Wybrany tag

kosmetyki

Uncategorized

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY – ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | WAKACJE W TROPIKACH?

20 lipca 2017
DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA |

Cześć!
Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda ostatnio dopisuje – może nie jest najgoręcej, ale przez większą część dnia świeci słońce, którego tak bardzo brakowało mi pod koniec sesji. Cieszę się nim popołudniami  – wpada oknem dachowym i nadaje moim ścianom ciepłej, przyjemnej poświaty. Wycisza i relaksuje. Słońce – energia, ciepło i nośnik dobrego humoru.
Opowiem Wam dziś o dwóch produktach do pielęgnacji ciała, których używam od dłuższego czasu. Latem przerzucam się na lżejsze formuły – masła rzucam w kąt i wybieram suche olejki czy lekkie balsamy. Bardziej przykładam się też do peelingowania ciała – ten zabieg potrafi poprawić jego wygląd w kilka chwil, a to teraz najczęściej je odsłaniamy. Czy tropikalny odżywczy olejek do ciała i energetyzujący mus peelingujący z serii Mauritius od Dr Ireny Eris spełniły moje oczekiwania? Czy seria SPA RESORT jest warta zakupu? Zapraszam na szczegółową recenzję i analizę składu! 🙂

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | 2

Obietnice producenta

TROPIKALNY ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA

Moc składników aktywnych: olej awokado, olej z karotki, witamina C i E.
Aksamitnie wygładzona i perfekcyjnie odżywiona skóra. Odpręż zmysły i
podaruj swojej skórze moc wyjątkowego nawilżenia i regeneracji, zawartej
w Tropikalnym, odżywczym olejku do ciała. Jego lekka konsystencja
zapewnia szybkie wchłanianie i perfekcyjne rozprowadzenie. Zniewalający
zapach przeniesie Cię na idylliczne plaże Mauritiusa, pozostawiając
skórę spowitą na dłużej mgiełką aromatu mango ze świeżą cytrusową nutą.
Oleje z awokado i karotki troskliwie otoczą Twoje ciało swoją odżywczą
mocą. Zawarte w olejku witaminy C i E pozwolą zachować młody i zdrowy
wygląd aksamitnie gładkiej skóry.

ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY

Moc działania składników aktywnych: odżywczy wosk z mango, drogocenny
olejek jojoba, ekstrakt owocowy, drobinki z ziaren kakaowca. Skóra
przyjemnie odświeżona i pełna energii. Rozpieść zmysły słonecznym musem
peelingującym, dzięki któremu poczujesz doskonałą gładkość i cudowną
miękkość skóry. Zawarte w peelingu drobinki z ziaren kakaowca naturalnie
oczyszczą skórę, a kojąca moc wosku z mango i olejku jojoba dostarczy
jej niezbędne nawilżenie. Pozwól, aby tropikalny zabieg oczyszczania
pozostawił na dłużej swe efekty.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | skład inci czytanie składów

Skład

TROPIKALNY ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA

Isopropyl Palmitate – palmitynian izopropylu, emolient suchy, nadaje kosmetykowi odpowiedniej konsystencji, ułatwia rozprowadzanie. Stosowany w stanie czystym może zapychać.
Cyclohexasiloxane – cykloheksanosiloksan, emolient, silikon lotny, który ułatwia aplikację kosmetyku i w trakcie tej czynności odparowuje ze skóry.
Persea Gratissima (Avocado) Oil – olej otrzymywany z miąższu awokado, polecany do skór suchych, bogaty w witaminy A, B, E, H, K, PP, F i niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe oraz aminokwasy. NNKT nie są produkowane w naszym organizmie i muszą być przyjmowane z zewnątrz.
Glycine Soja (Soybean) Oil – olej sojowy, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, tj. linolowy i witaminę E. Natłuszcza skórę.
Tocopheryl Acetate – octan tokoferylu, pochodna witaminy E. Działa przeciwstarzeniowo, wspomaga odnowę komórek i działa jak miotełka na wolne rodniki – neutralizuje je i zapobiega stresowi oksydacyjnemu.
PEG-8 – glikol, polimer niejonowy. Jest hiroskopijny, czyli potrafi silnie wiązać wodę. Dzięki temu jest w stanie nawilżyć naszą skórę.
Cyclopentasiloxane – emolient suchy, silikon lotny, który przy aplikacji odparowuje ze skóry.
Ascorbyl Tetraisopalmitate – tetraizopalmitynian asorbylu, pochodna witaminy C w formie olejku, rozpuszczalna w tłuszczach. Jest to substancja stabilna, działa rozjaśniająco, uejdnolica koloryt skóry.
Tocopherol – tokoferol, witamine E, czyli popularnie zwana witamina młodości. Zmiata wolne rodniki, przez co zapobiega starzeniu. Wzmacnia też odnowę komórkową, przez co skóra zyskuje młodszy wygląd.
Ascorbyl Palmitate – palmitynian askorbylu, kolejna stabilna pochodna witaminy C. Działanie takie samo jak wyżej, równiez rozpuszczalna w tłuszczach.
Beta-Carotene – beta karoten, najbardziej aktywny izomer witaminy A. Jest ona antyoksydantem, likwiduje wolne rodniki, pozytywnie wpływa na wytwarzanie kolagenu w skórze właściwej. Beta karoten ma też związek z powstawaniem pięknej opalenizny.
Daucus Carota Sativa
(Carrot) Extract
– wyciąg z marchwi, zawiera beta-karoten oraz witaminy A i C, które sprawiają, że skóra jest miększa i bardziej gładka. Powodują one także wyrównanie kolorytu.
Ascorbic Acid – kwas askorbinowy, czyli popularna witamina C, która ma działanie rozjaśniające i ujednolicające koloryt.
Citric Acid – kwas cytrynowy, ma działanie złuszczające i rozjaśniające, należy do kwasów AHA. Może pełnić rolę konserwantu.
Parfum
(Fragrance)
– zapach.
Limonene – substancja zapachowa pochodzenia naturalnego.
DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | 3

ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY

Aqua (Water) – woda.
Glycerin – gliceryna, substancja mogąca aktywnie wiązać wodę w naskórku, wpływa więc na nawilżenie skóry.
Sodium Polyacrylate – środek filmotwórczy, zmiękcza i wygładza skórę.
Polyethylene – polietylen, środek złuszczający naskórek w sposób mechaniczny.
Coco-Glucoside – łagodny środek myjący, nie wpływa drażniąco na skórę. Pochodzi z oleju kokosowego.
PEG-70
Mango Glycerides
– glicerydy z oleju z nasion mango, to emulgator, który
wpływa na konsystencję produktu. Mimo tego, że jest to PEG jest
nieszkodliwy dla naszej skóry.
PPG-26-Buteth-26 –  składnik zmiękczający i wygładzający skórę, zmniejszający je łuszczenie się.
Hydroxyacetophenone – hydroksyacetofenon, na zagranicznych stronach funkcjonuje jako przeciwutleniacz.
PEG-40
Hydrogenated Castor Oil
– uwodorniony olej rycynowy. Jest ot jeden z
gęstszych olei, stosowany solo może wysuszać, ale w mieszankach nie jest
już tak agresywny. To naturalny emolient.
PEG-10 Olive
Glycerides
– monogliceryd oleju z oliwek, to emulgator, czyli substancja umożliwiająca powstawanie emulsji.
Theobroma
Cacao (Cocoa) Shell Powder
– puder z łupinek ziaren kakaowca,
substancja złuszczająca martwy naskórek w sposób mechaniczny.
Vaccinium
Myrtillus Fruit/Leaf Extract
– ekstrakt z owoców/liści borówki czarnej,
które bogate są w antocyjnay. Barwniki te działają przeciwzapalnie i
przeciwobrzękowo, chronią skórę przed wolnymi rodnikami (antyoksydanty) i
wzmacniają naczynia krwionośne, co zapobiega ich pękaniu.
Disodium
EDTA
– substancja wiążąca jony metali, kompleksująca je (chelatowanie).
Zapobiega zmianom konsystencji kosmetyku i wspomaga działanie
konserwantów.
Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract
wyciąg z trzciny cukrowej. Zawiera kwasy owocowe, które sprawiają, że
skóra wygląda młodziej. Dzięki nim zwiększa się produkcja kolagenu i
elastyny oraz kwasu hialuronowego w skórze właściwej, przez co jest ona
bardziej sprężysta. Działa przeciwtrądzikowo i przeciwzapalnie.
Delikatnie rozjaśnia.
Simmondsia
Chinensis (Jojoba) Seed Oil
– olej jojoba, jeden z najbardziej lubianych
przeze mnie olei. Jest emolientem półtłustym, ma skład podobny do
ludzkiego łoju, przez co nie zapycha nawet skłonnej do tego skóry.
Wykazuje działanie natłuszczające i pośrednio nawilżające, chroni skórę
przed czynnikami zewnętrznymi. Zapobiega powstawaniu rozstępów.
Citrus
Aurantium Dulcis
(Orange) Fruit Extract
– ekstrakt ze słodkiej pomarańczy, naturalny
przeciwutleniacz. Bogaty w kwasy owocowe i wiele witamin – między innymi
tych z grupy B (B1, B2 – ryboflawina B3/PP – niacyna, B7/H – biotyna,
B9 – kwas foliowy), C, prowitaminy A. Zawiera także minerały, głównie
potas.
Acer Saccharum (Sugar Maple)
Extract
– wyciąg z klonu srebrzystego/cukrowego, zawiera witaminę C i sole
mineralne. Na skórę wpływa złuszczająco, dzięki czemu poprawia jej
koloryt.
Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract -wyciąg
ze skórki cytryny, bogaty w witaminę B3/PP – niacynę, A, witaminy z
grupy B i oczywiście witaminę C. Dezynfekuje skórę, pomaga w zwalczaniu
trądziku i podobnych dolegliwości oraz lekko ściąga. Poprawia krążenie.
Methylparaben – konserwant, uniemożliwia rozwój mikroorganizmów w otwartym kosmetyku.
Parfum (Fragrance) – zapach.
Limonene – substancja zapachowa pochodzenia naturalnego.
CI 19140
(FD&C Yellow No. 5)
– barwnik żółty.
CI 16035 (FD&C Red No. 40) – barwnik czerwony.
DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA | 4

Jeśli chodzi o mnie – staram się zwracać
uwagę na INCI, ale bardziej przykładam się do składów tych kosmetyków,
które zostawiam na skórze na dłuższy czas
– substancje mogą wtedy
przenikać głębiej i powinno się zwracać uwagę na to, czy produkt nie
zawiera niczego, co mogłoby nas podrażnić lub czegoś, co po prostu jest
szkodliwe. Skład olejku bardzo mi się podoba, bazuje na emolientach
suchych,
dlatego nie pozostawia na skórze bardzo tłustej, lepkiej
warstwy, która mogłaby brudzić ubrania. Silikony, które są w nim zawarte
odparowują ze skóry, i nie są komedogenne,
dlatego raczej nie będzie tu
problemów z zapychaniem – ja ich nie mam, a mam ku temu skłonności.
Substancje aktywne
takie jak pochodne witaminy C czy beta karoten
wpływają na piękny wygląd naszej skóry. Jestem zadowolona ze składu i
nie mam mu nic do zarzucenia.
Gorzej
sprawa ma się moim zdaniem w przypadku peelingu.
Skład nie zachwyca,
zawiera sporo kontrowersyjnych substancji, które są jednak użyte w
dozwolonych stężeniach i w przypadku peelingu używane tylko raz na jakiś
czas. Moim zdaniem producent mógł się tu bardziej postarać – skoro
olejek jest super, to i po peelingu z tej samej serii oczekujemy czegoś
podobnego. Na pewno na plus zasługują ciekawe ekstrakty i substancje
bogate w witaminy.
Spodziewałam się czegoś lepszego i trochę się tym
produktem rozczarowałam.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY

Opakowanie

Kartonowe
opakowania tej serii utrzymane są raczej w ciepłej tonacji.
Grafika
pokazuje od dołu kwiat bądź inną egzotyczną roślinę i kawałek nieba –
kojarzy mi się to z wakacjami i ciepłymi krajami i wywołuje miłe
reakcje.  Peeling znajduje się w matowej, lekko chropowatej tubie, która
zakręcana jest srebrnym korkiem. Otwór jest dość duży, ale produkt
przypomina galaretkę, więc nic nie wypływa ze środka.
Wykonana jest z
dość miękkiego plastiku – łatwo korzysta się z niej pod prysznicem.
Olejek
został umieszczony w butelce z atomizerem.
Atomizer działa sprawnie,
niestety tak jak w przypadku innych olejków, które miałam – część
produktu zbiera się wokół korka, przez co cała butelka jest śliska.
Lubię oleje w formie mgiełek, bo znacznie przyspiesza to aplikacje i
pozwala na bardziej równomierne rozmieszczenie kosmetyku, ale ma to
swoje wady.
Zarówno peeling ja i olej są dostępne w 200 mililitrowej objętości.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY 2

Wydajność

Zacznę od olejku, bo to on zasługuje na pochwałę w tej kwestii. Dzięki temu, że aplikacja jest precyzyjna – mamy tu atomizer – jednorazowe zużycie olejku jest niewielkie. Do tego ma on lejącą konsystencję i dobrze się rozsmarowuje, nie ma więc potrzeby nakładać go w dużej ilości.
Co do peelingu – też nie jest źle, ale nie nadałabym mu miana kosmetyku wydajnego. Kończy się w średnim tempie, na raz wybieram go w sporej ilości bo lubię intensywny masaż. Jeszcze się nie skończył, ale tylko dlatego, że miałam przerwę w jego używaniu.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY 3

Dostępność

Oba
te kosmetyki dostępne są w perfumeriach Douglas,
a także w niektórych
drogeriach Super Pharm. Możecie znaleźć je też w sieci w oficjalnym
sklepie Dr Ireny Eris.

Cena

Ceny
tych kosmetyków są dość wysokie – peeling kosztuje około 82 złotych, a
olejek 69 złotych.
Pojemności są standardowe, olejek jest wydajny, więc
tutaj nie mam nic do zarzucenia, natomiast cena za peeling jest
stanowczo zbyt wygórowana.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA |

Moja opinia

Z obu kosmetyków zaczęłam korzystać w tym samym czasie aby sprawdzić, jakie efekty jestem w stanie uzyskać stosując tę serię. Tak jak pisałam, latem sięgam po lżejsze formuły – nie mam chęci wsmarowywać w siebie gęstych maseł – mam wrażenie, że jestem po nich oblepiona i powinnam po raz kolejny wziąć prysznic – a przecież dopiero niedawno z niego wyszłam 😛
Olejek to produkt, po który sięgałam zdecydowanie częściej, bo prawie codziennie. Ma lekko żółty kolor, który nie odznacza się na skórze. Atomizer działa sprawnie, wystarczy kilka kliknięć by spryskać odżywczą mgiełką całe ciało. Samo wsmarowywanie kosmetyku też jest bardzo proste – ma on lekką konsystencję przez co wystarczy chwila, by nasze ciało pokryła cieniutka warstewka natłuszczacza. Rzeczywiście jest to suchy olejek, nie lepi się zbyt mocno do ubrań i nie powoduje, że ciało klei się do wszystkich możliwych przedmiotów. 
Jaki poziom nawilżenie daje w przypadku suchej, wymagającej skóry? Muszę go stosować codziennie, maksymalnie raz na dwa dni – szczególnie wtedy, kiedy do mycia ciała używam bardziej wysuszających opcji. Jest to w moim przypadku standardowy odstęp czasu – newralgiczne miejsca takie jak kolana czy łokcie szybko się przesuszają i skóra nie wygląda wtedy zbyt estetycznie.
Jakie efekty zauważyłam przy regularnym stosowaniu? Ujędrnienie skóry i zdecydowanie większa jej miękkość. Masaż skóry olejkiem wspomaga też cyrkulację limfy i krążenie krwi, przez co skóra jest wygładzona, a pośrednio wpływa to też na proces znikania tzw. pomarańczowej skórki, czyli cellulitu. Witaminy, zawarte w olejkach, oraz beta karoten pozytywnie wpływają na wygląd i koloryt skóry. Mam tendencję do pękania naczynek i ostatnio nic nowego się na łydkach, czy udach nie pojawia – to oznaka poprawnego nawilżenia.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT  TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA 3

Peelingi robię zazwyczaj raz-dwa razy w tygodniu.  Wybieram zazwyczaj mocne zdzieraki – takie jak suchy peeling kawowy, który intensywnie ściera martwy naskórek i sprawia, że skóra zaczyna się lekko czerwienić. Peeling z serii Mauritius ma formę żelowej galaretki, jest bardzo gęsty i znajdują się w nim różne rodzaje drobinek – od mniejszych, po większe. Podczas jednego zabiegu nakładam dość sporą ilość na całe ciało i masuję je przez kilka minut – wykonuję to zazwyczaj po ciepłym prysznicu, jako zwieńczenie wieczornego oczyszczania.
Peelingu używałam na różne sposoby – nakładany na wilgotne ciało jest delikatniejszy i niestety ta wersja mi nie odpowiadała. Kidy używam go na praktycznie suchą skórę jego działanie jest silniejsze, a efekty natychmiastowo widoczne.
Peeling dobrze masuje skórę bez jej rysowania i drapania. Drobinki pochodzące z łupinek nie rozpuszczają się, więc nie mamy narzuconego czasu masażu. Peeling nie wysusza ani nie podrażnia skóry, pozostawia ją gładką. Nie wymaga ona użycia po nim balsamu czy olejku, można spokojnie odłożyć to na kolejny dzień.
Nie do końca podoba mi się jego skład, ale nie jest to kosmetyk, który spędza długi czas na powierzchni naszego ciała.
Oba kosmetyki mają zapach, który przypomina mi piękne plaże Mauritiusa, szum fal nad Oceanem Indyjskim i egzotyczne rośliny. Zamykając oczy przenoszę się na piaszczyste połacie, na leżak, gdzie piję wodę kokosową wprost z rozłupanej łupiny. Zapach ten kojarzy mi się z wakacjami – kwaśne cytrusy przełamane słodkim mango przynoszą zmysłom ukojenie, ale jest to przy tym połączenie na tyle energetyzujące, by od razu zasnąć. Nie nudzi się, nie jest mdły, uprzyjemnia stosowanie. To właściwość, która zasługuje na pochwałę.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA 4

Czy kupię ponownie?

Do peelingu raczej nie wrócę, bo wolę wybrać coś z bardziej naturalnym składem i o mocniejszych właściwościach ściernych. Nad olejekiem pewnie się zastanowię, bo bardzo przypadł mi do gustu 😀 Z drugiej trony, jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji ciała – lubię częste zmiany.

DR IRENA ERIS | SPA RESORT | ENERGETYZUJĄCY MUS PEELINGUJĄCY | TROPIKALNY - ODŻYWCZY OLEJEK DO CIAŁA 5

Któryś z tych kosmetyków Wam się spodobał? Co sądzicie o szacie graficznej i zapachu?
Pozdrawiam
POST POWSTAŁ W RAMACH WSPÓŁPRACY, ALE NIE MIAŁO TO WPŁYWU NA MOJĄ OPINIĘ.
Uncategorized

OPENBOX LIFERIA | CZERWIEC | SUMMER VIBES | OCHY I ACHY?

12 lipca 2017
NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ IDEA TOSCANA | NATURALNY SZAMPON DO WŁOSÓW | WŁOCHY | 50 ML | 30 ZŁ DERMO PHARMA, HYDROŻELOWE PŁATKI 4D POD OCZY | POLSKA | 2 SZTUKI | 7 ZŁ SKIN DRENCH | KREM NA NOC | ANGLIA | 50 ML | 120 ZŁ LAB 5033 | PEELING DO CIAŁA | ANGLIA | 200 ML | 40 ZŁ openbox liferia czerwiec 2017 summer vibes 1

 Hej!
Pogoda u Was dopisuje? Ja wczoraj w końcu wróciłam na Mazury i niestety nie mogłam liczyć na słoneczne chwile – jedyne, co czekało mnie za oknem to deszcz i ciemne chmury :C Mam nadzieję, że jeszcze nadejdą ciepłe dni, bo potrzebuję wypoczynku na świeżym powietrzu – spacerów po lesie, wypadów nad jeziora – to kwintesencja moich wakacji.
Zapraszam Was dziś na openbox najnowszej Liferii, która, zdradzę Wam to już na wstępie, pozytywnie mnie zaskoczyła! Czy edycja Summer Vibes jest warta zakupu? Prezentuję wszystkie produkty i wydaję werdykt – tym razem narzekań nie będzie 😛
 
NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ IDEA TOSCANA | NATURALNY SZAMPON DO WŁOSÓW | WŁOCHY | 50 ML | 30 ZŁ DERMO PHARMA, HYDROŻELOWE PŁATKI 4D POD OCZY | POLSKA | 2 SZTUKI | 7 ZŁ SKIN DRENCH | KREM NA NOC | ANGLIA | 50 ML | 120 ZŁ LAB 5033 | PEELING DO CIAŁA | ANGLIA | 200 ML | 40 ZŁ openbox liferia czerwiec 2017 summer vibes 2

LAB 5033 | PEELING DO CIAŁA | ANGLIA | 200 ML | 40 ZŁ

Peelingi do ciała to u mnie kosmetyk niezbędny, chociaż kiedyś niedoceniany. Zużywam ich sporo, staram się sięgać po nie regularnie, minimum raz w tygodniu i mam co do nich spore oczekiwania. Ten tutaj ma postać bardzo gęstej pasty z mikrodrobinkami w kolorze miętowym. Pachnie przyjemnie, nieco aptecznie, mi ten zapach bardzo się podoba. Zawiera minerały z Morza Martwego i witaminę C, dodatkowo ma chłodzić nasze ciało (to wina mentolu), więc powinien być idealny na okres letni. Jestem go ciekawa, lubię mocne zdzieraki i mam nadzieję, że ten się taki okaże.  Zawiera parafinę, ale w peelingach nie podchodzę do tego składnika aż tak restrykcyjnie – nie stosuję go codziennie, więc negatywne efekty nie mają jak się kumulować.

SKIN DRENCH | KREM NA NOC | ANGLIA | 50 ML | 120 ZŁ

SKIN DRENCH | KREM NA NOC | ANGLIA | 50 ML | 120 ZŁ

Kremy nawilżające to dla mnie trudny temat. Nie znalazłam jeszcze ideału i moja skóra nadal sprawia wrażenie niezbyt dobrze nawilżonej, z czego nie jestem zadowolona. Lekkie kremy na dzień, które mogę stosować pod makijaż są super, ale nie przynoszą mi ukojenia i ulgi, a bogate formuły powodują zapychanie i powstawanie wyprysków. Ten krem ma wysoką cenę, a skład, na moje oko, jest średni. Przeznaczony jest do wszystkich typów skóry, ale intuicja podpowiada mi, że bardziej przypadnie do gustu posiadaczkom cer suchych i normalnych. Jestem go ciekawa i dam mu szansę, może rzeczywiście nawilży i natłuści moją skórę, co sprawi, że będzie wyglądała na zdrowszą i młodszą. Cieszę się, że taki kosmetyk znalazł się w pudełku, bo nigdy nie kupiłabym w ciemno kremu za taką cenę. 

DERMO PHARMA, HYDROŻELOWE PŁATKI 4D POD OCZY | POLSKA | 2 SZTUKI | 7 ZŁ

DERMO PHARMA, HYDROŻELOWE PŁATKI 4D POD OCZY | POLSKA | 2 SZTUKI | 7 ZŁ

Płatki pod oczy stosuję niezwykle rzadko, bo zazwyczaj nie zauważam po ich użyciu spektakularnej zmiany. Jestem genetycznie obarczona cieniami pod oczami (dzięki tato :*), więc takie płatki niezbyt je zmniejszają. Stosuję je więc w innym celu – wkładam je do lodówki i wyciągam wtedy, kiedy brak snu czy zmęczenie dają mi się we znaki. Po sesji mam straszne worki pod oczami, więc takie płatki mogą być wybawieniem. Nigdy nie miałam takich cieniutkich, zawsze sięgałam po te z żelowej galaretki. Zabrałam je w podróż do domu, więc pewnie na IG dam Wam znać, czy się sprawdziły. Zawierają kwas hialuronowy, ekstrakt z miłorzębu i fitokolagen, mają się sprawdzić na skórze poszarzałej i matowej. Jeśli mnie tam nie obserwujecie – nie martwcie się, jest jeszcze projekt denko 😛

IDEA TOSCANA | NATURALNY SZAMPON DO WŁOSÓW | WŁOCHY | 50 ML | 30 ZŁ

IDEA TOSCANA | NATURALNY SZAMPON DO WŁOSÓW | WŁOCHY | 50 ML | 30 ZŁ

Ostatnio mój skalp znów przechodzi kryzys – udało mi się pokonać łupież, ale przetłuszczanie pozostało. Do akcji wkroczył wczoraj cerkożel, mam nadzieję, że pomoże mi pozbyć się martwych komórek naskórka i tak zwalczę problem nieświeżej skóry głowy. Cieszę się, że w pudełku znalazłam delikatny szampon bez silnych detergentów, który ma delikatnie oczyszczać włosy i nie powodować ich przesuszenia, a o to często na moich końcach łatwo.  Taka miniaturka fajnie sprawdzi się na wyjazdach, ale tym razem jej nie zabrałam – mam kilka innych szamponów do zużycia i nie chciałam zaczynać kolejnego. Mateusz mi go niestety otworzył – udało mi się zarejestrować, że ma on ziołowy, ale miły dla nosa zapach.

   NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ

NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ

Kiedy szminkomaniaczka odnajduje w subskrypcyjnym pudełku szminkę to wiedz, że coś się dzieje 😀 Tym razem Liferia trafiła w mój gust – od dawna myślałam nad zakupem jakiegoś kosmetyku Nabli – ta firma podbija ostatnio rynek i zasłynęła pięknymi cieniami, różami, a także bronzerem. Szminka na początku wydawała mi się malutka, ale sam wkład jest spory – ma ponad gramy. Opakowanie jest eleganckie, wykonane z ciemnego, srebrnego materiału, na którym wcale nie tak łatwo jest zostawić odcisk palca. Odcień, który otrzymała każda z nas to Ombre Rose – przyjemny, dzienny nude wpadający w brudnoróżowe tony. Na moich ustach wypada dość ciemno i jest to bardziej jesienna barwa, niż letnia, ale i tak przypadła mi do gustu. Na swatchach w internecie widziałam jej porównania do Mehr z MAC i rzeczywiście jest bardzo podobna. Gładko sunie po ustach, sprawia wrażenie nawilżającej i nie wchodzi w załamania. Jestem ciekawa jak sprawdzi się na dłuższą metę. 

   NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ 2

Tak jak wspominałam na początku – naprawdę nie mogę narzekać. To już moje czwarte pudełko Liferii i jest jednym z lepszych – każdy z tych kosmetyków przetestuję z przyjemnością. Nie jestem pewna tylko co do kremu – ciężko mi powiedzieć, jak zareaguje na niego moja skóra – potrzebuje ona mocnego nawilżenia, ale nie lubi ciężkich konsystencji, a na razie nie wiem, jakie tajemnice kryje ten słoiczek. Peeling będzie fajną opcją na lato, bo zawiera odświeżający mentol a szampon może okazać się hitem w pielęgnacji moich kapryśnych włosów. Szampon zostawiam na wyjazdy – taka miniaturka może mi się przydać, mam nadzieję, że będzie delikatny dla moich cienkich włosów. Po płatki po oczy sięgnę niebawem – mają teraz pole do popisu i jestem ciekawa, jak wypadną. Szminka to hit tego pudełka – nie dość, że pięknie wygląda na ustach, ma ciekawe opakowanie to jeszcze pracownicy trafili z kolorem – jest uniwersalny i będzie pasował wielu osobom. Dodatkowo Nabla do marka cruelty free – osoby ceniące sobie marki nietestujące na zwierzętach powinny być zadowolone. 

Spójrzcie też na to, jak prezentowały się poprzednie edycje:

  • O marcowej Liferii So Pretty możecie poczytać tutaj
  • O kwietniowej Liferii Hello Sunshine możecie poczytać tutaj
  • O majowej Liferii Fantastic Mood możecie poczytać tutaj

   NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ swatch swatche

Jak podoba Wam się zawartość tego pudełka? Co sądzicie o tych kosmetykach? Jest lepiej, czy gorzej niż ostatnio?
Pozdrawiam, mam nadzieję, że niedługo nadrobię zaległości 😛
Pozdrawiam!
POST POWSTAŁ W RAMACH WSPÓŁPRACY, ALE NIE MIAŁO TO WPŁYWU NA MOJĄ OPINIĘ.
Uncategorized

DR IRENA ERIS PROVOKE | PUDER PRASOWANY TRANSPARENT | KOREKTOR ROZŚWIETLAJĄCY N1 I MATOWA POMADKA 702 | TRIO DO ZADAŃ SPECJALNYCH?

10 lipca 2017
Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris

Hej!
Mimo tego, że na blogu poruszam głównie tematy pielęgnacyjne i takich kosmetyków zużywam najwięcej, to kolorówka również jest mi bliska. Nie wyobrażam sobie większego wyjścia bez makijażu, staram się też bardziej świadomie wybierać produkty, które służą mi do jego wykonania. 
Pod koniec maja w moje łapki wpadły trzy kosmetyki Dr Ireny Eris z serii Provoke. Od razu zabrałam się do testów, ponieważ byłam ich niezmiernie ciekawa. Miałam wobec nich wysokie oczekiwania – w końcu to jedna z najdroższych szaf znajdujących się w drogeriach (jest również dostępna w perfumeriach Douglas).
Czy korektor rozświetlający Illumniating Concealer  N° 1, puder w kompakcie Compact Powder – Translucent Touch N°100 i kolejna już płynna pomadka Liquid Matt Lip Tint Boho Rouge N° 702 wywarły na mnie pozytywne wrażenie? Czy może się na nich zawiodłam? Jak myślicie? Zapraszam Was na dalszą część wpisu 🙂

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris 2

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 3

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami tej firmy. Swoją przygodę z produktami Provoke rozpoczęłam od zapoznania się z matowymi pomadkami, których recenzję możecie znaleźć na blogu. Już wtedy bardzo spodobał mi się design opakowań i fakt, że są one wykonane z dbałością o każdy szczegół.
Poprzeczka jest postawiona naprawdę wysoko. Pomadkami byłam zachwycona i do dziś regularnie po nie sięgam. Towarzyszą mi zarówno w podróży, jak i w domu. Kiedy nadarzyła się okazja do przetestowania kolejnych perełek tej marki – nie wahałam się. Wybrałam zestaw, którego mogłabym używać codziennie – szminkę w dziennym kolorze, transparentny, prasowany puder i rozświetlający korektor pod oczy o dobry kryciu. 

  • Recenzję pomadek Dr Irena Eris Liquid Matt Lip Tint w kolorach 703 i 705 znajdziecie tutaj.
Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris provoke 4

Każdy z nich zaczęłam testować na początku czerwca, mam więc za sobą kilka tygodni działań. Zacznę od tego, że pierwszym, co wywołało we mnie pozytywne wrażenie były oczywiście opakowania. Kosmetyki znajdują się w srebrnych kartonikach, szata graficzna reszty opakowań również jest podobna – przeważa tu klasyczne srebro i ponadczasowa biel. Owszem, taki lustrzany blask ma swoje wady – widać to szczególnie przy robieniu zdjęć  trzeba się czasem nieźle natrudzić, by nie były widoczne na nim odciski czy drobinki kurzu.
Jeśli chodzi o szminkę to ma ona klasyczne opakowanie w formie buteleczki z aplikatorem (pacynką). W środku znajduje się aż 6 mililitrów matowego musu. Na spodzie znajduje się mini pojemniczek z kolorem, co ułatwia poszukiwanie odpowiedniego odcienia bez konieczności otwierania pomadki.
Kwadratowa, biała kasetka mieści w sobie 9 gramów pudru i otwiera się dopiero po naciśnięciu przycisku i podważeniu klapki, dlatego dobrze sprawdzi się w trakcie podróży. W środku znajduje się pięknie wytłoczony kosmetyk, a także lusterko i gąbeczka, którą możemy go zaaplikować.
Korektor ma formę srebrnego pisaka, nie wykręcanego, a wyciskanego. Przycisk znajduje się po przeciwnej stronie aplikatora, na samym końcu podłużnego opakowania. Ciężko jest go otworzyć, co jest dla mnie plusem, ponieważ nie spotkam się z przykrą niespodzianką po otwarciu kosmetyczki. Jego pojemność to 1,7 mililitra, czyli raczej standardowa, jeśli chodzi o taki typ kamuflażu.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris 5

Puder w kompakcie COMPACT POWDER – translucent touch N°100

Zaczniemy od pudru, bo to on jest jednym z najważniejszych kosmetyków kolorowych jeśli chodzi o makijaż skóry mieszanej lub tłustej. Od pudru wymagam kilku rzeczy – ma dobrze utrwalać produkty kremowe i płynne i nie przyspieszać ich warzenia się. Puder z serii Provoke ma ładny, bardzo jasny kolor, który raczej nie zmienia wyglądu całego makijażu i dobrze dopasowuje się do odcienia skóry. Rzeczywiście jest transparentny, niestety nie równa się to ze stwierdzeniem „niewidoczny”. W moim przypadku, nawet kiedy mam dobrze wypielęgnowaną skórę ten puder widać. Efekt nie rzuca się tak mocno w oczy, kiedy użyję pędzla, gorzej jest natomiast wtedy, kiedy w ciągu dnia próbuję poprawić co nieco puszkiem dołączonym do zestawu. Na szczęście po godzinie czy dwóch ten efekt znika i całość prezentuje się dobrze.

Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris
Skład: Talc,
Aluminum Starch Octenylsuccinate, Boron Nitride, Magnesium Stearate,
Ethylhexyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceride, Bis-Diglyceryl
Polyacyladipate-1, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate,
Hexylene Glycol, Isopropyl Myristate, Parfum, Hydrolyzed Sericin,
Glycine Soja Oil, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional,
Linoleic Acid, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Limonene, Hydroxyisohexyl
3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal,
Retinyl Palmitate, +/- CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 75470,
Maltodextrin.

Puder nie zapycha, chociaż zawiera w składzie talk, który może zaszkodzić niektórym skórom. Daje matowe wykończenie, nie działa jednak tak długo, jak puder bambusowy czy ryżowy i wymaga choć jednej czy dwóch poprawek w ciągu dnia. Nie dodaje podkładom krycia ani go nie odejmuje. Nie ma tendencji do wysuszania skóry, nawet pod oczami. Kiedy moja skóra ma gorszy dzień potrafi zebrać się w załamaniach, ale na szczęście nie zdarza mu się to nagminnie.

Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris provoke swatch

Jeśli miałabym go podsumować i ocenić – w moim przypadku nie jest to kosmetyk do stosowania na co dzień. Wymagam od pudru większego utrwalenia – przyzwyczaiłam się do tych sypkich, które nie są widoczne na twarzy, a zapewniają zdrowy mat. Pudrów w kompakcie używam, kiedy gdzieś wyjeżdżam i ten będzie moim pewniakiem. Ogromnym plusem jest dla mnie fakt, że mimo regularnego stosowania mnie nie zapchał, a często mi się to przytrafia. Podoba mi się jego opakowanie i delikatny, ale przyjemny zapach, oraz uczucie jakie pozostawia na skórze – wydaje się ona gładka i jedwabista. Nie jest ideałem, ale mogę powiedzieć, że jestem umiarkowanie zadowolona z jego działania. Jeśli chodzi o pudrowy efekt – wystarczy spryskać makijaż mgiełką by przyspieszyć proces jego znikania. Kończąc – nie jest hitem, ale ciężko mi znaleźć puder prasowany, który sprostałby moim wymaganiom. Jest okej i raczej zużyję go do końca.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 dr irena eris 1

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT – boho rouge N° 702

Drugim kosmetykiem, który znalazłam w paczce była szminka. Może pamiętacie moją recenzję dwóch innych kolorów, którą opublikowałam na blogu kilka miesięcy temu – pomadki spodobały się nie tylko mi, ale także Wam. Postanowiłam sięgnąć po kolejny dzienny kolor z kolekcji – Boho Rouge. To kolor ciemniejszy od 703, którą pokazywałam, ale nadal jasny i niezbyt rzucający się w oczy. To odcień brudnego różu, który uważam za idealny nude – przynajmniej w moim przypadku. Nie jest zbyt jasny przez co nie sprawia, że moja twarz wygląda na jeszcze bledszą niż jest w rzeczywistości. Podkreśla naturalny kolor ust i jest na tyle neutralny, że będzie pasował wielu osobom o różnych typach karnacji.  Nie zażółca zębów, nie podkreśla też zaczerwienień, które pojawiają się czasem na mojej twarzy. To niezbyt rażąca, dzienna propozycja.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 dr irena eris provoke 2

Przechodząc do bardziej technicznej strony recenzji – pomadka zachowuje się tak, jak siostry. Długo utrzymuje się na ustach mimo tego, że na nich nie zastyga. Ma konsystencję musu i od razu po nałożeniu na usta jest matowa. Nie jest to jednak kredowy efekt – ładnie osiada na ustach, wypełnia zmarszczki i nierówności bez zbędnego ich podkreślania. Nie migruje poza kontur ust bez względu na to, czy nałożymy konturówkę, czy też nie. Nie wysusza moich ust, nie sprawia, że wyglądają nieestetycznie. Szminka utrzymuje się na nich około 4-5 godzin bez poprawek. Moim zdaniem to dobry efekt, jak na pomadkę o kremowej konsystencji. Odbija się na szklance czy chusteczce, nie jest to jednak uciążliwe.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 dr irena eris provoke swatch swatche
 Skład: Ethylhexyl
Palmitate, Talc, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Dimethicone, Cera
Alba, Caprylic/Capric Triglyceride, Caprylyl Methicone, C30-45
Alkyldimethylsilyl Polypropylsilsesquioxane, Silica Silylate, C30-45
Alkyl Dimethicone, Hydrohenated Polyisobutene, Vinyldimethyl/
Trimethylsiloxysilicate/ Dimethicone Crosspolymer, Stearlkonium
Hectorite, Polymethyl Methacrylate, Propylene Carbonate, Silica, Parfum,
Hexyl Cinnamal, Linalool, +/- CI 15850, CI 77891, CI 77492, CI 77491,
CI 77499.

Moim zdaniem jest to pomadka idealna na dzień. Ma przyjemny, neutralny odcień, który nie zwraca na siebie uwagi, a jej właściwości pozwalają cieszyć się pięknym uśmiechem bez ich wysuszenia. Jest łatwa w aplikacji i dobrze się utrzymuje. Na początku nie byłam przekonana co do odcienia, bo przyzwyczaiłam się do jaśniejszej, bardziej różowej 703, na dzień dzisiejszy stwierdzam jednak, że takie kolory również bardzo mi pasują. Polubiłam te pomadki na tyle, że inne (przynajmniej na razie :P) mogłyby nie istnieć w mojej kosmetyczce. Mają jeden minus – występują tylko w 6 odcieniach 😀

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1 dr irena eris provoke 1

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1

Ostatnim już kosmetykiem, który chciałabym Wam dziś opisać jest rozświetlający korektor pod oczy
Illuminating Concealer N° 1. Jeśli mnie znacie wiecie, że często sięgam po mocno kryjące korektory – zarówno do stosowania na skórę twarzy, jak i pod oczy. Odziedziczyłam po tacie piękne, fioletowo żółtawe sińce, które niezbyt ciekawie się prezentują, a do tego sprawiają, że non stop wyglądam na zmęczoną. Zawsze myślałam, że do ich przykrycia sprawdzą się tylko propozycje o bogatej, gęstej formule, które niestety przy regularnym stosowaniu mogą wysuszać.

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  dr irena eris provoke 2

Mając możliwość dowolnego skomponowania zestawu wrzuciłam do niego mój pierwszy rozświetlający korektor. Przeczytałam na kilku blogach pozytywne opinie na jego temat, dlatego miałam wobec niego spore oczekiwania. Jestem zdanie, że moje niedoskonałości nie muszą być w 100% przykryte, ale powinnam się prezentować świeżo i schludnie, bo właśnie po to sięgam po makijaż.
Korektor, jak na taki w pisaku ma dość gęstą konsystencję. W żadnym wypadku nie jest to produkt lejący, spływający z dłoni. Mimo tego nie obciąża skóry pod oczami i na powiekach i nie przyczynia się do powstawania suchych miejsc w tych okolicach. Odcień N1 jest naprawdę jasny, nawet na tak bladej skórze jak moja w ogóle się nie odznacza, co możecie zobaczyć na zdjęcia na końcu tego wpisu.

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  dr irena eris provoke swatch swatche

Czy jestem zadowolona? Owszem. Poziom krycia jest okej, może w rzeczywistości co nieco się pokazuje, ale na zdjęciach ten korektor wygląda super. Jak możecie zauważyć, mam naturalnie dość widoczną „dolinę łez”, a po pokryciu jej korektorem i lekkim przypudrowaniu nie rzuca się w oczy. Produkt ma wygodny aplikator, którym możemy bezpośrednio na skórę aplikować konkretną ilość kosmetyku. Najlepsze krycia uzyskuję nim podczas wklepywania palcami, pędzel również dobrze się do tego sprawdza, natomiast po użyciu wilgotnej gąbki efekt jest najdelikatniejszy. Wadą tego kosmetyku jest niestety wydajność – raczej niewiele mi go pozostało, ale taki już urok korektorów w pisaku – mają małą pojemność i łatwo je szybko wykorzystać. Chyba nie da się tego przeskoczyć, dlatego nadal ciężko mi się jest na nie przestawić.
Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  dr irena eris provoke swatch, swatche, jak wygląda na oku
ZDJĘCIE BEZ FILRA, JEDNA WARSTWA KOREKTORA, BEZ PRZYPUDROWANIA.
Skład: Aqua,
Isononyl Isonoanoate, Isododecane, Propylene Glycol, Dimethicone,
Hydrogenated Tetradecenyl/ Methylpentadecene, Talc, Glycerin, Aluminium
Starch Octenylsuccinate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Sodium
Chloride, Disteardimonium Hectorite, Squalane, Polymethyl Methacrylate,
Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Caprylyl Glycol, Laureth-7,
Alumina, Phenoxyethanol, Cellulose Gum, Methicone,
Trimethylsiloxysilicate, Hexylene Glycol, Disodium EDTA,+/- CI 77891, CI
77492, CI 77491, CI 77499.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 6
Czy polubiłam się z kolorówką Ireny Eris? Raczej tak. Po pomadkę i korektor sięgam naprawdę często, są to kosmetyki, które dobrze się u mnie sprawdzają. Do korektora raczej ponownie nie wrócę, pomimo tego, że nie mogę mu nic zarzucić – zużywam sporo kamuflaży, jeśli chodzi o moją okolicę oczu, a ten nie należy do najwydajniejszych – jego cena jest w tym stosunku zbyt wysoka. Puder zabieram na wyjazdy, ponieważ na co dzień wolę sięgać po te sypkie które dają mi większy komfort i nie wymagają poprawek, na które zazwyczaj nie mam ani głowy, ani czasu. Nie do końca podoba mi się fakt, że widać go na skórze, a czasem potrafi zebrać się w naturalnych zagłębieniach – szczególnie pod oczami, gdzie mam charakterystyczne bruzdy, czy wokół skrzydełek nosa. Szminka, tak jak pozostałe dwie, które posiadam, ląduje w gronie ulubieńców. To najlepszy kosmetyk z tej trójki, który byłaby skłonna kupić nawet w regularnej cenie. Odcień 702 jest neutralny i będzie pasował wielu osobom, podkreśli usta, uwydatni je, ale nie będzie grał pierwszych skrzypiec.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 7 makijaż, jak wyglądają na twarzy, swatch swatche

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 8 makijaż, jak wyglądają na twarzy, swatch swatche

Co sądzicie na temat tych kosmetyków? Mi do gustu najbardziej przypadła szminka, chociaż reszta też zasługuje na pochwałę – jedynie puder nazwę średniakiem – nie jest to moje odkrycie w tej kategorii. 
PS Musicie mi wybaczyć. Dzisiejszy post jest chaotyczny, ale jakoś ciężko mi się zabrać po tej przerwie do pisania – jeszcze trochę i znów nabiorę wprawy 😛
Pozdrawiam :*
KOSMETYKI OTRZYMAŁAM W RAMACH WSPÓŁPRACY, ALE NIE WPŁYNĘŁO TO NA MOJĄ OPINIĘ.
Uncategorized

ULUBIEŃCY CZERWCA 2017 | VIANEK | LILY LOLO | BIELENDA

5 lipca 2017
VIANEK, ODŻYWCZY KREM POD OCZY LILY LOLO, ROZŚWIETLACZ DO TWARZY CHAMPAGNE ILLUMINATOR BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCY ŻEL WĘGLOWY DO MYCIA TWARZY CARBO DETOX ulubieńcy czerwca

Cześć!

Kiedy to czytacie piszę ostatni egzamin – mam nadzieję, że nie będę musiała już wracać na uczelnię i zacznę w końcu upragnione wakacje – trzymajcie kciuki – to biochemia, na dodatek opisówka, więc nie wiem, czego mam się spodziewać 😛

W związku z tym, że miałam sporo nauki zapraszam Was dziś na okrojonych ulubieńców – będę pisać tylko o kosmetykach – w ulubieńcach znalazły się dwie pielęgnacyjne i jedna makijażowa perełka. Jesteście ciekawi, jakie produkty z oferty Vianka, Lily Lolo i Bielendy przypadły mi ostatnio do gustu? W takim razie zapraszam! 😀

VIANEK, ODŻYWCZY KREM POD OCZY LILY LOLO, ROZŚWIETLACZ DO TWARZY CHAMPAGNE ILLUMINATOR BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCY ŻEL WĘGLOWY DO MYCIA TWARZY CARBO DETOX ulubieńcy czerwca

VIANEK, ODŻYWCZY KREM POD OCZY

VIANEK, ODŻYWCZY KREM POD OCZY

Jeśli chodzi o kremy pod oczy jestem wymagająca i raczej ciężko jest mi dogodzić. Mam jednego ulubieńca, ale sprawdza się on w moim przypadku tylko na noc, do tego stosowanie ciągle tego samego produktu może się znudzić – i nam, i skórze. Postanowiłam ponownie zwrócić się ku bardziej naturalnym opcjom i tak w moje ręce wpadł krem od Vianka. Jest lekki, szybko się wchłania i nie zostawia praktycznie żadnej wyczuwalnej warstwy na skórze. Widocznie ją napina i dobrze nawilża – nawet przy regularnym stosowaniu ciężkich korektorów moje powieki i skóra pod oczami jest dobrze odżywiona. Niestety nie wpływa znacząco na cienie pod oczami. Nie podrażnia i nie w powoduje łzawienia. Ma wygodne opakowanie, bardzo smukłe i wysokie, które dobrze leży w dłoni, a także nie zajmuje zbyt wiele miejsca w kosmetyczce. Krem ma lekko słodki, kokosowy zapach, który szybko się ulatnia. Używam go dopiero od trzech tygodni, ale śmiało mogę stwierdzić, że to jeden z lepszych kremów na dzień, które miałam.  

LILY LOLO, ROZŚWIETLACZ DO TWARZY CHAMPAGNE ILLUMINATOR

LILY LOLO, ROZŚWIETLACZ DO TWARZY CHAMPAGNE ILLUMINATOR

To niedoceniony rozświetlacz, który mam w kosmetycznej kolekcji już od kilku miesięcy. Na początku myślałam, że będzie dawał subtelny, lekki blask, a można nakładać go w nieco większej ilości i wtedy daje naprawdę mocny efekt. Ma naturalny skład i nie zapycha mojej skóry. W opakowaniu kolor może wyglądać na tradycyjne złoto, ale na skórze wypada szampańsko – nie jest ani chłodny, ani ciepły, dlatego będzie pasował wielu typom urody. Nie zawiera drobinek brokatu. Łatwo się go nakłada, w opakowaniu znajduje się spore lusterko, więc jest też idealny na podróże. Ostatnio sięgam po niego często i to miła odmiana od wszystkich złotek, które są najszerzej dostępne na drogeryjnym rynku.

  • Recenzję rozświetlacza Champagne Iluminator od Lily Lolo znajdziecie tutaj

BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCY ŻEL WĘGLOWY DO MYCIA TWARZY CARBO DETOX

BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCY ŻEL WĘGLOWY DO MYCIA TWARZY CARBO DETOX

Niedawno recenzowałam Wam na IG maskę w saszetce z tej serii, dziś przyszedł czas na żel, który także bardzo przypadł mi do gustu. Dostałam go w paczce od Meet Beauty i pierwotnie miał być przeznaczony dla mojego chłopaka, ale skład pozytywnie mnie zaskoczył i sama postanowiłam wypróbować go na własnej skórze. Nie zawiera SLS/SLES ani pochodnych, na drugim miejscu występuje gliceryna, a aktywowany węgiel, z tego co pamiętam, na szóstym. Jak na drogeryjną propozycję to naprawdę ciekawa opcja. Nie wysusza skóry, dobrze oczyszcza, pozostawia ją miękką w dotyku jednocześnie nie pokrywając jej tłustym czy lepiącym filmem. Niezbyt dobrze się pieni, to raczej emulsja niż żel, ale mi taka forma odpowiada na równi z tą bardziej tradycyjną. Kosmetyk ma mocny zapach, który przypomina mi aromat melona, ale jest nieco sztuczny – na szczęście nie czuć go po spłukaniu wodą. To jeden z lepszych żeli drogeryjnych, z jakimi miałam ostatnio kontakt – możecie się za nim rozejrzeć 🙂

Postanowiłam rozruszać mój Instagram i wstawiać tu krótkie opinie, na których nie mam jak wstawiać na blogu. Spodobał Wam się mój post o żelu Avene, dziś przyszedł czas na maskę Bielendy. Tak spodobał mi się żel z serii z aktywnym węglem, że postanowiłam wrzucić też do koszyka maseczkę. Użyłam ją wczoraj wieczorem, ma gęstą konsystencję, nie spływa, nie zachowuje się jak typowa glinka. Nie zasycha aż tak i nie powoduje ściągnięcia skóry. ➡️➡️➡️Jakie są efekty? Pory są oczyszczone a skóra miękka w dotyku. Krostki, które miałam na brodzie dziś są podsuszone i znacznie mniejsze. Skład nie jest zły, zawiera glinkę, aktywowany węgiel, nie ma zbyt wielu parabenów czy skodliwych związków. Na promocji kosztowała 1,60 zł. ⬇️⬇️⬇️Minusy? Za mała pojemność i to, że ciężko się zmywa, ale gąbki celulozowe pomagają. Miałyście okazję stosować tę maskę, albo inne kosmetyki z tej serii? #elfnaczi #bielenda #maska #mask #kosmetyki #cosmetics #recenzje #blogger #polishblogger #polskablogerka #blogerka #beauty #beautylogger #instatags #instaphoto #skincare #acne #tradzik #pielegnacja
Post udostępniony przez Natalia (@elfnaczi) 24 Cze, 2017 o 3:57 PDT


Znacie moich ulubieńców? Który z tych trzech kosmetyków najbardziej przypadłby Wam do gustu?
Pozdrawiam!
Uncategorized

PROJEKT DENKO | MAJ 2017 | HITY I ŚREDNIAKI

27 czerwca 2017
projekt denko na blogu, elf naczi, projekt denko maj, zużycia maja

Hejka!

W ostatnim poście opowiadałam Wam o spóźnionych ulubieńcach, więc do kompletu nie może zabraknąć projektu denko. To jedne z moich ulubionych postów, a ostatnio sporo zużywam, więc żal byłoby nie wspomnieć o kosmetykach, które przewinęły się w ubiegłym miesiącu przez moje ręce. Niestety nie jestem zadowolona ze zdjęć, ale natłok obowiązków nie pozwala mi się należycie zająć blogiem ;/

Pokażę Wam kilku moich ulubionych kosmetyków, z którymi ciężko będzie mi się pożegnać, ale znajdą się tu też takie, za którymi na pewno nie będę tęsknić. Jesteście ciekawi, co w tym miesiącu ląduje w koszu? W takim razie zapraszam dalej!

REAL TECHNIQUES, GĄBECZKA DO MAKIJAŻU MIRACLE SPONGE

MAKIJAŻ

Gąbeczki do makijażu to moi niekwestionowani faworyci jeśli chodzi o nakładanie makijażu. Może i odbierają podkładom troszkę krycia, ale dają lekkie, świetliste wykończenie i niesamowicie dokładne wprasowanie kosmetyku w skórę. Fluid nakładany gąbeczką wygląda lekko i naturalnie, a na tym najbardziej mi zależy. Ta nie piła dużych ilości podkładu, ale ja najpierw i tak kropkowałam nim skórę twarzy. Łatwo było ją domyć. Podobał mi się jej kształt – ścięty brzeg pozwalał na naprawdę szybkie nałożenie makijażu. Po roku używania wyglądała świetnie, dobrze mi służyła i na pewno jeszcze do niej wrócę. Jak na razie to moja ulubiona gąbka do makijażu. Pełną recenzję możecie znaleźć już na blogu 🙂

GARNIER, PŁYN MICELARNY DO SKÓRY WRAŻLIWEJ OPTI FREE, PŁYN DO SOCZEWEK KONTAKTOWYCH PURE MOIST PERFECTA, BALSAM DO UST SOFT LIPS 5 W 1 MANGO LA ROCHE POSAY, KREM  EFFACLAR DUO [+] VIANEK, NAWILŻAJĄCY TONIK MGIEŁKA DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA

TWARZ

Pewnie Was nie zdziwię jeśli powiem, że jest to najlepszy płyn micelarny z jakim miałam do czynienia. Owszem, mam jeszcze kilka, których lubię, ale to właśnie po ten z Garniera sięgam w kryzysowych sytuacjach. Jest delikatny dla skóry i nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Ma krótki skład. Dobrze radzi sobie nawet z bardziej odpornym na demakijaż tuszem. To jeden z najbardziej wydajnych kosmetyków tego typu, jaki miałam okazję używać. Co jakiś czas do niego wracam i nadal nie jestem zawiedziona. Mam nadzieję, że producent nie zmieni składu, ani formuły, bo ta odpowiada mi najbardziej. Recenzja tego płynu również pojawiła się na blogu.

  • OPTI FREE, PŁYN DO SOCZEWEK KONTAKTOWYCH PURE MOIST

Jeden z moich ulubionych płynów do soczewek, pojawia się w co którymś denku, więc jeśli czytanie u mnie te posty na pewno doskonale wiecie, że dobrze mi się sprawdza. Powoduje, że osady białkowe na soczewkach rozpuszczają się, a ich noszenie jest komfortowe przez cały miesiąc. Nie wpływają  negatywnie na moje oczy, nie wysuszają ich i nie sprawiają, że pod koniec dnia jedyne o czym marzę, to zdjęcie szkiełek. Na promocji można kupić go w przystępnej cenie. Polecam.

  • PERFECTA, BALSAM DO UST SOFT LIPS 5 W 1 MANGO

Balsamów to ust zużywam tysiące, ale niewiele zasługuje na miano tych, do których będę wracać. Tak jest też z Soft Lips od Perfecty. Na początku byłam zauroczona tym kosmetykiem, kupiłam 4 opakowania – o smaku miętowym,  truskawkowym, mango i jagody i granatu. Niestety balsamy te przypominają raczej wazelinę, są bardzo słodkie w smaku, ale nie zostawiają na ustach połysku, ani nie nawilżają ich dostatecznie dobrze. Nawet stosowane w ciągu dnia są dla mnie za słabe. Do tego rozpuszczają się pod wpływem ciepła, otwierają o brudzą wnętrze torebki. Sięgnęłam po nie wtedy, kiedy nie umiałam jeszcze zbyt dobre czytać składów. Okazało się, że zawierają filtr przenikający Ethylhexyl Methoxycinnamate i Benzophenone-3. Nie zużyłam ich do końca, wylądowały w koszu. Nie polecam, tym bardziej, że cena nie należy do najniższych – za jedną sztukę trzeba zapłacić 15 zł.

Ten krem to mój ulubieniec – żaden tak dobrze nie normalizował mojej skóry, może oprócz jego brata Effaclaru K [+], który polubiłam dopiero przy zużywaniu drugiej tubki. Wracając do bohatera dzisiejszego denka – to krem, który przyspiesza gojenie wyprysków i jednocześnie nie podrażnia, ani nie wysusza mojej skóry. Można stosować go punktowo, lub na całą skórę, ja preferuję to drugie wyjście. U mnie największą poprawę widzę w kwestii usuwania wyprysków oraz kaszki, czyli wyrównywania struktury mojej skóry. Z zaskórnikami radzi sobie nieco gorzej, na przebarwienia wpływa, ale dopiero po dłuższym stosowaniu. Jest wydajny, można go używać latem. Wpadłam na niego przypadkiem i cieszę się, że to zdarzenie miało miejsce 😀 Odsyłam Was do pełnej recenzji 🙂
  • TAMI,CHUSTECZKI NAWILŻANE NATURAL CARE 

Z chusteczek nawilżanych korzystam przy makijażu – wcieram nimi dłonie – ale nie tylko. Kiedy przychodzę do domu po zajęciach i nie chce mi się korzystać z płynu micelarnego – zmywam nimi makijaż. Staram się wybierać te z najbardziej delikatnym składem i takie właśnie są chusteczki od Tami. W Rossmannnie można znaleźć kilka wersji, ale zielona sprawdza się u mnie najlepiej. Są dobrze nasączone, bazują na soku z aloesu (2 miejsce w składzie) i nie zawierają parabenów. 54 sztuki kosztują około 4-5 złotych, więc uważam, że to dobry stosunek ceny do jakości i ilości. Polecam je, jak dotąd lepszych nie znalazłam i na dzień dzisiejszy nie mam ochoty szukać 😛
  • GARNIER, MASKA W PŁCHACIE MOISTURE + FRESHNESS DO SKÓRY NORMALNEJ I MIESZANEJ

Bardzo lubię maski w płachcie, ale rzadko trafiam na takie, których działanie jest od razu zauważalne na mojej skórze. Europejscy producenci podchwycili pomysł od tych azjatyckich i sami również zaczęli wypuszczać tzw. sheet mask. Te od Garniera mają w internecie mieszane opinie – albo się sprawdzają, albo są bublami, ewentualnie średniakami. Kupiłam ją na promocji w Rossmannie za około 7-8 złotych, wybrałam zieloną nie tylko ze względu na to, że jest dopasowana do mojego rodzaju skóry – miała też najlepszy skład. Jest dobrze nasączona esencją, ma takie wymiary, że nie jest o wiele za duża na moja dość wąską twarz. Działanie – średnie w stron dobrego 😛 Skóra była lekko rozjaśniona i nawilżona, be spektakularnych zmian, ale różnica była widoczna. Może jeszcze do niej wrócę, ale pewna co do tego nie jestem.
  • BIELENDA, MASKA METALICZNA DETOX & OCZYSZCZANIE CERA MIESZANA I TŁUSTA WERSJA SILVER

Maska co do której mam bardzo mieszane odczucia. Nie zrobiła mi krzywdy, ale też nie zauważyłam jakiegokolwiek pozytywnego działania z jej strony. Mam zamiar dać jej drugą szansę, ponieważ wtedy moja skóra była w złym stanie i mocno „kaprysiła”. Sam pomysł bardzo mi się podoba 😀 Maska wygląda kosmicznie, ale przecież nie o sam wygląd chodzi. Myślę, że niedługo opiszę Wam ją na IG, teraz to tam będą lądować krótkie opinie ♥

  • VIANEK, NAWILŻAJĄCY TONIK MGIEŁKA DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA

Kosmetyki Sylveco bardzo lubię, a skoro Vianek jest siostrzaną marką – postanowiłam dać mu szansę. Kupiłam ten tonik z myślą i okresie między zimą a wiosną, kiedy moja skóra jest naprawdę mocno odwodniona i potrzebuje lekkich, acz skutecznie działających kosmetyków. Na początku tonik mi się podobał, ale po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że radzi sobie dużo gorzej niż woda różana. Zaczął męczyć mnie też jego słodki zapach. Atomizer działał sprawnie, nie mogę mu nic zarzucić, samo opakowanie też bardzo mi się podoba. Mniej do gustu przypadła mi konsystencja – byłą wodnista, ale jakby lepka, nie do końca się wchłaniała, po zastosowaniu tego toniku miałam dziwne uczucie na skórze.  Nie był zły, miał dobry skład, ale do niego nie wrócę, nie jest to kosmetyk dla mnie. 

TAMI,CHUSTECZKI NAWILŻANE NATURAL CARE  GARNIER, MASKA W PŁCHACIE MOISTURE + FRESHNESS DO SKÓRY NORMALNEJ I MIESZANEJ BIELENDA, MASKA METALICZNA DETOX & OCZYSZCZANIE CERA MIESZANA I TŁUSTA WERSJA SILVER

BIOVAX, INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW SŁABYCH ZE SKŁONNOŚCIĄ DO WYPADANIA

WŁOSY

  • BIOVAX, INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW SŁABYCH ZE SKŁONNOŚCIĄ DO WYPADANIA

Jak wiecie moje włosy reagują dobrze na większość maseczek. Te z Biovaxa są jednymi  z moim ulubionych, szczególnie wersja z trzema olejami, która, nie dość, że dobrze pachnie, to jeszcze świetnie wygładza włosy i je dociążą, przez co są lśniące i gładkie. Wersję z aloesem kupiłam z zamiarem stosowania i na skórę głowy i na włosy, ale nakładana w taki sposób powodowała obciążenie kosmyków i nasady. Stosowana na długości działa raz dobrze, raz średnio, a przecież nie na tym nam zależy. Ma dobry skład, sok z aloesu występuje wysoko, zaraz po emolientach. Nie odpowiadał mi jej zapach – bardzo babciny, mnie osobiście odpychał. Do Biovaxa wrócę, ale na pewno wybiorę inne wersje. 

BALEA, ŻEL POD PRYSZNIC MARAKUJA I MALWA LACTADYD, EMULSJA DO HIGIENY INTYMNEJ SENSITIVE VICHY, HIPOALERGICZNY ANTYPERSPIRANT W KULCE APPLE &BEARS, ŻEL POD PRYSZNIC GRAPEFRUIT I WODOROSTY YOPE, MYDŁO KUCHENNE O ZAPACHU GOŹDZIKA WELLNESS & BEAUTY, KREM DO RĄK Z EKSTRAKTEM Z KWIATÓW WIŚNI I RÓŻY

CIAŁO

  • BALEA, ŻEL POD PRYSZNIC MARAKUJA I MALWA

To już ostatnie żele Balea z mojej potężnej kolekcji i na razie nie zamierzam do nich wracać. Bardzo je lubię, ponieważ dobrze się pienią i ładnie pachną, ale na dłuższa metę niestety mocno wysuszają moja skórę. Na plus działa niska cena (ok.55 centów) i mnogość zapachów – edycje limitowane pojawiają się jedna po drugiej. Nie są zbyt wydajne, ale zużywam sporo żelu na jeden prysznic – mi taka butelka starcza na 3-4 tygodnie codziennego stosowania. Pewnie kiedyś do nich wrócę – szczególnie jeśli zainteresuje mnie jakaś limitka 😀

  • LACTACYD, EMULSJA DO HIGIENY INTYMNEJ SENSITIVE

To jeden z moich ulubionych płynów do higieny intymnej. W odróżnieniu od innych wersja ta nie zawiera SLS ani jego zamienników takich jak ALS itp. Ma odpowiednie pH i jest delikatny dla wrażliwych okolic. Stosuję go zamiennie z Facelle i jestem zadowolona. Plusem jest wygodne opakowanie z pompką. Jak zauważyłyście – pojawia się na blogu naprawdę często, właśnie w projektach denko 😀

  • VICHY, HIPOALERGICZNY ANTYPERSPIRANT W KULCE

O tym antyperspirancie wiele się słyszy. Sporo osób go poleca, dlatego kiedy zauważyłam, że w Super Pharm jest na promocji i kosztuje niecałe 20 złotych, zaryzykowałam i wrzuciłam go do koszyka. Nie przepadam za antyperspirantami w kulce, ale muszę przyznać, że dobrze chronią przed nadmierną potliwością. Ten gagatek tutaj zawiera sole aluminium, dlatego dla części z Was będzie skreślony. Jestem nim zawiedziona. Spodziewałam się hitu, a w moim przypadku działa jak zwykły antyperspirant z Rossmanna, z tą różnicą, że jest od niego droższy. Nie mam wielkich problemów z poceniem się, dlatego go nie polecam – u tych z Was, które szukają mocniej działającego specyfiku się nie sprawdzi. Cieszę się, że kupiłam go na promocji, a nie w cenie regularnej, bo byłabym na siebie zła 😛 Jego plusem jest wydajność i przyjemny, raczej neutralny zapach.
  • APPLE &BEARS, ŻEL POD PRYSZNIC GRAPEFRUIT I WODOROSTY

Ten żel znalazłam w marcowej edycji Liferii, do której openboxa Was odsyłam. Na początku sceptycznie do niego podeszłam, nie spodobała mi się spora cena za pełnowymiarowe opakowanie. Moją 50 mililitrową miniaturkę zabrałam na wyjazd i przyznam, że ten żel mnie zauroczył. Jak na kosmetyk mineralny ma ładny, intensywny zapach, w którym przeważa grapefruit. Cytrusowe nuty działają na mnie oczyszczająco i tonizująco, co bardzo mnie pobudza. Żel bazuje na soku z aloesu, dlatego jest delikatny dla skóry. Jest gęsty i wydajny. Gdyby nie cena na pewno sięgnęłabym po pełnowymiarowe opakowanie, ponieważ to jeden z tych żeli, które nawilżają moją skórę i przynoszą jej ukojenie. 
  • YOPE, MYDŁO KUCHENNE O ZAPACHU GOŹDZIKA

Mydła Yope to jedne z moich zeszłorocznych odkryć. Kupiłam je mojemu bratu do mycia skóry po tatuowaniu, ale z zamierzeniem podkradania mu go po cichutku 😛 Zaczęłam od wersji wanilia i cynamon, która pachnie słodko, ale przyjemnie. Teraz testuję inne wersje zapachowe i tak w moje ręce wpadła próbka o zapachu goździka. Nie przepadam za tym zapachem, ale do kuchni pasuje idealnie. Maskuje nieprzyjemne zapachy, np. cebuli, której jestem fanką. Pielęgnuje dłonie i nie wysusza ich – odkąd zrezygnowałam z drogeryjnych mydeł nie mam problemu z aż tak wysuszonymi dłońmi, chociaż nadal muszę je regularnie kremować. Jeśli lubicie zapach goździka (albo konfitury dyniowej z tym składnikiem) – bierzcie je w ciemno! Mydła Yope to kolejny z moich hitów, cieszę się, że marka się rozwija i wprowadza do oferty nowe kosmetyki (widziałyście te żele pod prysznic?).
  • WELLNESS & BEAUTY, KREM DO RĄK Z EKSTRAKTEM Z KWIATÓW WIŚNI I RÓŻY

Kupiłam ten krem po przeczytaniu wpisu i Idalii na temat jej ulubionych mazideł do rąk. Nie przepadam za zapachem róży, ale czułam, że w tym wypadku będzie królował kwiat znany z Japonii i się nie myliłam. Balsam bardzo dobrze nawilża, a przy tym szybko się wchłania pozostawiając aksamitną warstewkę. Nie utrudnia ona jednak normalnego funkcjonowania, dlatego krem nadaje się do torebki. Nawilża na długie godziny, koi podrażnienia i zaczerwienienia. Może opakowanie nie należy do najwygodniejszych, bo odkręcany korek łatwo jest zgubić, ale to chyba jego jedyny minus. Mam sporo kremów do rąk w zapasach, ale kiedy mi się skończą i nie będę wiedziała co chcę kupić – na pewno będę miała go na uwadze. Nie dość, że działa, to pięknie pachnie! Polecam!

Znacie kosmetyki z tego projektu denko? Jak idzie Wam zużywanie?
Pozdrawiam!