Wybrany tag

Balmi

Uncategorized

PROJEKT DENKO #3 | Latem pochłaniam kosmetyki 2 razy szybciej :P

25 sierpnia 2015
Hej dziewczyny!
Niskie ciśnienie, pochmurne niebo i duszne powietrze – czy u Was też jest podobna pogoda? Jak dla mnie to najgorsze co może być – lepiej czuję się kiedy pada deszcz, niż kiedy się na niego kilka dni zbiera. Poleniuszkowałam sobie trochę, odpoczęłam, zaczęłam uczyć się do wrześniowego egzaminu. Musiałam też zabrać się za porządki w domu, bo musiałam znaleźć trochę miejsca na nowe rzeczy 😛 Wieczorami nie miałam przez to ochoty na pisanie postów, a ja nie lubię się do tego zmuszać. 
Aby nie gromadzić pustych opakowań w pokoju postanowiłam przygotować post o zdenkowanych kosmetykach. Trochę ponarzekam, ale opowiem też o moich ulubionych kosmetykach. Starałam się wykończyć wszystkie resztki, żeby nic zbędnego nie zalegało mi  na półkach, a dodatkowo – chcę już zacząć testować nowości, a obiecałam sobie, że nie otworzę ich, dopóki nie wykorzystam tego co zaczęłam 😛 Jeśli jesteście ciekawi co sądzę o kilku produktach do pielęgnacji czy makijażu – zapraszam do dalszej części posta 🙂

CIAŁO

  •  DOVE, Caring protection
Nigdy nie przepadałam za żelami z Dove. Po pierwsze były zawsze w wysokiej cenie, po drugie zawierały SLS, przez co w pielęgnacji mojej skóry nie różniły się niczym od tanich myjadeł z Isany, które kiedyś bardzo lubiłam. Kiedy zmienili skład postanowiłam spróbować i zakochałam się. Moja skóra jest dzięki nim zdecydowanie bardziej nawilżona. Służy jej odstawienie silnych detergentów. Do tego dużą butlę można upolować nawet za 10-12 złotych, co przy ich wydajności jest małym wydatkiem. Wersja, którą widzicie na zdjęciu ma konsystencję jak balsam – gęstą, zbitą, przez co troszkę ciężko wycisnąć ją z opakowania, gdy jest już w nim niewiele produktu. Pięknie pachnie, świetnie się pieni – POLECAM. Na pewno kiedyś do niego wrócę 🙂
  • JONHSON’S BABY, Softwash extracare
Żel pod prysznic i do mycia włosów. Jest przeznaczony dla delikatnej i wrażliwej skóry dziecka. W składzie nie ma silnych detergentów za co wielki plus. Myje niestety gorzej niż Dove, prawie w ogóle się nie pieni. Ma lejącą konsystencję, przez co nie jest zbyt wydajny. Zapach jest neutralny, pachnie jak większość kosmetyków dla maluszków. Kosztował około 13 złotych i więcej go nie kupię.
  •  NIVEA, Odżywczy balsam do ciała pod prysznic
To opakowanie kupiłam już dawno temu – w czasach, gdy balsamy pod prysznic wchodziły na rynek i były dla wszystkich nowością. Zawiodłam się już na początku – w sklepie nie spojrzałam na skład, a szczerze – nie porywa. Parafina wysoko w składzie, na jednej z pierwszych pozycji. Jest niewydajny, ma lekką konsystencję przez co trzeba go użyć dość dużo,a by pokryć całe ciało. Po spłukaniu nie dawał nawet minimalnej dawki nawilżenia – moja skóra jak była sucha, taka i pozostała. Pachniał charakterystycznie – jak niebieski krem nivea. Nie polecam, zapłaciłam za niego około 15 złotych i za tą cenę można kupić zdecydowanie lepsze preparaty nawilżające czy natłuszczające.
  • EVELINE, Balsam + peeling pod prysznic Argan & Vanilla
Produkt podobny do tego, o którym opowiadałam akapit wyżej. Martwego naskórka  nie ścierał, natomiast jako balsam działał zdecydowanie lepiej. Pachniał bardzo ładnie, a zapach dość długo utrzymywał się na skórze. Taka mała tubka starczyła mi na 3 aplikacje. Sprawdzał się nieźle, ale moja skóra potrzebowała mocniejszej dawki nawilżenia. Nie jestem fanką tego typu kosmetyków (nawet latem) i do niego nie wrócę. Był dołączony do pełnowymiarowego serum antycellulitowego Eveline.

  •  FARMONA, Tutti frutti, masło do ciała Liczi & Rambutan i Malina & Jeżyna
Zarówno ja, jak i moja mama bardzo polubiłyśmy te masełka. Nie kosztują nawet 15 złotych, a są wydajne, dobrze nawilżają i cudownie pachną. Na drugim miejscu w składzie zawierają masło shea, za co ogromny plus. Dalej jest parafina, ale na szczęście nie wpłynęła ona na stan mojej skóry. Pierwszy raz kupiłam z ciekawości, ale spodobały mi się i zostałam na dłużej. Mamy jeszcze 2 opakowania, więc je wykorzystamy, a potem poszukamy czegoś innego – żeby nie było nudy w pielęgnacji ciała 😉

  • FA, Sport Double Power Spring fresh
 Nie przepadam za antyperspirantami Fa, bo słabo działają na mojej skórze i tak się stało również tym razem. Mama kupiła z ciekawości, ale obie byłyśmy średnio zadowolone. Sprawdzał się nieźle, ani dobrze, ani źle. Nie zapadł nam w pamięć i więcej po niego nie sięgniemy.
  • GARNIER MINERAL, Invisible

Jeden z moich ulubionych antyperspirantów, dobrze chroni przed nadmierną potliwością, ładnie pachnie. Nie uczula i nie brudzi ubrań.  Taka duża butla do złapania w Rossmannie, na promocji kosztuje wtedy około 11-12 złotych. Jest wydajny i na pewno będę do niego wracać 🙂

KOLORÓWKA I INNE

  •  BOURJOIS, Healthy Mix w odcieniu 51 Light Vanilla
U mnie ten podkład totalnie się nie sprawdził, więc oddałam go mamie. Też była średnio zadowolona, według niej stara wersja sprawdzała się o wiele lepiej. Nie kupimy go ponownie. Złowiony na promocji w Rossmannie za około 30 złotych. Regularna cena jest mniej więcej 2 razy wyższa.
  • LOREAL, Infallible puder
Również kosmetyk mojej mamy. Była z niego zadowolona. Dobrze się nakładał, przedłużał trwałość makijażu. Matowił, ale nie dawał przy tym efektu maski. Pewnie jeszcze kiedyś go kupi, choć znalazła drugiego ulubieńca 🙂 
  • MERZ SPECIAL, Dragges suplement diety
Zużyłam już ponad 1,5 opakowania i jak na razie widzę efekty. Zmiany są dość delikatne, ale dam mu szansę i poczekam do końca kuracji. O wrażeniach po 1,5 miesiąca stosowanie pisałam TUTAJ.

WŁOSY
  • ALTERRA,  Szampon dodający objętości papaja i migdał
W miesiącach wakacyjnych myję włosy zdecydowanie rzadziej, przez co zużywam mniej kosmetyków do włosów. W moich zbiorach znalazł się więc tylko jeden szampon Alterry. Stosuję je zamiennie i chyba wszystkie sprawdzają się tak samo dobrze. Zawsze robię sobie ich zapas na promocji, kosztuję wtedy niecałe 6 złotych. Są wydajne, dobrze się pienią, nie zawierają silnych detergentów i domywają oleje. Żyć nie umierać 😀 O innych wersjach pisałam TU i TU.

TWARZ

  • BIELENDA, Esencja Młodości, Nawilżajacy płyn micelarny do mycia i demakijażu 3 w 1
Płyn micelarny mojej mamy, którego i ja miałam okazję używać. Bardzo fajnie zmywa makijaż oka i twarzy.  Czasem jednak powodował podrażnienie moich wrażliwych oczu. Wolę delikatniejsze kosmetyki, gdyż płynami micelarnymi wykonuję tylko wstępny demakijaż. Możecie go kupić we wszystkich drogeriach za około 12 złotych.
  • DERMEDIC, Normacne Preventi, Tonik antybakteryjny do skóry mieszanej i tłustej

Dość fajny kosmetyk, który kupiłam na promocji w Super Pharm. Zapłaciłam za niego niecałe 12 złotych. Nie podrażniał mojej skóry, nie powodował wysypu niedoskonałości. Szybko niwelował uczucie ściągnięcia skóry twarzy po myciu mydełkiem Aleppo. Nie zauważyłam, żeby wpływał na ilość zaskórników, ale na pewno nie powodował zwiększenia ich liczby. Kiedyś do niego wrócę. 

  • LA ROCHE POSAY, Effaclar Duo [+]

Mój ulubiony krem, a tutaj widzicie 3 tubkę. Teraz zrobiłam sobie od niego około 3 miesięczną  przerwę, aby moja skóra za bardzo nie przyzwyczaiła się do jego działania. Dzięki niemu moje zaskórniki są mniej widoczne, świetnie współgra z lekami przepisanymi przez dermatologa. Więcej o nim znajdziecie TUTAJ.

  • AA OCEANIC, Long 4 Lashes

Moim zdaniem świetna odżywka do rzęs za niską cenę. Nie wystąpiły u mnie żadne skutki uboczne związane z jej stosowaniem, ale obchodziłam się z nią bardzo uważnie.  Efekty możecie podejrzeć tutaj: rozpoczęcie, pierwszy miesiąc, drugi i trzeci. Obecny stan moich rzęs możecie znaleźć TUTAJ.

  • BALMI

Na początku się nim zachwycałam, a potem mój entuzjazm powoli gasł.  Opakowanie wyrobiło się (tak jak wspomniała któraś z Was) i otworzyło się w torebce brudząc wszystko, co znalazło się w zasięgu. Brrr. Chyba jednak warto zainwestować w balsamy EOS, tym bardziej, że ich cena jest podobna. Pisałam o nim TU.

  • TOŁPA, Botanic Amarantus, nawilżający krem rozjaśniający pod oczy

Super produkt. Wydajny, z wygodnym i higienicznym opakowaniem. Świetnie nawilżał skórę pod oczami i na powiekach i faktycznie delikatnie rozjaśniał cienie, za co wielki plus dla niego. Na blogu na pewno pojawi się jego pełna recenzja, nie wiem tylko kiedy, bo się z nimi nie wyrabiam 😛

  • BE BEAUTY, Delikatny żel-krem łagodzący

 Również został mi z ostatniego pobytu w domu. Jest naprawdę delikatny i nie podrażnia skóry – wręcz przeciwnie, łagodzi wszelkie podrażnienia. Nie wysusza skóry, nie powoduje u mnie uczucia ściągnięcia. Zużyłam kilka opakowań i nadal dobrze mi służy. Do tego jego cena jest śmiesznie niska – kosztuje 5 złotych.


Znalazłyście tu coś, co same stosowałyście? A może coś, co chciałybyście wypróbować?
Pozdrawiam 🙂
Uncategorized

Kosmetyczni ulubieńcy kwietnia ’15

4 maja 2015

Hej!
Ja jestem już w Bydgoszczy, dziś ostatni dzień laby i jutro wracam do uniwersyteckiej rzeczywistości. Z moim nosem i gardłem, ale też samopoczuciem jest już zdecydowanie lepiej, więc jest to kolejny powód do radości 😀 Majowy weekend niestety minął mi zbyt szybko, zanim się obejrzę będę musiała pisać maturę, a w ogóle nie czuję się do niej przygotowana. Muszę się przyznać bez bicia, przeleniuchowałam cały rok i teraz bardzo tego żałuję, bo wystarczyło minimum wysiłku co kilka dni i byłabym na wymarzonej medycynie. Pozostało mi tylko pluć sobie w głowę i układać plan nauki na następny rok. Łatwo się nie poddam 😛

Przechodząc jednak do tematu posta chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć o moich kwietniowych rewelacjach kosmetykowych i w tym miesiącu ulubieńców mam naprawdę niewielu, bo tylko trzech. Nie chciałam wybierać nic na siłę, a pokazywać Wam produkty, o których mówiłam ostatnio jest troszeczkę bez sensu 😀 Powiem Wam więc tylko o 3 perełkach, ale za to takich, które towarzyszyły mi naprawdę często. Zapraszam do czytania!

1. Dove, Suflet do włosów oxygen & moisture

Maskę tą kupiłam jakoś w okolicach świąt wielkanocnych i zaczęłam używać zaraz po wyniesieniu ze sklepu. Pierwsze co przypadło mi do gustu (oprócz opakowania, które wygląda bardzo elegancko :P) po uniesieniu wieczka to cudowny zapach, który na moich włosach utrzymuje się nawet do następnego dnia po myciu. Moja czupryna bardzo polubiła tę maskę, jest po niej lśniąca, gładka,nic się nie strączkuje. Suflet ma lekką konsystencję i jest jakby napakowany bąbelkami powietrza 😀 To powoduje, że nie obciąża moich cieniutkich włosów. Jesli miałabym się do czegoś przyczepić to tylko do wydajności – produkt nie jest jakoś super wydajny, trzeba go sporo użyć, ale mimo tego pewnie wrócę do tego kosmetyku gdy już mi się skończy i znów znajdę go w promocji 😀 

2.  Balmi, miętowe masełko do ust w kostce

Bardzo lubię używać produkty do ust i mam ich naprawdę wiele (staram się teraz je wykańczać, bo wolałabym kupić w końcu coś nowego), ale w ostatnim miesiącu na moich ustach królowało balmi. Wybrałam te o zapachu miętowym, bo liczyłam na delikatne szczypanie i mrowienie i się nie przeliczyłam 😀 Balsamik bardzo dobrze nawilża, moje ust są po nim napięte i na długi czas czuję ulgę. Efekt chłodzenia w produktach do ust lubię, mam wtedy wrażenie, że moje wargi wyglądają na pełniejsze 😀 Kostkę wrzuam zawsze do torby i korzystam w razie potrzeby. Jeśli macie na nie ochotę, to szukajcie w Super Pharm. Często są na ten kosmetyk promocje, ja kupiłam za 13 zł, a moja koleżanka już za 10 😀 Warto więc się rozglądać 😀

3. Essie, lakier do paznokci w kolorze Under where?

Jest to lakier, który gościł na moich paznokciach najczęściej, jeśli brać pod uwagę poprzedni miesiac. W końcu udało mi się znaleźć lakier Essie, który trzyma się u mnie na paznokciach dłużej niż zwykłe, drogeryjne produkty 😀 Na zdjeciu wyżej widzicie moje paznokcie po 6 dniach od malowania 😀 Lakier ma piękny, wiosenny kolor, szybko wysycha, nie smuży, dobrze maluje się nim paznokcie. Jak same widzicie utrzymuje się też bardzo dobrze. Nie jestem jakąś wielką fanką lakierów z Essie, bo znam wiele zamienników, które są tańsze i mają podobne właściwości. Ten jednak nie był drogi, bo zamówiłam go przez internet przy okazji kosmetycznych zakupów i zapłaciłam 10 zł 😀 Jedyne co mi pozostało to go polecić! 😛

Jacy są Wasi ulubieńcy kwietnia? Spodobał Wam się któryś produkt z tych, o których opowiadałam ja?
Pozdrawiam :3

Uncategorized

[HAUL] Zakupy z Super Pharm, Ziaji, Gemini i prezenty :3 + Plan ćwiczeniowy

23 marca 2015

Hej!
Dzisiaj mam dla Was haul z rzeczami, które kupiłam ostatnio lub jakiś czas temu, wszystko na promocjach, bo student lubi korzystać z okazji 😀 Są to głównie kosmetyki, bo na ciuchy przyjdzie czas jak przyjadę do domu, czyli po „Zajączku” 😛 Powstrzymywałam się, żeby nie kupić czegoś zbędnego, bo czasem mam do tego skłonności – coś mi się po prostu za bardzo podba 😀 Blogsfera robi swoje 😀 Ja niedługo lecę na zajęcia, więc streszczam, się i przechodzę do rzeczy 😀 Na pierwszym zdjęciu widzicie produkty z La Roche Posay. Zdecydowałam się na filtr do twarzy z SPF 50+ Anthelios XL Fluid to twarzy. Zapłaciłam za niego 39 zł.Dalej mamy Effaclar H, którego nie byłam pewna, ale poleciła mi go pani dermokonsultant. Jego cena wahała się w granicach 30 zł. Następnie mamy Toleriane Ultra Fluid na którego polowałam naprawdę kilka dobrych miesięcy, ale cena trochę mnie odstraszała – teraz mogłam się na niego skusić, bo kosztował mnie 45 zł. Ostatni, czyli Effaclar Duo [+] kupił mi Mateusz na promocji -40% na kremy do twarzy – kosztował wtedy 36 zł razem z 125 mililitrowym żelef Effaclar.

W Super Pharm kupiłam jeszcze krem pod oczy z Tołpy – Amarantus. Kosztował 13,5. W sklepiku Ziaja dla Ciebie wybrałam dla mojej mamy maskę odżywczą z brązową glinką za 27,5 😀 Wracając do zakupów z Super Pharm sięgnęłam jeszcze po tonik z Dermedica. Jego cena po obniżce to jakieś 11 zł, a opinie na jego temat czytałąm naprawdę dobre.

2 ostatnie rzeczy z Super Pharm to miętowa kostka od Balmi, której cena to niecałe 14 złotych i korektor z Loreal, za który zapłaciłam 14,5, więc taniej niż w internecie 😀 Z internetowej apteki Gemini zamówiłyśmy z koleżankami osławioną już odzywkę Long 4 Lashes w cenie 49.00. Zamówiłyśmy ją, gdy w SP kosztowała 55, a tydzień później była już za 39 ;__; Zrobiło nam sę trochę smutno, ale jakoś to przetrwałyśmy 😀

Ostatnimi już rzeczami, które chciałam Wam pokazać są miniaturki perfum, które ja i Mateusz dostaliśmy od jego rodziców. Mateuszowi dostały się odgórnie JOOP!, Armani code ultimate i czerwona Lacoste, ja natomiast mogłam sobie wybrać te z większego grona i zdecydowałam się na Lacoste – touch of sprinf, Escada – Magnetism, Euphorię Calvina Kleina i Parisuenne od Yves Sain Laurent. Brakowało mi trochę świeższych, wiosennych zapachów, ale te również bardzo mi się podobają.

Jeśli chodzi o kosmetyki to by było na tyle, chcieliście jeszcze żebym powiedziała o moim planie ćwiczeniowym! 😀 Więcej informacji znajdziecie tutaj tipsforwomen.pl, ja jestem już teoretycznie na drugim tygodniu, ale musiałam od soboty przerwać moje „wypociny”, bo przeszkadzają mi w tym te cieżkie, kobiece dni :c Jadę wtedy na prochach i nie jestem do życia, więc o ćwiczeniach nie ma mowy. Wracam do nich w środę. Dołączajcie, bo zostały nam do lata 3 miesiące, a jest to czas, w którym naprawdę można się zmienić! 😀
Podoba Wam się któraś z tych rzeczy? Wy kupiłyście coś na ostatnich promocjach? Ćwiczycie, żeby poprawić wakacyjną sylwetkę?

Pozdrowionka :3