Wybrany tag

Bi-es

Uncategorized

#WIOSENNIK | POWIEW WIOSNY, CZYLI 3 ULUBIONE, LEKKIE ZAPACHY

16 kwietnia 2017
#wiosennik powiew wiosny bi-es versace perfumy bright crystal zielone i różowe jabłuszko

Hej!
Wiosna, to pora roku, która cechuje się ogromną różnorodnością zapachów. Zaczynają wtedy kwitnąć kwiaty, krzewy i drzewa, powietrze ma specyficzny zapach, szczególnie po burzach i deszczach, które akurat w Polsce lubią nas często nawiedzać.
Wiosną, tak jak garderobę, zmieniam też i zapachy którymi się otaczam – począwszy na odświeżaczach powietrza, idąc przez woski i świece, na perfumach kończąc. Dziś opowiem Wam o ostatniej kategorii. Wybrałam trzy ulubione wiosenne zapachy, które być może znacie, bo są bardzo popularne! Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego je lubię i co zdecydowało o tym, że znalazły się na mojej liście – zapraszam 🙂 

bi-es love forever white zamiennik dkny be delicious

BI-ES LOVE FOREVER WHITE

Delikatna i przyjemna kompozycja, jak pierwsze letnie powiewy wiatru.
Zapach romantyczny i świeży. W nucie głowy odnajdziemy soczyste jabłko i
czarną porzeczkę. W nucie serca akordy róży przeplatają się z wonią
arbuza. W nucie podstawy piżmo podkreśla zapach powodując niezapomniane
wrażenie. Polecany dla wszystkich kobiet na każdą porę dnia.



Nuty zapachowe:
nuta głowy: jabłko, czarna porzeczka
nuta serca: róża, arbuz
nuta bazy: piżmo

Na te perfumy wpadłam przypadkiem, tak samo jak na zielone. Podczas wizyty w Hebe zapuściłam się w alejkę z tańszymi zapachami i te łudząco przypominały mi moje ulubione jabłuszka z DKNY. Były one na wykończeniu, dlatego postanowiłam dać szansę tym  i się nie zawiodłam. Są podobne do oryginałów nie tylko ze względu na sam zapach, ale też kartonowe opakowania.

Same zapachy nie są tak złożone jak oryginały, ale również mi się podobają. Różowa wersja jest delikatniejsza, ale utrzymuje się kilka godzin i ciągle czuć ją na ciele – na ubraniach jeszcze dłużej. Zdecydowanie dominują w niej kwiatowe nuty, jabłko w tym wypadku schodzi na dalszy plan. Mimo tego, że nutą serca jest róża perfumy mi się podobają – na tyle dobrze komponuje się ona z pozostałymi składnikami, że nie wyczuwam jej jako oddzielnej ścieżki zapachowej.

Są to raczej płaskie perfumy, nie rozwijają się zbyt mocno, ale mi to nie przeszkadza. Jest to kwiatowo-owocowy zapach idealny dla młodych dziewczyn i kobiet, które lubią nienachalne, delikatne zapachy.

bi-es love forever green zamiennik dkny be delicious

BI-ES LOVE FOREVER GREEN

Seksowny, namiętny i uwodzicielski zapach dla kobiet. Nowoczesny, świeży aromat zamknięty w soczysto zielonym flakoniku.

Nuty zapachowe: amerykańskie jabłko, ogórek, magnolia, grejpfrut, tuberoza, drzewo sandałowe, ambra.

Zapach ten, podobnie jak poprzedni kupiłam w Hebe. Oba kosztowały mniej więcej 20-25 złotych – groszowa sprawa. Również mogę nazwać je zamiennikiem DKNY be delicious w wersji zielonej. Niestety są one jeszcze bardziej płaskie niż poprzednie, o których pisałam wyżej. Dominującymi nutami są tu jabłko i ogórek, dlatego wybieram je tylko w te dni, w których zależy mi na maksymalnej świeżości. Nie jest to zapach nachalny, ale mocniej wyczuwalny od wersji białej.
Darzę je wielką sympatią, ale chyba zaczynam wyrastać z tak prostych zapachów – nadal mi się podobają, ale muszę mieć na nie dzień – nie zawsze takie oczywiste rozwiązania mi odpowiadają. W tym przypadku widzę większą różnicę między oryginałem a odpowiednikiem z Bi-esu. Przemawiają one na korzyść droższej wersji i kiedy zużyję tę, zastanowię się nad ponownym zakupem oryginału 🙂

versace bright crystal perfumy
Nowość znanej marki Versace. Są różowe. Mają przepiękny, prosty flakon,
lecz zakrętka przypomina duży kryształ. Zapach jest kwiatowy i lekki ze
słodką nutą, idealny na każdą okazję. Zapach ten polubią zarówno panie,
które wolą zdecydowane i mocne zapachy, jak i te, które lubią delikatne i
świeże. Utrzymuje się przez cały dzień. To dobre rozwiązanie dla osób
szukających perfum zarówno na dzień jak i na wieczór.

Nuty zapachowe

Głowa

nuta lodu, yuzu, owoc granatu

Serce

lotos, magnolia, piwonia

Podstawa

piżmo, drzewo, ambra

Na koniec zostawiłam sobie najlepszy smaczek – moje ulubione perfumy, które towarzyszą mi już od kilkunastu miesięcy – możecie zauważyć zużycie 😀 Bright crystal to zapach niezwykle dziewczęcy, lekki, słodki, z pewną nutą kwaskowatości, którą nadaje mu prawdopodobnie owoc granatu i piwonia. Rozwija się i ewoluuje na skórze – z czasem traci swój zadziorny charakter i zmienia się w coś bardziej kobiecego.
Ma rzeszę fanek i wcale się temu nie dziwię – jest to połączenie dość klasyczne, tak mi się przynajmniej wydaje. Flakon, oceniany według niektórych jako tandetny, mi bardzo się podoba i od samego początku przyciągał moją uwagę – pewnie to wina mojego sroczego charakteru. 

Perfumy długo utrzymują się na mojej skórze, czuję je wieczorem nawet po intensywnie spędzonym dniu. Na ubraniach są wyczuwalne nawet przez kilka dni, chociaż woń nie jest już tak intensywna jak na początku. Jeśli jeszcze nie miałyście okazji się z nim zapoznać – koniecznie nadróbcie zaległości – jestem prawie pewna, że Was oczaruje tak samo, jak mnie 🙂

Zapraszam do pozostałych uczestniczek akcji #Wiosennik :):

Znacie te zapachy, czy któryś jest dla Was nowością? Czy Wy też zmieniacie perfumy na bardziej wiosenne lub letnie, czy stosujecie takie same zapachy nie zważając na roztaczającą się aurę?
Pozdrawiam i życzę Wam Wesołego Alleluja 🙂 :*

Uncategorized

HAUL KOSMEYCZNY | Balea, Alverde, Ebelin, Kiko, La Roche Posay, Loreal, Marion, Uriage, Bielenda, Bi-es, Eveline, Wellnes & Beauty

18 sierpnia 2015
 Hej!
Znowu staram się zmienić coś na blogu, Mateusz kombinuje, a ja raz jestem zadowolona, a raz nie. Chcieliśmy popracować nad dokładniejszym szablonem z większymi możliwościami rozwoju, ale niestety trzeba by było bloga przenieść na prywatny serwer, a na razie nie chcę aż tyle inwestować w bloga, bo mam jeszcze kilka rzeczy do kupienia (zdjęcia aż proszą o wykorzystanie lampy pierścieniowej, której nadal nie mam :P). Zdecydowaliśmy się też na wprowadzenie Disqusa, bo wyniki ankiety były wyrównane. Niestety wiąże się to z utratą starych komentarzy. Zaryzykowaliśmy, bo stary system komentarzy łatwo jest przywrócić, a na przyszłość łatwiej będzie importować komentarze łącząc nowy blog z moim profilem na tym serwisie. Co do zgłoszeń do rozdania – wszystko mamy zapisane 😀 Postanowiłam dziś pokazać Wam zakupy, które zrobiłam w Niemczech i w Polsce w ciągu ostatnich kilku tygodni. Mam nadzieję, że taki post Wam się spodoba i przejdziecie do jego dalszej części 🙂

Na samym początku chciałam pokazać coś, czego nie kupiłam, ale dostałam. Jest to piękna paczka od Loreala z nowymi podkładami do przetestowania. Pierwszy odcień wędruje do mnie, drugi oddaję mamie, a 3 przeznaczę na rozdanie 🙂 Jest zbyt ciemny, więc i tak go nie zużyję, a po co tak dobry produkt ma się marnować? Ja jeszcze nowej wersji ie testowałam, ale czytałam opinie o zdecydowanie lepszych właściwościach, więc jestem ich bardzo ciekawa.

W dzisiejszym wpisie zobaczycie również wiele produktów marki Balea. Nigdy nie miałam z nimi kontaktu a opakowaniami i ceną kusiły zdecydowanie bardziej niż Alverde. Postanowiłam więc, że to je najpierw przetestuję, a przy okazji kolejnej wizyty przyjrzę się kosmetykom drugiej firmy. Zdjęcie wyżej przedstawia dwie odżywki do włosów – czarna – zawiera olejki, które mają regenerować włosy, różowo turkusowa natomiast ma dodawać włosom blasku i objętości. Każda kosztowała 1,35 EUR.
Nie mogłam się też oprzeć grafikom prezentowanym na tubkach balsamów do ciała. Są one idealne na ciepłe wieczory, bo mają lekką konsystencję i szybko się wchłaniają. Wybrałam zapachy z limitowanej, letniej kolekcji. Cena tych balsamów to 1,25 EUR, więc w przeliczeniu na złotówki naprawdę niewiele.

Nie mogłam zapomnieć o słynnych już na blogach i youtube olejkach Alverde. Przypominają mi one te z Aletrry, które są dostępne u nas, mają jednak nieco inne składy. Cena jednego olejku to 3,85 EUR.

Jako fanka kremów to rąk (tylko fanka, bo lubię je kupować, gorzej z systematycznym używaniem) chciałam wypróbować coś nowego i padło na krem z koenzymem Q10 i mniejszy – pachnący egzotycznymi owocami krem nawilżający. Cena większej tubki to 1,15 EUR, natomiast drobniejszej koleżanki – 0,85 EUR.

Latem lubię używać owocowych żeli pod prysznic, więc do koszyka wrzuciłam kremowy żel o zapachu arbuza – już używałam, zero w nim sztuczności i mimo tego, że ja za jedzeniem arbuza nie przepadam to ten zapach pokochałam 😀 Cena tego cuda to 0,55 EUR, więc grosze. Żele z Balei również są lubianymi kosmetykami, więc wybrałam jeden o zapachu mango. Niestety nie było wersji, której poszukiwałam – pachnącej kokosem :C Cena tego kosmetyku to 1,15 EUR.

Ostatnimi już produktami od Balei są sztyfty to ust. Ten po lewej, o zapachu arbuza pochodzi z limitowanej kolekcji i kosztował 0,85 EUR. Drugi, zakręcony, o zapachu banana i truskawki był już droższy, bo jego to 1,25 EUR. Obie czekają na swoją kolej, po produktów do ust, podobnie jak kremów do rąk, mam całe mnóstwo.

Nie miałam okazji jeszcze testować kosmetyków KIKO, bo marka ta w Polsce jest dostępna od niedawna (z tego co mi wiadomo). W Niemczech były duże przeceny na prawie cały asortyment, niestety przyciągnęło to też wiele niezdecydowanych (tak jak ja) osób. Przełożyło się to na to, że nie mogłam nic wybrać, bo ciągle ktoś mnie popychał i wyszłam tylko z dwoma lakierami. Pierwszy to delikatny róż ze srebrnymi drobinkami, a drugi kolor to mieszanka niebieskiego i fioletu, która świetnie utrzymuje się na paznokciach. Cena lakierów w promocji to 1,90 EUR każdy.

Na początku wakacji udało mi się wygrać w konkursie i zostałam testerką firmy Marion. Przesłali mi kilka kosmetyków o których miałam napisać kilka słów. Spodobały mi się bandaże antycellulitowe i moja mama kupiła jeszcze dwie paczki 😀 Cena jednej waha się w granicach 6-7 złotych.

Musiałam uzupełnić braki kosmetyków pielęgnacyjnych – pokończyły mi się kremy i tym razem, zamiast dwóch Effaclarów Duo [+] kupiłam coś nowego – Effaclar K. Słyszałam, że jest to długodystansowiec, ale skutecznie pomaga w walce z trądzikiem. Cena Duo [+] to 43,49 zł, a Effaclaru K (poodbno +, tak jest na rachunku) to 42,74. Oba kremy kupiłam na promocji w Super Pharmie.

Polubiłam też wodę termalną  Uriage i kupiłam dodatkową buteleczkę. Świetnie łagodzi podrażnienia, niweluje świąd spierzchniętej skóry i przyśpiesza jej regenerację. Dodatkowo odświeża. Kupiłam ją w Super Pharm za 12,99 zł. Obok widzicie słynne w blogsferze serum z Bielendy do cery z niedoskonałościami. Jego cena to 27,99 zł, kupiłam je w Rossmanie.
Szukałam w Hebe mgiełek na lato i razem z mamą wybrałyśmy tą o zapachu owoców leśnych. Aromat utrzymuje się dość długo, jak na mgiełkę. Cena to około 20 złotych. Obok zauważyłam zieloną buteleczkę i zaintrygowana postanowiłam ją powąchać. Okazało się, że znalazłam tani odpowiednik mojego ukochanego jabłuszka od DKNY Be delicous. Woda perfumowana kosztowała około 25 zł i wiem, że są jeszcze inne wersje odpowiadające innym perfumom DKNY. Na pewno się na nie skuszę.

Ostatnimi już produktami są balsam antycellulitowy (serum) od Eveline. Lubię takie chłodzące produkty do masażu ud, brzucha i pupy, więc sięgnęłam po kolejną tubę. Kosztowała niecałe 14 złotych. Skończył mi się też peeling do ciała i wybrałam inną wersję zapachową lubianego przeze mnie peelingu Wellnes & Beauty. Jest wydajny, ładnie pachnie, dobrze ściera martwy naskórek i pozostawia skórę przyjemnie natłuszczoną. Jego cena to 12,99 zł.

O jajeczku Ebelin również dowiedziałam się z kilku blogów urodowych. Miało naprawdę świetne opinie i postanowiłam najpierw kupić jedno, a kiedy mi się spodoba ewentualnie wrócić po zapas. W różowej gąbeczce się zakochałam, natomiast zapasu zrobić nie mogłam, z prostego powodu – nie znalazłam zbyt wielu fabrycznie zamkniętych! :C Ostatecznie udało mi się kupić tylko jedno, co w finalnym rozrachunku daje dwa. Cena tego jajeczka to 2,45 EUR.
Spodobało się Wam coś z moich letnich zakupów? Czy do Waszych kosmetyczek też wpadło coś ciekawego? Podoba Wam się nowe tło do zdjęć?
Pozdrawiam :3