Wybrany tag

o mnie

LIFESTYLE

23 FAKTY O MNIE NA 23 URODZINY!

10 września 2018
23 fakty o mnie, książki które lubię i polecam

Hejka!

Dawno nie opowiadałam Wam o sobie – w ostatnich miesiącach skupiałam się głównie na kosmetykach, a mniej na części lifestyelowej bloga. Wiem, że po przeniesieniu bloga na wordpressa straciłam wielu starych czytelników i zyskałam nowych, dlatego miło byłoby się Wam jeszcze raz przedstawić i napisać o sobie kilka ciekawostek.

Z okazji moich 23 urodzin chcę podzielić się z Wami bardziej, lub mniej oczywistymi faktami na mój temat. Urodziny obchodziłam 7 września, więc kilka dni temu, ale nic nie szkodzi – mam nadzieję, że wybaczycie mi to opóźnienie. A teraz, bez przedłużania, zapraszam na garść ciekawostek.

Czytaj dalej

Uncategorized

TAG | 3 FIKCYJNE POSTACIE, Z KTÓRYMI SIĘ UTOŻSAMIAM

9 maja 2017
fikcyjne postacie, z którymi się utożsamiam
Hej!
Jest niedziela (EDIT – jest wtorek, już jestem po kole :P), ja powinnam była się wczoraj uczyć, ale średnio mi to wyszło – piękna pogoda za oknem sprzyjała przebywaniu na zewnątrz, a Mazury bez grilla, to nie Mazury 😛 (za to w Białymstoku wczoraj była powódź i można było pływać po drogach xD)
Wracając do temu bloga wydaje mi się, że ostatnio skupiłam się na kosmetycznych wpisach, recenzjach, a zabrakło mi tu jakiejś odskoczni od tematu beauty.
Wiele tagów pojawiło się już na łamach tej strony, a ja chyba nie jestem na tyle kreatywną osobą, żeby wymyślić nowe, które nie pojawiły się jeszcze w sieci. Wpadłam jednak na pomysł, żeby przybliżyć Wam z jakimi postaciami z książek lub filmów się utożsamiam – wydaje mi się, że to ciekawy sposób na poznanie mnie z innej strony. Może dowiecie się o mnie czegoś, co wcześniej nie przyszłoby Wam do głowy – myślę, że to rozwiązanie jest ciekawe i wiele z Was się tym wpisem zainteresuje (mam nadzieję :P). Jeśli Was zaintrygowałam – zapraszam dalej!


YENNEFER | „WIEDŹMIN” A. SAPKOWSKIEGO 

Postać tę pokochałam od momentu, kiedy pojawiła się w opowiadaniach, na serii Wiedźmin natomiast kończąc. Towarzyszy mi w książkach i grach. Jest nieco mylnie oceniana przez osoby, które nie zapoznały się z pisanym źródłem.

Yennefer to czarodziejka, jakie więc cechy mogłabym mieć z nią wspólne? Na pewno to, że na pierwszy rzut oka wydaje się chłodna i wyrachowana, a przez niektórych uważana jest nawet za wredną, natomiast dla rodziny i bliskich jest w stanie poświecić nawet życie – też jestem taką osobą. Podobnie jak ona znam swoją wartość i uparcie dążę do celu. Czy pachnę bzem i agrestem? Może niekoniecznie, liliowych oczu też nie mam, za to lekko za duży nos idealnie wpisuje się w mój kanon piękna 😛

arwena lotr lord of ther rings tolkien

ARWENA | „WŁADCA PIERŚCIENI” J.R.R. TOLKIENA

Twórczość Tolkiena towarzyszy mi od dziecka, to tata zaszczepił we mnie miłość do fantasy. Pisałam to tu wielokrotnie i napiszę jeszcze raz – jestem mu za to wdzięczna. Zawsze czułam się elfem, jako mała Natalia wiele czasu spędzałam w lesie – ba, praktycznie w nim mieszkałam. Otaczająca mnie przyroda robiła na mnie ogromne wrażenie i tak wyrosła pasja do biologii, z czego później wyszło dążenie to osiągnięcia jednego z najważniejszych celów w moim życiu – dostanie się na medycynę.
Z czym kojarzą mi się te fantastyczne postacie? – z bladą cerą, skośnymi uszami (których niestety nie mam) i wielką gracją. tego ostatniego chyba też nie posiadam, bo potrafię się potknąć o swoje nogi, ale jak stoję w miejscu wcale tak źle nie wyglądam 😛 Słynęły też ze swoich czystych wnętrz i myślę, że gdzieś w głębi taka jestem – staram się nie zazdrościć, nikomu źle nie życzyć i skupiać się na poprawianiu swoich wad, a nie wytykaniu ich innym. Jak każdy człowiek mam dni słabości, ale nie uświadczycie u mnie wylewania błota, na pewno nie na forum publicznym. Niedawno, broniąc dobrego imienia pewnych osób sama zostałam „zhejtowana” – czasem zastanawiam się – po co mi to było? Chyba tak już jest, ktoś musi być obrońcą uciśnionych 😛
Od elfów wzięła się też nazwa mojego bloga. Po kilku latach jego prowadzenia zaczęła mi się wydawać infantylna, ale po kilku tygodniach przemyśleń stwierdziłam, że elfy tak głęboko we mnie siedzą, ze w blogosferze nie mogę być już kimś innym. Poza tym – ile z Was kojarzy mnie z tymi stworzeniami? Według Was jestem Naczelnym Elfem Blogosfery? 😛

snowhite królewna śnieżka baśnie braci grimm


KRÓLEWNA ŚNIEŻKA | „BAŚNIE” BRACI GRIMM



Nadal jestem bardzo bladą osobą i znalezienie podkładu w odpowiadającym mi kolorze w drogerii graniczy z cudem, ale kiedyś byłam prawdziwą Królewną Śnieżką. Filigranowa budowa, jasna karnacja, ciemne włosy i czerwone usta – czy do opisu potrzebne jest coś więcej? Tak na marginesie – pewnie nie zapadłabym w śpiączkę po zjedzeniu jabłka, bo zawsze obieram je ze skórki 😛 Brakuje mi też siedmiu krasnoludków, ale zamiast nich w skład kompanii wchodzą dwie kotki – robią tyle samo rozgardiaszu, więc to też się liczy 😛

Teraz nie mam już tak jasnej karnacji jak kiedyś, ale nadal mam w sobie trochę z księżniczki Disneya. O ile na co dzień twardo stąpam po ziemi i nie jestem marzycielką i romantyczką, tak zdarzają mi się dni, kiedy myślę o zamku (ewentualnie willi z basenem) i księciu na białym rumaku. Chyba każda  z nas tak ma, szczególnie kiedy nadchodzi PMS 😛

Mam nadzieję, że trochę lżejszy post z dużą dawką humoru Wam się spodoba 🙂 Mi po napisaniu nie przypadł do gustu, ale często jestem wobec siebie zbyt krytyczna, więc ostatecznie postanowiłam wypuścić go na  światło dzienne 😛
Z czym lub kim Wam się kojarzę? Jak moglibyście mnie opisać? Do jakiej postaci porównałybyście siebie?
Pozdrawiam :*

Uncategorized

DLACZEGO MNIE NIE BYŁO? | REKRUTACJA | WAKACJE | BLOGOWY DETOKS

15 lipca 2016

Hej!
Dawno mnie tu nie było, a wczoraj na Instagramie (jeśli mnie jeszcze nie obserwujecie – zapraszam :P) ogłosiłam, że wracam z pisaniem postów na bloga.  Jeśli chcecie poczytać trochę „prywaty”, której na tym blogu jest coraz mniej, albo interesuje Was, co działo się u mnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy – zapraszam z kawą i ciastkiem 😀

Jak wiecie od lipca tamtego roku miałam (i nadal mam) długie wakacje – chyba najdłuższe w moim życiu. Myślałam, że podczas urlopu dziekańskiego będę gdzieś pracować, ale mieszkam na takim odludziu, że nie mogłam nic dla siebie znaleźć… Najbliższe miasta mam oddalone o 25  i ponad 40 kilometrów, więc na codzienne dojeżdżanie zmarnowałabym mnóstwo paliwa. Okazało się, że i tak jestem potrzebna w domu – ktoś musiał sprzątać, gotować i zajmować się babcią – tak zostałam kurą domową.
Do października miałam totalną labę jeśli chodzi o naukę – postanowiłam odpocząć i dać moim szarym komórkom chwilę wytchnienia po sesji. Na jesieni zaczęłam chodzić na cotygodniowe korepetycje z chemii – potarzałam najtrudniejsze tematy, a to, co mogłam przyswoić sama, przypominałam pomiędzy kolejnymi „sesjami” – w domu. Do końca grudnia udało mi się nadrobić braki, później zajęłam się ostatnimi powtórkami. Najwięcej czasu poświęcałam na robienie zadań i czytanie podręczników – notatek robiłam niewiele – praktycznie ograniczyłam się do chemii organicznej – były dla mnie stratą czasu. 
Tak mijał mi czas do 13 maja. Tego dnia napisałam maturę, wyszłam zadowolona i od tamtego momentu miałam cichą nadzieję, że medycyna będzie stała dla mnie otworem. 
Jestem osobą, która dusi w sobie wiele negatywnych emocji, dlatego po roku miałam czasem serdecznie wszystkiego dość. Najbardziej w kość dawała mi się babcia – nie możemy sobie z nią poradzić, a jeśli ktoś z Was ma kontakt (24h/7 dni w tygodniu) z osobą chorą na demencję – wie o czy mówię. Tuż przed ogłoszeniem wyników matury moja „cierpliwość” sięgnęła zenitu.
Zamknęłam się w sobie, całymi dniami siedziałam w książkach albo grałam w Wiedźmina. Z utęsknieniem czekałam na lipiec – miałam zaplanowane kilkudniowe wakacje z Mateuszem, które miały być dla mnie resetem – NA SZCZĘŚCIE TYM BYŁY.
Po odebraniu wyników kamień spał mi z serca. 88% – nawet nie spodziewałam się, że egzamin pójdzie mi tak dobrze. Żałuję, że nie składałam papierów na więcej uczelni – w Białymstoku i w Bydgoszczy się dostałam i mam teraz dylemat, które miasto wybrać 😛

Na wakacjach odpoczęłam, mam nowe pomysły i chcę wykorzystać ten wolny czas, który mi jeszcze pozostał. Mam nadzieję, że ten blog nie umrze, ale na pewno nie będę dla niego nadwyrężać swoich sił – w końcu nauka jest najważniejsza.

Blogowy detoks był mi bardzo potrzebny. Po kilku dniach przerwy mam ochotę pisać, nie mam problemy z ubieraniem myśli w słowa, co rusz przychodzą mi do głowy nowe pomysły. Pisze mi się lekko i przyjemnie, a to chyba o to w tym najbardziej chodzi. O to, żeby czerpać z blogowania przyjemność.
Zgadzacie się z przemyśleniami z ostatniego akapitu? Wy też zamierzacie sobie zrobić przerwę od blogowania?
Pozdrawiam 🙂