PODSUMOWANIE MIESIĄCA

PODSUMOWANIE MAJA 2018 | YOPE | RESIBO | EOS | DOBRA KSIĄŻKA + MUZYKA

13 czerwca 2018
it ends with us colleen hoover, balsam wyszczuplający resibo, eos vanilla mint, krem yope z szałwią i zielonym kawiorem uubieńcy i podsumowanie miesiąca maj 2018

Hej!

U mnie lato i sesja pełną parą, przez co ciężko zmotywować mi się do siądnięcia przed komputerem i pisania. Minęła już jednak prawie połowa czerwca i wypadałoby podsumować ubiegły miesiąc. Już na wstępie zaznaczę, że z tego, jak przebiegł mi maj jestem bardzo zadowolona – na początku mogłam trochę odpocząć, później było co prawda sporo nauki, ale wszystko udało mi się zaliczyć w pierwszym terminie, nawet egzamin, nie wiem tylko na jaką notę (oby jak najlepszą ;)).

Jeśli ciekawią Wam moi kosmetyczni, tym razem pielęgnacyjni, ulubieńcy (marek Yope, EOS i Resibo), oraz chcecie przeczytać o teledysku i książce, które umiliły mi maj i zapadły w pamięć – serdecznie zapraszam Was na małe podsumowanie!

Kosmetyczne ciekawostki

krem do rąk yope z szałwią i zielonym kawiorem

Yope, naturalny krem do rąk szałwia i zielony kawior

Na zakup tego kremu zdecydowałam się już dawno temu, jednak przez jego rozpoczęciem postanowiłam najpierw wykończyć to, co zdążyłam już odpakować. Grzecznie czekał na swoją kolej i teraz, kiedy jest już prawie zużyty mogę wydać na jego temat opinię. To krem do rąk o dobrym składzie i lekkiej, ale jednocześnie kojącej konsystencji. Nie jest zbyt rzadki, więc nie spływa z dłoni. Poza tym dobrze się wchłania i przyjemnie wmasowuje, pozostawiając na kilka-kilkanaście minut ochronną warstewkę na skórze dłoni. Bazuje na sporej ilości olei oraz emolientów, ale nie czuć, by był zbyt tłusty, dlatego można stosować go zarówno na noc, jak i w ciągu dnia.

Krem dobrze nawilża nawet suchą skórę dłoni, musi być jednak stosowany regularnie, ponieważ należy do średnio odżywczych kosmetyków. Pomógł mi wyeliminować problem suchych, pękających kostek, przy czym używam go tylko 2-3 razy dziennie.

Wersja z szałwią i zielonym kawiorem pachnie ziołowo, nieco aptecznie, ale mi ten zapach przypadł do gustu. Dodatkowym atutem obecności wyciągu z szałwii lekarskiej jest fakt, że krem ma lekkie działanie antyseptyczne. To pomocne przy pielęgnacji popękanej skóry – być może działa lekko przeciwzapalnie i wspomaga gojenie mikrouszkodzeń.

Myślę, że w moim przypadku na jednym opakowaniu się nie skończy, bardzo lubię markę Yope.

specjalistyczny balsam wyszczuplający resibo

Resibo, balsam wyszczuplający do ciała

Odkąd zaczęłam w miarę regularnie ćwiczyć i chodzić na siłownię, obiecałam sobie, że zadbam o moją skórę od zewnątrz. Do balsamowania ciała zawsze podchodziłam po macoszemu, nie robiłam tego codziennie i nie przepadałam za tym rytuałem. Był dla mnie raczej przykrym obowiązkiem, niż przyjemną chwilą dla siebie.

Balsam do Resibo ma działanie wyszczuplające, chociaż w moim przypadku nie jest ono niestety zauważalne. Odkryłam jednak, że ten balsam bardzo dobrze wpływa na jędrność skóry i silnie ją nawilża – na tyle, że gdy zapomnę się nim posmarować nie cierpię kolejnego dnia z powodu łuszczenia się suchego naskórka. Udało mi się też zminimalizować widoczność cellulitu na udach.

Pachnie cytrusami i trzeba lekko się natrudzić, by dobrze go wsmarować. Dzięki temu zmuszam się do wykonania kilkuminutowego masażu, co również pozytywnie wpływa na ujędrnienie newralgicznych miejsc.

Zostało mi go jeszcze całkiem sporo, więc jestem ciekawa dalszych efektów. Niedługo postaram się dla Was przygotować jego recenzję z dokładną analizą składu.

eos, balsam do ust vanilla mint

EOS, balsam do ust Vanilla Mint

Podobno balsamy do ust EOS albo się kocha, albo nienawidzi. Co prawda ja nie należę do żadnej z tych grup, ale przyznam, że naprawdę je lubię. Idealnie sprawdzają się u mnie w torebce, poza domem, kiedy potrzebuję nawilżyć usta bez jednoczesnego ich klejenia czy oblepiania tłustą maścią.

To produkt lekki, ale skuteczny, używany regularnie poprawia kondycję i nawilżenie naskórka w obrębie czerwieni wargowej. Dzięki swojej wygładzającej usta konsystencji dobrze sprawdza się też pod matowe pomadki.

Zapach zasługuje na pochwałę – przypomina mi miętowe Tic-Taci. Opakowanie przyciąga uwagę, a do tego jest na tyle duże, że łatwo znaleźć je w torebce.

Jeśli tylko możecie je upolować na promocji – koniecznie sprawdźcie, jak na Was zadziała. Sama mam dwie wersje zapachowe kupione na Rossmannowej wyprzedaży i jestem zadowolona.

Szczypta kultury – czyli to, co oczarowało mój umysł

colleen hoover it ends with us

Książka Colleen Hoover –  „It Ends with Us”

Jeśli chodzi o czytanie, to zawsze ciągnęło mnie ku fantastyce, rzadko więc sięgałam po literaturę typowo kobiecą lub tzw. young adult. Ostatnio jednak otwieram się na nowe gatunki – czasem potrzebuję sięgnąć po książkę, przy której nie będę musiała się zbyt mocno skupiać, a która pozwoli mi się zrelaksować i puścić wodze fantazji.

Powieści, które wyszły spod ręki Colleenn Hoover są bardzo znane. „It Ends with Us” jest moją pierwszą, ale już wiem, że nie ostatnią. Fabuła tak mnie wciągnęła, że nie mogłam się od niej oderwać, tym bardziej, że porusza ważny aspekt, jakim jest przemoc w rodzinie i jej konsekwencje z punktu widzenia ofiary.

Od samego początku polubiłam główną bohaterkę – Lily. To, co przypadło mi do gustu, to fakt, ja dokładnie opisane są jej relacje z każdym z innych bohaterów oraz jej własne emocje, przemyślenia i wahania.

Książka opowiada o trudnej miłości, bólu, rozstaniu i trudnych decyzjach. Ale też o sile młodzieńczego, mogłoby się wydawać, że dawno już wygasłego, uczucia i dążeniu do celu, spełnianiu marzeń i planów.

Jeśli macie ochotę przeczytać całą jej recenzję – przejdźcie do mojego profilu na portalu lubimyczytac.pl – TUTAJ.

Nowy singiel zapowiadający Męskie Granie 2018 – „Początek”

Single Męskiego Grania są jednymi z moich ulubionych piosenek, chociaż nigdy nie miałam okazji być na żadnym z koncertów podczas tej imprezy. Podoba mi się klimat, rockowe rytmy – to coś, przy słuchaniu czego czuję się naprawdę dobrze.

W tym roku koncepcja i sam utwór są nieco inne, różni się od poprzednich nieco łagodniejszym brzmieniem. Na początku nie byłam co do niej przekonana, ale po kilkukrotnym przesłuchaniu nie mogłam się już od niej odpędzić i nuciłam ją pod nosem w każdej wolnej chwili.

Jeśli lubicie któregoś z artystów – Podsiadło, Zalewskiego lub Korteza – ten utwór powinien Wam się spodobać. Dajcie mi znać, czy już się z nim spotkaliście i jaka jest Wasza opinia na jego temat 🙂

Znacie moich kosmetycznych ulubieńców? Czytaliście książki Coleenn Hoover? A co z muzyką – przypadła Wam do gustu?
Pozdrawiam!

Spodoba Ci się także: