„PIĘKNO, KTÓRE POZOSTANIE” ASHLEY WOODFOLK

Literatura młodzieżowa niejednokrotnie kojarzy się z poruszaniem błahych tematów, ewentualnie ułudą i czymś, co ma poruszyć wyobraźnię i zachęcić młodego czytelnika do regularnego sięgania po książki. Jednak im częściej spotykam się z tym gatunkiem, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mogą to być książki napisane prostym, łatwym do zrozumienia językiem i jednocześnie dotykające problemów, które są ważne dla nastolatków. Tak właśnie było z „Pięknem, które pozostanie” Ashley Woodfolk.

Kilka słów o fabule

Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie, jak czuje się młoda osoba, która właśnie straciła swoją przyjaciółkę, siostrę lub drugą połówkę? Jak godzi się ze śmiercią, która nie powinna była nadejść? Jeśli nie, to przedstawię Wam dzisiaj pozycję, która pokaże, jak odmiennie może wyglądać żałoba, i jak ważnym jest procesem w odnalezieniu spokoju po tragicznych wydarzeniach.

Książka Ashely Woodfolk opowiada o trójce nastolatków, którzy znają się ze szkoły.

Autumn straciła najlepszą przyjaciółkę.

Logan – byłego chłopaka z któremu powiedział coś, czego do tej pory żałuje.

Shay musiała pożegnać się ze swoją siostrą bliźniaczką, która zmarłą z powodu białaczki.

Wcześniej całą ich paczkę łączyła miłość do muzyki, jednak teraz przestaje im to wystarczać. Obwiniają siebie za śmierć bliskich i podejmują ryzykowne decyzje, opierają życie na destrukcyjnych zadaniach. Nie mogą się pozbierać, czują, jak życie ucieka im przez palce, ale nie są w stanie nic z tym zrobić. Nie mogą sobie wybaczyć i zastanawiają się, dlaczego spotkało to właśnie ich.

Co sądzę o „Pięknie, które pozostaje”?

Książka napisana jest z trzech perspektyw. Każda narracja jest inna, pozwala zrozumieć głównych bohaterów i postawić się w ich sytuacji. Na pochwałę zasługuje fakt, iż nie miałam problemów rozpoznać, który rozdział prowadzony jest przez kogo – nawet wtedy, kiedy nie przeczytałam nagłówka z imieniem postaci. „Piękno, które pozostanie” to debiut młodej autorki, więc cieszę się, że udało jej się wykreować bohaterów, którzy nie są jednowymiarowi i bardzo do siebie podobni.

To, co jest w tej książce inne i co sprawiło, że początkowo nie bardzo przypała mi do gustu to fakt, iż nie dzieje się w niej zbyt wiele. Akcja w „Pięknie…” nie jest oparta na postępujących po sobie wydarzeniach, nagłych zwrotach, wielowątkowości czy rozbudowanej fabule. Główną rolę w tej książce grają emocje. Punktem wyjścia jest śmierć ważnych dla naszej trójki osób, a drogą, którą dążymy do zakończenia są uczucia bohaterów.

Przez kilkadziesiąt pierwszych stron ciężko było mi też zapamiętać wszystkich bohaterów. Należy zwrócić uwagę na to, że w książce pojawiają się trzy odmienne historie, które łączą się w całość, jednak nie zawsze mają miejsce w tym samym otoczeniu. Były momenty, w których czułam się przytoczona ilością imion do zapamiętania, ale przyzwyczaiłam się do tego i zwracałam na to mniejszą uwagę, przez co druga część lektury przebiegła bez większych problemów.

To, co mi się spodobało to również to, że w tej książce obecna jest rodzina. Dzieci i nastolatki nie przebywają same, jednak przez większość czasu rodzice nie zwracają na nich uwagi – atencję uzyskują dopiero wtedy, kiedy zaczyna się dziać źle, a ich zachowanie przybiera formę punktu kulminacyjnego w opowiadaniu – słowem – cierpliwość rodziców sięga zenitu. Dodatkowo, mimo problemów psychicznych trudnej sytuacji tylko Logan korzysta z pomocy terapeuty. Mam wrażenie, że rodzice w literaturze młodzieżowej przeważnie traktowani są po macoszemu, co stanowi pewne odrealnienie. Pod koniec książki sytuacja się jednak zmienia i rodzice zaczynają wychodzić z cienia – na szczęście!

Jednak podsumowując – książka mi się podobała, bo jest ro zupełnie odmienna pozycja od tych, które miałam okazję czytać. Rzeczywiście pokazuje jak trudnym procesem jest żałoba i jak różnie mogą przechodzić ją dotknięte nią osoby. „Piękno, które pozostanie” gra na emocjach, a muzyka stanowi ważne tło dla wydarzeń, które miały miejsce w tej pozycji.

Moja ocena – 7/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu We Need Ya.

Wybaczcie niedociągnięcia, ale to mój pierwszy długi tekst po kilkumiesięcznej przerwie i nie mogłam złapać tego dawnego „flow”. Mam jednak nadzieję, że przypadnie Wam do gustu 🙂

Sięgacie po literaturę młodzieżową? Macie z nią miłe wspomnienia, czy niekoniecznie?

Pozdrawiam!

elfnaczi

elfnaczi

Mam na imię Natalia i mam 22 lata. Uwielbiam fantastykę, dobrą czekoladę i puszyste koty. Na co dzień moją głowę zaprząta studiowanie medycyny (UMB), ale w wolnej chwili daję się ponieść fantazji i przenoszę się w świat kosmetyków.

Back to top