Wybrany tag

bershka

Uncategorized

ZNOWU ZAKUPY | HAUL IKEA | BATH & BODY WORKS | NATURA | BERSHKA

4 lutego 2016

Hej!
Ostatnio zarzekałam się, że nic już nie kupię, bo mam wszystko, co mi potrzeba 😛 W weekend postanowiłam jednak odwiedzić Mateusza i wyszło jak wyszło – zawsze się tak kończą nasze wspólne wypady do stoicy 😛 Nie ma tego wiele, ale jeśli jesteście ciekawi, na co tym razem się skusiłam – zapraszam dalej 😛

Zestaw aplikacyjny do maseczek – czekał u Mateusza na odbiór. W moim Hebe niestety nie był dostępny, a kiedy kupiłam glinki potrzebowałam też narzędzi do ich rozrobienia. Chciałam coś niewielkiego i przeznaczonego tylko do tego celu. Zestaw kosztował 15 złotych i zawiera w sobie niewielką miseczkę, szpatułkę, syntetyczny pędzelek i miarki w trzech rozmiarach. Już miałam okazję przygotowywać w nim maseczkę i przyznam, że fajnie się sprawdza 🙂
Podkład Pierre Rene Skin Balance w kolorze 020 Champagne – mój romans z podkładem Loreal True Match trwa od dawna i postanowiłam poszukać czegoś, co byłoby jego fajnym zamiennikiem. Opinie o podkładzie Pierre Rene czytałam na wielu blogach i w większości były pozytywne. Ostatnio mam większy problem z przebarwieniami, więc postanowiłam go wypróbować. Odcień jest delikatnie za ciemny, ale przy dobrym roztarciu nie stwarza to większych problemów. Na pewno jego recenzja pojawi się na blogu. Akurat trafiłam na promocję -40% na tą markę w Naturze i zapłaciłam 18 złotych. 
Świeca Sinnlig kokosowa – tej wersji jeszcze nie miałam, więc wrzuciłam ją do koszyka. Jest to mniejsza wersja tych świec, kosztowała mniej więcej 4 złotych. Mam nadzieję, że będę ją czuć, bo jak na razie tylko dwa zapachy były na tyle intensywne – waniliowa i poziomkowa.

Tejn , sztuczna owcza skóra – mam zawsze ciemno w pokoju i brakowało mi jasnego tła, na którym mogłabym robić zdjęcia. Ta narzutka sprawdza się w tej roli świetnie, zresztą widziałam takie jej wykorzystanie na wielu blogach. Kosztowała  50 złotych i jest dość duża – spokojnie zmieszczą się na niej nawet większe produkty.

Balsam do ciała BBW, Vanilla Bean Noel – w weekend obowiązywała promocja na kolekcję świąteczną, na której żele i balsamy kosztowały 20 złotych, a mydełka 10. Zawsze chciałam wypróbować kosmetyki Bath & Body Works, ale ich ceny były dla mnie nie do przyjęcia. Balsam ma piękny, słodki zapach, ale jego skład nie zachwyca ;/ Na pewno nie wydałabym na taki produkt 60 złotych.
Żel pod prysznic Winter Candy Apple – zapach tego żelu jest słodki, jabłkowy, bardzo przyjemny. Niestety żele te zawierają SLES, więc prawdopodobnie będzie wysuszał moją wrażliwą skórę.
Mydełko w żelu Snow Kissed Berry – mydełko ma zapach słodkich owoców i staje się bardziej intensywny po spienieniu. Również zawiera SLES, ale ciężko znaleźć mydło w  płynie, które by go nie zawierało. Zużyję je z przyjemnością.

Ostatnią już rzeczą jest kurtka upolowana w Bershce na dziale z promocjami. Była przeceniona z 240 zł na 80. Lubię parki, ta jets krótsza, ale nadal ciepła i wygodna. Może na największe mrozy nie będzie wystarczająco ciepła, ale w tym roku już się takie nie zapowiadają.  Ma bardzo miły, futrzany kaptur, a podszewka jest pikowana. Myślałam, że rozmiar L będzie na mnie za duży, ale po zmierzeniu okazało się, że M-ka miałaby za krótkie rękawy :c Na szczęście ma ściągacze w pasie i łatwo jest zmniejszyć jej obwód.

Lubicie spontaniczne zakupy? Ja chyba zrobię sobie detoks 😛
Pozdrawiam i życzę, żeby pączki poszły… tam gdzie chcecie 😀
Uncategorized

HAUL UBRANIOWY | Zakupy z Niemiec | PRIMARK | BERSHKA

28 sierpnia 2015

Hej!
Jak wiecie, miałam okazję w te wakacje być przez dwa tygodnie w Niemczech. Zaplanowałam sobie zakupy w Primarku, bo często można tam znaleźć fajne rzeczy za niską cenę. Dzisiaj pokażę Wam, co udało mi się upolować i powiem Wam, co sądzę o jakości ubrań dostępnych w tym sklepie.
Na pierwszym zdjęciu widzicie bokserkę upolowaną na wyprzedaży. Kosztowała 3 EUR, jest dość długa i ma urocze frędzle. Na całej długości ma aplikacje w postaci kwiatków złożonych z kryształów. Jest wygodna, ale szybko się gniecie. Nie rozciąga się. Niestety frędzelki często się zadzierają i plączą, więc co nie raz muszę je przycinać. Rozmiar – 36.  Jak na taką cenę – całkiem OK!

Ombre bluza pochodzi z Bershki i również upolowałam ją na wyprzedaży i to naprawdę dużej. Pierwotna cena to 25 EUR, na metce widniało 9,90 EUR,a  finalnie, przy kasie zapłaciłam za nią 7 EUR. Jest mięciutka i wygodna, niestety trochę krótka (nie mierzyłam jej, bo były ogromne kolejki :P). Mimo to, na pewno będę ją często nosić. Rozmiar M. Materiał świetny.

Niebieski crop top również kupiłam na wyprzedaży Kosztował 3 EUR. Materiał jest okej, ale mam wrażenie, że może mieć tendencje do niewielkiego rozciągania się. Ozdobna kieszonka na piersi dodaje mu uroku. Jakość wykonania nie jest zła, ale na pewno nie jest to wysoko półkowy standard. Ma troszkę niestandardową długość i kończy mi się na wysokości, w której wyglądają spodnie, przez co dziwnie to wygląda. Rozmiar 36.

Jasne spodnie z wysokim stanem i dziurami na kolanach. Moje pierwsze „zniszczone” jeansy 😀 Są bardzo wygodne, gdyż mają w sobie domieszkę stretchu, co sprawia, że są rozciagliwe i nie krępują ruchów. Są bardzo dobrze wykonane i pewnie długo mi posłużą. W końcu nogawka sięga mi do kostki. Jest to rozmiar 38. Kosztowały 13 EUR.

Kolejne jeansy, tym razem w kolorze ciemnego granatu. Ich materiał podobny jest do tych, o których mówiłam wyżej, z tą jednak różnicą, że te są jeszcze bardziej rozciągliwe. Również mają wysoki stan. Nogawki są trochę krótsze, ale nie tak, jak to ma się w Polsce 😛 Ich cena to również 13 EUR, rozmiar taki sam jak poprzednio, czyli 38.

Skusiłam się również na kolejny sportowy stanik. Poprzedni jest czarny, tym razem wybrałam wakacyjny, błękitny kolor. Ma fajną, delikatną aplikację z przodu. Dobrze chroni piersi podczas treningu i bez problemu chłonie pot. Szybko schnie. Cena tego topu to 4 EUR, a rozmiar 36-38.

Zakupy te nie mogły obyć się bez kilku zwykłych t-shirtów. Wzięłam 3 – ciemnoszary, czarny i biały, który niestety został w Bydgoszczy. 2 pierwsze są w rozmiarze 34, biały – 36. Cena każdego z nich to 3,30 EUR. Są dobrej jakości, nie rozciągają się w praniu, ładnie leżą. Również zawierają domieszkę stretchu. Jest to bardzo ważne – te bawełniane czasem po praniu nie nadają się do ponownego założenia ;/

Piękny strój kąpielowy, który widzicie na zdjęciu wyżej kosztował 10 EUR. Kupiła mi go ciocia i byłby idealny, ale… jest za KRÓTKI. Kończy mi się przed piersiami ;C Jest to rozmiar 36 i pewnie będę musiała go albo sprzedać, albo oddać którejś z Was w rozdaniu. Pasuje i na S i na M (te mniejsze), natomiast na nie się nie nadaje, bo za duża urosłam 😛 Dla osoby o wzrośnie 160-167 pewnie sprawdzi się super :C Mierzyłam go na bieliznę i w żaden sposób nie dało się go wyżej naciągnąć xD

Sweter nietoperz pochodzi z wyprzedaży, a jego cena to 5 EUR. Jak powiedziała moja ciocia – szkoda nie wziąć xD Jest wygodny, prałam go i nic się z nim nie stało. Jest dość długi i zakrywa pupę. Przyda się na cieplejsze dni, bo ma rękawy 3/4. Rozmiar – XS.

Kolejny sweter jest z ciężkiego, lejącego się materiału. Wybrałam kolor oliwkowy, bo fajnie pasuje do mojej karnacji. Ma długie rękawy, jest bardzo wygodny i przyjemny w dotyku. Kosztował 12 EUR, a rozmiar, w jakim go kupiłam to 36.

Jeśli ktoś jest fanem skarpetek w Primarku będzie w prawdziwym raju 😀 Było tam tyle wzorów i kolorów, że nie potrafiłam się zdecydować, które mam wziąć. Chciałam coś jaskrawego, ale po zastanowieniu stwierdziłam, że nie będą mi do wszystkiego pasować. Kupiłam więc takie w neutralnych, jesiennych kolorach. 7 Par kosztowało 3 EUR, w paczce są gładkie i delikatnie wytłaczane (tak jak ta pierwsza na zdjęciu).

Z biżuteria i dodatkami w tym roku skromnie. Skusiłam się tylko na potrójny  naszyjnik, który kosztował 2 euro oraz na kolorowe pierścionki za 1 EUR. Do włosów wzięłam jedynie 2 spinki, które kosztowały 2 EUR. Miałam trochę za mało czasu, żeby buszować w tym dziale 😛 Na pewno wzięłabym coś jeszcze. Polowałam na zegarki, ale w Primarku, do którego miałam dostęp ich nie było :C

Jeśli chodzi o akcesoria, skusiłam się jeszcze na turban do włosów z mikrofibry. Kosztował tylko 1 EUR i mam nadzieję, że się sprawdzi. Były różne wzory, jednak większość opakowań była pootwierana i musiałam wziąć jednolity w kolorze różowym (za którym nie za bardzo przepadam :C).

To by było na tyle. Jeśli mam podsumować moje zakupy – w Primarku trzeba polować na dobre rzeczy. Niektóre są dobre jakościowo, inne słabsze, ale nie znaczy to, że sklep jest zły. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jest tam też wiele ciekawych gadżetów, które są modne w danym sezonie 😀 Dział domowy zawiera inspirujące dodatki, ale ja nie miałabym jak tego przywieźć ;/ Ceny są niższe niż w Polsce, a jakość wykonania czasami lepsza, czasem taka sama, ale zdarza się też, że gorsza. Atmosfera jaka panuje w środku – jeden wielki harmider – trzeba umieć się tam poruszać, bo ludzi potrafi być naprawdę mnóstwo i każdy przekłada wszystko na inne miejsce. Mi jednak sklep się podoba i odwiedzam go zawsze, gdy mam ku temu okazję.
Któraś z rzeczy Wam się spodobała? Miałyście okazję być w Primarku?
Pozdrawiam :3

Uncategorized

Haul – część 3 i ostatnia xD

3 grudnia 2013

Na początek dzisiejsze zakupy z Biedronki xD 
-Limitowana edycja mydełka, taka zimowa, ze słodkim niedźwiadkiem *.* 5,99 zł za 250 mililitrów
-Kula do kąpieli o zapachu Miodu i Mleka z plastrem miodu – cena nieznana xD
-Odżywka do włosów elisse – byle jaka, potrzebna mi jedynie do emulgowania olejku – 4,99 zł za 250 mililitrów
Czapka, komin i rękawiczki – za komplet zapłaciłabym 115 zł, ale skorzystałam z kuponu -40% i zapłaciłam niecałe 70 zł ( komin – 40 zł, czapka – 40 zł, rękawiczki 35 zł ).
Przyjemne w dotyku, miłe w użytkowaniu, takie w sam raz na zimę. Niestety rękawiczki są na mnie delikatnie za luźne – mam jakieś płaskie dłonie czy coś xD
Ostatnią rzeczą z zakupów jest kurtka z Bershki. W rozmiarze M, niby za dużym, ale rękawy i tak są na styk 😛 Jestem jakaś taka niewymiarowa xD
Kurtka ma cudowną podszewkę w postaci kremowego, cieplutkiego baranka, która jest odpinana. Miałam już okazję testować ją podczas delikatnego mrozu i śniegu – nie ma lipy, nic nie wieje 😀

Wybrałam tę w kolorze oliwki – mam już jedną beżową, więc nie chciałam brać jasnej. Do tego z moim szczęściem nie wiadomo co się stanie, a jasny zawsze może się odbarwić 😛

Przy kapturze przypięte jest futerko, które, niestety jak na razie trochę linieje. Mam nadzieję, że niedługo mu przejdzie, bo nie chcę żeby całkowicie ołysiało xD

Można schować zamek za materiał z napami. Wewnątrz kryje się eco skórka, co dodaje kurtce trochę indywidualizmu 😛

Z przodu mamy dwie duże kieszenie, w które można wsadzić ręce. Telefon zmieści się tam bez problemu, a dodatkowo nie wypadnie, gdyż kieszenie są zapinane 😀

Na kurtce jest mnóstwo nap i guzików – jedne są gładkie, inne z nadrukami jak ten wyżej. Dodają kurtce delikatnie militarnego stylu, ale przez mój plecak czasem się odpinają, co za bardzo mi nie przeszkadza 😉
Tutaj widać wyżej wspomnianą eco skórę, a na dole widoczna jest cała kurtka. Jak już pisałam kupiłam ją w sklepie Bershka za 330 zł. Jestem zadowolona, kurtka jest ciepła, wykonanie według mnie na 5+. zobaczymy jak sprawdzi się na dużych mrozach 😛
Jak na razie koniec Haulów, może po świętach będą inne xD
Pozdrawiam