Wybrany tag

olejek do ciała

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

BIELENDA BOTANIC SPA RITUALS | PIELĘGNACJA CIAŁA Z OSTROPESTEM I SZAŁWIĄ

2 października 2018
Bielenda Botanic Spa Rituals do ciała z ostropestem i szałwią lekarską

Cześć!

Nowy rok akademicki, nowa ja, a tak naprawdę – bardzo mi smutno, że wakacje już za mną. Z drugiej strony ma to swoje pozytywne strony, gdyż będę bardziej systematyczna w tym, co robię na co dzień – i nauce, i blogowaniu.

By przerwać tę zmowę milczenia i zaprezentować coś, co było w mojej pielęgnacji obecne przez praktycznie całe wakacje – zapraszam na recenzję  serii produktów do ciała Bielenda Botanic Spa Rituals. Będzie mowa o olejku, mleczku i maśle z ostropestem i szałwią lekarską. Oczywiście przyjrzę się też bliżej ich składom!

Czytaj dalej

Uncategorized

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY – ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | WAKACJE W TROPIKACH?

20 lipca 2017
DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA |

Cześć!
Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda ostatnio dopisuje – może nie jest najgoręcej, ale przez większą część dnia świeci słońce, którego tak bardzo brakowało mi pod koniec sesji. Cieszę się nim popołudniami  – wpada oknem dachowym i nadaje moim ścianom ciepłej, przyjemnej poświaty. Wycisza i relaksuje. Słońce – energia, ciepło i nośnik dobrego humoru.
Opowiem Wam dziś o dwóch produktach do pielęgnacji ciała, których używam od dłuższego czasu. Latem przerzucam się na lżejsze formuły – masła rzucam w kąt i wybieram suche olejki czy lekkie balsamy. Bardziej przykładam się też do peelingowania ciała – ten zabieg potrafi poprawić jego wygląd w kilka chwil, a to teraz najczęściej je odsłaniamy. Czy tropikalny odżywczy olejek do ciała i energetyzujący mus peelingujący z serii Mauritius od Dr Ireny Eris spełniły moje oczekiwania? Czy seria SPA RESORT jest warta zakupu? Zapraszam na szczegółową recenzję i analizę składu! 🙂

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | 2

Obietnice producenta

TROPIKALNY ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA

Moc składników aktywnych: olej awokado, olej z karotki, witamina C i E.
Aksamitnie wygładzona i perfekcyjnie odżywiona skóra. Odpręż zmysły i
podaruj swojej skórze moc wyjątkowego nawilżenia i regeneracji, zawartej
w Tropikalnym, odżywczym olejku do ciała. Jego lekka konsystencja
zapewnia szybkie wchłanianie i perfekcyjne rozprowadzenie. Zniewalający
zapach przeniesie Cię na idylliczne plaże Mauritiusa, pozostawiając
skórę spowitą na dłużej mgiełką aromatu mango ze świeżą cytrusową nutą.
Oleje z awokado i karotki troskliwie otoczą Twoje ciało swoją odżywczą
mocą. Zawarte w olejku witaminy C i E pozwolą zachować młody i zdrowy
wygląd aksamitnie gładkiej skóry.

ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY

Moc działania składników aktywnych: odżywczy wosk z mango, drogocenny
olejek jojoba, ekstrakt owocowy, drobinki z ziaren kakaowca. Skóra
przyjemnie odświeżona i pełna energii. Rozpieść zmysły słonecznym musem
peelingującym, dzięki któremu poczujesz doskonałą gładkość i cudowną
miękkość skóry. Zawarte w peelingu drobinki z ziaren kakaowca naturalnie
oczyszczą skórę, a kojąca moc wosku z mango i olejku jojoba dostarczy
jej niezbędne nawilżenie. Pozwól, aby tropikalny zabieg oczyszczania
pozostawił na dłużej swe efekty.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | skład inci czytanie składów

Skład

TROPIKALNY ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA

Isopropyl Palmitate – palmitynian izopropylu, emolient suchy, nadaje kosmetykowi odpowiedniej konsystencji, ułatwia rozprowadzanie. Stosowany w stanie czystym może zapychać.
Cyclohexasiloxane – cykloheksanosiloksan, emolient, silikon lotny, który ułatwia aplikację kosmetyku i w trakcie tej czynności odparowuje ze skóry.
Persea Gratissima (Avocado) Oil – olej otrzymywany z miąższu awokado, polecany do skór suchych, bogaty w witaminy A, B, E, H, K, PP, F i niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe oraz aminokwasy. NNKT nie są produkowane w naszym organizmie i muszą być przyjmowane z zewnątrz.
Glycine Soja (Soybean) Oil – olej sojowy, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, tj. linolowy i witaminę E. Natłuszcza skórę.
Tocopheryl Acetate – octan tokoferylu, pochodna witaminy E. Działa przeciwstarzeniowo, wspomaga odnowę komórek i działa jak miotełka na wolne rodniki – neutralizuje je i zapobiega stresowi oksydacyjnemu.
PEG-8 – glikol, polimer niejonowy. Jest hiroskopijny, czyli potrafi silnie wiązać wodę. Dzięki temu jest w stanie nawilżyć naszą skórę.
Cyclopentasiloxane – emolient suchy, silikon lotny, który przy aplikacji odparowuje ze skóry.
Ascorbyl Tetraisopalmitate – tetraizopalmitynian asorbylu, pochodna witaminy C w formie olejku, rozpuszczalna w tłuszczach. Jest to substancja stabilna, działa rozjaśniająco, uejdnolica koloryt skóry.
Tocopherol – tokoferol, witamine E, czyli popularnie zwana witamina młodości. Zmiata wolne rodniki, przez co zapobiega starzeniu. Wzmacnia też odnowę komórkową, przez co skóra zyskuje młodszy wygląd.
Ascorbyl Palmitate – palmitynian askorbylu, kolejna stabilna pochodna witaminy C. Działanie takie samo jak wyżej, równiez rozpuszczalna w tłuszczach.
Beta-Carotene – beta karoten, najbardziej aktywny izomer witaminy A. Jest ona antyoksydantem, likwiduje wolne rodniki, pozytywnie wpływa na wytwarzanie kolagenu w skórze właściwej. Beta karoten ma też związek z powstawaniem pięknej opalenizny.
Daucus Carota Sativa
(Carrot) Extract
– wyciąg z marchwi, zawiera beta-karoten oraz witaminy A i C, które sprawiają, że skóra jest miększa i bardziej gładka. Powodują one także wyrównanie kolorytu.
Ascorbic Acid – kwas askorbinowy, czyli popularna witamina C, która ma działanie rozjaśniające i ujednolicające koloryt.
Citric Acid – kwas cytrynowy, ma działanie złuszczające i rozjaśniające, należy do kwasów AHA. Może pełnić rolę konserwantu.
Parfum
(Fragrance)
– zapach.
Limonene – substancja zapachowa pochodzenia naturalnego.
DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | 3

ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY

Aqua (Water) – woda.
Glycerin – gliceryna, substancja mogąca aktywnie wiązać wodę w naskórku, wpływa więc na nawilżenie skóry.
Sodium Polyacrylate – środek filmotwórczy, zmiękcza i wygładza skórę.
Polyethylene – polietylen, środek złuszczający naskórek w sposób mechaniczny.
Coco-Glucoside – łagodny środek myjący, nie wpływa drażniąco na skórę. Pochodzi z oleju kokosowego.
PEG-70
Mango Glycerides
– glicerydy z oleju z nasion mango, to emulgator, który
wpływa na konsystencję produktu. Mimo tego, że jest to PEG jest
nieszkodliwy dla naszej skóry.
PPG-26-Buteth-26 –  składnik zmiękczający i wygładzający skórę, zmniejszający je łuszczenie się.
Hydroxyacetophenone – hydroksyacetofenon, na zagranicznych stronach funkcjonuje jako przeciwutleniacz.
PEG-40
Hydrogenated Castor Oil
– uwodorniony olej rycynowy. Jest ot jeden z
gęstszych olei, stosowany solo może wysuszać, ale w mieszankach nie jest
już tak agresywny. To naturalny emolient.
PEG-10 Olive
Glycerides
– monogliceryd oleju z oliwek, to emulgator, czyli substancja umożliwiająca powstawanie emulsji.
Theobroma
Cacao (Cocoa) Shell Powder
– puder z łupinek ziaren kakaowca,
substancja złuszczająca martwy naskórek w sposób mechaniczny.
Vaccinium
Myrtillus Fruit/Leaf Extract
– ekstrakt z owoców/liści borówki czarnej,
które bogate są w antocyjnay. Barwniki te działają przeciwzapalnie i
przeciwobrzękowo, chronią skórę przed wolnymi rodnikami (antyoksydanty) i
wzmacniają naczynia krwionośne, co zapobiega ich pękaniu.
Disodium
EDTA
– substancja wiążąca jony metali, kompleksująca je (chelatowanie).
Zapobiega zmianom konsystencji kosmetyku i wspomaga działanie
konserwantów.
Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract
wyciąg z trzciny cukrowej. Zawiera kwasy owocowe, które sprawiają, że
skóra wygląda młodziej. Dzięki nim zwiększa się produkcja kolagenu i
elastyny oraz kwasu hialuronowego w skórze właściwej, przez co jest ona
bardziej sprężysta. Działa przeciwtrądzikowo i przeciwzapalnie.
Delikatnie rozjaśnia.
Simmondsia
Chinensis (Jojoba) Seed Oil
– olej jojoba, jeden z najbardziej lubianych
przeze mnie olei. Jest emolientem półtłustym, ma skład podobny do
ludzkiego łoju, przez co nie zapycha nawet skłonnej do tego skóry.
Wykazuje działanie natłuszczające i pośrednio nawilżające, chroni skórę
przed czynnikami zewnętrznymi. Zapobiega powstawaniu rozstępów.
Citrus
Aurantium Dulcis
(Orange) Fruit Extract
– ekstrakt ze słodkiej pomarańczy, naturalny
przeciwutleniacz. Bogaty w kwasy owocowe i wiele witamin – między innymi
tych z grupy B (B1, B2 – ryboflawina B3/PP – niacyna, B7/H – biotyna,
B9 – kwas foliowy), C, prowitaminy A. Zawiera także minerały, głównie
potas.
Acer Saccharum (Sugar Maple)
Extract
– wyciąg z klonu srebrzystego/cukrowego, zawiera witaminę C i sole
mineralne. Na skórę wpływa złuszczająco, dzięki czemu poprawia jej
koloryt.
Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract -wyciąg
ze skórki cytryny, bogaty w witaminę B3/PP – niacynę, A, witaminy z
grupy B i oczywiście witaminę C. Dezynfekuje skórę, pomaga w zwalczaniu
trądziku i podobnych dolegliwości oraz lekko ściąga. Poprawia krążenie.
Methylparaben – konserwant, uniemożliwia rozwój mikroorganizmów w otwartym kosmetyku.
Parfum (Fragrance) – zapach.
Limonene – substancja zapachowa pochodzenia naturalnego.
CI 19140
(FD&C Yellow No. 5)
– barwnik żółty.
CI 16035 (FD&C Red No. 40) – barwnik czerwony.
DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | 4

Jeśli chodzi o mnie – staram się zwracać
uwagę na INCI, ale bardziej przykładam się do składów tych kosmetyków,
które zostawiam na skórze na dłuższy czas
– substancje mogą wtedy
przenikać głębiej i powinno się zwracać uwagę na to, czy produkt nie
zawiera niczego, co mogłoby nas podrażnić lub czegoś, co po prostu jest
szkodliwe. Skład olejku bardzo mi się podoba, bazuje na emolientach
suchych,
dlatego nie pozostawia na skórze bardzo tłustej, lepkiej
warstwy, która mogłaby brudzić ubrania. Silikony, które są w nim zawarte
odparowują ze skóry, i nie są komedogenne,
dlatego raczej nie będzie tu
problemów z zapychaniem – ja ich nie mam, a mam ku temu skłonności.
Substancje aktywne
takie jak pochodne witaminy C czy beta karoten
wpływają na piękny wygląd naszej skóry. Jestem zadowolona ze składu i
nie mam mu nic do zarzucenia.
Gorzej
sprawa ma się moim zdaniem w przypadku peelingu.
Skład nie zachwyca,
zawiera sporo kontrowersyjnych substancji, które są jednak użyte w
dozwolonych stężeniach i w przypadku peelingu używane tylko raz na jakiś
czas. Moim zdaniem producent mógł się tu bardziej postarać – skoro
olejek jest super, to i po peelingu z tej samej serii oczekujemy czegoś
podobnego. Na pewno na plus zasługują ciekawe ekstrakty i substancje
bogate w witaminy.
Spodziewałam się czegoś lepszego i trochę się tym
produktem rozczarowałam.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY

Opakowanie

Kartonowe
opakowania tej serii utrzymane są raczej w ciepłej tonacji.
Grafika
pokazuje od dołu kwiat bądź inną egzotyczną roślinę i kawałek nieba –
kojarzy mi się to z wakacjami i ciepłymi krajami i wywołuje miłe
reakcje.  Peeling znajduje się w matowej, lekko chropowatej tubie, która
zakręcana jest srebrnym korkiem. Otwór jest dość duży, ale produkt
przypomina galaretkę, więc nic nie wypływa ze środka.
Wykonana jest z
dość miękkiego plastiku – łatwo korzysta się z niej pod prysznicem.
Olejek
został umieszczony w butelce z atomizerem.
Atomizer działa sprawnie,
niestety tak jak w przypadku innych olejków, które miałam – część
produktu zbiera się wokół korka, przez co cała butelka jest śliska.
Lubię oleje w formie mgiełek, bo znacznie przyspiesza to aplikacje i
pozwala na bardziej równomierne rozmieszczenie kosmetyku, ale ma to
swoje wady.
Zarówno peeling ja i olej są dostępne w 200 mililitrowej objętości.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY 2

Wydajność

Zacznę od olejku, bo to on zasługuje na pochwałę w tej kwestii. Dzięki temu, że aplikacja jest precyzyjna – mamy tu atomizer – jednorazowe zużycie olejku jest niewielkie. Do tego ma on lejącą konsystencję i dobrze się rozsmarowuje, nie ma więc potrzeby nakładać go w dużej ilości.
Co do peelingu – też nie jest źle, ale nie nadałabym mu miana kosmetyku wydajnego. Kończy się w średnim tempie, na raz wybieram go w sporej ilości bo lubię intensywny masaż. Jeszcze się nie skończył, ale tylko dlatego, że miałam przerwę w jego używaniu.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY 3

Dostępność

Oba
te kosmetyki dostępne są w perfumeriach Douglas,
a także w niektórych
drogeriach Super Pharm. Możecie znaleźć je też w sieci w oficjalnym
sklepie Dr Ireny Eris.

Cena

Ceny
tych kosmetyków są dość wysokie – peeling kosztuje około 82 złotych, a
olejek 69 złotych.
Pojemności są standardowe, olejek jest wydajny, więc
tutaj nie mam nic do zarzucenia, natomiast cena za peeling jest
stanowczo zbyt wygórowana.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA |

Moja opinia

Z obu kosmetyków zaczęłam korzystać w tym samym czasie aby sprawdzić, jakie efekty jestem w stanie uzyskać stosując tę serię. Tak jak pisałam, latem sięgam po lżejsze formuły – nie mam chęci wsmarowywać w siebie gęstych maseł – mam wrażenie, że jestem po nich oblepiona i powinnam po raz kolejny wziąć prysznic – a przecież dopiero niedawno z niego wyszłam 😛
Olejek to produkt, po który sięgałam zdecydowanie częściej, bo prawie codziennie. Ma lekko żółty kolor, który nie odznacza się na skórze. Atomizer działa sprawnie, wystarczy kilka kliknięć by spryskać odżywczą mgiełką całe ciało. Samo wsmarowywanie kosmetyku też jest bardzo proste – ma on lekką konsystencję przez co wystarczy chwila, by nasze ciało pokryła cieniutka warstewka natłuszczacza. Rzeczywiście jest to suchy olejek, nie lepi się zbyt mocno do ubrań i nie powoduje, że ciało klei się do wszystkich możliwych przedmiotów. 
Jaki poziom nawilżenie daje w przypadku suchej, wymagającej skóry? Muszę go stosować codziennie, maksymalnie raz na dwa dni – szczególnie wtedy, kiedy do mycia ciała używam bardziej wysuszających opcji. Jest to w moim przypadku standardowy odstęp czasu – newralgiczne miejsca takie jak kolana czy łokcie szybko się przesuszają i skóra nie wygląda wtedy zbyt estetycznie.
Jakie efekty zauważyłam przy regularnym stosowaniu? Ujędrnienie skóry i zdecydowanie większa jej miękkość. Masaż skóry olejkiem wspomaga też cyrkulację limfy i krążenie krwi, przez co skóra jest wygładzona, a pośrednio wpływa to też na proces znikania tzw. pomarańczowej skórki, czyli cellulitu. Witaminy, zawarte w olejkach, oraz beta karoten pozytywnie wpływają na wygląd i koloryt skóry. Mam tendencję do pękania naczynek i ostatnio nic nowego się na łydkach, czy udach nie pojawia – to oznaka poprawnego nawilżenia.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT  TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA 3

Peelingi robię zazwyczaj raz-dwa razy w tygodniu.  Wybieram zazwyczaj mocne zdzieraki – takie jak suchy peeling kawowy, który intensywnie ściera martwy naskórek i sprawia, że skóra zaczyna się lekko czerwienić. Peeling z serii Mauritius ma formę żelowej galaretki, jest bardzo gęsty i znajdują się w nim różne rodzaje drobinek – od mniejszych, po większe. Podczas jednego zabiegu nakładam dość sporą ilość na całe ciało i masuję je przez kilka minut – wykonuję to zazwyczaj po ciepłym prysznicu, jako zwieńczenie wieczornego oczyszczania.
Peelingu używałam na różne sposoby – nakładany na wilgotne ciało jest delikatniejszy i niestety ta wersja mi nie odpowiadała. Kidy używam go na praktycznie suchą skórę jego działanie jest silniejsze, a efekty natychmiastowo widoczne.
Peeling dobrze masuje skórę bez jej rysowania i drapania. Drobinki pochodzące z łupinek nie rozpuszczają się, więc nie mamy narzuconego czasu masażu. Peeling nie wysusza ani nie podrażnia skóry, pozostawia ją gładką. Nie wymaga ona użycia po nim balsamu czy olejku, można spokojnie odłożyć to na kolejny dzień.
Nie do końca podoba mi się jego skład, ale nie jest to kosmetyk, który spędza długi czas na powierzchni naszego ciała.
Oba kosmetyki mają zapach, który przypomina mi piękne plaże Mauritiusa, szum fal nad Oceanem Indyjskim i egzotyczne rośliny. Zamykając oczy przenoszę się na piaszczyste połacie, na leżak, gdzie piję wodę kokosową wprost z rozłupanej łupiny. Zapach ten kojarzy mi się z wakacjami – kwaśne cytrusy przełamane słodkim mango przynoszą zmysłom ukojenie, ale jest to przy tym połączenie na tyle energetyzujące, by od razu zasnąć. Nie nudzi się, nie jest mdły, uprzyjemnia stosowanie. To właściwość, która zasługuje na pochwałę.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA 4

Czy kupię ponownie?

Do peelingu raczej nie wrócę, bo wolę wybrać coś z bardziej naturalnym składem i o mocniejszych właściwościach ściernych. Nad olejekiem pewnie się zastanowię, bo bardzo przypadł mi do gustu 😀 Z drugiej trony, jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji ciała – lubię częste zmiany.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA 5

Któryś z tych kosmetyków Wam się spodobał? Co sądzicie o szacie graficznej i zapachu?
Pozdrawiam
POST POWSTAŁ W RAMACH WSPÓŁPRACY, ALE NIE MIAŁO TO WPŁYWU NA MOJĄ OPINIĘ.
Uncategorized

GLY SKIN CARE | ARGAN ILLUMINATING DRY OIL FOR BODY & HAIR | ULUBIENIEC MOICH WAKACJI?

26 sierpnia 2016

Hej!
Wczoraj wieczorem wróciłam do domu – jakoś udało mi się przetrwać 21 godzinną podróż w autobusie pełnym  ludzi 😛 Wrzesień jest dla mnie ostatnim miesiącem wakacji, dlatego będę starała się jak najczęściej publikować wpisy i organizować wszystko tak, żeby blog nie wiał pustkami wtedy, kiedy wrócę na zajęcia. Mam nadzieję, że plany zdadzą egzamin, bo, przyznam szczerze, ostatnich kilka miesięcy mocno mnie rozleniwiły ;__;
Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam olejku, który dostałam od Diagnosis. Na pewno jest ona Wam znana, widziałam wiele blogerek, które z nimi współpracują. Czy Argan Illuminating dry oil for body & hair został moim ulubieńcem? Czy zdał egzamin? Czy rzeczywiście pięknie rozświetlał muśniętą skórę? A może pozytywnie wpłynął na kondycję moich włosów? – odpowiedzi na te pytania znajdziecie w dalszej części posta 🙂

Rozświetlający suchy olejek arganowy do ciała i włosów.
Nawilżająca,
delikatna formuła suchego olejku arganowego natychmiast się wchłania nie
pozostawiając na skórze tłustej warstwy. Obecny w składzie olejek
arganowy oraz witamina E nawilżają ciało pozostawiając je jedwabiście
miękkie w dotyku. Olejek arganowy stosowany na wilgotne lub suche włosy
pomoże wydobyć ich naturalne piękno i blask bez efektu obciążenia. Złote
drobinki pięknie rozświetlą Twoje ciało i włosy.
Korzyści:
  • Nawilża
  • Szybko się wchłania
  • Lekka formuła
  • Skóra pięknie rozświetlona
Sposób użycia
Wstrząśnij przed użyciem.
Ciało:
Spryskaj ciało suchym olejkiem arganowym a następnie wmasuj delikatnie w
skórę. Włosy: Rozetrzyj 1-2 porcje olejku arganowego w dłoniach, a
następnie wetrzyj we włosy. Produkt nie zawiera substancji zapachowych.
Produkt przebadany dermatologicznie.

Tak jak obiecuje producent – olejek ma naprawdę lekką konsystencję. Jest ona mocno wodnista, a produkt przypomina olej tylko przez to, że podczas smarowania wydaje nam się tłusty. Bardzo spodobał mi się ten fakt, ponieważ czasem się spieszę i szukam kosmetyków, które szybko się wchłaniają i nie brudzą ubrań.
Drobinki są niewielkie i niewyczuwalne pod palcami – przypominają mieniący się pyłek, a nie brokat i najłatwiej zaobserwować to po wstrząśnięciu opakowania. Pod względem konsystencji olejek od Gly Skin Care nie odbiega od tych, które miałam okazję używać.
Rzeczywiście jest to olejek suchy – nie pozostawia charakterystycznej tłustej warstewki i nie trzeba jej usuwać, np. ręcznikiem.

Opakowanie przypomina mi inne produkty z Gly Skin Care. Buteleczka ma charakterystyczny, obły kształt, a zakrętka przy atomizerze jest w kolorze srebrnym. Opakowanie wykonane jest z dość twardego plastiku, niepodatnego na odkształcenia czy pęknięcia. Etykiety są minimalistyczne, aczkolwiek ładnie się prezentują. Co najważniejsze – nawet pod wpływem tłuszczu napisy się nie ścierają.
Atomizer działa bez zarzutu i łatwo jest dzięki temu zaaplikować olejek wprost na ciało. Nie wydobywa się z niego mgiełka, więc aplikację na włosy warto poprzedzić tą na rękę – nawet producent zaleca takie działanie. W innym przypadku włosy mogą wyglądać nieestetycznie i zbijać się w strąki przez zbyt dużą ilość kosmetyku, które na nie trafiła.
Brązowa buteleczka ma 125 mililitrów i znajdziemy na niej obietnice producenta, skład i sposób użycia.
Cyclopentasiloxane – silikon, emolient suchy, który nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy. Jest lotny, czyli samoistnie odparowuje ze skóry i włosów i nie trzeba zmywać go, np. silnymi detergentami. Silikon ten jest bezpieczny dla zdrowia, wykazuje czynności antystatyczne, czyli zapobiega elektryzowaniu się włosów. Zastosowany nawet w wysokim stężeniu nie przenika w głąb skóry, ponieważ jak inne silikony ma charakter lipofobowy i hydrofobowy, przez co nie wykazuje powinowactwa do struktur naskórka.
Diisopropyl Adipate – emolient suchy, pełni funkcję rozpuszczalnika dla substancji hydrofobowych (nie rozpuszczających się w wodzie).
Dimethicone – kolejny silikon lotny i emolient suchy. Wygładza skórę. Jest bezpieczny w takim samym stopniu jak wspomniany wyżej cyclopentasiloxane.
Octocrylene – filtr UV, znajduje się na liście bezpiecznych substancji fotoochronnych, jego maksymalne stężenie w kosmetyku wynosi 10%.
Decyl
Oleate
– emolient tłusty, tworzy na skórę warstwę okluzyjną, która zapobiega odparowywaniu wody i innych substancji.
Argania Spinosa Kernel Oil – olej arganowy, jeden z najbardziej znanych i popularnych olei. Wzmacnia włosy, skórę i paznokcie, chroni przed działaniem wiatru i słońca.
Tocopheryl Acetate – pochodna witaminy E, czyli silnego antyoksydantu. Hamuje procesy starzenia wywołane przez promieniowanie UV i wolne rodniki. Może wbudować się w strukturę naskórka, przez co wzmacnia jego funkcje obronne. Zapobiega odparowywaniu wody, łagodzi stany zapalne, wzmaga procesy regeneracji.
Mica – poprawia wygląd, daje efekt rozświetlonej skóry, wzmaga lśnienie włosów.
CI 77981 – dwutlenek tytanu, barwnik.
CI 77491 – tlenek żelaza, barwnik, mineralny filtr UV.
CI 77492 – tlenek żelaza żółty, barwnik.

Produkty Gly Skin Care dostępne są w aptekach i niektórych drogeriach internetowych, widziałam je np. w ofercie Cocolita.pl Znalazłam go też w ofercie sklepu internetowego Diagnosis24.pl. Moim zdaniem produkty te są o wiele lepiej dostępne niż miało to miejsce jeszcze kilka miesięcy temu.

Nie wiem, czy tylko ja tak mam i jestem odosobnionym przypadkiem, ale jeśli stosuję suche olejki na całe ciało, znikają one w zastraszająco szybkim tempie. Przy używaniu olejku raz na dwa – trzy dni zniknie z mojej półki w ciągu 1,5 miesiąca, co nie jest zbyt imponującym wynikiem. Wydajność określam jako średnią – inne kosmetyki z tej samej kategorii zużywałam tak samo szybko. Jeśli ograniczyłabym stosowanie tylko na włosy – służyłby mi dłużej, podobnie jak dwufazowe odżywki w sprayu.
Cena waha się w granicach 50 złotych, więc nie jest to najtańszy kosmetyk, z jakim miałam do czynienia. Dla porównania suchy olejek, o którym opowiadałam Wam kilka miesięcy temu w ulubieńcach kosztuje mniej więcej 35 złotych – różnica jest więc spora. Czy ten od Gly Skin Care jest lepszej jakości?

Olejek otrzymałam już dość dawno, ale przez mój wyjazd do Niemiec nie miałam jak go zrecenzować. Nie chciałam, żeby post był niechlujny, bo od razu zwrócilibyście na to uwagę. Napisałam do przedstawiciela, z którym jestem w regularnym kontakcie i bez problemów przełożyliśmy termin recenzji o ponad 2 tygodnie.
Pokładałam w tym olejku duże nadzieje – chciałam mieć w końcu jakiś kosmetyk, który ładnie rozświetli moją jasną skórę. Opalone mam tylko ręce – bo to je najczęściej odsłaniam – reszta skóry ma natomiast zimowy kolor (czytaj – biało-żółty :P). 
Aplikacja przebiega bezproblemowo. Łatwo jest go wsmarować w ciało a dzięki atomizerowi nie „pobierzemy” zbyt dużej jego ilości. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, która jest cechą rozpoznawczą tradycyjnych olei. 
Jak zadziałał na moją skórę olejek, który otrzymałam od Diagnosis? Średnio :C Od razu po aplikacji skóra wygląda ładnie, na dobrze nawilżoną i wygładzoną. Niestety potrzebuje ona zdecydowania mocniejszego nawilżenia – na drugi dzień efekty, jakie daje mi ten olejek po prostu znikają. Moim zdaniem jest to wina składu – na samym jego początku mamy kilka silikonów, które po kilku godzinach samoistnie odparowują ze skóry.
Na włosach sprawdza się o wiele lepiej – nie obciąża ich, ale nie zauważyłam też wzrostu nawilżenia. Cieszy mnie jednak fakt, że nie są w gorszej kondycji, bo chlorowana woda z basenu, słońce i sól morska dały im się mocno we znaki. Po aplikacji włosy wyglądają na mocniejsze, zdrowsze i bardziej lśniące. 
Na koniec – jak sprawa ma się z drobinkami, które miały pięknie rozświetlać? SŁABO. Są one widoczne pod światło, kiedy spryskamy ciało produktem, ale po rozsmarowaniu niewiele ich w moim przypadku zostaje – praktycznie tak, jakbym nie stosowała czegoś, co ma sprawić, że moja skóra będzie się pięknie mienić. Na włosach efekt mamy podobny – nie zauważyłam, żeby drobinki na nich osiadały i jeszcze mocniej odbijały światło.
Podsumowując – jestem z tego produktu średnio zadowolona. Nie zrobił mi krzywdy, ale też mnie nie zachwycił, a jego cena jest dość wysoka. Myślałam, że zdobędę kolejnego ulubieńca moich wakacji, okazało się natomiast, że otrzymałam produkt, który niedostatecznie nawilża moją skórę. Na włosach sprawdził się o wiele lepiej, ale niestety drobinki, które powinny rozświetlać i być widoczne – znikają. Wydaje mi się, że może to być skutkiem zbyt małej ich ilości. Przed wyjazdem odstawiłam produkt do szafki, aby pyłek opadł na dno. Okazało się, że warstwa ma może 2-3 milimetry, nie dziwne więc, że po wymieszaniu jest on widoczny tylko w butelce.

BEZ LAMPY BŁYSKOWEJ

Nie. Inne produkty tej firmy znacznie bardziej przypadły mi do gustu. Zachęcona pozytywnymi opiniami na kilku blogach skusiłam się na ten olejek nie patrząc nawet na skład – może gdybym to sprawdziła nie dotknęłoby mnie uczucie rozczarowania. Moim zdaniem nie spełnia od podstawowej funkcji – nie rozświetla. Gdyby to robił nie miałabym mu za złe, że słabiej nawilża – byłby dodatkiem do balsamów, który aplikowałabym przed wieczornym wyjściem.

Z LAMPĄ

Co sądzicie o tym olejku? Myślicie, że mógłby przypaść Wam do gustu?
Pozdrawiam!

Produkt otrzymałam do testów od Diagnosis, ale nie wpłynęło to na moją opinię. Jest ona rzetelna i poparta kilkutygodniowym używaniem kosmetyku.
Uncategorized

ULUBIEŃCY MAJA | INDIGO | DERMOFUTURE | MAYBELLINE | LOVELY

2 czerwca 2016
Hej!
Jak już pisałam na Facebooku, post nie pojawił się wczoraj przez wzgląd na Dzień Dziecka 😀 Zaplanowaliśmy z rodzicami spontaniczny wyjazd na weekend, więc mieliśmy ostatnio kilka rzeczy do zorganizowania. 
Matura już dawno za mną, a ja mam na Was mniej czasu i jest mi przez to przykro – często odwiedzam blogi tylko tych osób, które się odzywają – mam nadzieję, że niedługo ulegnie to zmianie.
Jeśli chcecie przeczytać kilka słów o moich pielęgnacyjnych i kolorówkowych ulubieńcach – zapraszam dalej 🙂 Na pewno nie będziecie się nudzić, bo znalazłam w swojej kosmetyczce naprawdę ciekawe produkty i gadżety 😀

INDIGO, OLEJEK DO CIAŁA

Kilkakrotnie, na łamach bloga, wspominałam Wam, że wróciłam do regularnego olejowania moich włosów. Aktualnie są w tak dobrym stanie, że nie muszę robić tego częściej niż raz w tygodniu na całą noc – w innym wypadku zaczynają się szybciej przetłuszczać i obciążać – wysokie temeratury i wilgotność powietrza widocznie nie służą mojemu skalpowi.
Olejek Indigo otrzymałam w paczce na Meet Beauty i miałam zużyć go do masażu ciała. Ma przepiękny zapach i funkcjonalne opakowanie – produkt znajduje się w przeźroczystej, pomarańczowej butelce z atomizerem.  Wygodnie aplikuje się go właśnie na włosy – raczej nie zdarza mi się dzięki temu przedobrzyć z jego ilością, a mam do tego skłonności. 
Moje włosy po zastosowaniu tego olejku są miękkie, lśniące i dociążone. Nie mam problemów z ich rozczesywaniem, plączą się zdecydowanie mniej. Olejek stosuję od ucha ku dołowi, aby zapobiegać szybszemu przetłuszczaniu się skóry głowy. Wbrew pozorom ma dobry skład i na blogu na pewno znajdzie się bardziej obszerny wpis na jego temat.

DERMOFUTURE, SONICZNA SZCZOTECZKA DO TWARZY 
Szczoteczka, którą mam od pierwszego kwietnia, więc dokładnie 2 miesiące. Przestałam jej używać tylko na pięć dni, bo akurat rozładowała mi się na wyjeździe i przestraszyło mnie to, jak zmieniła się moja skóra w tak krótkim czasie – pojawiło się więcej zaskórników, kaszka, kilka wyprysków – to coś oznacza :O

Szczoteczki używam rano i wieczorem. Staram się masować twarz pokrytą żelem mniej więcej przez minutę, ale myślę, że często przedłużam sobie ten relaksujący moment. Nie wyobrażam sobie bez niej mojego etapu oczyszczania skóry. Dzięki niej nie mam już tak wielu suchych skórek, a podkłady zdecydowanie lepiej na mnie wyglądają. Skóra jest bardziej napięta, zniknęły mikroobrzęki, które często pojawiały się u mnie przed miesiączką. Kremy lepiej się wchłaniają. Podsumowując – szczoteczka cud! 😀


MAYBELLINE, COLOR SENSATIONAL 250 MYSTIC MAUVE
Szminka, którą zobaczyłam u Olgi z bloga apieceofally.pl, a którą na promocji w Rossmannie upolował dla mnie kochany Mateusz (taki chłopak to skarb :D). W maju lądowała na moich ustach zdecydowanie najczęściej. Nie jest do końca matowa – ma kremowe wykończenie. Nie posiada drobinek. Kolor to brudny róż lekko wpadający w fiolet – jak dla mnie idealny nudziak. Świetnie zgrywa się z typem mojej karnacji i zawsze, kiedy mam ją na ustach zyskuję masę komplementów. Ma ładny, słodki zapach, solidnie wykonane opakowanie, a na ustach trzyma się około 4 godzin. Nie wysusza ich i nie podkreśla suchych skórek. 

LOVELY, PERFECT LINE W ODCIENIU 01
Konturówka w kolorze łudząco podobnym do szminki, którą mam w swoich kosmetycznych zbiorach od dobrych kilku miesięcy. Rzadko jej używałam, bo nie myślałam, że kolory nude mogą mi się spodobać – zazwyczaj na ustach lądowała u nie fuksja lub odcienie intensywnego różu. Odkąd posiadam pomadkę Bourjois Rouge Edtition Velvet i tę, którą pokazywałam wyżej konturówka wróciła do łask. Może nie jest bardzo trwała, ale trzyma się na ustach zdecydowanie dłużej niż szminki. Ma kremową konsystencję i bardzo łatwo jest nią wyrysować idealny kontur ust. Do tego kosztuje niewiele – mniej więcej 6 złotych. Warto w nią zainwestować!
Co sądzicie o nowych zdjęciach? Podoba Wam się pomysł z lusterkiem? Znacie któregoś z moich ulubieńców? 
Pozdrawiam 🙂
Uncategorized

EVREE POWER FRUIT | ZABÓJCA SUCHYCH MIEJSC

1 marca 2016

Hej!
Nie wiem czy wiecie, ale od zeszłego roku jestem wielką fanką olejków. Lubię stosować je zarówno w pielęgnacji twarzy, jak i ciała – nic tak nie nawilża mojej odwodnionej skóry. Olejki pozwoliły mi pozbyć się problemu suchych łokci, kolan czy kostek. Te z Evree są dostępne na naszym rynku już jakiś czas – na pewno nie można nazwać ich nowością. Krążyło o nich wiele pozytywnych opinii, a ja nie umiałam przejść obojętnie obok tak fajnych opakowań. Tak spotkałam się z olejkiem Evree Power Fruit i dziś chciałam podzielić się z Wami opinią na jego temat. Zapraszam 😉

Nawilżający olejek do ciała Power Fruit
Evree ma dwufazową konsystencję
. Pierwsza z nich to połączenie olejków:
malinowego, winogronowego, jojoba, sezamowego oraz awokado. Druga faza
to czysty kwas hialuronowy. Dzięki połączeniu składników o tak silnym
działaniu nawilżającym, możliwe jest osiągnięcie efektu maksymalnego
nawilżenia. 

Olejek zapakowany jest w kartonowe pudełeczko, które może być trochę mylące. Na półce wygląda na bardzo duże, natomiast jest ono o wiele większe niż produkt, który się w nim znajduje. Ja nie dałam się jednak nabrać na ten chwyt marketingowy – 100 mililitrów to 100 mililitrów – wiem, czego się po takiej pojemności spodziewać. W kartoniku ukryta jest niewielka buteleczka z grafiką podobną do tej na kartonowym opakowaniu. Jest wykonana z grubego plastiku w żółtopomarańczowym kolorze. Zamykana jest na klik, który niestety, po zużyciu 2/3 olejku przestał szczelnie się zamykać i po przechyleniu olejek wydostawał się na zewnątrz.
Na kartoniku znajdziemy wszelkie przydatne informacje – obietnice producenta, odpowiedź na pytanie do jakiej skóry przeznaczony jest olejek, rezultaty jakich możemy oczekiwać, skład i datę przydatności do użytku.

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil – olej ze słodkich
migdałów. Jest lekki, błyskawicznie się wchłania i pozostawia moją skórę napiętą. Działa w kilka chwil po aplikacji. Aqua (Water) – woda. Caprylic/Capric Triglyceride – emolient. Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil – olej z pestek winogron, również szybko się wchłania przez co skóra nie lepi się tak bardzo. Persea Gratissima (Avacado) Oil – olej z Avacado. Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil – olej sezamowy. Glycerin – gliceryna, czyli składnik nawilżający. Na skórze mojego ciała działa zdecydowanie lepiej niż na twarzy – dobrze nawilża i fajnie współgra z działaniem olejków. Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil – olej z pestek malin. Warto dodać, że może być stosowany jako naturalny filtr UV! Simmondsia Chinesis (Jojoba) Seed Oil – olej Jojoba – jeden z najlepiej działających u mnie olejków. Sodium Hyaluronate – kwas hialuronowy (jego sól), pomaga wiązać wodę w skórze, więc wpływa na jej nawilżenie. Tocopheryl Acetate – witamina E, jest przeciwutleniaczem, czyli powstrzymuje szkodliwe wolne rodniki. Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Chloride,  Disodium EDT, BHA, Parfum,  Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronella, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde.
 
FAZA GÓRNA

  • olejek malinowy
  • olejek jojoba
  • olejek avocado
  • olejek winogronowy
  • olejek sezamowy

FAZA DOLNA

  •  kwas hialuronowy
 
Skład może nie należy do tych najbardziej naturalnych, ale ja jestem z niego zadowolona. Przed konserwantami i substancjami zapachowymi znajduje się wiele drogocennych olejków, które zostały wymienione przez producenta – stanowią więc znaczną część tego kosmetyku. To samo tyczy się kwasu hialuronowego  – występuje  w składzie dość wysoko. Może usunęłabym tylko końcówkę składu, żeby wrażliwcy i alergicy nie musieli martwić się ewentualnymi podrażnieniami czy uczuleniami. 
 
Ogólnie w tej kwestii zadowolona – chciałabym, żeby więcej drogeryjnych kosmetyków miało podobne składniki w swoim wnętrzu 😉

Olejek stosowałam co dwa, trzy dni na całe ciało. Czasem, kiedy moja skora była bardziej przesuszona sięgałam po niego częściej, a kiedy ciało było nawilżone odstawiałam go na kilka dni. Byłam raczej regularna – nie zdarzały mi się długie okresy, w których bym go nie nakładała. Aplikowany z taką częstotliwością starczył mi na niewiele ponad 2 miesiące stosowania. Jestem zadowolona z wyniku – spodziewałam się, że skończy mi się o wiele szybciej..

Olejek był taki wydajny, ponieważ miał lekką konsystencję. Podobno jego dwufazowa formuła jest innowacyjna, ale ja spotykałam już kosmetyki o podobnych właściwościach. Dzięki temu, że olejek po wymieszaniu jest lekki łatwo pokryć równomiernie całe ciało niewielką jego ilością. Kolejnym plusem takiej konsystencji jest fakt, że nie pozostawia on na skórze bardzo tłustej, lepiącej się warstwy – skóra jest natłuszczona, ale po kilku chwilach można zakładać na siebie ubrania 😉
Jeśli chodzi o zapach – spodziewałam się czegoś owocowego, może delikatnie malinowego, ale olejek pachnie perfumami. Zapach jest jednak przyjemny, na skórze wyczuwalny przez kilkadziesiąt minut. Nie jest jednak mocny i drażniący.

Kosmetyki Evree dostępne są stacjonarnie w Rossmannie, Hebe, Super Pharm i Naturze oraz ich internetowych drogeriach (rossnet i e natura). Można je kupić także w kilku sklepach internetowych. Każdy może więc się im przyjrzeć z bliska przed zakupem.

Regularna cena olejku Power Fruit to 30 złotych. Uważam, że 100 mililitrów produktu powinno być choć trochę tańsze. Dla niektórych to cena nie do zaakceptowania i ze względu na to nie decydują się na ich zakup. Ja swój upolowałam na promocji w Rossmannie i zapłaciłam za niego 20 złotych. Kolejne egzemplarze też na pewno będę kupowała w niższej cenie.

Olejku Evree zaczęłam używać wtedy, kiedy moja skóra na ciele była naprawdę mocno przesuszona. Mrozy, ciągłe ogrzewanie i suche powietrze sprawiły, że skóra na łydkach, przedramionach i dekolcie była wysuszona, swędziała, a momentami nawet szczypała. Zwykłe kremy czy balsamy mi nie pomagały, postanowiłam więc wrócić do tego, co sprawdza się u mnie najlepiej. Sięgnęłam więc po nowość, o której dobre opinie krążyły na wielu blogach.
Olejek ma dwufazową formułę, wiec trzeba te warstwy połączyć przed każdym użyciem. Nie jest to kłopotliwe, ale trzeba wtedy pamiętać o dokładnym domknięciu opakowania – w innym przypadku kosmetyk może znaleźć się wszędzie – tylko nie w butelce. 
Jeśli chodzi o działanie – jest ono długotrwałe – skóra nawet na kilka dni po jest dobrze nawilżona i napięta, więc nie musiałam wcierać olejku codziennie. Sam rytuał był przyjemny – olejek gładko sunął po skórze i nie miałam problemów z jego równomiernym rozprowadzeniem. Po aplikacji szybko się wchłaniał i nie pozostawiał bardzo tłustej warstwy, której zresztą nie lubię. 
Od razu po aplikacji skora była bardziej napięta, myślę, że jest to spowodowane działaniem olejku ze słodkich migdałów. Przesuszenie znikło, nie było mowy o pieczeniu czy podrażnieniu. Jest to jeden z moich ulubionych drogeryjnych olejków 🙂

Tak, ale tym razem sięgnę po wersję Slim, która jest podobno jeszcze lepsza 😉 Na razie jednak zużywam zapasy z Alverde, więc na kolejną buteleczkę trochę poczekam 😛 Polecam 😀

Używałyście kosmetyków Evree? Jaki jest Waszym ulubionym?
Pozdrawiam :3