Kuracja dla rzęs z L’bioticą.

Hej!
Jakoś nie mogłam się zebrać do napisania tego posta 😛 Zdjęcia są z 10 maja, producent zaleca stosowanie co najmniej przez 30 dni, więc dziś mija połowa tego czasu. Wieczorem postaram się „obfocić” i wstawić efekty po tych 15 dniach. 
Przechodząc do rzeczy, nigdy jakoś bardzo nie narzekałam na rzęsy – zbytnio nie wypadały, były dość gęste i długie – takie średniaczki. Zawsze marzył mi się wachlarz pięknych rzęsisk, ale nigdy tak nie było. Wspomnę też, że nigdy nie katowałam moich rzęs zalotką (zdarzyło się raz i nie zostało powtórzone :P), maluję je kilka razy w tygodniu, ale jak mam dzień wolny to daję im odpocząć.
Co do kuracji – rano nakładam na rzęsy serum. Świetnie sprawdza się jako baza pod tusz – naprawdę rzęsy są potem pięknie rozdzielone i zdyscyplinowane. Wieczorem, około 2,3 godzin przed snem wsmarowuję w rzęsy i powiekę tak gdzie rosną krem do rzęs. Nie jest to jakieś uciążliwe i nie zajmuje milion godzin, więc szybko weszło w mój dzienny rytuał. Niżej zdjęcia moich rzęs i nieogarniętych brwi 😛 
PS Byłam u kosmetyczki i nie mam już kłaczków ;__;

Co sądzicie o moich rzęsach? fajne, tragedia, średniaczki? 😛 
Jesteście ciekawe efektów?

Pozdrawiam :3

elfnaczi

Mam na imię Natalia i mam 22 lata. Uwielbiam fantastykę, dobrą czekoladę i puszyste koty. Na co dzień moją głowę zaprząta studiowanie medycyny (UMB), ale w wolnej chwili daję się ponieść fantazji i przenoszę się w świat kosmetyków.

Back to top