KOSMETYKI

MARSYSLSKIE.PL | PACZKA WRZEŚNIOWA

5 listopada 2018
marsylskie.pl paczka ambasadorska le chatelard argile rouge pulpe de vie

Hej!

Policja? Proszę przyjechać na bloga! Jest listopad, a ja będę dzisiaj rozprawiać o wrześniowej paczce ambasadorskiej od drogerii marsylskie.pl. Ostatnio żyję w niedoczasie, więc musicie mi to wybaczyć, ale mam nadzieję, że powoli uda mi się wygrzebać spod tej sterty gruzu, przez co rozumiem oczywiście zaległości. Mam wiele pomysłów na wpisy, sporo ich do zrealizowania, ale ciężej jest mi znaleźć czas i chęci, by się do tego zabrać.

Nie będę jednak narzekać i zapraszam Was na prezentację trzech produktów, w tym jednego niekosmtycznego, który bardzo mnie zaskoczył! Jeśli ciekawi Was to, co znalazłam w przesyłce – zapraszam na dalszą część wpisu.


Les argiles du soleil, czerwona glinka

Les argiles du soleil, czerwona glinka

Nie mogę znaleźć na stronie tego konkretnego opakowania, znalazłam jednak firmę i większe opakowanie tej glinki, którą ja otrzymałam. Lubię tgo typu kosmetyki, ale czerwonej jeszcze nie miałam okazji używać. Moja cera poznała się już z glinką zieloną i żółtą, a czerwona powinna być od nich delikatniejsza. Cieszy mnie to, ponieważ moja skóra stała się ostatnio bardziej wymagająca i kapryśna.

Glinka czerwona łagodzi rumień, ściąga pory i oczyszcza skórę. Dodatkowo wzmacnia i uszczelnia naczynia krwionośne zapobiegając ich pękaniu. Mam nadzieję, że przy regularnym stosowaniu da u mnie ciekawe efekty – ostatnio coś mi zaszkodziło i borykam się z wysypem w okolicach brody. Glinka powinna przyspieszyć gojenie się wyprysków.

Pulpe de vie, masło peelingujące do ciała

Pulpe de vie, masło peelingujące do ciała

To kosmetyk, który od razu zaciekawił mnie swoim wyglądem. Z produktami Pulpe de vie mam różne relacje – jedne polubiłam, inne się u mnie nie sprawdziły, jednak ten jest bardzo przyjemny i miło się z niego korzysta. Moja skóra zimą woła o pomstę do nieba – jest bardzo wrażliwa, sucha, na ciele czasem do tego stopnia, że zaczyna się łuszczyć. Częste peelingi, delikatne żele i balsamowanie pomagają mi zwalczyć ten problem, muszą być jednak wykonywane regulanie – w innym przypadku na nic się zdają.

Masło peelingujące do ciała, jak sama nazwa wskazuje, łączy w sobie masło i drobinki peelingujące. Ma bardzo kremową konsystencję, która otula nasze ciało. Mi ten kosmetyk się podoba, chociaż nie należy do najbardziej wydajnych.

1802 Le Chatelard, zioła prowansalskie

1802 Le Chatelard, zioła prowansalskie

To właśnie o tym produkcie pisałam we wstępie – w paczce od mydlarni nie spodziewałam się znaleźć ziół prowansalskich, których miejscem jest przecież kuchnia! Ta paczuszka skrywa zawartość, której aromat jest niezwykły – od razu kojarzy mi się z kuchnią śródziemnomorską, choć to może nieco mylne wrażenie. Z tego prezentu najbardziej zadowolony jest mój chłopak, ponoeważ to on zdecydowanie lepiej czuje się w roli kucharza. Jeszcze nie mieliśmy okazji ich próbować, ale czuję, że znajdziemy dla nich jakieś zastosowanie.

To by było na tyle. Zawartość paczki prezentuje się ciekawie, każdą z tych rzeczy wykorzystam i jestem z nich zadowolona. Mam nadzieję, że glinka pomoże mi w walce z niedawnym wysypem i zaczerwienieniem na policzkach, a masło peelingujące okaże się zbawienne dla podrażnionej, wysuszonej skóry. Jeśli któryś z tych kosmetyków szczególnie przypadnie mi do gustu – dam Wam o nim znać w ulubieńcach lub samodzielnej recenzji.

Który produkt Was zainteresował? W jakim daniu mogłabym wykorzystać zioła prowansalskie?
Pozdrawiam!

elfnaczi

Spodoba Ci się także: