Wybrany tag

peeling do twarzy

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

MARSYLSKIE.PL | NAJEL | PULPE DE VIE | MYDŁO MARSYLSKIE

25 maja 2018
marsylskie.pl, krem brązujący do twarzy pulpe de vie, peeling gommage Najel, mydło lawendowe aop

Hej!

Jeśli uważnie śledzicie moje facebookowe poczynania mogliście spodziewać się podobnego wpisu. W maju udało mi się zostać ambasadorką tej drogerii z naturalnymi produktami i będę miała przyjemność co miesiąc, aż do końca roku, pokazywać Wam organiczne, ciekawe nowości, z którymi być może nie mieliście okazji zetknąć się na innych blogach.

Dziś przychodzę by pokazać Wam majową paczkę, w której znalazły się trzy uniwersalne kosmetyki – krem brązujący do twarzy Pulpe de Vie, mydło marsylskie AOP oraz orientalny peeling gommage do twarzy Najel. Zapraszam na krótkie recenzje i analizy składów! Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, czy taka opcja dla tego typu wpisów Wam się podoba.

Czytaj dalej

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

ORIENTANA | NATURALNY KREMOWY PEELING PAPAJA I ŻEŃ-SZEŃ INDYJSKI

20 marca 2018
ORIENTANA KREMOWY PEELING DO TWARZY PAPAJA I ŻEŃ-SZEŃ 1

Cześć!

Peelingowanie skóry to bardzo ważny etap mojej pielęgnacji. Skórę skłonną do zapychania, rogowaciejącą i pokrytą przebarwieniami i bliznami powinno się regularnie złuszczać. Przy wyborze peelingu kierujemy się oczywiście osobistymi preferencjami, ale i typem skóry – przy naczynkowej, wrażliwej i z ropnymi wypryskami wybierzemy raczej peelingi enzymatyczne, a przy normalnej czy tłustej można pokusić się o te mechaniczne – silniejsze, bądź słabsze, zależy czego od danego kosmetyku oczekujemy.

Chciałabym przedstawić Wam odkrycie ostatnich kilku miesięcy w kwestii złuszczania skóry. Już na wstępie zdradzę Wam, że peeling z papają i żeń-szeniem indyjskim z Orientany skradł moje serce. Jeśli ciekawi Was, dlaczego – zapraszam do dalszej części wpisu.

Czytaj dalej

Uncategorized

NACOMI | PEELING DO TWARZY Z KORUNDEM PRZECIWTRĄDZIKOWY I WYGŁADZAJĄCY | MOC DROBINEK

29 marca 2017
nacomii peeling z korunem przeciwtrądzikowy wygładzający z borówką z pokrzywą

Hej!
Przyznam, że myślałam, że z nadejściem wiosny będzie mi dużo łatwiej zebrać się do pracy, ale ostatnio weekend zdezorganizował wszystkie moje plany, a ja nie mogę się jakoś pozbierać do kupy. Dlatego też w ogóle nie było mnie na Waszych blogach, nie odpowiadałam również na komentarze – mam nadzieję, że w ciągu kilku najbliższych dni uda mi się nadrobić zaległości i nie będę musiała się Wam kolejny raz z nich tłumaczyć 😛
Przechodząc stricte do tematu posta – uważam, że usuwanie martwego, zrogowaciałego naskórka jest bardzo ważnym aspektem dbania o skórę – i twarzy, i ciała. Komórki naskórka mogą blokować ujścia gruczołów łojowych i przyczyniać się do powstawania zaskórników i wyprysków. Są także idealnym dla bakterii siedliskiem do bytowania – mają wtedy prawdziwą ucztę! Pokażę Wam dziś dwa kosmetyki, które służą mi ostatnio jako zdzierak suchych skórek – czy jestem z nich zadowolona? Zapraszam na wpis o peelingach z korundem od Nacomi – wygładzającego i przeciwtrądzikowego.

nacomii peeling z korunem z borówką z pokrzywą wygłądzajacy przeciwtrądzikowy

Obietnice producenta



Wersja wygładzająca z borówką
Naturalny peeling do twarzy wygładzający
przeznaczony jest do regularnej pielęgnacji twarzy. Delikatne
oczyszczanie skóry pomaga szybciej pozbyć się toksyn z organizmu, co ma
znaczny wpływ na wygląd zewnętrzny i stan zdrowia. Doskonale dotleniona
skóra dłużej zachowuje blask, jędrność i jest bardziej odporna na
niszczące działanie czynników zewnętrznych. Naturalne olejki – ze
słodkich migdałów i z awokado – intensywnie nawilżają nawet głębokie
warstwy skóry, wygładzając drobne zmarszczki i przebarwienia. Olejek z
dzikiej róży bogaty w witaminę C i prowitaminę A pomaga wzmocnić skórę,
stymulując ją do odnowy i zapobiegając pękaniu naczynek krwionośnych.

Wersja przeciwtrądzikowa z pokrzywą
Naturalny peeling przeciwtrądzikowy do
twarzy intensywnie oczyszcza pory i pomaga pozbyć się martwego naskórka.
Zabieg peelingujący przy użyciu kosmetyku Nacomi aktywuje naskórek do
regeneracji; oczyszczona skóra staje się lepiej dotleniona i ukrwiona.
Peeling jest polecany szczególnie dla osób mających problemy ze skórą
tłustą i mieszaną, oraz dla tych, których skóra ma skłonności do
powstawania wyprysków i zaskórników. Ekstrakt z pokrzywy i skrzypu
polnego normalizują wydzielanie sebum i tonizują skórę. Olejek ze
słodkich migdałów wygładza skórę i ujednolica kolor, dlatego przy
długotrwałym stosowaniu blizny i niedoskonałości stają się mniej
widoczne.

Opakowanie

Są to dość klasyczne, małe, przeźroczyste tubki o pojemności 75 mililitrów. Zamknięcie sprawnie się otwiera i nie utrudnia wydobywania kosmetyku podczas mycia twarzy. Tubka jest wykonana z miękkiego plastiku, dlatego wyciskanie resztek nie stanowi większego problemu. Grafiki są proste, delikatnie się od siebie różnią. Na odwrocie znajdziemy potrzebne informacje, tj. skład, obietnicę producenta i termin ważności po otwarciu.

Skład

Wersja przeciwtrądzikowa (nowa wersja)
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Alumina (korund), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej z orzechów makadamia), Glycerine (gliceryna), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Tocopheryl Acetate (octan tokoferylu – pochodna witaminy E), Surcose Laurate (mieszanina cukru i nienasyconego kwasu laurylowego), Sclerocarya Birrea (Marula) Seed Oil (olej marula), Mangifera Indica Extract (ekstrakt z owoców mango), Aqua (woda), Parfum (zapach), CI75470, Benzyl Salicylate (salicylan benzylu), Limonene, Linalool, Citronellol, Citral, Geraniol (substancje zapachowe pochodzenia naturalnego).
Wersja wygładzająca
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Alumina (korund), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej awokado), Glycerine (gliceryna), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Tocopheryl Acetate (octan tokoferylu – pochodna witaminy E), Surcose Laurate (mieszanka cukru i oleju roślinnego, nienasyconego, laurylowego), Musk Rose (Rosa Moschata) Seed Oil (olej z róży rdzawej), Vaccinum Myrtillus Fructus Extract (ekstrakt z owoców borówki czarnej), Aqua (woda), Parfum (zapach), CI 42051.
Podoba mi się fakt, że składy rzeczywiście są naturalne. Bazują na wielu olejach, które pozostawiają na skórze lekko tłustą, okluzyjną warstwę. Jak widzicie – skład peelingu przeciwtrądzikowego się zmienił, moim zdaniem n gorsze, ponieważ znikły z niego wszystkie składniki z etykiety – skrzyp, pokrzywa, olej jojoba – szkoda. Wcześniej wybrałabym wersję zieloną, teraz będę pewnie wracać do borówkowej. Plus za obecność witaminy E, która działa na naszą skórę regenerująco. Oleje, które występują w składach obu tych kosmetyków mogą być komedogenne. Ja nie zmywam tłustej warstwy i nic złego nie dzieje się z mojej skóry. Peelingów używam około 7-8 miesięcy.

Peeling do twarzy Nacomi przeciwtrądzikowy z korundem, pokrzywą i skrzypem polnym  Peeling do twarzy Nacomi wygładzający z korundem, olejem z dzikiej róży i borówką.

Dostępność

Produkty Nacomi są coraz lepiej dostępne – wcześniej widywałam je tylko w internecie – w drogeriach internetowych czy w sklepie producenta, natomiast od niedawna wszystkie nowości systematycznie wprowadzane są w Hebe. Uważam więc, że kosmetyki te są stosunkowo łatwe do zdobycia, za co mają u mnie wielki plus – w każdym momencie mogę je dokupić.

Wydajność

Jedna tubka, używana mniej więcej raz w tygodniu starczyła mi na mniej więcej 6 miesięcy stosowania. Peeling ma niezwykle kremową, ciekawą konsystencję, przez co potrzebna jest niewielka jego ilość, żeby dokładnie wykonać masaż skóry twarzy. Uważam, że to dobry wynik, tym bardziej, że kosmetyk bazuje w pewnym stopniu na naturalnych składnikach i po dłuższym czasie mógłby się zepsuć lub stracić właściwości.

Cena 

Zależnie od sklepu cena się waha – ja swój kupiłam w Hebe na promocji -40%, czyli za 12 złotych. W promocji 1+1 można dorwać go za 10 złotych. Standardowa cena w Hebe wynosi 20 złotych, na stronie producenta natomiast jest to 25 złotych. Moim zdaniem jest ona atrakcyjna i niezbyt duża, tym bardziej, że są to kosmetyki polskiej produkcji.

Peeling do twarzy Nacomi przeciwtrądzikowy z korundem, pokrzywą i skrzypem polnym  Peeling do twarzy Nacomi wygładzający z korundem, olejem z dzikiej róży i borówką.

Moja opinia

Tak jak wspominałam na samym początku tego wpisu – zdzieranie martwego naskórka jest ważnym etapem w planie mojej pielęgnacji. Chociaż w dużej mierze korzystam z naturalnych kosmetyków do makijażu, to nadal używam drogeryjnych podkładów, które w niewielkim, ale jednak, stopniu zapychają moje pory. To samo tyczy się filtrów przeciwsłonecznych, po które teraz, wiosną, sięgam ze znacznie większą częstotliwością. 
Od dobrego peelingu wymagam skuteczności. Lubię czuć na mojej skórze drobinki i wykonywać nimi masaż, dlatego zazwyczaj sięgam po te mechaniczne. Do tego rodzaju zaliczają się również bohaterowie dzisiejszego posta, czyli peelingi Nacomi. Bazują na korundzie, czyli minerale. Owszem, jest to sól aluminium, natomiast wbrew opinii niedoinformowanych osób nie jest ono w tym przypadku szkodliwe ani dla nas, ani dla środowiska – minerał ten występuje naturalnie w otaczającym nas ekosystemie. 
Mimo posiadania niewielkich drobinek scrub ten jest prawdziwym mocarzem! Skóra po taki masażu jest lekko zaczerwieniona, ale nie podrażniona, a suche skórki nie mają po nim prawa bytu – nawet na moim problematycznym, wiecznie suchym nosie. Wystarczy niewielka jego ilość – pod wpływem wody żelowy olejek zmienia się w biały krem. Tak jak pisałam, pozostawia po spłukaniu lekko tłustą warstwę, którą ja zostawiam na skórze na noc.
Czy rzeczywiście te kosmetyki można nazwać „domową mikrodermabrazją” tak, jak robi to producent? Owszem. To naprawdę intensywnie działające produkty, dlatego nie polecałabym ich osobom z wrażliwą skórą, aktywnym trądzikiem czy uszkodzeniami naskórka – mogą wtedy zdziałać więcej szkody niż pożytku. 
Widziałam w Hebe ich nowe wersje – nie mają formy żelu, tylko kremu, składy prawdopodobnie uległy zmianie, a całość podobno zmieniła się na gorsze… Mam nadzieję, że to tylko spekulacje, bo te kosmetyki stały się jednymi z moich ulubionych.

Czy kupię ponownie?

Tak! Te peelingi to prawdziwi strażnicy gładkiej skóry! 😀 Będę szukała dla nich zastępstwa, ale jeśli znajdę gdzieś te wersje, które teraz posiadam – chętnie wrzucę je do koszyka 🙂

Peeling do twarzy Nacomi wygładzający z korundem, olejem z dzikiej róży i borówką. Peeling do twarzy Nacomi przeciwtrądzikowy z korundem, pokrzywą i skrzypem polnym
Lubicie peelingi z korundem? Częściej wybieracie te mechaniczne, czy enzymatyczne?
Pozdrawiam cieplutko! :*

Uncategorized

ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIKA I LISTOPADA | PRZEWAGA PIELĘGNACJI

18 grudnia 2016

Hej!

Z racji, że przez ostatnie dwa miesiące nie wspominałam nic na temat moich ulubieńców postanowiłam przygotować na dziś wpis nie o trzech, a o pięciu produktach. W zimowych miesiącach zdecydowanie więcej chęci mam na dbanie o ciało i skórę twarzy, niż na malowanie się – dlatego też w tym zestawieniu znalazły się aż cztery kosmetyki z tej kategorii, a jeden, to odkrycie z kolorówki, które zmieniło moje podejście do makijażu oka. Jesteście ciekawi, co wpadło do gromadki kosmetyków wartych polecenia? Zapraszam do dalszej części posta 🙂


MAKE ME BIO, BIO KREM POD OCZY Z WITAMINĄ E I EKSTRAKTEM Z OGÓRKA
Od kilku lat staram się używać kremów pod oczy. Myślę, że regularnie stosuję je około 1,5 roku i zauważyłam poprawę w stanie delikatnej skóry powiek. W moim przypadku jest ona z natury cienka, widać na niej żyłki, a pod okiem na pierwszy plan wybijają się cienie i zasinienia – niestety to geny, wiele zdziałać w kierunku ich likwidacji nie mogę.
Dość dużą uwagę przykładam do kremów, po które sięgam, a dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o kosmetyku, który ląduje w tych okolicach po porannym oczyszczaniu twarzy. Krem Make Me Bio ma bardzo lekką konsystencję, która szybko się wchłania, pozostawiając lekko lepką warstewkę. Nie podrażnia delikatnej skóry, świetnie nawilża i dobrze sprawdza się pod makijażem. Odświeża spojrzenie, a stosowany regularnie zmniejsza delikatnie opuchliznę. Co do cieni – zauważyłam minimalną poprawę, ale tak jak wspomniałam – w moim przypadku nie zlikwiduje ich nic. Wiele osób na wizażu pisało, że jest zbyt lekki – moim zdaniem daje nawilżenie na bardzo dobrym poziomie. Ma przyjazny skład i higieniczne opakowanie – koniecznie go wypróbujcie 🙂

LA ROCHE POSAY, ŻEL DO MYCIA TWARZY I CIAŁA, LIPIKAR SURGRAS
Mam wrażliwą skórę twarzy, która negatywnie reaguje na mocne oczyszczanie – zaczyna się łuszczyć, piecze, jest zaczerwieniona, a wypryski pojawiają się na niej o wiele częściej. Czytając bloga Mademoiselle Eve przeczytałam wpis o tym żelu i stwierdziłam, że może on być dla mnie idealnym zamiennikiem Effaclaru, który zrobił mi w przeszłości wiele szkód. 
Jest gęsty i wydajny, pachnie bardzo delikatnie i rzeczywiście nie podrażnia skóry. Zdaję sobie sprawę z tego, że gdzieś dalej w składzie znajduje się SLES, ale dopóki ten żel nie wysusza mojej skóry mam zamiar go stosować. Duża butelka kosztowała 45 złotych, uważam, że to dobry stosunek ceny do pojemności. Jeśli macie problem z trądzikiem i szukacie żelu, który moglibyście stosować i do twarzy, i do całego ciała – zerknijcie na ten 🙂

PILOMAX, SZAMPON DO SKÓRY GŁOWY Z PROBLEMAMI, PIROCTONE OLAMINE
Kilka miesięcy temu miałam problem z łupieżem, który był wynikiem mocnego podrażnienia skóry głowy. Nadal nie wiem, co go spowodowało, wydaje mi się, że zmiana wody i szamponu, ale najważniejsze, że udało mi się zażegnać problem.
Żeby nie stosować mocno wysuszających szamponów zdecydowałam się wprowadzić do swojej pielęgnacji ten, który otrzymałam na ostatnim Meet Beauty. Stosuję go raz w tygodniu i nie dość, że świetnie oczyszcza skórę głowy i włosy, to jeszcze łagodzi wszystkie podrażnienia – po nim nic mnie nie swędzi, nie drapie, a włosy są dłużej świeższe. Jeśli spotkałyście się z problemem podobnym do mojego – zastanówcie się nad nim.

NACOMI, PEELING KORUNDOWY DO TWARZY WYGŁADZAJĄCY I PRZECIWTRĄDZIKOWY
Odkąd mam na twarzy mniej wyprysków wróciłam do mechanicznych peelingów, które mocniej ścierają naskórek. Raz w tygodniu stosuję taki mocniejszy peeling, aby pozbyć się martwego naskórka,  pomóc mojej skórze w zwalczaniu przebarwień i zaskórników, a także pomóc w lepszym krążeniu krwi. 

Oba te peelingi maja taką samą formułę, różnią się jednak delikatnie składem. Bazują na korundzie, czyli minerale złożonym ze związku glinu – bez obaw, jest on całkowicie bezpieczny dla naszego zdrowia. Peeling ma na początku formę żelu, który według producenta ma zmienić się w olejek, a moim zdaniem jest to jednak pianka pozostawiająca lekko tłustawą warstwę na skórze – nie tak jak olej, czy bogate serum, ale skóra nie jest skrzypiąca i czysta. Doskonale radzą sobie z suchymi skórkami i nie podrażniają mojej skóry. Nie powodują wysypu niedoskonałości czy powstawania większej ilości zaskórników. Nie polecam go dla osób z  bardzo delikatną skórą – czasem nawet mnie, weterana, potrafił delikatnie podrażnić – drobinki nie są ostre, ale ich działanie jest po prostu efektywne.

Ostatni już kosmetyk, o którym chciałam Wam wspomnieć, to hit z kolorówki, o którym pisałam we wstępie do tego wpisu. Niejednokrotnie pisałam, że zdecydowanie bardziej wolę podkreślać swoje usta, niż oczy, bo do makijażu tych drugich nie mam po prostu talentu (i wprawy :P). Dzięki cieniowi Smoky Brown, którego recenzję możecie znaleźć już na blogu (kliknijcie w tytuł tej sekcji 🙂 ), przekonałam się, że makijaż oka wcale nie musi zajmować dużo czasu. Cień ma piękny kolor – baza jest brązowa, dość ciepła, natomiast perła to coś na kształt stali i srebra – to połączenie wygląda na oku ciekawie i na tyle wielowymiarowo, że nie trzeba sięgać już po nic więcej. Ma świetną pigmentację, na bazie utrzymuje się cały dzień i nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Do tego to minerał, ma świetny skład – niczego więcej nie chcę 😛

Znacie któregoś z moich ulubieńców? W Waszych zestawieniach znalazło się więcej pielęgnacji, czy kolorówki?
Pozdrawiam :*

PS Muszę Wam dzisiaj pokazać takie, a nie inne zdjęcia, bo po grupowe Wigilii połamała mi się karta pamięci :C Nie są takie złe, ale szału nie ma – wybaczcie, ale zależało mi na publikacji tego wpisu 😉
Uncategorized

ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIKA | BOURJOIS | BABYDREAM | ZIAJA | Pielęgnacja znowu górą

8 listopada 2015

Kolejny miesiąc za nami, czas więc na nowych ulubieńców. Tym razem baczniej przyglądałam się swoim poczynaniom pielęgnacyjnym i makijażowym, by wybrać kosmetyki, które starałam się wykorzystać w 100%. Nie było to trudne zadanie, ponieważ dzięki Waszym blogom i opiniom rzadko trafiam na buble.  Znów w tym małym zbiorze przeważa pielęgnacja, ale nie ukrywajmy – ja poświęcam jej zdecydowanie więcej czasu niż samemu makijażowi. Dziś porozmawiamy o olejku Babydream fur mama, paście Ziaja Liście Manuka i pomadce Bourjois Rouge Edition Velvet w kolorze 10 Don’t pink of it. Zapraszam!

BABYDREAM FUR MAMA, OLEJEK DO CIAŁA

Jesienią i zimą moja skóra na ciele robi się jeszcze bardziej sucha niż jest zazwyczaj. Muszę wtedy sięgnąć po ciężką artylerię pielęgnacyjną jaką są w moim przypadku olejki. Tym razem nie widziałam na jaki się zdecydować, sięgnęłam więc po klasykę. Olejki Babydream są znane, mają szerokie zastosowanie i bardzo dobre składy. Do tego są tanie i mają dość dużą pojemność.
Wersja, którą widzicie na zdjęciu przeznaczona jest do pielęgnacji kobiet w trakcie i po ciąży. Ja w tym stanie nie jestem, ale zapach odpowiadał mi bardziej niż wariantu dla dzieciaków. Olejkiem masowałam wilgotne ciało po kąpieli i wcierałam go ręcznikiem, dzięki czemu ominęłam nielubiany przez wiele osób problem z lepkim filmem i klejącym się ciałem. Najbardziej spodobało mi się w nim to, że moja skóra nawet kilka dni po aplikacji nadal była dobrze nawilżona, co świadczy o jego długofalowym działaniu.

ZIAJA, OCZYSZCZANIE LIŚCIE MANUKA PASTA DO GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZANIA TWARZY PRZECIW ZASKÓRNIKOM

To moje drugie opakowanie tej pasty. Stosuję ją tylko wtedy, kiedy na mojej skórze nie ma już aktywnych wyprysków, bo jest to peeling mechaniczny. Doskonale oczyszcza moją skórę, likwiduje suche skórki i powoduje, że zaskórniki są mniej widoczne, choć nie znikają do końca. Powoduje uczucie delikatnego ściągnięcia, ale nie jest to na tyle nieprzyjemne, żebym miała zrezygnować z jej stosowania. Przecież i tak chwilę po aplikacji i zmyciu produktu nakładam na twarz tonik i krem. Stosuję ją raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu. Problem suchych skórek naprawdę się zmniejszył.

BOURJOIS, ROUGE EDITION VELVET W ODCIENIU 10 DON’T PINK OF IT

Pomadka, której prawdziwego koloru nie potrafię oddać na zdjęciach. Tutaj wygląda jak przytłumiona, ceglasta czerwień, a w rzeczywistości jest to nudziak zbliżony do koloru moich ust. Pięknie na nich wygląda, długo się utrzymuje, nie wysusza ich zanadto. Ładnie się zjada i dobrze wygląda gdy schodzi z ust. Dzięki temu kolorowi można je delikatnie powiększyć, optycznie wyglądają na pełniejsze. Mój jesienny hit, lądował na ustach już wiele razy i w listopadzie również nie zamierzam rzucić tej szminki w kąt.

Znacie? Lubicie? A może macie coś, co mogłybyście mi polecić?
Pozdrawiam cieplutko :3
PS Może ktoś byłby chętny na gościnne wpisy? Myślałam też nad tym, żeby pod koniec miesiąca nagradzać moich obserwatorów i robić linkowe party, w których polecałabym Wasze blogi. Dobry pomysł czy nie? Pamiętajcie, pozycjonowanie jest baardzo ważne 😛 Koniecznie dajcie znać, co o tym sądzicie 😉