Wybrany tag

Meet Beauty

PODSUMOWANIE MIESIĄCA

PODSUMOWANIE KWIETNIA 2018 | NOURISH | WIBO | PIXIE COSMETICS | ECHO MORDERSTWA | MEET BEAUTY

19 maja 2018
ulubieńcy miesiąca kwiecień 2018 blog, kosetyczni i niekosmetyczni

Hej!

W ubiegłym miesiącu byłam tak zakręcona, że zapomniałam pokazać Wam moich ulubieńców! Tym razem tego nie przeoczę, bo mam Wam do pokazania naprawdę ciekawe kosmetyki i książkę, a także wspomnę o wydarzeniu, dzięki któremu miałam okazję spotkać się z blogerkami, z którymi na co dzień utrzymuję internetowe znajomości. Jeśli jesteście ciekawi, co sądzę na temat odżywczej emulsji oczyszczającej Nourish, bazie Unicorn Tears primer Wibo, pudrze Mega Matt Kapok Tree Powder oraz o książce Christi Daughtery „Echo morderstwa” i Meet Beauty, zapraszam na podsumowanie kwietnia!

Czytaj dalej

Uncategorized

III EDYCJA MEET BEAUTY CONFERENCE | MAJ 2017 | RELACJA

4 czerwca 2017
Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 1
Hej!
Wiem, że pewnie blogosfera przesyciła się już opiniami o największym wydarzeniu dla blogerów urodowych, czyli Meet Beauty, ale nie mogę odpuścić sobie tej przyjemności. Chciałabym opisać wszystko ze swojej perspektywy – mam kilka zastrzeżeń, chcę rozdać kilka pochwał – uważam, że organizatorom należy się to, by choć część z nas podzieliła się swoimi spostrzeżeniami odnośnie imprezy. Minęło od niej już dwa tygodnie – emocje opadły, ja ochłonęłam, przekalkulowałam i przeanalizowałam parę spraw. Jesteście zainteresowani jakie są moje wrażenia odnośnie III edycji konferencje Meet Beauty? Zapraszam!
Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 2

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 3

W tym roku Meet Beauty odbywało się od 19 do 21 maja w Nadarzynie, razem z targami Beauty Days. Całość znajdowała się w Ptak Warsaw Expo, a dojazd był zapewniony z dworca centralnego – i dla osób zaproszonych na konferencję i dla tych, którzy chcieli po prostu wybrać się na targi.
Z niecierpliwością czekałam na ogłoszenie wyników „rekrutacji”. Na Meet Beauty miałam być okazję dwukrotnie, więc obawiałam się, że tym razem na salony może wkroczyć nowa krew i po prostu mnie wygryźć 😛 Na szczęście się udało, a ja z wielkim podekscytowaniem odliczałam dni do wyjazdu – nie mogłam doczekać się spotkania z dziewczynami, z którymi dzielę swoje pasje i hobby.

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 4

Poziom zeszłorocznej edycji był naprawdę wysoki, myślę, że przez to każda z nas miała wygórowane wymagania. Pierwszym rozczarowaniem był fakt, że uroczysta gala została przeniesiona na piątek – zaplanowałam wyjazd na sobotę i mimo najszczerszych chęci nie mogłam się na niej pojawić – wiem, że nie byłam jedyna, bo pojawiło się na niej niewiele osób. Gwiazdą wieczoru była Edyta Górniak – może i nie słucham takiej muzyki, ale podziwiam jej głos – ma wielki talent i nie da się temu zaprzeczyć.
W sobotę cudem dotarłam na miejsce. Razem z Magdą – Delsihe i Agnieszką – Agnieszka bloguje nie mogłyśmy znaleźć przystanku, z którego odjeżdżał podstawiony autobus – pomógł nam mój chłopak, spotkana Pani i Emila z bloga Uroda według Blondynki. To był prawdziwy wesoły autobus – napakowany po brzegi, mnie przytrzasnęły drzwi, ale na szczęście jakoś dotarłyśmy do Nadarzyna – na dodatek całe i zdrowe.
Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 5

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 6

Na miejscu wszystko przebiegło już sprwanie – odebrałyśmy identyfikatory i udałyśmy się na otwarcie naszej konferencji. Zostałyśmy miło przyjęte i udałyśmy się razem na pierwsze warsztaty – makijażowe  Golden Rose. Trwały one półtorej godziny i były prowadzone przez cudowną Karolinę Zientek. Można było zapisać się tylko na jedną z trzech dostępnych godzin – każda dotyczyła czego innego – ja zdecydowałam się posłuchać o przygotowaniu twarzy pod makijaż, zakrywaniu niedoskonałości i aplikacji podkładu. Do wyboru były jeszcze warsztaty dotyczące konturowania oraz makijażu oka i ust. Czas na zajęciach minął mi naprawdę szybko i może nie dowiedziałam się niczego odkrywczego, ale na pewno  poznałam kilka ciekawych wskazówek, które wykorzystam w praktyce. Karolina okazała się być ciepłą i miłą osobą, odpowiadała na każde nasze pytanie z duża dokładnością, a także starała się zademonstrować techniki kamuflażu na modelce z piękną cerą – wszystko po to, żeby łatwiej było nam zapamiętać proces mający doprowadzić nas do wykonania dobrze kryjącego, ale też lekkiego makijażu twarzy.

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 7

Po półgodzinnej przerwie udałyśmy się na warsztaty Neonail – również były ciekawe, dotyczyły najnowszego produktu tej marki – lakierów z serii Aquarelle, które pozwalają tworzyć na paznokciu niezwykle kreatywne wzory. Nie podobał mi się fakt, że całą pracę miałyśmy wykonywać po prezentacji – niezaznajomione z tym rodzajem lakierów nie mogłyśmy ich okiełznać i nasze wzorki nie były zbyt dokładne. Chyba nie mam do tego ręki, albo potrzebuję więcej wprawy 😛 Na szczęście, widząc nasze zakłopotanie, podeszła do nas przemiła Pani i zaprezentowała z czym to się je – kolejne próby były bardziej udane i Kasia – minimalniee – z mojego stolika zdobyła wyróżnienie za najlepszy projekt! Brawo 😀

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 8

Po warsztatach czekała mnie dłuższa przerwa – spędziłyśmy ją z dziewczynami na targach – odwiedziłam stoiska, zrobiłam małe zakupy, które niedługo będziecie mogli zobaczyć na łamach bloga. Targi były ogromne i mimo dość długich przerw i sporej ilości wolnego czasu nie miałam jak zintegrować się z innymi osobami – każdy rozbiegł się w swoją stronę, a przepiękna strefa relaksu, którą przygotował dla nas Palmers prawie cały czas pozostawała pusta.

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 9

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 10

Po dłuższym odpoczynku przyszła kolej na otwarty wykład, co do którego miałam wielkie oczekiwania. Natalia Sławek, czyli słynna w blogosferze Jest Rudo opowiadała o fotografii produktowej, czyli czymś, czym każda z nas zajmuje się na swojej stronie. Moje oczekiwania były dość wysokie, niestety nie dowiedziałam się niczego nowego – po raz kolejny rozprawiano o podstawach, o których raczej każda z nas ma pojęcie. Wiemy, co to jest ISO, ekspozycja, czas naświetlania – może moje zdjęcia nie są idealne, ale nadal nad nimi pracuję i chciałabym dowiedzieć się o fotografii czegoś więcej – czegoś, co pozwoliłby mi postawić krok naprzód. Wykład, mimo tego, że był przeprowadzony w ciekawy sposób nie wniósł, w moim przypadku, nic nowego.

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 11

Zwieńczeniem pierwszego dnia konferencji było wręczenie nagród Beauty#. W naszym głosowaniu wygrały następujące osoby:
  • Najlepszy blog: agatabielecka.pl
  • Najlepszy blog pielęgnacyjny: alinarose.pl
  • Najlepszy blog włosowy: anwen.pl
  • Najlepszy blog makijażowy: agwer.pl
  • Najlepszy blog paznokciowy: paaatriziaa.pl
  • Najlepszy vlog: Ewa Grzelakowska – Kostoglu, czyli Red Lipstick Monster
Na niektóre osoby sama głosowałam, najbardziej zadowolona jestem z wygranej Agu Blog – to dziewczyna, która nie miesza się w żadne blogowe afery, prowadzi piękny blog, instagram i fanpage, a dodatkowo działa charytatywnie – ratuje wiele kotów, a ja darzę te zwierzęta wyjątkowo dużą miłością. Statuetki zostały wręczone, a my, zmęczone po całym dniu zmagań wróciłyśmy do Warszawy.
Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 12

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 13

Pierwszego dnia, ze względu na warsztaty odpuściłam trzy wykłady – Red Lipstick Monster „Jak przekształcić działalność w internecie w silną markę osobistą”, „Strobing & Contouring w pigułce – wszystko, co powinnaś wiedzieć, by podkreślić swoje piękno” Agi Bil oraz „Patent na piękno – innowacje i trendy we współczesnej kosmetologii” Karoliny Bazeli. Szczególnie pierwszy i ostatni z nich wydawały mi się ciekawe, ale niestety nie mogłam się rozdwoić 😛

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 14

Drugiego dnia na konferencję przyjechałam później – tym razem jechałam wygodnie z moim włosowym guru – Agnieszką wwwlosy.pl 😀 Cieszę się, że znów miałyśmy okazję porozmawiać – uwielbiam Agnieszkę za jej poczucie humoru, spotkałyśmy się na pierwszym Meet Beauty, ale dopiero po drugiej edycji zaczęłyśmy częściej ze sobą gadać 😛

Przez to, że zdecydowałyśmy się przyjechać nieco później nie zdążyłam na wykład Tomasza Stopki „Twój blog w Google może znaczyć więcej! – poczuj moc SEO” – trochę żałuję, ale byłam tak zmęczona, że nie chciało mi się zrywać wcześnie z łóżka. Temat SEO jest niezwykle ciekawy i niezbędny, jeśli chodzi o dzisiejsze blogowanie. Staram się douczać sama, we własnym zakresie i chyba coś mi to dało, ponieważ od miesiąca statystyki pną się lekko w górę 😀

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 15
Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 16

Kolejnym otwartym wykładem był ten z Annabelle Minerals. Prowadziła go
Ewa Szałkowska z bloga mademoiselleeve i dotyczył on tematu „Kosmetyki
mineralne – korzyści ze stosowania oraz alternatywne sposoby
wykorzystania”.
Moim zdaniem był to jeden z najciekawszych paneli –
bardzo żałowałam, że musiałam urwać się z jego końcówki, by zdążyć na
warsztaty. Ewa pokazała naprawdę sporo alternatywnych zastosowań
kosmetyków mineralnych – od stworzenia własnego podkładu, po zmienianie
odcieni na przepisie na puder myjący kończąc. Uważam ją za specjalistkę w
kategorii pielęgnacji skóry trądzikowej, łojotokowej i bardzo żałuję,
że nie mogłam z nią porozmawiać – może jeszcze będzie ku temu okazja!

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 17
Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 18

O 12:00 udałam się na warsztaty Gosh dotyczące #Pewność Efektu makijażu – Selfie Look. Prowadzone były przez Annę Muchę i na początku strasznie mnie nudziły, ale później temat trochę się rozkręcił i zdecydowanie ciekawiej się go słuchało. Myślałam, ze będą to warsztaty dotyczące wskazówek odnoście makijażu przystosowanego do zdjęć, że dowiemy się o jakichś trikach, które warto stosować kiedy chcemy perfekcyjnie wyglądać na selfie. Niestety był to raczej zwykły, naturalny makijaż i to było głównym punktem zajęć – makijażystka stawiała na naturalność – jej makijażom daleko było do tych wyrysowanych (albo przerysowanych) i w sumie bardzo się z tego cieszyłam. W naszej grupie modelką była Paulina z kanału O matko i córko, co dla niektórych mogło być dodatkową atrakcją 🙂

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 19

Aby zdążyć zrobić niewielkie zakupy opuściłam kolejne dwa panele – o oczyszczaniu z Tołpy i Kominka, czyli Jasona Hunta, który jest znany pewnie większości z Was. Szczególnie ubolewam nad nieobecnością na tym drugim – podobno był świetny i można było z niego wiele wyciągnąć.
Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 20
Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 21
Ostatnim punktem był otwarty panel dyskusyjny  „Od bloga do biznesu” Ania Kołomycew, Hania Kępa-Szul, Ania Bulwicka, prowadząca Ania Pytkowska. Dziewczyn miło się słuchało, ale najbardziej pozytywne wrażenie wywarła na mnie Ania Kołomycew, czyli Anwen. Była rzeczowa, konkretna, ale przy tym miła. Do tego jej biznes pochłania naprawdę sporo czasu – tworzy własne produkty od podstaw, a znalezienie kogoś, kto w tym pomoże nie należy do najłatwiejszych. Panel bardzo mi się podobał i cieszę się, że organizatorzy zdecydowali się na taką formę – to nowość na Meet Beauty, która przypadła mi do gustu.
Na oficjalnym zakończeniu zostały rozdane nagrody za konkursy odbywające się w czasie konferencji, a także wykonane zostało pamiątkowe zdjęcie.

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 22

Jakie są więc moje ostateczne wnioski i sugestie dla organizatorów? Moim zdaniem ta edycja Meet Beauty była słabsza od poprzedniej i niestety poziom w tym roku nie był wyższy. Owszem, poprzeczka była postawiona wysoko, ale nie w tym rzecz. Problem polegał głównie na tym, że Meet Beauty zostało połączone z targami – moim zdaniem był to słaby pomysł, ale nikt nie mógł  tego przewidzieć. Ciągle było głośno, muzyka z targów zagłuszała prowadzących na warsztatach – tylko w sali wykładowej dało się spokojnie posiedzieć. Poza tym sale warsztatowe nie były oddzielone niczym, poza ściankami i dźwięk roznosił się tak, że często ciężko było skupić się na tym, o czym mówi do nas prowadzący. 
Niestety w tym roku było też ciężko z integracją – i taką między sobą i taką, w której chodziło o kontakt z przedstawicielami firm. Jeśli chodzi o blogerki – każdy chciał obejrzeć, co ciekawego jest na targach, a hala była na tyle duża, że ciężko było na siebie wpaść. W strefie relaksu najczęściej można było znaleźć kilkanaście osób, które siedziały raczej w swoich grupkach, więc trudno było poznać kogoś nowego. Jeśli chodzi o marki – specjalnie przygotowałam w tym roku wizytówki, ponieważ pamiętałam, jak miło reagowały na nie firmy jeśli chodzi o ostatnią edycję Meet Beauty. W tym roku zostawiłam ją może na 5 stanowiskach, tylko tam, gdzie zrobiłam zakupy. Firmy nie wiedziały nic o naszym wydarzeniu i bardziej były zainteresowane ogromem klientów, niż rozmową z blogerkami.
Zabrakło mi też kącika z przekąskami – co prawda na zewnątrz stały Food Trucki, ale nie było tam nic ciekawego do jedzenia i ostatecznie wylądowałam na frytkach 😛 To byłam jednak w stanie przeżyć i następnego dnia zabrałam ze sobą prowiant, bo głodna Naczi, to zła Naczi 😛
Kończąc narzekanie przejdę do pozytywnych aspektów – w tym roku zaskoczyły mnie otwarte wykłady – były przeprowadzone na naprawdę wysokim poziomie i można było dowiedzieć się na nich wielu przydatnych rzeczy. To jedna z tych części konferencji, którą lubię najbardziej, dlatego też tak chętnie zgłaszam się na kolejne odsłony Meet Beauty. Nie byłam obecna na każdym panelu, ale te, na które się załapałam nauczyły mnie wielu ciekawych rzeczy, które na pewno wykorzystam w praktyce. Warsztaty również były prowadzone w sposób interesujący i półtorej godziny na sali mijało nam zaskakująco szybko. Marki się postarały, każda przygotowała co innego i większość osób była raczej zadowolonych z odbytych „szkoleń. Mimo minusów jestem szczęśliwa, że mogłam tam być – poznałam kilka nowych ciekawostek, spotkałam się z dziewczynami, których blogi namiętnie czytuję. Mam nadzieję, że kolejna edycja będzie bardziej podobna do poprzedniej, która odbyła się na Stadionie Narodowym – zamknięta impreza to coś, czego nam trzeba.

Meet Beauty Conferencje III edycja relacja 23

Za mile spędzone chwile chciałam w szczególności podziękować:

I wszystkim innym, z którymi mogłam choćby chwilę porozmawiać – mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy 😀

Byłyście na Meet Beauty? Jaka jest Wasza opinia o tej edycji?
Pozdrawiam :* Kolejny post wyjątkowo w środę, a nie we wtorek 🙂
Elf Naczi

Uncategorized

ŁUPY Z MEET BEAUTY | KIEDY JA TO WSZYSTKO ZUŻYJĘ? :O

19 maja 2016
Zdjęcie w tle pochodzi z bloga Ani – potejstronielustra.pl
Hej!
Wiem, że szał na posty z Meet Beauty już minął, ale przed maturą nie miałam kiedy pokazać Wam, co z konferencji przywiozłam. Po wyjściu ze stadionu czułam się jak prawdziwy buraczek cebulaczek – byłam obładowana torbami cięższymi ode mnie 😛 Dobrze, że nie musiałam wracać do Mateusza autobusem – nie wiem jak byśmy tę podróż przeżyli 😛 Jeśli jesteście ciekawi, co nam tak ciążyło – zapraszam dalej! Tylko ostrzegam – weźcie ze sobą kawę i ciastko, to może chwilę potrwać 😀

Na stanowisku Pilomax, oprócz badania skóry głowy każda z nas dostała paczkę wypełnioną po brzegi kosmetykami tej firmy. O ile ich szampon do codziennego stosowania niezbyt się u mnie sprawdził, to ich maski są lubiane przez moje włosy. Wszystkie maski są tymi o mniejszej pojemności, ale dla mnie to zaleta, a nie wada – brakowało mi czegoś, co mogłabym zabierać na kilkudniowe podróże. W mojej paczce znalazł się szampon Olamin Wax, który ma pomóc mi w znormalizowaniu mojej skóry głowy – na zbliżeniach okazało się, że jest ona lekko podrażniona i przesuszona. Jeśli chodzi o maski, od mojej torby zawędrowały Aloes Wax w dwóch egzemplarzach, ale jeden już oddałam, Arabica Wax, która podobno brzydko pachnie i odżywka regenerująca do włosów ciemnych i farbowanych na ciemne kolory.

Jedną z najlepszych, według mnie, paczek była ta od Annabelle Minerals. Dostałyśmy podkład matujący Golden Fair, puder rozświetlający, cień do powiek Vanilla i róż do policzków Rose. Trzy z tych kosmetyków niestety oddałam na rozdanie – podkład jest za ciemny, pudrów używam tylko matujących, ewentualnie satynowych, a róż po prostu mam 😛 Mam nadzieję, że którejś z Was posłużą lepiej, niż mi – nie lubię kiedy coś leży na półce i się marnuje.

Na warsztatach makijażowych Lirene miałyśmy okazję dowiedzieć wielu ciekawostek o makijażu, a także o kosmetycznych nowościach tej marki. Podkład No mask jest jednym z najbardziej zachwalanych podkładów na blogach – dla mnie niestety okazał się być kosmetykiem za ciemnym i też na pewno zorganizuję z nim rozdanie w roli głównej 😀 Kosmetykiem pielęgnacyjnym, jaki dostałyśmy w tym zestawie był albo żel micelarny, albo płyn dwufazowy, który ma powodować wzmocnienie rzęs i ja otrzymałam właśnie ten drugi produkt 🙂

Na stanowisku Glov każda z nas mogła z bliska przyjrzeć się tym magicznym rękawicom oraz poznać kolorowe nowości tej marki (które moim zdaniem wyglądały naprawdę uroczo :P). W misce z dobrociami czekały na nas mini rękawiczki na palec, które służą usuwaniu makijażu oka lub ust. Wiem, że dziewczyny, które miały wizytówki mogły wybrać sobie Glov On the Go, ale ja o wizytówkach nawet nie pomyślałam, a szkoda 😛 Teraz wiem, co muszę zabrać na kolejną edycję. Tego gadżetu jeszcze nie testowałam, ale jak już sprawdzę co i jak – na pewno coś o nim napiszę – czy to tutaj, czy na profilu na Facebooku.

W paczce od Bielendy znalazł się odżywczy balsam do ciała, który powędrował do mojej przybranej cioci. Nie miał zachwycającego składu, wiedziałam więc, że raczej zostanie u mnie na dnie szafy i nie będę z niego korzystać. Podkład matujący ma zdecydowanie za ciemny odcień, więc wrzucę go do kolejnej rozdaniowej niespodzianki. Z produktów ze zdjęcia zużyję tylko maskę peel off – tej nawilżająco – dotleniającej jeszcze nie miałam, ale inne z tej serii fajnie działały na moją skórę. Masełko do ust też się nie zmarnuje – na pewno wrzucę je do torby, bo jest w formie wygodnego sztyftu.

Od Palmersa dostałyśmy mini balsamy i 2 próbki. Ich stoisko było oblegane od samego rana, a ja z Zuzią wybrałam się tam praktycznie pod koniec całej konferencji. Było mi smutno, kiedy Zuzia dostała balsam na rozstępy, a mnie panie zbyły i nawet nie chciały porozmawiać ze mną o nowościach z olejem kokosowym i masłem Shea. Miałam o nich dobre zdanie, ale ich reputacja trochę zmalała – przynajmniej w moich oczach. Balsam kupiłam sama w Hebe – mam nadzieję, że sprawdzi się tak dobrze, jak go zachwalały.

Tołpa mnie niestety rozczarowała. Nie byłam na ich warsztatach, ale zrobiłam „wywiad środowiskowy” i wiem, że nie wszystkim dziewczynom się one podobały. Osoby, które nie uczestniczyły w zajęciach otrzymały tylko jeden, ale bardzo ciekawy, na pierwszy rzut oka, produkt – krem BB upiększający. Bardzo się cieszyłam, bo szukałam czegoś lżejszego na lato. Kiedy go użyłam nieprzyjemnie się zaskoczyłam i powiem tylko jedno – nie polecam tego kosmetyku. Jeśli chcecie, mogę przygotować na jego temat oddzielny wpis – poświęcę się i potestuję ten bubel jeszcze trochę czasu, żeby była ona choć trochę bardziej szczegółowa 😛

Stoisko Eveline też obadałam jako jedna z ostatnich dziewczyn i mimo szczerych chęci Pani konsultantki nic ciekawego już nie było. Balsam z chłodzącym efektem zużyję latem na newralgiczne partie ciała – brzuch, uda i pośladki. Tusz i ta brązowo-pomarańczowa szminka lądują w rozdaniu. Koralowo – różową pomadkę miałam już na ustach i przyznam, że świetnie będzie wyglądała w pełnym słońcu 😀

Warsztaty paznokciowe podobały mi się najbardziej, więc nie jesteście pewnie zdziwieni, że paczka z Indigo też. Nie spodziewałam się, że dostaniemy tak wielką ilość kosmetyków :O I to w przepięknej, złotej torbie, która niestety nie znalazła się na zdjęciu. Na samej górze widzicie zestaw lakierów w kolorach nude – mam niewiele podobnych osobników w swojej kosmetyczce, więc jestem podwójnie zadowolona 😀 Obok w woreczku znajdują się próbki z różnymi zapachami kremów do rąk – będę mogła wybrać te, które najbardziej przypadną mi do gustu. W kolejnym fioletowym woreczku znajdują się 3 próbki perfum, a obok nich balsam do ciała, krem do rąk oraz olejek w sprayu. Po prawej stronie zapachów do samochodu znajduje się oliwka do skórek z mirrą, a niżej krem do rąk „rybka”, polerka, dwie odżywki do paznokci i masło shea – które razem z polerką można wykorzystać do wykonania autorskiego manucire shea. Paczka bomba – wszystkie te kosmetyki będą przeze mnie używane z przyjemnością – mają świetne opakowania, pięknie pachną – oby jeszcze działanie było tak dobre, jak strona wizualna 😀

Paczka od Shwarzkopfa również przypadła mi do gustu. Znalazł się w niej lakier malinowy z Got2Be, który przejęła już moja mama – sama lakierów nie używam, więc nie wiem jak sprawdziłby się na długich włosach. Odżywki w sprayu Gliss Kur lubię i w ciągu kilku ostatnich lat raczej nie zdradzałam ich z kosmetykami innych marek. Wersji Ultimate Repair jeszcze nie używałam, bo jest to nowość na drogeryjnych półkach. Puder dodający objętości nie jest dla mnie nieznanym produktem – używam go przed imprezami, bo na co dzień raczej denerwowałby mnie ten efekt tępych włosów. Olejek na końce na pewno zużyję, bo po każdym myciu zabezpieczam je właśnie silikonowym serum , a maskę pożrą suche i rozjaśniane włosy mojej mamy 😀

Ostatnimi już zdobyczami są długopis – szminka, który robi furorę wśród moich znajomych 😀 Dalej mamy coś a’la błyszczyk w pomadce, czyli nowość Golden Rose Sheer Shine. Moja jest w kolorze brudnego różu – jest to dzienny nudziak i na pewno będzie lądowała na ustach wtedy, kiedy nie będę chciała podkreślać ust czymś bardziej wyrazistym. Jest to numerek 4. Lakier również jest jednym z nowszych kosmetyków tej marki – jest to seria Ice Chick, a ta ciemna śliwka to numerek 18. Częściej będę do niego wracać jesienną porą. 

Co przyciągnęło Waszą uwagę? Mnie najbardziej podobają się prezenty od Indigo i Annabelle Minerals. Szkoda tylko, że kolory i właściwości nie do końca mi odpowiadają :C
Pozdrawiam
Uncategorized

KARTKA Z PAMIĘTNIKA | MEET BEAUTY 2016 | RELACJA

27 kwietnia 2016
Cześć!
Trochę tu ostatnio cicho, a ja już spieszę z wyjaśnieniami. Jak wiecie, lub nie, w maju piszę maturę z chemii, która jest dla mnie bardzo ważnym egzaminem. To już moje trzecie podejście i, mam nadzieję, ostatnie. Zależy mi na studiach medycznych, a ciągle mam pod górkę – pod koniec maja postaram się napisać dla Was post, w którym opiszę moje odczucia odnośnie samej matury i rekrutacji na studia. 
Do 13 maja posty będą się pewnie pojawiać nieregularnie, nie wiem nawet, czy na 2 tygodnie nie zawieszę bloga – zobaczymy jak to wyjdzie. Nadszedł czas ostatnich powtórek, muszę szlifować to, czego udało mi się nauczyć przez ostatni rok.
Dziś przychodzę więc z lekkim, luźnym postem opartym głównie na zdjęciach. Jeśli ciekawi Was, jak wyglądało Meet Beauty z mojego punktu widzenia – zapraszam do dalszej części posta 🙂

PRZYGOTOWANIA
Na Meet Beauty zaczęłam pakować się w piątek i tego samego dnia wyjechałam do Warszawy. Zatrzymałam się oczywiście u Mateusza. Rano postanowiłam zrobić sobie hybrydy i oczywiście co? Nie wyszły 😛 Na szczęście wyrobiłam się i udało mi się to poprawić, przez co efekt końcowy był zadowalający.  
Wybranie stroju również nie należało do najprzyjemniejszych i najłatwiejszych czynności. Na ostatnim spotkaniu byłam w spodniach, a większość dziewczyn przywdziała eleganckie sukienki. Tym razem i ja postanowiłam „wrzucić na siebie kieckę” 😀 Wybrałam wygodny model, w którym dobrze się czuję. Po dojechaniu na miejsce zorientowałam się, że tym razem więcej dziewczyn postawiło na luźny styl i znowu znalazłam się w mniejszości 😛
Jeśli chodzi już o sobotni poranek i dotarcie na miejsce – poszło nam łatwo. Gorzej było znaleźć samą recepcję – weszliśmy z Mateuszem za wysoko, a że flaga z logiem MB była niska nie było jej widać z góry. Takim sposobem przeszliśmy dookoła cały stadion – poranne cardio na obcasach zaliczone – co tam, że mało nie zemdlałam (przez babskie dni, które nadeszły niespodziewanie, zabrakło mi sił :P) i narobiłam sobie odcisków. Najważniejsze, że dotarłam!

WARSZTATY PAZNOKCIOWE INDIGO
Po otwarciu całej konferencji udałyśmy się z Zuzią na warsztaty paznokciowe. Jeśli chodzi o zajęcia, to właśnie te interesowały mnie najbardziej i to na nie zapisałam się w pierwszej kolejności. Od kilku miesięcy nieregularnie wykonuję sobie hybrydy, a temat miał dotyczyć po części ich. Warsztaty przygotowała marka Indigo.
Od Pani Kasi dowiedziałyśmy się o problemach związanych z tym manicure i o tym, co jest ich przyczyną. Kiedy znamy przyczynę możemy wyeliminować skutek, a to daje nam prostą drogę do odniesienia sukcesu. Może i wszystkie problemy były mi znane, natomiast nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, ja łatwo jest je popełnić i zarazem wyeliminować.
Nowością była dla mnie wiedza na temat zabiegu Shea. Jest to zabieg wspomagający regenerację płytki paznokcia. Ma za zadanie jej odżywienie i polega właśnie na wcieraniu masła Shea w płytkę paznokcia. Jest fajną alternatywą dla manicure japońskiego, ponieważ wykonuje się go zdecydowanie szybciej. Jest to autorski zabieg Indigo. Warsztaty oceniłam na 5 – naprawdę mi się podobały i były świetnie przygotowane.

GOT 2 BE, FRYZJERZY
Długo czekałam w kolejce,żeby oddać się w ręce fryzjera 😀 Postanowiłam zaszaleć i pozwoliłam zrobić sobie loki, które mimo spryskania lakierem i tak po godzinie się rozprostowały. Sam zabieg był bardzo przyjemny, a osoby obsługujące stoisko przemiłe – można było pogadać na włosowe tematy i naprawdę się na tym znały.  Do tego można było tam zjeść makaroniki – po prostu żyć nie umierać 😀

GOLDEN ROSE
Tym razem GR nie rozdawało kosmetyków (albo ja się po prostu nie załapałam :P), ale na stoisku można było pooglądać testery, co było, jak dla mnie, fajnym rozwiązaniem. Zainteresowały mnie pomadki w płynie, które niestety nie są u mnie dostępne. Oczywiście można było oddać się w ręce stylistki, która wykonałaby nam makijaż lub pomalować paznokcie – podobnie jak w listopadzie ubiegłego roku.

BIELENDA
Stoisko
Bielendy miało podobny  charakter do tego z Golden Rose. Mogłyśmy
pooglądać i podotykać kosmetyki – od nowości bo starsze, czy kultowe już
produkty. Zapoznałam się ze składami kilku nowości, ale chyba zostanę
wierna serii Super Power Mezo […] 😛 Dowiedziałam się też, że niestety
maski z tej serii nie będą już dostępne w Rossmannach, mi na szczęście
udało się jedną upolować.

PILOMAX
Na stanowisku Pilomax można było poddać się badaniu skóry głowy, na które oczywiście się udałam. Okazało się, że tak jak podejrzewałam moja skóra jest podrażniona i zaczyna się łuszczyć, więc potrzebuje czegoś, co by ją ukoiło i uspokoiło. Dostałam komplet dopasowanych kosmetyków. Maski tej marki super się u mnie sprawdzają, więc jestem z nich zadowolona, nie wiem natomiast jak będzie z szamponem – poprzedni niestety nie nadawał się do moim włosów.

GLOV
Kiedy dowiedziałam się, że będę mogła poznać Glov na Meet Beauty bardzo się ucieszyłam. Lubię wszelkie nowinki dotyczące demakijażu i oczyszczania skóry, więc nie mogłam przejść obojętnie obok tych rękawic. Okazało się, że teraz, oprócz tradycyjnych, białych wersji będą też dostępne kolorowe – pomarańczowa, beżowa, różowa i niebieska. Wiem, że osoby, które zostawiły na stanowisku swoją wizytówkę mogły dostać jedną z nich. Do moich zbiorów wpadł maluszek na palec. Będę mogła przetestować jej działanie i sprawdzić, czy mi odpowiada. Niedługo Glov wchodzi do Rossmanna (białe wersje) i Hebe (również kolorowe). Nie mogę się już doczekać – mam na nią plan 😛

LIRENE

Na stoisku Lirene mogłyśmy obejrzeć nowe linie kosmetyków pielęgnacyjnych i kolorowych. Zainteresował mnie nowy podkład No mask, niestety nawet najjaśniejszy kolor okazał się być dla mnie zbyt ciemnym :C Kremy z witaminą D również są ciekawe, ale jeśli chodzi o pielęgnację twarzy – raczej się na nią nie skuszę – kremy z droigerii raczej się u mnie nie sprawdzają :C

EVELINE

Firma ta miała naprawdę pokaźne stanowisko – jedno z największych 😀 Od rana ustawiła się tam ogromna kolejka, która nie topniała do końca spotkania. Z Zuzią wybrałyśmy się tam przed 17, kiedy tłumy trochę stopniały. Widziałam, że dziewczyny przywiozły do domu wiele cudowności – u mnie jest z tym raczej skromnie, ale nie mogę narzekać 😀 W strefie Eveline można było pomalować paznokcie lub oddać się w ręce makijażysty – podobnie jak u Golden Rose.

GLISS KUR
Jedno z najbardziej obleganych stoisk – można było wykonać na nim badanie włosa i skóry głowy. Okazało się, że mam na głowie aż 193 włosy na cm2 (wydaje mi się, że nie mam ich aż tyle, ale może zdjęcie zostało wykonane tam, gdzie moje włosy są gęstsze). Niestety, podobnie jak w Pilomaxie dowiedziałam się, że moja skóra jest podrażniona – teraz postaram się temu przeciwdziałać. Jeśli chodzi o strukturę włosa – podobno są zniszczone i praktycznie nie mam na nich łusek, ale nie chce mi się w to do końca wierzyć. Od kilku lat dbam o włosy i dawno nie były w tak dobrym stanie. Struktura włosa to też kwestia genów – natury niestety nie zmienimy. W porównaniu do moich bliskich krewnych mam naprawdę bujną i ładnie wyglądającą czuprynę 😀

PALMERS
Stoisko podobne do Bielendy – mogłyśmy pooglądać i podotykać kosmetyki, niektóre dziewczyny coś dostały, mnie panie niestety olały i nawet nie zapytały o adres bloga 😛 Zrobiło mi się smutno i sobie poszłam, więcej pisać chyba nie będę 😛

WARSZTATY MAKIJAŻOWE
Drugie i ostatnie warsztaty na
których miałam okazję być. Merytorycznie okazały się całkiem przyjemne –
posłuchałyśmy o nowościach, trendach w makijażu i obejrzałyśmy
prezentację na temat strobingu i konturowania twarzy.  Część makijażową
uświetniła obecność znanej wizażystki – pani Anny Orłowskiej, którą
możecie kojarzyć z programów telewizyjnych. Całość bardzo mi się
podobała – brakowało mi tylko podglądu, bo siedziałyśmy dość daleko od
miejsca, w którym malowana była jedna z nas. na panelu Indigo było to
lepiej rozwiązane – na stoliku została zamontowana kamera, która
przekierowywała obraz na ekran – mogłyśmy wyciągnąć z tej prezentacji o
wiele więcej.

Na końcu chciałam podziękować wszystkim, z którymi miałam okazję się poznać. Najwięcej czasu spędziłam z Zuzią – RedHairControl, Agnieszką – wwwlosy.pl i Kasią – Minimalnie. Agnieszkabloguje – dzięki za zaczepkę 😀 Kapryskowi – za rozmowę przy stoisku Pilomax. Mam nadzieję, że następnym razem będę mogła poznać Was o wiele więcej – niestety nie mogłam znaleźć wszystkich w tym tłumie i przez to żałuję, że konferencja nie trwała 2 dni 😛

Buraczki cebulaczki 😀
Kto mnie widział, a nie podszedł? 😛 Byłyście na Meet Beauty? Jak Wam się podobało?
Pozdrawiam :3
 
Uncategorized

WARSZTATY FOTOGRAFICZNE OLYMPUS | MEET BEAUTY | Relacja

12 listopada 2015

Hej dziewczyny!
Chciałam dziś napisać kilka słów na temat warsztatów fotograficznych Olympus, które odbyły się na konferencji Meet Beauty w październiku tego roku. W relacji z całego wydarzenia wspomniałam, że nie byłam do końca usatysfakcjonowana – zabrakło mi wtedy praktyki, która pomogłaby w wykorzystaniu nowych wiadomości „na żywo”. Teraz, z perspektywy czasu, moja opinia uległa diametralnej zmianie! Cieszę się, że mogłam tam być, bo nabyłam wiele informacji, z których zaczęłam w końcu czerpać w praktyce. Jeśli jesteście ciekawi i chcecie poznać kilka szczegółów – zapraszam 🙂

Przed zajęciami miałam kontakt z lustrzanką, byłam jednak świadoma, że nie wykorzystuję możliwości swojego aparatu w 100%. Gdy weszłyśmy na salę każda z nas otrzymała swój testowy egzemplarz – mi niestety trafił się średniozaawansowany model – bez wymiennej optyki, ale taki, którym mogłam się do woli bawić parametrami. Zajęcia były prowadzone przez utalentowane rodzeństwo – samouków z wykształceniem informatycznym – Dianę i Rafała, których bliżej możecie poznać na dr5000.com. Cieszyłam się, że będą to młode osoby, bo dzięki temu dużo łatwiej było nam się ze sobą komunikować.

Bardzo niekorzystne zdjęcie, ale niech będzie 😛
Na starcie padło oczywiste stwierdzenie, że aby zrobić piękne zdjęcie wcale nie trzeba mieć drogiego aparatu czy fotograficznego sprzętu. Zazwyczaj wystarczy to, co mamy w domu – za blendę świetnie może posłużyć biały karton, który kosztuje kilkadziesiąt razy mniej. Jest to na pewno pomocne i budujące w początkowych stadiach nauki – nie zawsze możemy od razu inwestować w wiele gadżetów
Najwięcej czasu poświęciliśmy na omówienie parametrów takich jak: przysłona, czas naświetlania czy ISO. Okazało się, że dostosowanie tego do panujących warunków nie jest takie trudne – aparat sam pokazuje nam, co zmienić – trzeba tylko chcieć pokombinować z opcjami, aby zadowolić się świetnymi efektami. Fajną ciekawostką był np. fakt zaklejania tyłu buteleczki perfum białą kartką, co pozwoliło uniknąć prześwitów tła.

Na początku bardzo się stresowałam – miałam wrażenie, że w gronie 30 uczestników jestem jedyną, która po wzięciu aparatu do ręki nie może się przyzwyczaić – przed oczami ciągle stawał mi interfejs mojej lustrzanki 😛 Prowadzący szybko jednak rozwiali ciężką atmosferę pomagając każdemu, kto miał problem z obsługą sprzętu.
Na pierwszym miejscu postawiona była jednak nasza kreatywność – często proste metody, o których w ogóle nie myślimy dają najlepsze rezultaty. Zdjęcia wykonane telefonem też mogą być piękne – bo ważny jest ich klimat i emocje, które chcemy pokazać.
Diana i Rafał wspominali też o tym, że dobrze jest wyrobić sobie swój styl w fotografii, dzięki czemu zdjęcia będą rozpoznawalne i będzie mniej problemów z ich kradzieżą. Nie wiem czy ja mam swój styl, ale chyba nie lubię się tak ograniczać i z tego pomysłu akurat nie skorzystam 😛

Na koniec postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy warsztaty Olympus w
ogóle mi się przydały?
Moim zdaniem tak, i to bardzo. Wyciągnęłam
zakurzony statyw, biały karton, przełączyłam tryb z półautomatycznego na
manualny i zaczęłam się bawić.
Zajęcia pomogły mi przemóc stres i
okazało się, że robienie świetnych jakościowo zdjęć (bez ziarna, ostrych
cieni) wcale nie jest tak czasochłonne jak mi się wydawało, a do tego
daje ogromną satysfakcję. Zainspirowana warsztatami postanowiłam w końcu kupić lampę pierścieniową i już pod koniec listopada będę miała ją u siebie. Mam nadzieję, ze wtedy moje zdjęcia będą jeszcze lepszej jakości. Przygotowałam Wam też kilka moich prób, żeby
pokazać efekty tego szkolenia. Widzicie różnicę?

Tu bardziej subtelny efekt, ale zwróćcie uwagę na cień i białe serduszko przy słoiku 🙂
Podsumowując – warsztaty bardzo mi się przydały,  cieszę się, że mogłam w nich uczestniczyć. Warto podkreślić fakt, że mimo iż sponsorem był Olympus to twórcy zajęć przypominali nam, że to nie marka i aparat robię z nas fotografa, ale zdjęcia i to, jak nad nimi pracujemy. Podobało mi się również to, że organizatorzy zwracali naszą uwagę na to, że jak najlepsze zdjęcie powinno powstać już na poziomie aparatu, a nie przeróbki w programie graficznym, bo to da nam pewność spójnych zdjęć (np. w jednym poście). 
Aparaty Olympus spodobały mi się ze względu na ich duże możliwości – wiele z ich modeli jest mniejszych od standardowych lustrzanek, a robią podobnej jakości zdjęcia. Ich design również przyciąga uwagę – styl vitntage/retro, bardzo mi się podoba 😀 Uważam, ze taki aparat to ozdoba kobiecych zbiorów 🙂

Widzicie różnice w zdjęciach? Miałyście świadomość, że tak prostym sposobem można poprawić ich jakość?
Pozdrawiam :3