Wybrany tag

krem do twarzy

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

MARSYLSKIE.PL | NAJEL | PULPE DE VIE | MYDŁO MARSYLSKIE

25 maja 2018
marsylskie.pl, krem brązujący do twarzy pulpe de vie, peeling gommage Najel, mydło lawendowe aop

Hej!

Jeśli uważnie śledzicie moje facebookowe poczynania mogliście spodziewać się podobnego wpisu. W maju udało mi się zostać ambasadorką tej drogerii z naturalnymi produktami i będę miała przyjemność co miesiąc, aż do końca roku, pokazywać Wam organiczne, ciekawe nowości, z którymi być może nie mieliście okazji zetknąć się na innych blogach.

Dziś przychodzę by pokazać Wam majową paczkę, w której znalazły się trzy uniwersalne kosmetyki – krem brązujący do twarzy Pulpe de Vie, mydło marsylskie AOP oraz orientalny peeling gommage do twarzy Najel. Zapraszam na krótkie recenzje i analizy składów! Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, czy taka opcja dla tego typu wpisów Wam się podoba.

Czytaj dalej

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

RESIBO | MIEJSKI KREM OCHRONNY | DAJE RADĘ ZE SMOGIEM?

13 kwietnia 2018
RESIBO MIEJSKI KREM OCHRONNY ANALIZA SKŁADU RECENZJA 1

Hej!

Dawno nie było u mnie recenzji, a znalazłam w mojej kosmetyczce produkt, który testuję od dobrych kilku tygodni, zużyłam go prawie w połowie i zdążyłam wyrobić sobie zdanie na jego temat. Słyszałyście o kremie , który ma idealnie sprawdzać się w mieście i chronić naszą skórę przed czynnikami zewnętrznymi, takimi jak zanieczyszczenia, smog, czy drobinki pyłu unoszące się w powietrzu? Jeśli nie, chętnie Wam go przedstawię. Zapraszam na recenzję miejskiego kremu ochronnego Resibo.

Czytaj dalej

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

RESIBO | KREM ODŻYWCZY | PŁYN MICELARNY

24 stycznia 2018

Hej!

O moim zdaniu odnośnie naturalnej pielęgnacji na pewno macie już jakieś pojęcie – niejednokrotnie poruszałam ten temat na blogu. Lubię naturalne kosmetyki, ale zazwyczaj podchodzę do nich z rezerwą, ponieważ boję się, że mogą zaszkodzić mojej kapryśnej, trądzikowej skórze.
Z marką Resibo miałam już kontakt – pisałam o ich olejku do demakijażu, który swoją drogą bardzo przypadł mi do gustu. Dziś zapraszam na recenzję kolejnych dwóch produktów – kremu odżywczego i płynu micelarnego. Testuję je już prawie dwa miesiące – jak myślicie, polubiłam je, czy nie?

Czytaj dalej

Uncategorized

LABORATORIUM COSMECEUTICUM | POLNY WARKOCZ | MAZIDŁO KONOPNE DO CERY TŁUSTEJ I TRĄDZIKOWEJ

27 czerwca 2016

Cześć!

Temperatury panujące na zewnątrz, wyjazdy i zmęczenie wzięły górę – od czwartku oddawałam się przyjemnościom, a na bloga wchodziłam tylko po to, żeby odpisać na komentarze i odwdzięczyć się tym, którzy do mnie zajrzeli i pozostawili po sobie ślad.
Dawno nie pisałam żadnej recenzji kremu do twarzy, więc postanowiłam wykorzystać chwilę, zrobić piękne zdjęcia (skromna ja :P) i skrobnąć dla Was „kilka” słów. Jeśli macie ochotę poczytać o tym, co sądzę na temat nowej serii wypuszczonej przez Laboratorium Cosmeceuticum, czyli o Polnym Warkoczu – mazidle konopnym do cery tłustej i trądzikowej – zapraszam dalej 🙂

Przy niewielkich ogniskach rozpalanych na skraju pól
konopnych umawiali się w czerwcowe wieczory chłopcy z dziewczętami. Konop nie
tylko wielką moc ma w miłości i płodności i w działaniu magicznym. Też na skórę
dobroczynnie wpływa. Bardzo dobry na wszelkie krosty i nadmiernie tłuste lica.

Mazidło Konopne, którego receptura sformułowana została
wyłącznie w oparciu o wyselekcjonowane składniki naturalne, stworzone zostało z
myślą o pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej. Nieprzypadkowy zatem jest wybór
tłoczonego na zimno, nierafinowanego oleju z konopi siewnej, który swą
strukturą zbliżony jest do naturalnego sebum. Dzięki temu mazidło reguluje
poziom natłuszczenia skóry, matowi cerę tłustą i mieszaną. Mazidło konopne to
gęsty krem o strukturze piankowej, która po aplikacji zamienia się w kremowe
masełko.

Opakowanie przywodzi mi na myśl stare, apteczne receptury i jest to skojarzenie jak najbardziej pozytywne. Krem zapakowany jest w słoiczek z grubego, ciemnego szkła, które chroni produkt przed kontaktem z promieniami słonecznymi. Zakrętka jest czarna, plastikowa, prosta. Zabezpiecza ją banderola, na której widnieje napis „polny warkocz”. Słoiczek ma dość dużą średnicę, więc nawet przy znacznym zużyciu kosmetyku raczej nie będzie problemów z jego wydobyciem.
Etykieta utrzymana jest w beżowo-brązowych tonach, znajdziemy na niej skład, obietnice producenta i krótki opis produktu, a także historię, którą mogliście przeczytać wyżej. Mimo tego, że krem ma dość tłustą konsystencję nic się z niej nie ściera. Mimo swojej prostoty przyciąga uwagę.

Tym razem producent wyszedł naprzeciw mojemu zwyczajowi i sam rozwikłał skład – informacje są rzetelne, w tym opisie znajdziecie nawet więcej, niż ja mogłabym Wam przekazać – koniecznie przeczytajcie,  bo to dawka naprawdę przydatnej wiedzy 😀

Masło Shea (Butyrospermum Parkii Butter)
również wspomaga działanie kojące i łagodzące w przebiegu zmian alergicznych i
przy dermatozach, odżywia i regeneruje skórę. Jest źródłem naturalnych
antyoksydantów (witaminy A i E), które chronią skórę przed wolnymi rodnikami.
Delikatny olej ze słodkich migdałów (Prunus Amygdalus Dulcis Oil) wykazuje działanie
synergiczne w przypadku różnego rodzaju zmian skórnych. Dobrze się wchłania
ułatwiając tym samym absorpcję składników aktywnych. Jest źródłem witamin i
minerałów.
Olej konopny (Cannabis Sativa Seed Oil)
zawiera bogactwo unikalnych kwasów tłuszczowych (NNKT) oraz moc substancji
bioaktywnie czynnych; witamin (A, C, tokoferoli, witamin z grupy B, witaminy
K1) i minerałów (m.in. magnez, wapń, cynk), dzięki czemu wykazuje pożądane
działanie przy różnego rodzaju dolegliwościach skórnych. Wysoka koncentracja
głównych składników oleju konopnego: kwasu linolowego oraz linolenowego w
odpowiednich proporcjach (3:1) determinuje jego szczególne właściwości. Olej
konopny wykazuje wysoką skuteczność w działaniu przy różnego pochodzeniu
dermatozach, egzemach, trądziku, łuszczycy, AZS. Działa ochronnie,
regenerująco, kojąco przy podrażnieniach, odczynach alergicznych, stanach
zapalnych i zmianach skórnych oraz antyoksydacyjnie wzmacniając układ
odpornościowy. Obecny w oleju chlorofil redukuje przebarwienia i poprawia
koloryt skóry.
Witamina E (Tocopheryl Acetate)
pełni rolę naturalnego antyutleniacza. Stymuluje procesy regeneracji naskórka.
Zapobiega powstawaniu i redukuje przebarwienia skóry potęgując tym samym
działanie chlorofilu obecnego w oleju konopnym.
Naturalny olejek z bergamotki (Citrus Aurantium Bergamia Fruit
Oil
)
uzupełnia pielęgnację cery trądzikowej ograniczając łojotok i
nadmierną pracę gruczołów łojowych. W połączeniu z naturalnymi olejami
roślinnymi działa regenerująco. Olejek z bergamotki zastosowany w formulacji
mazidła konopnego nie zawiera składnika uczulającego – bergaptenu, dzięki czemu
mazidło może być z powodzeniem stosowane również przez osoby ze skłonnością do
alergii.
Limonene, Linalool – substancje zapachowe, w tym wypadku pochodzenia naturalnego.
Jak widzicie skład jest prosty, ale bogaty. Moja skóra nie lubi zbyt dużej ilości emolientów w pielęgnacji, więc musiałam uważać ze stosowaniem tego kremu. Każdy olej może być potencjalnie komedogenny, ale olej konopny jest stricte przeznaczony do cery trądzikowej, zanieczyszczonej.

Krem mam ponad 4 tygodnie i przez taki okres czasu po niego sięgałam. Buzię smarowałam 1-3 razy w tygodniu zależnie od jej stanu – im bardziej była odwodniona tym częściej wybierałam to mazidło. Zużycie nie jest zbyt duże, ale widoczne. Nie nakładałam zbyt dużej ilości na twarz, więc podejrzewam, że nie zdążę zużyć zawartości 50 mililitrowego słoika przez zalecany przez producenta okres 6 miesięcy – pod koniec terminu przydatności zużyję go na łokcie, kolana i kostki.

Krem na gęstą, bogatą konsystencję, która po kontakcie ze skórą topi się i jest łatwa do rozsmarowania. Dzięki takiej konsystencji łatwo jest dozować odpowiednią ilość kosmetyku, co pozwala na kontrolowanie tego, ile mazidła ląduje na naszej twarzy. Przez to, że jest zbity jest również wydajny.

Mazidło konopne dostępne jest na stronie drogerii internetowej ecodrogeria.com.pl. Nigdzie indziej ich niestety nie widziałam, ale to nowa seria i może z czasem miejsc, gdzie będzie można ją znaleźć powstanie więcej.

Cena 50 mililitrowego słoiczka mazidła konopnego to niecałe 30 złotych. W ecodrogerii znajdziecie je za 28,50, a z rabatem, który będzie czekał na końcu tego posta będziecie mogli kupić je jeszcze taniej. Uważam, że za taką pojemność i wydajność nie jest to zbyt wysoka kwota, tym bardziej, że jest to kosmetyk naturalny.

 
Mazidło konopne otrzymałam od Laboratorium Cosmeceuticum w ramach współpracy – kilkanaście dziewczyn miało okazję poznać wszystkie 3 serie (każda z nas dostała kosmetyk dopasowany do potrzeb jej skóry) jeszcze przed premierą. Seria Polny Warkocz charakteryzuje się prostymi składami, składnikami pochodzenia naturalnego i prostymi, przyciągającymi oko opakowaniami.
Mazidło konopne ma troszczyć się o potrzeby skóry tłustej i trądzikowej. Czy rzeczywiście sprawdziło się na skórze skłonnej do niedoskonałości?
Krem aplikowałam tylko na noc, ponieważ jest on złożony z samych olejków i raczej żaden kosmetyk kolorowy nie chciałby dobrze się na nim trzymać – pozostawia na skórze tłusty film, który po kilku minutach jest mniej wyczuwalny niż na początku, ale nie wchłania się do pełnego matu.
Moja skóra, mimo tego, że jest mieszana często bywa też odwodniona – to skutek stosowania retinoidów. Krem świetnie poradził sobie z tym problemem – po nocnej kuracji skóra rankiem była napięta, nawilżona, gładka i miała zdrowy blask. Już jedna aplikacja w tygodniu potrafi poprawić jej nawodnienie – szczególnie latem, kiedy moja cera nie potrzebuje tak intensywnego odżywiania.
Warto na koniec wspomnieć, że trzeba z tym kremem uważać – nieodpowiedzialne, zbyt częste używanie może przyczynić do pojawienia się większej ilości zaskórników i niespodzianek. Tak bogata formuła nie będzie służyła w nadmiarze – w moim przypadku skóra zbuntowała się po roku używania olejów kilka razy w tygodniu.
Nie mniej jednak jest to ciekawy kosmetyk i od czasu do czasu będę po niego sięgała – świetnie nawilża i natłuszcza skórę. Stosowany z umiarem nie powoduje zapychania czy wysypu nowych krostek. Ma naturalny, ziołowy zapach, ale mi na szczęście nie przeszkadza. Uważam, że jest to produkt warty uwagi.

Mam już swoje ulubione kremy nawilżające, więc nie wiem – to opakowanie starczy mi na mniej więcej 6 miesięcy, a moja skóra lubi częste zmiany kremów. Na pewno będę o nim pamiętać 🙂

Lubicie kremy bazujące na naturalnych składnikach? Kojarzycie serię Polny Warkocz?
Pozdrawiam :*

Na koniec mam dla Was 10% rabatu w drogerii internetowej ecodrogeria.com.pl
Uncategorized

LA ROCHE POSAY | EFFACLAR K [+] | CZYŻBY KOLEJNE ROZCZAROWANIE?

2 kwietnia 2016

Cześć!
Jeśli obserwujecie mnie od dłuższego czasu na pewno wiecie, że ciężko znaleźć mi krem dostosowany do potrzeb mojej skóry. Od dawna szukam dobrego nawilżacza, ale większość tego typu kosmetyków po prostu mnie zapycha.

Często, z podkulonym ogonem, wracam do La Roche Posay. Może nie są to kremy idealne, ale większość z nich dobrze się u mnie sprawdzała – nie robiły krzywdy, ale niektóre po prostu za słabo działały. Postanowiłam odpocząć od Effaclaru Duo [+] i znalazłam jego odpowiednik – Effaclar K [+]. Sprawdził się, czy był kolejnym rozczarowaniem? Jeśli chcecie dowiedzieć się, jaka jest odpowiedź na to pytanie – zapraszam dalej 😉

Po raz pierwszy połączono Retinol linolate z kwasami LHA, by walczyć z
powtarzającym się zatykaniem porów – przyczyną nawracających
niedoskonałości.
Retinol linolate jest pochodną retinolu o silnym działaniu, specjalnie
dostosowaną do potrzeb skóry tłustej. W kontakcie ze skórą uwalnia 2
cząsteczki mające na celu korektę nieprawidłowego funkcjonowania skóry:
Retinol – by wyregulować nawarstwianie się martwych komórek,
zatykających ujście porów. Retinol to uznany w dermatologii składnik
aktywny, który koryguje i zapobiega zaburzeniom keratynizacji
(nawarstwianie się martwych komórek na powierzchni skóry): reguluje
proliferację keratynocytów (namnażanie się komórek skóry) oraz ich
różnicowanie w korneocyty. Te 2 naturalne procesy skórne przebiegają
niewłaściwie w skórze skłonnej do niedoskonałości. Retinol zapewnia
właściwości regulujące odnowę komórkowego, dlatego również jest bardzo
wartościowym składnikiem w walce z oznakami starzenia się skóry.
Kwas linolowy – by zapobiegać gromadzenia się sebum w porach.
Kwas linolowy to naturalny składnik sebum. W skórze tłustej kwas ten
występuje w zbyt małej ilości. Niedobór ten, który może sięgać nawet
35%, sprzyja zgrubianiu wewnętrznych ścianek ujścia gruczołu włosowo –
łojowego, hamując przez to prawidłowe wydzielanie sebum.

Na pierwszy rzut oka opakowanie wydaje się być podobne do Effalcaru Duo [+]. Krem zapakowany jest w kartonik, który umieszczony jest w dodatkowej obwolucie z „polską wersją językową”. Znajdziemy na niej wszystkie interesujące nas informacje – od składu, po działanie i sposób stosowania. W kartoniku znajduje się metalowa tubka o pojemności 30 mililitrów. Dla niektórych fakt, że tubka jest metalowa przekreśla stosowanie – podobno wewnątrz zostaje dużo produktu i część kosmetyku się marnuje. Mi natomiast z takiej tubki zdecydowanie łatwiej jest wycisnąć nawet resztki kremu, ale to już kwestia gustu. Mi opakowania odpowiada.

 AQUA / WATER – woda  PROPYLENE GLYCOL – glikol propylenowy, substancja nawilżająca  OCTYLDODECANOL – emolient, ma zapewnić dobre rozprowadzanie kremu i zapobiega rozwarstwianiu się kremu  DIMETHICONE – silikon, na szczęście niekomedogenny – poprawia konsystencję kosmetyku  PEG-100 STEARATE – emulgator umożliwiający powstawanie emulsji  GLYCERYL STEARATE – emolient tłusty, stosowany solo mógłby powodować powstawanie zaskórników  SALICYLIC ACID – kwas salicylowy – działa na wypryski i zaskórniki, pozytywie działa na złuszczanie martwego naskórka, działa już przy niskim stężeniu  AMMONIUM POLYACRYLDIMETHYLTAURAMIDE / AMMONIUM POLYACRYLOYLDIMETHYL TAURATE – wpływa na konsystencję i wzrost lepkości  ZINC PCA – filtr UV  SARCOSINE – sarkozyna, aminokwas, znajduje się w niektórych antybiotykach  SODIUM HYDROXIDE – wodorotlenek sodu, regulator pH  SILICA – krzemionka, substancja matująca  SILICA SILYLATE –  środek przeciwpieniący, kontrolujący lepkość  PERLITE – tlenek krzemu  CARNOSINE – kariozyna, dipeptyd, silny przeciwutleniacz  DISODIUM EDTA – związek konserwujący kompleksujący jony metali  CAPRYLOYL SALICYLIC ACID – kwas LHA, pochodna kwasu salicylowego działająca zdecydowanie łagodniej, zmniejsza suchość i szorstkość skóry  XANTHAN GUM – polisacharyd, zagęstnik PENTYLENE GLYCOL – glikol pentylenowy, substancja konserwująca  ACRYLATES COPOLYMER – powoduje wzrost lepkości, stabilizuje konsystencję, wiąże wiele substancji w kosmetyku  CETYL ALCOHOL – emulgator tłusty, w stanie czystym może być komedogenny  BUTYLENE GLYCOL – glikol butylenowy TOCOPHEROL – witamina E, antyoksydant  PARFUM / FRAGRANCE  – zapach
Skład jest taki sobie, ale jest to po prostu dermokosmetyk, a nie kosmetyk naturalny, czy ekologiczny. Naszukałam się nieźle – niektórych substancji nie mogłam w ogóle znaleźć :C Moim zdaniem ma gorszy skład, niż jego brat z tej serii – Effaclar Duo [+]. W tamtym substancje aktywne są zdecydowanie wyżej niż tu, a to z kolei oznacza, że ich stężenie w tamtym kremie było wyższe. Na szczęście nie są tu obecne składniki, które mogłyby przyczyniać się do powstawania zaskórników czy wyprysków. Plus za obecność kwasu salicylowego – związek ten nawet w niewielkich stężeniach ma dobroczynne działanie na skórę trądzikową.

Krem starcza na krótszy okres czasu niż jego brat – spowodowane jest to mniejszą pojemnością. Mi taka 30 mililitrowa tubka starcza na, mniej więcej, 2,5 miesiąca, co i tak nie jest złym wynikiem. Krem jest lekki i wystarczy niewielka ilość,  żeby pokryć nim całą twarz. Używałam go raz dziennie.

Krem dostępny jest w aptekach i częściach aptecznych niektórych drogerii – np. Hebe czy Super Pharm. W aptekach, np. Gemini jego cena regularna jest zdecydowanie niższa niż w wyżej wymienionych sklepach – często jest to nawet 40% różnica, więc uważajcie!

Krem ma lekką, kremowo-żelową konsystencję. Gładko sunie po twarzy i szybko się wchłania nie pozostawiając ani lepkiej, ani matowej warstwy. Skóra po jego użyciu jest miękka i zdecydowanie gładsza niż przed aplikacją – na pewno mają w tym swój udział silikony obecne w składzie tego kosmetyku. 
Przez to, że szybko się wchłania i nie pozostawia warstwy okluzyjnej na twarzy dobrze sprawdza się nakładany pod makijaż. Współpracował z każdym moim podkładem czy kremem – nic się nie rolowało, podkłady nie ścierały się szybciej, a buzia przez dłuższy okres czasu pozostawała matowa (w dobrym tego słowa znaczeniu :P).

Regularna cena w Super Pharmie wynosiła 57 złotych. Sama staram się kupować te kremy na promocjach -40%, czasem nawet połowę taniej. Za ten zapłaciłam mniej więcej 30 złotych, więc uważam, że jak na dermokosmetyk nie jest ona zbyt wysoka. 

Effaclar Duo [+] był moim ulubieńcem jeśli chodziło o kremy do porannej pielęgnacji. Nie chciałam używać jednak tego samego produktu przez cały czas – wtedy jego działanie na pewno by osłabło i nie byłabym już tak zadowolona.
Szukając dla niego zamiennika postanowiłam rozejrzeć się za czymś podobnym. Kremy La Roche Posay dobrze się u mnie sprawdzają – niektórych nie kupiłam ponownie tylko ze względu na to, że cena była zbyt wysoka (Toleriane Ultra Fluid :C) lub ich działanie było zbyt słabe. 
Effaclar K [+] był porównywany do Duo [+], więc myślałam, że sprawdzi się również dobrze jak poprzednik. Miał być skierowany dla osób nieco starszych, nie tylko z trądzikiem młodzieńczym. Producent obiecuje, że ma on zmniejszać widoczność porów, liczbę zaskórników i dodatkowo działać antyoksydacyjnie. Internauci ostrzegali jednak, że jest długodystansowcem – nie zadziała szybko, ale będzie skuteczny.
Przygotowana na dłuższy okres oczekiwania na efekty kupiłam od razu dwa opakowania i miałam w planach zużycie ich bezpośrednio po sobie. Jak zaplanowałam tak też zrobiłam. Rzeczywiście krem fajnie zadziałał na zaskórniki – w okolicach nosa i na policzkach mam ich zdecydowanie mniej, na brodzie ich ilość również uległa redukcji, ale nie w tak dużym stopniu. Pory są mniej widoczne i kiedy się umaluję praktycznie nie rzucają się  w oczy.

Delikatnie przyspiesza gojenie się wyprysków, ale tutaj jego działanie jest zdecydowanie zbyt słabe – potrzebuję czegoś, co intensywniej wpłynie na proces gojenia. W tym kremie podobało mi się również to, że ujednolicał koloryt – moje policzki były zaczerwienione tylko wtedy, kiedy przesadziłam z retinoidami.
Po regularnym stosowaniu skóra wygląda lepiej – jest napięta, ma ładniejszy koloryt, suche skórki nie rzucają się tak w oczy (przy stosowaniu peelingu raz na tydzień, czasem dwa, ale rzadko się to zdarzało). 
Plus za to, że super sprawdzał się pod makijaż. Nigdy nie miałam problemów z aplikacją podkładów – ani tych mineralnych, ani płynnych. Wydaje mi się, że delikatnie przedłużał trwałość makijażu, ponieważ skóra nie zaczynała świecić się tak szybko.
Nie wiem. Byłam trochę rozczarowana, bo nie widziałam po jego używaniu tak dobrych efektów jak po Effaclarze Duo, ale dwa opakowania zużyłam z przyjemnością. Może będę do niego wracać wtedy, kiedy moja skóra będzie w lepszym stanie.

Używacie specjalistycznych kremów skierowanych dla osób z konkretnymi problemami skórnymi? Znacie markę La Roche Posay? Znacie godne polecenia kremy do cery trądzikowej?
Pozdrawiam :3