Wybrany tag

krem

Uncategorized

[PORADY] Ratunek dla suchych stóp

15 marca 2015
Hej!
Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie, stopy to prawdziwa zmora. Latem jako tako sobie z nimi radzę, ale zimą cierpię prawdziwe katusze. Moja skóra łuszczy się, rogowacieje, pęka. Wystarczy trochę twardsza woda i problem znowu nawraca. Tej zimy przeszły same siebie i zafundowały mi do kompletu pieczenie i swędzenie. Na rzadną chorobę nie cierpię, grzybicy nie mam, więc co jest nie tak? Otóż, moja skóra na całym ciele jest ekstremalnie sucha.Najgorsze obszary to właśnie stopy, łokcie i kolana. Najdziwniejszym faktem jest ten, że skóra łuszczy mi się jedynie po bokach tych pierwszych – pięty i palce pozostawia nietknięte. Może to wina tego, jak siedzę? Zawsze zawijam nogi w jakieś dziwne esy floresy i może szoruję nimi nie zdając sobie sprawy że mi to szkodzi 😛
Przechodząc jednak do rzeczy, chciałam Wam dzisiaj pokazać moją minimalistyczną pielęgnację która świetnie się sprawdziła tej zimy i dzięki niej moje stopy przestały być bolącym punktem. Jeśli jesteście ciekawi co spowodowało takie „cuda” zapraszam do czytania :3

Moja pielęgnacja składała się z 3 produktów, czyli jest to wersja naprawdę minimalistyczna. Nie mniej jednak bardzo mi pomogła i chciałabym się z Wami podzielić krótką opinią na temat tych kremów czy olei. Jako pierwszą linię „obrony” zastosowałam krem Lirene z 30% zawartością mocznika. Smarowałam nim stopy codziennie wieczorem, pierwsze efekty pojawiły się po około tygodniu. Aby wzmocnić poziom nawilżenia na wcześniej naożony krem nakładałam jeszcze cienką wartwę olejku kokosowego. Ten krok również super się sprawdził, a ja znalazłam tym sposobem kolejne zastosowanie dla tego „monstrum” (wbrem pozorom 500 mililitrów to naprawdę dużo :P). W ostatnim czasie dodałam do kolekcji jeszcze jeden produkt i jest to krem z Isany z 5,5% zawartością urea. Stosuję go teraz częściej, gdyż po poprawie stanu mojej skóry przemodernizowałam wieczorne rytuały pielęgnacyjne – krem 30% raz na 2-3 dni, w pozostałe nakładam ten lżejszy. 

Jak widzicie moje wyczyny wcale nie są bardzo skomplikowane, a prznoszą świetne efekty. Ogólnie wyznaję zasadę, że lepiej mniej i więcej, dlatego nie stosuję na siłę zbyt wielu kosmetyków, bo to mogłoby mi zaszkodzić a nie pomóc. Wspomnę jeszcze, że cena olejku kokosowego rafinowanego to około 15 złotych, kremu z Lirene 11-13 złotcyh a tego z Isany około 5-6 złotych. Nie jest to więc majątek i myślę, że każdy z podobnym problemem mógłby sobie na to pozwolić :3

 

Czy Wasze stopy też przysparzają Wam wielu problemów? Macie jakieś inne sprawdzone kosmetyki lyb metody, które mogą pomóc w podobnej sytuacji?
Pozdrawiam

Uncategorized

Synergen – krem warty uwagi – dlaczego?

8 marca 2014
Jest to bardzo bardzo przykre, ale ostatnio jakoś nie mam czasu na pisanie postów :C Do tego Mozilla nie chce ze mną współpracować i robi sobie co chce, niegrzeczna ;x Dzisiaj może będą 2 posty, może nie, mam nadzieję, że się uda. Na początku chciałam coś przekazać, mimo tego, że sama jestem kobietą 😛
Wszystkim dziewczynom i kobietom wszystkiego najlepszego, spełnienia najskrytszych marzeń i codziennych uśmiechów od ucha do ucha. Aby los Wam sprzyjał i żebyście nigdy nie miewały smutnych dni. Do tego miliona na kosmetyki, willi z basenem, przystojnych facetów i szybkich samochodów 😛
A teraz przechodzę do rzeczy ^^ Dzisiaj zapraszam na recenzję kremu do rąk z Synergen.
Wypróbuj optymalną kombinację intensywnych
właściwości nawilżających i owocowego zapachu, który będzie ci
towarzyszył przez cały dzień. Krem doskonale nadaje się do delikatnej
pielęgnacji rąk i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy.
Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.
Zalety:
– nawilża przez 24h,
– nie pozostawia tłustej warstwy,
– nie zawiera parabenów.
 
Niestety na wizażu go nie ma, bawić się w przepisywanie nie będę 😛 Na zdjęciu niżej będziecie mogli podejrzeć owy skład.
 
Jak dla mnie na plus – naprawdę dosyć długo go używam i nadal w tej tubce coś jest. Nie trzeba go wiele aby pokremować całe dłonie.
Jak dla mnie ta tubka cieszy oko 😀 Jest piękna i kolorowa. Do tego ani zbyt miękka ani zbyt twarda, więc łatwo wydobyć z niej produkt. Jest na tyle mała, że zmieści się w każdej torebce.
W tubce mieści się 75 mililitrów kremu.
Niezbyt gęsta ale też nie lejąca, jak dla mnie w sam raz. Krem dosyć wodnisty, nie pozostawia tłustej warstwy a to bardzo w nim cenię.
3,50 złotego

Tylko i wyłącznie drogerie Rossmann.

Krem jest bardzo dobry, nie spodziewałam się, że będzie aż tak fajny za taką cenę 😛 Szybko się wchłania i co najważniejsze nie pozostawia tłustego filmu na skórze, dlatego noszę go do szkoły – długopis się nie wyślizguje a to plus. Krem ten ma przepiękny zapach – coś jak owoce leśne, bardzo słodki a zarazem kwaśny, niestety trochę chemiczny. Zapach utrzymuje się na skórze, może nie godzinami, ale czuć go. Nie polecam tego kremu osobom, które szukają mega nawilżenia – on tego po prostu nie daje. W domu używam czegoś bardziej treściwego, ten jednak pasuje mi do szkoły. Za taką cenę nie ma co narzekać 😛

7/10
Wydaje mi się, że tak 😀 Chyba że znajdę coś innego co mnie bardziej zadowoli 😛

Miałyście kiedyś okazję testować ten krem? A może macie inne super zamienniki? Chętnie posłucham waszych sugestii 🙂
Mam nadzieję, że recenzja się podobała. Jeszcze raz pozdrawiam z dniem kobiet. Paa 😀

Uncategorized

Matowić czy nie matowić? – Oto jest pytanie. Garnier Hydra Adapt do cery mieszanej i tłustej – recenzja.

1 marca 2014
 Dzisiaj zaszaleję z postami i napiszę aż dwa 😀 Zapraszam Was na recenzję kremu, który u mnie wiąże się już z „projektem denko” – tubka nieco ucierpiała – jest już przecięta na pół 😀
Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na temat tego kremu zapraszam do czytania 😀

Matujący i odświeżający krem – sorbet wzbogacony został w ekstrakt z zielonej herbaty o właściwościach detoksykujących.
Matuje skórę i daje uczucie świeżości, które utrzymuje się przez cały dzień. Ma nietłustą konsystencję i świetnie się wchłania.
Kremy Hydra Adapt od Garniera to nowa generacja kremów dopasowanych do
codziennej pielęgnacji skóry. Nawilżające przez 24 godziny aktywne
formuły zostały stworzone na miarę potrzeb różnych typów cery, aby
działać w harmonii ze skórą i odpowiadać na jej potrzeby.
Wszystkie kremy zostały wzbogacone w intensywnie nawilżający eliksir
roślinny, który łączy w sobie minerały i składniki odżywcze takie jak:
syrop klonowy, gliceryna i mannoza. Każdy krem posiada indywidualnie
dobrany zestaw składników aktywnych, który idealnie dopasowuje się do
potrzeb skóry. 

 
 Miękka tubka zamykana na zatrzask. Mimo tego nie byłam w stanie wycisnąć produktu do końca i musiałam ją rozciąć. W opakowaniu pozostała 1/5 kremu więc to nawet dużo.
50 mililitrów
Aqua/Water, Glycerin, Isononyl
Isononanoate, Alcohol Denat., Acer Saccharinum Extract/Sugar Maple
Extract, Ammonium Polyacryldimethyltauramide, Ammonium
Polyacryloyldimethyl Taurate, Behenyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Benzyl
Salicylate, Biosaccharide Gum-1, Cammelia Sinensis Leaf Extract,
Capryryl Glycol, CI 42090/Blue1, CI 47005/Acid Yellow 3, Citronellol,
Disodium Ethylene Dicocamide PEG-15 Disulfate, Glyceryl Stearate
Citrate, Limonene, Linalool, Mannose, Phenoxyethanol, Pyrus Malus
Water/Apple Fruit Water, Silica, Sodium Acrylates, Crosspolymer-2,
Sodium Hydroxide, Tetrasodium EDTA, Xanthan Gum, Parfum/Fragrance (F.I.L
B158083/1). 

 Około 16 złotych, w promocji można kupić go nawet za 10 złotych.
 Wszystkie drogerie a nawet supermarkety.
Krem ma dziwną konsystencję lekko chropowatego sorbetu. 
Nie jest zła, wystarcza niewiele kremu żeby posmarować nim całą twarz.
 Krem nie zrobił mi krzywdy, ale i nie jestem z niego jakoś zbytnio zadowolona. Nawilżał bardzo przeciętnie, zapychać nie zapychał, ale i nie matowił, a to obiecywał nam producent. Efekt matowienia był taki sam, jak po przetarciu twarzy tonikiem, czy płynem micelarnym. Krem nie nadaje się do cer wrażliwych i przesuszonych – gdy miałam problemy z łuszczeniem się skóry po retinoidzie skóra piekła i była zaczerwieniona, a to na pewno nie działa na korzyść kremu. Zapach może i był przyjemny, ale zbyt intensywny, do tego utrzymywał się na twarzy, przez co drażnił mój nos. Ogólnie rzecz biorąc nie polecam.
 4/10
Niestety nie. A tak naprawdę cieszę się że już więcej nie będę musiała się z nim męczyć.
Na koniec jeszcze mój wczorajszy look, włosy mokre, zebrane w koczka, istny nieład 😀 Udało mi się w końcu odhodować brwi po raz kolejny. Wolę mieć takie krzaczki niż kreseczki od kosmetyczki 😛 
Pozdrawiam :3
Miałyście „przyjemność” testowania tego kremu? Sprawdził się, czy może odczucia takie jak moje?
Uncategorized

Ziaja med – kuracja antybakteryjna. Krem redukujący trądzik.

7 lutego 2014
Hej wszystkim 🙂
Korzystam z dobrodziejstw naturalnego światła które pozwala mi na robienie o wiele ładniejszych zdjęć. Czekam wiosny i lata bo wtedy mamy o wiele większe możliwości niż o tej porze roku – jak wracam ze szkoły to jest już ciemno i dobre zdjęcia niestety nie wychodzą :c
Bez zbędnego gadania przechodzę do rzeczy 🙂 Zapraszam do czytania 🙂
Głównym bohaterem dzisiejszego zamieszania jest Ziaja med – kuracja antybakteryjna. Krem redukujący trądzik. Bierzemy go pod lupę 😀
Co mówi producent?
Aktywna emulsja o lekkiej konsystencji, bez kompozycji zapachowej. Hamuje aktywność enzymu 5a-reduktazy, normalizuje pracę gruczołów łojowych, przyspiesza złuszczanie warstwy rogowej naskórka, ogranicza rozwój bakterii.
Substancje aktywne: kwas oleanolowy, kompleks proteinowo-cynkowy, ekstrakt z lukrecji, ekstrakt z afrykańskiego drzewa Enantia chlorantha, alantoina, a-hydroksykwasy AHA, prowitamina B5 (D-panthenol), witamina A.
Skład
 Aqua (Water), Octyldodecanol, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Butylene Glycol, Enantia Chlorantha (Bark) Extract, Oleanolic Acid, Cetearyl Alcohol, PEG-20 Stearate, Propylene Glycol, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, lsohexadecane, Polysorbate 80, Saccharamyces/Zinc Ferment, Glyceryl Stearate Citrate, Sodium Polyacrylate, Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract Vaccinium Myrtillus Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Lactic Acid, Citric Acid, Glycolic Acid, Malic Acid, Tartaric Acid, Allantoin, Panthenol, Retinyl Palmitate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Diazolidinyl Urea, CI 42090 (FD&C Blue No.1)

Pojemność
50 ml
Cena
około 12,50 zł
Dostępność
Apteki
Co obiecuje producent? <widoczne na zdjęciu>

Konsystencja
Krem ma postać lekkiej papki koloru miętowego, pachnie bardzo delikatnie.
Opakowanie
Wygodna tubka, zamknięcie mogłoby być inne (np. na zatrzask), jest odkręcane.
Moja opinia na temat tego produktu:
Zużyłam całe opakowanie już kilka miesięcy temu, resztki stały tak na półce i czekały w kolejce do recenzji. Jakoś nie zapad mi w pamięć. Nie zrobił mi krzywdy, ale też nie zdziałał cudów. Jakoś za nim nie przepadałam, gdyż średnio współgrał z moim ulubionym podkładem. Plusem na pewno było to, że nie zapychał i nie pojawiały się nowe krosty, a lekka konsystencja wchłaniała się dosyć szybko. Mat nie był płaski, jedynie delikatny. Policzki były zmatowione cały dzień (tutaj cera dosyć sucha, wrażliwa, wymagająca dobrego nawilżenia), strefa T jednak zaczynała się błyszczeć po kilku godzinach (w tej okolicy mam cerę tłustą, problemową). Zapach kremu jest przyjemny, delikatny, nie podrażniał mnie. Opis producenta wydawał się interesujący, w składzie natomiast znalazłam dużo chemii, czego w kosmetykach tego typu nie lubię.Podsumowując, produkt ma kilka plusów i kilka minusów, ja jednak nie skuszę się na drugie opakowanie, chociaż wcale go nie odradzam – dla mnie jest to średniak w kierunku dobrej strony mocy 😛 Bardzo sobie cenię produkty ziaji, może gdybym stosowała ten krem z innymi produktami z tej serii byłabym bardziej zadowolona.
Czy kupię ponownie?
Raczej nie, chyba że najdzie mnie ochota na darowanie mu drugiej szansy.

6,5/10

A Wy mieliście kiedyś styczność z tym kremem? Lubicie produkty z Ziaji? Może macie coś godnego polecenia dla cery mieszanej, bardzo problematycznej?