przesuszoną skórę pod oczami i do tego ogromne cienie. Mam nadzieję, że sprawdzi się również u mnie. Kosztował 6,99 zł. Jest u mnie niedostępny, więc wrzuciłam do koszyka.
Mateusz natomiast skusił się na fasolki wszystkich smaków, na szczęście ograniczone do tych przyjemnych. Fajnie się je jadło, zaraz ruszamy na rowery spalać po nich kalorie 😛 Kosztowały 4,99 zł.
Tutaj macie spis 36 smaków, nam udało się odgadnąć wiele z nich 😀
Osttanimi już rzeczami są gumko – bransoletki z Sinsay. Od zawsze chciałam takie mieć, ale jakoś nie mogłam ich znaleźć. Te tutaj kosztowały 5,99 za komplet. W niebiesko różowy, jest ich 5, natomiast w pudrowym 3.
To by było na tyle. Ruszamy na rowery a Wy też bawcie się dobrze i korzystajcie z pięknej pogody.
Testowałyście któryś z tych produktów? A może tak jak ja będziecie w niedzielę w Arkadii to byśmy się spotkały ? 😀

Pozdrawiam :3