Moja nagroda w konkursie Hebe i mini zakupy i prezenty

Hej!
W niedzielę odebrałam nagrodę, którą wygrałam w konkursie Hebe o którym pisałam TUTAJ.
Musiałam trochę poczekać aż ktoś ogrnie kim ja jestem i przyniesie mi nagrodę 😛 Kiedy już ją odebrałam musiałam jeszcze wypisać potwierdzenie odbioru i wyszłam ze sklepu zadowolona 😛
Kiedy pojechałam? W sobotę o 13 przyjechał do mnie Mateusz, zjedliśmy obiad, trochę posiedzieliśmy u mnie. O 20, kiedy wróciła moja mama wyjechaliśmy do niego. 22.30 – Zazdrość 😀 Umyć się, spać i o 7 pobudka. Zanim wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie, pogadaliśmy trochę z jego rodzicami – 10 😛 11 – punkt Warszawa 😛 Z Wileńskiego raz dwa do Hebe. Kawa na wynos w Starbucksie. 13- mój wyjazd autobusem 😛 17.35 – autobus z Pisza. 18- czekam u dziadka na mamę. 19.30 – dom.
Jak widzicie ten weekend był intensywny 😀 Nie miałam czasu na nic, Mateusz zresztą też. Praktycznie co do minuty spędziliśmy ze sobą równe 24 godziny. Trochę mało, ale we wtorek znów u mnie zawita.
Miałam posiedzieć do poniedziałku, niestety PUP (Powiatowy Urząd Pracy) zniszczył mi plany – w poniedziałek na 12.45 zaplanowali mi spotkanie. Co na tym spotkaniu robiłam? podpisałam dokumenty. Jutro wybieram się do pracy w urzędzie – będę miała trochę mniej czasu, ale staram się wszystko jakoś dobrze zaplanować.
Niżej to, co wygrałam w konkursie 😀
Wszystkie produkty są z serii 3 oleje. Od lewej:
Odżywka w sprayu  
Maska intensywnie odżywiająca
Szampon
Mam nadzieję, ze produkty się sprawdzą, mam wątpliwości jedynie do szmponu, gdyż zaiwera dużo olejków i może powodować niefajny przyklap.

Od Pana Mateusza dostałam dwa lakiery, które wybierał sam 😀 Nie powiem, ma gust 😀 Czerwony pochodzi z serii Celebrity nails, natomiast fioletowy z Candy Shop. Dzisiaj na paznokciach mam ten fioletowy, niedługo będzie jego recenzja :3
Ja, będąc w Rossmannie kupiłam sobie Balsam do ust z Bielendu. Muszę przyznac iż ma całkiem niezły skład i fajnie pachnie. Do tego „robi” magię na ustach – od razu są fajnie nawilżone i pięknie wyglądają 😀 Kosztował około 7 złotych.
Chciałam jeszcze tylko wspomnieć o maturze i studiach. Przestałam się załamywać, niedługo będą listy, może się dostanę, może nie. Zawsze coś będę robić. A potem i tak spróbuję jeszcze raz. Do odważnych swiat należy 😀
Macie jakieś sposoby na deszczowe dni? Jak spędziłyście ten weekend?

Pozdrawiam

Paczuszka od Ziaji i przygotowania do studiów :P

W środę przed Bożym Ciałem postanowiłam złożyć zamówienie w sklepie internetowym ziaja-sklep.pl. Wrzuciłam całą serię Oczyszczanie – liście manuka do koszyka 😀 Produkty te zaciekawiły mnie, mam nadzieję, że się u mnie sprawdzą 😀 pokładam w nich duże nadzieje, gdyż Ziaję po prostu lubię 😀
Każdy z zestawów kosztował 10.70 złotego. Po lewej widzicie krem mikrozłuszczający z 3% kwasem migdałowym na noc i pastę oczyszczającą, a po prawej tonik zwężający pory i krem nawilżający korygująco- ściągający. Cieszę sie, bo to akurat kosztowało mnie niewiele 😀
Tutaj natomiast widzicie reduktor zmian potrądzikowych, czyli produkt o działaniu miejscowym. Jestem ciekawa jak się sprawdzi, ale nie oczekuję cudów 😛 Kosztował 6,20 złotego.
Wyżej widać dwa żele – po lewej żel z peelingiem oczyszczający pory, który będę stosowała wieczorem, a z prawej żel normalizujący – ten przeznaczyłam na dzień. Ich pojemność to 200 mililitrów, a cena – 8,90 zł każdy.
 Za wszystkie produkty zapłaciłam mniej niż 50 złotych. Jestem zadowolona z zakupu i od dzisiaj zabieram się do testów 😀
Zaczęłam równiez przygotowania dp studiów xD Nie zamierzam głodować, więc chcę gdzies zbierać swoje ulubione przepisy. Dzisiaj rano wybrałam się na zakupy do Biedronki i zobaczyłam tam fajna przepiśniki. Było chyba 7 rodzajów, ja zdecydowałam się na ten z kategorii podróżniczej. Przeglądąłam te tradycyjne i fit, ale najbardziej spodobał mi się ten 😀 Tradycyjne miały fajne wnętrze, ale nie podobały mi się okładki :c Przepiśnik am 240 stron na przepisy. W wersji fit, która podobała mi się najbardziej zrobili niestety tylko 180 stron na przepisy a 60 na planowanie ćwiczeń i diety. ja się w takie rzeczy nie bawię 😛 Był odstępny jeszcze przepiśnik dla małych pomocniczek mamy – z Myszką Miki. Przepiśnik kosztował niecałe 20 złotych. Niżej macie kilka jego zdjeć.

Podobają Wam się moje zakupy? 😀 Lubicie takie gadżety? Testował ktoś te produkty Ziaji?
Pozdrawiam :3
PS NAJLEPSZE ŻYCZENIA DLA WSZYTSKICH TATUSIÓW :3

Miesięczna kuracja rzęs z Lbioticą. Moje opinie.

Hejka.
Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować efekty mojej miesięcznej kuracji do rzęs z L’bioticą. Efekty, a moze raczej ich brak. Ja nie zauważyłam większych zmian, rzęsy mi nie urosły, nie przybyło ich, mogę nawet powiedzieć, ze teraz, po odstawieniu i serum i kremu wypada ich jakoś więcej. Na cała kurację wydałam na szczęście tylko około 15 złotych. Ja efektów nie widzę i nie polecam. Sumiennie, dzień w dzień smarowałam swoje rzęsy, ale jak widzicie, zmian nie ma. Rano, pod tusz nakładałam aktywne serum do rzęs, wieczorem wsmarowywałam w nie regenerujący krem do rzęs.
 Było                                                                                                                                                     Jest

Testowałyście? Jak tak, to jakie macie opinie?


[RECENZJA] Rimmel Lasting Finish Lipstick by Kate Moss. Szminka w kolorze 20

Szminka jest jednym z kosmetyków Kate Moss Make Up Collection for Rimmel London, czyli kosmetyków sygnowanych własnoręcznym podpisem modelki. W kolekcji jest strażacka czerwień, jaskrawy róż, lila glamour, soczysty pomarańcz, pastelowy róż, beż nude lub perłowy – każda z nas znajdzie coś dla siebie. Ich formuła zawiera czarne diamenty, dzięki czemu nadają wargom intensywnego koloru, a technologia Color Protect sprawia, że utrzymują się na nich do 8 godzin!
 Około 15 złotych. Cena na wizażu to 17 złotych. W internecie można je kupić taniej 😀
Szafy Rimmela we wszystkich drogeriach, szminka jest łatwo dostępna.

Zbita, twarda, ale jeśli malujemy nią usta szminka sunie gładko. Konsystencja nie jest zbyt tłusta, nie pozostawia lepkiej warstwy. Szminka racze przysycha. Na szczęście tempa nie jest 😛 Powiedziałabym, że jest średnio kremowa.

Jedna warstwa daje bardzo mocny kolor i nie trzeba dokładać następnej.

 Jets solidne, lekko ścięte, matowo satynowe, mnie sie podoba. Na górnej części podpis Kate a na samym wierzchołku korona charakterystyczna dla marki Rimmel. Przeżyło kilka upadków i nadal ładnie wygląda 😀 Dominuje czerń, napis, jak widać, w kolorze różowym.
Tutaj bardzo na plus. Szminka wytrzymuje wszystko, wtapia się w usta, spokojnie trwa na nich kilka godzin bez poprawek. Zachowuje się trochę jak lip tint.

Jest to moja ulubiona szminka. Nie wysusza ich, chociaż początkowo sprawia takie wrażenie. Na ustach utrzymuje się długo, nie wymaga wielu poprawek, nie wychodzi poza kontur ust. Zdecydowanie na plus jest to, że schodzi równomiernie i nadal na ustach widać kolor – zachowuje się jak liptint. Moim zdaniem cena adekwatna do jakości. Może delikatnie podkreślać suche skórki, ale ja nie mam z tym problemu. Ogólnie bardzo polecam. Delikatny minusik za konsystencję – mogłaby byc bardziej kremowa, chociaż wtedy nie miałabym szminki z delikatnie matowym efektem 😛 Coś za coś 😛 Zapomniałabym dodać, ze szminka w zależności od oświetlenia wygląda zupełnie inaczej.

9/10

Mam 2 z tej serii, chyba zaczaję się na następne 😀

Macie swoje ulubione pomadki? Wolicie szminki czy błyszczyki? Testowałyście pomadki z tej serii?
Pozdrawionka 😀

Zakupy w Naturze :D


Hej!
Trochę mnie tu nie było, to dlatego że zawzięcie gram w moją ukochaną starą grę 😀 Musicie mi to wybaczyć, odstresowuję się przed odebraniem wyników maturalnych.
Dzisiaj odwoziłam babcię do ortopedy i skorzystałam z promocji w Naturze 1+1 na kosmetyki do ust. U mnie nie ma Natury, więc pobiegłam tam co sił 😀 Załapałam się jeszcze na 2 inne rzeczy, ale  o tym niżej 😀

Do swojego koszyka wrzuciłam odtłuszczacz z SENSIQUE. Kosztował 6 złotych. Mam nadzieję, ze się sprawdzi i pomoże mi w pezedłużeniu trwałości lakieru.
Załapałam się też na ostatnie rzeczy z limitki Essence – róż Beach Cruises w odcieniu 01 I ♥ summer break. Ma bardzo letni kolor, jest gradientowy – właśnie to mnie do niego przyciągnęło 😀 Jego cena to 13 złotych.
Żeby skorzystać z promocji (no bo jak kobieta mogłaby nie korzystać z promocji :P) zdecydowałam się na pomadkę z Essence w kolorze 12 – Blush my lips u błyszczyk w kolorze 1 -Baby doll’s favourite 😀

To by było na tyle moich zakupów. Staram się na razie nie wydawać zbyt dużo kasy, oszczędzam na wakacyjne podróże 😀

Będziecie korzystać z tej promocji? A może macie już zbyt wiele kosmetyków do ust?

[RECENZJA] Wibo Celebrity Nails 1 – Neon style

Hej!
Po miesiącu katowania paznokci tylko i wyłącznie odżywką i olejami postanowiła pozwolić sobie na trochę letniego koloru. Mam dla Was mnóstwo zdjęć lakieru z limitki Wibo – Celebrity Nails w kolorze 1 – Neon Style 😀 Zapraszam do czytania 😀
 Słoiczek bardzo mi się podoba. Ukazuje kolor lakieru, a naklejki są estetycznie przyklejone i wytrzymałe. Zakrętka jest oryginalna jeśli chodzi o firmę wibo – nie jest czarna, a odzwierciedla zawratość słoiczka. Lakier jest mały i poręczny.
8,5 mililitra 😀

 Wymaga dwóch warstw do pełnego krycia.
Nie za gęsty ale i nie za rzadki – dla mnie konsystencja jest w sam raz.
 Bardzo standardowe. Niby schnie w 10-15 minut, ale i tak lepiej potem uważać przez około 30 minut na swoje pazurki. Długość ta zależy od ilości położonych warstw ale tez od ich grubości.
U mnie rekordowa. Trzymał się 3 dni bez większej skazy 😮 U mnie to rzadkość, do tego nie użyłam top coatu, więc z tego jestem bardzo zadowolona 😀
Lakier jak lakier, zależy jak często będziemy nim malować paznokcie 😀

Wszystkie drogerie z szafami Wibo 😀

4,99 zlotego w promocji, 6,19 złotego to cena regularna.
Lakier spełnił moje oczekiwania, nie dość, że ma naprawdę ładny słoiczek to kolor jest ciekawy. Lakier jest trwały, jak dla mnie 3 dni na paznokciach bez większych szkód to cud 😀 Gama kolorystyczna jest ciekawa i idealna na lato. Pędzelek pozwala dokładnie pomalować paznokcie. Lakier trafia do moich ulubieńców 😀

9/10

Chyba dokupię sobie resztę kolorów 😀

 Macie któryś lakier  z tej serii? Sprawdzają się u was?

Pozdrawiam :3

[INSTAGRAM] Podsumowanie maja :D

Hej!
Tak, wiem, to podsumownnie powinno się pojawić tutaj już pod koniec maja albo na początku czerwca 😛 Ale ja mam awersję do zapisywania zdjęć z nstagrama na komputerze i tak już to wynikło 😛 Maj był miesiącem dość intensywnym ze względu na matury, toteż zdjęć nie ma jakoś bardzo dużo. W ogóle nie miałam weny na ich tworzenie a dodawanie miliona selfie z taką samą miną nie jest w moim stylu. Do tego teraz dostrzegam krzaczastość swoich brwi i czuję się jak Rock Lee z Natuto xD
Zapraszam do oglądania. Po najechaniu na guziczki na zdjęciu pojawi się opis 😀

Jakby ktoś nie wiedział, Rock Lee wygląda tak 😛
Macie założonego instagrama? Lubicie robić zdjęcia telefonem?
Pozdrawiam :3

[RECENZJA] Tajemnicze pianotwory :O

Hej 😀
Przychodzę dziś z recenzją dziwnego porduktu 😛 A raczej nie dziwnego – niecodzienna jest w nim tylko nazwa 😛 Są to pianotwory! 😛 Miałam dzisiaj napisać posta o wcześniejszej porze, ale jak da się zauważyć razem z Miśkiem pracowaliśmy nad nowym, letnim wyglądem bloga. Mam nadzieję, że nowy, świeższy szablon wam się spodoba. Zebrałam o nim kilka opinii i został przyjęty z aprobatą :3 A teraz wracam do produktu :3

Niżej opis działania:

Oraz sposób użycia:

I składniki każdego pianotwora:
A tak wyglądają „magiczne” kapsułki:
 Jak tylko zobaczyłam je w sklepie od razu przyciągnęły moją uwagę. ładny woreczek, który skupia na sobie wzrok. Cena – 7,99 złotego, więc nie ma przesady. Znalazłam je w Biedronce, nie wiem czy są dostępne w innych sklepach. Kapsułki zamknięte są w strunowym woreczku. To dobre rozwiązanie do łazienki – nie zajmuje zbyt dużo miejsca i nie łapie wilgoci. W opakowaniu znajdują się 3 rodzaje kapsułek – limonkowe, pomarańczowe i truskawkowe – w 3 soczystych kolorach. Jest ich 9. Co do działania – po wrzuceniu kapsułki całkowicie się rozpuszczają. Po chwili woda zabarwia się na intensywny kolor, dodatkowo unosi się piekny zapach – różny w zależności od użytego produktu. Po kąpieli skóra nie jest wysuszona. Piana, którą robią jest naprawdę fajna. Ogólnie polecam. Jak dla mnie fajne urozmaicenie kąpieli :3
 9/10
Jeśli je jeszcze znajdę – to na pewno się skuszę 😀
Miałyście takie cuda? Lubicie testować rzeczy do kąpieli?

[RECENZJA] Jonhsons baby szampon z rumiankiem

Hej!
Pożegnałam dzisiaj Pana Mateusza :C Wracamy do rzeczywistości, niedługo pewnie pójdę do pracy, trzeba się ogarnać 😛 Nie mam weny do robienia zdjęć więc wykorzystuję te zrobione wcześniej. Przyszła i kolej na szampon, który już dawno został wyczerpany. U mnie jak zwykle króluje pielęgnacja, mam nadzieję, że Was nie zanudzam 😀 Zapraszam do oglądania i czytania 😀

Delikatna formuła szamponu została wzbogacona unikalnym zestawem łagodnej odżywki od włosów i naturalnych ekstraktów z rumianku, by zachować jasny kolor włosów dziecka. Jest tak łagodny dla oczu jak czysta woda. Szampon pozostawia włosy naturalnie jasnymi i błyszczącymi.

Aqua, Coco-Glucoside, Sodium Lauroamphoacetate, Sodium Laureth Sulfate, Citric Acid, Chamomilla Recutita, Bisabolol, Polysorbate 20, Peg-80 Sorbitan Laurate, Peg-150 Distearate, Polyquaternium-10, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Lactic Acid, Glucose, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, ci 47005, ci 15985

Szampon był średnio wydajny. Trzeba było go użyć dość dużo by umyć włosy, a ja nie mam ich i zbyt długich i zbyt wielu na głowie 😛
Ładna szata graficzna, jak dla mnie. Łatwo wydobywało się z niego szampon, jednak miało pewien minus. Zatrzask w zamknięciu był tak mocny, że można przy otwieraniu połamać paznokcie :C

Większe supermarkety, drogerie. Szampon jest szeroko dostępny i łatwo go wszędzie znaleźć.

Za 200 mililitrów zapłacilam około 7 złotych.

Prawie bezbarwny, lekko żółtozielony, dość rzadki, ale nie na tyle aby spływać z dłoni. Bez żadnych perełek i innych bzdetów.
Ja miałam wersję 200 mililitrową, ale występuje też w większych butelkach, bodajże 400 lub 500 mililitrów.

 Szamponem dość przyjemnie myło mi się włosy. Pienił się dość słabo, dlatego musiałam zużyć go więcej niż np. szamponu z Alterry. Lepiej domywał włosy niz babydream, pewnie przez SLS w składzie. Zapach bardzo przyjemnu, przypadł mi do gustu. Może i nie szczypał tak mocno w oczy, jednak nie jest to no more tears jak dla mnie. Można było nim zmywać oleje, niemiał z tym większych problemów. Nie plątał włosów, ale ja zawsze używałam po nim odżywki. Nie doprowadzał do tego, że włosy były tępe czy suche. Ogólnie rzezcz biorąc był średniaczkiem. Wadą jest wydajność oraz cena w stosunku do wspomnianej wydajności.
6/10 

Jeśli miałabym wrócić, to tylko z ciekawości co do innych wersji tego szamponu.
Lubicie szampony dla dzieci? A może nie zwracacie zbytniej uwagi na skład i pielęgnację w takim sensie?

Pozdrawiam

[RECENZJA] Bebauty Micelarny Żel Nawilżający

Hej!
Ogarniam się po jakimś letargu/uczuleniu/alergii/złych dniach/ PMS itp. i wracam na bloga. Pisanie postów sprawia mi przyjemność więc chciałabym podzielić się dzisiaj z wami opinią na temat micelarnego żelu nawilżającego z biedronkowej marki Bebauty. Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam do czytania :3

Jak na zdjeciu niżej, nie będę się powtarzać 😛
 Aqua, Propylyne Glycol, Disodium Cocoamphodiacetate, PEG-40 Hydorogenated Castor Oil, Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Poloxamer 184, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sophora Japonica Leaf Extract, Panthenol, Sodium Hydroxide, Sodium Citrate, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylaparaben, Methylisothiazolinone
Żel ten jest bardzo wydajny ze względu na jego konsystencję – jest gęsty i zbity. Jedno opakowanie starczyło mi na bodajże 2 miesiące prawie codziennego stosowania (rano przemywałam nim twarz, używany był więc raz dziennie).
Miękka tubka z zamknięciem na zatrzask. Wygodna, można z niej wycisnąć nawet końcówkę kosmetyku.
Wszystkie Biedronki i tylko ta sieć.

 4,99 złotego.
Żel ma formę przeźroczystej, ładnie pachnącej galaretki. Jest zwarty, nie spływa z dłoni. taka konsystencja sprawia, że żel jest wydajny. Produkt nie pieni się.
150 mililitrów.

Jest to mój pierwszy żel z całej biedronkowej trójki. Nie zapychał mnie ani nie wysuszał. Stosowałam go rano, a nie wieczorem – z jednego względu – z makijażem nie radził sobie zbyt dobrze. Cenię go jednak za tą delikatnosć z jaką obchodził się z moją twarzą. Skład nie jest najwyższych lotów, ale w wielu kosmetykach z wyższej półki możemy również znaleźć substancje takie jak PEG czy parabeny. Ogólnie do rannego oczyszczania sprawdza się świetnie.  Wspomnę, że ten żel produkowany jest na zlecenie Tołpy, a więc producenta naprawdę dobrych kosmetyków.

 8/10 

Pewnie tak, chyba że znajdę lepszy zamiennik. Jak na razie stosuję 2 pozostałe, jednak ten dla mnie jest lepszy niż normalizujący peeling.

Testowałyście produkty marki Bebauty? Lubicie je? Miałyście ten żel? Jeśli tak, jakie są wasze spostrzeżenia na jego temat?
Pozdrawiam :3