Uncategorized

LISTOPADOWE NOWOŚCI | Ubrania | Gry | Kosmetyki

2 grudnia 2015

 Hej!
Zapraszam Was dzisiaj na post, w którym pokażę nowości kupione pod koniec listopada. Starałam się nie szaleć, ale wiecie jak to bywa, kiedy już człowiek znajdzie się w sklepie. Jeśli chodzi o nieplanowane przedmioty to będą nimi na pewno kosmetyki z Kobo – mogłam się bez nich obejść, ale skorzystałam z promocji i kupiłam tylko to, czego nie mam w swojej kosmetyczce – zakupu więc nie żałuję 🙂 W tym mini haulu znajdą się też mikołajowe, przedwczesne prezenty. Jeden dostałam od rodziców, drugi od Mateusza – z obu jestem zadowolona 🙂 Jeśli temat Was zaciekawił – zapraszam dalej 🙂

Na pierwszy ogień idzie gra, na którą polowałam już od kilku dłuższych tygodni. W moim Empiku nie mogłam jej znaleźć, a zamawianie przez internet w ogóle mi się nie opłaciło. Cyfrowa wersja, mimo tego, że o połowę tańsza, w ogóle mnie nie ciekawiła – chciałam kupić grę z kartami do gwinta – karcianki, która bardzo mnie wciągnęła i mi się spodobała. Mowa tu oczywiście o dodatku do Wiedźmina 3 – Serca z Kamienia. Pakiet kosztował 80 złotych. Karty są świetnej jakości i na pewno będą mi długo służyć. Grafiki odwzorowane idealnie – nic, tylko szukać partnera i grać 😀
 

Nadprogramowym zakupem, o którym wspomniałam we wstępie do tego posta są kosmetyki Kobo. W Naturze obowiązywała promocja -40% na tę markę przy zakupie minimum dwóch produktów. Wybrałam więc pomadkę z najnowszej kolekcji – fioletową (takiej w swojej kolekcji jeszcze nie mam :P) o nazwie Monaco i numerku 404. Bronzer to słynny już 380 Sahara Sand. Szminka kosztowała około 9 złotych a kosmetyk przeznaczony do konturowania – 11.

W IKEI starałam się trzymać fantazję i portfel na wodzy 😛 Nie potrzebowałam zbyt wielu rzeczy i nie chciałam kupować ich na zapas. Tradycyjnie wrzuciłam do koszyka świeczki. Tym razem zdecydowałam się na waniliową Sinnlig (4 złote), ciasteczkową Lugga (8 złotych) i zimową o zapachu mrożonych owoców (6 złotych).

Kupiłam również dwa okrągłe, tekturowe pojemniczki w celu przechowywania w nich biżuterii. Mam do niej specjalne drzewko, ale wtedy szybko na wszystkich przedmiotach zbiera się kurz, a nie jest to pożądane zjawisko – nie chcę przed każdym założeniem czyścić pierścionków czy kolczyków. Zestaw pudełeczek kosztował 15 złotych. Podkładkę, którą widzicie pod nimi również kupiłam w IKEI, a jej cena to 4 złote.

Wspominałam Wam też o prezencie mikołajkowym – oto jeden z nich. Trzy srebrne, delikatne pierścionki z cyrkoniami. Każdą z obrączek można nosić oddzielnie, ale ładnie prezentują się też razem. Są wygodne i nie zaczepiają się o ubrania. Mimo że są naprawdę malutkie (rozmiar 11) to nadal są luźne i odrobinę się zsuwają. Mogę je nosić tylko na środkowym palcu (na wskazującym pierścionków nie lubię :P), na serdeczny przydałby się rozmiar 9, a taki to już chyba tylko razem z gumą do żucia 😛

Jeśli chodzi o ubrania to też nie zaszalałam – nie było w sklepach nic, co porwałoby mnie na tyle, żeby to kupić. Zdecydowałam się jednak na koszulkę, której cena to 35 złotych. Będzie fajnie pasowała do świątecznych stylizacji i zdjęć na bloga. Poza tym jest wygodna i wygląda naprawdę dobrze,a  pluszowy nosek dodaje jej uroku. Wybrałam rozmiar M, bo S-ka była zdecydowanie za krótka.  
 
Kupiłam też pierwsze w swojej kolekcji dresy. Wybrałam takie, które nie wyglądały jak piżamy, ale były przy tym równie wygodne 😀 Zdecydowałam się na te z podobną aplikacją jak ta na bluzce. Mają powijane nogawki, kieszenie z przodu i z tyłu oraz można je ścisnąć białym sznurkiem. Moje są w rozmiarze M, ale i tak są delikatnie za krótkie. Kosztowały 80 albo 90 złotych i są wykonane z grubszego materiału. Zarówno bluzka jak i dresy pochodzą z House’a.

Przedostatnią już rzeczą jest coś, co urzekło mnie swoim wyglądem. Jak wiecie jestem zmarźluchem i zimą bez szlafroka czy ciepłych piżam się nie obędzie. W Croppie znalazłam onesie naśladujące żyrafę. Jest wykonane z miękkiego polaru, zapinane na suwak z przodu. Ma kieszenie i kaptur (z morką, uszkami i mini rogami). Jest wygodne, luźne, ale ma krótkie nogawki 😛 Moje jest w rozmiarze M i kosztowało 100 złotych. Korzystam z niego jak ze szlafroka.

Ostatnimi już rzeczami są te od Mateusza. Skarpetki wybierałam ja – lubię te długie, bo jest w nich zdecydowanie cieplej, niż w stopkach. 3 pary z liskiem kosztowały 20 złotych za komplet, a z kotkiem 10 złotych za jedną parę. Wyglądają na dobrze wykonane, ale nie wiem co stanie się z nimi po praniu. Mam nadzieję, że przetrwają wirowanie i suszenie.
Zaciekawiła Was któraś z tych rzeczy? Kupiłyście coś w listopadzie?
Pozdrawiam :3

Spodoba Ci się także: