Wybrany tag

Pharmaceris

WŁOSY

WŁOSOWA AKTUALIZACJA | MARZEC 2018 + WŁOSING

18 marca 2018
SZAMPON FITOKOSMETIK NIEBIESKA GLINKA, ECO LAB PIGWOWY NORMALIZUJĄCY, PHARMACERIS MICELARNY, PEELING DO SKÓRY GŁOWY NATURA SIBERICA

Hej!

Dawno nie pisałam Wam na temat mojego włosia, a uważam, że mam się czym pochwalić (ta skromność…). Zimą nie było u mnie kolorowo, ale teraz, gdy za oknem robi się coraz cieplej, a ja nie narzekam na zdrowie – moje włosy wróciły do normalnego stanu. Poza tym chciałabym Wam pokazać jak wyglądają włosy po roku od podcinania i jak prawidłowa pielęgnacja pozwala ograniczyć rozdwajanie końcówek. Jesteście ciekawi, jak wyglądają moje codzienne, włosowe rutyały? Jak myślicie – da się mieć piękne włosy bez inwestowania ogromu czasu w złożoną pielęnację? Zapraszam!

Czytaj dalej

PROJEKT DENKO

PROJEKT DENKO | STYCZEŃ 2017 | KĄPIELOWE REWELACJE

27 lutego 2018
PROJEKT DENKO STYCZEŃ 2018 1

Hejo!

Nie było mnie tu praktycznie cały tydzień, ale powoli wdrażam w życie plany „naukowe” i „blogowe”, więc ten okres adaptacji powinien się własnie zakończyć. Miałam naprawdę ciężkie dni (i będą się one jeszcze ciągnąć) – sporo zaliczeń, kolokwiów, a po feriach ciężko jest wrócić do rzeczywistości. Korzystam też z tego, że mam wenę i chęci na naukę – im mniej zaległości sobie narobię, tym później powinno być łatwiej.

Zapraszam Was dziś na styczniowy projekt denko. Mam Wam do pokazania kilka ciekawych kosmetyków, tym razem skupiłam się na zużywaniu tylko i wyłącznie tych pielęgnacyjnych. Jesteście ciekawi, czy znalazły się wśród nich jakieś perełki? Chodźcie dalej!

Czytaj dalej

PODSUMOWANIE MIESIĄCA

ULUBIEŃCY WRZEŚNIA | LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE

19 października 2017

Hejka!

Wiem, że jesteśmy już w drugiej połowie października, ale przez moje ostatnie wolne nie zdążyłam napisać Wam jeszcze o ulubieńcach. We wrześniu nie postawiłam na nic typowo jesiennego, ale mam nadzieję, że nie będziecie czuli się rozczarowani. Tak jak obiecałam rozszerzam tę serię o ulubione niekosmetyczne rzeczy z ubiegłego miesiąca – brakuje mi tu trochę lifestylu, a przeplatanie go z kosmetycznymi treściami wydaje się być ciekawym pomysłem – co Wy na to?
Tymczasem zapraszam Was na wpis dotyczący kilku kosmetyków, serialu i muzyki – będzie tu totalny misz masz 🙂

Czytaj dalej

KOSMETYKI WŁOSY

PHARMACERIS H | MICELARNY SZAMPON KOJĄCO-NAWILŻAJĄCY | OCZYSZCZAJĄCY PEELING TRYCHOLOGICZNY | WŁOSOWY DUET DO ZADAŃ SPECJALNYCH

15 października 2017
Hej!
Świadoma pielęgnacja włosów pozwala cieszyć się ich pięknym wyglądem. Zadbane włosy nie tylko przyciągają uwagę, ale są też naszą wizytówką – nie znam osoby, która kompletnie nie zwracałaby na nie uwagi. Czasem wystarczy tylko chwila uwagi, by wydobyć ich naturalną gładkość i blask, innym razem wydaje się, że droga do bujnej czupryny to droga przez mękę.
Sama miewam więcej raczej tych dobrych dni, ale po lecie moja skóra głowy jest zawsze bardzo rozregulowana – wydziela więcej łoju, a do tego niedokładnie się złuszcza, przez co zbiera się na niej łuska przyspieszająca przetłuszczanie, zmniejszająca objętość, a nawet przyczyniająca się do wypadania włosów. Od ponad półtorej miesiące testuję duet do włosów od Pharmaceris z serii H – micelarny szampon kojąco – nawilżający i oczyszczający peeling trychologiczny do skóry głowy. Czy pomagają walczyć z problemami dotykającymi kapryśną skórę głowy? Czy są skuteczne i bezpieczne?  Czy efekty ich stosowania są widoczne gołym okiem? Zapraszam na dalszą część wpisu, gdzie odpowiem na każde z tych pytań 🙂
PHARMACERIS H | MICELARNY SZAMPON KOJĄCO-NAWILŻAJĄCY | OCZYSZCZAJĄCY PEELING TRYCHOLOGICZNY 2

Czytaj dalej

Uncategorized

[HAUL] Zakupy ostatnich tygodni + odpowiedź na pytanie co się stało z szablonem i dlaczego nie było mnie na blogu przez tak długi okres czasu

19 czerwca 2015
Hej!
Dawno mnie tu nie było i postawnowiłam opowiedzieć, przy okazji prezentowania tego, co kupiłam i dostałam, Wam o tym, co ostatnio się u mnie działo. A działo się dużo, bo i mnie, jak każdego studenta dopadła w końcu sesja. 3 egzaminy za mną, został jeszcze najgorszy – chemii, który odbędzie się w piątek za tydzień 😀 A potem – WA-KA-CJE, Bardzo mi ich brakuje, Ten tydzień mnie wykończył, żyłam w pernamentnym stresie o własny los. materiał mnie gonił, a choroba dopadła i jakoś w ogóle nie miałam ochoty się uczyć. Wyszło z tego, że do pisenego egzaminu uczyłam się 2 dni, do ustnego 3 godziny i 1 dzień do statystyki :p O dziwo wszystko poszło mi w miarę dobrze i nie mogę być na siebie bardzi zła.
Co do szablonu – chcieliśmy z Mateuszem zainstalować nowy, wszystko się popsuło, pokrzaczyło, kod wariował – trzeba było wrócić do podstaw, a nie mieliśmy czasu, żeby to wszystko naprawić. Mam nadzieję, że w weekend wszystko wróci do normy i będę mogła cieszyć się ładnymi widoczkami 😛
Nie przedłużam jednak i pokazuję, co ostatnio upolowałam. Nie ma tutaj ciuchów czy inncyh drobiazgów, bo ostatnio wymieniałam garderobę i jest tego po prostu za dużo. Może kiedyś uda mi sie przygotować jakiś OOTD :D. Jeśli jesteście ciekawi, co znowu złowiłam – zapraszam do czytania!

Na pierwszy ogień idą zakupy pochodzące ze Starej Mydlarni. Skończył mi się żel do wieczornego mycia buzi i postanowiłam tym razem sięgnąć po coś bardziej naturalnego. Wydaje mi się, że moja skóra może dobrze zareagować na taką zmianę, bo ostatnio stała się kapryśna i wymagająca. Mam pełno suchych skórek, wypruysków, zaskórników – stres, nieregularne sypianie i zbliżające się kobiece dni dały mi się porządnie we znaki. Poszperałam w internecie i znalazłam coś, co bardzo mnie zainteresowało, a od czego blogsfera huczy. Jest to mianowicie mydło Aleppo. Na początek wybrałam coś o niższym stężeniu, żeby sprawdzić jak będzie działało na moją skórę. Wybrałam więc mydło Aleppo z olejem z czarnuszki, który dodatkowo wspomaga w walkę z trądzkiem. Jego cena to 18 złotych. Muffinkę do kąpieli, którą widzicie na zdjęciu dostałam od Mateusza na prezent :3 Jest o zapachu szarlotki zakropionej rumem i posypanej cynamonem. Dół barwi wodę, góra peelinguje. Naprawdę fajny gadżet, raz na jakiś czas można po niego sięgnać 😀 

Niedawno zamawiałam również kilka produktów ze strony kosmetyki z Ameryki. Na zdjęciach powyżej widzicie szminkę Makeup Revolution #Liphug w odcieniu She’s up all night. Kolor niestety wyszedł przekłamany, na żywo nie jest ona aż tak neonowo-fuksjowa. Prezentuję się zdecydowanie delikatniej, jest kremowa, ma ładne opakowanie. Na ustach daje kremowy efekt, nie podkreśla suchych skórek. Wędruje do mojej mamy. Cena – 12 złotych.

Do koszyka wrzuciłam też mój ulubiony podkład Loreal True Match w odcieniu N1 Ivory. Pewnie zapytacie dlaczego nadal wybieram najjaśniejszy, przecież idzie lato 😛 Niestety stosuję maści z retinoidami i nie mogę się wystawiać na słońce – w innym wypadku nabawiłabym się przebarwień czy poparzeń słonecznych :C Zresztą, ja sie nie opalam, bladość jest fajna 😀 Świetny jest efekt, kiedyw chodzimy na plażę i jesteśmy tak biali, że promienie słoneczne się od nas odbijają xD Cena podkładu – 30 zł. Mogę dodać, że jest trochę jaśniejszy niż ten w polskich drogeriach stacjonarnych. Obok widzicie Rimmel Wake Me Up w odcieniu 100 Ivory. Dostałam się to klubu inspiratorem marki Rimmel i otrzymałam już swoją paczuszkę. Podkład jest niestety za ciemny, ale może spróbujęgo wymieszać z jaśniejszym i wtedy go zużyję. Ewentualnie oddam mamie, która jest ode mnie bardziej opalona 😛

Przy zamówieniu zdecydowałam się też na zakup maskary. Obecnie używam Clum Defy od Max Factora, wiec tym razem chciałam zmienić ją na jakąś inną. Wybór padł na sprawdzone Volume Million Lashes So Couture. Tusz do rzęs kosztował 30 złotych. Obok widzicie nową maskarę Rimmel Wake me up z ogórkiem 😀 Na razie miałam ją na oczach 2 razy, myślę, że będzie okej, jeśli trochę zgęstnieje – na razie jest zbyt rzadka i skleja rzęsy. Dostałam ją razem z podkładem w paczce inspiracji.

Postanowiłam również w końcu sięgnąć po olejki do pielęgnacji twarzy. Jak już wspomniałam na poczatku posta moja skóra jest teraz kapryśna, ciągle odwodniona i przesuszona, po nałożeniu podkładu niesamowicie szybko się przetłuszcza. Myślę, że oleje mogą pomóc mi w unormowaniu jej stanu, jeśli chodzi o działanie z zewnątrz. Oba olejki mają 50 mililitrów i pochodzą z firmy Nacomi. Jojoba kosztował 17 złotych, natomiast Tamanu 20 zł. W drogeriach widziałam je za około 10 zł więcej.

Zapytacie pewnie po co potrzebne mi 2 rozświetlacze. I to takie same. Niestety jeden spadł mi na ziemię – wypadło całe kółeczko, wsadziłam je do opakowania i wszytsko było okej, do momentu, w którym nie włożyłam go do kosmetyczki i nie chciałam przewieźć do domu. Wtedy rozkruszył się na drobny pyłek i nie było już mowy o ratowaniu go (duraline niestety nie posiadam, a roxświetlacz jest tańszy od tego produktu :P). Za niecałe 9 złotych kupiłam więc drugi Lovely Gold highlighter w Rossmannie.

Zdążyłam także zapisać się do klubu Pharmaceris i dostałam darmowe próbki kremów do cery trądzikowej. 10 saszetek – po 5 2 rodzajów kremów i 15 mililitrowa miniaturka kremu z 10% kwasem midałowym. To maleństwo wygląda naprawdę słodko 😀 Myślałam, że będzie to po prostu tubka, opakowanie jednak nie odbiega niczym od pełnowymiarowej wersji. No może oprócz wielkości 😛

Kolejnym prezentem, który dostalam od Mateusza są woski Yankee Candle. Mogłam wybrać 5 zapachów, zdecydowałam się więc na nowe kolekcje – letnią, w skład której wchodzą Tarte tatin, Pain au raisin i Cappucino truffle, oraz wakacyjną limitkę – Beach holiday i Wild sea grass. Każda tarteletka kosztowała 7 złotych. Woski zotały kupione stacjonarnie w Goodies.

Ostatnimi już kosmetykami są te kupione podczas szalonej środy w Super – Pharmie. Skusiłam się na kosmetyki do i po opalaniu, gdyż były one objete promocją -40%. Niedługo wyjeżdżam na wakacje i na pewno przydadzą się, żeby nie spłonąć w promieniach slońca, Wybrałam balsam z SPF 50+ z Bielendy bikini (ma zapach słodkich lodów, mniam :D), mleczko z filtrem 30 od Nivei oraz balsam SOS z pantenolem od firmy Soraya. Piłka plażowa była gratisem dołączonym do mleczka w sprayu. Za te 3 produkty zapłaciłam około 58 złotych. Miałam wrzucić do koszyka 300 mililitrowe tuby z La Roche Posay, ale 110 zlotych za wakacyjne kremy to troszkę za dużo jak na mój studencki budżet 😀 A rodziców naciągać nie lubię 😛
To by było na tyle. Mam nadzieję, że post Wam się podoba :3 Jestem dobrej myśli i jeśli mi się uda będę od dziś publikowała posty codziennie, max co 2 dni do końca czerwca. Trzymajcie kciuki za mnie i za wszystkich studentów piszących egzaminy w sesji letniej!
Znacie któreś z tych produktów? Polecacie jakieś zamienniki?
Pozdrawiam :3