RECENZJE | Tołpa Simply młoda skóra – oczyszczający żel-peeling do mycia twarzy

Hej dziewczyny!
Pomijając ewentualne pytania – tak – wróciłam, żyję, mam się dobrze (w miarę) i zamierzam od teraz regularnie blogować! 😀 Mam nadzieję, że cieszycie się razem ze mną 😛 W moim życiu zapadło przez ten krótki okres wiele ważnych decyzji, część z nich na pewno zdradzę Wam w najbliżsszym miesiącu. 
Jak na razie nie ma mnie jeszcze w domu, więc nie mogę Wam zaoferować bardzo ciekawego posta – brak lustrzanki daje się we znaki – nie mam jak zrobić dodatkowych zdjęć, a karty pamięci ze sobą nie zabrałam, tak jak i laptopa – nie był mi potrzebny za granicą, a nie chciałam, żeby stało się coś z nim w podróży.
Dziś porozmawiamy więc o kosmetyku, który dobrze sprawdził się w pielęgnajcji mojej problematycznej, trądzikowej cery. Jeśli jesteście ciekawi, co najbardziej mi się w nim spodobało – zapraszam do przeczytania dalszej części posta 😉

Opakowanie dość popularne, jak w wielu tego typu produktach. Jest to zwykła tubka zamykana na klik. Miękki plastik nie utrudnia wyciskania produktu na zewnątrz. Szata graficzna czytelna i miła dla oka. Co ważne – na opakowaniu znajdują się wszystkie ważne informacje – od składu po datę ważności. Znajdziemy tu też PS charakterystyczny dla Topły – a w nim krótki żart 🙂 

To właśnie skład był motorem, który popchnął mnie do zakupu tego żelu. Nie zawiera SLS, SLES i parabenów, za to tubka po brzegi wypchana jest naturalnymi wyciągami i ekstraktami. Na początku listy znajdziemy np. :wosk/olej (?) z otrębów/ziaren ryżu, puder bambusowy – które matują naszą skórę, dalej ekstrakt z torfu, który ma działanie bakteriobójcze, przeciwzapalne, czyli jest pomocny w leczeniu trądziku. W produkcie znajdziemy też ekstrakt z korzenia łopiau, ekstrakt z owoców jałowca, liści tymianku i wiele innych. Skład tego kosmetyku oceniam bardzo pozytywnie, moim zdaniem na naszym rynku, w drogeriach stacjonarnych, powinno się pojawić więcej tego typu nowości 🙂

Produkt jest średnio wydajny, ponieważ nie pieni się zbyt mocno po nałożeniu na twarz. Wystarczył mi na około dwa miesiące codziennego, wieczornego stosowania, więc i tak nie jest źle 😛 Nie trzeba go nakładać zbyt wiele, bo ma lejącą konsystencję.

Jak już wspomniałam konsystencja tego żelu jest dość rzadka, lejąca się. Nie spływa jednak z dłoni i twarzy, da się go dobrze nałożyć. Jeśli chodzi o drobinki peelingujące – są drobne, niewielkie, niektóre w postaci wiórków. Delikatnie zdzierają martwy naskórek, przez co produkt nadaje się do codziennego stosowania. 

Cena tego kosmetyku to 16,99 złotego. Jak na mój gust – ani zbyt wysoka, ani zbyt niska – w sam raz 🙂

To jest właśnie największy minus tego produktu. Teraz nie jest dostępny prawie w ogóle. Swój egzemplarz kupiłam w Biedronce kilka miesięcy temu. Na początku myślałam, że będzie to nowa seria od Tołpy wprowadzona na stałe na sklepowe półki. Gdy zorientowałam się, że jednak jest to edycja ‚limitowana” było już za późno i nie zdążyłam zrobić zapasów. Z tego co wiem, ta seria jak na razie nie będzie dostępna, ale może firma to zmieni (mam na to cichą nadzieję :P).

Jest to dla mnie jeden z najlepszych żeli z drobinkami, które miałam okazję testować w ostatnim czasie. Dobrze oczyszczał skórę ne powodując uczucia ściągnięcia. Drobinki deliktanie zdzierały martwy naskórek, przez co produkt przyczyniał się do zmniejszenia powstawania zaskórników i niedoskonałości. Moja skóra czasami kaprysiła i reagowała podrażnieniem, które jednak szybko mijało – mogło to być skutkiem zbyt intensywnego złuszczania – odstawiałam wtedy żel na 2-3 dni i wszystko wracało do normy. Miał ładny zapach i wygodne opakowanie. Podczas stosowania go i toniku z tej samej serii stan mojej cery rzeczywiście się poprawił.

Jeśli znowu pojawi się w sklepach na pewno kupię kilka opakowań 😀 Pewnie skończy się na 2, bo w końcu trzeba wprowadzić większy minimalizm i zużyć zapasy 😀 Podoba mi się jednak na tyle, żeby ponownie po niego sięgnąć.

O czym chcielibyście poczytać w następnych wpisach? Ktoś miał okazję testowania tego kosmetyku? Lubicie produkty Tołpy?
Pozdrawiam goraco :3

ZAPACHY | Yankee Candle Strawberry buttercream

Hej!
Lato jest dla mnie jedną z dwóch pór roku, w których uwielbiam palić świece zapachowe i woski. Uwielbiam kiedy otacza mnie delikatny, piękny aromat. Wpływa to relaksująco zarówno na moje ciało, jak i umysł. Zimą wybieram cięższe zapachy, latem natomiast najbardziej podobają mi się te słodkie, owocowe. Tym razem dałam wybrać mamie i padło na Stawberry buttercream, czyli zapach truskawek i bitej śmietany – prawdziwy letni deser 😀 Jeśli jesteście ciekawi, czy woń tego wosku zadowoliła moje nozdrza, zapraszam do dalszego czytania 🙂

 Wosk z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: truskawka, bita śmietana.
 Jeśli chodzi o mnie stawiam woskom z Yankee Candle wysokie wymagania. Moim zdaniem nie są bardzo tanie, ale warte swojej ceny. Zapach jest naprawdę słodki, po odpaleniu go mamy wrażenie że przenosimy się do restauracji, gdzie kelner podaje nam lody waniliowe z bitą śmietaną i truskawkami. Deser średnio spełnia wymagania moich kubków smakowych, natomiast zapach zostawia u mnie miłe wspomnienia. Jest słodki, ale nie mdły. Najbardziej intensywnie pachnie podczas palenia pierwszego podgrzewacza, później unosi się delikatniejszy, ale ciągle wyczuwalny aromat. Z czystym sercem mogę go polecić wszystkim łakomczuchom i wielbicielom słodyczy :3 Kupiłam go na goodies.pl

Lubicie takie słodkie zapachy? Jaki aromat gości teraz w waszym kąciku?
Pozdrawiam :3

PALANGA | Podsumowanie w zdjęciach wakacyjnego wyjazdu na Litwę

Hej kochane!
Dzisiaj post typowo zdjęciowy – byłam w OKE na wglądzie do swojej maturalnej pracy i nie mam za bardzo czasu :C W poniedziałek wyjeżdżam do Niemiec, więc sprężam się z przygotowaniami na inne ważne dla mnie wydarzenia i mam napięty grafik 😀 Postanowiłam podsumować mój poprzedni wyjazd na Litwę. Zdjęć nie mam zbyt wiele, postanowiłam w końcu odpocząć, a nie skupiać się tylko na fotografowaniu, pisaniu w tym czasie postów czy innych tekstów. 
Moje plany się sprawdziły i wróciłam z naładowanymi akumulatorami. Dodatkowo spaliłam się na słońcu na raka i jak nigdy – zbrązowiałam :O Nie jestem już więc takim bladzioszkiem i muszę przyzwyczaić się do swojej nowej skóry 😛 Nawet podkład stał się dla mnie odrobinę za jasny i chyba będę musiała wykombinować coś nowego. 
Jeśli chodzi o sprawy techniczne – mój komputer poszedł do naprawy – grzeje się niemiłosiernie, wydajność jest słaba, mikrofon szwankuje od samego początku a ostatnio zaczął migać mi ekran – coś nie tak jest z kablem od ekranu LCD. Takie rzeczy nie powinny dziać się z kilkumiesięcznym sprzętem :C Mam nadzieję, że niedługo wróci do mnie z powrotem, bo na starym nie mam takiego pola do popisu i możliwości do działania. 
Wracając jednak do głównego tematu – zapraszam Was do oglądania zdjęć :3 Nie są jakieś spektakularne, ale mam nadzieję, że się spodobają.  Pod niektórymi umieszczę podpisy – wakacje były naprawdę super, potrzebowałam takiego odpoczynku i czuję się teraz o wiele lepiej!

Lądu nie widać – można płynąć do Szwecji, tylko trzeba uważać, żeby nie pomylić kierunków 😀

Po 6 godzinnej podróży, praktycznie bez makijażu i z potarganymi włosami, ale ważne że na plaży 😀

Ten statek był naprawdę uroczy 😀 Nic, tylko wsiąść i odpłynąć 😀

Woda, woda, woda 😀

Prawie jak z reklamy szamponu do włosów xD

Pierwszego dnia nie pozostało mi nic innego jak świecić bielą swojego ciała na plaży 😀

Restauracja z królikami na dachu 😀 Jak na złość wszystkie się pochowały :C

 

Takie siedzisko mogłabym mieć u siebie w ogrodzie! 😀

Parówki na słońcu 😀

Tatuaże z Biedronki prezentują się naprawdę fajnie 😀

Ostatniego dnia było bardzo wietrznie, ale nie przeszkadzało nam to w podróży po plaży

Lubicie zachody słońca nad morzem? Jak pogoda u Was? Da się opalać? 😀
Pozdrawiam cieplutko :3

Ulubieńcy czerwca '15 | MAYBELLINE | RIMMEL | WIBO | URIAGE

Hej!
Dopadł mnie wakacyjny leń i naprawdę nic mi się nie chce. Nawet umalować, więc ciężko było wybrać mi kosmetycznych ulubieńców 😛 Dzisiaj jestem w podróży za granicę, ciężko będzie mi się więc i komunikować i pisać posty na blogu :C Może uda mi się napisać jednego w zapasie, jeśli nie, będziemy później nadrabiać zaległości. Na weekendowy post wybrałam ten o ulubieńcach czerwca – jeśli jesteście ciekawi, jakie produkty inspirowały mnie przy tworzeniu makijaży czy pielęgnowaniu cery – zapraszam do czytania  🙂

W tym miesięcu nie zmieniałam za bardzo swojej pielęgnacji czy kolorówki, nie miałam więc z czego wbybierać nowych ulubieńców. Miałam natomiast w zanadrzu jeszcze kilka produktów, które bardzo lubię, a które jeszcze nie miały okazji uczestniczyć w tej serii na blogu. W tym poście będą przeważały kosmetyki do makijażu, łącznie będzie ich tylko 4, więc bez szaleństw.

Maybelline, róż w kremie Dream Touch Blush w odcieniu 05 Mauve


Róż ten towarzyszył mi najczęściej podczas porannych, czerwcowych makijaży. Ma bardzo delikatny odcień, przez co nie rzuca się mocno w oczy, a tylko podkreśla naturalne rumieńce, nadając twarzy zdrowego, promiennego wyglądu. Przypudrowany utrzymuje się naprawdę długo, czasem tego nie robię, aby nie zatrzeć mokrego efektu jaki daje. Jego kolor to delikatny róż nude, który będzie pasował większości z Was.

Rimmel. lakier do paznokci 60 seconds w odcieniu 262 Ring a ring o’roses

Wakacyjny, delikatny kolor, który dobrze wygląda zarówno na krótkich, jak i długich paznokciach. Utrzymuje się dość długo (z bazą i top coatem około 5-6 dni), nie odpryskuje, 2 warstwy dają pełne krycie. Ma szeroki pędzelek, którym łatwo maluje się plytkę. Ma odpowiednią gęstość i nie spływa na skórki. Efekt jaki daje jest nienachalny i schludny. 

Wibo, żel do brwi Eyebrow stylist

Żel do brwi to produkt, który w mojej kosmetyczce gości od niedawna. Nigdy nie używałam takich specyfików, ale odkąd mam ten zrozumiałam, że był to błąd. Moje włoski na brwiach są dość długie i rosną w dół przez co ciągle wyglądają jakby były w nieładzie. Żel je ujarzmia i trzyma na miejscu. Ma też delikany kolor, przez co brwi wydają się jeszcze gęstrze. Na szczoteczce widać delikatny, złoty pyłek, ale na włoskach nie jest on za bardzo widoczny.

Uriage, woda termalna

To również moje stosunkowo niedawne odkrycie, które bardzo mi się spodobało. Woda termalna jest idelna na lato, cudownie odświeża zmęczoną buzię. Wpływa ona też na jakość i stan mojej skóry – łagodzi podrażnienia, zaczerwnienienia czy zmiany zapalne. Koi i neutralizuje działanie silnych detergentów. Jej plusem jest niska cena i fakt, że nie trzeba jej osuszać papierem – wystarczy pozostawić ją do wchłonięcia.

Podobają Wam się moi skromni ulubieńcy? Co wpadło do kategorii ulubionych produktów w Waszych kosmetyczkach?
Pozdrawiam i życzę miłego dnia! :3

Wakacyjny ratunek dla włosów i paznokci – suplementacja Merz Special

Hej wszystkim!
Dzisiaj wpadam tylko na chwilkę, bo w sobotę wyjeżdżam i mam naprawdę mocno napięty grafik 😀 Chciałam Wam coś zakomunikować, żebyśmy razem mogły zastanowić się nad efektami pewnego suplemntu. Niedawno odezwała się do mnie przedstawicielka firmy Merz Special z zapytaniem, czy nie chciałabym przetestować ich suplementu, ptrzyjmując oczywiście pełną kurację. 
Z suplementami byłam, jestem i będę na bakier – musiałam się poważnie zastanowić nad tym, czy zgodzić się, czy jednak napisać wiadomość odmowną. Nie jestem jakoś bardzo za chemiczną suplementacją, ale nie brałam nigdy podobnych specyfików (raz 2 miesięczna kuracja Biotebalem na 20 lat życia :P), postanowiłam więc spróbować swoich sił 😀
Miałam już kilka propozycji współpracy z firmami produkującymi suplementy diety, jednak odmówiłam z prostych przyczyn – nie myślałam, że się sprawdzą, bo takie produkty nigdy nie sprawiłu u mnie cudów – wręcz przeciwnie – czasem borykałam się z negatywnymi skutkami. Tu jednak znalazłam w internecie wiele pozytywnych opinii, postawnowiłam więc zaryzykować i przekonać się o tym na własnej skórze.

Obecnie stan moich włosów jest dobry – nie są zniszczone, tylko końce potrzebują skrócenia, ale w tym celu wybieram się z wizytą do fryzjera. Jeśli chodzi natomiast o wypadanie – problem nasilił się szczególnie w okresie letniej sesji – poziom stresu znacznie wzrósł i nie dziwię się, że takie sa tego skutki.
Z paznokciami jest natomiast o wiele gorzej – łamią się, kruszą rozdwajają. Nie jestem w stanie zahodować ich do takiej długości, jakiej bym chciała. Mam nadzieję, że wtej kwestii suplement najbardziej mi pomoże.
Skóra, jak to skóra – przed miesiączką pojawiło się u mnie kilka wyprysków, teraz pozostały po nihc tylko nieestetycne, czerwone blizny, które będą blaknąć w najbliższym czasie. Zaskórników mam najwięcej na brodzie, nosie i przodzie policzków (w okolicach nosa, a raczej po jego bokach). Tutaj nie liczę na efekt wow, ale może uda się coś wskórać 😀

Pełna kuracja będzie trwać 3 miesiące, a ja codziennie będę przyjmować 2 tabletki tego specyfiku – jedną rano i kolejną wieczorem. Mam nadzieję, że przy mniejszym stresie, większym odpoczynku i ogólnie zdrowszym stylu życia Marz Special pomoże mi w walce z niedoskonałościami.

Miałyście okazję brać te tabletki? Popieracie suplementację tabletkami, czy podchodzicie do tego sceptycznie – tak jak ja?
Pozdrawiam :3

[INSTAGRAM] Podsumowanie czerwca '15 + wyniki rozdania biżuterii DIY

Hej wszystkim!
Czerwiec, przez letnią sesję, był dla nie dość intensywnym i niezbyt obfitującym w czas wolny miesiącem. Niedawno wróciłam też do domu, więc musiałam poświęcić trochę czasu na przemyślane spakowanie się, powkładanie rzeczy do jednej walizki a potem rozpakowanie tego wszystkiego 😀 Ciężka sprawa – chciałoby się zabrać ze sobą tyle drobiazgów, a nie można, bo się nie mieszczą do torby 😛 Matura – też bylo stresów co nie miara ze względu na czekanie na wyniki. Ostatecznie poprawiłam o 5% – jestem zadowolona bo nic się nie uczyłam i uzyskałam lepszy wynik, ale z drugiej strony 163 punkty to chyba nadal nie jest wystarczający wynik, aby dostać się na wymarzone studia. Trzeba się było uczyć! :C Teraz już „po ptakach” i nic się nie zmieni – będę próbować za rok 😀 Jeśli jesteście ciekawi co działo się umnie w ubiegłym miesiącu – zapraszam do dalszej części posta.
Na koniec niespodzianka – ogłoszenie wyników konkursu z BPS 🙂

Życzenia na dzień dziecka! Ja nadal czuję się dzieckiem i bardzo dobrze mi z tym faktem ^^

Starówka w Bydgoszczy – klimatyczne miejsce, idelane na wieczorne spacery.

Zajęcia z botaniki wcale nie muszą być nudne 😀 Na zdjęciu nasza przyjaciółka Pieczareczka 😀

Ostatnio wyglądałam dobrze nawet bez makijażu. Niestey teraz moja cera wygląda dużo gorzej :C

Tak zafascynował mnie Wiedźmin 3: Dziki Gon, że musiałam zacząć czytanie tej sagi! ^^

Tak wygląda pożegnanie z kotem – ja ją kocham a ona ma mnie gdzieś 😛

W Bydgoszczy w połowie czerwca było lato pełną parą. A jak to się miało z pogodą u Was?

Udało mi się zostać inspiratorką marki Rimmel. Podkład niestety na teraz za ciemny, ale mam nadzieję, że uda mi się go używać po delikatnym, wakacyjnym opalaniu. Jak nie to oddam mamie 😛

Delikatny makijaż i manicure to podstawa wakacyjnego looku? Co i tym sądzicie?

Zdjęcia do posta o kolekcji kosmetyków to był pikuś, gorzej było ten wpis napisać 😛

Zabawa z obiektywami z Biedronki. Moim zdaniem są naprawdę świetne. Tutaj testowałam ten do zdjęć makro.

Skromne zakupy z szalonego wtorku w Super Pharm 😀 Naprawdę ograniczam się z kupowniem kosmetyków! :3

Kładka przy starym młynie w Bydgoszczy. Bardzo ładnie to wygląda, brakowało mi takich miejsc w tym mieście 😀 Na szczęście da się je dość szybko znaleźć :3

Nigdy nie miałam tak brązowego lakieru. Z jednej strony mi się podoba, z drugiej już troszkę mniej 😛 Co o num sądzicie?

Postanowiłam jednak pomalować się zestawem od Rimmela. Po przypudrowaniu jaśniejszym pudrem musze powiedzueć, że nie jest tak źle! 😀
Jeśli chodzi o wyniki konkursu z Born Pretty Store wygrywa Sadi. Jeśli w ciągu 3 dni nie odezwie się do mnie – wybiorę kolejnego zwycięzcę! :3
Które zdjęcie przyciągnęło waszą uwagę? Jak pogoda w innych częściach Polski?
Pozdrawiam :3