„ZASADA JEDNEGO” ASHLEY + LESLIE SAUNDERS

Mimo tego, że chorujemy, do późnych lat życia zachowujemy sprawność, a nasz żywot jest coraz dłuższy. Jeśli medycyna i biotechnologia będą rozwijać się tak szybko, jak do tej pory (lub jeszcze prężniej) dojdzie do tego, że śpiewanie „Sto lat” podczas urodzin będzie przeżytkiem.

Co jednak wtedy, gdy wraz ze zwiększającą się liczbą ludności nasze środowisko będzie nadal dewastowane? Co, kiedy zacznie brakować nam wody, miejsca do bytowania, pożywienia? Co wtedy postanowi nasz rząd?

Zapraszam dziś na recenzję książki Leslie i Ashley Sauders – „Zasada jednego”.

Kilka słów o fabule

„Zasada jengo” to dystopijna powieść rozgrywająca się w przyszłości. By uniknąć problemów z przeludnieniem i oszczędzić cenne i kurczące się zasoby w Stanach Zjednoczonych obowiązuje prawo, według którego każda rodzina może posiadać co najwyżej jedno dziecko.

Ava i Mira niezbyt pasują do świata, w którym przyszło im żyć – są bliźniaczkami jednojajowymi – identycznymi nie tylko pod względem wyglądu – wiodą jedne życie, którym muszą się dzielić. Sprawia to, że są bardzo zdyscyplinowane i podporządkowane codziennemu harmonogramowi. Tym bardziej, że ojciec, który się nimi opiekuje pracuje w ministerstwie zajmującym się kontrolą rodzin. Ale – jak to mówią – najciemniej pod latarnią.

Każdy ich krok jest kontrolowany – obywatele posiadają wszczepione mikroczipy, które służą im jako dokument identyfikacyjny, otwierają bramy, sprawiają, że automaty wydają określone posiłki. Tylko jedna z bliźniaczek ma czip i może „oficjalnie” żyć – druga musi ukrywać się w jej cieniu – być dublerką.

Ich tajemnica wychodzi na jaw niedługo po ukończeniu przez Avę i Myrę osiemnastego roku życia. Są zmuszone do ucieczki z ukochanego domu – dostają od ojca wskazówki, gdzie znajdą osoby, które będą w stanie im pomóc. Już od pierwszych kilkudziesięciu stron książki akcja szybko się rozwija i mknie praktycznie do ostatniego słowa „Zasady Jednego”.

Moja opinia

To powieść, którą czytało mi się szybko. Podzielona jest na rozdziały prowadzone z perspektywy obu bliźniaczek. O ile na początku miałam co do niej spore nadzieje – podobał mi się wykreowany przez autorki świat, pomysł na fabułę i to, że szybko został osiągnięty punkt kulminacyjny, tak później miałam wrażenie, że jest już troszkę gorzej.

Przede wszystkim nie spodobało mi się to, że dziewczyny były do siebie bardzo podobne. Czasem ciężko było zorientować się, która jest narratorem i często musiałam wracać do początku rozdziału, by przypisać konkretne wydarzenia do Avy lub Miry.

Do momentu, w którym jedna z nich się zbuntowała były praktycznie nie do odróżnienia, co wprawiło mnie w zakłopotanie – w trakcie czytania mieszały mi się ich opinie i nie mogłam w głowie stworzyć obrazu dwóch odrębnych literackich bohaterek.

Po przeczytaniu kilku książek poruszających temat dystopii nastawiłam się na coś, co mnie zaskoczy – jest tyle ciekawych pomysłów do wykorzystania, tyle dróg, którymi mogliby podążyć bohaterowie – ten temat jeszcze nie został do końca wykorzystany i można się przy nim popisać. Autorki zdecydowały się jednak na zachowawcze postępowanie i w głównej mierze posługiwały się schematami, które obecne są w wielu dzisiejszych książkach „young adult”.

Dziwny jest również fakt, że dziewczyny, które wcześniej całe życie działały według ściśle określonego planu, mieszkały w miejskiej dżungli i miały praktycznie wszystko podane na tacy tak dobrze odnajdowały się w nowym środowisku. Mniej więcej przez pierwsze dwie trzecie książki nie miały większych problemów, a ich jedynym zmartwieniem było dotarcie do celu – reszta szła gładko, jak po maśle. Ten brak zwrotów akcji, problemów i przeszkód sprawił, że bohaterki wypadły podczas całej podróży mizernie, a końcowy efekt można przyrównać do łutu szczęścia.

Nie jest to jednak zła książka – jest po prostu niedopracowana, a może i ja oczekiwałam od niej więcej, niż powinnam. Zakończenie mi się podobało (chociaż nie było odkrywcze i się go domyśliłam) i sprawiło, że sięgnę po drugą część, o ile zostanie u nas wydana. Jest to pozycja, której szczegóły raczej szybko ulecą z mojej pamięci, ale przy czytaniu bawiłam się całkiem nieźle.

Moja ocena – 6/10

Czytacie czasem książki młodzieżowe? Mieliście kiedyś kontakt z powieścią dystopijną?

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Pozdrawiam

elfnaczi

elfnaczi

Mam na imię Natalia i mam 22 lata. Uwielbiam fantastykę, dobrą czekoladę i puszyste koty. Na co dzień moją głowę zaprząta studiowanie medycyny (UMB), ale w wolnej chwili daję się ponieść fantazji i przenoszę się w świat kosmetyków.

Back to top