Wybrany tag

Najel

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

MARSYLSKIE.PL | NAJEL | 1802 LE CHATELARD | SARYANE

7 września 2018

Najel, mydło Aleppo z błotem z Morza Martwego, 1802 Le Chatelard, olejek eteryczny eukaliptus, Saryane, naturalny dezodorant - ałun w sztyfcie

Cześć!

Czy Wam też wrzesień kojarzy się z piękną, złotą jesieni? Czuję, że powoli nadchodzi ta aura, która wymaga od nas zakładania swetrów, gromadzenia dużej ilości książek i picia hektolitrów herbat. By jednak przywrócić Wam choć odrobinę lata – napiszę dziś o sierpniowej, iście wakacyjnej paczce do drogerii marsylskie.pl – wspomnę o kolejnym mydełku aleppo z Najel (z błotem z Morza Martwego), o tym, czy ałun Saryne się u mnie sprawdzał oraz o tym, jakie zastosowanie znalazłam dla olejku eterycznego z eukaliptusa od 1802 Le Chatelard. Zaciekawiłam Was? Zapraszam na mini recenzje i analizy składów.

Czytaj dalej

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

MARSYLSKIE.PL | PULPE DE VIE | NAJEL | VIANEK | MYDŁO MARSYLSKIE

9 lipca 2018
marsylskie.pl prezentacja paczki ambasadorskiej pulpe de vie, najel, le chatekard 1802, vianek

Hej!

Kolejny miesiąc – kolejna paczka ambasadorska od Mydlarni marsylskie.pl. Ostatnio, albo przez piękną, albo depresyjną pogodę w ogóle nie miałam ochoty siadać do bloga – mimo tego, że pisanie sprawia mi przyjemność – sesja mnie w tym roku zmęczyła.

Poza tym czeka mnie na blogu sporo zmian i pracy, głównie w kwestii technicznej – ciężko jest mi się do tego zabrać, co dodatkowo mnie demotywuje… Ale – kończąc narzekania, przejdę szybko do prezentacji zawartości paczki i przeanalizowania składu tych kosmetyków. Jesteście ciekawi, co znalazło się w niej tym razem? Podpowiem tylko, że czerwiec był miesiącem, któremu przyświecały róże. Zapraszam!

Czytaj dalej

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

MARSYLSKIE.PL | NAJEL | PULPE DE VIE | MYDŁO MARSYLSKIE

25 maja 2018
marsylskie.pl, krem brązujący do twarzy pulpe de vie, peeling gommage Najel, mydło lawendowe aop

Hej!

Jeśli uważnie śledzicie moje facebookowe poczynania mogliście spodziewać się podobnego wpisu. W maju udało mi się zostać ambasadorką tej drogerii z naturalnymi produktami i będę miała przyjemność co miesiąc, aż do końca roku, pokazywać Wam organiczne, ciekawe nowości, z którymi być może nie mieliście okazji zetknąć się na innych blogach.

Dziś przychodzę by pokazać Wam majową paczkę, w której znalazły się trzy uniwersalne kosmetyki – krem brązujący do twarzy Pulpe de Vie, mydło marsylskie AOP oraz orientalny peeling gommage do twarzy Najel. Zapraszam na krótkie recenzje i analizy składów! Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, czy taka opcja dla tego typu wpisów Wam się podoba.

Czytaj dalej

Uncategorized

HAUL COCOLITA | HAKURO | REAL TECHNIQUES | SLEEK | NAJEL

29 czerwca 2016

Cześć!
Na moim blogu dawno nie pojawił się żaden haul – głównie dlatego, że staram się minimalizować moje zapasy – robię to już kilka miesięcy, piszę Wam potężne denka, a końca i tak nie widać 😛 Z tego też powodu staram się nie odwiedzać drogerii ani nie buszować po sklepach internetowych – takie okazje kuszą, a ja nie chcę zamawiać tira przed ponowną przeprowadzką na studia 😛 Jeśli jesteście jednak ciekawi, jakie dobroci udało mi się kupić w czerwcu na stronie cocolita.pl – zapraszam do dalszej części posta 🙂

Zacznę od tego, co możecie zobaczyć tylko na pierwszym zdjęciu znajdującym się w tym poście. Bardzo lubię wykonywać makijaż gąbeczkami – jest to dla mnie najbardziej higieniczny sposób nakładania podkładu, korektora, a nawet sypkiego pudru. Nigdy nie wykroczyłam poza drogeryjny poziom – moimi pierwszymi były jajka z Ebelin, później próbowałam tych z Hebe, ale z marnym skutkiem (Ebelin były znacznie lepsze i… tańsze :P). Ostatnio głośno zrobiło się na youtubie o gąbeczce do makijażu z H&M – ją też przetestowałam i rzeczywiście jest najlepszą z tanich gąbeczek. Zapragnęłam czegoś więcej, a że nie maluję się tyle często, żeby sięgnąć po oryginalny Beauty Blender wybrałam Real Techniques. W cocolicie trafiłam  na świetną promocję. Gąbeczki w dwupaku kosztowały 41.90, co moim zdaniem jest naprawdę niską cenę. Używałam ich już kilka razy i muszę przyznać, że znacznie różnią się jakością od tańszych odpowiedników.
Drugim produktem, tym razem pielęgnacyjnym, jest mydło Aleppo z firmy Najel. Moje Aleppo z błotem z Morza Martwego jest już na wykończeniu, dlatego postanowiłam kupić kolejną kostkę. Postanowiłam wrócić do wariantu z olejem z czarnuszki, który ma wpływać pozytywnie na kondycję skóry trądzikowej. Nawet jeśli nie lubicie używać mydeł w pielęgnacji twarzy warto sięgnąć po nie podczas mycia pędzli. Aleppo jest niekwestionowanym zwycięzcą, jeśli chodzi o dopranie nawet największych brudasków. Całkiem spora kostka (100 gramów) kosztowała 13,90 zł.

Gratisem, który dostałam od drogerii w ramach prezentu do zamówienia jest paletka, którą możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej. To słynna Sleek – Storm, która swego czasu była hitem blogosfery. Z racji tego, że mam już wystarczającą ilość paletek do makijażu – przeznaczę ją na rozdanie 🙂

Głównym celem tego zamówienia były pędzle do makijażu. Od dawna marzyły mi się narzędzia do makijażu od Zoevy, ale jak na razie nie jest to moja półka cenowa – nie pracuję, nie zarabiam – nie będę naciągać rodziców 😛 Zdecydowałam się wziąć dobre, stare i sprawdzone już Hakuro. Jeśli chodzi o pędzle do twarzy wybrałam:
  • H50 – jako pędzel do nakładania podkładu i pudru.
  • H54 – jako pędzel do nakładania pudru i podkładu mineralnego
  • H14 – jako pędzel do nakładania rozświetlacza i bronzera
  • H24 – jako pędzel do nakładania różu
Używałam już każdej sztuki, każdą prałam i nie mam im nic do zarzucenia. Jestem prawie pewna, że tak jak pozostałe, które mam już w swojej kolekcji prawie 3 lata, będą mi dobrze służyć.

W swojej kosmetyczce miałam tylko 4 pędzelki do oczu, postanowiłam więc poszerzyć kolekcję, żeby móc czasem zmalować coś sensownego 😛 Wybrałam modele:
  • H79 – jako pędzel do blendowania cieni polecany przez RLM – to już moja druga sztuka
  • H74 – jako pędzel do blednowania cieni – moim zdaniem sprawdza się jeszcze lepiej niż tej wyżej
  • H76 – malutki pędzel ołówkowy do bardziej precyzyjnych czynności

Jak widzicie – tym razem skupiłam się na akcesoriach i udało mi się nie kupić kolejnych, niepotrzebnych kosmetyków. Przyznam, że było ciężko, ale na pewno nie jest to rzecz niemożliwa do zrealizowania. Jak zawsze polecam drogerię cocolita – mają fajne promocje, rabaty (mi to zamówienie udało się kupić 10% taniej) i spory asortyment. W ich ofercie są też kosmetyki naturalne oraz azjatyckie, za co bardzo ich cenię.

Co sądzicie o moim zamówieniu? Mam jeszcze pytanie – jakie dzienne kolory szminek M.A.C. są godne polecenia? Takie, które nie wpadają w brązy i beże 😉 Z góry dziękuję 🙂
Pozdrawiam:*