Wybrany tag

biżuteria

Uncategorized

HAUL UBRANIOWY | Zakupy z Niemiec | PRIMARK | BERSHKA

28 sierpnia 2015

Hej!
Jak wiecie, miałam okazję w te wakacje być przez dwa tygodnie w Niemczech. Zaplanowałam sobie zakupy w Primarku, bo często można tam znaleźć fajne rzeczy za niską cenę. Dzisiaj pokażę Wam, co udało mi się upolować i powiem Wam, co sądzę o jakości ubrań dostępnych w tym sklepie.
Na pierwszym zdjęciu widzicie bokserkę upolowaną na wyprzedaży. Kosztowała 3 EUR, jest dość długa i ma urocze frędzle. Na całej długości ma aplikacje w postaci kwiatków złożonych z kryształów. Jest wygodna, ale szybko się gniecie. Nie rozciąga się. Niestety frędzelki często się zadzierają i plączą, więc co nie raz muszę je przycinać. Rozmiar – 36.  Jak na taką cenę – całkiem OK!

Ombre bluza pochodzi z Bershki i również upolowałam ją na wyprzedaży i to naprawdę dużej. Pierwotna cena to 25 EUR, na metce widniało 9,90 EUR,a  finalnie, przy kasie zapłaciłam za nią 7 EUR. Jest mięciutka i wygodna, niestety trochę krótka (nie mierzyłam jej, bo były ogromne kolejki :P). Mimo to, na pewno będę ją często nosić. Rozmiar M. Materiał świetny.

Niebieski crop top również kupiłam na wyprzedaży Kosztował 3 EUR. Materiał jest okej, ale mam wrażenie, że może mieć tendencje do niewielkiego rozciągania się. Ozdobna kieszonka na piersi dodaje mu uroku. Jakość wykonania nie jest zła, ale na pewno nie jest to wysoko półkowy standard. Ma troszkę niestandardową długość i kończy mi się na wysokości, w której wyglądają spodnie, przez co dziwnie to wygląda. Rozmiar 36.

Jasne spodnie z wysokim stanem i dziurami na kolanach. Moje pierwsze „zniszczone” jeansy 😀 Są bardzo wygodne, gdyż mają w sobie domieszkę stretchu, co sprawia, że są rozciagliwe i nie krępują ruchów. Są bardzo dobrze wykonane i pewnie długo mi posłużą. W końcu nogawka sięga mi do kostki. Jest to rozmiar 38. Kosztowały 13 EUR.

Kolejne jeansy, tym razem w kolorze ciemnego granatu. Ich materiał podobny jest do tych, o których mówiłam wyżej, z tą jednak różnicą, że te są jeszcze bardziej rozciągliwe. Również mają wysoki stan. Nogawki są trochę krótsze, ale nie tak, jak to ma się w Polsce 😛 Ich cena to również 13 EUR, rozmiar taki sam jak poprzednio, czyli 38.

Skusiłam się również na kolejny sportowy stanik. Poprzedni jest czarny, tym razem wybrałam wakacyjny, błękitny kolor. Ma fajną, delikatną aplikację z przodu. Dobrze chroni piersi podczas treningu i bez problemu chłonie pot. Szybko schnie. Cena tego topu to 4 EUR, a rozmiar 36-38.

Zakupy te nie mogły obyć się bez kilku zwykłych t-shirtów. Wzięłam 3 – ciemnoszary, czarny i biały, który niestety został w Bydgoszczy. 2 pierwsze są w rozmiarze 34, biały – 36. Cena każdego z nich to 3,30 EUR. Są dobrej jakości, nie rozciągają się w praniu, ładnie leżą. Również zawierają domieszkę stretchu. Jest to bardzo ważne – te bawełniane czasem po praniu nie nadają się do ponownego założenia ;/

Piękny strój kąpielowy, który widzicie na zdjęciu wyżej kosztował 10 EUR. Kupiła mi go ciocia i byłby idealny, ale… jest za KRÓTKI. Kończy mi się przed piersiami ;C Jest to rozmiar 36 i pewnie będę musiała go albo sprzedać, albo oddać którejś z Was w rozdaniu. Pasuje i na S i na M (te mniejsze), natomiast na nie się nie nadaje, bo za duża urosłam 😛 Dla osoby o wzrośnie 160-167 pewnie sprawdzi się super :C Mierzyłam go na bieliznę i w żaden sposób nie dało się go wyżej naciągnąć xD

Sweter nietoperz pochodzi z wyprzedaży, a jego cena to 5 EUR. Jak powiedziała moja ciocia – szkoda nie wziąć xD Jest wygodny, prałam go i nic się z nim nie stało. Jest dość długi i zakrywa pupę. Przyda się na cieplejsze dni, bo ma rękawy 3/4. Rozmiar – XS.

Kolejny sweter jest z ciężkiego, lejącego się materiału. Wybrałam kolor oliwkowy, bo fajnie pasuje do mojej karnacji. Ma długie rękawy, jest bardzo wygodny i przyjemny w dotyku. Kosztował 12 EUR, a rozmiar, w jakim go kupiłam to 36.

Jeśli ktoś jest fanem skarpetek w Primarku będzie w prawdziwym raju 😀 Było tam tyle wzorów i kolorów, że nie potrafiłam się zdecydować, które mam wziąć. Chciałam coś jaskrawego, ale po zastanowieniu stwierdziłam, że nie będą mi do wszystkiego pasować. Kupiłam więc takie w neutralnych, jesiennych kolorach. 7 Par kosztowało 3 EUR, w paczce są gładkie i delikatnie wytłaczane (tak jak ta pierwsza na zdjęciu).

Z biżuteria i dodatkami w tym roku skromnie. Skusiłam się tylko na potrójny  naszyjnik, który kosztował 2 euro oraz na kolorowe pierścionki za 1 EUR. Do włosów wzięłam jedynie 2 spinki, które kosztowały 2 EUR. Miałam trochę za mało czasu, żeby buszować w tym dziale 😛 Na pewno wzięłabym coś jeszcze. Polowałam na zegarki, ale w Primarku, do którego miałam dostęp ich nie było :C

Jeśli chodzi o akcesoria, skusiłam się jeszcze na turban do włosów z mikrofibry. Kosztował tylko 1 EUR i mam nadzieję, że się sprawdzi. Były różne wzory, jednak większość opakowań była pootwierana i musiałam wziąć jednolity w kolorze różowym (za którym nie za bardzo przepadam :C).

To by było na tyle. Jeśli mam podsumować moje zakupy – w Primarku trzeba polować na dobre rzeczy. Niektóre są dobre jakościowo, inne słabsze, ale nie znaczy to, że sklep jest zły. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jest tam też wiele ciekawych gadżetów, które są modne w danym sezonie 😀 Dział domowy zawiera inspirujące dodatki, ale ja nie miałabym jak tego przywieźć ;/ Ceny są niższe niż w Polsce, a jakość wykonania czasami lepsza, czasem taka sama, ale zdarza się też, że gorsza. Atmosfera jaka panuje w środku – jeden wielki harmider – trzeba umieć się tam poruszać, bo ludzi potrafi być naprawdę mnóstwo i każdy przekłada wszystko na inne miejsce. Mi jednak sklep się podoba i odwiedzam go zawsze, gdy mam ku temu okazję.
Któraś z rzeczy Wam się spodobała? Miałyście okazję być w Primarku?
Pozdrawiam :3

Uncategorized

Mini haul :3

29 stycznia 2015

Hejooo!
Robię sobie przerwę od nauki i przyszłam napisać szybkiego posta. Dzisiaj Oliwia (BFF :D) pokazała mi sklep Glitter, który jest likwidowany i wszystko jest przecenione o 75%. Oczywiście jak sroka nie mogłam napatrzeć się na tą biżuterię, która naprawdę była warta uwagi ( a przynajmniej jej część 😛 ). Nie mogłam się zdecydować co wziąć i wybrałam w końcu 3 naszyjniki i stojaczek na biżuterię (mój jeden zmarł śmiercią tragiczą a nie miałam okazji go wymienić) i za wszystkie te rzeczy zapłaciłam 39 złotych! ;D W (Lidlu) upolowałam też Zniszcz ten dziennik za 20 złotych ;D Coś czuję, że będzie seria! 😀

Stojaczek jest dość duży i prezentuje się na półce bardzo elegancko. Cała moja biżuteria się na nim zmieściła i wygląda to ciekawie 😀 Najbardziej podoba mi się miejsce na pierścionki. Cena przed promocją to 70 zł, ja zapłaciłam niecałe 18.

Patrzyłam również na kolczyki, ale nie znalazłam nic, co porwałoby moje serce 😛 Może jednak się zastanowię i pójdę do sklepu gdy będzie mniej ludzi i będę mogła skupić się na sobie a nie na pilnowaniu torebki i unikaniu przepychania 😛 W końcu do koszyka trafiły 3 naszyjniki, bardzo delikatne, które wybraliśmy razem z Mateuszem :3

Pierwszy składa się z trzech serduszek w różnych kolorach – złotego, srebrnego i różowego złota. Kosztował 30 zł, a ja kupiłam go za 8 złotych.

Drugi ti dwie, malutkie, złote, przeplatające się obrączki – jedna gładka a druga ozdobiona niewielkimi cyrkoniami. Jego cena również wynosiła 30 zł, a po przecenie 8.

Ostatni już – srebrne, płaskie kółeczko było najtańsze i kosztowało 25 zł. Po promocji tylko 7 złotych – żyć, nie umierać 😛

Tutaj możecie jeszcze zajrzeć jakie ksiażki znajdziecie taniej w LIDLU <KLIK>

Podoba Wam się biżuteria? Miałyście w rękach książkę Zniszcz ten dziennik?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

HAUL | KSIĄŻKI | UBRANIA | DIDATKI | KOSMETYKI

15 września 2014

Hej!
   Miałam być tutaj już dawno, ale wyszło jak zawsze :C Był to dość intensywny tydzień, miałam dużo pracy, a poza tym w weekend czekało mnie wesele ciotecznego brata. Nawet nie miałam czasu sobie po prostu posiedzieć 😛 Książki z chemii przyszły, na maturę jestem zapisana – wszystko jest tak, jak ma być. A może prawie tak, jak ma być :c Dzisiaj miałam jakiś bardzo pechowy dzień  – zwolniłam się z pracy, żeby jechać do mojej szkoły, jestem w samochodzie, prawie dotarliśmy z Mateuszem do celu i nagle coś w samochodzie huknęło – chcemy ruszyć i nic :C Musiałam biec na drugi koniec miasta żeby zdążyć przed  15- udało mi się. Samochód zabrał wujek a do domu wróciliśmy autobusem. Na dodatek w domu soczewka przesunęła mi się pod powiekę – na początku zaczęłam działać, ale potem załamałam ręce i zaczęłam płakać. Po jakimś czasie udało mi się ją wygrzebać z oka – niestety w dwóch częściach.
      Po kilku żalach przechodzę do właściwej części mojego posta 😛 W niedzielę pojechaliśmy na zakupy do galerii w Ełku. Na samym początku był Empik więc odwiedziliśmy go jako pierwszy. Akurat była promocja na fantastykę – 3 za 2. Ja wybrałam sobie 2 ostatnie części Trylogii Zdrajców T. Canavan. – Łotr i Królowa Zdrajców. Łącznie wyszło mi około 65 złotych, więc zaoszczędziłam 25. Mateusz natomiast zabrał ze sobą Metro – Do światła. Jak na razie kolekcjonuje całą serię 😀

   W Sinsay kupiłam piżamy z nadrukami z filmu Batman. Są bardzo wygodne i mięciutkie, już je testowałam 😀 Takie piżamy właśnie lubię – luźniejsze bluzy i obcisłe spodnie. Kosztowały 60 złotych, więc wcale nie tak dużo.

   W H&M przepadłam, gdy zobaczyłam kolorowe Twist Band’s. Wzięłam dwie paczki – w każdej po 5 sztuk. Jedne są pastelowe, drugie natomiast neonowe. Wcześniej kupiłam podobne w Sinsay, ale są dla mnie za duże i używam ich do włosów, te będą moimi bransoletkami 😀 Każda paczuszka kosztowała 6,90 złotego. 
   W H&M wpadły mi też w oko pierścionki. W tym zestawie są one różnego rodzaju – od zwykłych obrączek do kwadratowych paseczków po takie z oczkami. Przydadzą mi się do eleganckich stylizacji 😀 Na szczęście znalazłam najmniejszy rozmiar, niestety większość była za dużo :C Te tutaj kosztowały 19.90 złotego.   
   W Sinsay do każdego zakupu można było wybrać biżuterię z konkretnego asortymentu za 10 groszy. Nie było nic mocno ciekawego, ale na coś się trzeba było zdecydować. Wybrałam proste bransoletki na rzemyku – są delikatne i pasują do wszystkiego. Ich pierwotna cena to 9,99.

    
   Ostatnie już zakupy to zamówienie z  cocolita.pl. Miało dojść przed weselem, niestety pocztex zawiódł i dotarło dopiero dzisiaj. Skusiłam się w końcu na kosmetyki z Makeup Revolution i jestem bardzo zadowolona – jeszcze ich nie używałam, ale już mi się podobają 😀 
   Do koszyka wrzuciłam dwa lakiery po 5,90 każdy. Oba pochodzą z MUA a ich nazwy to Bold Blue i Amaretto Crush. Kolory są w moim stylu, zarówno na lato jak i na jesień. Szczególnie podoba mi się ten błękit, bo podobnego nie mam w swojej kolekcji 😛
   Postanowiłam też kupić jedną szminkę z Makeup Revolution i wybór padł na kolor o nazwie Encore. Jest to metaliczny, chłodny róż. Zdjęcia nie oddają jego uroku i muszę szybko zrobić jego recenzję, bo jest naprawdę warty uwagi i ciekawy. Pomadka kosztowała 5 złotych.

    Wśród moich zakupów znalazł się też rozświetlacz, również z Makeup Revolution. Kosztował 15 złotych, a jest naprawdę solidnie wykonany. Na początku chciałam kupić kolor złoty, ale potem stwierdziłam że dla cery o chłodnej barwie lepiej sprawdzi się ten brzoskwiniowy. Nie ma w sobie drobinek, daje efekt rozświetlonej tafli – to mi się podoba!

    
    W moim koszyku wylądował też tusz do rzęs Volume Milion Lashes de Cils. Kosztował 19.90 i ma w sobie delikatne złote drobinki o czym nie wiedziałam :C Na szczęście nie rzucają się mocno w oczy i mam nadzieję, że nie będę nimi świecić każdego dnia 😛 Szczoteczka jest standardowa i charakterystyczna dla tego rodzaju tuszu. Oby się sprawdził 😛

   Przedostatnim produktem jest paleta – hit. Iconic 3 jest bardzo podobna do Naked 3 z Urban Decay. Kolory są ładne, część ma chłodną tonację z czego jestem niezmiernie zadowolona. Cienie kosztowały 20 złotych i spodobały się nawet mojej mamie, która za brązami nie przepada 😛

   Ostatnią rzeczą jest paleta róży, która skradła moje serce. Kosztowała 30 złotych i mieści w sobie 6 róży (chociaż ostatni w górnym rzędzie jest dla mnie jak rozświetlacz :P). Jest pięknie zapakowana i solidna. Kolory są nasycone, ale raczej nie zrobimy sobie nimi krzywdy.  To chyba najbardziej oczekiwany przeze mnie produkt i już nie mogę doczekać się kiedy go użyję 😀

   Ufff, udało mi się dotrwać do końca. 😛 dzisiaj był męczący dzień i mimo że jest 21:45 to ja zasypiam przed komputerem. Mam nadzieję, że post wam się podobał i przepraszam za moją nieobecność. Niestety w przyszłym tygodniu czeka mnie przeprowadzka, więc też będzie problem z postami :C
Kupiłyście coś ostatnio? Czy tylko ja mam takiego pecha jaki spotkał mnie dzisiaj?
Pozdrawiam :3
Uncategorized

Haul część 3 i ostatnia :P

27 maja 2014
Hej!
Ja już jestem w domu i piszę posta trochę na szybko 😛 Dzisiaj przeżyłam razem z Mateuszem długą podróż autobusem z Warszawy na mazury. Chciałam wam pokazać wczorajsze i ostatnie już akupy z mojego wyjazdu. Nie ma tu zbyt wielu rzeczy, ale te produkty były po prostu na mojej liście zakupów i wiedziałam, że je kupię 😛
Przechodzę więc do rzeczy :3

Kupiłam sobie pierwsze woski z Yankee Candle. Zdecydowałam się na 2 letnie zapachy po wcześniejszym przeczytaniu o nich opinii. Miałam je zamówić w internetowym sklepie goodies.pl, ale okazało się, że swoją siedzibę mają oni w Wyszkowie, do ktorego mieliśmy około 12 kilometrów – nie opłacało się płacić dodatkowo za przesyłkę. Skontaktowałam się z właścicielem i umowiłam na konkretną godzinę. Wszystko przebiegło sprawnie i mogłam zobaczyć te wszystkie świece na własne oczy 😀 Tarteletki kosztowały 7 złotych każda. Pięknie pachniało *.*
Jutro zaczynam palenie a jak już wykończę te woski, znajdziecie na moim blogu recenzje.

Będąc w Warszawie nie mogłam nie iść do IKEI. Uwielbiam chodzić do tego sklepu, na szczęście Mateusz również, więc mogę „buszować” tam godzinami 😀 Oczywiście siedziałam chyba ze 30 minut przy świecach i nie mogłam się zdecydować które wziąć 😀 Ostatecznie zdecydowałam się na małe świece, które kosztowały 4 zł. Zapachy to od lewej: zielone jabuszko, poziomki z truskawkami i lody waniliowe – wszystkie są przepiękne.
Jako że środkowy zapach podobał mi się najbardziej i chwycił mnie za serce do koszyka wrzuciłam też podgrzewacze w tym zapachu. Ich koszt to 8 złotych za 30 sztuk, więc całkiem nieźle.
Kupiłam także podstawkę do świec za 5 zł. Chciałam wziąć 2 – zieloną i różową, ale niestety już nie było i zdecydowałam się na jedną białą. Pomyslałam, że może mi ona posłużyć także jako tło do zdjeć małych rzeczy i myślę, że może się sprawdzać w tej roli bardzo dobrze. 
Do koszyka trafił też szklany, turkusowy wazonik za 4 zł. Potrzebne mi było coś małego i dość ładnie wyglądającego do trzymania pędzli. Ten słoiczek sprawdza się znakomicie 😀 Pędzle wyglądają w nim ładnie i to się ceni. Nie przewracają się, gdyż otwór nie jest zbyt wielki.
Ostatnim sklepem jaki odwiedziłam w Wyszkowie był nowo otwarty Sinsay. W salonie była akurat promocja na biżuterię – 3 w cenie 2. Ja zdecydowałam się na kolczyki ze zdjęcia wyżej, kosztowały 20 złotych…

… bransoletki, których cena wynosiła 13 złotych…
… oraz naszyjniki, które kosztowały 10 złotych, ale ja zapłaciłam za nie 1 grosz.
To by było na tyle haulów i zakupów 😛 Wypłukałam się z kasy nawet nie wiem kiedy, to straszne 😛
Podoba Wam się któraś z tych rzeczy? A może nadal polujecie na jakies fajne skarby?
Pozdrawiam :3

Uncategorized

Studniówka – biżuteria :3

26 grudnia 2013
Z okazji świąt, dzisiaj tylko króciutki post i kilka zdjęć 😛  Ogarnęło mnie jakieś lenistwo i nie chce mi się nic robić… To chyba spowodowane jest świątecznym przejedzeniem 😛 Teraz tylko pozostało się modlić, żeby nie przytyć ;___; xD
Chciałam pokazać dzisiaj część prezentów <czytaj dwa :P>, a które zarazem będą pełniły funkcję biżuterii na studniówkach 😀 Jest to naszyjnik i kolczyki – uważam, że więcej mi nie potrzeba, ewentualnie zdecyduję się na jakąś bransoletkę 😀

Obie rzeczy pochodzą z Croppa i są utrzymane w tej samej stylistyce 😀 Moja sukienka jest czarna, postanowiłam więc dobrać złote dodatki (oczywiście na ustach i paznokciach zagości klasyczna czerwień :D). Szukałam czegoś z pazurem, żeby złamać słodycz małej czarnej 😀
Kolczyki na pewno moim zdaniem należą do ciekawych. Jeden z nich jest czymś w formie nausznicy z łańcuszkiem – bardzo mi się to spodobało – zawsze coś innego, może wyróżnię się w tym tłumie 😛

Naszyjnik kosztował 24,99 zł, a kolczyki…
… 15,99 zł, czyli majątku to nie kosztowało 😛 Zaraz ktoś powie, że to prezent, a znam cenę 😀 Oj tam, oj tam, sama go sobie wybierałam 😛

Przepraszam za słabe zdjęcia, ale moja wena artystyczna gdzieś wyparowała 😛 Pozdrawiam i życze powrotu do zdrowia największym obżartuszkom 😀