BIELENDA | JUICY JELLY MASK | MASECZKA-ŻELEK?

Cześć!

Swego czasu sceptycznie podchodziłam do tematu maseczek – używałam ich rzadko i nieregularnie, ponieważ, według mnie, wymagały za dużo pielęgnacyjnego zachodu. Kiedy zaczęłam mieć więcej problemów ze skórą przekonałam się, że dobrze dobrana maska może zmienić pielęgnacyjny rytuał i stan skóry w szybkim czasie. O ile wybór oczyszczających był dość prosty i szybko znalazłam skuteczne preparaty, tak z nawilżającymi miałam problem – spora część gęstych mazideł mnie zapychała. Od półtorej miesiąca testuję jednak zupełnie inne maski – lekkie, żelowe, przypominające galaretkę. Napiszę Wam dziś o tym za co polubiłam Juicy Jelly Mask z Bielendy – przedstawię wersję z arbuzem i aloesem, z ananasem i witaminą C oraz kiwi i kaktusem. Zapraszam!

bielenda juicy jelly mask, kiwi, arbuz, ananas, recenzja i analiza składu

Co obiecuje producent?

Producent zapewnia, że są to bardzo lekkie, żelowe maski, które jednocześnie wykazują intensywne działanie. Dzięki wyglądowi przypominającemu galaretkę mają sprawdzić się na każdej skórze – od suchej, po tłustą. Zawartość kwasu hialuronowego powoduje, że skóra jest przyjemnie napięta i dobrze nawilżona. Oprócz tego pozytywne kolory i piękne zapachy mają nas dodatkowo zrelaksować.

Na pierwszy rzut oka…

Każda z galaretek zamknięta jest w kartonowym pudełku, na którym znajdziemy najważniejsze informacje – obietnice producenta, skład czy datę przydatności i PAO. Wewnątrz znajdują się słoiki wykonane z ciężkiego szkła o pojemności 50 mililitrów. Maski mają przyjemne dla oka kolory – intensywnie zielony, żółty i czerwony. Karton zabezpieczony jest folią, a pod pokrętką słoika znajduje się sreberko, które utwierdza nas w przekonaniu, że wcześniej nikt nie majstrował przy tym produkcie. Maska ma wystarczyć na mniej więcej 12 aplikacji i najlepiej zużyć je w ciągu 6 miesięcy od otwarcia.

Bielenda, maski juicy jelly mask, recenzja na blogu ananas, kiwi, arbuz

Analiza składu

Arbuz i aloes

Aqua (Water) (woda), Glycerin (gliceryna – humektant), Panthenol (pantenol – substancja łagodząca), Citrullus Lanatus (Watermelon) Fruit Juice (sok z arbuza), Salvia Hispanica (Chia) Seed Extract (ekstrakt z nasion chia, czyli nasion szałwii hiszpańskiej), Sodium Hyaluronate (sól sodowa kwasu hialuronowego – humektant), Allantoin (alantoina – substancja łagodząca), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder* (puder z soku aloesowego), Carbomer (karbomer, zagęstnik i stabilizator emulsji), Polysorbate 20 (emulgator), Benzyl Alcohol (alkohol benzlowy, konserwant), Mannitol (mannitol – humektant), Tocopheryl Acetate (sól octowa witaminy E ), Cellulose (celuloza – zagęstnik), Cocos Nucifera (Coconut) Shell Powder (puder ze skorupki kokosa – substancja złuszająca), Hydroxypropyl Methylcellulose (zagęstnik), Potassium Hydroxide (wodorotlenek potasu – stabilizator pH), Phenoxyethanol (fenoksyetanol – konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant), Sodium Benzoate (benzoesan sodu – konserwant), Potassium Sorbate (sorbinian potasu – konserwant), Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy -konserwant), Parfum (Fragrance) (kompozycja zapachowa), CI 77491, CI 14700, CI 17200 (barwniki)

Kiwi i kaktus

Aqua (Water) (woda), Glycerin (gliceryna – humektant), Cellulose Acetate (octan celulozy – składnik kapsułek), Panthenol (pantenol – substancja łagodząca), Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract (ekstrakt z owoców kiwi), Opuntia Ficus-Indica Flower Extract (ekstrakt z kwiatów opuncji figowej), Sodium Hyaluronate (hialuronian sodu – humektant), Polysorbate 20 (emulgator), Carbomer (karbomer – zagęstnik i stabilizator emulsji), Propylene Glycol (glikol propylenowy – humektant i promotor przenikania), Cocos Nucifera (Coconut) Shell Powder (puder ze skorupki kokosa – składnik złuszczający), Potassium Hydroxide (wodorotlenek potasu – stabilizator pH), Phenoxyethanol (fenoksyetanol – konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant), Potassium Sorbate (sorbinian potasu – konserwant), Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy – konserwant), Parfum (Fragrance) (kompozycja zapachowa), CI 19140, CI 42090 (barwniki)

Ananas i witamina C

Aqua (Water) (woda), Glycerin (gliceryna – substancja nawilżająca), Panthenol (pantenol – substancja łagodząca), Propylene Glycol (glikol propylenowy – substancja nawilżająca i promotor przenikania), Ananas Sativus (Pineapple) Fruit Extract (ekstrakt z ananasa), Bacillus Ferment (ferment z laseczek – bakterii), Curcuma Longa Root Extract (ekstrakt z korzenia kurkumy), Malpighia Punicifolia Fruit Extract (ekstrakt z aceroli), 3-0-Ethyl Ascorbic Acid (stabilna pochodna witaminy C), Sodium Hyaluronate (hialuronian sodu – substancja nawilżająca), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil Expressed (olejek eteryczny z pomarańczy), Polysorbate 20 (emulgator), Carbomer (karbomer – zagęstnik i stabilizator emulsji), Maltodextrin (maltodekstryna – stabilizator emulsji, ma też działanie ochronne i natłuszczające) , Mannitol (mannitol), Hydroxypropyl Ethylcellulose (pochodna celulozy – zagęstnik), Cellulose (celuloza – zagęstnik), Tocopheryl Acetate (octan tokoferylu – pochodna witaminy E), Potassium Hydroxide (wodorotlenek potasu – stabilizator pH), Phenoxyethanol (fenoksyetanol – konserwant), Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy – konserwant), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (uwodorniony olej rycynowy), Sodium Benzoate (benzoesan sodu – konserwant), Potassium Sorbate (sorbinian potasu – konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant), Parfum (Fragrance) (substancja zapachowa), Limonene (substancja zapachowa), CI 19140, CI 14700 (barwniki)

Składy tych masek są bardzo dobre, ale przyznam, że nie bez wad. Po pierwsze – początek każdej z nich się różni, natomiast końcówki są podobne. W INCI znajdziemy wiele ciekawych i dobroczynnych dla skóry ekstraktów, które mają szansę zadziałać, jeśli są trzymane na skórze przez odpowiednio długi czas. Widać, że producent skupił się przede wszystkim na nawilżeniu i rozjaśnieniu cery. Pamiętajcie, że każdy roślinny składnik może uczulać i jest to kwestia indywidualna – myślę jednak, że nie jest ich tak dużo, by mogły spowodować podrażnienie.

Jeśli chodzi natomiast o składniki kontrowersyjne czy szkodliwe – na pewno część z Was zwróci uwagę na fenoksyetanol który może być zanieczyszczony nieprzyjemnymi substancjami i powodować podrażnienie skóry. W moim przypadku nigdy nie nastąpiła nadwrażliwość, ale podobno lepiej dmuchać na zimne i nie używać zbyt wielu kosmetyków z tym składnikiem na raz.

Pełną analizę wszystkich składników znajdziecie w zakładce Inci bez tajemnic. By znaleźć konkretną substancję najlepiej wcisnąć CTRL + F i wpisać pierwszy  człon jej nazwy lub kilka pierwszych liter.

maski bielenda juicy jelly opinia na blogu i analiza składników INCI

Dane techniczne – konsystencja, zapach, wydajność, dostępność i cena

Każda z trzech masek ma żelową konsystencję – bardzo lekką, przypominającą żel aloesowy lub wodnistą galaretkę. Łatwo się aplikują i nie spływają z twarzy, a w miarę upływu czasu wchłaniają się w mniejszym lub większym stopniu, zależnie od stopnia wysuszenia skóry. Kiedy mam problem z nawilżeniem (np. na policzkach) maski te wysychają praktycznie do zera – wygląda to tak, jakby moja skóra je piła.

Pachną naprawdę ładnie, czerwona – arbuzem, żółta – ananasem, a zielona – czymś podobnym do kiwi. Zapachy są mocno wyczuwalne przez pierwszych kilka chwil po aplikacji, ale nie są drażniące i nie przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu.

Maski są wydajne, z doświadczenia wiem, że takie o konsystencji żelowej wystarczają mi na dłużej – aplikuję je cieńszą warstwą i w mniejszej ilości.  Myślę, że wystarczą na tych 12 aplikacji, które zapewnia producent. Nie liczę tego dokładnie, więc mam nadzieję, że moje oko się nie myli.

Dostępne są w Rossmannach i wielu sklepach internetowych. Nie widziałam ich w Hebe i w Naturze, a do Super Pharm dawno nie zaglądałam. Po premierze ciężko było je dostać, teraz jest zdecydowanie lepiej z ich dostępnością.

Kosztują około 13-16 złotych, co jest dobrą ceną za produkt na tyle użyć. Czasem można znaleźć je na promocji i kupić taniej.

galaretki bielenda juicy jelly mask arbuz, ananas i kiwi

Moja opinia

Tak jak wspomniałam na początku tego wpisu – bardzo lubię maski o żelowej konsystencji, ponieważ są w przypadku mojej mieszanej, skłonnej do trądziku cery skuteczne, a jednocześnie jej nie zapychają. Maski Bielendy testuję już od kilku miesięcy i zdążyłam wyrobić sobie zdanie na ich temat, więc pokrótce Wam o nich opowiem.

Najmniej do gustu przypadła mi maska zielona – kiwi z kaktusem. Według producenta jest to produkt 2 w 1 – peeling i maska, ale koło peelingu niestety ona nie leżała. Nie złuszcza naskórka, działanie ma podobne do reszty, trochę zawiodłam się na drobinkach, które mojej skóry nie złuszczają praktycznie w ogóle.

Po maskę arbuzową i ananasową lubię sięgać , mam wrażenie że są skuteczniejsze, moja skóra jest po nich dobrze napięta, miękka i nawilżona. Ogromny plus za to, że lekko chłodzą i rozjaśniają skórę, przez co wygląda ona zdrowiej.

Działanie tych maseczek jest bardzo podobne, nie zdziałają cudów w skrajnych przypadkach. Polecałabym je dla skór normalnych, mieszanych i tłustych, dla suchych mogą być niewystarczające, ponieważ nie tworzą ochronnej warstwy okluzyjnej. Stosowane regularnie pomagają mi walczyć z suchymi skórkami i niepożądanym ściągnięciem odwodnionej skóry, a także potrądzikowymi przebarwieniami, rozszerzonymi naczynkami i zaczerwienieniem.

Maski nie powodują zaostrzenia trądziku ani nie przyczyniają się do powstawania zaskórników. Nie podrażniają obecnych na skórze zmian i nie powodują pieczenia.

Nie są to kosmetyki rewelacyjne, jednak dobrze wpasowały się w mój pielęgnacyjny rytuał. Do głowy przyszedł mi pomysł, że najlepiej będą sprawdzać się latem, kiedy skóra potrzebuje lekkich, nieobciążających produktów. Gdybym miała do nich wracać wahałabym się pomiędzy ananasową a arbuzową. Ta z kiwi jest w mojej opinii najsłabsza.

Znacie maski – galaretki z Bielendy? Jak myślicie, która najbardziej przypadłaby Wam do gustu? Kiwi, arbuz czy ananas?

elfnaczi

Pozdrawiam!

Wpis powstał w ramach współpracy, ale nie wpłynęło to na moją opinię.

elfnaczi

Mam na imię Natalia i mam 22 lata. Uwielbiam fantastykę, dobrą czekoladę i puszyste koty. Na co dzień moją głowę zaprząta studiowanie medycyny (UMB), ale w wolnej chwili daję się ponieść fantazji i przenoszę się w świat kosmetyków.

Back to top