Wybrany tag

nauka

Uncategorized

ROK WOLNEGO | GAP YEAR | URLOP DZIEKAŃSKI | PLUSY I MINUSY | CZY WARTO?

1 października 2016

Część!
Rok akademicki niedługo się rozpoczyna, a wiem, że pewnie część z Was czeka jeszcze na ostatnie wyniki rekrutacji. Sama byłam dwukrotnie w podobnej sytuacji i wiem, jak ciężko jest z faktem, że nie dostało się na wymarzone studia. Jestem doskonałym przykładem tego, że upór pokonuje nawet niezależne od nas przeciwności losu – po trzecim podejściu do matury jestem w końcu na wymarzonej medycynie.
Po drodze zaliczyłam moją „studiową” alternatywę – farmację. Później był rok wolnego w domu. Czy Gap Year to zło? Czy dwa stracone lata to życiowa porażka? Postaram się w tym poście rozwiać Wasze wątpliwości, więc jeśli ten temat Was dotyczy – zapraszam do dalszej części posta 🙂

Czym w ogóle jest tzw. „gap year”?
Gap year to rok wolnego od szkoły czy studiów. Najczęściej decydują się na niego osoby, które napisały maturę, a chcą dokładniej przemyśleć plany na najbliższe lata, spełnić marzenie o zagranicznych podróżach, odpocząć, albo po prostu uczyć się i poprawić wyniki egzaminu. To okres, w którym możemy robić to, co się nam żywnie podoba. Wiele osób decyduje się wtedy na pracę i spełnienie zachcianek, albo odłożenie pieniędzy potrzebnych na czesne. Przyczyn jest wiele – skutek ten sam – mamy rok wolny od zajęć.
Po co istnieje gap year? Przyczyny jego podjęcia.
  • Odpoczynek
Każdy z nas wie, że studia nie są lekkim kawałkiem chleba. Jest o wiele łatwiej, kiedy mamy kogoś, kto nam pomoże – i finansowo i psychicznie. Gorzej z nami, jeśli musimy uczyć się, opiekować się mieszkaniem i pracować – samodzielność nigdy nie była łatwa. Wiem, że czarne myśli o tym, że sobie nie poradzimy potrafią dołować. Jeśli boicie się, że przez następne 5 czy 6 lat nie znajdziecie dla siebie wolnej chwili – może warto zainwestować rok, żeby naładować akumulatory?
  • Praca
Tak jak wspomniałam wyżej, nie każdy ma możliwość życia na garnuszku rodziców. Nie każdy kierunek można zaliczyć jako wieczorowy (zaoczny) i nie na wszystkich da się w międzyczasie pracować – a przynajmniej nie tak, żeby zarobić na życie. Przez rok można odłożyć całkiem sporą sumę, którą później będziemy mogli przeznaczyć na edukację, lub utrzymanie na studiach. 
  • Podróże
Zawsze chciałam pojechać gdzieś za granicę, sama, ale niestety za bardzo się boję 😛 Wiele osób decyduje się jednak na spełnienie marzeń i wyjeżdża w miejsca, które najbardziej te osoby interesują. Zwiedzanie można przecież połączyć z pracą, a jak powszechnie wiadomo – czego byśmy nie robili – za granicą zarobimy więcej. Sama mam w planach wyjazd w przyszłe wakacje – mam sporo zachcianek i krajoznawczych planów – mam nadzieję, że w końcu się spełnią 😀 
  • Nadrabianie zaległości

Nie każdemu matura za pierwszym razem wychodzi tak, jakby sobie tego chciał. Jak wspomniałam we wstępie sama jestem doskonałym tego przykładem. Zmiana systemu rekrutacji, nowa matura, to wszystko sprawiło, że nie dostałam się na ten kierunek, na który chciałam. Rok wolnego poświęciłam na nadrobienie zaległości z chemii – maturę poprawiłam łącznie o 20 % – niektórzy twierdzą, że się nie da. Owszem, da się 😀

  • Nauka

 I nie chodzi mi tu o powtarzanie materiału, a o naukę czegoś nowego. Dla jednych może to być pływanie, dla drugiego szlifowanie języków obcych. Przez rok można wiele osiągnąć i może to będzie dla Was motorem do pracy nad sobą?

  • Czas na przemyślenie decyzji o kierunku studiów

 Nie każdy ma tak sprecyzowany plan jak ja. Życie wystawia nas na różne próby, więc niczego nie możemy być pewni. Wybór kierunku wcale nie jest łatwą sprawą – na dzisiejszym uczelnianym rynku jest ich tak wiele, że czasem ciężko się zdecydować – tym bardziej jeśli kilka oscyluje w granicach naszych zainteresowań.

Czy żałuję dwóch „straconych” lat?
Nie. Moim zdaniem wiele nauczyłam się będąc na studiach, a później w domu. Wiem, jak radzić sobie sama, jak gotować, prać, sprzątać, uczyć się do egzaminów i ŻYĆ 😀 Ci, którzy nie są studentami – uwierzcie mi na słowo, że to wszystko jest możliwe, nawet znajdzie się jeszcze czas wolny, który będziecie mogli zagospodarować w dowolny sposób.
Na farmacji poznałam moją najlepszą przyjaciółkę (Oliwia ♥), która jest ze mną na dobre i na złe – nawet wtedy, kiedy musi mi powiedzieć, że wyglądam w czymś brzydko 😛 Zobaczyłam, że studia i samodzielne mieszkanie wcale nie są takie straszne i przy odrobinie samozaparcia da się spędzać na nich przepiękne chwile. 
Rok w domu nauczył mnie pokory – musiałam opiekować się chorą babcią, z którą było mi naprawdę ciężko. Był płacz, były łzy, ale udało się. Niektórzy stwierdzą pewnie, że leżałam rok do góry brzuchem – powiem szczerze, że dopóki nie napisałam matury i nie dostałam się na medycynę – nie odpoczywałam. Ale nie to jest najważniejsze – może i jestem starsza od mojego roku o 2 lata, ale też bogatsza w wiele doświadczeń, których oni przeżyć nie mogli.
Czy warto wziąć gap year? Czy może jednak kierunek awaryjny?
Alternatywą dla medycyny była dla mnie zawsze weterynaria. Historia, dlaczego na niej nie wylądowałam jest bardzo śmieszna, a niektórym może się wydawać dziwna i pokazywać moje infantylne usposobienie 😛 Po prostu przeraziło mnie rozwinięcie skrótu SGGW – stwierdziłam, że na gospodarskiej uczelni uczyć się nie będę 😛
Farmacja jest kierunkiem medycznym natomiast same studia i późniejsza praca nijak mają się do bycia lekarzem. Dlatego mój kierunek awaryjny nie zaspokoił moich oczekiwań i z niego zrezygnowałam.
Jeśli wahacie się co do kierunków pobocznych albo jesteście nastawieni na konkretny kierunek, a matura po prostu Wam nie wyszła – zostańcie w domu. Spokojnie starczy Wam czasu i na pracę, i na naukę, a z doświadczenia wiem, że to co jest na studiach nijak ma się do egzaminu dojrzałości, a większość przedmiotów i tak ciężko jest przepisać.
Podsumowując – gdybym mogła cofnąć czas – chyba nic bym nie zmieniła. Farmacja była dla mnie fajnym doświadczeniem, nauczyłam się, że sesja, mimo tego że ciężka, nie jest nie do pokonania, a poprawka nie jest niczym strasznym i hańbiącym.
Co Wy myślicie o braniu wolnego po maturze? Jesteście za, czy przeciw? Studiujecie, macie to za sobą, czy nauka na uniwersytecie jest jeszcze przed Wami?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

Jak studiować i nie zwariować? – post o studiach na farmacji

7 marca 2015

Hej!
Kilka osób pisało do mnie i pytało się jak to w końcu jest na tej farmacji – przecież jest to jeden z najbardziej prestiżowych kierunków studiów, zarówno w Polsce jak i na całym świecie. Każdy (ja również tak miałam) boi się, że sobie nie da rady, że „zawali” przy pierwszym podejściu. Wybrałam kilka najczęściej powatarzających się pytań i już śpieszę z pomocą 🙂 Nie uważajcie mnie za guru, gdyż uczę się tu tak naprawdę tylko pół roku – będę starała się to wyjaśnić z mojej perspektywy, a nie oczami osób z wyższych roczników. Jeśli jesteście ciekawi – zapraszam do czytania :3

1. JAKIE PRZEDMIOTY MATURALNE NALEŻY WYBRAĆ ZDAWAĆ, ABY W OGÓLE MIEĆ SZANSE DOSTAĆ SIĘ NA FARMACJĘ?
Jako że jest to nauka ściśle związana z medycyną, również na ten kierunek trzeba zdawać obowiązkowo biologię lub chemię. Jako drugi przedmiot można wybrać jeden z tych dwóch i dodatkowo matematykę czy fizykę. Wszystkie wybrane przedmioty należy zdawać na poziomie rozszerzonym. Wtedy mamy pewność, że jest dla nas szansa w proceie rekrutacyjnym. Przedmioty maturalne zdawane na poziomie podstawowym, liczone są razy 0,5, więc wtedy zamykamy sobie drzwi przed pójściem na wymarzone studia. W takim wypadku możemy otrzymać tylko połowę maksymalnej liczby punktów, a to nie wróży nic dobrego.
2. PROGI PUNKTOWE.
Progi punktowe oznaczają mniej więcej tyle, że jest to najniższa licza puktów, z jaką osoba dostała się na dany kierunek na studia stacjonarne (dziennie niepłatne). Na każdej uczelni próg jest inny, zależy to bowiem od studentów, którzy się tam zgłaszają. Na farmację progi te wynoszą około 135-137 punktów, najlepiej jest jednak mieć te kilka procent w zapasie, bo może okazać się, że się nie załapaliśmy. Na studia dzienne niestacjonarne, czyli płatne za semestr (około 14 000 rocznie) próg ten jest bardzo niski bo wynosi około 85 punktów.

3.ILE TRWA ROK AKADEMICKI? KIEDY MOŻNA SPODZIEWAĆ SIĘ WOLNEGO? ILE DNI WOLNYCH MAMY W TYGODNIU?
Zacznę od pierwszego pytania. Rok akademicki trwa tradycyjnie, czyli od października do czerwca, a niektóre porawki trwają nawet do września. Wolnego jest trochę mniej niż w liceum, przynajmniej moim zdaniem. Pierwsze dłuższe wolne to tak naprawdę święta Bożego Narodzenia, Ferie? Nie ma :C Zależy jak rozłożą się egzaminy w sesji – można oczekiwać około tygodnia wolnego, czasem jest mniej, czasem więcej. Następnie kilka dni na Wielkanoc, potem majówka i już niedaleko do wakacji.  Wakacje trwają 3 miesiące.
Podczas tygodnia mamy oczywiście wolne weekendy. W pierwszyms semestrze miałam co 2 tygodnie wolny piątek, teraz mam co tydzień wolne piątki, i od kwietnia poniedziałki, nie mogę więc narzekać na ten długi weekend 😛

4. ILOŚĆ ZAJĘĆ, PRZEDMIOTÓW.
W pierwszym semestrze miałam:
-Anatomię
-Biofizykę
-Biologię i genetykę
-Chemię ogólną i nieorganiczną
-Historię filozofii
-Język łaciński
-Matematyka
-WF
-2 fakultety – Chemia leków przeciwnowotworowych interkalujących do DNA i metody badania oddziaływań związek – DNA i Zajęcia fakultatywne: Telemedycyna i teleopieka medyczna.
Jest to więc 10 przedmiotów, co dawało zajęcia w miarę normlnych porach 😛
W semestrze letnim mam:
-Botanikę
-Chemię ogólną i nieorganiczną
-Język angielski
-Język łaciński
-Psychologia
-Socjologia
-Statystyka
-WF
-2 fakultety – Biogerontologia – podstawy biologii starzenia komórek i organizmu człowieka i Ocena statystyczna i walidacja metod stosowanych w analizie leków.
W tym semestrze mam tyle samo przedmiotów, jednak ich czas jest dużo dłuższy. Przykładowo – wtorek mam cały zawalony i od 7 do 21 siedzę na uczelni :C 

5. ILOŚĆ NAUKI, CZAS NA HOBBY, ILOŚĆ KOLOKWIÓW I EGZAMINÓW.
Moim zdaniem jest to indywidualna kwestia. Ja na naukę poświęcam niewiele czasu i mogę poświęcać się także innym moim ulubionym zajęciom – piszę bloga (coraz bardziej regularnie), czytam książki, gram, spotykam się z przyjaciółką ( Oliwia <3 ), wychodzę na zakupy. Mam czas zrobić sobie obiad, wyjść do Biedronki 😛 Do kolokwiów czy egzaminów uczyłam się weekend przed i dałam radę pozaliczać wszystko. Nie powiem, że nie słuchałam na wykładach i ćwiczeniach, bo to nieprawda, ale żeby usiąść i kuć 2 tygodnie przed – tego u mnie byście nie spotkali 😛 Moim zdaniem zawsze można usiaść co weekend i uczyć się po trochu i na pewno również da się radę. Co do ilości prac pisemnych – trochę tego jest. Na początku semestru jest tego niewele, a później potrafią być 3 w tygodniu. Egzaminy w sesji – miałam 3, teraz będzie więcej. Da się jednak to ogarnąć, bo mamy kilka dni an naukę do każdego z nich –  nie ma tak, że są one z dnia na dzień.
6. CZY PODOBAJĄ MI SIĘ TE STUDIA?
Na farmację trafiłam troszeczkę z przypadku 😛 Zawsze marzyłam o medycynie (i nadal marzę). Moim planem awaryjnym od liceum była weterynaria. Jednak przy skłądaniu papierów ostatecznie zrezygnowałam z weterynarii na rzecz farmacji. Muszę wam powiedzieć, że farmacja nie jest alternatywą dla osób, które chciały iść na medycynę. Przedmioty może i są podobne, ale są inne wymiary godzinowe i zakresy programów. Studia nie są nudne, perspektyw jest dużo ( farmacja nie równa się apteka). Za granicą farmaceuci są nawet traktowani jak lekarze rodzinni – istnieje opieka farmaceutyczna. Nawet w Polsce, w aptece zarobki nie są złe, więc nie ma co się martwić o swoją przyszłosć. Taka praca ma nawet swoje zalety – mniejszy stres, sterylne warunki, nie trzeba harować od rana do nocy. Wiele osób walczyło nawet o moje miesce i twierdziło, że nie powinnam iść na takie studia, skoro i tak chcę odejść po roku 😛 Ludzie się o te miejsca kłócą 😛 
Moim zdaniem jeśli ktoś interesuje się bardziej chemią niż biologią i nie chce pracować w szpitalu jako lekarz czy jako weterynarz jest to dla niego dobra alternatwa. Osobiście, jeśli nie uda mi się poprawić matury na pewno nie będę płakać 😛

Podobają Wam się takie posty? Chcielibyście usłyszeć jeszce coś, o czym zapomniałam?
Pozdrawiam :3