Wybrany tag

instagram

Uncategorized

PAŹDZIERNIK W ZDJĘCIACH | CICHO NA INSTA – INTENSYWNIE W RZECZYWISTOŚCI :P

25 listopada 2016

Hej!
Wiem, że październik już dawno za nami, ale na blogu nie pojawiło się jeszcze jego instagramowe podsumowanie. Ostatnio wstawiam niewiele zdjęć, ale nie oznacza to, że nic ciekawego się w moim życiu nie działo – wręcz przeciwnie – czasem mam tyle zajęć, że zapominam o tym, żeby się czasem gdzieś uaktywnić 😛  Jeśli jesteście ciekawi, co ciekawego mam Wam do opowiedzenia – zapraszam do dalszej części wpisu 🙂

Na początek – czarne zdjęcie = czarny protest. Samej idei protestu do końca nie popierałam, natomiast nie zgadzałam się na zmianę obowiązującego prawa. Moim zdaniem przyszła matka powinna mieć możliwość wyboru – szczególnie w trzech przypadkach, w których ma wybór dzisiaj, tj. kiedy występują duże wady rozwojowe płodu, kiedy zagrożone jest jej życie lub kiedy została zgwałcona. To od jej sumienia i etyki zależy to, jaką podejmie decyzję. Większość pewnie i tak nie dokona aborcji, ale powinny mieć wybór – ja, czy nienarodzone dziecko. Oba życia mają prawa do obrony – nie tylko to, które zostało poczęte. Mam kontakt z medycyną już od kilku lat i wiem, że są wady rozwojowe, które nie pozwalają dziecku przeżyć dnia, tygodnia, roku. Ono wtedy cierpi i czuje. Czy ktoś bierze pod uwagę to, co ono i jego rodzina wtedy przechodzą? Chyba nie, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie…
Przechodząc do bardziej optymistycznych akcentów – pokazuję moje jedyne hybrydy, które wykonałam w pierwszej połowie października i już do nich nie wróciłam 😛 Ostatnio nie mogę zmotywować się do zrobienia paznokci raz a dobrze, często mam zajęte weekendy, a w tygodniu w ogóle nie myślę o pazurach 😛 Te tutaj to zestaw od Indigo – Metal Manix Ping Gold i winna czerwień – Devils Wears Read 🙂
Na ostatnim zdjęciu widzicie też moje przygotowania do zajęć z anatomii. „Kostki” mam już za sobą, w porównaniu z OUN-em to prawdziwy pikuś – nie wiem, czego tak bałam się na samym początku. Anatomia da się lubić i jest to jeden z tych przedmiotów, do których siadam z niewymuszoną przyjemnością. Nauka do anatomii to kurs systematyczności – bez tego chyba nie da się osiągnąć dostatecznego poziomu wiedzy. Wiem, że za 3 lata zapomnę połowę z omawianych struktur, ale jak to mówią nasi prowadzący – trzeba się skupić na swojej specce 😛

W październiku oficjalnie zostałam studentką Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Na początku biłam się z myślami, dużo czasu rozważałam fakt, czy dobrze zrobiłam, że nie wróciłam do Bydgoszcz. Po dwóch miesiącach powiem – NIE ŻAŁUJĘ! 😀 Mam świetną, zgraną grupę, o jakiej na farmacji mogłam tylko marzyć, starsze roczniki są pomocne, z zakłady raczej skłaniają się ku pomocy studentom, a nie rzucaniu im kłód pod nogi. Przy uczelni działa wiele kół naukowych, na które zamierzam się w kolejnych latach studiów zapisać. Chodzę też na chór – już dawno nie byłam tak aktywną towarzysko i naukowo osobą 😛
Pisałam Wam też o tym, że bardzo lubię marynarki o męskim kroju. Tą ze zdjęcia upolowałam na promocji w Sinsay (niestety w tamtym roku) za niecałe 40 zł :O Pasuje i do zwykłej, bawełnianej bluzki, ale też do koszuli z wiskozy, a zależnie od tego, z czym ją skomponujemy – wygląda albo bardziej elegancko, albo sportowo i codziennie. Od kilku miesięcy reorganizuję swoją szafę i kupuję z głową – odbiło się to na jakości moich ubrań i jestem  tego zadowolona 😀
Na koniec – jedna z moich ulubionych szminek – nowa sztuka Golden Rose Velvet Matte Lipstick w kolorze 39. To jasny, lekko przybrudzony róż, który idealnie wpisuje się w pojęcie dziennych pomadek według Naczi. Jeśli na moich ustach nie ma suchych skórek – często po niego sięgam. Jeśli widać na nich niedoskonałości – stawiam raczej na coś bardziej kremowego, bo ten ma tendencje do podkreślania takich zmian :C Nie mniej jednak bardzo ją polubiłam i zastanawiam się nad kolejnymi kolorami 😀

Powspominałam też trochę wakacje 😀 Zdjęcie figur szachowych pochodzi z mojej dwutygodniowej wycieczki do Niemiec, a koło widokowe to nie Londyn, a Gdańsk 😀 O ile w Niemczech nie mogłam narzekać na pogodę w pierwszym tygodniu, tak w drugim tygodniu i podczas pobytu w Trójmieście – było pochmurno, zimno i często padało 😛 Jeśli planujecie urlop – raczej nie wyjeżdżajcie wtedy, kiedy robię to ja, bo możecie się rozczarować warunkami atmosferycznymi 😛 Niestety… 😛
W październiku pokazywałam Wam jeszcze moje kościste długopisy, które idealnie wpasowują się w klimat moich studiów 😛 Znajomym bardzo się spodobały, Wa zresztą też, i od razu pytaliście, gdzie je kupiłam. Znalazłam je oczywiście na Aliexpress, czyli chińskim allegro 😛 5 sztuk kosztowało niecałe 3$, szkoda tylko, że nie można wymieniać w nich wkładów, ale z drugiej strony nie są na tyle drogie, żebym miała jakoś specjalnie na to narzekać 😛 Moje są super wykonane, plastik jest gruby i dobrej jakości, piszą też całkiem przyjemnie 🙂 Polecam 🙂
Na sam koniec – pozdrowienia ode mnie i Saurona z Władcy Pierścieni. To mój kumpel, z którym widzę się codziennie – mieszka na parapecie razem z 4 innymi kolegami 😀 Zbieranie zapoczątkował mój chłopak, kolekcja stale się rozszerza, a ja nie mam serca powiedzieć tym figurkom „dość” 😛 Czyż nie są słodkie?

Co tam u Was? Obywa się bez jesiennej chandry, czy i Was ona dopadła? Ja na szczęście już tę zołzę pokonałam 😛
Pozdrawiam :*
Uncategorized

WRZESIEŃ W ZDJĘCIACH | TAK INTENSYWNEGO MIESIACA JUŻ DAWNO NIE BYŁO

11 października 2016

Cześć dziewczyny!
Wrzesień był dla mnie pięknym, łaskawym i pełnym pracy i niespodzianek miesiącem! Już dawno nie czułam się taka szczęśliwa, a to chyba dlatego, że był to moment przygotować na moje wymarzone studia, a także czas, w którym obchodzę swoje urodziny. Mam Wam do pokazania kilka ciekawych momentów, które chciałabym opisać zdecydowanie szerzej, niż na Instagramie. Jeśli jeszcze mnie nie śledzicie – serdecznie zapraszam, a teraz, bez zbędnego przedłużania, zapraszam na nowy post!
Jak już wspominałam, sierpień był dla mnie miesiącem bez hybryd. Po tak długiej rozłące postanowiłam do nich wrócić, bo moje paznokcie wcale nie były w złym stanie. Niestety nie wyszły one idealnie – chyba moje ręce odzwyczaiły się od tak precyzyjnej pracy – na szczęście za drugim razem było o wiele lepiej 😀  Na trzech pierwszych palcach widzicie Chic Nude, a na serdecznym i małym – złoty metal manix. Niestety metal manix nie jest dla mnie – dry top zaczął mnie uczulać i pojawiła się u mnie onyholiza. Dam mu drugą szansę – jeśli coś będzie nie tak, pozostanie mi używanie go jako złotego brokatu, co też wygląda całkiem efektownie 🙂
Pierwsze dni miesiące spędzałam na urlopie u Mateusza – to ostatnie chwile, jakie spędzaliśmy w jego rodzinnym domu – przeprowadził się wcześniej ode mnie, bo już na początku ubiegłego miesiąca. Na szczęście były to naprawdę ciepłe dni i mogliśmy korzystać z tej pogody do woli. Efekty tego leniuchowania możecie zobaczyć na dwóch kolejnych fotografiach 🙂

Jako dziecko uwielbiałam patrzeć w niebo – szczególnie wtedy, kiedy pojawiają się na nim chmurki, a za nimi świeci słońce. Zawsze wymyślałam kształty, jakie według mnie reprezentowały. Były smoki, księżniczki, zamki i złe czarownice. Lubicie czasem wrócić do dawnych lat i siedząc na zielonej trawie puścić wodze fantazji? Ja tak! 
We wrześniu zgłosiłam się do konkursu Glov. Można było zostać promotorem ich rękawiczek do zmywania makijażu. Niestety nikt się do mnie nie odezwał – mam za mało folołersow, smuteg 😛
7 września był pamiętny dzień – moje 21 urodziny. Z tej okazji przygotowałam dla Was niezwykle prywatny post, który był jakby pamiętnikiem, a przecież od pamiętników zaczynałam pisać tego blogu. Autoportret pozwolił mi pozbyć się negatywnych myśli i zaakceptować stan rzeczy takim, jaki jest. Cieszę się, że ten wpis został tak cieple przyjęty – dziękuję Wam za wszystkie pozytywne komentarze, życzenia i słowa zrozumienia ♥ Jeśli jeszcze go nie widzieliście – koniecznie nadróbcie straty!

Wracając do tematu urodzin – mój tort był bardzo tematyczny – stetoskop, maseczka, strzykawki i te sprawy – nie powiem, moja mama jest bardzo pomysłową osobą. Niestety cukiernia się pomyliła i zamiast wersja toffi przyjechała do mnie czekoladowa – na szczęście nie mogę narzekać, bo był naprawdę przepyszny i szybko zniknął ze wszystkich talerzy.
We wrześniu przygotowywałam się też do konkursu ze strony zblogowani.pl organizowanym wspólnie z Annabelle Minerals. Sesja była świetna, a ja jestem bardzo zadowolona z wyników współpracy mojej i Mateusza.  Niestety przy ogłaszaniu wyników mocno się rozczarowałam – nie mówię, że powinnam ten konkurs wygrać, ale wszystkie logi, które typowałam do miejsca na podium na tym podium się nie znalazły. Konsultowałam moje spostrzeżenia z innymi blogerkami i im też działania firmy wydały się bardzo podejrzanie. Moim zdaniem nie wszystko było zorganizowane zgodnie z regulaminem, a moje argumenty w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę. Zraziłam się do tego typu konkursów – mam wrażenie, że liczy się tylko ilość obserwatorów a nie przekaz. Obietnice producenta umie wypisać każdy – gorzej, jeśli trzeba zaczerpnąć ze źródeł swojej kreatywności. 
Przechodząc do bardziej przyjemnych tematów – w galerii niedaleko mojej rodzinnej miejscowości odbywał się mini zlot fanów Star Wars. Mnie i Mateusza nie mogło tam zabraknąć, a że gdzieś w głębi duszy zawsze interesowała mnie ciemna strona mocy – nie mogłam odpuścić zrobienia sobie zdjęcia z samym Darth Vaderem!

Bukiet, który otrzymałam od mojego chłopaka i brata na urodziny trzymał się naprawdę długo, a ja nie mogłam przepuścić okazji, żeby go nie uwiecznić. Kocham kwiaty, chyba jak każda kobieta, a taki ze strony chłopaków bardzo mi się spodobał i nawet ujął za serce. Mam nadzieję, że wszystkie życzenia się spełnią, a ja będę najszczęśliwszą osobą pod słońcem! Trzymam za to kciuki!  
Elf to moje drugie imię, nie mogło więc zabraknąć zdjęcia z wiankiem. Uwielbiam takie klimaty – baśnie, fantastyka, legendy – to chyba mój konik, a to, że się nimi interesuję zawdzięczam mojemu tacie. To on zaszczepił we mnie żyłkę, dzięki której z zamiłowaniem sięgam po książki o tej tematyce, a Władca Pierścieni stoi na półce moich książkowych ideałów. Cóż mogę rzec – dziękuję tato!
Wrzesień również był dla mnie dobrym miesiącem ze względu na to, że znów udało mi się coś wygrać. Tym razem był to box pełen azjatyckich kosmetyków wygrany u Land of Vanity. Serdecznie zapraszam Was na jej bloga 🙂 Pisałam o Tybecie, ulubionych książkach i o tym, że bum na Azję mnie ominął, bo byłam nią zafascynowana dużo wcześniej 🙂 Magda to doceniła, za co bardzo jej dziękuję 🙂

Pod koniec miesiąca pisałam Wam, że bardzo lubię swoje włosy. Może i mają one swoje gorsze dni, ale nie ma nic, co byłoby idealne, a ja im te słabsze momenty po prostu wybaczam. Ostatnio nie mogę narzekać na ich stan, mam w planach jeszcze bardziej o nie zadbać – niestety jesienne wypadanie zaczęło dopadać i mnie, a chcę temu jak najszybciej zapobiegać. Stosuję kilka produktów o których pewnie jeszcze napiszę na blogu – chcielibyście przeczytać coś na temat włosów? Dajcie znać w komentarzach 🙂 
Rzadko odwiedzam kościoły, ale ten w Świętej Lipce naprawdę mnie zauroczył. Uwielbiam stare malowidła, rzeźby, organy. Ktoś, kto o to dba musi się nieźle napracować, ale naprawdę widać tego efekty. Mam nadzieję, że takie zabytki nigdy nie zostaną zapomniane – byłaby wielka szkoda gdyby stały tak pozostawione same sobie – skazane na degradację i zapomnienie. Jeśli szukacie ciekawego miejsca na Mazurach czy Warmii, a architektura sakralna nie jest Wam straszna – serdecznie zapraszam! Pokaz gry na pięknych organach wygląda niesamowicie! Do tego jest to miejsce objawień, a ja w takim otoczeniu wyczuwam dziwną aurę – może rzeczywiście coś w tym jest?

Praktycznie na koniec miesiąca pojawił się u mnie mój wymarzony atlas anatomiczny, prezent od dziadków i rodziców – Prometeusz! Jest bardzo ciężki i duży, ale mimo tego z chęcią noszę go na zajęcia i nie wyobrażam sobie nauki anatomii bez niego – ryciny są tak przejrzyste, że nie mam później większych problemów ze znalezieniem struktur na preparatach. Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda – chętnie mogę pokazać Wam wszystkie trzy tomy na Snapchcie. A jeśli jesteście zainteresowani jego kupnem – serdecznie Wam go polecam ♥
W moje ręce wpadła też maść polecana mi przez Ewę z bloga Mademoiselle Eve – Skinoren. Jeszcze nie zaczęłam jej stosować, więc nie mogę Wam opowiedzieć o wynikach kuracji. Ma ona minimalizować wypryski i działać na przebarwienia potrądzikowe – oczekuję poprawy głównie w tej drugiej kwestii, bo z wypryskami nie mam już aż tak dużych problemów. Niestety wiele z Was pisało mi, że ten krem zapycha – mam nadzieję, że u mnie obędzie się bez tego – jeśli nie, będę szukać dla niego równie ciekawego odpowiednika 🙂


Lily Lolo, a raczej Costasy postanowiło kontynuować współpracę z moim blogiem, mogłam więc wybrać kolejne trzy kosmetyki, które dla Was przetestuję. Wybór padł na bazę pod cienie, cień sypki Smoky Brow i mgiełkę do utrwalania i scalania makijażu. Testy trwają, a na początku listopada postaram się napisać Wam recenzję każdego z tych produktów. Mogę tylko powiedzieć, że jestem oczarowana cieniem – tak wielowymiarowego odcienia już dawno nie widziałam ♥ 
Niedawno przekroczyłam też liczbę 666 obserwatorów. Napiszę krótko – kocham Was, wszystkie moje diabełki i nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będzie Was tu tak dużo! Dziękuję! :*
Na sam koniec pokazałam moje zdjęcie niepełnej kolekcji lakierów i pyłków Indigo 😀 Jestem w tej marce zakochana, bo lubię wspierać to, co Polskie. Ich hybrydy świetnie współpracują z moją płytką, a o żadnym uczuleniu nie ma nawet mowy – chociaż robię sobie regularne przerwy od hybryd i bardzo dbam o stan moich paznokci. Jesteście ciekawi, jakie odcienie znajdują się w moich zbiorach? Chcielibyście zobaczyć na blogu jakąś propozycję jesiennego manicure? Odpowiedzi zamieszczajcie w komentarzach 🙂
Śledzicie mnie na Instagramie? Co ciekawego porabialiście we wrześniu? Które ze zdjęć spodobało Wam się najbardziej?
Pozdrawiam!
Uncategorized

PODSUMOWANIE SIERPNIA NA INSTAGRAMIE | NATURA I ZABYTKI

11 września 2016

Hej!
Ostatnio mocno pracuję nad moimi zdjęciami i myślę, że odbiło się to też na ogólnym wyglądzie mojego Instagrama. Staram się nie wrzucać tam zdjęć z przypadku i każde delikatnie obrabiam. Od miesiąca mam też inny telefon i jakość fotografii podniosła się dzięki temu o dobrych kilka stopniu 🙂
Jeśli ciekawi Was, co porabiałam w sierpniu – zapraszam na wpis. Obiecuję – nie będziecie się nudzić 😀 
Na początku sierpnia dostałam kolejną paczkę od Lily Lolo. Tym razem wybrałam kosmetyki prasowane, bo często podróżuję, a chciałabym, żeby minerały mogły towarzyszyć mi każdego dnia. Zdecydowałam się na róż In the Pink, rozświetlacz Champagne i szminkę w odcieniu Temptation. Dwa ostatnie kosmetyki są nowościami, więc jeszcze bardziej palę się do tego, żeby je Wam pokazać 🙂 Posty pojawią się na pewno w przyszłym tygodniu i najprawdopodobniej wypuszczę je całą serią. Jesteście ciekawi jak sprawdziły się u mnie te kosmetyki?
Niemałą niespodzianką był dla mnie fakt, że w domu czekał na mnie nowy, złoty Iphone 6s. Wiedziałam, że dostanę go za rok ciężkiej pracy podczas przygotowań do matury i opieki nad babcią, ale nie spodziewałam się, że dostanę go jeszcze przed rozpoczęciem roku akademickiego. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że wiem, gdzie leży fenomen tego telefonu – sama jestem nim oczarowana i nie rozstaję się z nim na krok. Mam nadzieję, że posłuży mi długie lata 🙂
Kosmetyki do pielęgnacji paznokci Herome wygrałam w rozdaniu na blogu Kosmetyki Panny Joanny. Wielkie nadzieje pokładałam w odżywce, ale niestety uczulenie na formaldehyd dało mi się we znaki i nie mogę jej stosować, bo jeszcze bardziej pogarsza stan moich paznokci. Olejek i preparat do usuwania skórek są okej, na pewno jeszcze kiedyś napiszę Wam nam ich temat kilka słów 🙂

Nie od dziś uważam, że Mazury, to cud natury. Nigdzie indziej nie ma takich pięknych jezior i lasów, możecie mnie przekonywać do innych racji, a ja i tak będę uparcie stać przy swoim. Zachody słońca potrafią zapierać dech w piersiach, a mi udało się uwiecznić jeden z nich na zdjęciu – czyż nie wygląda ono dzięki temu o wiele bardziej klimatycznie? Lubicie oglądać zdjęcia natury?
Na kolejnym zdjęciu widzicie makijaż praktycznie w całości wykonany kosmetykami naturalnymi i mineralnymi. Oprócz brwi i rzęs nie użyłam niczego, co mogłabym znaleźć na zwykłej, drogeryjnej półce. Na razie nie doszłam jednak do tak dużej wprawy, żeby korzystać z minerałów na co dzień – ich aplikacja (szczególnie podkład i korektor) pochłania zbyt dużo cennego czasu – o ile się nie śpieszę – nie przeszkadza mi to tak bardzo – gorzej, jak zaczną się wyścigi na uczelnię 😛 A jaki makijaż Wy wykonujecie najczęściej?
Jeśli chodzi o woski – mogłabym się nazwać ich kolekcjonerką 😛 Mam już całkiem pokaźną kolekcję, do której niedawno dołączyły 3 świece. Nie mogłam odpuścić zamówienia sobie kolekcji Q3 i zupełnie tego nie żałuję – w całości przypadła mi do gustu – chyba jak żadna inna. Widzę w niej nawet kilku kandydatów na duże świece, ale na razie mam inne, ważniejsze wydatki :C Znacie któryś z tych zapachów?

Pierwsze i drugie zdjęcie pochodzi z Malinówki na Mazurach. Jeśli szukacie ciszy, błogiego spokoju niedaleko od miejskiej cywilizacji – znajdziecie tam dokładnie to, o czym marzycie 😀 Las, jezioro, domki letniskowe – każdego roku mogłabym spędzać tam kilkanaście dni – taki reset każdemu się przydaje. 
Buty, które możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu to hit tegorocznego lata od Ugg. W lipcu i sierpniu przeważały pochmurne i dość chłodne dni (przynajmniej u mnie :C), więc ocieplane sandały byłyby dla mnie wybawieniem 😀 Niestety cena 70 euro mocno mnie odstraszyła i postanowiłam obejść się smakiem 😛

W sierpniu pytałam Was też, jak oceniacie mnie (a raczej to jak wyglądam) w okularach. Mam dużą wadę, a powszechnie wiadomo, że minusy zmniejszają oczy. Ostatnio wybrałam sobie jednak oprawki, które bardzo mi się podobają i nie czuję się w nich jak szara myszka. Teraz, kiedy świeci słońce wolę nosić soczewki, ale myślę, że kiedy nadejdą chłodniejsze dni – będę nosić je na przemian z okularami. Przecież nie mam się czego wstydzić, to nie moja wina, że mam takie, a nie inne oczy 😛
Nie obyło się też bez motywującego wpisu. Nawet w urodzinowym autoportrecie wspominałam Wam, że nie warto jest się poddawać – jeśli uparcie dążymy do celu to prędzej czy później go osiągniemy. Mogę to poprzeć swoim przykładem – gdyby nie to, że tak bardzo chciałam dostać się na medycynę, to w tym roku bym na niej nie była. Nie warto słuchać tych, którzy chcą nas zniszczyć i stłamsić – warto unieść się ponad to i próbować mimo przeciwności losu. Kiedyś te trudy na pewno zostaną nagrodzone. Pamiętajcie – życie mamy tylko jedno i lepiej czerpać z niego garściami, niż na starość narzekać, że nie zrobiliśmy tego, co zawsze było w naszych planach!
Przyznam szczerze, że w sierpniu poszalałam z zakupami 😛 Zakup dobrych okularów przeciwsłonecznych chodził za mną od dłuższego czasu. Na początku chciałam zdecydować się na coś z mniej znanej firmy – tak, żeby ochrona była na wysokim poziomie, a cena na średnim. Przymierzyłam dziesiątki par, większość z nich pasowała, ale jednogłośnie najlepiej było mi w Ray Banach. Stwierdziłam, że na zdrowiu nie warto oszczędzać, a skoro kupuję coś na lata, to 150 złotych nie robi mi większej różnicy. Z okularów jestem zadowolona – w końcu nie muszę mrużyć oczu na słońcu i nie płaczę po najmniejszym kontakcie z jego promieniami. Jeśli interesuje Was, jaki to model – piszcie w komentarzach 🙂

Nie za bardzo lubię chodzić w sukienkach, ale latem sięgam po nie znacznie częściej niż zimą. Z wiekiem coraz bardziej się do nich przekonuję – tym bardziej, że wiele osób mówi mi, że naprawdę dobrze w nich wyglądam 😀 Mam w planach zakup kilka casualowych, jesienno – zimowych sukienek, mam nadzieję, że uda mi się znaleźć coś ciekawego 😀
Kilka następnych zdjęć pochodzi z Kolonii. Byłam tam razem z moją ciocią i bratem. Szczerze przyznam, że nie chciałabym mieszkać w takim mieście – za dużo tam hałasu, ludzi, ale ma ono wiele pięknych zabytków, które warto jest zwiedzić. Katedra zrobiła na mnie niemałe wrażenie – ludzie wyglądają przy niej jak małe mróweczki, do tego cała fasada jest misternie rzeźbiona. Nigdy nie widziałam tak pięknego kościoła. Nawet katedra Notre Dame w Paryżu nie zadziałała na mnie aż tak – a nie można jej przecież odmówić oryginalności i uroku.

Na sam koniec zdjęcie z lunaparku – od dziecka fascynowały mnie balony wypełnione helem 😀 Do tego są wdzięcznym obiektem do robienia zdjęć, chociaż przyznam, że to nie jest najwyższych lotów. Lubicie chodzić do parków rozrywki? 🙂
Planowanie postów sprawia mi wiele przyjemności. Do tego o wiele łatwiej jest mi trzymać się w ryzach i publikować Wam posty tak, jak to postanowiłam tydzień wcześniej. Staram się nie planować wpisów z góry na cały miesiąc, bo wiem, że zawsze zmieniam te plany. Planujecie swoje działania na blogu, czy decydujecie się na pełną spontaniczność?
Na koniec selfie z pluszakiem, którego wygrał mi tata 😀 Zajął pierwsze miejsce w grze i zgarnęłam największego miśka, jaki był dostępny na „straganie”. Niestety na razie musiał zostać w Niemczech, bo miałam tyle bagażu, że nie byłabym w stanie wnieść go do autobusu i jechać z nim na jednym siedzeniu kilkadziesiąt godzin 😛 Przyjedzie do mnie prawdopodobnie w październiku – przynajmniej mam taką nadzieję.
Lubicie czytać podsumowania? Co ciekawego działo się u Was w sierpniu?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

PODSUMOWANIE LIPCA NA INSTAGRAMIE | MATURA | TRÓJMIASTO | STUDIA

4 sierpnia 2016

Cześć!
Ostatnio narzekałam Wam, że czerwiec minął mi bardzo szybko. Jak na złość lipiec zleciał jeszcze szybciej – jak tak dalej pójdzie stanę się babcią zanim zdążę mrugnąć okiem 😛 Wiem, że wiele z Was śledzi mnie na Instagramie i jest na bieżąco ze wszystkimi newsami, ale lubię przygotowywać posty z podsumowaniami – to swego rodzaju mini pamiętnik, a tym był kiedyś ten blog. Co z tego, że ewoluował – pewne tradycje warto jest podtrzymywać 😀 Jeśli jesteście ciekawi co robiłam w lipcu – zapraszam! 🙂

Na początku lipca Instagramem zawładnęły buty Loft 37, które można było kupić w Biedronce. Po swoje musiałam wybrać się do innego miasta, ponieważ u mnie nie były dostępne. Na początku było super, wzięłam rozmiar większe niż noszę zazwyczaj, żeby mnie nie piły i co? Uwierają mnie tak mocno, że nie jestem w stanie chodzić w nich dłużej niż pół godziny. Żałuję, że poszłam za tłumem i je kupiłam – wolałabym przeznaczyć te pieniądze na coś bardziej wartościowego lub po prostu dołożyć i kupić coś, w czym mogłabym normalnie chodzić. W każdym razie – nie polecam. Miałam kiedyś zwykłe, gumowe buty biedronkowej produkcji i były one o wiele bardziej wygodne. Te to po prostu buble :C
Jak wiecie (lub też nie) na przełomie czerwca i lipca miałam w domu remont. Mój i brata pokój zmienił się całkowicie – nowy kolor ścian, panele, meble. Pipi na tyle wystraszyła się całego procederu, że nie chciała przechodzić przez próg – ewidentnie nie pasował jej nowy zapach, a do tego nie miała już gdzie się położyć – jej ulubiony fotel wylądował w koszu (jak tak w ogóle można :P), a jak kot może funkcjonować bez tronu? Na szczęście po kilku dniach postanowiła zbadać nowy teren. Na zdjęciu Pipi i jej władcza poza – tron ewoluował z fotela na łoże – takiej to dobrze 😀
Nie mogłam się też doczekać wakacji – mieliśmy z Mateuszem zaplanowany wyjazd nad morze – kocham Bałtyk i Trójmiasto, w tym roku też nie mogło mnie tam zabraknąć. Ustalając termin myślałam, że pogoda bardziej nam dopisze – niestety przez większość czasu było pochmurno, a do tego często padało :C Udało mi się jednak wypocząć – brakowało mi takiego resetu 🙂 A Wy gdzie spędziliście swoje wakacje? A może urlop dopiero przed Wami?

Oczekiwany wyjazd nadszedł, jak wspominałam wyżej – pogoda niestety nie dopisała, ale nie przeszkodziło nam to w tym, by się dobrze bawić. Z racji tego, że do Gdańska i Sopotu jeżdżę regularnie od kilkunastu lat to ja byłam przewodnikiem w tej grupie 😛
Powyższe zdjęcia pochodzą z Gdańska. Na pierwszym możecie zobaczyć wieżę budynku dworca w Gdańsku. Na drugim widnieje koło widokowe, z którego rozpościera się widok na całą starówkę – bilety są dość drogie – płacimy 25 złotych za 15 minutową przejażdżkę, ale wrażenia są niezapomniane. Tym razem widzieliśmy panoramę w dzień – za rok na pewno wybierzemy się tam nocą. Myślę, że odczucia będą wtedy zupełnie inne. Co do trzeciej ilustracji – na pewno wiecie o co chodzi. Żuraw to jedna z najbardziej charakterystycznych budowli w Trójmieście – znajdziecie ją i w szkolnych podręcznikach, i pocztówkach, a także wszelkiego rodzaju przewodnikach. Mieliście okazję zobaczyć go na żywo?

Selfie z nową parasolką musi być 😀 Myślałam, że deszcz nie będzie nam straszny, ale jednak bardzo się myliłam 😀 Parasolki zaczęły drożeć momentalnie, bo nie było się gdzie schować – na ulicach pojawiali się nawet sprzedawcy, których wcześniej nie było 😀 Proponowali i parasole i płaszcze przeciwdeszczowe – szkoda, że w takich wysokich cenach 😛
Kto lubi bańki mydlane? Ręka do góry 😀 Nie wiedziałam, że aparatem w telefonie mogę robić tak fajne zdjęcia 😀 Pomnik Neptuna, to kolejna gdańska atrakcja, którą warto zobaczyć, tym bardziej, że znajduje się po drodze do koła widokowego i Żurawia. Jeśli chodzi o samo fotografowanie – jest ciężko – zawsze znajduje się tam tłum ludzi 😛
Jedną z najważniejszych informacji miesiąca był fakt, że poprawiłam maturę. I to nie byle jak! Nie spodziewałam się, że tym razem wszystko pójdzie aż tak gładko i sprawnie. Wynik 90% z biologii rozszerzonej i 88% z chemii zagwarantował mi miejsce na pierwszych listach na kierunek lekarski. Jak widzicie – nie warto się poddawać – lepiej uparcie dążyć do wyznaczonego sobie celu. Spełniłam swoje marzenie, mam nadzieję, że dalej też sobie poradzę :3

Jedyne słoneczne selfie z wyjazdu. Ostatniego dnia wyszło słońce ((na 3 godziny, ale wyszło :P) i postanowiliśmy wykorzystać okazję i poleżeć na plaży. Mimo stosowania filtrów spaliłam plecy i tyłek, ale nie narzekam – to pamiątka z wakacji 😀 Uwielbiam ten klimat – szum morza, skrzeczenie mew, charakterystyczny zapach słonej wody, jodu i wodorostów – całość niezwykle skutecznie mnie odpręża – na tyle, że mam ochotę zostać tam na zawsze.
Ostatnie już zdjęcia z Gdańska. Oba pochodzą z wieży Bazyliki WNMP. O ile zdanie – wystarczy pokonać 400 schodków jest łatwe do przyswojenia, tak sama wysokość już nie bardzo 😛 W połowie marszu nogi odmawiają posłuszeństwa – miejsca jest mało, ludzi dużo, powietrza też niewiele. Moim zdaniem warto się jednak przemęczyć – na szczycie czekają na nas piękne widoki – o wiele ładniejsze niż na samym Diabelskim Młynie.

Na szczęście druga połowa miesiąca obfitowała w słoneczne dni. Może nie było aż tak upalnie (poza ostatnim tygodniem), żeby nosić krótkie spodenki, ale odczuwało się, że atmosfera jest typowo letnia. Spędzałam dużo więcej czasu na dworze, a dzięki temu lepiej się czułam. Za to lubię lato! 😀
Moje ostatnie hybyrydy. Bardzo mi się podobają, ale niestety będę musiała je już ściągnąć, bo po pierwsze – wyjeżdżam do Niemiec, a po drugie – po niespełna dwóch tygodniach odrosty są już tak duże, że całość nie wygląda zbyt estetycznie. Granat to lakier Indigo Santorini, a brokat to pyłek Mistero Milano Rainbow Effect w odcieniu Blue. Nie będę skromna i powiem, że są piękne 😀
Skuszona pozytywnymi opiniami kupiłam olejek Nuxe. Jeszcze nigdy nie używałam kosmetyków tej marki, więc ciekawi mnie podwójnie. Na razie użyłam go tylko raz, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat jego działania. Jedno wiem na pewno – intensywny zapach nie każdemu będzie odpowiadał.

Jeśli chodzi o koniec miesiąca – stało się! Nie, nie, nie chodzi o oświadczyny, ślub itp. 😛 Wybrałam miasto, uniwersytet, miejsce, w którym chcę spędzić kolejnych kilka lat mojego życia. Na początku bardziej skłaniałam się ku Bydgoszczy, ale po zapoznaniu się z opiniami na temat uczelni wybrałam Białystok – uważam, że warunki kształcenia są ważne, może nie ważniejsze niż nakład pracy, ale na pewno sprzyjają dobrym wynikom. Mam nadzieję, że nie będę żałować. A może nawet będę miała okazję spotkać którąś z Was?
Na koniec zdjęcie, które zgłosiłam w konkursie McDonalda. W moim mieście pojawiły się ciężarówki tej fastfoodowej sieciówki, zainteresowanie było małe, więc dlaczego miałabym nie skorzystać? Wystarczyło zrobić na zdjęciu coś szalonego – wstydziłam się, ale i tak nikt na mnie nie patrzył xD Opłacało się – wygrałam kamerę do zadań specjalnych – Go Pro 😀
Jak Wam minął lipiec? Mój był świetny 😀 Byliście już na wakacjach, czy urlop jest jeszcze przed Wami?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

PODSUMOWANIE CZERWCA NA INSTAGRAMIE

20 lipca 2016
Hej!
Mamy połowę lipca, czas więc podsumować czerwiec. Był to dla mnie miesiąc odpoczywania po maturze, intensywny, ale przyjemny, pełen frajdy, rozrywki i ciepłych dni. Na pewno podlinkuję Wam tu część czerwcowych wpisów, więc jeśli macie u mnie zaległości, to doskonały moment, żeby je nadrobić 😛 Tym razem bardziej się postarałam i fotografii znajdzie się tu znacznie więcej. Bez zbędnego przedłużania – zapraszam! 🙂

Czerwiec rozpoczął się oczywiście dniem dziecka. Niestety nie  obyło się bez chmur i innych dziwnych przygód. Wybraliśmy się z rodzicami na zakupy i na obiad, a później zaliczyliśmy grilla (ach, te mazury :P). Zdjęcie pierwotnie pochodziło ze snapchata, ale na tyle lubię ten filtr, że nie mogłam go nie zescreenować. Właśnie – brakuje Wam moich krótkich snapów? 😀
Postanowiłam sobie, że w czerwcu wezmę się trochę za siebie. Stres dał mi się we znaki i od razu odbiło się to na stanie mojej skóry. Zmiana leków zrobiła swoje – od 3 miesięcy stoję w miejscu, ale na szczęście wszystko wraca powoli do normy. Maska – zły kot bardzo Wam się spodobała, przygotowałam o niej nawet osobny post. Ukojenie, jakie dawała mojej skórze przypadło mi do gustu, dlatego kiedy zminimalizuję zapasy na pewno po nią sięgnę.
Na początku miesiąca miałam okazję spędzić cudowny weekend nad morzem. Co prawda bez Mateusza, ale mam na tyle dobry kontakt z rodzicami, żeby dobrze się z nimi bawić. O ile nie przepadam za robieniem sobie selfie (uważam to za objaw próżności :P) tak to musiało trafić gdzieś dalej. Podoba mi się ten retro klimat – czarny strój, czarny sweter, intensywna szminka, kapelusz i… BIAŁA JA 😀

Jeśli chodzi o hybrydy, nie pokazuję ich zbyt często, bo po każdej zmianie koloru robię sobie dłuższą przerwę, więc czasem wypada tak, że w konkretnym miesiącu mam hybrydowe mani na paznokciach aż… raz 😀 Na zdjęciu mój ukochany kolor rozbielonej, kawowej szarości – Caffe Latte od Indigo. Na kciuku i palcu serdecznym srebrny pyłek holo, również od Indigo 🙂
W czerwcu dostałam też prezent niespodziankę od Mateusza – wiedział, że bardzo chciałabym przetestować na sobie mgiełki Victoria’s Secret, więc zamówił dla mnie dwie 😀 Oczywiście wcześniej wspominałam mu, które zapachy najbardziej mnie interesują, a pamięć ma na szczęście dobrą 😀 Niebieska to Aqua Kiss – przepiękne, świeże połączenie frezji i stokrotki. Fuksja to natomiast Mango Temptation – zapach słodki, kwaskowaty, owocowy – idealny na ciepłe dni. 
Muszę też pochwalić się moimi włosami (ewentualnie je pochwalić :P). Ostatnio nie miewam z nimi większych problemów – rosną dość szybko, są gładkie, lśniące, nie puszą się nawet po zastosowaniu lżejszej odżywki. Wypadają w dość rozsądnej ilości, nie jest już tak źle, jak było. Mam wysyp baby hair, ale to sprawka pewnego cudu, które udało mi się znaleźć w asortymencie pewnej polskiej marki. Jesteście ciekawi o czym mówię?

W czerwcu miałam okazję podjąć kilka ciekawych współprac. Jedną z tych, które zasługują na pochwałę jest ta z Lily Lolo – poziom kontaktu z blogerem oceniam na bardzo wysoki – wszystkie moje wątpliwości zostały rozwiane, a dzięki pomocy i dobrym radom udało mi się znaleźć produkt dopasowany idealnie do mnie. Niedługo zamierzam zamieścić tu kilka wpisów na temat kosmetyków mineralnych stosowanych przy cerze mieszanej, odwodnionej trądzikowej. Macie ochotę na ich przeczytanie?
Moje stare oprawki przeszkadzały mi w codziennym funkcjonowaniu – po 3 latach zsuwały mi się z nosa, lekko się przekrzywiły i.. po prostu zbrzydły 😛 Zamiast wymienić szkła na nowe rodzice zafundowali mi nowe okulary – miał być Ray Bany, potem Armani, a padło na Guess. Jestem bardzo zadowolona – lepiej dopasowanych okularów nie miałam już dawno. Mają brązowy, postarzany front i niebieskie wnętrze oraz boki. To połączenie metalu i plastiku. Są niezwykle lekkie, ale solidne. Dzięki maksymalnemu spłaszczeniu szkieł nawet przy moich -6,25 nie wyglądam tak, jak z denkami od butelek na oczach 😛 Antyrefleks i filtr UV zapewniają mi komfort noszenia zarówno podczas siedzenia w domu, jak i w słoneczny dzień. Chcecie poczytać więcej o radzeniu sobie z dużą wadą wzroku?
Oprócz testowania kota nie mogło zabraknąć też najsłodszego zwierzaka na świecie – pandy! Tym razem maska miała rozjaśniać skórę i przebarwienia. Czy byłam z niej zadowolona? Moim zdaniem idealnie sprawdzi się przed większymi wyjściami, bo ładnie ujednolica koloryt i uspokaja zmiany. Ma składniki aktywne, które rzeczywiście działają, a poza tym – bardzo słodko wygląda. Więcej na jej temat przeczytacie w poświęconym jej poście.

Ostatnim już produktem Skin79, który miałam okazję używać był mus/twarożek do mycia twarzy. Na jego temat również napisałam oddzielny post – znajdziecie tam między innymi opis składników aktywnych, który pochłonął dobre kilak godzin mojego życia 😛 Lubicie innowacyjne produkty do oczyszczania skóry twarzy?
Czerwiec był ostatnim dzwonkiem do korzystania z dobroci natury w postaci moich ulubionych owoców – truskawek. Pochłaniałam ich całe kilogramy w różnej postaci. Na zdjęciu możecie zobaczyć własnoręcznie zrobiony, domowy sorbet. Praktycznie nie musiałam go dosładzać – cukru dosypałam odrobinę – raczej dla formalności. Mam jeszcze kilka takich lodów – na zapas 😀 Wy też uwielbiacie truskawki i nie możecie doczekać się momentu, kiedy znowu będą tak pyszne, jak teraz?
 
Ostatnią już recenzją, o której chciałam Wam przypomnieć jest ta, w której opowiadałam o kremie do twarzy Polny Warkocz – Mazidło konopne. Na razie musiałam odstawić krem, gdyż ma od dla mnie zbyt bogatą konsystencję, ale jesienią i zimą moja skóra będzie zadowolona z takiej dawki odżywienia. Wiem, że będą pojawiać się kolejne kosmetyki z tej serii – ja już nie mogę się doczekać 😀

Pod koniec czerwca udało mi się wygrać paczkę z mini produktami Lily Lolo u Hushaaabye 😀 Wybrałam zestaw Light to Medium i niestety tylko jeden odcień mi odpowiada – Warm Peach. Z resztą będę kombinować, albo po prostu je komuś oddam. Ogólnie minerały w opakowaniu wyglądają na ciemniejsze, niż po nałożeniu na skórę, więc może któryś będzie dla mnie okej – wyjątkowo mocno się w tym oku opaliłam (jak na mnie :P).
Nie mogło zabraknąć normalnego selfie 😀 Jak teraz patrzę na to zdjęcie, jestem pod wrażeniem jak szybko rosną moje włosy – mam nadzieję, że pod koniec lipca uda mi się je ściąć – i to sporo. Niedługo pozbędę się też całej farbowanej części i będę mogła cieszyć się całkowicie naturalnym kolorem! 😀
Na sam koniec moje ostatnie hybrydy, które niestety musiałam już zdjąć. Zakochałam się w pyłkach holo od Indigo – tutaj widzicie ciemniejszą szarość (poprzedni był srebrny). Na pozostałych palcach błękitno – liliowy odcień Neo Nail – hit sezonu (kolor inspirowany kolorem roku wg Pantone) Acapulco 😀 Czy ta nazwa nie brzmi wakacyjnie?

A jak Wy spędziliście czerwiec? Intensywnie, spokojnie? A może pod znakiem sesji?
Pozdrawiam :*