Wybrany tag

błyszczyki

Uncategorized

[RECENZJA] Loreal Glam Shine Miss Candy – 702 Candy pink :D

16 marca 2014
Hej!
Zapraszam Was dzisiaj na porządną recenzję – w końcu 😛 Ostatnio nie mam jakoś weny  na pisanie, pewnie dlatego, że, po pierwsze coraz więcej rzeczy na głowie, a po drugie coraz więcej stresu, bo matura zbliża się wielkimi krokami. Nie owijam w bawełnę i zapraszam do czytania 😀
 
 Glam Shine Miss Candy to bardzo delikatny
błyszczyk o fenomenalnej konsystencji. Nadaje ustom pięknego, zmysłowego
blasku. Precyzyjny aplikator pozwala wygodnie rozprowadzić błyszczyk na
ustach. Kosmetyk został wzbogacony w witaminę E oraz oleje roślinne,
które nawilżają i pielęgnują usta. Błyszczyk nie klei się i nie spływa z
ust. Błyszczyki charakteryzują się kolorowymi, owocowymi odcieniami lub
są z domieszką brokatu. 
 Na wizażu cena to 30 zł, ja jednak zamawiałam przez internet i zapłaciłam dokładnie 14,99 zł, a więc połowę. Oceniam, że nie jest to jakaś kosmiczna cena, da się przeżyć 😛
Błyszczyk można znaleźć w szafach Loreal oraz w wielu internetowych drogeriach czy nawet na allegro (przecież tak znajdziemy wszystko :P)
 
Błyszczyk przypomina sorbet, jest gęsty, ale nie lepki, nie spływa z ust, a to plus . Na początku wyglądał TAK, ale przez używanie warstwy zmieszały się ze sobą i podział nie jest widoczny.
Podobne do opakowań innych błyszczyków, jednak jest rozszerzane ku dołowi, przez co spokojnie postoi na półce. Niewielkie, zmieści się w każde, nawet najmniejszej torebce. Aplikator w kształcie odwróconego serduszka nabiera tyle produktu ile powinno. Bardzo wygodnie się nim maluje.
6 mililitrów.

Wbrew pozorom dosyć długo trzyma się na ustach, zjada się równomiernie. U mnie potrafi przetrwać nie minuty a godziny – jak na błyszczyk całkiem sporo.
 
Błyszczyk warty uwagi i godny polecenia. Za normalną cenę (30 zł) nigdy bym go nie kupiła, ale 15 zł jestem w stanie zapłacić 😛 Nie wysusza ust, nie podkreśla suchych skórek. Mój odcień jest półtransparentny, daje jednak na ustach bardzo ładną taflę bez tandetnych drobinek, barwi je na delikatnie brzoskwiniowy kolor. Utrzymuje się na ustach przez dość długi czas. Nie lepi się, nie spływa, zjada się równomiernie. Nie nawilża, ale nie takie jest jego zadanie. Moim zdaniem fajnie sprawdza się na codzień, gdy nie potrzebujemy mocnego podkreślenia warg.

 7/10

 
Może kiedyś skuszę się na inny kolor, na razie nie mam takiej potrzeby 🙂

Miałyście okazję testowania tego produktu? Lubicie delikatne błyszczyki czy może z mocnym kolorem? Matowe czy błyszczące?
 
Może ten tydzień będzie dla mnie łaskawszy i zabiorę się do częstszego pisania. Pozdrawiam 🙂
 
PS – jeśli przeszkadzają komuś moje przebarwienia czy niedoskonałości to jego problem – ja nie wstydzę się z tym pokazać, taka ludzka natura a ja o swoją skórę dbam bardzo dobrze 😛 
PS 2  – wiem kto to dermatolog xD

Uncategorized

Usta rodem z Hollywódzkich dywanów – Manhattan Soft Mat Lipcream – 45H recenzja

2 marca 2014
Hej!
Ostatnio mam fazę na same recenzje, mam nadzieję, że się podoba :3 Blog chociaż ma wtedy coś do przekazania, a nie tylko pierdółki 😛 Zrobiłam zdjęcia produktów na cały tydzień, ale nie wiem, czy się wyrobię – jak wcześniej wspominałam mam dużo nauki i do tego pracę maturalną do napisania (a temat wybrałam niebanalny i muszę go sama opracować :C :P). Zapraszam do czytania, dzisiaj zaprezentuję coś z długo nieobecnej u mnie kolorówki 🙂
 Innowacyjna pomadka w kremie w intensywnych
kolorach. Dla trwałego, matowego wykończenia makijażu ust. Gwarantuje
fantastycznie delikatne odczucie na ustach.
 Jak dla tradycyjnego błyszczyku – zakręcana, plastikowa tubka z patyczkiem i gąbeczką. Bardzo wygodnie aplikuje się nią produkt – nie trzeba używać oddzielnego pędzelka.
 6,5 mililitra – tradycyjnie.
 Pomadka schnie około 3 minut, może nawet mniej. Po tym czasie pojawia się matowe wykończenie.
 Oceniam na plus – gdy już szminka „wpije” się w usta ciężko ją zetrzeć. Schodzi od mocnego pocierania i oczywiście przy jedzeniu oraz piciu. Trzyma się kilka ładnych godzin. Znika równomiernie, bez brzydkich linii i plam.
 Jedna warstwa zapewnia całkowite krycie i ukazanie pełni koloru.
 Inna niż w tradycyjnych błyszczykach – jest to bardziej krem niż błyszczyk. Na szczęście produkt nie jest tępy, łatwo sunie po ustach i dobrze się go nakłada.
 Nie widziałam nigdzie stacjonarnie, ale w internecie można zamówić za grosze. Ja zapłaciłam 5 zł w internetowej drogerii.

 W internecie około 5 złotych, cena podana na wizaz.pl to 15 złotych.
 Produkt świetny, warty uwagi. Wysusza usta, ale nie jest tragicznie. Nie zbiera się w załamaniach, nie wychodzi poza kontur ust, ale należy uważać, aby nie nałożyć go za dużo, bo może zrobić krzywdę. Kolor piękny, wyrazisty. Należy go aplikować na nawilżone usta, bez suchych skórek, gdyż będzie je podkreślał. Ja jestem z niego bardzo zadowolona, ma więcej plusów niż minusów :3

 8/10
Jeśli znajdę inne interesujące mnie kolory to owszem, kupię ponownie 😀

Miałyście okazję testowania którejś z tych pomadek? Podoba się, czy nie? Cenicie efekt matu czy wolicie blask?
Pozdrawiam :3