KSIĄŻKI

„TAJEMNICE WYDARTE ZMARŁYM ” EMILY CRAIG

26 marca 2019
tajemnice wydarte zmarłym emily craig recenzja

Jestem pewna, że większość z Was była (lub nadal jest) zafascynowana pracą antropologów, lekarzy medycyny sądowej czy koronerów. Te zawody zyskały taką sławę szczególnie wtedy, kiedy popularne zaczęły być seriale poruszające tę tematykę (kto nie oglądał np. CSI Kryminalne zagadki Miami ręka do góry :P).

Emily Craig odkrywa przed nami sekrety pracy antropologa sądowego. Jej zadaniem była pomoc w rozpoznawaniu zwłok i odnalezienie ich tożsamości – jej praca opierała się na oględzinach kości. Czy wiecie, ile można odczytać z fragmentów szkieletu? Jakie tajemnice skrywają nasze ciała? Zapraszam na recenzję książki uczennicy założyciela Trupiej Farmy.

Recenzja ksiażki EMily Craig tajemnice wydarte zmarłym

Antropolog, patomorfolog, lekarz medycyny sądowej? Czyli kilka słów o tym, jak to wygląda w Polsce.

Wiele osób błędnie myśli, że badaniem zwłok i sekcjami zajmuje się w Polsce patomorfolog. Patomorfolodzy zajmują się głównie pracą przy mikroskopach – badają fragmenty „podejrzanych” tkanek, szukając różnych nieprawidłowości i patologii – potwierdzają diagnozę w przypadku wielu schorzeń, między innymi raka. Często wykonują także badanie śródoperacyjne (tzw. intra) – podczas operacji chirurdzy przysyłają fragmenty guzów, a patomorfologowie poddają je wstępnym oględzinom – czy jest to zmiana łagodna, czy złośliwa i wspólnie z zespołem decydują, jakie będą dalsze losy operowanego pacjenta (tu wykorzystywana jest technika mrożeniowa przy wykonywaniu preparatów). Czasem zajmują się sekcjami medycznymi, ale nie jest tego tak dużo, jak mogłoby się wydawać – takie sekcje nie mają podtekstu kryminalnego, służą wyjaśnieniu przyczyny zgonu pacjenta przebywającego w szpitalu lub tuż po jego wyjściu.

Czy istnieje więc w Polsce zawód koronera? Ano nie. Badaniem przyczyn nagłych, przypadkowych czy niespodziewanych zgonów zajmują się u nas lekarze medycyny sądowej. To oni współpracują z organami ścigania i prokuratorem, by ustalić czas zgonu i towarzyszące mu okoliczności.

O autorce

Emily Craig jest natomiast antropologiem sądowym, czyli specjalistą „od kości”. Kiedy następuje proces rozkładu i tkanki miękkie nie są w stanie odpowiedzieć na wiele pytań ani nie wiążą się z żadnymi wskazówkami do akcji wkraczają właśnie antropologowie. Na podstawie szkieletu lub jego fragmentów potrafi określić płeć, wiek czy kolor skóry zmarłego. To fascynująca nauka, wymagająca dobrze rozwiniętej intuicji, wyobraźni i spostrzegawczości. Czym Emily uraczyła nas w swojej książce?

Fabuła i moje przemyślenia

Książka podzielona jest na kilka rozdziałów, które opowiadają zarówno o historii autorki, jak i o akcjach, w których uczestniczyła. Należy podkreślić, że Emily nie od początku planowała karierę antropolożki – zaczynała jako rysowniczka, która miała pomagać w tworzeniu protez – prezentowała stawy w różnych rzutach, dzięki czemu ortopedom było znacznie łatwiej dobrać protezy do danego pacjenta.

Dzięki temu, że napatrzyła się na kości i rekonstrukcje stawów miała doświadczenie w późniejszej pracy antropologa. W książce opowiada o całym procesie kształcenia – od studiów doktoranckich po wizyty na Trupiej Farmie.

Porusza również tematy zbrodni, które wpłynęły na cały świat – między innymi mordu w Waco czy katastrofy w World Trade Center. Pokazuje, jak ta praca wygląda od podszewki – jak trudno jest odnaleźć tożsamość ofiary, zarówno wtedy, kiedy od zbrodni minęły dziesiątki lat, jak i kilka tygodni. Emily stara się uzmysłowić, jak wiele poświęcenia wymaga ta praca, jak czasem jest niebezpieczna i męcząca. Jednak gdzieś pomiędzy stara się nam uzmysłowić też to, jak dużo satysfakcji można dzięki niej osiągnąć.

„Tajemnice wydarte zmarłym” to literatura faktu napisana w przystępny sposób. Nie nudzi, nie nuży, nie zmusza do częstego jej odkładania. Na pewno spodoba się osobom lubiącym kryminalne zagadki, tematykę medycyny sądowej i katastrofalnej. Dzięki tej lekturze możemy dowiedzieć się, jak za granicami naszego kraju wygląda praca przy odkrywaniu tożsamości zwłok i rekonstrukcjach wyglądu. To opowieść o tym, jak przywrócić zmarłym twarz i godność, a także dać rodzinie nadzieję na ostatnie pożegnanie.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak.

Lubcie prawdziwe historie z dreszczykiem w tle? Sięgacie po literaturę faktu? Czy kiedykolwiek ciekawiło Was to, jak wygląda praca w prosektorium?

Pozdrawiam!

elfnaczi

Spodoba Ci się także: