Wybrany tag

Molpharma

PROJEKT DENKO

PROJEKT DENKO | WRZESIEŃ 2017 | NATURALNIE

24 października 2017

Cześć!

Od ostatniego projektu denko minął już miesiąc, a mi udało się we wrześniu zużyć kilka ciekawych kosmetyków, o których chciałabym Wam opowiedzieć. Dziś znajdzie się tu wiele kosmetyków uznawanych za naturalne – czy się u mnie sprawdziły? Czy rzeczywiście mają tak dobre składy, jak chwali się nimi producent? Zapraszam na kilka mini recenzji – będzie i pielęgnacja, i kolorówka, wiec każda z Was znajdzie tu coś dla siebie 🙂

Czytaj dalej

Uncategorized

MOLPHARMA | MAZIDŁA KONOPNE | CZY ZNALAZŁAM DLA NICH ZASTOSOWANIE W MOJEJ PIELĘGNACJI?

1 września 2016

Hej!
Kilka dni temu pisałam Wam o duecie konopnym do włosów tej marki, teraz natomiast chciałam skrobnąć kilka słów na temat konopnych mazideł do ciała – regenerującego i rozgrzewającego. Nie spodziewałam się, że otrzymam te kosmetyki – byłam pewna, że w paczce znajdę tylko szampon i balsam do pielęgnacji włosów.
Skoro już je dostałam, postanowiłam sprawdzić, czy znajdę dla nich zastosowanie w mojej pielęgnacji ciała. Jesteście ciekawi, czy coś wymyśliłam? Jeśli tak, zapraszam do dalszej części wpisu 🙂

Mazidło rozgrzewające:

Olej konopny pozyskiwany z nasion konopi siewnych (Cannabis Sativa)
zawiera substancje biologicznie czynne o właściwościach
przeciwzapalnych, regenerujących, gojących, przeciwwirusowych i
antyseptycznych. Jest jednym z najbogatszych żródeł Nienasyconych Kwasów
Tłuszczowych (NNKT) będących budulcem błon komórkowych. Oprócz kwasu
gamma- linolenowego zawiera kwasy Omega3 i Omega6 w stosunku 3:1 co jest
najbardziej optymalną proporcją dla organizmu ludzkiego. jako jedyny
zawiera CBD kannabidiol- substancję o właściwościach przeciwzapalnych
oraz liczne witaminy (A, B1, B2, B6, C, E) Jest żródłem dużej ilości
substancji mineralnych jak wapń, sód, fosfor, magnez, potas, żelazo,
mangan, cynk, krzem czy platyna. Zawarte substancje dodatkowe jak
cynamon, lawenda, olej eukaliptusowy działają rozgrzewająco,
regenerująco i relaksująco.Preparat nie wywołuje podrażnień i przykrego
zaczerwienienia skóry. Przyjemne rozgrzewające uczucie pozostaje na
długo po zastosowaniu i przynosi ulgę. Ma bardzo korzystny wpływ na
krążenie krwi w tkankach podskórnych. Bardzo przyjemny zapach. Testowany
dermatologicznie. Nie brudzi i nie lepi się
Mazidło regenerujące:
Mazidło jest bogate w olej konopny, który jest bogaty w nienasycone
kwasy tłuszczowe, witaminy A, B1, B2, B6, C i E, fitynę, kwas
kanabidiolowy. Jest źródłem dużej ilości substancji mineralnych: wapń,
sód, fosfor,magnez, potas, żelazo, mangan, cynk, krzem, platyna. Chroni
skórę przed wysuszaniem i przedwczesnym powstawaniem zmarszczek.
Zawrtość oleju konopnego wynosi 10%, dzięki czemu wykazuje działanie
regenerujące i relaksujące. Idealne do odnowy i regeneracji skóry
łuszczącej, suchej i wrażliwej. Nie wywołuje podrażnień i przykrego
zaczerwienienia skóry. Dodatkowo celu optymalnego efektu regeneracji
zawiera masło Shea i D-Panthenol. Przyjemne uczucie pozostaje na długo
po zastosowaniu i przynosi ulgę.Testowany dermatologicznie. Nie
perfumowany.
Oba kosmetyki mają przyjemną, łatwą do rozprowadzenia konsystencję. Rzeczywiście po wmasowaniu w ciało nic się nie lepi. Są barwy biało-beżowej, chociaż na zdjęciach ich kolor wygląda praktycznie jak biały. Mazidło regenerujące ma bardziej treściwą konsystencję niż regenerujące, ale nadal są one lekkie. Szybko się wchłaniają.
Tak jak wspominałam ostatnio, produkty Molpharmy dostępne są na ich stronie, która aktualnie jest w przebudowie (EDIT – JUŻ DZIAŁA). Kosmetyki znajdziecie także w aptekach – zarówno stacjonarnych, jak i internetowych.

Cena mazideł nie jest zbyt wysoka – za regenerujące zapłacimy około 19 złotych, natomiast za rozgrzewające – nieco więcej, bo niecałe 23 zł.  Z uwagi na to, że nie smarujemy całego ciała tymi specyfikami – są one wydajne.
Opakowania są bardzo podobne do siebie – grafiki są takie same, projekt też, różnią się one jedynie kolorem. Mazidła zapakowane są w białe, zakręcane słoiczki o pojemności 100 mililitrów (dostępne są też większe pudełka). Regeneracyjne ma etykiety w kolorze zielonym, a rozgrzewające – czerwonym. Jest jeszcze wersja chłodząca – niebiesko – granatowa. Każda zakrętka zabezpieczona jest sreberkiem, na którym widać każdą próbę odklejenia – mamy pewność, że nie kupimy zaczętego kosmetyku. Moim zdaniem jest top wygodny sposób przechowywania tego typu kosmetyków, chociaż design nie kładzie na kolana ;P

Składy obu mazideł nie są najbardziej naturalne na świecie, natomiast ja nie mogę im niczego zarzucić. Zawierają co prawda potencjalne alergeny w postaci PEG-ów, czy substancji zapachowych, ale mnie te składniki jeszcze nigdy nie uczuliły. Oprócz oleju konopnego zawierają ciekawe ekstrakty – z Casii, rozmarynu, papryki – jak wiecie, ekstrakty mają pozytywne działanie zarówno na skórę, jak i tkanki znajdujące się pod nią.
Chcecie, abym przeanalizowała składy tych mazideł dokładniej? Nie są to kosmetyki typowo pielęgnacyjne, a raczej lecznicze, więc nie wiem, czy jest sens, ale chętnie nadrobię zaległości na Waszą prośbę 🙂 Niestety pochłania to sporo czasu, którego nadwyżki aktualnie nie posiadam :C

Sama mazideł używałam tylko kilkakrotnie, a potem oddałam je komuś, komu bardziej się przydadzą – mojej babci. Cierpi ona na bóle stawowe, a działanie rozgrzewające pozwala choć na chwilę zapomnieć o bólu.
Rozgrzewające mazidło rzeczywiście rozgrzewa, ale bez niekomfortowego uczucia palenia lub pieczenia. Szybko się wchłania i przynosi ulgę w bólach stawowych – mam problemy ze stawem kolanowym i masaż taką maścią potrafił przynieść mi ulgę. Nie pozostawia ani lepkiej, ani tłustej warstwy. Jest wydajne, pachnie kamforą połączoną  z czymś słodkim – jest to zapach bardzo podobny do maści końskiej.
Mazidło konopne regenerujące polecane jest do skóry z problemami – egzemą, łuszczycą itp. Nie mam problemów ze skórą oprócz AZS powracającego zimą w okolicach kostek i łokci – nie stosowałabym jednak tego mazidła na te partie, ponieważ wysoko w składzie ma alkohol, który mógłby podrażniać skórę pokrytą mikrorankami, a to z kolei powodowałoby ból i dyskomfort. Nie odważyłabym się też nałożyć produktu na całe ciało w celu jego nawilżenia – niestety zapach jest podobny jak w przypadku mazidła rozgrzewającego i nie do końca mi to odpowiada :c

Nie – mazidła nie wpisują się w moje potrzeby, ale nie uważam, że są bublami i złymi produktami. U mojej babci sprawdzają się naprawdę dobrze – w szczególności to, które rozgrzewa. Ich cena nie jest zbyt wysoka, więc jeśli macie problemy z bólem stawów i szukacie zamiennika dla maści końskiej czy amolu – mogę je Wam polecić 🙂

Co myślicie o tego typu produktach? Sądzicie, że mogą pomóc w różnych dolegliwościach?
Pozdrawiam :*

Uncategorized

MOLPHARMA | KONOPNY DUET DO WŁOSÓW

28 sierpnia 2016

Hej!
Tak jak obiecałam – wracam z regularnymi postami (przynajmniej do końca września, później będę musiała ustalić, ile postów tygodniowo będzie się tu pojawiać :c) i dziś chciałam zaprosić Was na recenzję kolejnych dwóch kosmetyków – tym razem z kategorii tych aptecznych 🙂
Czy mieliście okazję używać kosmetyków z olejem konopnym? Ja stosowałam go do nawilżania i natłuszczania twarzy – to jeden z cenniejszych olei, polecany dla skóry tłustej i z niedoskonałościami. Byłam ciekawa jak zadziała na moją skórę głowy i włosy – wcześniej nie pomyślałam o użyciu go w taki sposób. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdza się u mnie duet  od Molpharmy – szampon i balsam konopny do włosów – zapraszam dalej 🙂

Szampon:
Szampon powstał w oparciu o długoletnie doświadczenie farmaceutów
zdobyte w recepturze aptecznej. Tworzy gęstą pianę, nawilża, regeneruje
oraz zabezpiecza skórę głowy. Doskonały do suchych i wrażliwych włosów, a
także zniszczonych farbowaniem. Połączenie aktywnych składników takich
jak olej konopny, lecytyna jaj, D-panthenol i oliwa z oliwek powoduje,
że po umyciu włosy stają się nawilżone i gładkie w dotyku, jednocześnie
odporne na wysuszenie.
Balsam:
Naturalny balsam konopny do włosów, który idealnie wygładza strukturę
włosa oraz nadaje im połysk i miękkość. Zawarte w nim składniki takie,
jak olej konopny posiadają bogate właściwości odżywcze, dzięki czemu
pomagają w utrzymywaniu i układaniu fryzury oraz znakomicie spisują się
podczas rozczesywania włosów. Olej z konopi – intensywnie odżywia włosy i
sprawia że łatwiej się rozczesują, działa łagodząco na podrażnioną
skórę głowy, D-panthenol – nawilża włókno włosowe, gwarantuje połysk
włosów, zmniejsza tendencję do rozdwajania się końcówek

Opakowania obu produktów są do siebie bardzo podobne. Szata graficzna jest minimalistyczna i rzeczywiście może kojarzyć się z produktami aptecznymi.  Etykiety są wykonane z papieru, ale jest on na tyle śliski i dobrej jakości, że nie dzieje się z nimi nic złego, kiedy sięgamy po kosmetyki mokrymi dłońmi. Zarówno szampon, jak i balsam znajdują się w białej butelce o pojemności 200 mililitrów. Szampon opatrzony żółtą etykietką i jest odrobinę niższy. Zamykany jest na klik, który dość łatwo się otwiera – na pewno nie połamiemy przy tej czynności swoich paznokci. Balsam ma zielone akcenty na etykiecie i ciekawe zamknięcie – moim zdaniem świetnie sprawdzi się w podróży, bo jego samoistne otworzenie jest czymś mało prawdopodobnym. Opakowania wykonane są z dość twardego plastiku, i o ile nie przeszkadza mi to podczas używania szamponu, tak z wyciśnięciem balsamu mam czasem problem – lepiej jest go stawiać do góry nogami, bo przyspiesza o cały proces wydobycia kosmetyku z butelki.

Zacznijmy od składu szamponu. Zaraz po wodzie w oczy rzuca nam się nieszczęsny SLES – nie jest to składnik, który wyeliminowałam całkowicie ze swojej pielęgnacji, ale nie sięgam po niego tak często, jak kiedyś. Zaraz za silnym detergentem mamy wspomniany przez producenta olej konopny. Jakież był moje zdziwienie, kiedy kosmetyk nie podrażnił mojej skóry głowy ani nie wysuszył włosów – zapewne było to zasługą odpowiedniej proporcji – duża zawartość oleju pomagała chronić kosmyki. W składzie znajduje się niestety dużo PEG-ów, a także parabeny :C Prawie na szarym końcu znaleźć możemy tokoferol, czyli witaminę E, zwaną też witaminą młodości i – na mecie – kwas mlekowy, który ma działanie nawilżające.
Balsam ma natomiast o wiele bardziej przyjemny skład. Na samej górze znajdziemy olej sojowy, delikatne detergenty, emolienty i tytułowy olej konopny. Zaraz za nim znajduje się kwas mlekowy i D-panhenol, które pozytywnie wpływają na nawilżenie włosów i ich ogólny wygląd. Karagen to polisacharyd bogaty w mostki siarczkowe (sulfonowe). Ciekawym składnikiem są też proteiny z pszenicy, które jednak nie są przez każde włosy dobrze tolerowane. Dalej nie znalazłam nic ciekawego – na szczęście tym razem obeszło się bez parabenów i PEG-ów. 
Żaden z kosmetyków mnie nie podrażnił ani nie uczulił, mimo tego, że ich skład nie jest w 100% naturalny. Ich działanie na włosy mnie zaskoczyło, ale o tym przeczytacie troszkę niżej 🙂

Zarówno szampon, jak i balsam są kosmetykami średnio wydajnymi. Szamponu na szczęście nie trzeba używać zbyt wiele, żeby cieszyć się obfitą pianą – prawdopodobnie to zasługa SLES, który dobrze się pieni.  Balsam jest lekki i łatwo rozprowadzić go równomiernie na długości włosów, ale na pewno nie staczy na tak długo, jak szampon – przeczuwam, że skończy się o wiele szybciej.

Szampon ma tradycyjną konsystencję, charakterystyczną prawie dla wszystkich tego typu produktów. Jest bezbarwny i nie występują w nim żadne drobinki czy perła (jak ma to miejsce w drogeryjnych odpowiednikach). Balsam ma lekką, delikatnie oleistą konsystencję przez co łatwo jest równomiernie nałożyć go na końce. Oba kosmetyki mają delikatne, ale przyjemne zapachy, które nie zostają zbyt długo na włosach – dla jednym może to być plusem, innym ta właściwość nie przypadnie do gustu 🙂

Produkty firmy Molpharma dostępne są na ich stronie, która niestety jest aktualnie w przebudowie. Możecie znaleźć ich też na Facebooku. Widziałam te kosmetyki w kilku aptekach internetowych, więc dostępność mogę określić jako średnią – kiedy strona producenta zacznie działać, będzie ona na naprawdę dobrym poziomie.

Ceny obu kosmetyków wahają się między 25, a 30 złotych, co jest raczej średnią półką cenową. W sklepach znajdziemy wiele tańszych, ale też droższych kosmetyków. Nie jest ona nie do przeskoczenia, i o ile nie przeszkadza mi tak mocno w balsamie, tak z ceną szamponu nie do końca się zgadzam – powinna być choć o 10 złotyh niższa.

Szamponu jak i balsamu używałam w duecie raz na tydzień – moje włosy nie potrzebują mocnego oczyszczania częściej niż raz na kilka myć. Szampon dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy z silikonów, brudu czy innych zanieczyszczeń, ale nie sprawia, że piszczą one z czystości – jest to zasługa oleju konopnego, który znajduje się w składzie zaraz za SLESem. Dobrze się pieni, więc przyjemnie się go używa. Włosy są po nim ładnie odbite u nasady i lśniące – podejrzewam, że mogłoby obyć się bez maski, czy odżywki, ale po myciu zawsze nakładam je na moje kosmyki. 
Balsam ma lekko oleistą konsystencję, ale nie obciąża włosów. Wystarczy lekkie wtarcie we włosy, spienienie i wczesanie, żeby po 2 minutach z odżywką cieszyć się włosami jak po niejednej, lekkiej masce. Spodobało mi się jej działanie i zapach – przyjemny, słodki, nienachalny. 
Po zastosowaniu tego duetu na włosy były one miękkie, gładkie i lśniące. Szampon nie przyspieszał przetłuszczania ani nie wydłużał świeżości fryzury. Odżwyka nie obciążała włosów. Nie mam też zastrzerzeń co do opakowań – nawet problem ze zbyt twardym plastikiem przy odżywce udało mi się obejść. Nie podoba mi się jednak cena szamponu – moim zdaniem powinna być choć trochę niższa – nie jest to niestety produkt idealny.

Nie wydaje mi się – produkty Molpharmy są naprawdę dobre, ale żaden z nich nie oczarował mnie na tyle, żeby ponownie do neigo wrócić. Balsam jest zdecydowanie ciekawszą opcją niż szampon, więc jeśli chcielibyście wypróbować jeden z nich – wybierzcie odżywkę.

Znacie produkty Molpharmy? Czy olej konopny był Wam znany? Stosowałyście go na włosy?
Pozdrawiam :*
Produkty testowałam dzięki uprzejmości formy Molpharma, ale nie wpłynęło to na moją recenzję.