#SMARTSHOPPING | OSZCZĘDZAMY W SKLEPACH – KARTY LOJALNOŚCIOWE, PROMOCJE I WYPRZEDAŻE

Cześć!

Ostatnio sporo mówi się o oszczędzaniu, minimalistycznym trybie życia i przemyślanych zakupach. Od kilkunastu już miesięcy (a może nawet kilku lat) staram się dbać o stan mojego portfela, choć czasem nie jest to łatwe – należę do osób, których wiele rzeczy kusi, ale które potrafią ich sobie, na szczęście, odmówić. Na co dzień staram się korzystać z dobroci kart lojalnościowych, promocji i wyprzedaży – jak je szukać, czy trzeba się przy tym napracować? Czy da się zaoszczędzić dzięki takiej strategii działania? Pokażę Wam dziś kilka sposobów, dzięki którym udaje mi się wrzucać do skarbonki kilka groszy – zapraszam!


KARTY LOJALNOŚCIOWE PROMOCJE, WYPRZDAŻE, OKAZJE, JAK OSZCZĘDZAĆ 2

Czym są karty lojalnościowe? Czy każdy sklep je oferuje? Czy istnieją uniwersalne karty?

Karty lojalnościowe można nazwać też kartami stałego klienta. Mają one na cel wspomóc politykę budowania długotrwałego kontaktu z klientem. Dana firma korzysta na tym, bo coraz więcej osób chce do niej wracać, a my, klienci, mamy z tego taką korzyść, że uczestnictwo w takim programie wiąże się ze zdobywaniem kuponów rabatowych, możliwości uczestnictwa w specjalnych promocjach i ofertach spersonalizowanych.

Coraz więcej sklepów, szczególnie sieciówek interesuje się takim rozwiązaniem. Doszło do tego, że katy te są obecne nawet w sklepach spożywczych, a nie ukrywajmy, że to tam najczęściej robimy zakupy i tam ląduje większa część naszej gotówki. Karty lojalnościowe najczęściej można wyrobić na miejscu, w sklepie, lub przez internet.

Co jest potrzebne, by ją założyć? Najczęściej imię i nazwisko + numer telefonu bądź adres email, na które będą trafiać informacje o ciekawych promocjach. Czasem należy podać jeszcze adres, co wiąże się z przysyłaniem przez firmę gazetek bądź materiałów promocyjnych.

Co do kart uniwersalnych – istnieją, ale z tego co zauważyłam, jest ich o wiele mniej. Wspomnę o dwóch, które kojarzę w dalszej części tego wpisu.

KARTY LOJALNOŚCIOWE PROMOCJE, WYPRZDAŻE, OKAZJE, JAK OSZCZĘDZAĆ 3

Jakie katy posiadam? Które sprawdzają się u mnie najlepiej? Z których programów jestem najbardziej zadowolona, a które mnie rozczarowały?

Jeśli zajrzysz do Naczi portfela, to wiedz, że coś się dzieje… Mam tyle kart lojalnościowych, że czasem ciężko znaleźć mi tę odpowiednią, co sprawia niemałe problemy, kiedy:

  1. za mną jest kolejka ludzi długa na kilometr.
  2. spieszę się.
  3. trafiam na nieciekawą ekspedientkę, którą moja osoba zaczyna w takim momencie irytować.

Skoro to blog urodowy zacznę od tej kategorii. Posiadam kilka kart do największych drogerii. Jako pierwszą założyłam kartę Lifestyle w Super Pharmie. Jej niewątpliwym plusem jest to, że dzięki ciekawym promocjom mogę kupić kosmetyki pielęgnacyjne, kolorowe, a nawet dermokosmetyki do 50% taniej. Promocje zdarzają się często, dodatkowo za każde zakupy zbieramy punkty, którymi możemy później dopłacać do towarów i jeszcze bardziej obniżać ich ceny. Jedną z najciekawszych ofert są Dni Lifstyle, warto na nie zaczekać. Dodatkowo SP nie jest zazwyczaj tak oblegany jak Rossmann, a kosmetyki są lepiej zabezpieczone, więc szansa, że trafimy na otwarty produkt jest znacznie niższa.

Karta w Hebe pozwala na kupowanie niektórych kosmetyków lub całych serii czy marek w niższej cenie. Nie zawsze jednak są to duże zniżki i firma stosuje tu chwyt marketingowy pod tytułem „DO 40%” przy czym większość kosmetyków nie jest aż tak przeceniona. To, co jednak podoba mi się w Hebe to fakt, że mają spory wybór kosmetyków naturalnych (Vianek, Yope, Nacomi) oraz azjatyckich, także z tej bardziej naturalnej strony (np. Benton). Warto polować na promocję 2+2 – można dzięki niej sporo zaoszczędzić, szczególnie jeśli wybierzecie kosmetyki o podobnej cenie.

Trzecią kartą jest karta z Natury. To drogeria, którą odwiedzam najrzadziej, jakoś mi do niej nie po drodze. Mimo wszystko, uważam, że mają ciekawy asortyment, można znaleźć tam sporo naturalnych kosmetyków oraz kolorówkę, która nie jest dostępna w innych kosmetycznych sieciówkach (pierwsze do głowy przychodzi mi Pierre Rene i Wet’nWild). Często pojawiają się tu promocje -50%, na których da się kupić taniej różne ciekawe produkty.

Z serii urodowej ostatnią kartą, już wirtualną, bo w formie aplikacji na telefonie jest ta z Rossmanna. Od niedawna i tutaj zaczynamy zbierać punkty, które będzie można wymieniać, z tego co się orientuję, na dodatkowe rabaty. W Rossmannie oferta polega mniej więcej na tym, że dla posiadaczy aplikacji mobilnej cena części produktów jest obniżona jeszcze bardziej, a niektóre są dostępne w promocji tylko dla klubowiczów. W Rossmannie często kupuję też karmę dla kota – Freja ją lubi, a często trafiają się dobre okazje. Oprócz tego Rossmann wprowadza coraz więcej zniżek typu 2+2 – obecnie można w tej promocji kupić produkty do włosów. Wcześniej taka promocja obejmowała kosmetyki dla mężczyzn, a jeszcze wcześniej – produkty naturalne (włącznie z żywnością).

KARTY LOJALNOŚCIOWE PROMOCJE, WYPRZDAŻE, OKAZJE, JAK OSZCZĘDZAĆ 4

Jeśli chodzi o karty do sklepów ubraniowych, mam tylko taką do CCC – dla klubowiczów pojawiają się dodatkowe zniżki podczas wyprzedaży oraz niewielkie promocje na nowy towar, oraz do City Sport i Sizzera – czasem kupuję tam markowe buty, więc nawet 10% rabatu pozwala zaoszczędzić sporą sumę. Nie zauważyłam, by sieciówki typu Reserved wprowadzały karty – ich polityka polega raczej na wysyłaniu promocji za pomocą maili i newslettera, więc warto wziąć to pod uwagę.

Ciekawą opcją są też karty dla stałych klientów w sklepach z  artykułami do domu. Z oferty Ikea Family korzystam rzadko, bo nie mam pod ręką tego sklepu, ale jak już tam jestem i trafi się promocja na świece czy dekoracje – nie mogę przepuścić okazji. Częściej sięgam po kartę Benefits z Home & You. Nie niesie ona za sobą dodatkowych rabatów czy promocji, ale za każde zakupy zbieramy na niej punkty. Każdy z nich można wymienić na złotówki i dopłacić do rzeczy, która nas aktualnie interesuje. W Home & You często kupuję pościele, więc tych punktów można zdobyć całkiem sporo.

Jako fanka pizzy bez sera nie mogłabym przepuścić okazji i nie skorzystać z programu Pizza Hut. Tu też zbieramy puntky i możemy wymienić je na pizzę, przystawki czy dolewkę. Dodatkowo czasem za niektóre zamówienia można zdobyć większą ich liczbę, więc całkiem się to opłaca.

Niedawno założyłam też kartę Empik. Dla klubowiczów często przygotowane są ciekawe promocje – w grudniu udało mi się kupić dzięki temu dwie książki aż 40 złotych taniej. To dla mnie spora oszczędność – mogłabym dzięki temu dobrać trzecią sztukę i wyjść na zero. Kartę tę można mieć i w tradycyjnej formie i w postaci aplikacji mobilnej lub podać przy kasie numer telefonu.

KARTY LOJALNOŚCIOWE PROMOCJE, WYPRZDAŻE, OKAZJE, JAK OSZCZĘDZAĆ 5

Wspomniałam także o kartach uniwersalnych – obecnie kojarzę tylko dwie – Payback, na której zbiera się punkty za zakupy i które można później wymienić na nagrody, oraz kartę przeznaczoną dla pracowników niektórych firm – multisport, która umożliwia korzystanie z dowolnych punktów sportowych – siłowni czy basenów uczestniczących w programie. Dotyczy to całej Polski, a nie tylko miejsca zamieszkania. To ciekawa opcja, szczególnie na baseny, bo w Białymstoku nie mamy karnetów i kilka godzinnych wyjść wiąże się już z większym wydatkiem.

Na koniec – wisienka na torcie – karta Moja Biedronka, która jeszcze niedawno dawała dodatkowe naklejki do kolekcjonowania i wymieniania na popularne świeżaki 😛 Zawsze na większych zakupach udaje mi się dzięki niej zaoszczędzić kilka lub kilkanaście złotych, a jak to mówią – „grosz do grosza i będzie kokosza”. Mając na uwadze to, że większość kieszonkowego od rodziców zostawiam w sklepach spożywczych, cieszę się, że i one wychodzą naprzeciw modzie na programy lojalnościowe.

KARTY LOJALNOŚCIOWE PROMOCJE, WYPRZDAŻE, OKAZJE, JAK OSZCZĘDZAĆ 6

Czy warto korzystać z promocji i wyprzedaży?

Uważam, że tak. Najczęściej na promocjach kupuję kosmetyki – obecnie prawie nigdy nie sięgam po takie w regularnej cenie – jest tyle różnych okazji, że zawsze udaje mi się znaleźć coś kilka złotych taniej. Jeśli długo chodzi za mną jakiś droższy produkt, np. paleta cieni czy pomadka z Sephory, czekam na promocję -20% czy noce zakupów, które ostatnio zdarzają się coraz częściej. Patrząc na to, że taka paleta potrafi kosztować 200 zł, przy 20% rabacie oszczędzamy już 40 zł.

Na promocjach kupuję też ubrania. Kiedyś wyprzedaże wiązały się z przebranymi ciuchami, pustymi wieszakami i brakami w rozmiarówce. Teraz, zarówno w środku, jak i pod koniec sezonu zawsze udaje mi się upolować coś ciekawego minimum 30% taniej. Zdarza się, że cena na metce jest obniżona nawet o 70-80% – ostatnio pomogłam Mateuszowi znaleźć kurtkę, której pierwotną ceną było 500 zł, a on kupił ją za… 100. Różnica jest kolosalna, 400 zł to spora suma, to połowa kwoty, którą muszę przeznaczyć na opłacenie rachunków i mieszkania.

Promocje to idealny czas na to, by kupić sobie produkt, o którym marzymy od dłuższego czasu, ale szkoda zapłacić nam za niego pełną sumę. Moim zdaniem dzięki promocjom oszczędzam nawet kilkaset złotych – szczególnie jeśli wybieram się na zakupy ubraniowe. Korzystajcie z okazji, póki możecie – zawsze lepiej chwilę odczekać i załapać się na niższą cenę!

Wpis ten powstał w ramach akcji #SmartShopping, którą mam przyjemność prowadzić razem z:

Magdą – joyofjelly.pl

Magdą – delishe.pl

Patrycją – beautypediapatt.pl

Kingą – gorzela.pl

Agatą – hellojzaboutbeauty.pl

Przez kolejne trzy czwartki będziemy dzielić się z Wami naszymi sposobami na oszczędzanie, pokażemy Wam tanie produkty warte uwagi i zastanowimy się, na czym warto oszczędzać, a w co warto inwestować. Zapraszamy!

Korzystacie z promocji? Programy lojalnościowe jakich sklepów najbardziej lubicie? Dużo oszczędzacie na promocjach?

Przypominam o klikaniu w dzwoneczek, który znajduje się po prawej stronie, na samym dole – będzie Was powiadamiał o najnowszych wpisach!

Pozdrawiam!

40 myśli w temacie “#SMARTSHOPPING | OSZCZĘDZAMY W SKLEPACH – KARTY LOJALNOŚCIOWE, PROMOCJE I WYPRZEDAŻE”

  1. Z kosmetycznych kart najbardziej lubię Yves Rocher i Hebe 🙂 z ubraniowych Esotiq 😀 Często sięgam także po karty do spożywczaków, czy to Biedronka czy Tesco 🙂

    1. Karty do Yves Rocher nie mam, jeszcze niczego od nich nie kupowałam 😀 Czytałam dzisiaj u Ciebie o tej karcie Esotiq i bardzo podobają mi się ich promocje 😀 -50% to całkiem spory rabat!

  2. Zgadzam się z Tobą co do Dni Lifestyle, a promocje w drogerii R. przeważnie bojkotuję 🙂 poza tym, wiedz, że w moim portfelu też się dzieje – zakupowy diabeł od dawna się mną interesuje 😉 pozdrawiam!

    1. Ostatnio Rossmann ma naprawdę ciekawe promocje, tym bardziej, że ich oferta stale powiększa się o kosmetyki naturalne. Mimo wszystko ich najbardziej słynna promka – -50% to porażka – mnóstwo pootwieranych produktów, tłumy w drogerii i walka o kosmetyczne perełki 😛

  3. Ja mam dość oryginalne podejście, ponieważ rzadko korzystam z promocji, zwłaszcza na ubrania;)) Kiedy są wyprzedaże, to w ogólnie nie chodzę do sklepów. Zwykle korzystam z list zakupowych i kupuję to, co akurat jest mi potrzebne, chyba że akurat na jakiś produkt z listy jest promocja 😉 Tak kupuję też niektóre, drogie kosmetyki 😉

    1. Też robię sobie listy zakupów lub wishlisty z tym, co chciałabym kupić, a czego cena niekoniecznie mi się podoba, lub to bardziej moje widzi mi się, niż potrzeba 🙂 Co do drogich kosmetyków – zawsze 5 razy zastanawiam się, zanim coś kupię, bo szkoda mi inwestować tyle pieniędzy w coś, czego nie będę używać zbyt często 😛

  4. Mam tyle kart, ale rzadko z nich korzystam. Coraz mniej zwracam uwagę na te karty – używam jednej do zbierania punktów – Payback. Mieszkając za granicą używam bardzo małej ilości kart, ale posiadam sporo. Czasem opłaca się karta w Douglas – promocje są inne niż w PL, nie ma takiej uniwersalności. Większość promocji jest już z kartą klienta.

    1. U nas na szczęście często robią noce zakupów lub promocje z okazji świąt – 20% to całkiem sporo 🙂 Payback u nas działa coraz gorzej – usunęli stare punkty, bo platforma przechodziła modyfikację, poza tym część z moich ulubionych sklepów już nie uczestniczy w tym programie :C

  5. No nie muszę sobie założyć kartę do Pizzy Hut i do Home&You :). Ja ostatnio mam jakiś opór przed kupowaniem kolorówki w drogeriach bo mam wrażenie, że wszystko było otwarte i pewnie już kosmetyk zepsuty i tylko kupuje przez internet 😉

    1. Aż chyba pójdę na pizzę, dawno nie byłam 😛 Też częściej zamawiam kolorówkę przez internet, pielęgnację zresztą też…. W Rossmannie naprawdę nie ma gwarancji na to, czy coś było otwarte czy nie…

  6. Przyznam szczerze, że bardzo rzadko korzystam z tego typu kart 🙂 Dość często po założeniu karty, dostaję później masę smsów o różnego rodzaju nowościach i promocjach, a bardzo tego nie lubię 🙂 Zakupy robię tylko wtedy, gdy faktycznie czegoś potrzebuję 🙂

    1. Też staram się robić zakupy tylko wtedy, kiedy coś mi się skończy lub jest na wykończeniu – czas zakupów pod wpływem impulsu dawno minął 🙂 SMS-y rzeczywiście potrafią zirytować, ale ja staram się na bieżąco je usuwać 🙂

  7. Mam w portfelu wiele kart lojalnościowych ale nie zawsze pamiętam że trzeba ją wyciągnąc i faktycznie uzbierało się tego kilkadziesiąt czasami jak zaczynam szukać to ekspedientka się irytuje i klienci którzy stoją w kolejce

    1. Ekspedientka, ekspedientką, gorzej bywa z ludźmi stojącymi w kolejce – czasem posyłają nienawistne spojrzenia i tylko patrzą na zegarek 🙂 Też czasem zapominam, że mam kartę do danego sklepu i nawet jej nie wyciągam 🙂

  8. Też mam portfel przepełniony kartami, chociaż niektórych prawie nie używam z uwagi na rzadkie wizyty w tych sklepach, jednak czasami się to przydaje, bo zazwyczaj poluję na promocje 😉

    1. Też mam kilka takich kart, z których zbyt często nie korzystam, ale trzymam je w razie „w” 😛 Polowanie na promocje na pewno się opłaca 🙂

    1. Też bardzo lubię te karty, to jedne z moich ulubionych 🙂 A z promocji warto korzystać, tu kilka złotych, tu kilkanaście i wychodzi całkiem spora sumka 😀

  9. Mega ciekawy wpis. Ja także zazwyczaj korzystam z kart lojalnościowych, jednakże mimo tego nie raz czuję lekką irytację kiedy po raz kolejny ktoś mnie pyta o wyrób. (mimo, że raz w tygodniu pojawiam się w danym sklepie i obsługuje mnie ta sama pani/pan).

    1. Oj, mnie też potrafi to zdenerwować, tym bardziej, że w niektórych sklepach sprzedający naprawdę nas kojarzą. Mimo wszystko takie karty to super pomysł 🙂

  10. Zgadzam się z Tobą,duża oszczędność z korzystania z kart np.do SUPERPHARM,albo do CCC… A Moja Biedronka też dla klubowiczów ma świetne zniżki.
    Margaretta

    1. Moim zdaniem warto oszczędzać każdą złotówkę – zawsze lepiej przeznaczyć pieniądze na coś innego, niż przepłacać 🙂 Karta Biedronki to super pomysł, w sklepach spożywczych zakupy robi się przecież najczęściej 🙂

  11. Powiem szczerze, że najbardziej lubię takie karty, których nie muszę nosić bo można zidentyfikować właściciela po podaniu imienia i nazwiska

  12. Ja bardzo rzadko korzystam z tego typu kart, ale przyznam, że jest to dobry sposób na oszczędzanie. Tylko jak ich wiele to chyba portfelik też oddzielny by się przydał 🙂

    1. Oj, przydałby się 🙂 Mój jest całkiem spory, a czasem i tak ciężko jest mi go zapiąć – szczególnie jeśli nazbieram zbyt wiele rachunków 😛 W każdym razie dzięki tym kartom da się sporo oszczędzić 🙂

  13. Ja jak poszłam na studia i za wszystko płaciłam sama, to stałam się mistrzem promocji – jak coś potrzebuje przeglądam gazetki, szukam gdzie taniej i kupuję – choć i w LO też patrzyłam na cenę, aby nie przepłacić 😉 obecność różnych kart lojalnościowych jest świetnym bonusem;)

    1. Też tak mam, skoro dostaję pieniądze od rodziców to wolę wydawać ich jak najmniej i nie naciągać ich dodatkowo. I tak muszę daną rzecz kupić, a skoro mogę poczekać dwa czy trzy dni lub iść do innego sklepu i kupić to taniej – przeglądanie gazetek wiele czasu nie zajmuje.

  14. muszę CI się przyznać, że nigdy nie daje rady kupić ciuchów na promocji, albo bardzo rzadko 😀 zawsze patrzę już na nową kolekcje 😛 od jakiego czasu nawet nie jeżdżę na wyprzedaże ubraniowe 😀

  15. Własnie mi przypomniałaś jak wiele mam kat i z jak wielu nie korzystam. Ja to jestem tak oszczędna czasem, że mam arkusz w excelu do porówywania kosmetyków, które chce zakupić i ich cen w różnych miejscach XD

  16. Mam kilka kart, o których piszesz. Jednak z tej do SuperPharm nie korzystałam już z rok czy dwa bo po prostu nie mam w pobliżu SuperPharm. A i coraz rzadziej kupuję stacjonarnie w drogeriach. Oprócz tego mam ccc, payback, orsay (swego czasu korzystałam za czasów studeckich i czasami naprawdę się opłacało – teraz w ogóle tam nie kupuję), sephora, hebe, ikea, 50 style, yves rocher. Czasami założenie karty jest opłacalne innym razem w zależności od sklepu okazuje się, że bezsensowne i aby coś zyskać trzeba zrobić naprawdę spore zakupy.

  17. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Oszczędności często są znaczne bez względu na to, czym się interesujemy jeśli chodzi o produkty. Minusem jest jednak wiązanie się z kolejnymi markami i coraz większa liczba plastikowych kart w portfelu. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *