Kosmetyki z Ameryki – kolejne zamówienie :D

Hej! 😀
Znów nie mam zbyt wiele czasu na to, żeby do Was pisać :C Smuteczek. Coraz intensywniej uczę się do matury – mój tusz w drukarce się wyczerpał, a to coś oznacza xD
Na zdjęciu widać to, co zamówiłam w czwartek ze sklepu kosmetykizameryki.pl, przyszło dzisiaj, więc naprawdę szybko 😛 Nie ma tego zbyt wiele, recenzje produktów będę pojawiały się systematycznie, kiedy już je przetestuję.
Pozdrawiam i idę uczyć się anatomii człowieka 😛
Buziaczki

[TAG] 50 przypadkowych faktów o mnie

Zapraszam dzisiaj na luźny TAG – 50 faktów o mnie.
1. Uwielbiam czytać książki – szczególnie te fantasy.
2. Mój fototyp skóry to 1 – opalam się na buraka, schodzi mi skóra i nadal jestem blada 😀
3. Fascynuje mnie kultura Chin i Japonii oraz Inków, Azteków i Majów.
4. Słucham metalu, mimo, że na „metalówę” nie wyglądam.
5. W gimnazjum nosiłam aparat na zębach.
6. Mam kota Maćka.
7. Moim ulubionym kolorem jest niebieski.
8. Noszę soczewki kontaktowe.
9. Uwielbiam pływać.
10. Jestem fanką Tolkiena – to na podstawie jego książek piszę pracę maturalną jak już wiecie 😛
11. Uczę się rosyjskiego.
12. Jestem włosmaniaczką.
13.  Łączę w sobie cechy pesymistki, optymistki i realistki  – często z przewagą pesymizmu.
14. Brzydzę się pająków, ale nie oznacza to, że krzyczę na ich widok 😛
15. Moim marzeniem jest podróż dookoła świata.
16. W gimnazjum była laureatką Olimpiady Biologicznej i nie pisałam metematyczno – przyrodniczej części egzaminu – mój wynik automatycznie wynosił 100%
17. Związek z Mateuszem jest moim pierwszym związkiem.
18. Mam 171 centymetrów wzrostu.
19. Ważę 50 kilogramów, nigdy nie przekroczyłam 55 kg i zawsze miałam niedowagę.
20. Nie umiem się malować.
21. Jestem słodyczożercą.
22. Kawa jest moją miłością.
23. Jestem uzależniona od facebooka.
24. Jestem gejmerką, do tego wkurzam sie jak przegram.
25. Mam słomiany zapał.
26. Jestem fanką mangi i anime, kiedyś nawet uczyłam się przez moment japońskiego.
27. W liceum zajęłam II miejsce w Olimpiadzie Wiedzy o Obronie Cywilnej i wygrałam XBOXa <3
28. Należę do joannitów i jestem przeszkolona w zakresie pierwszej pomocy.
29. Kolekcjonuję pluszaki.
30. Jestem pedantką.
31. Zajęłam III miejsce w Polsce z moją drużyną, w zawodach z pierwszej pomocy. Byłam jej kapitanem – praca ciężka aczkolwiek ciekawa – nie straszna plucha, dźwiganie ludzi i presja ze strony sędziów i czasu 😛
32. Kocham sowy i tygrysy.
33. Mam „zepsutą” lewą nogę.
34. Jestem marudą.
35. Lubię długo spać.
36. Jestem zarówno nocnym markiem jak i rannym ptaszkiem.
37. Codziennie dojeżdżam do szkoły ponad 20 kilometrów.
38. Nie ufam wielu osóbom, aby zaskarbić sobie moją przyjaźń trzeba się wiele natrudzić.
39. Gdy czytam, oglądam lub gram pociągają mnie zarówno czarne charaktery, jak i Ci, którzy działają w imię dobra.
40. Przewracam się o własne nogi.
41. Robię milion rzeczy na raz.
42. Szybko zmieniam zdanie.
43. Jak coś sobie upatrzę to twardo dążę do celu.
44. Chciałabym zmienić polski system – nie podoba mi się to, co dzieje się w tym kraju.
45. Nigdy nie miałam choroby lokomocyjnej.
46. Nie lubię malować paznokci.
47. Uwielbiam wszystko wąchać (zostało mi po tym, jak byłam w brzuchu u mamy :P)
48. Kocham być drapana – to też po mamie 😀
49. Jestem zmarźluchem, mam wiecznie zimne ręce – dlatego kocham lato a zimy nienawidzę.
50. Chciałabym móc mieć wszystko co chcę ( a niestety tak się nie da :C) – jestem nieciepliwa.
I BONUS 😛
51. Lepiej dogaduję się z facetami, chociaż uwielbiam damskie ploteczki. Z facetami dlatego, że oni chociaż oglądają normalne filmy a nie romansidła i wiedzą co to prawdziwe gry (co nie oznacza, że nie lubię simsów :P)
Mam nadzieję, że się podobało. 😛

Organizowałyście u siebie ten tag? Jak nie, to serdecznie zapraszam, mogę nawet kogoś nominować 😀

[RECENZJA] Sleek Oh so special – DUŻO ZDJĘĆ

Hej !
Tak jak obiecałam przychodzę do Was z recenzją 😀 Mega recenzją, bo zdjęć jest mnóstwo. Dlaczego? Dlatego że nie byłam w stanie uchwycić piękna niektórych z tych cieni, a są one naprawdę warte uwagi 😀 Zapraszam do czytania i oglądania.
Oh so special to moja pierwsza paletka Sleeka . Miałam wiele obaw kupując ją, nie mogłam się zdecydować którą wybrać, ale w końcu padło na tą. W paletce znajdziemy zarówno cienie matowe jak i cienie satynowe… Brokatowe one nie są, więc przyjmijmy, że satynowe. Od różu, po brązy, szare i czarny. Paletka idealna dla osób o jasnej karnacji, blondynek. Tych, które lubią takie dosyć jasne odcienie. Można dzięki niej stworzyć zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy.

Paletka zapakowana jest w estetyczny kartonik. Gdy wyjmiemy ją z pudełeczka naszym oczom ukazuje się matowe, czarne pudełeczko, które niestety szybko się rysuje . W środku mieści się aplikator, 12 cieni w dwóch rzędach po 6 oraz lusterko, które jest dosyć duże.
Po otwarciu widzimy plastikową karteczkę z nazwami cieni – fajny pomysł, mi się podoba 😀 Dodatkowo jak położymy karteczkę lusterko tak bardzo nam się nie brudzi. Jak widać każdy cień ma inną nazwę.
 

Bow – bardzo jasny cień, prawie niewidoczny, może być używany do wyrównywania koloru powieki albo jako cień bazowy. Jest to cień matowy.
Organza – jeden z moich 3 ulubionych cieni z tej paletki. Ślicznie się mieni, w słońcu złoty w cieniu cielisty, zbliżony do naturalnego koloru skóry. Jest satynowy, intensywnie iskrzący i dobrze napigmentowany.
Ribbon – różowy, matowy cień, dobrze napigmentowany, suchy, troszkę się osypuje. Ładnie prezentuje się przy niebieskich oczach.
Gift Basket – brąz przełamany złotem, również satynowy. Bardzo ładny odcień, można stopniować jego intensywność. Fajnie się mieni, nie osypuje się.
Glitz – metaliczny, iskrzący szary, idealnie podkreśla niebieską tęczówkę. Świetnie napigmentowany, nie osypuje się, nie robi plam, jest kremowy.
Celebrate – zdecydowany numer 1 obok jeszcze innego w tej palecie. Piękny odcień, rzadko spotykany. Ciemna śliwka wyglądająca na czarny, w słońcu zmienia się w różowy. Nie osypuje się i łatwo się nakłada.
Pamper – róż złamany delikatnie pomarańczem, matowy. Pigmentacja jest średnia, ale można uzyskać nim fajny efekt. Delikatnie się osypuje.
Gateau – mój kolejny numer 1, nazywam go Golden Rose. Dlaczego? Jest różowy, ale pięknie mieni się na złoto, zależy jak na niego patrzymy. Idealna konsystencja, łatwo się nakłada a jego blask nie znika bardzo długo.
The Mail – karmelowy, matowy brąz, średnio napigmentowany, ale ciekawy odcień.
Boxed – ciemny brąz, matowy – można go stosować nawet do podkreślania brwi, fanie prezentuje się w załamaniu. Można zwiększać jego intensywność poprzez dodawanie kolejnych warstw.
Wrapped Up – brąz przełamany kolorem bordowym, chłodny, matowy, świetnie prezentuje się w załamaniu. Ciekawy odcień, również można dostosowywać jego intensywność.
Noir – najlepiej napigmentowany matowy cień – głęboka czerń, pięknie podkreśla linię rzęs. Delikatnie się osypuje, ale jakoś bardzo mi to nie przeszkadza.
 
Pigmentacja cieni jest dobra, ale najlepiej napigmentowane są te iskrzące. Wszystkie łatwo współpracują i przyciągają uwagę.
 
Teraz mnóstwo swatchy. Jest ich tak dużo, bo chciałam w pełni oddać to, jak fajne są te cienie. Zapraszam do oglądania. Swatche są robione w kolejności,w  jakiej cienie sa ułożone w paletce.
 

Paletka ta kosztowała 37,50. Jak na taką jakość nie jestem zawiedziona, że się na nią skusiłam. W  sumie był to prezent od chłopaka i jestem z niej zadowolona. I to bardzo. Cienie ładnie podkreślają moje oko (niebieskie) i świetnie współgrają z moją bladą cerą. SZCZERZE POLECAM, a sama na pewno skuszę się na inną od Sleeka.
Miałyście kiedyś okazję testować? A może macie ją w swojej kolekcji? Lubicie Sleeka?

[RECENZJA] Garnier Ultra Doux olejek z awokado i masło karite

Hej!
Jestem złapana w wir ciągłej nauki i nawet spanie 7-8 godzin dziennie nic nie pomaga – ciągły brak czasu i coraz większe zmęczenie dające się we znaki :C Dzisiaj przychodzę z  krótką recenzją szamponu, którego żywot dobiega już końca. Częściej używała go moja mama niż ja, ale zdążyłam wyrobić sobie o nim opinię. A dlaczego mama a nie ja? – o tym w dalszej części posta.
Zapraszam do czytania 🙂
 

Szampon przeznaczony do bardzo intensywnego odżywiania włosów bardzo
suchych i zniszczonych. Zawiera olejek z awokado, znany z właściwości
wygładzających strukturę włosa, oraz masło karite słynące z własności
silnie odżywczych. Ta kremowa konsystencja nie obciążająca włosów,
sprawia, że stają się one zdrowe, niezwykle miękkie, błyszczące i
tętniące życiem. 
 Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate,
Disodium Cocoamphodiacetate, Glycerin, Glycol Distearate, Sodium
Chloride, CI15985/Yellow 6 , CI 19140/Yellow 5, Cocamide Mea, Sodium
Benzoate, Sodium Hydroxide, Poluquaternium-10, Salicylic Acid, Carbomer,
Persea Gratissima Oil/Avocado Oil, Butyrospermum Parkii Butter/Shea
Butter, Citric Acid, Hexylene Glycol, Hexyl Cinnamal, Parfum/Fragrance

 Opakowanie dosyć estetycznie wykonane, widać ile produktu jeszcze w nim zostało. Otwarcie to wieczko z zatrzaskiem. Jedynym minusem według mnie jest  otwór – wylewa się na niego stanowczo za dużo produktu.
 Około 8-9 złotych.
 Wszystkie drogerie – Rossmanny, Natury itp.
 Lejąca, żółta substancje, dobrze się pieni i nie spływa z włosów.
 400 mililitrów.

Średnio wydajny, wylewa się go dosyć dużo, przez co część produktu po prostu się marnuje.
 Produkt godny uwagi, ale jedynie dla osób z bardzo zniszczonymi włosami. Pięknie je on dociąży i będą wyglądały na zdrowe.  Minusem jest, że zawiera SLS, więc może podrażniać wrażliwy skalp. Na moich zdrowych włosach się nie sprawdza, bo obciąża je i musiałabym myć głowę codziennie – a normalnie myję co dwa dni. Ładnie pachnie, cena ok, ale niestety wzmaga przetłuszczanie.
Podsumowując – dla osób z sianem na głowie dobry, dla osób ze zdrowymi włosami – albo wcale albo od czasu do czasu.
 5/10
  Dla mamy pewnie tak, dla siebie nie 😛
Któraś testowała? Macie takie same wrażenia jak ja, czy inne?

[RECENZJA] Loreal Glam Shine Miss Candy – 702 Candy pink :D

Hej!
Zapraszam Was dzisiaj na porządną recenzję – w końcu 😛 Ostatnio nie mam jakoś weny  na pisanie, pewnie dlatego, że, po pierwsze coraz więcej rzeczy na głowie, a po drugie coraz więcej stresu, bo matura zbliża się wielkimi krokami. Nie owijam w bawełnę i zapraszam do czytania 😀
 
 Glam Shine Miss Candy to bardzo delikatny
błyszczyk o fenomenalnej konsystencji. Nadaje ustom pięknego, zmysłowego
blasku. Precyzyjny aplikator pozwala wygodnie rozprowadzić błyszczyk na
ustach. Kosmetyk został wzbogacony w witaminę E oraz oleje roślinne,
które nawilżają i pielęgnują usta. Błyszczyk nie klei się i nie spływa z
ust. Błyszczyki charakteryzują się kolorowymi, owocowymi odcieniami lub
są z domieszką brokatu. 
 Na wizażu cena to 30 zł, ja jednak zamawiałam przez internet i zapłaciłam dokładnie 14,99 zł, a więc połowę. Oceniam, że nie jest to jakaś kosmiczna cena, da się przeżyć 😛
Błyszczyk można znaleźć w szafach Loreal oraz w wielu internetowych drogeriach czy nawet na allegro (przecież tak znajdziemy wszystko :P)
 
Błyszczyk przypomina sorbet, jest gęsty, ale nie lepki, nie spływa z ust, a to plus . Na początku wyglądał TAK, ale przez używanie warstwy zmieszały się ze sobą i podział nie jest widoczny.
Podobne do opakowań innych błyszczyków, jednak jest rozszerzane ku dołowi, przez co spokojnie postoi na półce. Niewielkie, zmieści się w każde, nawet najmniejszej torebce. Aplikator w kształcie odwróconego serduszka nabiera tyle produktu ile powinno. Bardzo wygodnie się nim maluje.
6 mililitrów.

Wbrew pozorom dosyć długo trzyma się na ustach, zjada się równomiernie. U mnie potrafi przetrwać nie minuty a godziny – jak na błyszczyk całkiem sporo.
 
Błyszczyk warty uwagi i godny polecenia. Za normalną cenę (30 zł) nigdy bym go nie kupiła, ale 15 zł jestem w stanie zapłacić 😛 Nie wysusza ust, nie podkreśla suchych skórek. Mój odcień jest półtransparentny, daje jednak na ustach bardzo ładną taflę bez tandetnych drobinek, barwi je na delikatnie brzoskwiniowy kolor. Utrzymuje się na ustach przez dość długi czas. Nie lepi się, nie spływa, zjada się równomiernie. Nie nawilża, ale nie takie jest jego zadanie. Moim zdaniem fajnie sprawdza się na codzień, gdy nie potrzebujemy mocnego podkreślenia warg.

 7/10

 
Może kiedyś skuszę się na inny kolor, na razie nie mam takiej potrzeby 🙂

Miałyście okazję testowania tego produktu? Lubicie delikatne błyszczyki czy może z mocnym kolorem? Matowe czy błyszczące?
 
Może ten tydzień będzie dla mnie łaskawszy i zabiorę się do częstszego pisania. Pozdrawiam 🙂
 
PS – jeśli przeszkadzają komuś moje przebarwienia czy niedoskonałości to jego problem – ja nie wstydzę się z tym pokazać, taka ludzka natura a ja o swoją skórę dbam bardzo dobrze 😛 
PS 2  – wiem kto to dermatolog xD

JAK USUNĄĆ WOSK ZE SZKŁA SZYBKO I PROSTO?

Hej!
Z samego sobotniego rana przychodzę do Was z pewną poradą 😛 Jak wiadomo wiosenne porządki trwają, postaram się więc pomóc tym, którzy mają taki sam problem jak ja a mianowicie – wszystkie moje świeczniki są pobrudzone woskiem :C Jest to troszkę uciążliwe, bo świeczki brzydko wyglądają. Poza tym, jeśli komuś tak jak mi, wypaliły się już świeczki może pojemniki na nie przerobić na świeczniki na tea lighty. Na pewno przydadzą się w sezonie letnim, gdy wieczorem siedzimy na podwórku – można je wtedy wykorzystać, a na pewno będzie to fajnie wyglądało 🙂
Więc przechodzę do rzeczy. Zapraszam do czytania 🙂

Czytaj dalej JAK USUNĄĆ WOSK ZE SZKŁA SZYBKO I PROSTO?

Synergen – krem warty uwagi – dlaczego?

Jest to bardzo bardzo przykre, ale ostatnio jakoś nie mam czasu na pisanie postów :C Do tego Mozilla nie chce ze mną współpracować i robi sobie co chce, niegrzeczna ;x Dzisiaj może będą 2 posty, może nie, mam nadzieję, że się uda. Na początku chciałam coś przekazać, mimo tego, że sama jestem kobietą 😛
Wszystkim dziewczynom i kobietom wszystkiego najlepszego, spełnienia najskrytszych marzeń i codziennych uśmiechów od ucha do ucha. Aby los Wam sprzyjał i żebyście nigdy nie miewały smutnych dni. Do tego miliona na kosmetyki, willi z basenem, przystojnych facetów i szybkich samochodów 😛
A teraz przechodzę do rzeczy ^^ Dzisiaj zapraszam na recenzję kremu do rąk z Synergen.
Wypróbuj optymalną kombinację intensywnych
właściwości nawilżających i owocowego zapachu, który będzie ci
towarzyszył przez cały dzień. Krem doskonale nadaje się do delikatnej
pielęgnacji rąk i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy.
Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.
Zalety:
– nawilża przez 24h,
– nie pozostawia tłustej warstwy,
– nie zawiera parabenów.
 
Niestety na wizażu go nie ma, bawić się w przepisywanie nie będę 😛 Na zdjęciu niżej będziecie mogli podejrzeć owy skład.
 
Jak dla mnie na plus – naprawdę dosyć długo go używam i nadal w tej tubce coś jest. Nie trzeba go wiele aby pokremować całe dłonie.
Jak dla mnie ta tubka cieszy oko 😀 Jest piękna i kolorowa. Do tego ani zbyt miękka ani zbyt twarda, więc łatwo wydobyć z niej produkt. Jest na tyle mała, że zmieści się w każdej torebce.
W tubce mieści się 75 mililitrów kremu.
Niezbyt gęsta ale też nie lejąca, jak dla mnie w sam raz. Krem dosyć wodnisty, nie pozostawia tłustej warstwy a to bardzo w nim cenię.
3,50 złotego

Tylko i wyłącznie drogerie Rossmann.

Krem jest bardzo dobry, nie spodziewałam się, że będzie aż tak fajny za taką cenę 😛 Szybko się wchłania i co najważniejsze nie pozostawia tłustego filmu na skórze, dlatego noszę go do szkoły – długopis się nie wyślizguje a to plus. Krem ten ma przepiękny zapach – coś jak owoce leśne, bardzo słodki a zarazem kwaśny, niestety trochę chemiczny. Zapach utrzymuje się na skórze, może nie godzinami, ale czuć go. Nie polecam tego kremu osobom, które szukają mega nawilżenia – on tego po prostu nie daje. W domu używam czegoś bardziej treściwego, ten jednak pasuje mi do szkoły. Za taką cenę nie ma co narzekać 😛

7/10
Wydaje mi się, że tak 😀 Chyba że znajdę coś innego co mnie bardziej zadowoli 😛

Miałyście kiedyś okazję testować ten krem? A może macie inne super zamienniki? Chętnie posłucham waszych sugestii 🙂
Mam nadzieję, że recenzja się podobała. Jeszcze raz pozdrawiam z dniem kobiet. Paa 😀

Mini haul z promocji w Rossmannie

Skorzystałam z okazji i zrobiłam sobie mini zapas szamponów z Rosmanna 😀 Były w prawie 50% obniżce więc mam 2 w cenie 1 a to już coś 😀 Do tego skusiłam się na maseczki  do twarzy.
*Alterra Szampon z pszenicą i brzoskwinią – 5,99 zł
*Babydream – 3,99 zł
*Szampon Alterra Granat i Aloes – 5,99 zł
*Maska Alterra Granat i Aloes – 5,99 zł

*Maseczki z Rival De Loop – Truskawkowo – waniliowa, Oliwka, Migdały, Miód i Mleko – 1,12 zł każda

Upolowałyście coś w Rossmanie czy robicie sobie post zakupowy? A może testowałyście już któryś z tych produktów?

RECENZJA: Babydream – mój szampon idealny :D

Zawiera łagodne substancje myjące bez mydła,
które delikatnie lecz gruntownie myją włosy i skórę głowy. Rumianek koi
delikatną skórę, a pantenol chroni ją przed wysuszeniem. Białka kiełków
pszenicy zapobiegają wyrywaniu włosów przy czesaniu. Produkt
gwarantowanej jakości: nie zawiera barwników i substancji
konserwujących, oleju mineralnego i parafinowego, pH nutralne dla skóry,
tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.
Wg producenta szampon jest idealny również do codziennego mycia włosów u dorosłych.
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl
Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Lactate, Triticum
Vulgare Germ Extract, Panthenol, Glyceryl Caprylate, Lactic Acid,
Chamomilla Recutita Flower Extract, Parfum
 
250 mililitrów
Wygodna zwykła buteleczka zamykana za zatrzask, przez otwór nie wylewa się zbyt dużo produktu a to się ceni.
Całkiem niezła, jak na szampon bez SLS fajnie się pieni i nie trzeba go używać zbyt dużo.
Bezbarwny płyn, o lekko żółtawym zabarwieniu. Dosyć lejący się, ma przyjemny zapach, troszkę rumiankowy, trochę „dziecięcy” 😛
5 zł, ale w promocji można upolować za 4 złotych, więc bardzo niska 😀
Tylko i wyłącznie w  Rossmannie.
Jest to bardzo delikatny szampon bez SLES i SLS, nie podrażnia skóry głowy i delikatnie myje włosy. Nawet nieźle się pieni jak na szampon bez mocnych detergentów. Jedynymi jego minusami jest, że nie do końca oczyszcza skórę głowy – po olejowaniu muszę myć włosy dwa razy. Szampon plącze też moje niesforne, proste i cienkie włosy. Nie mam do niego jednak większych zastrzeżeń, spełnia swoje zadanie i moje włosy po nim i jakiejś masce lub odżywce prezentują się naprawdę fajnie 😀 Są mięciutkie, jak u dziecka i do tego bardzo lśniące.
9/10
Tak, zawsze jak będzie się kończył, dopóki nie znajdę lepszego.
Przepraszam Was za krótką nieobecność, ale jestem zabiegana, ale postaram się to nadrobić 😀
Któraś z Was używa tego szaponu? Polecacie jakieś inne sprawdzone i naturalne szampony bez detergentów? Takie które nie obciążają włosów – czekam na Wasze sugestie :3
Pozdrawiam

Usta rodem z Hollywódzkich dywanów – Manhattan Soft Mat Lipcream – 45H recenzja

Hej!
Ostatnio mam fazę na same recenzje, mam nadzieję, że się podoba :3 Blog chociaż ma wtedy coś do przekazania, a nie tylko pierdółki 😛 Zrobiłam zdjęcia produktów na cały tydzień, ale nie wiem, czy się wyrobię – jak wcześniej wspominałam mam dużo nauki i do tego pracę maturalną do napisania (a temat wybrałam niebanalny i muszę go sama opracować :C :P). Zapraszam do czytania, dzisiaj zaprezentuję coś z długo nieobecnej u mnie kolorówki 🙂
 Innowacyjna pomadka w kremie w intensywnych
kolorach. Dla trwałego, matowego wykończenia makijażu ust. Gwarantuje
fantastycznie delikatne odczucie na ustach.
 Jak dla tradycyjnego błyszczyku – zakręcana, plastikowa tubka z patyczkiem i gąbeczką. Bardzo wygodnie aplikuje się nią produkt – nie trzeba używać oddzielnego pędzelka.
 6,5 mililitra – tradycyjnie.
 Pomadka schnie około 3 minut, może nawet mniej. Po tym czasie pojawia się matowe wykończenie.
 Oceniam na plus – gdy już szminka „wpije” się w usta ciężko ją zetrzeć. Schodzi od mocnego pocierania i oczywiście przy jedzeniu oraz piciu. Trzyma się kilka ładnych godzin. Znika równomiernie, bez brzydkich linii i plam.
 Jedna warstwa zapewnia całkowite krycie i ukazanie pełni koloru.
 Inna niż w tradycyjnych błyszczykach – jest to bardziej krem niż błyszczyk. Na szczęście produkt nie jest tępy, łatwo sunie po ustach i dobrze się go nakłada.
 Nie widziałam nigdzie stacjonarnie, ale w internecie można zamówić za grosze. Ja zapłaciłam 5 zł w internetowej drogerii.

 W internecie około 5 złotych, cena podana na wizaz.pl to 15 złotych.
 Produkt świetny, warty uwagi. Wysusza usta, ale nie jest tragicznie. Nie zbiera się w załamaniach, nie wychodzi poza kontur ust, ale należy uważać, aby nie nałożyć go za dużo, bo może zrobić krzywdę. Kolor piękny, wyrazisty. Należy go aplikować na nawilżone usta, bez suchych skórek, gdyż będzie je podkreślał. Ja jestem z niego bardzo zadowolona, ma więcej plusów niż minusów :3

 8/10
Jeśli znajdę inne interesujące mnie kolory to owszem, kupię ponownie 😀

Miałyście okazję testowania którejś z tych pomadek? Podoba się, czy nie? Cenicie efekt matu czy wolicie blask?
Pozdrawiam :3