Wybrany tag

Holika Holika

Uncategorized

PODSUMOWANIE LIPCA | ULUBIEŃCY | ALTERRA | HOLIKA HOLIKA | WIBO | SERIAL | WYDARZENIE

14 sierpnia 2017
ALTERRA, MASKA DO WŁOSÓW GRANAT I ALOES HOLIKA HOLIKA,  99 % ALOE VERA SOOTHING GEL ŻEL ALOESOWY WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2
Hej!
Jeśli miałabym w tym półroczu wskazać miesiąc, który minął mi najszybciej byłby to zdecydowanie lipiec. Zaczęłam go sesją, rozwinęłam tygodniem wolnego, a zakończyłam praktykami w szpitalu. Tak jak wspominałam w którymś z poprzednich wpisów miałam sporo problemów z cerą, ale też z włosami. Po kilkunastu dniach żmudnej walki udało mi się załagodzić sprawę i dziś pokażę Wam między innymi te kosmetyki, które pomogły mi zniwelować nieprzyjemne dolegliwości.
Jesteście ciekawi, jakich kosmetycznych i niekosmetycznych ulubieńców przygotowałam tym razem? Będzie trochę o produktach Alterry, Holika Holika, Wibo, a także o serialu, który zawładnął moimi poniedziałkowymi wieczorami i wydarzeniu, które sprawiło, że zaczęłam wakacje z dobrym humorem! Zapraszam!

ALTERRA, MASKA DO WŁOSÓW GRANAT I ALOES

ALTERRA, MASKA DO WŁOSÓW GRANAT I ALOES

Dawno nie stosowałam kosmetyków Alterry, ponieważ moja skóra głowy źle zaczęła reagować na ich szampony. Odżywek i masek miałam w zapasie naprawdę sporo, ale większość z nich dostałam, więc niekoniecznie były dostosowane do typu i potrzeb moich włosów. Kiedy pojawił się u mnie okropny przesusz po zmianie wody przypomniałam sobie, jak maska z granatem i aloesem świetnie nawilżała i wygładzała moje kosmyki. I tym razem mnie nie zawiodła. Po tak długiej przerwie uświadomiłam sobie, dlaczego lubię po nią sięgać. Jest przede wszystkim tania i łatwo dostępna, a poza tym świetnie nawilża, ale jednocześnie dociąża włosy i ich nie puszy. Sprawia, że pięknie błyszczą, są miękkie, lejące i łatwo się rozczesują. Bez wątpienia to jedna z moich ulubionych masek. Jej skład jest całkiem naturalny i dobry. Szczerze polecam!

HOLIKA HOLIKA,  99 % ALOE VERA SOOTHING GEL ŻEL ALOESOWY

HOLIKA HOLIKA,  99 % ALOE VERA SOOTHING GEL ŻEL ALOESOWY

Po żele aloesowe sięgam regularnie od dłuższego już czasu. W ostatniej aktualizacji trądzikowej wspomniałam, że każdy krem nawilżający, jaki nakładałam na twarz przyczynił się do powstawania nowych wyprysków i zaskórników oraz kaszki. Najprościej mówiąc zaczęły mnie zapychać. Żel aloesowy pomógł mi ukoić podrażnioną skórę i nawilżyć ją bez ryzyka powstania kolejnych niespodzianek. Dodatkowo przyspieszał proces gojenia tych, które już się na powierzchni pojawiły. To mój drugi żel alosowy i bez wahania stwierdzam, że Holika Holika spisuje się u mnie znacznie lepiej, niż wcześniej używany aloes Gorvita.
  • LIPCOWĄ AKTUALIZACJĘ TRĄDZIKOWĄ ZNAJDZIECIE tutaj.

WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2

WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2 

To już ostatni kosmetyczny ulubieniec. Jak zawsze staram się mieszać pielęgnację z kolorówką, dlatego nie mogło zabraknąć w tym wpisie drugiego elementu układanki. Pomadę tę kupiłam na promocji w Rossmannie i zapłaciłam za nią mniej więcej 13 złotych. Pomada jest miękka i bardzo dobrze napigmentowana, dlatego trzeba uważać, by nie przesadzić z ilością i nie skończyć z instagramowymi brwiami. Ma neutralny, może lekko chłodny kolor, który zależnie od tego, jaki mamy kolor naturalnych brwi będzie wyglądał jaśniej lub ciemniej.  U mnie wypada dość ciemno, ale na szczęście daleko mu do czarnego, który w moim przypadku wyglądałby nienaturalnie. Musiałam na początku nauczyć się pracować z tym kosmetykiem, ale po czasie stwierdzam, że to naprawdę godny wypróbowania produkt.

WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2 swatch jak wygląda na skórze
 ZDJĘCIE BEZ FILTRA, POMADA W SŁOŃCU I W CIENIU
gra o tron

SERIAL – GRA O TRON

W te wakacje możemy cieszyć się pojawieniem kolejnego sezonu tego popularnego serialu. Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny odcinek, ponieważ im dalej jesteśmy, tym robi się coraz ciekawiej. Myślę, że większości z Was Gra o Tron jest znana, a jeśli nie – proponuję obejrzeć kilka pierwszych odcinków – albo stwierdzicie, że to nie dla Was, albo wciągniecie się tak samo, jak ja 😀 Jeśli krótko miałabym opisać fabułę – władza, intrygi, seks (a nie miłość! :P), ciekawe postacie, a to wszystko dodatkowo okraszone nutą fantazji – miłośnicy smoków też znajdą tu coś dla siebie 🙂

WYDARZENIE – ZALICZENIE ROKU!

Co jak co, ale w taki zestawieniu czy podsumowaniu nie mogło zabraknąć tego, że bez większych przeszkód udało mi się zaliczyć pierwszy rok lekarskiego. Myślałam, że będzie dużo gorzej i gdyby trochę więcej szczęścia, to i anatomia byłaby zaliczona w pierwszym terminie. Najważniejsze jednak, że ominęła mnie kampania wrześniowa, której tak nie lubię – całe wakacje myśli się o poprawkach, przez co się ani nie odpoczywa, ani nie uczy 😛 Przerabiałam to raz i mam nadzieję, że często nie będzie mnie to spotykać 😛
  • O PODSUMOWANIU PIERWSZEGO ROKU NA MEDYCYNIE PRZECZYTACIE tutaj.
Znacie moich ulubieńców? Co ciekawego Wy możecie mi polecić? Jak podsumowalibyście swój lipiec?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

#LETNICZAS | KOSMETYCZNE NIEZBĘDNIKI 2017 | BEZ JAKICH KOSMETYKÓW LATO NIE MOGŁOBY ISTNIEĆ?

21 czerwca 2017
letniczas kosmetyczne niezbędniki kosmetyki na wakacje

 Hej!
Mimo tego, że ostatnio w ogóle nie mam głowy do zdjęć ani bloga chciałabym zaprosić Was na krótki i przyjemny wpis z serii #letniczas. To już ostatni post w tym cyklu, ale nie przejmujcie się – tematu lata nie zamierzam odpuszczać – w końcu to moja ulubiona pora roku, a za kilka tygodni znów będę miała więcej czasu, by tworzyć dla Was inspirujące treści.
Jeśli śledzicie mnie od dłuższego czasu to wiecie, że w tamtym roku przygotowałam post o podobnej tematyce – też pisałam i moich letnich niezbędnikach. Tamte nadal są aktualne i regulenie korzystam z tego typu kosmetyków, dziś jednak chciałabym pokazać Wam coś nowego. Jesteście ciekawe? Zapraszam!
letniczas kosmetyczne niezbędniki kosmetyki na wakacje 2

pomadki płynne matowe, golden rose longstay liquis lipstic, matowe pomadki dr irena eris provoke

BLASK SŁOŃCA I MAT NA USTACH

Matowe pomadki nadal podbijają rynek, sama jestem ich wierną fanką i pewnie jeszcze przez długi czas ta moda dla mnie nie minie. Nie straszne im upały, pot i zimne napoje – trzymają się na ustach wiele godzin i sprawiają, że makijaż wygląda schludnie i nienagannie. Matowe szminki w mocnych, żywych kolorach potrafią ożywić nawet najbardziej nudny makijaż – wystarczy dołożyć cienką warstwę podkładu, trochę rozświetlacza i musnąć rzęsy tuszem – efekt świeżego makijażu gotowy. Jeśli chodzi o mnie latem najchętniej sięgam po fuksję i róże, ale coraz bardziej przekonuję się też do klasycznej czerwieni. Jeśli miałabym Wam polecić konkretny rodzaj szminek – moimi ostatnimi ulubieńcami są te z Ireny Eris. Pomadki Longstay Liquid Lipstic z Golden Rose maja świetne kolory i są najtrwalszymi pomadkami w mojej kolekcji, ale nie do końca odpowiada mi ich formuła. Mam teraz pod nie specjalną bazę i będę ją testować – może dzięki niej będą bardziej komfortowe w noszeniu.
pomadki matowe płynne, golden rose longstay liquid lipstick

filtry uvb uva uv, la roche posay cicaplast, la roche posay anthelios xl żel krem suchy w dotyku

OPALANIE JEST PASSE, CHCĘ BYĆ BLADA JAK GEJSZA! 

Nigdy nie lubiłam się opalać, bo zawsze, mimo stosowania filtrów spalałam się na raka. Odkąd stosuję mocniej działające kosmetyki do twarzy – czy to na bazie kwasów, czy retinoidy, z filtrami nie rozstaję się przez okrągły rok. Mimo tego najczęściej sięgam po nie latem – najwięcej czasu spędzam wtedy na słońce, a nadmierna ekspozycja grozi nie tylko poparzeniem, czy powstaniem przebarwień, ale też rakiem skóry (rak = nowotwór pochodzenia nabłonkowego). O fototypach i opalaniu pisałam Wam w pierwszym poście z tej serii, więc jeśli go jeszcze nie widziałyście – koniecznie tam wpadnijcie – to prawdziwa kopalnia wiedzy. Aktualnie do twarzy używam żel-kremu suchego w dotyku od La Roche Posay, niedługo zmienię go na Cicaplast.  Bardzo lubię też Anthelios XL Ultra Fluid, który ma lekką, oleistą konsystencję. Filtry to coś, bez czego nie wybieram się na zewnątrz, zawsze wybieram te z SPF 50+.

perfumy na lato, lekkie perfumy, dziewczęce zapachy, versace bright crystal, marc jacobs daisy eau so fresh

LEKKIE, OWOCOWE PERFUMY

Lekkie zapachy towarzyszą mi przez cały rok, natomiast latem najczęściej sięgam po te owocowe, rześkie, czasem lekko kwiatowe. Nie mam dużego arsenału perfum, ale ostatnio te szeregi zasiliła propozycja od Marca Jacobsa –  Daisy eau so fresh. Jest to zapach, lekki, ale ma otulająca bazę. Słyszałam, że te perfumy są nietrwałe i słabi utrzymuje się na ciele, natomiast na mojej skórze rozwijają się i są wyczuwalne przez długie godziny. To połączenie maliny, gruszki, liczi, zielonych nut, a także kwiatu jabłoni, róży, cedru i śliwki. Drugą propozycją jest stały bywalec, którego pokazywałam już na blogu – Versace Bright Crystal. Jak na razie to najpiękniejsze perfumy, jakie kiedykolwiek miałam, idealnie wpasowały się w mój gust. Są cukierkowe, lekko kwaśne, będą pasowały większości młodych kobiet. Na początku zaskakują lodowym połączeniem yuzu i granatu, ich serce to piwonia, lotos i magolia, a bazę stanowią piżmo ambra i cedr. To idealne propozycje na letnie dni pełne wrażeń 😉 Znacie te zapachy?

żel aloesowy gorvita, żel aloesowy holika holika

 ZIELONO MI, KIEDY CIĘ WIDZĘ!

Aloes funkcjonuje w mojej pielęgnacji od roku. Jest to magiczny składnik, który świetnie sprawdza się w pielęgnacji ciała, skóry i włosów. Łagodzi ukąszenia i użądlenia, a także oparzenia posłoneczne. Wpływa na gojenie się ranek i przyspiesza znikanie wyprysków – zawiera w sobie kwas salicylowy. Żelem, po który sięgam w tej chwili jest ten z Gorvity – to już końcówka i chcę go zużyć. Kupiłam go nie mając odpowiedniej wiedzy na temat takich kosmetyków i na dzień dzisiejszy nie zadowala mnie skład, dlatego do niego nie wrócę. Wybrałam aloes z Holika Holika, który poleciły mi dziewczyny – mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie – wygląda świetnie – oby i działanie takie było! 😀

żel aloesowy holika holika, żel aloesowy gorvita

woda termalna uriage, izotoniczna woda termalna, woda termalna bez osuszania

 

RAJSKA MGIEŁKA

Woda termalna potrafi schłodzić skórę i dostarczyć jej niezbędnych minerałów. Trzymana w lodówce będzie świetna do spryskiwania twarzy w ciągu dnia. Jest dobrą bazą pod glinki i maski zastygające, a także do ich zraszania po aplikacji. Woda termalna przynosi ukojenie podczas oparzeń czy podrażnień. Dlaczego zawsze sięgam po tę z Uriage? Na promocji ma przystępną cenę, występuje w  3 formatach – mi to torebki, midi, czyli 150 ml – najlepsza do używania na co dzień i maxi – bodajże 300 mililitrów, przydaje się wtedy, kiedy cała rodzinka jest miłośnikiem tego specyfiku. Dodatkowo nie trzeba jej osuszać, ponieważ jest izotoniczna w stosunku do płynów międzykomórkowych naszej skóry. Przy mojej trądzikowej skórze działa cuda – kiedy coś swędzi lub mam suche, zaczerwienione czy podrażnione obszary – zmniejsza w tych miejscach reaktywność i sprawia, że zapominam o ich dotykaniu.

rozświetlacz Lily Lolo Champagne Illuminator, rozświetlacz My secret Princess dream

SHINE BRIGHT LIKE A DIAMOND… ALE TYLKO TAM, GDZIE TRZEBA 😛

Jeszcze kilka lat temu rozświetlacze nie były popularne, a przecięty zjadacz chleba nie wiedział, że takie kosmetyki istnieją. Sama byłam przeciwna rozświetlaniu cery mieszanej, czyli takiej, jakiej jestem posiadaczką. Teraz nie wyobrażam sobie makijażu bez odrobiny kontrolowanego błysku – moja twarz wygląda zdrowiej i promienniej, a mat, który szerzy się na pozostałej części nie jest tak płaski i mocno widoczny. Rozświetlaczy nie polecam tylko osobom z kaszką lub wypryskami w miejscu, w którym chcecie je zaaplikować – niestety rozświetlenie będzie przyciągało do nich wzrok i zwracało na nie uwagę. Aktualnie moimi ulubionymi kosmetykami z tej kategorii są rozświetlacz Lily Lolo Champagne Illuminator i My Secret – Princess Dream.
Zapraszam Was na blogi pozostałych dziewczyn!:

Podoba Wam się taki typ wpisu? Jak mija Wam czerwiec? 
Pozdrawiam i do zobaczenia :* Pewnie nadal będę się tu rzadko pojawiać, ale obiecuję poprawę 😛