Wybrany tag

masło do ciała

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

BIELENDA BOTANIC SPA RITUALS | PIELĘGNACJA CIAŁA Z OSTROPESTEM I SZAŁWIĄ

2 października 2018
Bielenda Botanic Spa Rituals do ciała z ostropestem i szałwią lekarską

Cześć!

Nowy rok akademicki, nowa ja, a tak naprawdę – bardzo mi smutno, że wakacje już za mną. Z drugiej strony ma to swoje pozytywne strony, gdyż będę bardziej systematyczna w tym, co robię na co dzień – i nauce, i blogowaniu.

By przerwać tę zmowę milczenia i zaprezentować coś, co było w mojej pielęgnacji obecne przez praktycznie całe wakacje – zapraszam na recenzję  serii produktów do ciała Bielenda Botanic Spa Rituals. Będzie mowa o olejku, mleczku i maśle z ostropestem i szałwią lekarską. Oczywiście przyjrzę się też bliżej ich składom!

Czytaj dalej

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

DR IRENA ERIS | BODY ART | YOUTH AMBROSIA SERUM | NEKTAR BOGÓW?

23 września 2017

Hej!

Znacie to uczucie, kiedy Wasza skóra jest miękka, lekko lśniąca i ukojona? Kiedy w dotyku przypomina aksamit, atłas albo jedwab? Nie? Ja też 😉 O ile moja skóra na twarzy jest mieszana, i jeśli jej nadmiernie nie wysuszam, jędrna i gładka, tak z tą na ciele mam problemy. Popękane dłonie, łokcie i kolana, czy nawet kostki u stóp, szorstkie łydki – ciągle szukam metody, która sprawdzałaby się idealnie – to nie kosmetyki zawodzą, a mój ciągły brak systematyczności w pielęgnacji.
Do tej pory moim ulubionym typem produktów do smarowania ciała były oleje i masła, ale te drugie mi się znudziły  czasem ich tępa, wymagająca rozgrzania konsystencja zniechęca mnie do sięgnięcia po nie. Cały zabieg potrafi trwać nawet kilka minut, a ja zazwyczaj po wyjściu spod prysznica marzę tylko o tym, by się ubrać i biec do łóżka. Czy bogate serum przeciwstarzeniowe do ciała Youth Ambrosia Serum od Dr Ireny Eris zmienił moje nastawienie do wieczornych rytuałów? Czy jego konsystencja mnie do niego przekonała? Na te i wiele innych pytań odpowiem w dalszej części wpisu 🙂
Dr Irena Eris Body Art Youth Ambrosia Serum recenzja, opinia, analiza składu 2

Czytaj dalej

Uncategorized

FARMONA | Tutti Frutti | Masło do ciała

23 września 2015
Hej kochani!
W ostatnim poście na temat zużytych kosmetyków wspomniałam Wam o masełkach do ciała, które ja i moja mama bardzo polubiłyśmy. Jesienią i zimą nasza skóra potrzebuje większej dawki nawilżenia i natłuszczenia, w innym wypadku jest sucha, pęka. Sprawia nam to nie mały dyskomfort, a czasem (np. w u mnie w okolicach łokci, kolan i kostek) ból, gdyż naskórek pęka głęboko – niejednokrotnie pojawiała się u mnie nawet krew. Zwykłe balsamy czy mleczka nie dawały sobie rady, w zanadrzu miałam kilka olejków, ale czasem potrzebowałam odskoczni i czegoś innego. Przypadkiem wrzuciłam więc do koszyka, na promocji w Rossmannie, masło do ciała Farmona Tutti Frutti. Jeśli jesteście ciekawi, czy przynosi mojej skórze niezbędne ukojenie – zapraszam dalej 🙂

Dzięki zawartości afrykańskiego masła
Karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje
się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Bogata
konsystencja pieści zmysły, czarne drobinki masują ciało, a zniewalająco
słodki zapach egzotycznych owoców uwodzi i relaksuje. 

Konsystencja masła jest naprawdę zbita i gęsta. Pod wpływem ciepła naszych dłoni staje się jednak lżejsza i pozwala na łatwe wsmarowanie produktu w ciało. Tą cechą przypomina raczej masła z The Body Shop niż te z Rossmanna, które można znaleźć w półlitrowych słoikach. Bardzo lubię taką gęstość produktu – nic nie spływa, nic nie ucieka, nie ma problemu z wysmarowaniem połowy łazienki 😛

Masełka dostępne są we wszystkich drogeriach stacjonarnych (np. Hebe, Rossmannie, Naturze czy Super Pharmie), okazjonalnie pojawiają się także między innymi w Biedronce. Znajdziecie je także w wielu sklepach internetowych. Plus za to – nie trzeba się zbytnio naszukać, kiedy chcemy je szybko kupić.

Masełka są tanie, ponieważ za jedno opakowanie zapłacimy około 15 złotych. Swoje kupowałam na promocji i wtedy ich cena oscyluje w granicach 10-12 złotych, więc jest to produkt na każdą kieszeń, tym bardziej, że pojemność wcale nie jest mała.

Masła Tutti Frutti są wydajne, przez to, że ich konsystencja jest gęsta i mocno zbita. Już niewielka ilość wystarcza aby pokryć nim całe ciało. Jedno opakowanie wystarczało mi na kilka tygodni codziennego stosowania, mojej mamie ze zużyciem go idzie trochę szybciej, ale ona woli nakładać na siebie większą ilość kosmetyków 😀

Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea)
Butter
(masło shea/ karite, które nawilża naszą skórę, natłuszcza ją i zmiękcza; ma także niewielki filtr UV, który chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem), Ethylhexyl Stearate (emolient, który tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną, stosowany sam, bezpośrednio na skórę może być komedogenny), Paraffinum Liquidum (Mineral Oil) (parafina, czyli olej mineralny również jest emolientem tłustym, tworzy na powierzchni skóry ochronny film, może przyczynić się do powstawania zaskórników, jeśli jest stosowana samodzielne), Cetearyl
Alcohol, Ceteareth-20, Glycerin
(gliceryna, ma działanie nawilżające), Glyceryl Stearate, Sodium Acrylate,
Isohexadecane, Polysorbate 80, Cera Alba(Beeswax)
(wosk pszczeli, kolejny emolient tłusty, który ma podobne właściwości do poprzednich), Cyclopentasiloxane,
Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Parfum, Simmodsia Chinensis (Jojoba)
Butter
(masło jojoba, nawilża i natłuszcza skórę), Hydrogenated Jojoba Oil (olej jojoba, nawilża, zmiękcza i natłuszcza skórę, ma działanie regeneracyjne), Iron Oxides, Xanthan Gum, Disodium
EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben,
2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, BHA, Geraniol, Citronellol, Limonene,
E150cc, CI16255.
Jak widzicie, skład nie jest zły, ale naturalnością nie powala. Na początku bałam się, że parafina może mnie zapychać i na ciele będą tworzyć się małe krostki. Na szczęście nic podobnego się nie stało i nie musiałam odstawić kosmetyku. Dzięki zawartości wielu emolientów, skóra po regularnym smarowaniu staje się gładka, sprężysta i dobrze nawilżona.
Opakowanie tradycyjne dla kosmetyków o podobnej konsystencji. Słoiczek jest dobrym rozwiązaniem, pozwala  na zużycie produktu do końca bez konieczności cięcia opakowania i walki z nim o resztki kosmetyku. Zakrętka nie sprawia problemów przy odkręcaniu. Etykietki są estetyczne, od razu widać o jakim zapachu będzie konkretne masło. Pojemność to 275 mililitrów – zarówno niższego, jak i wyższego słoiczka.

Moim zdaniem masełko Farmona Tutti Frutti jest warte Waszej uwagi. Razem z mamą zużyłyśmy już kilka opakowań i jestem naprawdę zadowolona z efektów. Masło szybko uporało się z najgorzej wysusznymi partiami mojego ciała. Skóra przestała się łuszczyć i nie była już tak mocno napięta. Mimo skłonności do powstawania na plecach zaskórników, po stosowaniu tego kosmetyku ich stan nie uległ zmianie.
Masło ma przyjemną konsystencję, która dobrze się wchłania i nie pozostawia na długo tłustej warstwy, jak to się ma w przypadku stosowania olejków na suche ciało. Uczucie nawilżenia nie jest krótkotrwałe.
Zapach kosmetyku niektórym wydaje się chemiczny. Mojego nosa nie drażni i wszystkie mi się podobają, najbardziej wersja malina&jeżyna – aromat przypomina mi różową mambę.
Podsumowując – za niewielkie pieniądze możemy zdobyć naprawdę niezłe masełko do ciała, które dobrze nawilży naszą skórę. Polecam i mam nadzieję, że dzięki mojej opinii ktoś się na nie skusi 😀

Na pewno sięgnę jeszcze po inne wersje zapachowe, żeby wybrać tą, która najbardziej mi odpowiada. Na razie jednak wróciłam do poprzedniego punktu w pielęgnacji mojego ciała – olejków.
Miałyście przyjemność stosować masło do ciała Farmona Tutti Frutii? Jakie tego typu produkty polecicie?

PS Mam nadzieję, że nowy szablon bloga Wam się spodoba. Mateusz zarwał kilka nocy, żeby wstawić go tak, aby wszystko działało jak należy. Szablon stworzony przez Blokotka.

Uncategorized

[RECENZJE] The Body Shop masło do ciała wild argan oil

23 stycznia 2015

Hej!
Ciągle jestem w szoku bo udało mi się zaliczyć test z historii filozfii i to chyba na 4,5 :O Jestem w szoku bo tylko raz przeczytałam notatki (czyli kopiuj – wklej z Wikipedii) 😛 Dzisiaj dałam sobie spokój, ale od jutra muszę choć odrobinę wziąć się za naukę, bo od pierwszego wtorku lutego zaczynam egzaminy :C Nie chce się, ale trzeba, a po sesji w końcu wyjeżdżam do domu i bardzo się z tego powodu cieszę. Nie przedłużając przechodzę do meritum posta bo i tak jest już naprawdę późno 😛

Nawilżające masło wzbogacone olejem arganowym z Maroka to luksusowy rytuał piękna dla Twojego ciała. Zapewnia 24 godzinne nawilżenie, sprawia, że skóra staje się miękka i gładka.
Olej arganowy, dzięki zawartości kwasów tłuszczowych nawilża, regeneruje i chroni skórę. 
Głęboko w afrykańskich górach Atlas, na terenie Maroka, rośnie dzikie drzewo arganowe – to jedyne miejsce, gdzie występuje ono w sposób naturalny. Tutaj berberyjskie kobiety ręcznie zbierają i pieczołowicie rozłupują orzechy najwyższej jakości, z których następnie powoli wyciska się ekstrakt – przejrzysty olej, gotowy do wykorzystania przy produkcji nowej linii Argan Oil Bath & Bodycare od The Body Shop. 
Pełna wersja masełka, czyli 200 mililitrów kosztuje 60 złotych. Te dostałam w ramach testów jeszcze przed premierą „wygrywając” casting na facebookowym profilu TBS 😛 W liście, który dostałam razem z masełkiem było napisane, że ta konkretna wersja (miniaturka 50 mililitrów) kosztuje 20 złotych. Jak dla mnie drogo, niestety nie stać mnie na to, żeby kupować sobie tak drogie masła do ciała :C Tutaj minus :C

Dostępne tylko i wyłącznie w sklepie The Bod Shop. Stacjonarnie. Sklepu internetowego nie ma. Można również szukać na allegro, ale cena jest naprawdę podobna.
Bardzo zwarta i gęsta, jak na prawdziwe masło przystało. Treściwa, roztapia się w kontakcie z ciepłem naszej skóry. Łatwo się wmasowuje i rozproadza po ciele. Wchłanie się również dość szybko, ale pozostawia delikatną, tłustą wartsewkę, co nie każdemu może się podobać.

Słoiczek wykonany z twardego plastiku. Łatwo się odkręca. Solidnie wykonane. Naklejki nie ścierają się, nie odklejają, projekt moim zdaniem estetyczny i bardzo ładne. Takie opakowania są charakterystyczne dla maseł TBS, to tutaj wyróżnia się złotym kolorem i niebieskimi etykietkami.
Te, które widzicie na zdjęciach ma 50 mililitrów. Tradycyjne, dostępne w sklepach są 4 razy większe, czyli mieszczą 200 mililitrów produktu. Są dostępne również „giganty” (stawiając je przy Isanie już nie :P) 400 mililitrowe, ale nie wiem czy akurat ta wersja jest dostępna w takiej pojemności. Z tego co mi się wydaje – nie.

I tutaj właśnie nie ma efektu WOW. Na początku mamy wodę, masło shea i masło z kakaowca. Olej arganowy, który widnieje w tytule całej serii jest naprawdę daleko w składzie – bliżej  mu ku końcowi niż początkowi. Za taką cenę oczekiwałabym, że tego głównego składnika znajdzie sie w produkcie więcej. Niestety, zawiodłam się. Dodatkowo w kosmetyku można znaleźć olej palmowy, którego temat jest kontrowersyjny.
Jak dla mnie wydajność tego kosmetyku jest niska. Gdybym używała go do całego ciała astarczyłby mi może na 5  razy. Do smarowania stóp i dłoni też nie starczył na zbyt długo. Aby moja sucha skóra poczuła ukojenie naprawdę musiałam nałożyć dość dużo kosmetyku.

Słyszałam wiele zachwytów nad produktami The Body Shop. Niestety jak dla mnie ich cena jest za wysoka a do tego nie mam do nich dostępu, bo najbliższy sklep znajduje się w Warszawie. Co ja myślę o masełku z tej serii? Gdybym miała sama je kupić, za pieniądze z własnej kieszeni nie zrobiłabym tego. Masełko nawilża, ale nie jest to jakieś dogłębne odżywienie – takie samo, albo nawet lepsze otrzymuję po posmarowaniu stóp kremem z mocznikiem od Isany, któy w promocji można kupić za 3 złotych i jest go w opakowaniu więcej. Zapach masełka jest ciężki, ja wyczuwam tu nuty jakichś perfum, długo go czuć na ciele, więc nie każdemu może spodobać. Pozostawia na ciele delikatną wartewkę, która nie wchłania się zbyt szybko. Nie jest to totalny bubel, ale nie mogę go nazwać moim hitem.
Moja ocena to
5/10
Nie kupię, ze względu na cenę. Za 15 złotych kupiłam balsam z Rossmanna i jak dla mnie poziom nawilżenia jaki daje jest podobny. Nie warto przepłacać.

Miałyście okazję testować te masło do ciała? Podobało się Wam? Lubicie kosmetyki The Body Shop?
Pozdrawiam :3