Wybrany tag

farbowanie

Uncategorized

Pożegnanie z odrostami – powrót do bardziej naturalnego koloru :D

3 stycznia 2014
Postanowiłam dzisiaj skrobnąć posta o włosach, z okazji tego, że przefarbowałam włosy na bardziej naturalny kolor. Musiałam, bo studniówka mnie czeka :C Takie smutne, tak długo hodowałam te swoje odrosty. Post będzie krótki, chciałam tylko pokazać wam pewien progres, bo od sierpnia, gdy moje włosy bardzo się przerzedziły zaczęłam stosować zwiększoną pielęgnację. Pierwsze zdjęcie pochodzi z końca sieprnia – farbowałam włosy około 20. Widać prześwity, włosy strasznie mi wypadły po poprzedniej farbie <Syoss Oleo Intense…>.
Kolejne zdjęcie pochodzi z października. Jak na 2 miesiące odrost był bardzo malutki. Nie byłam zadowolona, zwykłe odżywki wcale nie pomagała, włosy się nie wzmocniły, a mi było smutno – takie życie :C
Trzecie zdjęcie to z kolei listopad. Tutaj można już zauważyć różnicę. Włosy zaczęłam olejować, a na skalp nakładałam raz w tygodniu olejek rycynowy. Włosy zaczęły być lśniące, miękkie, zauważyłam progres i ogromny, jak na moje możliwości, przyrost. To jest coś 😀
Nie, moje włosy wcale nie są tu przetłuszczone xD To zdjęcie zrobione było wtedy, kiedy miałam na głowie nałożony olejek. Tutaj znów widać duży krok do przodu. Moje włosy były coraz bardziej ciemnobrązowe niż czerwone 😀 Kiedy związywałam je w kucyk skalp miałam ciemny, a kitkę czerwoną – takie tam nowoczesne ombre 😛 Tutaj miałam już na głowie mnóstwo baby hair, ku mojemu ogromnemu zadowoleniu 😀
Dziś byłam u fryzjerki nałożyć farbę. Zdecydowałam sie na ciemny brąz, który przykryje moje czerwone włosy. Operacja się udała, włosy są lśniące i nie sypią się garściami. Jestem zadowolona z efektu, bo właśnie na takim kolorze mi zależało 😀 Mam nadzieję, że efekt będzie utrzymywał się dosyć długo. Teraz już bez obaw mogę bawić się henną – nie będę musiała martwić się, że naturalna farba nie „złapie” czerwonych kosmyków.
Na koniec rzecz, którą upolowałam w Biedronce 😛 Gumki do włosów, które nie szarpią tak bardzo jak te cieniutkie. Za 20 sztuk płacimy 4,99 zł.
Pozdrawiam i ściskam mocno :3
Paaa
Uncategorized

Sole amonowe czy amoniak? Co gorsze? Z czym to się je?

28 grudnia 2013

Ostatnio przez takie hasło trafiło do nas kilka osób, więc postanowiłam przybliżyć trochę ten problem 😛 Fryzjerką nie jestem i nie będę, ale ostatnio interesuję się moimi włosami trochę bardziej i chcę Wam przybliżyć ten temat, oczywiście w granicach moich możliwości 😀

Amoniak, jak każdy, kto słuchał na lekcjach chemii wie, to gaz złożony z 1 atomu azotu i 3 atomów wodoru. Jest toksycznym, bezbarwnym gazem o charakterystycznym zapachu. Działa drażniąco, powodując zapalenie błon śluzowych, trudności w oddychaniu itp. Dlaczego ta trucizna znajduje się w farbach? Pomaga on otworzyć łuski włosa, przez co pigment lepiej się utrzymuje, a kolor jest intensywny przez dłuższy czas. Amoniak nie pozostaje we włosie, ulatnia się. Prawdą jest, że niszczy włosy, ale u mnie np. nie wywołał podrażnień i wzmożonego wypadania włosów. Zauważyłam, że podczas wypłukiwania włosy stały się jedynie trochę bardziej wysuszone i matowe, tylko tyle.

Sole amonowe są natomiast cieczami. Kumulują się one we włosie, powodując jego pęcznienie i niszczą go od środka. Nie mają zapachu, dlatego większości laików wydaje się, że farby bez amoniaku naprawdę są zdrowsze dla naszej czupryny. Nic bardziej mylnego. Z własnego doświadczenia wiem, że włosy zaczęły wypadać garściami a podczas spłukiwania farby zebrałam ich może ze 200 (cała garść, myślałam, że zostanę łysa) :C. Moje włosy od lipca, po dzień dzisiejszy nie są w doskonałej formie. Mimo, że malowałam je tylko 4 razy, w tym raz farbą bez amoniaku (Syoss Oleo Intense – najgorsze gówno jakie widziałam – słaby kolor, nierówne pokrycie, okropna aplikacja i do tego tona wypadających włosów), nadal wypadają. Mam wrażliwy skalp, jednak na tyle odporny, że nie reaguje alergicznie na SLS i SLES, więc nie wiem co jest przyczyną.  Moja fryzjerka sama stwierdziła, że skoro w farbie nie ma amoniaku, to czymś musi on być zastąpiony, gdyż moich prawie czarnych włosów taka farba by nie pokryła 😛

Podsumowując – jeśli ktoś decyduje się na farbowanie, to lepiej niech kupi zwykłą farbę z amoniakiem. Potem niech maluje tylko odrosty i dba o prawidłowe nawilżenie i natłuszczenie włosa – wyrządzi to na pewno mniejszą krzywdę niż wynalazki z solami amonowymi. Należy pamiętać, że pootwierane łuski da się pozamykać odpowiednią pielęgnacją, a zniszczenia od środka nie są już tak łatwe do usunięcia.

Mam nadzieję, że pomogłam niektórym z Was, pozdrawiam 😉