Wybrany tag

apple & bears

Uncategorized

PROJEKT DENKO | MAJ 2017 | HITY I ŚREDNIAKI

27 czerwca 2017
projekt denko na blogu, elf naczi, projekt denko maj, zużycia maja

Hejka!

W ostatnim poście opowiadałam Wam o spóźnionych ulubieńcach, więc do kompletu nie może zabraknąć projektu denko. To jedne z moich ulubionych postów, a ostatnio sporo zużywam, więc żal byłoby nie wspomnieć o kosmetykach, które przewinęły się w ubiegłym miesiącu przez moje ręce. Niestety nie jestem zadowolona ze zdjęć, ale natłok obowiązków nie pozwala mi się należycie zająć blogiem ;/

Pokażę Wam kilku moich ulubionych kosmetyków, z którymi ciężko będzie mi się pożegnać, ale znajdą się tu też takie, za którymi na pewno nie będę tęsknić. Jesteście ciekawi, co w tym miesiącu ląduje w koszu? W takim razie zapraszam dalej!

REAL TECHNIQUES, GĄBECZKA DO MAKIJAŻU MIRACLE SPONGE

MAKIJAŻ

Gąbeczki do makijażu to moi niekwestionowani faworyci jeśli chodzi o nakładanie makijażu. Może i odbierają podkładom troszkę krycia, ale dają lekkie, świetliste wykończenie i niesamowicie dokładne wprasowanie kosmetyku w skórę. Fluid nakładany gąbeczką wygląda lekko i naturalnie, a na tym najbardziej mi zależy. Ta nie piła dużych ilości podkładu, ale ja najpierw i tak kropkowałam nim skórę twarzy. Łatwo było ją domyć. Podobał mi się jej kształt – ścięty brzeg pozwalał na naprawdę szybkie nałożenie makijażu. Po roku używania wyglądała świetnie, dobrze mi służyła i na pewno jeszcze do niej wrócę. Jak na razie to moja ulubiona gąbka do makijażu. Pełną recenzję możecie znaleźć już na blogu 🙂

GARNIER, PŁYN MICELARNY DO SKÓRY WRAŻLIWEJ OPTI FREE, PŁYN DO SOCZEWEK KONTAKTOWYCH PURE MOIST PERFECTA, BALSAM DO UST SOFT LIPS 5 W 1 MANGO LA ROCHE POSAY, KREM  EFFACLAR DUO [+] VIANEK, NAWILŻAJĄCY TONIK MGIEŁKA DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA

TWARZ

Pewnie Was nie zdziwię jeśli powiem, że jest to najlepszy płyn micelarny z jakim miałam do czynienia. Owszem, mam jeszcze kilka, których lubię, ale to właśnie po ten z Garniera sięgam w kryzysowych sytuacjach. Jest delikatny dla skóry i nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Ma krótki skład. Dobrze radzi sobie nawet z bardziej odpornym na demakijaż tuszem. To jeden z najbardziej wydajnych kosmetyków tego typu, jaki miałam okazję używać. Co jakiś czas do niego wracam i nadal nie jestem zawiedziona. Mam nadzieję, że producent nie zmieni składu, ani formuły, bo ta odpowiada mi najbardziej. Recenzja tego płynu również pojawiła się na blogu.

  • OPTI FREE, PŁYN DO SOCZEWEK KONTAKTOWYCH PURE MOIST

Jeden z moich ulubionych płynów do soczewek, pojawia się w co którymś denku, więc jeśli czytanie u mnie te posty na pewno doskonale wiecie, że dobrze mi się sprawdza. Powoduje, że osady białkowe na soczewkach rozpuszczają się, a ich noszenie jest komfortowe przez cały miesiąc. Nie wpływają  negatywnie na moje oczy, nie wysuszają ich i nie sprawiają, że pod koniec dnia jedyne o czym marzę, to zdjęcie szkiełek. Na promocji można kupić go w przystępnej cenie. Polecam.

  • PERFECTA, BALSAM DO UST SOFT LIPS 5 W 1 MANGO

Balsamów to ust zużywam tysiące, ale niewiele zasługuje na miano tych, do których będę wracać. Tak jest też z Soft Lips od Perfecty. Na początku byłam zauroczona tym kosmetykiem, kupiłam 4 opakowania – o smaku miętowym,  truskawkowym, mango i jagody i granatu. Niestety balsamy te przypominają raczej wazelinę, są bardzo słodkie w smaku, ale nie zostawiają na ustach połysku, ani nie nawilżają ich dostatecznie dobrze. Nawet stosowane w ciągu dnia są dla mnie za słabe. Do tego rozpuszczają się pod wpływem ciepła, otwierają o brudzą wnętrze torebki. Sięgnęłam po nie wtedy, kiedy nie umiałam jeszcze zbyt dobre czytać składów. Okazało się, że zawierają filtr przenikający Ethylhexyl Methoxycinnamate i Benzophenone-3. Nie zużyłam ich do końca, wylądowały w koszu. Nie polecam, tym bardziej, że cena nie należy do najniższych – za jedną sztukę trzeba zapłacić 15 zł.

Ten krem to mój ulubieniec – żaden tak dobrze nie normalizował mojej skóry, może oprócz jego brata Effaclaru K [+], który polubiłam dopiero przy zużywaniu drugiej tubki. Wracając do bohatera dzisiejszego denka – to krem, który przyspiesza gojenie wyprysków i jednocześnie nie podrażnia, ani nie wysusza mojej skóry. Można stosować go punktowo, lub na całą skórę, ja preferuję to drugie wyjście. U mnie największą poprawę widzę w kwestii usuwania wyprysków oraz kaszki, czyli wyrównywania struktury mojej skóry. Z zaskórnikami radzi sobie nieco gorzej, na przebarwienia wpływa, ale dopiero po dłuższym stosowaniu. Jest wydajny, można go używać latem. Wpadłam na niego przypadkiem i cieszę się, że to zdarzenie miało miejsce 😀 Odsyłam Was do pełnej recenzji 🙂
  • TAMI,CHUSTECZKI NAWILŻANE NATURAL CARE 

Z chusteczek nawilżanych korzystam przy makijażu – wcieram nimi dłonie – ale nie tylko. Kiedy przychodzę do domu po zajęciach i nie chce mi się korzystać z płynu micelarnego – zmywam nimi makijaż. Staram się wybierać te z najbardziej delikatnym składem i takie właśnie są chusteczki od Tami. W Rossmannnie można znaleźć kilka wersji, ale zielona sprawdza się u mnie najlepiej. Są dobrze nasączone, bazują na soku z aloesu (2 miejsce w składzie) i nie zawierają parabenów. 54 sztuki kosztują około 4-5 złotych, więc uważam, że to dobry stosunek ceny do jakości i ilości. Polecam je, jak dotąd lepszych nie znalazłam i na dzień dzisiejszy nie mam ochoty szukać 😛
  • GARNIER, MASKA W PŁCHACIE MOISTURE + FRESHNESS DO SKÓRY NORMALNEJ I MIESZANEJ

Bardzo lubię maski w płachcie, ale rzadko trafiam na takie, których działanie jest od razu zauważalne na mojej skórze. Europejscy producenci podchwycili pomysł od tych azjatyckich i sami również zaczęli wypuszczać tzw. sheet mask. Te od Garniera mają w internecie mieszane opinie – albo się sprawdzają, albo są bublami, ewentualnie średniakami. Kupiłam ją na promocji w Rossmannie za około 7-8 złotych, wybrałam zieloną nie tylko ze względu na to, że jest dopasowana do mojego rodzaju skóry – miała też najlepszy skład. Jest dobrze nasączona esencją, ma takie wymiary, że nie jest o wiele za duża na moja dość wąską twarz. Działanie – średnie w stron dobrego 😛 Skóra była lekko rozjaśniona i nawilżona, be spektakularnych zmian, ale różnica była widoczna. Może jeszcze do niej wrócę, ale pewna co do tego nie jestem.
  • BIELENDA, MASKA METALICZNA DETOX & OCZYSZCZANIE CERA MIESZANA I TŁUSTA WERSJA SILVER

Maska co do której mam bardzo mieszane odczucia. Nie zrobiła mi krzywdy, ale też nie zauważyłam jakiegokolwiek pozytywnego działania z jej strony. Mam zamiar dać jej drugą szansę, ponieważ wtedy moja skóra była w złym stanie i mocno „kaprysiła”. Sam pomysł bardzo mi się podoba 😀 Maska wygląda kosmicznie, ale przecież nie o sam wygląd chodzi. Myślę, że niedługo opiszę Wam ją na IG, teraz to tam będą lądować krótkie opinie ♥

  • VIANEK, NAWILŻAJĄCY TONIK MGIEŁKA DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA

Kosmetyki Sylveco bardzo lubię, a skoro Vianek jest siostrzaną marką – postanowiłam dać mu szansę. Kupiłam ten tonik z myślą i okresie między zimą a wiosną, kiedy moja skóra jest naprawdę mocno odwodniona i potrzebuje lekkich, acz skutecznie działających kosmetyków. Na początku tonik mi się podobał, ale po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że radzi sobie dużo gorzej niż woda różana. Zaczął męczyć mnie też jego słodki zapach. Atomizer działał sprawnie, nie mogę mu nic zarzucić, samo opakowanie też bardzo mi się podoba. Mniej do gustu przypadła mi konsystencja – byłą wodnista, ale jakby lepka, nie do końca się wchłaniała, po zastosowaniu tego toniku miałam dziwne uczucie na skórze.  Nie był zły, miał dobry skład, ale do niego nie wrócę, nie jest to kosmetyk dla mnie. 

TAMI,CHUSTECZKI NAWILŻANE NATURAL CARE  GARNIER, MASKA W PŁCHACIE MOISTURE + FRESHNESS DO SKÓRY NORMALNEJ I MIESZANEJ BIELENDA, MASKA METALICZNA DETOX & OCZYSZCZANIE CERA MIESZANA I TŁUSTA WERSJA SILVER

BIOVAX, INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW SŁABYCH ZE SKŁONNOŚCIĄ DO WYPADANIA

WŁOSY

  • BIOVAX, INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW SŁABYCH ZE SKŁONNOŚCIĄ DO WYPADANIA

Jak wiecie moje włosy reagują dobrze na większość maseczek. Te z Biovaxa są jednymi  z moim ulubionych, szczególnie wersja z trzema olejami, która, nie dość, że dobrze pachnie, to jeszcze świetnie wygładza włosy i je dociążą, przez co są lśniące i gładkie. Wersję z aloesem kupiłam z zamiarem stosowania i na skórę głowy i na włosy, ale nakładana w taki sposób powodowała obciążenie kosmyków i nasady. Stosowana na długości działa raz dobrze, raz średnio, a przecież nie na tym nam zależy. Ma dobry skład, sok z aloesu występuje wysoko, zaraz po emolientach. Nie odpowiadał mi jej zapach – bardzo babciny, mnie osobiście odpychał. Do Biovaxa wrócę, ale na pewno wybiorę inne wersje. 

BALEA, ŻEL POD PRYSZNIC MARAKUJA I MALWA LACTADYD, EMULSJA DO HIGIENY INTYMNEJ SENSITIVE VICHY, HIPOALERGICZNY ANTYPERSPIRANT W KULCE APPLE &BEARS, ŻEL POD PRYSZNIC GRAPEFRUIT I WODOROSTY YOPE, MYDŁO KUCHENNE O ZAPACHU GOŹDZIKA WELLNESS & BEAUTY, KREM DO RĄK Z EKSTRAKTEM Z KWIATÓW WIŚNI I RÓŻY

CIAŁO

  • BALEA, ŻEL POD PRYSZNIC MARAKUJA I MALWA

To już ostatnie żele Balea z mojej potężnej kolekcji i na razie nie zamierzam do nich wracać. Bardzo je lubię, ponieważ dobrze się pienią i ładnie pachną, ale na dłuższa metę niestety mocno wysuszają moja skórę. Na plus działa niska cena (ok.55 centów) i mnogość zapachów – edycje limitowane pojawiają się jedna po drugiej. Nie są zbyt wydajne, ale zużywam sporo żelu na jeden prysznic – mi taka butelka starcza na 3-4 tygodnie codziennego stosowania. Pewnie kiedyś do nich wrócę – szczególnie jeśli zainteresuje mnie jakaś limitka 😀

  • LACTACYD, EMULSJA DO HIGIENY INTYMNEJ SENSITIVE

To jeden z moich ulubionych płynów do higieny intymnej. W odróżnieniu od innych wersja ta nie zawiera SLS ani jego zamienników takich jak ALS itp. Ma odpowiednie pH i jest delikatny dla wrażliwych okolic. Stosuję go zamiennie z Facelle i jestem zadowolona. Plusem jest wygodne opakowanie z pompką. Jak zauważyłyście – pojawia się na blogu naprawdę często, właśnie w projektach denko 😀

  • VICHY, HIPOALERGICZNY ANTYPERSPIRANT W KULCE

O tym antyperspirancie wiele się słyszy. Sporo osób go poleca, dlatego kiedy zauważyłam, że w Super Pharm jest na promocji i kosztuje niecałe 20 złotych, zaryzykowałam i wrzuciłam go do koszyka. Nie przepadam za antyperspirantami w kulce, ale muszę przyznać, że dobrze chronią przed nadmierną potliwością. Ten gagatek tutaj zawiera sole aluminium, dlatego dla części z Was będzie skreślony. Jestem nim zawiedziona. Spodziewałam się hitu, a w moim przypadku działa jak zwykły antyperspirant z Rossmanna, z tą różnicą, że jest od niego droższy. Nie mam wielkich problemów z poceniem się, dlatego go nie polecam – u tych z Was, które szukają mocniej działającego specyfiku się nie sprawdzi. Cieszę się, że kupiłam go na promocji, a nie w cenie regularnej, bo byłabym na siebie zła 😛 Jego plusem jest wydajność i przyjemny, raczej neutralny zapach.
  • APPLE &BEARS, ŻEL POD PRYSZNIC GRAPEFRUIT I WODOROSTY

Ten żel znalazłam w marcowej edycji Liferii, do której openboxa Was odsyłam. Na początku sceptycznie do niego podeszłam, nie spodobała mi się spora cena za pełnowymiarowe opakowanie. Moją 50 mililitrową miniaturkę zabrałam na wyjazd i przyznam, że ten żel mnie zauroczył. Jak na kosmetyk mineralny ma ładny, intensywny zapach, w którym przeważa grapefruit. Cytrusowe nuty działają na mnie oczyszczająco i tonizująco, co bardzo mnie pobudza. Żel bazuje na soku z aloesu, dlatego jest delikatny dla skóry. Jest gęsty i wydajny. Gdyby nie cena na pewno sięgnęłabym po pełnowymiarowe opakowanie, ponieważ to jeden z tych żeli, które nawilżają moją skórę i przynoszą jej ukojenie. 
  • YOPE, MYDŁO KUCHENNE O ZAPACHU GOŹDZIKA

Mydła Yope to jedne z moich zeszłorocznych odkryć. Kupiłam je mojemu bratu do mycia skóry po tatuowaniu, ale z zamierzeniem podkradania mu go po cichutku 😛 Zaczęłam od wersji wanilia i cynamon, która pachnie słodko, ale przyjemnie. Teraz testuję inne wersje zapachowe i tak w moje ręce wpadła próbka o zapachu goździka. Nie przepadam za tym zapachem, ale do kuchni pasuje idealnie. Maskuje nieprzyjemne zapachy, np. cebuli, której jestem fanką. Pielęgnuje dłonie i nie wysusza ich – odkąd zrezygnowałam z drogeryjnych mydeł nie mam problemu z aż tak wysuszonymi dłońmi, chociaż nadal muszę je regularnie kremować. Jeśli lubicie zapach goździka (albo konfitury dyniowej z tym składnikiem) – bierzcie je w ciemno! Mydła Yope to kolejny z moich hitów, cieszę się, że marka się rozwija i wprowadza do oferty nowe kosmetyki (widziałyście te żele pod prysznic?).
  • WELLNESS & BEAUTY, KREM DO RĄK Z EKSTRAKTEM Z KWIATÓW WIŚNI I RÓŻY

Kupiłam ten krem po przeczytaniu wpisu i Idalii na temat jej ulubionych mazideł do rąk. Nie przepadam za zapachem róży, ale czułam, że w tym wypadku będzie królował kwiat znany z Japonii i się nie myliłam. Balsam bardzo dobrze nawilża, a przy tym szybko się wchłania pozostawiając aksamitną warstewkę. Nie utrudnia ona jednak normalnego funkcjonowania, dlatego krem nadaje się do torebki. Nawilża na długie godziny, koi podrażnienia i zaczerwienienia. Może opakowanie nie należy do najwygodniejszych, bo odkręcany korek łatwo jest zgubić, ale to chyba jego jedyny minus. Mam sporo kremów do rąk w zapasach, ale kiedy mi się skończą i nie będę wiedziała co chcę kupić – na pewno będę miała go na uwadze. Nie dość, że działa, to pięknie pachnie! Polecam!

Znacie kosmetyki z tego projektu denko? Jak idzie Wam zużywanie?
Pozdrawiam!
Uncategorized

LIFERIA MARZEC | SO PRETTY | MOJE PIERWSZE W ŻYCIU KOSMETYCZNE PUDEŁKO + NIESPODZIANKA DLA WAS!

18 kwietnia 2017
liferia pudełko marzec 2017 so pretty

Hej!
Tak jak już opowiadałam Wam w dzisiejszych Instastory – Naczi, zagorzały wróg pudełek w końcu zdecydowała się zrecenzować pierwsze. Kiedy nadarzyła się okazja współpracy z Liferią – nie zawahałam się i postanowiłam spróbować. Dlaczego?
Mimo tego, że mam prawie 22 lata i raczej racjonalne podejście do życia lubię dostawać prezenty i niespodzianki. Nie tylko ich otrzymywanie, ale też dawanie sprawia mi wiele radości. Kosmetyczne pudełka przypominają właśnie takie niezapowiedziane prezenty, których wypatrujemy z niecierpliwością. Zagadki i podpowiedzi na Facebooku, a potem samo oczekiwanie na listonosza i otwieranie paczki to spora dawka frajdy.
Czemu wcześniej nie decydowałam się na te pudełka? Najbardziej popularne, które miałam okazję widywać na blogach po prostu mnie zawodziły. Albo pojawiały się w nich ciągle te same kategorie produktów, albo wrzucano do nich coś, co każda z nas może kupić w najbliższej drogerii. Moim zdaniem w tym momencie zamawianie pudełek straciło sens, ponieważ ich głównym zamierzeniem było testowanie kosmetyków droższych, a nawet luksusowych, które zaserwowane w mniejszej, miniaturowej wersji miały pomóc w decyzji – warto kupić, czy nie?
Z drugiej strony bałam się, że przeznaczę kilkadziesiąt złotych na kosmetyki, które w ogóle mi się nie sprawdzą, a w to miejsce mogłabym przecież kupić produkt odpowiadający moim potrzebom. Jeden, ale wart zużycia – w myśl modnego minimalizmy. Czy Liferia to puełko, które przekona mnie do kosmetycznych boxów? Czy zadowoli me wybredne zmysły? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w dalszej części wpisu 🙂

so pretty liferia pudełko marzec 2017

so pretty liferia pudełko marzec 2017 zawartość

Pudełeczko Liferia leciało do mnie listem ekonomicznym. Spowodowało to, że nie mogłam śledzić drogi, jaką przebyło, a to przełożyło się na to, że nie mogłam odebrać go przed świętami. Czas oczekiwania jest moim zdaniem długi, ale zespół tłumaczy ten fakt tym, że kosmetyki sprowadzane są z za granicy i z tym muszę się zgodzić – większość z nich pochodzi spoza naszego kraju. 
Marcowa edycja nosi nazwę So Pretty, a kosmetyki, które się w niej znalazły mają odświeżać, rozświetlać i upiększać naszą skórę tak, jak robi to nadchodząca nieśmiałym krokiem wiosna. Znajduje się w nim pięć produktów, w tym trzy pełnowymiarowe.
Co spodobało mi się na starcie? Na karcie z opisem kosmetyków znajdujących się w pudełku znalazły się wskazówki dotyczące kolejnych etapów pielęgnacji z ich użyciem. Osobom niedoświadczonym pomaga to opracować skuteczny plan działania, a ja, jako osoba interesująca się z tym tematem zgadzam się z twierdzeniami zwartymi na tym świstku – nie wiem, czy znalazło się to w jakimś innym pudełku, ale nie przypominam sobie,żeby ktoś kiedykolwiek o tym wspominał. Niżej znajdziecie krótkie opisy poszczególnych kosmetyków z moimi pierwszymi spostrzeżeniami na ich temat.

liferia so pretty marzec 2017

balneo kosmetyki płyn micelarny

BALNEO KOSMETYKI | PŁYN MICELARNY | POLSKA | 250 ML | 29 ZŁ

Płyny micelarne to jedne z moich ulubionych kosmetyków do oczyszczania twarzy. Zawsze staram się wybierać te delikatne i ten na taki wygląda. Wysoko w składzie zawiera ekstrakt z oczaru wirginijskiego, który na moją skórę działa niezwykle normalizująco – miałam już kontakt z hydrolatem i byłam z niego zadowolona. Oprócz tego znajdziemy tu jeszcze wyciąg z kaktusa i d-pantenol. Tak dobrane składniki mają tonizować, odświeżać i rozświetlać skórę. Mam co do niego wielkie oczekiwania i mam nadzieję, że się u mnie sprawdzi.

the vintage shop pęseta różowa

THE VINTAGE SHOP | PĘSETA | ANGLIA | OK. 40 ZŁ

Każda z nas wie, że pęseta to ważne narzędzie. Jestem z grona tych dziewcząt, które same regulują swoje brwi – nie ufam kosmetyczkom, bo zazwyczaj mocno przerzedzają moje gęste, grube brwi, a ja źle czuję się w cienkich kreskach nad oczami. Pęsety miałam już okazji używać i przyznam, że jest bardzo wygodna – giętka i precyzyjna, więc łatwo jest nią wyrywać włoski. Była dostępna w dwóch kolorach, rose gold i różowym, do mnie trafiła druga 🙂

NATURALIS | KOJĄCY DO TWARZY TONIK | POLSKA | 200 ML | 15 ZŁ 

To kolejny pełnowymiarowy kosmetyk. Jestem ciekawa czy się u mnie sprawdzi. Ma naturalny skład, ale na jego drugim miejscu znajduje się uwodorniony olej rycynowy – obawiam się, że może jeszcze bardziej wysuszać moją odwodnioną skórę. Mimo tego dam mu szansę – nawet alkoholowe toniki całkiem fajnie w moim przypadku działały, a ten jest od nich delikatniejszy. Alantoina, sok z aloesu czy witamina E na pewno pozytywnie wpływają na kondycję skóry, jestem więc ciekawa, czy da takie efekty, jakich po nim oczekuję. Ma bardzo ładny zapach!

apple & bears żel pod prysznic grejpfrut i wodorosty grapefruit & seaweed

APPLE & BEARS | LUKSUSOWY ŻEL POD PRYSZNIC | ANGLIA | 50 ML | OK. 21 ZŁ

Miniaturka, ale przyznam, że to jeden z ciekawszych kosmetyków w tym pudełku. Do mnie trafiła wersja grapefruit & seaweed (grejpfrut i wodorosty), a dostępne były jeszcze bergamotka & zielona herbata, granat & aloes i miód & konopie. Jest to produkt droższy, ale na pewno zużyję go z przyjemnością – ma lepszy skład niż niejeden kosmetyk do twarzy. Brak w nim silnych detergentów jak SLS czy parabenów. Bazuje na soku z aloesu, więc będzie niezwykle delikatny nawet dla wrażliwej skóry. Jestem ciekawa jak moje wysuszone ciało na niego zareaguje. Pierwsze testy w weekend – ten format jest idealny na podróż, więc jedzie ze mną do stolicy. Wyczuwam hit 😀

 AHAVA | NAWILŻAJĄCY KREM NA DZIEŃ | IZRAEL | 15 ML | OK. 40 ZŁ

Kolejna miniaturka, jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie kosmetyków. Podobnie jak wyżej wspomniany żel jest to kosmetyk droższy, ale taka 15 mililitrowa tubka starcza na dość długo i nada się nawet na dłuższe wojaże. Ma ciekawy skład i myślę, że może się sprawdzić na mojej odwodnionej, acz mieszanej skórze. Ma beztłuszczową konsystencję i lekką formułę, dlatego pokładam w nim wielkie nadzieje. Myślę, że w niedługiej przyszłości również trafi do testów.

liferia kod zniżkowy promocja
Na koniec – obiecana niespodzianka. Zamawiając marcowe pudełko Liferia możecie otrzymać dodatkowy kosmetyk – pomadkę Pierre Rene Professional lub mgiełkę nawilżająco-odżwyczą do włosów Beaver Professional. Produkty będą losowo dodawane do boxa i będą funkcjonowały jako szósty kosmetyk.
Jeśli miałabym podsumować to pudełko – spodobało mi się. Produkty są zróżnicowane, sama raczej bym po nie nie sięgnęła i nie są mi znane z polskich, najbliższych mi drogerii. Gadżet w postaci pęsety jest ciekawym rozwiązaniem – zbyt rzadko pojawiają się one w takich boxach. Jeśli miałabym w nim coś zmienić dodałabym tu jakiś kosmetyk kolorowy – np. zamiast toniku. W ogólnym rozrachunku oceniam to pudełko na plus. Liferia oferuje jedne z ciekawszych pudełek – ostatnie też wpadło mi w oko.
Jak oceniacie zawartość marcowej Liferii? Zamawiacie boxy kosmetyczne? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?
Pozdrawiam 🙂