Browsing Tag

wcierki do włosów

KOSMETYKI WŁOSY

VITAPIL | POGROMCA WYPADAJĄCYCH WŁOSÓW

3 lutego 2018

Cześć!

Stres, niedowaga, niedobór żelaza, witamin, składników mineralnych, a nawet pora roku, jakość snu i otaczającego nas środowiska mają wpływ na to, jak wygląda nasza skóra oraz jej wytwory – między innymi włosy i paznokcie. Czasem sama zmiana diety nie pomaga – szczególnie wtedy, gdy przyczyną jest po prostu pogoda.

Sama borykam się z okresowym wypadaniem włosów. Najbardziej krytycznym miesiącem jest dla mnie listopad – moje włosy naprawdę intensywnie wtedy wypadają, paznokcie się kruszą, a mi nad głową pali się czerwone światełko. „Natalia, musisz coś z tym zrobić!”. I robię, działam regularnie, raz do roku, już od 3 lat. A czym się wspomagam? Vitapilem oczywiście! Zapraszam na moją opinię dotyczącą i suplementu, i wcierki 🙂

Czytaj dalej

Uncategorized

KONKURS FARMONA | MOJA RECENZJA WCIERKI JANTAR!

21 października 2016

Cześć!
Jesienią moje włosy są osłabione i, niestety, zaczynają mocniej wypadać. Problem dotyka mnie każdego roku przy przesileniach. Oprócz wypadania dochodzi do tego jeszcze szybciej przetłuszczający się skalp i przesuszone końce – staram się z tym walczyć, ale jak same możecie się domyślić – bywa naprawdę ciężko.
O włosy dbam już od kilku lat, niedawno udało mi się  odhodować „naturalki”, dlatego teraz walczę o ich zdrowie ze zdwojoną siłą. Oprócz dobrze dobranych szamponów, masek i odżywek dużą uwagę przywiązuję też do wcierek. Skóra głowy lubi płatać mi figle, dlatego szukam czegoś, co pozwoliłoby mi unormować jej funkcjonowanie, zmniejszyć wypadanie i spowodować porost nowych włosów. Czy nowa forma odżywki Jantar przypadła mi do gustu? Co sądzę o pomyśle na tak skonstruowane opakowanie? Czy zauważyłam pozytywne aspekty po okresie kilkutygodniowego stosowania tej wcierki? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania – zostańcie ze mną 🙂 Na koniec mam dla Was coś ciekawego, dlatego nie uciekajcie i przeczytajcie ten wpis od deski do deski 😀

Obietnice producenta
Nowocześniejsze, poręczniejsze i
przede wszystkim wygodniejsze w użyciu opakowanie z nową grafiką, a w
nim ta sama, uwielbiana przez klientów odżywka – czyli nasza gwarancja
zregenerowanych włosów!
Receptura odżywki uwzględnia
najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i
zniszczonych. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost
włosów:  Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A,  E,  F i d’pantenol.
Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i
odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego
przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji.
Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek
włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie
grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę
włosów i chroni je przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca.
Konsystencja
Konsystencja tej wcierki przypomina mi gęstszą wodę. Ma lekko żółtawe zabarwienie, ale na szczęście nie przypomina swoją formułą olejku, który mógłby zbyt mocno obciążać skalp i wpływać negatywnie na skórę głowy.  Łatwo rozprowadza się ją na włosach, a jej wmasowanie nie przysparza większej ilości problemów. Uważam, że w tej kwestii ta wersja niewiele różni się od poprzedniej – nie zauważyłam, żeby konsystencja diametralnie się zmieniła. 
Odżywka nadal ma lekko męski zapach, coś na kształt wody kolońskiej. Mi on nie przeszkadza – tym bardziej, że trzyma się na włosach tylko przez krótką chwilę.

Dostępność
Wcierkę Jantar możecie znaleźć w aptekach, drogeriach a także sklepach internetowych. Nigdy nie miałam problemów z jej znalezieniem, czasem pojawiają się one nawet w Biedronkach – ostatnimi czasy chyba nawet w dwóch urodowych gazetkach. Odżywkę można też znaleźć w sklepie producenta, czyli Farmony, a dokładnie na ich stronie internetowej. 
Cena
Po zmianie opakowania – nadal niska. Waha się w granicach 8-12 złotych, przy czym mi zawsze udaje się upolować te wcierki na promocji. Aktualnie nie jest dostępna na stronie producenta, ale mam nadzieję, że niedługo się to zmieni. Ja na szczęście mam jeszcze jedną buteleczkę (starą wersję) w zapasie, więc na razie nie muszę jej szukać 🙂

Skład
Aqua (Water), Propylene Glycol (glikol propylenowy – substancja nawilżająca, rozpuszczalnik dla innych substancji), Glucose (glukoza, cukier prosty, dostarcza naszym cebulkom potrzebnych składników odżywczych – dawca energii), Amber Extract (ekstrakt z bursztynu), Hedera Helix
(Ivy) Extract
(ekstrakt z bluszczu pospolitego, działa napinająco, przeciwgrzybiczo i tonizująco), Lamium Album (White Nettle) Extract (wyciąg z jasnoty białej, środek przeciwzapalny i ściągający), Arnica Montana
(Mountain Arnica) Flower Extract
(ekstrakt z arniki górskiej, działa przeciwzapalnie łagodzi ból, obrzęki i siniaki), Chamomilla Recutita (Matricaria)
Flower Extract
(ekstrakt z rumianku pospolitego, działa łagodząco),  Arctium Majus (Burdock) Root Extract (ekstrakt z korzenia łopianu, działa tonizująco odżywczo i przeciwłojotokowo, składnik ten polecany jest dla osób walczących z wypadaniem), Officinalis
(Marigold) Flower Extract
(ekstrakt z nagietka, pielęgnuje skórę suchą, skłonną do infekcji, pękającą i łuszczącą się), Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract (źródło witamin i mikroelementów, aktywnie regeneruje uszkodzoną strukturę włosów),
Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu, posiada własciwości tonizujące, ściągające antybakteryjne i przciwzapalne), Salvia Officinalis
(Sage) Leaf Extract
(wyciąg z szałwii, ma działanie antybakteryjne i przeciwłupieżowe, jest źródłem antyoksydantów), Nasturtium Officinale (Watercress) Extract (ekstrakt z rukwi wodnej, pomaga w zwalczaniu wszelkich egzem),
Calendula  Tropaeolum Majus (Nasturtium) Flower Extract
(ekstrakt z nasturcji, ma silne działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicze, pomaga w zwalczaniu wypadania włosów i nadmiernemu przetłuszczaniu się skóry głowy), Citrus Medica
Limonum (Lemon) Peel Extract
(ekstrakt ze skórki cytryny, działa ściągająco, przeciwzapalnie i poprawia krążenie, jest też antyoksydantem) , Arginine (aminokwas, wzmacnia wypadające cebulki, pobudza je do wzrostu, normalizuje pracę skóry głowy u ją wygładza), Biotin (witamina H, niezbędna w procesie wzrostu włosa), Zinc Gluconate (donor cynku, cynk działa antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo i reguluje wydzielanie sebum), Acetyl
Tyrosine
(kolejny aminokwas, tyrozyna, hamuje wypadanie włosów), Niacinamide (witamina PP, niacynamid, nawilża skórę, działa jako antyoksydant, wspomaga odnowę warstwy lipidowej), Panax Ginseng Root Extract (ekstrakt z żeń-szenia, działa antyoksydacyjnie, wspomaga odbudowę mieszków włosowych), Hydrolyzed Soy
Protein
(hydrolizowane proteiny sojowe, nawilżają), Calcium Pantothenate (witamina B5, wspomaga regenerację skóry, przyspiesza wzrost włosów), Ornithine HCL (kwas aminowy potrzebny do wytworzenia niektórych aminokwasów), Polyquaternium-11 (polimer, składnik kondycjonujący),
Citrulline (Cytrulina), PEG-12 Dimethicone (lekki silikon, lotny), Glucosamine HCI, Panthenol (pantenol, substancja łagodząca i nawilżająca), Glyceryl
Laurate, Tocopherol
(witamina E, witamina młodości – antyoksydant wpływający na proces odnowy naskórka), Linoleic Acid (kwas linolenowy, nienasycony), Retinyl Palmitate (pochodna witaminy A), Polysorbate 20,
PEG-20, Zinc PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer,
Triethanolamine, Diazolidinyl Urea
(pochodna mocznika używana jako konserwant antybakteryjny, może wywoływać alergie), Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum
(Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool
(aromaty, niektóre osoby mogą te składniki podrażniać).
Wiele osób pisało, że skład odżywki nie uległ zmianie, ja natomiast nie mogę się z tym zgodzić. Pisałam już na łamach bloga o poprzedniej wersji tej wcierki, w szklanym opakowaniu i moim zdaniem składy, mimo tego, że są podobne, to jednak się różnią.
Jantar nie jest wcierką alkoholową, więc nie będzie wysuszał skóry głowy. U mnie lekko przyspieszał przetłuszczanie się włosów, natomiast nie był to na tyle nasilony problem, abym musiała wrócić do codziennego mycia włosów. 
W składzie znajduje się wiele ciekawych ekstraktów, przyznam, że niektórych nie mogłam nawet znaleźć w internecie i musiałam się nieźle natrudzić, żeby większość z nich przetłumaczyć. Końcówka niestety niezbyt mi się podoba. Mimo tego, że mnie te składniki nie podrażniają, to wiele osób może być na nie uczulone – chodzi mi tu głównie o konserwant na bazie mocznika i zapachy.

Opakowanie
Coś, co zmieniło się w tej wcierce najbardziej – opakowanie. Tym razem otrzymujemy plastikowe, ciemne opakowanie, które nie przepuszcza promieni słonecznych w takim stopniu, jak przez przeźroczyste. Zapobiega to utlenianiu się lub redukcji związków znajdujących się w produkcie i przez dłuższy czas możemy cieszyć się pełnią jego możliwości.
Całość zapakowana jest w charakterystyczny, srebrny kartonik, który jest niestety trudny do okiełznania przy fotografowaniu – powstają na nim cienie i czasem, mimo wielu prób, nie widać dokładnie tego, co chciałabym Wam pokazać 😛 
Buteleczka ma pojemność 100 mililitrów, a samą wcierkę należy zużyć w przeciągu 6 miesięcy.
Najbardziej podoba mi się zmiana atomizera. Kiedyś trzeba było wylewać wcierkę na dłoń co wiązało się z nabieraniem zbyt dużej ilości kosmetyku. Dodatkowo ciężko było go rozprowadzić na skórze głowy – bo prawie wszystko zostawało na włosach. Teraz nie mam już takiego problemy, bo dozownik dociera do samego skalpu – nawet gęste włosy nie są mu straszne. Dzięki temu cały proces wcierania przebiega o wiele szybciej. Moim zdaniem – zmiana na wielki plus!

Tu kiedyś były zakola 😛

Moja opinia
Wcierki są moim instant ratunkiem przed wypadaniem włosów. Nawet jeśli nie zmniejszają wypadania włosów do zera, to powodują u mnie wysyp malutkich baby hair. 
Jantar był mi już znany – kiedyś zużyłam 2 czy 3 opakowania – staram się wracać do niego raz do roku i robić sobie pełną kurację – tak, żeby nie było to za rzadko, ale nie lubię też przyzwyczaić moich włosów przez ciągłe stosowanie kosmetyków o tym samym składzie. Jeśli miałabym napisać kilka słów o składzie – muszę przyznać, że mi się podoba. Nie ma w nim alkoholu, mnie ten składnik podrażnia i nie mogę pozwolić sobie na jego częste stosowanie. Zamiast tego mamy glikol propylenowy, który nawilża skórę głowy – niejednokrotnie dzięki olejom i wcierkom udało mi się powstrzymać łuszczenie się skóry głowy. W składzie występuje też wiele ekstraktów roślinnych, które głownie działają nawilżająco, ściągająco, tonizująco oraz wspierają nasze cebulki, walczą z wypadaniem i mobilizują włosy do tego, by szybciej rosły. Nie zabrakło też składników powodujących wysyp baby hair. 
Zmiana opakowania również mi się spodobała. Dzięki nowemu aplikatorowi jest mi o wiele łatwiej dotrzeć do skóry głowy. Może i mam cienki włosy, ale są one na tyle gęste, że czasem męczę się z dotarciem do skalpu. Ciemne opakowanie zapobiega szybkim zmianom składu, a to gwarantuje nam dłuższą przydatność i lepsze efekty nawet kilka miesięcy po otwarciu. 
Co do samych efektów – jestem zadowolona. W pewnym momencie mojego życia, po farbowaniu, moje włosy zaczęły mocno wypadać. Przerzedziły się na tyle, że skóra głowy świeciła bielą na tle moich ciemnych włosów. Pojawiły się zakola, które ciągle przypominały mi o tym, że moje włosy nie chcą odrastać. Po 2 latach pracy jest już o wiele lepiej, a kilka miesięcy temu udało mi się zwalczyć problem i odhodować zdrowe włosy.
Wcierkę stosuję od niespełna miesiąca, ale zauważyłam, że dzięki niej na mam przy czole, skroniach i karku sporo nowych włosków, które są cienkie, ale zdrowe i mocne. Wcierka lekko wzmogła przetłuszczanie, ale na szczęście zapomniałam o suchym skalpie, swędzeniu i pieczeniu. Skóra głowy została ukojona, mam nadzieję, że w perspektywie dalszej kuracji unormuje się też wydzielanie sebum.

Polecam tę wcierkę, bo wiem, że wielu osobom się sprawdza. Jeśli chcecie przeczytać moją opinię na temat starszej wersji – zapraszam Was do tego posta!

Czy kupię ponownie
Myślę, że tak, ale dopiero w przyszłym roku.  Jak pisałam wyżej – zawsze daję moim włosom odpocząć po takich kuracjach, ale jeśli jakaś się u mnie sprawdza – chętnie do niej wracam.

KONKURS
A teraz coś, o czym mówiłam, że będę pisać. Mam nadzieję, że zostaliście ze mną do końca, bo muszę się zgłosić do Was – z prośbą o pomoc 😀
Ten wpis bierze udział w konkursie Farmony – „Przemiana moich włosów z Jantar”. Jakiej pomocy będę potrzebowała? Od 28.10. rusza głosowanie, a jak wiadomo – ja w takich konkursach szczęścia nie mam 😛 Wiem jednak, że wiele z Was lubi czytać moje wpisy, a Wasze głosy będą dla mnie motywacją, żeby starać się jeszcze bardziej i (tak jak dziś :P) pisać do Was nawet w nocy, po zajęciach, kiedy nic już się nie chce i potrzeba 100 razy więcej motywacji, żeby wstać z łóżka 😛
Nie jest to jednak pomoc bezinteresowna 😛 Do zgarnięcia są świetne nagrody, a ja będę mogła uhonorować jedną z Was tym, co sama wygram – a pod uwagę będę brała nie tylko komentarz pod tym postem – z najlepszych wybiorę osobę, która włożyła wiele wkładu i pracy w istnienie tej strony.

Więc co można wygrać?
  • Trzydniowy (2 noclegi) pobyt w Hotelu Farmona Business&SPA dla dwóch osób wraz z pakietem zabiegów i kolacją dla dwojga – nagroda przysługuje także wybranemu fanowi.
  • Kartę podarunkową do sklepu answear.com  o wartości 600 zł + zestaw kosmetyków Jantar – nagroda przysługuje także wybranemu fanowi.
  • Kartę podarunkową do sklepu answear.com o wartości 400 zł + zestaw kosmetyków Jantar – nagroda przysługuje także wybranemu fanowi.
  • Nagrody pocieszenia dla 10 uczestników – zestawy kosmetyków Jantar.
Dodatkowa nagroda specjalna za pierwsze miejsce to wywiad w magazynie InStyle! 
Przyznajcie – jest o co walczyć! 😀 Chętnie pojechałabym z jedną z Was do hotelu – nie wiem tylko, czy mogłybyśmy wybrać się w tym samym terminie. A ploteczki byłyby wskazane, tym bardziej, że jest tu wiele osób, które chciałabym poznać osobiście 😀
Głosować możecie na www.jantarhair.com.pl. Pamiętajcie też, że komentarz, który bierze udział w konkursie razem z moim wpisem musi zaczynać się od słów „Moja przemiana z Jantar…”.
Lubicie produkty Jantar? Stosujecie wcierki jako pomoc przeciwko wypadaniu włosów i przyspieszenie ich porostu?
Pozdrawiam i zachęcam do głosowania! Pamiętajcie, akcja rusza 28.10.2016 😛

Uncategorized

FARMONA JANTAR | Wysyp baby hair i pomoc w zmniejszeniu wypadania włosów

27 sierpnia 2015

Heejoo!
Zaczęłam się w końcu uczyć intensywniej do poprawki, bo bardzo boję się, że powinie mi się noga i zostanę na pierwszym roku :O Na szczęście nie jestem sama – oblało około 60-65% osób :O Ze stresu moje włosy lecą jak szalone, mam też mniej ochoty na dodatkowe zajęcia. Cóż – trzeba się przemęczyć do początku września, poczekać na wyniki i oby było dobrze!
W związku ze zwiększonym wypadaniem, o którym napisałam Wam w akapicie wyżej, postanowiłam dziś przybliżyć Wam moją opinię co do wcierki od Famrony, która nosi wdzięczną nazwę Jantar. Jeśli jesteście ciekawi, czy mi pomogła – zapraszam do dalszej części posta 🙂

Zawiera biologicznie czynne substancje
stymulujące porost włosów, aktywny wyciąg z bursztynu, d`panthenol oraz
witaminy A, E, F, H. Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i
dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy
stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka
zapobiega rozdwajaniu włosów i chroni przed szkodliwym wpływem
środowiska i słońca.
 
Odżywka ma płynną konsystencję, lecz jest nieco bardziej oleista i lepka niż woda. Dobrze rozprowadza się na dłoni i włosach. Jest przeźroczysta, ma lekko żółtawy odcień. Pachnie bardzo męsko. Wielu dziewczynom, tak jak i mi, przypomina to zapach wody kolońskiej/płynu po goleniu. Dla mnie przyjemny aromat 🙂

Kiedy pierwszy raz spotkałam się w internecie z opinią na temat tej odżywki z jej dostępnością było dużo ciężej, niż teraz. Nie mogłam jej nigdzie znaleźć, a szukałam jej we wszystkich dostępnych dla mnie wtedy drogeriach. Udało mi się upolować ją w małym, osiedlowym sklepie. Teraz dostaniecie ją i w Super Pharmie i Rossmannie, a nawet Hebe. 
Cena tej wcierki jest stosunkowo niska. Cena opakowania waha się w granicach 9-13 złotych. Odżywka jest wydajna, przez co jedna buteleczka starcza nam na około 2 kuracje, co równa się 2 miesiącom stosowanie (3 tygodnie wcierania, 1 tydzień przerwy – 2 cykle). Z moich obliczeń wynika więc, że miesiąc stosowanie kosztuje nas średnio 5,5 złotego! 😀

Aqua, Propylene Glycol, Glucose (glukoza, odżywia skalp i włosy; jest ważna w procesie wzrostu włosów ponieważ minerały i składniki odżywcze docierają do nich jako do jednych z ostatnich „narządów”),
Calendula Officinalis Extract (ekstrakt z  nagietka lekarskiego, działa łagodząco, przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie, zmniejsza suchość skóry i podrażnienia), Chamomilla Recutita Extract (ekstrakt z rumianku pospolitego, jego działanie jest podobne do nagietka – działa przeciwzapalnie i łagodząco), Rosmarinus
Officinalis Extract
(ekstrakt z rozmarynu lekarskiego, ma działanie odkażające, pobudzające (np. krążenie krwi)), Salvia Officinalis Extract (wyciąg z szałwii lekarskiej, ma działanie bakteriobójcze), Pinus Sylvestris
Extract, Arnica Montana Extract, Arctium Majus Extract, Citrus Medica
Limonum Extract, Hedera Helix Extract (ekstrakt z bluszczu pospolitego, pobudza krążenie krwi i uszczelnia naczynka), Tropaeolum Majus Extract,
Nasturtium Officinale Extract, Amber Extract (jest źródłem wielu mikroelementów, wzmacia skórę, zmniejsza jej skłonność do podrażnień), Disodium Cystinyl
Disuccinate, Panax Ginseng, Arginine, Acetyl Tyrosine, Hydrolyzed Soy
Protein, Polyquaternium-11, Peg-12 Dimethicone, Calcium Pantothenate,
Zinc Gluconate, Niacinamide, Ornithine Hci, Citrulline, Glucosamine HCI,
Biotin, Panthenol, Polysorbate 20, Retinyl Palmitate, Tocopherol,
Linoleic Acid, PABA, Triethanolamine, Carbomer, Parfum,
2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Methyldibomo Glutaronitrile,
Dipropylene Glycol, Limonene, Linalool

Buteleczka zapakowana jest w ładny, dość twardy kartonik z „efektem lustrzanego blasku” 😛 Sama buteleczka jest wykonana z grubego szkła. Jest zakręcana. Ma pojemność 100 mililitrów. Nie jest, niestety, zaopatrzona w atomizer, przez to traci u wielu osób. Ja przyzwyczaiłam się do formy aplikacji, którą zaproponował producent. Wylewam sobie odrobinę wcierki na rękę i wsmarowuję w skalp. Opcja z pryskaniem jakoś się nie sprawdziła ;/

W ciągu dwóch lat zużyłam dwie buteleczki Jantaru i obecnie kończę trzecią. Jest to, jak na razie, najlepsza tania wcierka, jaką miałam okazję używać. Nie hamuje wypadania do końca, ale dość mocno je ogranicza. Największym jej plusem jest niemal natychmiastowy wysyp baby hair. Najwięcej pojawia się ich u mnie w okolicy czoła i karku. Jestem z tego powodu zadowolona, bo właśnie na odrastaniu włosów najbardziej mi zależy. Jantar przyśpiesza też delikatnie porost włosów. Nigdy mnie nie podrażnił ani nie uczulił. Nie przyczynił się też do zwiększenia wydzielania sebum, a co za tym idzie – nie przyspieszył przetłuszczania się włosów. Do opakowania się przyzwyczaiłam i już mi nie przeszkadza 😛 Zapach również mi odpowiada.
Wspomnę jeszcze o tym, że czasami nie stosuję jej tak, jak zaleca producent. Wsmarowuję ją po prostu co kilka dni w skórę głowy (kiedy mi się przypomni) i wtedy również sprawuje się dobrze.

Na pewno sięgnę po kolejne buteleczki, oczywiście po kilkumiesięcznej przerwie, jak mam to w zwyczaju robić. Jest to jedna z najlepszych wcierek jaką miałam. Nie zawiera alkoholu przez co nie podrażnia mojego wrażliwego skalpu. Polecam!

Macie ochotę poznać działanie każdego ze składników tej wcierki? Stosowałyście ją? Co sądzicie o tego typu produktach?
Pozdrawiam :3