Wybrany tag

paznokcie

Uncategorized

#FEBNAILS | PAZNOKCIE A ZDROWIE I MEDYCYNA

26 lutego 2017
 

Cześć!
Jest już strasznie późno, a ja dopiero siadam do napisania tego posta… Tak, piszę go o 22, mam nadzieję, że zdążę przed północą – nie chcę sprawić dziewczynom zawodu. 
Jeśli miałabym w kilku zdaniach podsumować ten tydzień – pot i łzy – dawno się już tak nie zmęczyłam, mam nadzieję, że od jutra zaczną się dla mnie łaskawsze dni 😛 Większość spraw udało mi się pozałatwiać, więc nic oprócz zajęć i nauki nie powinno absorbować mojego czasu 🙂
Dziś postanowiłam napisać Wam nieco inny, odmienny od reszt wpisów post. Nie mam zdolności do malowania paznokci, dlatego opowiem Wam o paznokciach w medycynie 😛 Jesteście ciekawi, co znajdzie się w jego dalszej części – zapraszam! 🙂

PAZNOKCIE, A ZAWÓD MEDYCZNY
Dłonie i paznokcie są nie tylko wizytówką kobiet, ale każdego człowieka. Zawsze myślałam, że na studiach medycznych będę musiała wystrzegać się malowania paznokci i skracać je za każdym razem kiedy zaczną wykraczać poza opuszki palców. Na kierunku lekarskim nikt nie zwraca nam uwagi – są dziewczyny z paznokciami, w które ciężko jest cokolwiek złapać i jedyne, co dostają, to komplementy na ich temat 😛 Na pielęgniarstwie jest za to całkiem odwrotnie – tam pomalowane paznokcie są źródłem wielu nieporozumień i uwag, dlatego lepiej nie ryzykować.
A jak ma się to w dorosłym życiu i późniejszej praktyce? Raczej tak samo, chociaż odchodzi się od tego, żeby zwracać uwagę pielęgniarkom. 
Jak ja wyobrażam sobie idealne dłonie pracowników służby medycznej? Zadbane, z krótszymi paznokciami, pociągnięte chociaż odżywką – ważne, żeby prezentowały się schludnie i elegancko. „Szpony” są moim zdaniem nie na miejscu, ale kto co lubi. A Wy, jak je sobie wyobrażacie?
CO PAZNOKCIE MÓWIĄ I TWOIM ZDROWIU?
  • Niedobór witaminy B7
Wiąże się on z przesuszeniem paznokci, a więc i ze zwiększoną ich łamliwością i kruchością. Wystarczy nawet lekkie uderzenie aby paznokieć złamał się bądź ukruszył.
  • Pionowe fałdy, wzniesienia na płytce
Pionowe wyniesienia są typowe raczej dla osób starszych i wiążą się z wiekiem. Tak, jak na naszej skórze pojawiają się zmarszczki, tak zmienia się struktura płytki naszych paznokci. Mogą być także skutkiem wielu chorób, chociaż jeśli nie występują wraz z innymi zmianami można spać bezpiecznie. 
  • Poziome fałdy i dołki na paznokciu
O ile pionowe bruzdy wiązały się z wiekiem, tak poziome są już wynikiem niewłaściwie wykonywanego manicure. Zbyt mocne usuwanie skórek z płytki, wycinanie ich radełkiem i majstrowanie przy proksymalnym brzegu paznokcia (tym od strony palca) wiążą się z uszkodzeniem zewnętrznych warstw paznokcia – warto być przy tych czynnościach delikatnym. Poziome bruzdy mogą też wiązać się z łuszczycą.
  •  Żółte paznokcie
Winne są papierosy, zbyt duża ilość karotenu, choroby wątroby czy niedobór witaminy E. Warto zacząć od zbadania poziomu witaminy lub uważać na pomarańczowe czy marchwiowe soki i żółte warzywa i owoce 😛
  • Grzybica
Choroba, którą dość łatwo jest się zarazić, szczególnie jeśli chodzi się na basen lub nosi się niedopasowane, nieoddychające buty i skarpetki (wilgoć i ciepło sprzyja rozwijaniu się grzybów). Paznokcie mogą mieć wtedy zielonkawy kolor, być miękkie, łuszczące się warstwa po warstwie a także wydają niezbyt przyjemny zapach. Podejrzewasz u siebie grzybicę – koniecznie zgłoś się do lekarza.
  • Białe plamki na paznokciu
Ile ja się nasłuchałam na ich temat – a, bo nie jesz owoców, nie jesz warzyw, to wszystko przez brak witamin i minerałów! Po części tak 😛 Wiąże się to głównie z niedoborem cynku, ale może mieć też zupełnie inne podłoże. U mnie często plamki pojawiają się po uszkodzeniach mechanicznych – tu stuknę palcem, tu uderzę, a zamiast krwiaków pojawiają się u mnie białe kropki.
  •  Onycholiza 
Wbrew wszelkiemu przekonaniu nie jest to choroba zakaźna, często powstaje przez uszkodzenia mechaniczne, a nie chemiczne. Onycholiza to odejście płytki od macierzy, warto iść wtedy do lekarza, który przepisze maści sterydowe. Nie radzę kombinować z olejkiem herbacianym – olejki eteryczne mogą uczulać, więc nie warto ryzykować pogłębieniem problemu.
DLACZEGO NIEPOMALOWANY PAZNOKIEĆ RATUJE ŻYCIE?
Jak wiecie – w życiu różnie bywa. Wypadki zdarzają się nawet najbardziej ostrożnym. Dlaczego warto mieć niepomalowane paznokcie? Dlaczego przy zabiegach lub operacjach warto jest zrezygnować z pomalowania chociaż jednego pazurka? Po pierwsze – pulsoksymetr nie może prawidłowo odczytywać parametrów życiowych nawet wtedy, kiedy paznokcie pomalowane są na jasny kolor. Z drugiej strony kiedy dochodzi do niedotlenienia – najpierw widać to po sinych paznokciach. Często wykonuje się test – naciska lekko na paznokieć i bada się, w jakim czasie powróci on do naturalnej, lekko różowej barwy. Im dłużej to trwa, tym słabsze jest krążenie naszej krwi.
To by było na tyle! Mam nadzieję, że post o trochę innej tematyce się Wam spodobał 🙂 Zapraszam do pozostałych dziewczyn, które współtworzą serię #Febnails 🙂

Udało mi się Was zaciekawić? Znalazłyście tu jakąś informację, o której nie miałyście pojęcia?
Pozdrawiam!

Uncategorized

#FEBNAILS | SALLY HANSEN INSTANT CUTICLE REMOVER | POGROMCA NARASTAJĄCYCH SKÓREK

19 lutego 2017

Cześć!


Cały tydzień spędziłam na sprzątaniu, wynoszeniu mebli i totalnej demolce, dlatego dzisiaj, mimo najszczerszych chęci, nie pokażę Wam moich paznokci. Są połamane i bardzo krótkie, nawet nie pasują do akcji FEBNAILS, ale cóż ja mogę na to poradzić – tu stuknę, tu puknę, mam do tego tendencję 😛
Nie chcąc jednak łamać danego dziewczynom i Wam słowa, zapraszam na wpis, który będzie recenzją mojego paznokciowego hitu – preparatu do usuwania skórek z Sally Hansen – Instant Cuticle Remover. Jesteście ciekawe, za co go cenię? Jeśli tak – zapraszam dalej 🙂

Obietnice producenta
Usuwanie skórek. Zmiękczanie skórek w ciągu 15
sekund. Martwi Cię: Nadmiar skórek wokół paznokci, które są suche i
nachodzą na paznokcie. Rezultat: Gładkie, miękkie skórki. Jak to działa?
Rewolucyjna formuła pomaga usunąć nadmiar skórek w kilkanaście sekund, a
zawartość nawilżającego aloesu i rumianku łagodzi podrażnienia. 

Skórki: Wyciśnij żel na skórki i pod końcówki
paznokcia. Po 15 sekundach delikatnie odsuń skórki patyczkiem. Następnie
dokładnie zmyj nadmiar ciepłą wodą i mydłem. Zgrubiały naskórek: Nałóż
na zgrubienia na 1 minutę, nie dłużej. Następnie dokładnie zmyj nadmiar
ciepłą wodą i mydłem. Trzymaj dłonie z daleka od oczu podczas
stosowania. Nie stosuj częściej niż 2 razy w tygodniu. Nie stosuj na
uszkodzoną lub wrażliwą skórę.

Opakowanie

Opakowanie tego kosmetyku to śmieszna tubka z dzióbkiem. Wykonana jest z dość twardego, półtransparentnego plastiku, który pozwala ocenić stan zużycia produktu. Moim zdaniem idealnie pasuje do formy żelu, który jest lekki i dość lejący. Dzięki aplikatorowi dozowanie odpowiedniej ilości nie jest niczym trudnym. Tubka zapakowana jest w kartonik, który opatrzony jest polskimi napisami. Na opakowaniu znajduje się też pełny skład.

Skład
Aqua/Water/EAU, Potassium Hydroxide, Butylene
Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tetrasodium EDTA,
Dipotassium Glycyrrhizate, Camellia Oleifera Leaf Extract, Chamomilla
Recutita (Matricaria) Flower Extract, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol,
Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Citric
Acid. 

Nie wiem, czy mam tu wiele do tłumaczenia  – każdy widzi jak jest. Skład nie bazuje na naturalnych składnikach, ale mi to w tym wypadku nie przeszkadza. Kosmetyk trzymam na skórkach góra 2 minuty, raz na 1-1,5 tygodnia, wiec nawet parabeny czy czterosodowy EDTA nie są raczej w stanie zaszkodzić. Z ciekawszych składników mamy tutaj ekstrakt z zielonej herbaty, który na skórę działa regenerująco i tonizująco, a także wciąg z kwiatów rumianku , który znany jest z szybkiego łagodzenia podrażnień. Moim zdaniem nie jest wcale tak źle, tym bardziej, że preparat jest skuteczny.

Wydajność
Taka mała tubka, jaką widzicie na zdjęciu starcza mi mniej więcej na 2 lata regularnego stosowania, mieszczę się więc w czasie sugerowanego zużycia. Nie trzeba nakładać na skórki grubej warstwy żelu, aby zadziałał – staram się serwować go dokładnie, ale nie w nadmiernej ilości, ponieważ i tak większość z tej porcji ląduje później na chusteczce. Jest to najbardziej wydajny preparat do skórek z jakim miałam do czynienia.
Dostępność
Żel do usuwania skórek jest dostępny wszędzie tam, gdzie szafy Sally Hansen. Swój kupiłam w Rossmannie, ale widziałam je też w Hebe. Produkt ten można też zamówić w wielu internetowych drogeriach, często w niższej, okazyjnej cenie.

Cena
Regularna cena tego preparatu to mniej więcej 22-24 złotych. Ja swój egzemplarz upolowałam na promocji -49% w Rossmannie, więc zapłaciłam tylko połowę tej kwoty. W drogeriach internetowych można znaleźć go w cenie od 15 do 18 złotych.
Moja opinia


Każda z nas pragnie mieć zadbane, dobrze prezentujące się dłonie, a nic tak mocno nie szpeci nawet najdokładniej wykonanego manicure jak suche, odstające skórki. Ja mam niestety bardzo suchą skórę na dłoniach, szczególnie zimą, więc automatycznie falbanki wokół paznokcia też nie wyglądają najlepiej. Od dawna szukałam preparatów, które pozwoliłyby mi pozbyć się tego problemu. Mniej więcej dwa lata temu odkryłam ulubieńca, o którym opowiadam Wam dzisiaj. 
Moje skórki dość mocno narastają na paznokieć, dodatkowo kończą się cienką błonką, którą trudno jest usunąć nawet wtedy, kiedy długo namaczam dłonie (np. po kąpieli, w innych przypadkach staram się jednak unikać zbyt długich kontaktów z wodą). Od żelu wymagam tego, by zmiękczył moje skórki i pozwolił na ich dokładne odsunięcie. To co nadal wystaje i wiewa się nad paznokciem wycinam cążkami.
Preparat od Sally Hansen w ciągu 1-2 minut na tyle zmiękcza skórki, że mogę je bardzo dokładnie odsunąć za pomocą metalowego kopytka. Mam wtedy spokój na tydzień, czasem na dwa, zależy jak mocno nawilżam dłonie. To prawdziwe wybawienie – nawet gołe paznokcie wyglądają wtedy zdecydowanie lepiej, a dodatkowo nic się nie zadziera i nie sprawia mi bólu.

Czy kupię ponownie?
Serdecznie polecam ten kosmetyk – miałam już kilka podobnych  żeli, ale lepszego zamiennika dla niego nie znalazłam. To już moja druga buteleczka i przyznam się – na pewno nie będzie ostatnią 😛

Tradycyjnie zapraszam Was na pozostałe blogi, dziewczyny naprawdę się postarały.
Co sądzicie na temat tego żelu? Miałyście okazję go używać? Sprawdzał się u Was?
Pozdrawiam!
Uncategorized

#FEBNAILS | MANICURE HYBRYDOWY KONTRA MANICURE TRADYCYJNY

12 lutego 2017

Hej!
Ostatni tydzień ferii minie mi pod znakiem sprzątania 😛 Mój rodzinny dom będzie remontowany, a kto, jak nie ja, pomoże mojej mamie posegregować i popakować rzeczy, które znajdują się w szafkach, zakamarkach i na strychu 😛

Wczoraj mogliście przeczytać zupełnie inny post zapoczątkowujący nową serię – „Medycznie…”, a dziś zapraszam Was na kolejny wpis z serii #FEBNAILS, którą mam okazję organizować z kilkoma świetnymi dziewczynami! Jeśli jesteście ciekawi, jakie, moim zdaniem, plusy i minusy mają manicure hybrydowy i tradycyjny oraz który ostatecznie wybieram – zapraszam do dalszej części tekstu 🙂  

  • JAK TO JEST Z TĄ TRWAŁOŚCIĄ?
Manicure hybrydowy swoją popularność zyskał nie tylko tym, jak wygląda,  ale również  faktem, że na paznokciach utrzymuje się dużo dłużej, nić manicure wykonany zwykłymi lakierami. W moim przypadku hybrydy utrzymują się na paznokciach w stanie nienaruszonym przez niej więcej 2 tygodnie. Później odrost wygląda już nieestetycznie, a do tego lakier nie błyszczy się tak, jak na początku.
Ze zwykłymi lakierami różnie to bywa. Mam problematyczną płytkę paznokcia – tłustą, ale rozdwajającą się. Przez to zwykłe lakiery niezbyt dobrze utrzymują się na mojej płytce. Niektóre odpryskują już na drugi dzień, inne potrafią posiedzieć na niej nawet 5 dni. Nauczyłam się odpowiednio przygotowywać moje pazurki i dzięki temu udało mi się przedłużyć trwałość o kilka dni.
Pod względem wytrzymałości wygrywają hybrydy – brak konieczności martwienia się paznokciami przez kilkanaście dni jest czymś, o czym większość kobiet marzy 😛
  • ODROST ODROSTOWI NIE RÓWNY
Pewnie żadna z nas nie przepada za odrostami – czy chodzi o włosy, czy paznokcie – w obu przypadkach wygląda to nieestetycznie i niechlujnie. Moje paznokcie rosną w średnim tempie, ale czasem, kiedy korzystam z jakichś suplementów potrafię mieć po tygodniu odrost, który woła o pomstę do nieba.
Niektóre dziewczyny umieją jakoś to zatuszować czy nawet dopełnić, ja niestety takich umiejętności nie posiadam – może dlatego, że wszystkiego uczę się sama i przeszłam tylko podstawowy kurs dotyczący paznokci hybrydowych. 
Tradycyjny manicure można szybko zmienić, a do tego nie siedzi on tak długo na pazurkach, często więc omija nas problem, o którym pisałam wyżej. Moim zdaniem przemawia to na korzyść tradycyjnych formuł, którym byłyśmy wierne przez wiele ostatnich lat.
  • CZAS TO PIENIĄDZ!

 Moim zdaniem jedną z niewielu wad manicure hybrydowego jest jego czasochłonność. Jeśli wykonuję go razem z piłowaniem paznokci czy odsuwaniem skórek potrafi zająć mi półtorej godziny! Mimo tego, że efekt długo się utrzymuje wygospodarowanie takiej ilości czasu może być dla niektórych z nas nie lada wyzwaniem.

Patrząc na to z innej strony – na zwykłe malowanie paznokci też poświęcamy całkiem sporo czasu. Baza, dwie warstwy koloru, przyspieszacz wysychania. Zanim to wszystko stwardnieje mija dobrych kilkadziesiąt minut. A że ten manicure jest mniej trwały – musimy ten proces częściej powtarzać.

Przy ściąganiu zdecydowanie szybciej idzie to w przypadku lakierów niż hybryd.

Więc jak, wolicie posiedzieć nad paznokciami raz, a długo, czy kilka razy więcej, ale krócej?

  • UCZULENIE, ODPADAJĄCE PAZNOKCIE I INNE ZŁO TEGO ŚWIATA
Od kilku miesięcy śledzę grupę uczulonych na hybrydy dziewczyn. Zaczęło się od pewnej znanej firmy, a  skończyło na tym, że zaczęło uczulać wszystko. Sama jestem zdania, że to po części wina firmy, ale też wina tych dziewczyn, które stosowały hybyrydy ciągle, na zbyt „zmęczonych” tych paznokciach. Uważam, że wszystko może być przyczyną uczulenia, dlatego nie spisuję hybryd na straty. Stosowałam je z krótkimi przerwami przez kilka miesięcy i nie zauważyłam, aby negatywnie wpłynęły na stan moich paznokci. 
Mnie uczulają za to wszystkie tradycyjne odżywki z formaldehydem – po Eveline 8 w 1 paznokcie palą mnie żywym ogniem, opuszki mrowią, a po kilku dniach pojawia się nawet onycholiza. 
Uczulić może nawet krem do rąk, więc nie spisuję ani hybryd, ani zwykłych lakierów na straty. Uczulenie to kwestia indywidualna, zależna od naszego organizmu. Jest to nadwrażliwość na dany składnik i nie możemy mieć o to pretensji to producentów i kosmetyków i wszystkich innych substancji.

  • ZIARNO DO ZIARNA I ZBIERZE SIĘ MIARKA
Hybrydy to spora inwestycja, szczególnie na początku. Do pomalowania paznokci zwykłym lakierem potrzebny jest tak naprawdę tylko lakier, a reszta jest dodatkiem. W przypadku hybryd potrzebna jest lampa, baza, kolor, top coat, specjalne waciki, płyny. To wszystko generuje koszty, jeśli chcemy zainwestować w lepsze preparaty i sprzęt zbiera się niemała kwota. Gdybym podliczyła wydane na lakiery i inne potrzebne do manicure hybrydowego przedmioty wyszłaby mi spora sumka! 
Hybrydy są zazwyczaj droższe od standardowych lakierów. Hybryd kupimy za mniej więcej 30 zł, a lakiery, np. z Golden Rose za 6-7 złotych. To spora oszczędność, szczególnie dla osób, które na strefę urodową nie mogą poświęcić zbyt wiele pieniędzy.
  • PAZNOKCIE TWARDE JAK SKAŁA!

Wiele osób twierdzi, ze hybrydy wzmacniają paznokcie, moim zdaniem nie jest to jednak prawdą. Hybrydy po prostu utwardzają paznokcie i ściśle do nich przylegają. Większa twardość, a przy tym elastyczność pozwala hybrydom pracować wraz z ruchem paznokcia, ale na tyle go utwardza że nie pozwala mu się rozdwajać, pękać, czy kruszyć. Nie ma też mowy o odpryskach. Dzięki hybrydom udaje mi się zazwyczaj zahodować dłuższe paznokcie, niż miało to miejsce w przypadku stosowania zwykłych lakierów. Bardzo polubiłam za to hybrydy!

Jeśli miałabym posumować wpis – każdy z tych typów manicure ma swoje plusy i minusy, każdy z nich lubię, stosuję je po prostu w różnych sytuacjach. 

A Wy, którą stronę mocy wybieracie? Co jest według Was największym plusem, a co największym minusem tych manicure’ów?

Zapraszam do dziewczyn na pozostałe wpisy z serii #FEBNAILS:

Uncategorized

#FEBNAILS | JAK DBAM O DŁONIE I PAZNOKCIE?

5 lutego 2017

Cześć!

Jak wiecie, uwielbiam projekty, które pozwalają mi zapoznać się z nowymi osobami. Nie mogłam przejść więc obojętnie obok podobnej propozycji i tak na blogu ląduje dziś wpis, który zapoczątkowuje akcję #FebNails.
Przez kilka najbliższych niedziel, razem z Magdą, Natalią i Justyną będziemy oprowadzać Was po tematach związanych z naszymi paznokciami. Odkryjemy przed Wami tajniki naszej pielęgnacji, zaproponujemy ciekawą stylizację, wspomnimy o lakierach wartych uwagi. Jeśli jesteście kobietami, dla których piękno dłoni jest ważne – koniecznie śledźcie nas na blogach, a także mediach społecznościowych, aby nie przeoczyć żadnego tekstu 🙂

Przyznam
szczerze, że ostatnio nie mam zbyt wiele czasu dla moich dłoni, dlatego
skupiam się głównie na ich pielęgnacji, a malowanie paznokci odkładam
na większe wyjścia.
Uważam, że dłonie są wizytówką każdego człowieka,
dlatego powinniśmy o nie dbać. Teraz, zimą, są one narażone na wiele
niesprzyjających czynników zewnętrznych – suche powietrze, mrozy, ciągłe
skoki temperatury. Odbija się to negatywnie na ich stanie – w moim
przypadku objawia się to popękaną, szorstką skórą, zaniedbanymi skórkami
i suchymi paznokciami, które kruszą się przy najmniejszym, mechanicznym
urazie.

Staram
się temu przeciwdziałać suplementując się od wewnątrz, ale kosmetyki,
których używam w dużym stopniu pomagają mi walczyć z wyżej wymienionymi
problemami doraźnie. Opiszę Wam dziś kilka moich ulubionych sposobów na mocne paznokcie i nawilżone dłonie, a także przedstawię kilka ulubionych typów produktów, które zawsze staram się mieć w kosmetycznych zbiorach.

Na pierwszy ogień lecą olejki i oliwki. Wyżej wspominałam, że moje skórki przez mrozy cierpią katusze. Są twarde, grube, często się zadzierają, co czasem sprawia mi ból – tym bardziej, że mam kontakt z detergentami, a czasem nawet formaliną. Kiedy przypomnę sobie o tym, że powinnam coś z tym zrobić biorę się za oliwki i wsmarowuję je w całe paznokcie. Olej pozytywnie wpływa nie tylko na naszą skórę, ale też na paznokcie – stają się bardziej elastyczne, szybciej rosną, a także mają ładniejszy kolor. Moimi ulubionymi oliwkami są te z Indigo, a konkretniej zapach Matrioshka, a także nowość w mojej kosmetyczce – NC Nails i ich Summer Feeling. 

Na paznokcie staram się też nakładać sera, które pozytywnie wpłynęłyby na szybkość ich wzostu, a także twardość i elastyczność. Jednym z moich ulubionych, które aktualnie jest w użyciu to serum z mirrą z Indigo, które sprawia, że moje paznokcie, nawet te najbardziej zniszczone, rosną jak szalone, a do tego nabierają pięknego, zdrowego blasku. W składzie rzeczywiście znajduje się mirra, a na pierwszym miejscu występuje jeden z moich ulubionych olejków – jojoba. Serum aplikuję na płytkę, skórki i pod paznokieć za pomocą pędzelka i delikatnie je wmasowuję. Jeśli macie problem z płytką i wolny wzrostem – powinnyście się za nim obejrzeć 🙂

Masło Shea to broń na uporczywe problemy, które stale nawracają i nie chcę zniknąć pod wpływem lekkich, delikatnych preparatów. Sięgam po nie zawsze wtedy, kiedy narzekam na dużą suchość skóry dłoni. Nie wiem czy wiecie, ale dłonie, jako jedne z niewielu miejsc na naszym ciele nie posiadają gruczołów łojowych. Oznacza to, że łój nie jest w tej okolicy produkowany i wydzielany. Z czym się to wiąże? Z tym, że skóra dłoni starzeje się szybciej, ponieważ nie zawsze jest odpowiednio nawilżona. Powinno to zmotywować nas do przeciwdziałania prawom natury 😛

Masło Shea, tak jak pozostałe produkty Indigo (oprócz serum) jest perfumowane. Moje jest o zapachu słodkich owoców – Sunset Beach. Masło pod wpływem ciepła naszej skóry rozpuszcza się i zamienia w treściwy, gęsty olej, który wolno się wchłania. Stosuję je na dwa sposoby – na noc, jako kompres nawilżający lub wykonuję manicure masłem shea. Zabieg pozwala wzmacniać płytkę i nadaje jej blasku. Jedynym jego minusem jest fakt, że nie możemy od razu po jego wykonaniu pomalować pazurków, jednak ja jestem w stanie mu to wybaczyć. Jesteście ciekawi jak taki zabieg wykonać? Jak wyglądają paznokcie po jego kilkakrotnym odnowieniu? Może przygotuję post na ten temat?

Przedostatnim już produktem jest krem do rąk. Stosuję ich kilka, często zamiennie, a w każdej torebce znajduje się kolejna jego sztuka. Kiedy jestem w domu najczęściej sięgam jednak po dużą tubę od Indigo, chyba przez to, że ma szybki w użyciu aplikator – pompkę 😀 Richness Hand Cream jest lekki, a mimo tego dość tłusty. Dobrze nawilża skórę i sprawia, że po kilku użyciach jest ona przyjemna i miękka. Suche place znikają, a koloryt jest ładnie wyrównany. Czy zostawia po sobie tłusty film? Niestety tak, jednak nie jest on lepiący i uciążliwy. W dużym stopniu zależy to od tego, ile kremu na dłonie nałożymy.  Ma dobry skład, pachnie tak samo pięknie, jak i oliwka, a do tego jest nieziemsko wydajny. Chyba znalazłam kolejnego ulubieńca 😀

Na sam koniec wspomnę o odżywce, którą aktualnie posiadam. Zazwyczaj sięgam po te od Sally Hansen – nie uczulają mnie i rzeczywiście wzmacniają paznokcie. Ostatnio postanowiłam wypróbować coś, co ma wiele pozytywnych opinii w blogosferze. Czarna odżywka od Golden Rose – Black Diamond to bezbarwna odżywka dostosowana także do stosowania jako baza pod lakiery. Szybko schnie, daje wysoki połysk i nie wpływa negatywnie na trwałość lakieru. Wzmacnia paznokcie, ale nie przyspiesza ich wzrostu.

To by było na tyle. Jestem ciekawa jak Wy dbacie o swoje dłonie – przykładacie do tego wielką uwagę, czy jednak jest to dla Was drugorzędna sprawa? Zapraszam Was też na wpisy dziewczyn:

Znacie któryś z tych kosmetyków? Macie ciekawe sposoby na piękne dłonie i paznokcie?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

MERZ SPECIAL | Moja opinia o specyfiku po ukończeniu 3-miesięcznej kuracji

3 października 2015

Hej dziewczyny!
Jesienne
przesilenie zbliża się do nas wielkimi krokami. Wczoraj witaliśmy
październik – miesiąc, który wszystkim kojarzy się z piękną, kolorową i
zazwyczaj ciepłą Polską jesienią. Wyciągamy cieplejsze kurki, kalosze,
parasolki. Na nowo zaprzyjaźniamy się z miękkimi swetrami i kocami. W
sklepach robimy zapasy ulubionych herbat i gorącej czekolady.
Wraz z odejściem ostatnich promieni letniego słońca pojawia się u nas zmęczenie, niechęć do pracy, brak energii.
Jesienne przesilenie nie odbija się jednak tylko na naszym zdrowiu
psychicznym. Kiedy zmienia się klimat na zewnątrz a w pomieszczeniach
grzejemy się kaloryferami cierpi też przez to nasza skóra, włosy czy
paznokcie. Często brakuje nam nawilżenia, włosy wypadają a paznokcie się łamią.
Czy specyfik, który przyjmowałam przez ostatnie 3 miesiące pomógł mi
zatrzymać lub osłabić te procesy? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w
dalszej części posta 🙂

Tabletki
Merz Special stosowałam przez 3 miesiące. Jedno opakowanie zawiera  60
tabletek, a każdego dnia przyjmujemy dwie z nich. Efekty po zużyciu pierwszej buteleczki i po połowie terapii były dla mnie zadowalające. Jak ma się to teraz, kiedy kuracja została zakończona?
CERA
Po
lecie, w którym na swoje własne życzenie (zbiłam butelki :C) przestałam
używać leków na trądzik stan mojej cery bardzo się pogorszył. Wcześniej
walczyłam tylko z zaskórnikami i kilkoma bliznami, teraz natomiast moja
dolna połowa twarzy to jeden wielki, czerwony, swędzący plac. Jeszcze
nigdy nie miałam tak zaostrzonej formy tej paskudnej choroby skóry. Na
szczęście wychodzę już na prosto i do zaleczenia pozostało mi tylko
kilka niedoskonałościami. Gorzej z przebarwieniami. Merz Special nie wpłynął zbytnio na moją skórę, choć wraz z innymi kosmetykami wyrównał koloryt na policzkach i czole.

WŁOSY

Moje włosy latem i we wrześniu bardzo wypadały. W końcu postanowiłam wraz z Merz Special przyjmować magnez,
gdyż przez moją wadę serca jest on słabiej przyswajany przez mój
organizm. Dokopałam się do artykułów, które mówiły, że niedobór tego
mikroelementu może spowodować nadmierną utratę włosów. Oba suplemnty
dobrze poradziły sobie z tym problemem i w parze pozwoliły mi mocno ograniczyć wypadanie.
Pokuszę się o stwierdzenie, że jesienne przesilenie mnie ominęło i
jestem na dobrej drodze do zwiększenia gęstości swojej fryzury. Jeśli
chodzi o samą kondycję włosów, to o dziwo moje końce prawie w ogóle się nie rozdwajają. Odstawiłam też wcierkę Jantar a pojawiło się u mnie wiele nowych baby hair, co jest zasługą tych tabletek.
PAZNOKCIE
Na lewej ręce uporałam się w końcu z rozdwajaniem i łamaniem paznokci.
Po prawej stronie jest  z tym troszkę gorzej, ale w złym stanie są
tylko dwa paznokcie, więc myślę, że niedługo uporam się i z nimi. Płytka
jest jasna, równa i twarda, pięknie lśni. Tutaj Merz Special równie dobrze zadziałał, z tym, że dobre efekty uzyskałam dopiero na koniec kuracji.

Jestem zadowolona z działania suplementu Merz Special i
myślę, że w awaryjnych sytuacjach będę do niego wracać. Pamiętajmy, że
tabletki zadziałają najlepiej przy zbilansowanej diecie, która dostarcza
naszemu organizmowi potrzebnych składników odżywczych. Nie powinniśmy też bagatelizować objawów, gdyż np. wypadanie włosów czy nagle pogorszenie stanu naszej cery może być oznaką poważnej choroby. Badajmy się – profilaktyka może pomóc nam wykryć poważne schorzenia!
Testowałyście?
Podczas jesiennego przesilenia przyjmujecie suplementy mające wspomóc
Was w walce z okresowym pogorszeniem stanu włosów, skóry i paznokci?
Pozdrawiam :3