Wybrany tag

oczy

Uncategorized

[RECENZJA] Niebieski tusz do rzęs Bebeauty

15 lipca 2014
Hej!
Zapraszam Was dzisiaj na recenzję, o którą zostałam kilka razy poproszona. Jest to recenzja tuszu, który na pewno można znaleźć jeszcze w Biedronce – Colour & Volume Mascara z Bebeauty. Dzisiaj bez mocich charakterystycznych akapitów, ponieważ nie mam pomysłu na opisanie każdej rubruczki ;P Postawiłam więc na luźniejszą formę. Mam nadzieję, ze się kochane nie obrazicie 😀 Zmieniłam zdanie, jednak nagłóweczki będą 😛 Jak to mówią, kobieta zmienną jest 😀

Tylko i wyłącznie Biedronka i to okresowo – była gazetka, był tusz, później już go raczej nie będzie, chyba że za rok. Dostępność niby na minus, ale każdy ma blisko Biedronkę, więc jak był to mógł kupić – to już jest plus :p

8,99 złotego z tego co pamiętam. Naprawdę niezła cena w stosunku do jakości. Ale o jakości to już niżej 😀

Ciut za rzadka, ale nie na tyle, żeby strasznie zlepiać rzęsy. Moim zdaniem jak na początek użytkowania całkiem okej, potem pewnie troszkę zgęstnieje.
Przyjemne dla oka, łatwo je odszukać w kosmetyczce ze względu na kolor. Satynowe, ładnie się prezentuje. Małe i zgrabne, nie odkręca się samo. Szczoteczka sylikonowa z którkimi włoskami/wypustkami. Nie dziubie w oczy, łatwo się nią maluje.

W opakowaniu znajduje się 9 gramów produktu.
U mnie wytrzymuje cały dzień bez robienia efektu pandy, sinych oczu. Nie osypuje się. W nienagannym stanie prezentuje się calutki dzień.

Dla ciekawskich na zdjęciu niżej.
Jak dla mnie jest to bardzo fajny produkt za śmiesznie niską cenę. Nie osypuje się, fajnie podkreśla rzęsy i przyciąga uwagę. Idealny na lato – ja w tym okresie jestem minimalistką jeśli chodzi o makijaż i rzadko maluję oczy. Wtedy ten tusz sprawdza się idealnie jako uzupełnienie – nie musze się martwić tłustymi powiekami i zrolowanym cieniem. Jeśli miałabym go jeszcze raz kupić, to na pewno bym się zdecydowała na jego kupno. Jak dla mnie hit lata! 😀 Szczoteczka jest w porządku, mógłby być jedynie trochę gęstszy – łatwoej byłoby mi nim wtedy operować nakładając go na rzęsy.

 9/10
Pewnie nie, ale tylko z tego względu, że nie potrzebuję dwóch opakowań – tylko by się zmarnowało :C
Niżej dużo zdjęć, gdyż chciałam pokazać jak tusz prezentuje się na rzęsach.

Rzęsy bez tuszu.

Jedna warstwa tuszu.

Dwie warstwy tuszu.

Mam nadzieję, ze post Wam się podobał, mimo że zdjęcia nie są najpiękniejsze :C
Lubicie takie ekstrawaganckie kosmetyki czy stawiacie na klasykę? Macie podobny gadżet w swojej kosmetyczce?
Pozdrawiam
Uncategorized

Makijaż dzienny wykonany za pomocą paletki Sleek – Oh so special

13 kwietnia 2014
Hej 😀
Jak już wiecie mam nowe pędzle i zaczął się okres jarania nimi. Jako, że w weekend się nie maluję wczoraj nie miałam jak ich przetestować 😛 Dzisiaj, z racji święta (Niedziela Palmowa jakby ktoś nie wiedział :P) i mojego wyjścia z domu postanowiłam się umalować z ich pomocą :3 Jestem totalnym nowicjuszem – to moje pierwsze pędzle, pierwsza paletka, nigdy się tak nie malowałam, więc krytyka mile widziana 🙂 Oczywiście ta konstruktywna 😛 
PS Wybaczcie mi moje „nieokiełznane” brwi, ale ja nienawidzę, gdy kosmetyczka mi je wyskubuje na cienki pasek – już wolę swoje naturalne 😀
Przejdźmy do rzeczy 😀
Po pierwsze moja twarz wcale nie wygląda tak idealnie jak na zdjęciach – moja lustrzanka żyje ze mną w zgodzie i pięknie tuszuje wszystkie niedoskonałości 😀 
W dzisiejszym makijażu użyłam:
-Loreal True Match Mineral w odcieniu Ivory Rose (N1 z tego co pamiętam)
-Loreal Nude Magique BB Powder w odcieniu Clair – dla cery jasnej
-Cień z palety Sleek Oh so special- Celebrate w zewnętrzym kąciku
-Cień z palety Sleek Oh so special- Gateau na całej powiece
-Tusz do rzęs Loreal Volume Milion Lashes Extra Black
Jak widzicie nie używam zbyt wielu kosmetyków, ale uważam, że moja cera jest jeszcze młoda i powinna sobie odpoczywać. Do tego nie jestem ekspertem i dopiero rozwijam swoje makijażowe skille 😛 Cienie wyglądają na trochę wyblakłe, bo nie mam bazy pod nie, ale z pewnością, kiedy juz uzbieram pieniądze, się w nią zaopatrzę 😀
Podoba Wam się? Coś trzeba zmienić? Czekam na wasze opinie :3
Pozdrawiam
Uncategorized

[RECENZJA] Sleek Oh so special – DUŻO ZDJĘĆ

21 marca 2014
Hej !
Tak jak obiecałam przychodzę do Was z recenzją 😀 Mega recenzją, bo zdjęć jest mnóstwo. Dlaczego? Dlatego że nie byłam w stanie uchwycić piękna niektórych z tych cieni, a są one naprawdę warte uwagi 😀 Zapraszam do czytania i oglądania.
Oh so special to moja pierwsza paletka Sleeka . Miałam wiele obaw kupując ją, nie mogłam się zdecydować którą wybrać, ale w końcu padło na tą. W paletce znajdziemy zarówno cienie matowe jak i cienie satynowe… Brokatowe one nie są, więc przyjmijmy, że satynowe. Od różu, po brązy, szare i czarny. Paletka idealna dla osób o jasnej karnacji, blondynek. Tych, które lubią takie dosyć jasne odcienie. Można dzięki niej stworzyć zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy.

Paletka zapakowana jest w estetyczny kartonik. Gdy wyjmiemy ją z pudełeczka naszym oczom ukazuje się matowe, czarne pudełeczko, które niestety szybko się rysuje . W środku mieści się aplikator, 12 cieni w dwóch rzędach po 6 oraz lusterko, które jest dosyć duże.
Po otwarciu widzimy plastikową karteczkę z nazwami cieni – fajny pomysł, mi się podoba 😀 Dodatkowo jak położymy karteczkę lusterko tak bardzo nam się nie brudzi. Jak widać każdy cień ma inną nazwę.
 

Bow – bardzo jasny cień, prawie niewidoczny, może być używany do wyrównywania koloru powieki albo jako cień bazowy. Jest to cień matowy.
Organza – jeden z moich 3 ulubionych cieni z tej paletki. Ślicznie się mieni, w słońcu złoty w cieniu cielisty, zbliżony do naturalnego koloru skóry. Jest satynowy, intensywnie iskrzący i dobrze napigmentowany.
Ribbon – różowy, matowy cień, dobrze napigmentowany, suchy, troszkę się osypuje. Ładnie prezentuje się przy niebieskich oczach.
Gift Basket – brąz przełamany złotem, również satynowy. Bardzo ładny odcień, można stopniować jego intensywność. Fajnie się mieni, nie osypuje się.
Glitz – metaliczny, iskrzący szary, idealnie podkreśla niebieską tęczówkę. Świetnie napigmentowany, nie osypuje się, nie robi plam, jest kremowy.
Celebrate – zdecydowany numer 1 obok jeszcze innego w tej palecie. Piękny odcień, rzadko spotykany. Ciemna śliwka wyglądająca na czarny, w słońcu zmienia się w różowy. Nie osypuje się i łatwo się nakłada.
Pamper – róż złamany delikatnie pomarańczem, matowy. Pigmentacja jest średnia, ale można uzyskać nim fajny efekt. Delikatnie się osypuje.
Gateau – mój kolejny numer 1, nazywam go Golden Rose. Dlaczego? Jest różowy, ale pięknie mieni się na złoto, zależy jak na niego patrzymy. Idealna konsystencja, łatwo się nakłada a jego blask nie znika bardzo długo.
The Mail – karmelowy, matowy brąz, średnio napigmentowany, ale ciekawy odcień.
Boxed – ciemny brąz, matowy – można go stosować nawet do podkreślania brwi, fanie prezentuje się w załamaniu. Można zwiększać jego intensywność poprzez dodawanie kolejnych warstw.
Wrapped Up – brąz przełamany kolorem bordowym, chłodny, matowy, świetnie prezentuje się w załamaniu. Ciekawy odcień, również można dostosowywać jego intensywność.
Noir – najlepiej napigmentowany matowy cień – głęboka czerń, pięknie podkreśla linię rzęs. Delikatnie się osypuje, ale jakoś bardzo mi to nie przeszkadza.
 
Pigmentacja cieni jest dobra, ale najlepiej napigmentowane są te iskrzące. Wszystkie łatwo współpracują i przyciągają uwagę.
 
Teraz mnóstwo swatchy. Jest ich tak dużo, bo chciałam w pełni oddać to, jak fajne są te cienie. Zapraszam do oglądania. Swatche są robione w kolejności,w  jakiej cienie sa ułożone w paletce.
 

Paletka ta kosztowała 37,50. Jak na taką jakość nie jestem zawiedziona, że się na nią skusiłam. W  sumie był to prezent od chłopaka i jestem z niej zadowolona. I to bardzo. Cienie ładnie podkreślają moje oko (niebieskie) i świetnie współgrają z moją bladą cerą. SZCZERZE POLECAM, a sama na pewno skuszę się na inną od Sleeka.
Miałyście kiedyś okazję testować? A może macie ją w swojej kolekcji? Lubicie Sleeka?