Wybrany tag

fantasy

Uncategorized

[PRZECZYTAĆ TYLE, ILE MAM WZORSTU] Dmitry Glukhovsky – Futu.re

8 maja 2015
Hej!
Jak wiecie, czytać bardzo lubię, fantasy najbardziej, więc nie mogłabym pokazać Wam innej książki jak właśnie z tego gatunku. Jest to kolejny pokaz umiejętności autora Metra, czyli Dmitra Glukhovskiego. Wcześniejszych książek tego pana nie czytałam, ale mam je w swoich zbiorach, bo bardzo spodobały się Mateuszowi 😀 Na tą powieść natmoiast czekałam od dnia premiery i w końcu wpadła w moje łapki 😀 Jeśli jesteście ciekawi, czy mi się spodobała, zapraszam do dalszej części posta :3

Pierwsze co rzuca nam się w oczy przy zakupie tej książki to nteresująco wykonana okładka. To zdjęcie nie oddaje tego efektu, musielibyście przejść się do empiku i trochę ten papier „pomacać” 😛 Co do samego stylu pisania nie mogę się przyczepić, mnie książka od początku zaintrygowała i miałam ochotę jak najszybciej dotrzeć do końca, żeby zobaczyć jak rozwinie się akcja i jak zostaną rozwiązane problemy. Czasem nużyły mnie opisy, które są tutaj dość długie, ale i one przestały mi później przeszkadzać. Język, jak i sama akcja chyba nie jest do końca 18+, ale ten znacznik jest chyba bardziej umieszczony ot tak, niż jako prawdziwe przeznaczenie – nic nie przeraża mocno, nie ma scen przeznaczonych tylko dla dorosłego czytelnika, czasem wpadnie jakieś przekleństwo, ale nie zdarza się do nagminne. Jeśli chodzi o treść znajdujemy się w czasach, w których ludzie pokonali śmierć i żyją wiecznie. Pojawia się oczywiście problem przeludnienia, więc jeśli kobieta zajdzie w ciążę musi albo usunąć dziecko, albo zdecydować się na wstrzyknięcie akceleratora (zastrzyku śmierci, który powoduje szybsze starzenie się komórek i osoba umiera po około 10 latach) sobie lub ojcu. Jeśli jednak ukryje ciążę i dziecko do akcji wkracza Falanga i oddział Nieśmiertelnych złożony z wytrenowanych w internecie odebranych dzieci. Zabieraja potomka, wstrzykują śmiertlene serum, malec trafia do zamkniętego ośrodka i tak toczy się życie zwykłego człowieka. Tylko nieliczni mogą obejrzeć słońce, mieszkać w normalnym mieszkaniu. Akcja toczy się z perspektywy członka Nieśmiertelnych, który bardzo wierzy w ideały swoich przywódców i nienaganni wypełnia zadania. Poznaje jednak kobietę i to w dość nieciekawych okolicznościach. Dzięki niej zmienia się i jego światopogląd burzy się w ciągu zaledwie kilka tygodni. Więcej nie będę zdradzać, żeby nie spoilerować, chcę żeby pozostała Wam radość z czytania 😀

Nie mniej jednak książkę polecam, postacie są bardzo dynamiczne, nie do końca można się wszystkiego spodziewać, zakończenia jakie miało miejsce w ogóle nie brałamw  rachubę przez większą część książki. Powieść pokazuje nam, ludziom, że wieczne życie wcale nie wyglądałoby tak ciekawie, jak nam się wydaje. Tytuł daje do myślenia, ja znalazłam wiele w nim nawiązanie do wielu wad naszego systemu społecznego  (np. polityka jednego dziecka w Chinach – niby nie jest to zakazane prawnie, ale nakłada na rodziców ogromne koszta i fakt posiadania kilkorga dzieci jest piętnowany).  Ja jestem z lektury zadowolona i mogę doliczyć kolejne 5 centymetrów na moje konto 🙂 Próg 55 centymetrow już za mną, a kończę następnego kolosa 😀 Niedługo kolejna recenzja 😉

Ciekawych zapraszam na stronę [www.futu.re].  Jest ona dostępna w języku polskim, można zobaczyć tam ilustracje, które są dostepne również w książce, posłuchać utworów inspirowanych powieścią a także przeczytać kilka pierwszych rozdziałów 😀

Lubicie czytać? Jakie są Wasze ulubione gatunki? Spodowałaby Wam się książka Dmitra?

Pozdrawiam :3

Uncategorized

[PRZECZYTAĆ TYLE ILE MASZ WZROSTU] Trylogia Zdrajcy Trudi Canavan – Misja Ambasadora, Łotr, Królowa Zdrajców i zbiór opowiadań – Szepty Dzieci Mgły

4 kwietnia 2015

 Hej!
Korzystając z okazji wolnego i świąt postanowiłam w końcu przygotować post o przeczytanych przeze mnie książkach. Wszystkie czytałam około półtorej miesiąca- zaczęłam w sesji a skończyłam w połowie marca. Mam nadzieję, że nie będzie dla Was nudny fakt, że znowu pisze o Trudi 😀 Jest ona, jak dla mnie, jedną z najbardziej obiecujących i najlepszych pisarek nowego pokolenia. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o Trylogii Zdrajcy, która jest powiązana z Trylogią Czarnego Maga, o której pisałam Wam w poprzednim podobnym poście. Jeśli nie chcecie poznać treści to radzę nie czytać – mogę odrobinę zaspoilerować, a nie chcę nikomu psuć czytania 😛 Więc – zapraszam :3
Na początku chciałam wspomnieć, że trylogia ta jest powiązana z ostatnią – występują tutaj te same postacie co ostatnio, pojawiają się również nowe. Pierwsza część, czyli Misja Ambasadora opowiada o fakcie wyjazdu syna Sonei do Sachaki. Zostaje on asystentem Dannyla, który mianowany został Ambasadorem Gildii w tymże kraju. Gdy dojeżdżają na miejsce ktoś planuje zabić Lorkina, lecz ratuje go nieznajoma niewolnica – Tavara. Uciekają z domu gildii i w tajemnicy przed wszystkimi. Jedyną poszlaką jaką po sobie zostawili jest martwa niewolnica leżąca przy łóżku sekretarza. W tej części głównym motywem jest ucieczka młodzieńca i więź, która powstaje między nim i Tavarą. Docierają oni do Azylu – ukrytego miejsca, w którym mieszkają Zdrajcy. Są oni opozycjonistami Ashakich, którzy rządzą Sachaką. Poszukiwaniami Lorkina zajmuje się Dannyl, Sonea nie może tego dokonać ze względu na nałożone na nią zakazy (została mianowana Czarnym Magiem gildii). W międzyczasie w Imardinie ginie coraz więcej starych Złodzieji, przez co Cery zwraca się o pomoc do Sonei i razem szukają tajemniczej osoby, która posługuje się magią i likwiduje swoich wrogów. Cery traci rodzinę i postanawia złapać mordercę.

Druga część trylogii, czyli Łotr, jest moim zdaniem równie ciekawa jak poprzednia. Lorkin zostaje u Zdrajców mimo że Dannylowi udało się go odnaleźć. Przyjaciel akceptuje decyzję młodzieńca, przez co traci poważanie w Sachace. Zdrajcy ujawniają Lorkinowi mroczną tajemnicę jego ojca – obiecał on, że zlikwiduje niewolnictwo panujące w Sachace co było równoznaczne z likwidacją Ashakich. W tym egoztycznym kraju pojawiają się dwie nowe postacie – kolejny asystent – zostaje nim młoda, ale bardzo inteligetna uzdrowicielka i Ambasador Elyne, czyli dobrze znany Dannylowi Tayend – jego były kochanek. W Imardinie natomiast kontynuowane są poszukiwania dzikiego maga. Cery’emu i Sonei udaje się schwytać jego matkę co uważaja punkt zwrotny w ich działaniach.  Niespodziewanie w stolicy Kyralii pojawia się Dorien – pierwsza miłość Sonei. Ich młodzieńcze uczucia budzą się do życia, jednak Sonea postanawia przestawać wysyłać sygnały, gdyż syn Rothena poślubił kobietę i ma z nią dzieci. Niespodziewanie poszukiwania Skellina krzyżują dwie nowicjuszki, które nauczyły się czarnej magii z książek. Gildia musi się więc zająć również ich procesem, co powoduje spowolnienie działań związanych z czychającym na ulicach miasta niebezpieczeństwem.
Ostatnia część, czyli Królowa Zdrajców traktuje o wojnie między Zdrajcami a Ashakimi. Lorkin niespodziewanie wraca do Arvice, budzi to wielkie zaskoczenie. Jego decyzja nie była zbyt korzystna dla Króla Sachaki, dlatego pojmuje on syna Sonei i chce wyciągnąć od niego jak najwięcej informacji. Chłopak pozostaje nieugięty i nie wyjawia ani jednego sekretu. Król nie chce uwolnic młodzieńca mimo starań ze strony Tayenda i Dannyla. Sonea podejmuje się trudnego zadania i wyrusza do Sachaki w celu negocjowania z królową Zaralą – chce wymienić wiedzę na temat uzdrawiania za naukę o tworzeniu magicznych klejnotów. Sprawę Skellina przejmuje dtugi czany Mag –  Kallen, lecz Cery nie ufa mu przez wzgląd na jego uzależnienie od nilu. Cery musi ukryć się w tunelach pod Gildią aby czarny mag nie mógł go dopaść. Zdrajcy podejmują kolejne kroki i planują bunt i wojnę z Ashakimi. Walka trwa, Sonea jest w tym czasie razem z Reginem w Sachace i obserwują wszystkie te wydarzenia. W Imardinie niefortunnie Skellin pojawia się w tunelach i Cery umiera przez to na zawał. Podczas tego wydarzenia dziki mag porywa córkę przyjaznego Złodzieja, która jest blisko związana z Lili. Kallen i Rothen oraz Gol pomagają dziewczynie odbić zakładniczkę. Ostatecznie Skellin i jego matka giną a Anyi zostaje uratowana. Zdrajcy wygrywają bitwę i przejmują rządy w Sachace. Lorkin pozostaje z Tavarą, a Sonea zakochuje się w swoim największym wrogu z czasów nowicjatu – Reginie. Lili wiąże się z Anyi, ta przejmuje interesy ojca i ustanawia Gola wspólnikiem. Jednym słowem – wszystko kończy się dobrze, szkoda że nie ma czwartej części 😛
Ostatnia już ksiażka o której chciałam dziś wspomnieć to zbiór opowiadań tej samej autorki. Nie będę go streszczać tak jak książek – zajęłoby mi to więcej czasu przez zróżnicowaną fabułę. Moim zdaniem opowiadania te, czyli Szepty Dzieci Mgły czyta się bardzo szybko, jednym tchem. Mi ciężko było się od tej książki oderwać. Można tu zobaczyć trochę inny styl pisania autorki, inną narrację, jest to ciekawa odmiana.
Podsumowując – do mojego wyniku dodaję 18 centymetrów, czyli osiągnęłam już próg 50 centymetrów 😀 Nie jest źle, czytam dalej 😀 Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten post, bo naprawdę siedziałam nad tym dość długo – nie jest łatwo streścić książkę ja mogłoby się o niej rozprawiać godzinami. Ogólnie jest to jedna z moich ulubionych serii. Nie wiem nawet czy nie pobiła Trylogii Czarnego Maga. Ja z całego serca polecam i daję mocne 10 😀
Czytaliście? Lubicie fantasy?
Ja pozdrawiam i życzę milutkich i ciepłych Świąt!
Uncategorized

[PRZECZYTAĆ TYLE ILE MASZ WZROSTU] Trylogia Czarmego Maga – Gildia Magów, Nowicjuszka, Wielki Mistrz i Prequel – Uczennica Maga

23 lutego 2015
Hej!
Czas pobytu w domu niestety mi się skończył i postanowiłam dzisiaj napisać Wam coś bardziej konkretnego 😀 Nie samymi kosmetykami człowiek żyje, a ja ostatnio dość intensywnie spożytkowałam swój czas przeznaczony na czytanie :3 Nie myślcie, że przeczytałam tylko te 4 książki w ciągu kilku ostatnich miesięcy 😛 Zebrało się ich troszkę więcej, ale o nich na pewno opowiem w kolejnych postach. Dziś na warsztat idą cztery z nich.

Chciałabym zacząć od Uczennicy Maga Trudi Canavan. Jest to prequel do całej trylogii. Była to moja pierwsza książka z całej tej serii. Wciągnęła mnie niesamowicie i czytałam ją już… 4 razy 😀 Mniej więcej raz, dwa razy do roku sięgam po nią, jest to jedna z moich ulubionych lektur. Opowiada o dziejach magów jeszcze sprzed powstania Gildii. Wydarzenia mają miejsce kilkaset lat wstecz w porównaniu do tych, o których dowiadujemy się w Trylogii Czarnego Maga. W książce znajdziemy wiele wątków, począwszy od magii po miłosne zawirowania głównych bohaterów. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, poza tym, postacie są tak wielowymiarowe, że trudno znaleźć tą swoją ulubioną. Książka podzielona jest na części, narrator opowiada nam o losach kilku bohaterów z różnych perspektyw – spotkamy i  osoby z ludu Kyralian i ich opozycjonistów – groźnych ichanich z Sahaki. Poznamy również losy kobiet, które mają ograniczone prawa w kraju, który zostaje pokonany przez pierwszą nację. Język jest przejrzysty, zrozumiały, nowe pojęcia wypisane są w słowniczku na końcu. Opisy, zarówno walk, przyrody jak i te o bohaterach nie są nudne i łatwo przez nie przebrnąć. Na koniec chciałam wspomnieć, że niektórzy polecają, żeby przygodę z tą serią zacząć jednak od Trylogii a skończyć na Prequelu. Dlaczego? W tej książce wyjaśnionych jest wiele rzeczy i okazują się one później zbyt oczywiste. Mi to jednak nie przeszkadzało 🙂 Warto również wspomnieć, że Uczennica Maga została napisana jako ostatnia, już po ukończeniu całej serii.

Gildia Magów opowiada o pewnej dziewczynie ze Slumsów – Sonei, której udaje się samoistnie rozwinąć swoją magiczną moc. Cała fabuła skupia się wokół jej ucieczek przed magami, ukrywaniu wśród przyjaciół z półświatka i sposobach magów na jak najszybsze jej złapanie. Nie wie ona jednak, że grozi jej śmiertelne niebiezpieczeństwo – niekontrolowana moc może ją w każdej chwili zabić. Nie będę dalej sypać spoilerami, wspomnę tylko, że styl pisania jest podobny jak w poprzedniej części. Czyta się łatwo, rozdziały ułożone są tak, żeby ciągle stanowiły niedosyt dla czytelnika – mamy ochotę czytać i czytać i czytać bo znów nie wiadomo co się zaraz stanie. Akcja jest dynamiczna i jej rozwój jest zdecydowanie szybszy niż w Uczennicy Maga. Ma na to wpływ również rozmiar książki – jest ona krótsza niż ta, o której wspominałam w poprzednim akapicie. Tutaj również znajdziemy wykaz nowych słów i pojęć, który może być dla nas naprawdę przydatny jeśli chcemy mieć dokładny obraz świata, o którym czytamy.

Druga część trylogii – Nowicjuszka była dla mnie chyba „najnudniejszą” częścią. Nie dlatego, że była gorzej napisana – co to to nie 😀 Dowiadujemy się tutaj po prostu więcej o samych magach, gildii, jest to bardziej opis miejsca, w którym obraca się nasza głowna bohaterka. Nie mniej jednak Trudi postanowiła i w tej części wpleść kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji i gdy Sonea zaakceptowała magów i swój pobyt w nowym miejscu pojawiają się kolejni antagoniści, którzy przyprawiają jej wiele kłopotów. Poznajemy rodzaje magii – oczywiście, idąc trochę schematycznym tropem pojawia się również ta zła. Według mnie pisarka właśnie w tej części ujawiniła swoje prawdziwe „ja” i jej talent pisarski osiągnął punkt kulminacyjny. Nie ma tu już nieścisłości, które mogłyby pojawić się w poprzedniczce. Pod względem literackim ta książka stawia innym z podobnego gatunku naprawdę wysoką poprzeczkę. Nie bez powodu Trudi została okrzyknięta najlepszą pisarką fantasy ostatniego dziesięciolecia :3

Ta część – ostatnia – Wielki Mistrz jest moim zdaniem najlepsza. Nie mogłam się od niej oderwać, dzieliłam sobie jednak tą cegiełkę na porcje, bo nie chciałam, żeby tak szybko się skonczyła. Głównymi postaciami są Akkarin – wspomniany w tytule Wielki Mistrz i Sonea – bohaterka pojawiająca się i w poprzednich książkach. Ta powieść jest zarówno fascyjnująca, wzruszająca i po prostu cudowna. Zakończenie zostaje w pamięci, każdy czytelnik pewnie chciałby, żeby było ono inne, ale jest tak nieoczekiwane, że po skończeniu patrzyłam w puste już strony przez kilka dobrych minut. W tej książce możemy znaleźć to, jak wielkim cudem jest miłość czy przyjaźń, a także jaki ból sprawiają bohaterom decyzje innych. Po przeczytaniu epilogu ewidentnie spodziewamy się kolejnej trylogii spokrewnionej z tą tutaj. Ta część utwierdziła mnie w przekonaniu, że trafiłam na jedną z najlepszych serii XXI wieku ( a przynajmniej jego początku ). Po przeczytaniu czułam jednak niedosyt, a może było to coś innego… Wiem, po prostu chciałam WIĘCEJ i żałowałam, że chwile spędzone nad tą częścią prozy po prostu się skończyły :C

Podsumowując – polecam przeczytać tą serię każdemu fanowi fantasy. Kocham Tolkiena, ale Trudi czytało mi się zdecydowanie lepiej. Z senstymentem wracam do tych książek i co nieraz przypominam sobie wydarzenia o których tak bardzo lubię czytać. Każdy znajdzie w tej trylogii coś dla siebie – dużo magii, odrobinę przyjaźni i opowieść o skomplikowanym życiu młodej dziewczyny. Jest wiele momentów, w których ogarnia nas złość, czy wzruszenie. Łatwo jest podążać z losem bohaterów, utożsamiać się z nimi. Spokojnie mogę przydzielić tym tytułom ogólną notę:

  10/10

I doliczyć sobie kolejne 20 centymetrów w moim wyzwaniu 😀 Łącznie osiągnęłam poziom 32 centymetrów, jeszcze prawie 140 przede mną :3 Niedługo opowiem wam o kolejnych książkach i mam nadzieję, ze polecę Wam coś naprawdę ciekawego!
Lubicie fantasy? Spotkaliście się już z Tessią, Jayanem, Soneą i Akkarinem?
Pozdrawiam :3