Wybrany tag

korektor pod oczy

Uncategorized

DR IRENA ERIS PROVOKE | PUDER PRASOWANY TRANSPARENT | KOREKTOR ROZŚWIETLAJĄCY N1 I MATOWA POMADKA 702 | TRIO DO ZADAŃ SPECJALNYCH?

10 lipca 2017
Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris

Hej!
Mimo tego, że na blogu poruszam głównie tematy pielęgnacyjne i takich kosmetyków zużywam najwięcej, to kolorówka również jest mi bliska. Nie wyobrażam sobie większego wyjścia bez makijażu, staram się też bardziej świadomie wybierać produkty, które służą mi do jego wykonania. 
Pod koniec maja w moje łapki wpadły trzy kosmetyki Dr Ireny Eris z serii Provoke. Od razu zabrałam się do testów, ponieważ byłam ich niezmiernie ciekawa. Miałam wobec nich wysokie oczekiwania – w końcu to jedna z najdroższych szaf znajdujących się w drogeriach (jest również dostępna w perfumeriach Douglas).
Czy korektor rozświetlający Illumniating Concealer  N° 1, puder w kompakcie Compact Powder – Translucent Touch N°100 i kolejna już płynna pomadka Liquid Matt Lip Tint Boho Rouge N° 702 wywarły na mnie pozytywne wrażenie? Czy może się na nich zawiodłam? Jak myślicie? Zapraszam Was na dalszą część wpisu 🙂

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris 2

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 3

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami tej firmy. Swoją przygodę z produktami Provoke rozpoczęłam od zapoznania się z matowymi pomadkami, których recenzję możecie znaleźć na blogu. Już wtedy bardzo spodobał mi się design opakowań i fakt, że są one wykonane z dbałością o każdy szczegół.
Poprzeczka jest postawiona naprawdę wysoko. Pomadkami byłam zachwycona i do dziś regularnie po nie sięgam. Towarzyszą mi zarówno w podróży, jak i w domu. Kiedy nadarzyła się okazja do przetestowania kolejnych perełek tej marki – nie wahałam się. Wybrałam zestaw, którego mogłabym używać codziennie – szminkę w dziennym kolorze, transparentny, prasowany puder i rozświetlający korektor pod oczy o dobry kryciu. 

  • Recenzję pomadek Dr Irena Eris Liquid Matt Lip Tint w kolorach 703 i 705 znajdziecie tutaj.
Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris provoke 4

Każdy z nich zaczęłam testować na początku czerwca, mam więc za sobą kilka tygodni działań. Zacznę od tego, że pierwszym, co wywołało we mnie pozytywne wrażenie były oczywiście opakowania. Kosmetyki znajdują się w srebrnych kartonikach, szata graficzna reszty opakowań również jest podobna – przeważa tu klasyczne srebro i ponadczasowa biel. Owszem, taki lustrzany blask ma swoje wady – widać to szczególnie przy robieniu zdjęć  trzeba się czasem nieźle natrudzić, by nie były widoczne na nim odciski czy drobinki kurzu.
Jeśli chodzi o szminkę to ma ona klasyczne opakowanie w formie buteleczki z aplikatorem (pacynką). W środku znajduje się aż 6 mililitrów matowego musu. Na spodzie znajduje się mini pojemniczek z kolorem, co ułatwia poszukiwanie odpowiedniego odcienia bez konieczności otwierania pomadki.
Kwadratowa, biała kasetka mieści w sobie 9 gramów pudru i otwiera się dopiero po naciśnięciu przycisku i podważeniu klapki, dlatego dobrze sprawdzi się w trakcie podróży. W środku znajduje się pięknie wytłoczony kosmetyk, a także lusterko i gąbeczka, którą możemy go zaaplikować.
Korektor ma formę srebrnego pisaka, nie wykręcanego, a wyciskanego. Przycisk znajduje się po przeciwnej stronie aplikatora, na samym końcu podłużnego opakowania. Ciężko jest go otworzyć, co jest dla mnie plusem, ponieważ nie spotkam się z przykrą niespodzianką po otwarciu kosmetyczki. Jego pojemność to 1,7 mililitra, czyli raczej standardowa, jeśli chodzi o taki typ kamuflażu.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris 5

Puder w kompakcie COMPACT POWDER – translucent touch N°100

Zaczniemy od pudru, bo to on jest jednym z najważniejszych kosmetyków kolorowych jeśli chodzi o makijaż skóry mieszanej lub tłustej. Od pudru wymagam kilku rzeczy – ma dobrze utrwalać produkty kremowe i płynne i nie przyspieszać ich warzenia się. Puder z serii Provoke ma ładny, bardzo jasny kolor, który raczej nie zmienia wyglądu całego makijażu i dobrze dopasowuje się do odcienia skóry. Rzeczywiście jest transparentny, niestety nie równa się to ze stwierdzeniem „niewidoczny”. W moim przypadku, nawet kiedy mam dobrze wypielęgnowaną skórę ten puder widać. Efekt nie rzuca się tak mocno w oczy, kiedy użyję pędzla, gorzej jest natomiast wtedy, kiedy w ciągu dnia próbuję poprawić co nieco puszkiem dołączonym do zestawu. Na szczęście po godzinie czy dwóch ten efekt znika i całość prezentuje się dobrze.

Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris
Skład: Talc,
Aluminum Starch Octenylsuccinate, Boron Nitride, Magnesium Stearate,
Ethylhexyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceride, Bis-Diglyceryl
Polyacyladipate-1, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate,
Hexylene Glycol, Isopropyl Myristate, Parfum, Hydrolyzed Sericin,
Glycine Soja Oil, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional,
Linoleic Acid, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Limonene, Hydroxyisohexyl
3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal,
Retinyl Palmitate, +/- CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 75470,
Maltodextrin.

Puder nie zapycha, chociaż zawiera w składzie talk, który może zaszkodzić niektórym skórom. Daje matowe wykończenie, nie działa jednak tak długo, jak puder bambusowy czy ryżowy i wymaga choć jednej czy dwóch poprawek w ciągu dnia. Nie dodaje podkładom krycia ani go nie odejmuje. Nie ma tendencji do wysuszania skóry, nawet pod oczami. Kiedy moja skóra ma gorszy dzień potrafi zebrać się w załamaniach, ale na szczęście nie zdarza mu się to nagminnie.

Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris provoke swatch

Jeśli miałabym go podsumować i ocenić – w moim przypadku nie jest to kosmetyk do stosowania na co dzień. Wymagam od pudru większego utrwalenia – przyzwyczaiłam się do tych sypkich, które nie są widoczne na twarzy, a zapewniają zdrowy mat. Pudrów w kompakcie używam, kiedy gdzieś wyjeżdżam i ten będzie moim pewniakiem. Ogromnym plusem jest dla mnie fakt, że mimo regularnego stosowania mnie nie zapchał, a często mi się to przytrafia. Podoba mi się jego opakowanie i delikatny, ale przyjemny zapach, oraz uczucie jakie pozostawia na skórze – wydaje się ona gładka i jedwabista. Nie jest ideałem, ale mogę powiedzieć, że jestem umiarkowanie zadowolona z jego działania. Jeśli chodzi o pudrowy efekt – wystarczy spryskać makijaż mgiełką by przyspieszyć proces jego znikania. Kończąc – nie jest hitem, ale ciężko mi znaleźć puder prasowany, który sprostałby moim wymaganiom. Jest okej i raczej zużyję go do końca.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 dr irena eris 1

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT – boho rouge N° 702

Drugim kosmetykiem, który znalazłam w paczce była szminka. Może pamiętacie moją recenzję dwóch innych kolorów, którą opublikowałam na blogu kilka miesięcy temu – pomadki spodobały się nie tylko mi, ale także Wam. Postanowiłam sięgnąć po kolejny dzienny kolor z kolekcji – Boho Rouge. To kolor ciemniejszy od 703, którą pokazywałam, ale nadal jasny i niezbyt rzucający się w oczy. To odcień brudnego różu, który uważam za idealny nude – przynajmniej w moim przypadku. Nie jest zbyt jasny przez co nie sprawia, że moja twarz wygląda na jeszcze bledszą niż jest w rzeczywistości. Podkreśla naturalny kolor ust i jest na tyle neutralny, że będzie pasował wielu osobom o różnych typach karnacji.  Nie zażółca zębów, nie podkreśla też zaczerwienień, które pojawiają się czasem na mojej twarzy. To niezbyt rażąca, dzienna propozycja.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 dr irena eris provoke 2

Przechodząc do bardziej technicznej strony recenzji – pomadka zachowuje się tak, jak siostry. Długo utrzymuje się na ustach mimo tego, że na nich nie zastyga. Ma konsystencję musu i od razu po nałożeniu na usta jest matowa. Nie jest to jednak kredowy efekt – ładnie osiada na ustach, wypełnia zmarszczki i nierówności bez zbędnego ich podkreślania. Nie migruje poza kontur ust bez względu na to, czy nałożymy konturówkę, czy też nie. Nie wysusza moich ust, nie sprawia, że wyglądają nieestetycznie. Szminka utrzymuje się na nich około 4-5 godzin bez poprawek. Moim zdaniem to dobry efekt, jak na pomadkę o kremowej konsystencji. Odbija się na szklance czy chusteczce, nie jest to jednak uciążliwe.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 dr irena eris provoke swatch swatche
 Skład: Ethylhexyl
Palmitate, Talc, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Dimethicone, Cera
Alba, Caprylic/Capric Triglyceride, Caprylyl Methicone, C30-45
Alkyldimethylsilyl Polypropylsilsesquioxane, Silica Silylate, C30-45
Alkyl Dimethicone, Hydrohenated Polyisobutene, Vinyldimethyl/
Trimethylsiloxysilicate/ Dimethicone Crosspolymer, Stearlkonium
Hectorite, Polymethyl Methacrylate, Propylene Carbonate, Silica, Parfum,
Hexyl Cinnamal, Linalool, +/- CI 15850, CI 77891, CI 77492, CI 77491,
CI 77499.

Moim zdaniem jest to pomadka idealna na dzień. Ma przyjemny, neutralny odcień, który nie zwraca na siebie uwagi, a jej właściwości pozwalają cieszyć się pięknym uśmiechem bez ich wysuszenia. Jest łatwa w aplikacji i dobrze się utrzymuje. Na początku nie byłam przekonana co do odcienia, bo przyzwyczaiłam się do jaśniejszej, bardziej różowej 703, na dzień dzisiejszy stwierdzam jednak, że takie kolory również bardzo mi pasują. Polubiłam te pomadki na tyle, że inne (przynajmniej na razie :P) mogłyby nie istnieć w mojej kosmetyczce. Mają jeden minus – występują tylko w 6 odcieniach 😀

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1 dr irena eris provoke 1

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1

Ostatnim już kosmetykiem, który chciałabym Wam dziś opisać jest rozświetlający korektor pod oczy
Illuminating Concealer N° 1. Jeśli mnie znacie wiecie, że często sięgam po mocno kryjące korektory – zarówno do stosowania na skórę twarzy, jak i pod oczy. Odziedziczyłam po tacie piękne, fioletowo żółtawe sińce, które niezbyt ciekawie się prezentują, a do tego sprawiają, że non stop wyglądam na zmęczoną. Zawsze myślałam, że do ich przykrycia sprawdzą się tylko propozycje o bogatej, gęstej formule, które niestety przy regularnym stosowaniu mogą wysuszać.

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  dr irena eris provoke 2

Mając możliwość dowolnego skomponowania zestawu wrzuciłam do niego mój pierwszy rozświetlający korektor. Przeczytałam na kilku blogach pozytywne opinie na jego temat, dlatego miałam wobec niego spore oczekiwania. Jestem zdanie, że moje niedoskonałości nie muszą być w 100% przykryte, ale powinnam się prezentować świeżo i schludnie, bo właśnie po to sięgam po makijaż.
Korektor, jak na taki w pisaku ma dość gęstą konsystencję. W żadnym wypadku nie jest to produkt lejący, spływający z dłoni. Mimo tego nie obciąża skóry pod oczami i na powiekach i nie przyczynia się do powstawania suchych miejsc w tych okolicach. Odcień N1 jest naprawdę jasny, nawet na tak bladej skórze jak moja w ogóle się nie odznacza, co możecie zobaczyć na zdjęcia na końcu tego wpisu.

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  dr irena eris provoke swatch swatche

Czy jestem zadowolona? Owszem. Poziom krycia jest okej, może w rzeczywistości co nieco się pokazuje, ale na zdjęciach ten korektor wygląda super. Jak możecie zauważyć, mam naturalnie dość widoczną „dolinę łez”, a po pokryciu jej korektorem i lekkim przypudrowaniu nie rzuca się w oczy. Produkt ma wygodny aplikator, którym możemy bezpośrednio na skórę aplikować konkretną ilość kosmetyku. Najlepsze krycia uzyskuję nim podczas wklepywania palcami, pędzel również dobrze się do tego sprawdza, natomiast po użyciu wilgotnej gąbki efekt jest najdelikatniejszy. Wadą tego kosmetyku jest niestety wydajność – raczej niewiele mi go pozostało, ale taki już urok korektorów w pisaku – mają małą pojemność i łatwo je szybko wykorzystać. Chyba nie da się tego przeskoczyć, dlatego nadal ciężko mi się jest na nie przestawić.
Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  dr irena eris provoke swatch, swatche, jak wygląda na oku
ZDJĘCIE BEZ FILRA, JEDNA WARSTWA KOREKTORA, BEZ PRZYPUDROWANIA.
Skład: Aqua,
Isononyl Isonoanoate, Isododecane, Propylene Glycol, Dimethicone,
Hydrogenated Tetradecenyl/ Methylpentadecene, Talc, Glycerin, Aluminium
Starch Octenylsuccinate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Sodium
Chloride, Disteardimonium Hectorite, Squalane, Polymethyl Methacrylate,
Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Caprylyl Glycol, Laureth-7,
Alumina, Phenoxyethanol, Cellulose Gum, Methicone,
Trimethylsiloxysilicate, Hexylene Glycol, Disodium EDTA,+/- CI 77891, CI
77492, CI 77491, CI 77499.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 6
Czy polubiłam się z kolorówką Ireny Eris? Raczej tak. Po pomadkę i korektor sięgam naprawdę często, są to kosmetyki, które dobrze się u mnie sprawdzają. Do korektora raczej ponownie nie wrócę, pomimo tego, że nie mogę mu nic zarzucić – zużywam sporo kamuflaży, jeśli chodzi o moją okolicę oczu, a ten nie należy do najwydajniejszych – jego cena jest w tym stosunku zbyt wysoka. Puder zabieram na wyjazdy, ponieważ na co dzień wolę sięgać po te sypkie które dają mi większy komfort i nie wymagają poprawek, na które zazwyczaj nie mam ani głowy, ani czasu. Nie do końca podoba mi się fakt, że widać go na skórze, a czasem potrafi zebrać się w naturalnych zagłębieniach – szczególnie pod oczami, gdzie mam charakterystyczne bruzdy, czy wokół skrzydełek nosa. Szminka, tak jak pozostałe dwie, które posiadam, ląduje w gronie ulubieńców. To najlepszy kosmetyk z tej trójki, który byłaby skłonna kupić nawet w regularnej cenie. Odcień 702 jest neutralny i będzie pasował wielu osobom, podkreśli usta, uwydatni je, ale nie będzie grał pierwszych skrzypiec.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 7 makijaż, jak wyglądają na twarzy, swatch swatche

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 8 makijaż, jak wyglądają na twarzy, swatch swatche

Co sądzicie na temat tych kosmetyków? Mi do gustu najbardziej przypadła szminka, chociaż reszta też zasługuje na pochwałę – jedynie puder nazwę średniakiem – nie jest to moje odkrycie w tej kategorii. 
PS Musicie mi wybaczyć. Dzisiejszy post jest chaotyczny, ale jakoś ciężko mi się zabrać po tej przerwie do pisania – jeszcze trochę i znów nabiorę wprawy 😛
Pozdrawiam :*
KOSMETYKI OTRZYMAŁAM W RAMACH WSPÓŁPRACY, ALE NIE WPŁYNĘŁO TO NA MOJĄ OPINIĘ.
Uncategorized

LOREAL | TRUE MATCH | IVORY 1 | KOREKTOR IDEALNY

26 lutego 2016

Hej!
Na moim blogu bardzo rzadko pojawiają się recenzje kosmetyków kolorowych. Przyczyną nie jest fakt, że ich nie używam, bo mam ich dość dużo, ale raczej to, że ostatnio mam większy problem z trądzikiem i nie chcę recenzować szminki kiedy mam wokół ust kilka czerwonych plam. Według mnie wygląda to nieestetycznie i wolę jeszcze trochę poczekać – aby efekt i dla mnie, i dla Was był zadowalający.
Idąc na kompromis postanowiałm Wam dziś opowidzieć o jednym z moich ulubionych korektorów, którego używam do maskowania cieni pod oczami. Natura (a raczej geny) obdarzyła mnie dość mocno widocznymi sińcami w tej okolicy, więc takie kosmetyki mogą się u mnie nieźle wykazać. Prawie jak test w ekstremalnych warunkach 😛
Dzisiaj opowiem kilka słów na temat korektora Loreal – True Match, który posiadam w najjaśniejszym kolorze, czyli Ivory. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdził się w tuszowaniu zasinień – zapraszam dalej 😉

Korektor z popularnej serii True Match.
Dopasowuje się do koloru oraz struktury skóry. Dzięki zawartości Opti –
Match świetnie wyrównuje kolor skóry, ukrywa niedoskonałości oraz cienie
pod oczami. Nie wysusza. Beztłuszczowa formuła.
Produkowany jest w 9 odcieniach – po 3 odcienie dla każdego rodzaju skóry (ciepły, neutralny i chłodny).
Opakowanie korektora podobne jest do innych kosmetyków z serii True Match – dominują tu przeźroczyste opakowania ze srebrnymi akcentami. Korektor należy do tych, z rodzaju „błyszczyków” – zakrętka zakończona jest gąbkowym, niewielkim aplikatorem. Z opakowania wydostaje się odpowiednia ilość produktu. Na górze umieszczona jest naklejka z nazwą koloru – w moim przypadku jest to numerek 1 – Ivory. Warto zaznaczyć, że nie należy ono do największych – pojemność tego kosmetyku to zaledwie 5,5 mililitra. 

Testowałam kosmetyk na różnych polach i moim zdaniem jego pigmentacja jest różna – zależnie od tego JAK i GDZIE jest aplikowany. Jeśli chodzi o okolicę wokół oczu – zazwyczaj nakładałam go palcem – ładnie się wtedy wtapiał, a krycie nadal pozostawało dość duże – lub gąbeczką Ebelin – wtedy krycie było o stopień niższe, ale korektor wyglądał na bardziej mokry niż po aplikacji palcami.
Próbowałam również maskować nim wypryski. Tu krycie wydawało mi się niższe, niezależnie od tego jak go nakładałam. Pamiętajcie jednak, że moje przebarwienia są dość mocno widoczne – na jasnej skórze wręcz świecą się jak czerwone diodki. Korektor delikatnie je przykrył, ale więcej od niego nie wymagałam. Jak sama nazwa wskazuje nie jest to kamuflaż – w celu zamaskowania większych przebarwień muszę po prostu używać bardziej treściwego produktu.

Aqua, Cyclopentasiloxane, Hydrogenated
Polyisobutene, Glycerin, Sorbitan Isostearate, Propylene Glycol,Titanium
Dioxide, Ozokerite, Phenoxyethanol, Magnesium Sulfate, Disteardimonium
Hectorine, Diosidium Glutamate, Methylparaben, Acrylates copolymer,
Butylparaben, Aluminum Hydroxyde, Alumina, Magnesium Ascorbyl Phosphate,
Calcium Pantetheine Sulfonate, Dextran Sulfate, Silica. May Contain: CI
77891 / Titanium Dioxide, CI 77499, CI 77492, CI 77491 / Iron Oxides,
Mica.
Jest mi zdecydowanie ciężej opisać skład kosmetyków kolorowych niż pielęgnacyjnych. Wydaje mi się jednak, że nie jest zły – co prawda zawiera parabeny i konserwanty, ale nie jest to produkt ani naturalny,a ni organiczny. Mi krzywdy nie robi –  nie wysusza, nie zapycha, nie podrażnia wrażliwej skóry wokół oczu. 
Aktualnie nie używam tego korektora codziennie, ale została mi go tylko resztka – zostawiłam ją specjalnie po to, aby napisać tego posta. To malutkie opakowanie starczyło mi na około 5-6 miesięcy codziennego stosowania! Nie oszczędzałam go przy nakładaniu, ale też nigdy nie należałam do osób, które nakładają duże ilości korektora pod oczy. Zazwyczaj kończyło się to tym, że większa ilość nie równała się mocniejszemu kryciu, a przez anatomiczną budowę oka mam tendencję do zbierania się produktów w zmarszczkach czy załamaniach. 
Jeśli chodzi o trwałość – nie mam mu nic do zarzucenia. Nałożony w rozsądnej ilości i dobrze przypudrowany trzymał się na skórze cały dzień i nie musiałam go w między czasie poprawiać. Z niedoskonałości znikał szybciej, bo już po kilku godzinach od nałożenia.

Nie jest ani rzadka, ani gęsta. Łatwo sunie po skórze i wklepany palcem dobrze się w nią wtapia. Korektor jest bezzapachowy. Ma ładny, jasny, żółtawy kolor, który dobrze maskuje fioletowe zasinienia. Ciemniejsze warianty nie są już tak żółte – ich odcień jest bardziej neutralny.

Korektor Loreal True Match dostępny jest we wszystkich drogeriach i sklepach, które mają w swoim asortymencie szafy Loreal. W Polsce dostępne są 4 odcienie tego kosmetyku – ja posiadam najjaśniejszy z nich.  Można go również kupić w wielu sklepach internetowych i to właśnie tam znajdziecie go w bardziej okazyjnej cenie.

Standardowa cena tego kosmetyku to mniej więcej 36 złotych, warto jednak polować na promocje. Mi udało się kupić go za 18 złotych, czyli połowę ceny z drogerii. W drogeriach internetowych jego zakup to koszt mniej więcej 20 złotych.
Jak wspomniałam we wstępie zawsze miałam problem z cieniami pod oczami. Nie wynika to ani z  niewyspania, ani z choroby czy też przemęczenia. Nie mam więc na to większego wpływu – kremy ani nawadnianie nie pomaga. Pozostało mi więc walczyć z nimi w bardziej doraźny sposób, czyli po prostu je maskować.
Korektor Loreal byl moim drugim, którego używałam w tym celu. Wcześniej pod oczy nakładałam podkład, później przerzuciłam się na mocno kryjący kamuflaż Catrice. Ciężkie produkty sprawiały, że mimo stosowania kremów skóra stała się przesuszona i szorstka. 
True Match Concealer kupiłam na promocji w Rossmannie. Polecała go RLM, a że spodobało mi się jego krycie i jasny kolor postanowiłam po niego sięgnąć. Wiedziałam też, że będzie dobrze współpracował z podkładem z tej samej serii. Korektor nie wysusza skóry, dobrze się na niej trzyma i nie wchodzi w załamania. Do tego jest wydajny, a jego cena na promocji wcale nie jest wysoka. Moim zdaniem dobrze maskuje cienie pod oczami i ujednolica kolor powieki. Ma dość suche, matowo – satynowe wykończenie, podobne do tego, jakie daje podkład z tej serii. 
Po kilku miesiącach używania stał się moim ulubieńcem i jestem pewna, że będę do niego wracać.

Tak. Nie znalazłam jeszcze korektora o tak fajnym kolorze i kryciu, który nie byłby ciężki i nie wysuszałby mojej skóry. Cenię go za to, że nie zbiera się w załamaniach i daje naturalny efekt. Polecam 😀
Od lewej – bez korektora, jedna warstwa korektora – korektor + puder  
Znacie korektor Loreal True Match? Podobają Wam się jego właściwości i efekt, jaki daje? Jakie korektory na mocne zasinienia polecacie?

Pozdrawiam!