[GRWM] Mój codzienny makijaż na uczelnię :D

Hejo!
Wróciłam do swiata żywych, ale pewnie niedługo i tak zniknę, bo przychodzi ta zła sesja :O Już kilka razy przymierzałam się do napisania jakiegokolwiek posta, ale jakoś mi to nie wychodziło, bo albo brakowało czasu, albo przychodziłam zmęczona, albo po prostu w dzień wolny złapał mnie leń i oprócz przymusowej nauki nic nie chciało mi się robić :c
Dzisiaj przygotowałam więc ciekawszego posta, mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo takiego jeszcze u mnie nie było 😀 Dzisiaj na tapecie (na szczęście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu xD) mój codzienny makijaż, z jakim pokazuję się ludziom na Uniwersytecie 😀 Jeśli jestescie ciekawi jak to wygląda – zapraszam do oglądania i czytania :3

Uprzedzając pytania o to co mam na paznokciach – jest to lakier Essie Canyon Coral o którym mówiłam w ostatnim haulu 😀 Nie wygląda tutaj pięknie, bo wysechł mi top coat a to już 3 dzień noszenia 😀 Ale nie przejmuję się, na razie odprysków nie ma, jedynie końcówki starły się delikanie od pracy na komputerze. Jego recenzja pojawi się przy bliższym poznaniu, abym mogła Wam o nim opowiedzień troszkę szczegółów 😀

Po pierwsze na umytą żelem i przetartą tonikiem buzię nakładam dwa kremy. pod oczy wędruje Ziaja z bławatkiem, która u mnie sprawdza się naprawdę fajnie, a na całą twarz nakładam krem z Pharmaceris A – lekki krem głęboko nawilżający. Ten również jest fajny, na początku myślałam, że będę miała po nim wysyp, ale okazało się, że taka sytuacja nie miała miejsca – i dobrze!

Następnie nawilżam swoje usta masełkiem od Nivei – tym razem wybór padł na jagodowe (chociaż na obrazku jest borówka, jakby ktoś pytał :P), w swojej kolekcji mam jeszcze kokosowe i karmelowe. 

Podkładem, którego aktualnie używam jest Bourois ( nie wiem czemu, ale za każdym razem mam problem z napisaniem nazwy tej firmy :P) 1 2 3 Perfect, który średnio lubię. Ogólnie na twarzy zachowuje się dość dobrze, ale ja nie umiem nakładać go pędzlem, dodatkowo oksyduje na twarzy i robi się jeszcze ciemniejszy, choć dla mnie nawet ten wylany z buteleczki nie jest odpowiednim odcieniem ;c Niestety muszę go zużyć i na razie cierpię mając wrażenie, że moja twarz jest ciemniejsza od szyi 😛 Odcień do 51 Vanilla Clair

Wypryski (których nie mam teraz wiele) i przebarwienia oraz cienie pod oczami maskuję korektorem z Catrice – Camouflage Cream w najjaśniejszym odcieniu. Wiem, że jest on trochę zbyt ciężki do nakładania na wrażliwą skórę wokół oczu, ale jak na razie nie znalazłam kamuflażu, który by mi zakrył te siniaki ;__; Plusem jest fakt, że nie wyusza mojej skóry i nie podrażnia jej.

Kolenym krokiem jest przypudrowanie twarzy. W tym celu używam pudru Stay Matte z Rimmela i delikatnie oprószam nim twarz. Daje matowy efekt, ale jest to subtelne wykończenie i nie wygląda jak twarz maska/płaska twarz 😛 Ten tutaj to numerek 003 – w drogerii wydawał się jaśniejszy, ale na szczęście dopasowuje się do odcienia mojej skóry 😀

Rzęsy tuszuję maskarą od Loreala, która jest moim ulubieńcem. Jest to Volume Milion Lashes So couture, Szczoteczka jest delikatna więc nie drażni moih wrażliwych powiek a jej wielkość pozwala na pomalowanie nawet najmniejszych włosków. Formuła nie skleja rzęs i nie robi z nich pajęczych nóżek a dodatkowo nie zmusza moich oczu do produkowania hektolitrów łez, jak to się czasami zdarza 😛

Brwi podkreślam Color Tattoo w odcieniu 040 – Pernament taupe – myślę, ze produktem dla większości znanych, a dla części z nich nawet kultowym :3 Lubię go za to, jaką ma formułę i to, że efekt widoczny na brwiach można stopniować. Ja swoich nie wyrysowuję jakoś mocno, bo nie lubię mieć brwi odrysowanych od linijki (albo szklanki :P)

Ostatnim krokiem, który jest opcjonalny, to pomalowanie ust – nie decyduję się na to z prostego względu – brak czasu, a do tego nie chcę się rzucać wykładowcom w oczy xD  Tutaj wybrałam tint z Bell, który niedawno był w Biedronce.

Pędzle jakich użyłam to kabuki z Essence do pudru oraz szczoteczka do wyczesywania brwi z Essence.  Ścięty pędzelek to Hakuro H85.

Tak prezentuje się cały makijaż. Mi jego wykonanie zajmuje około 10 minut – jest więc to tempo ekspresowe 😀 Nie ma tutaj nic skomplikowanego, staram się tylko maskować moje problematyczne przebarwienia i wypryski a uwydatnić to, co lubię – czyli usa i oczy.

Co sądzicie na temat malowania się do szkoły? Preferujecie coś takiego jak ja, czy nie macie oporów przed mocniejszym makijażem?

Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *