Wybrany tag

Versace

PODSUMOWANIE MIESIĄCA

PODSUMOWANIE STYCZNIA 2018 | M.A.C. | VERSACE | TOO FACED | BRAK SESJI

11 lutego 2018
nieprzeczytane.pl konkurs moje nominacje do nagrody nike

Cześć!

Podsumowanie stycznia jest pierwszym wpisem, który piszę już z kokpitu WordPressa, czyli własnego hostingu. To dla mnie spora zmiana i duże wyzwanie, na pewno opowiem Wam o tym więcej za kilka tygodni. Dziś chciałam przytoczyć Wam moją opinię na trzech kosmetyków, które skradły moje serce – pomadki M.A.C. Please me, palety cieni Too faced Sweet Peach oraz perfum Versace Eros Pour Femme. Poza tym wspomnę jeszcze o książce, którą pochłonęłam w dwa wieczory, a mowa tu o „Rdzy” Jakuba Małeckiego i o wciągającym serialu – Mindhunter. Zapraszam.

PODSUMOWANIE STYCZNIA 2018 | M.A.C. PLEASE ME | VERSACE ROS POUR FEMME | TOO FACED SWEET PEACH | RDZA MAŁECKI 2

Czytaj dalej

Uncategorized

ULUBIEŃCY MAJA 2017 | VERSACE | ISANA | DR IRENA ERIS PROVOKE | SEKRETY URODY KOREANEK

24 czerwca 2017
ulubieńcy maja, sekrety urody koreanek, isana med szampon, dr irena eris provoke pomadka matowa 703, versace perfumy bright crystal 2

Cześć!
Maj mamy daleko za sobą, ale nie miałam jeszcze czasu i głowy opowiedzieć Wam o moich zeszłomiesięcznych ulubieńcach. Ostatnio pytałam Was o to, czy nie chcielibyście, bym rozszerzyła ulubieńców o tych niekosmetycznych – entuzjastycznie podeszliście do tematu, więc powoli zaczynam wdrażać plan w życie. Dziś opowiem Wam o książce, którą skończyłam czytać w ubiegłym miesiącu, a w lipcu być może wystąpią w tej serii też filmy, czy seriale, a może nawet gadżety 😀
Jeśli chcecie poczytać o mojej opinii na temat szamponu Isany, pomadki dr Ireny Eris Provoke, perfum Versace czy książce Sekrety Urody Koreanek – zapraszam do dalszej części wpisu 🙂

ulubieńcy maja, sekrety urody koreanek, isana med szampon, dr irena eris provoke pomadka matowa 703, versace perfumy bright crystal

 DR IRENA ERIS PROVOKE, LIQUID MATTE LIP TINT W KOLORZE 703 INIFINITE PINK

DR IRENA ERIS PROVOKE, LIQUID MATTE LIP TINT W KOLORZE 703 INIFINITE PINK

Już w poście opisującym tę pomadkę powiedziałam Wam, że pewnie zdobędzie miejsce w przyszłych ulubieńcach. Tak też się stało, ponieważ przez ostatnich kilkadziesiąt dni towarzyszyła mi naprawdę często. Polubiłam te pomadki za ich lekką, musową konsystencję, która nie obciąża ust, nie wysusza ich i nie podkreśla suchych skórek. Szminka, jak na taką, która nie zastyga dobrze się utrzymuje. Kolor 703 to odcień idealny na co dzień – nie jest ani za jasny, ani za ciemny. Ma raczej neutralny odcień i, co najważniejsze, nie zażółca zębów. To jasny róż, który będzie pasował i brunetkom, i blondynkom. To prawdziwy, makijażowy hit! Jeśli Was zainteresowała – zapraszam do pełnej recenzji – link znajdziecie w tytule tego akapitu 🙂

DR IRENA ERIS PROVOKE, LIQUID MATTE LIP TINT W KOLORZE 703 INIFINITE PINK swatch
Zdjęcie w dziennym świetle bez filtra.

ISANA MED, SZAMPON PRZECIWŁUPIEŻOWY piroctone olamine, pirokton olaminy

ISANA MED, SZAMPON PRZECIWŁUPIEŻOWY

W ostatniej aktualizacji włosowej wspominałam Wam, że miałam problem z łupieżem  – nieduży, ale nie czułam się w tej sytuacji komfortowo. Postanowiłam poszukać szamponu ze składnikiem, który dobrze się u mnie sprawdza – mowa o piroctone olamine. Miałam kupić w aptece szampon z Plomaxu, natomiast znalazłam jego tańszy odpowiednik w Rossmannie. Specyfik kupiłam za 3,50 złotego, stosuję go raz na 1-1,5 tygodnia – prewencyjnie. Nie przesusza mojej skóry głowy, nie podrażnia, a przy tym dobrze oczyszcza. Pirokton olaminy to składnik przeciwgrzybiczy, hamuje rozwój grzyba, który może być jedną z przyczyn łupieżu. Do tego normalizuje i przywraca równowagę mikroflory naskórka. Takie szampony świetnie się u mnie sprawdzają i na pewno będę regularnie do nich wracać.


VERSACE, PERFUMY BRIGHT CRYSTAL

Te perfumy przewijały się już na bogu kilkakrotnie, ale jeszcze nigdy nie miały okazji wystąpić w roli ulubieńców – jestem dla nich złą matką 😛 Mam je już ponad dw lata i jak dotąd nie znalazłam innych, które tak bardzo by mi odpowiadały. To połączenie dość standardowe, ale nie płaskie. Pokuszę się o stwierdzenie, że jest to zapach dość uniwersalny i spodoba się wielu młodym kobietom. Jest świeży, słodki i czuć w nim owoce, przez co świetnie nada się na wiosnę i lato. To mieszanka kwaśnych owoców (takich jak granat), kwiatów o lekkim zapachu (piwonia, lotos, magnolia) i ciepłej bazy (piżmo, ambra, cerd).  Flakon, według niektórych jest objawem złego gustu i przypomina zabawkę lalki Barbie, ale osobiście uważam, że diamenty są przyjacielem kobiety i taki na perfumach nie szkodzi, a pomaga 😛 To już kwestia gustu. Jeśli jeszcze ich nie znacie – dajcie im szansę – może akurat przypadną Wam do gustu 🙂

 CHARLOTTE CHO, KSIĄŻKA SEKRETY URODY KOREANEK


CHARLOTTE CHO, KSIĄŻKA SEKRETY URODY KOREANEK

Sceptycznie pochodzę do książek o tematyce urodowej. Lubię je czytać, ale często nie podoba mi się podejście autorki, zawierają sprzeczne informacje albo takie sugestie, których nigdy nie byłabym w stanie wprowadzić w życie. Książka Sekrety urody Koreanek przypadła mi do gustu, bo zawiera takie rady, które nawet początkujące jest w stanie zastosować w swojej pielęgnacji, a sama autorka uważa, że można przeprowadzać te rytuały na kosmetykach, które lubimy – niekoniecznie azjatyckich, czy naturalnych. Ma raczej zdroworozsądkowe podejście, nie popada ze skrajności w skrajność. Książka podzielona jest na tematyczne rozdziały, w których dowiadujemy się coraz to nowych rzeczy. Na końcu znajdziemy mimo przewodnik po Seulu. Jest to jedna z lepszych książek urodowych, jakie mam. Postaram się napisać na jej temat pełną opinię 🙂 Ostatnio brakuje mi tu treści innych, niż kosmetyczne.
Znacie moich ulubieńców? To dobry pomysł, by rozszerzyć tę serię i przedmioty niekosmetyczne? Co ciekawego wpadło ostatnio w Wasze ręce?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

#LETNICZAS | KOSMETYCZNE NIEZBĘDNIKI 2017 | BEZ JAKICH KOSMETYKÓW LATO NIE MOGŁOBY ISTNIEĆ?

21 czerwca 2017
letniczas kosmetyczne niezbędniki kosmetyki na wakacje

 Hej!
Mimo tego, że ostatnio w ogóle nie mam głowy do zdjęć ani bloga chciałabym zaprosić Was na krótki i przyjemny wpis z serii #letniczas. To już ostatni post w tym cyklu, ale nie przejmujcie się – tematu lata nie zamierzam odpuszczać – w końcu to moja ulubiona pora roku, a za kilka tygodni znów będę miała więcej czasu, by tworzyć dla Was inspirujące treści.
Jeśli śledzicie mnie od dłuższego czasu to wiecie, że w tamtym roku przygotowałam post o podobnej tematyce – też pisałam i moich letnich niezbędnikach. Tamte nadal są aktualne i regulenie korzystam z tego typu kosmetyków, dziś jednak chciałabym pokazać Wam coś nowego. Jesteście ciekawe? Zapraszam!
letniczas kosmetyczne niezbędniki kosmetyki na wakacje 2

pomadki płynne matowe, golden rose longstay liquis lipstic, matowe pomadki dr irena eris provoke

BLASK SŁOŃCA I MAT NA USTACH

Matowe pomadki nadal podbijają rynek, sama jestem ich wierną fanką i pewnie jeszcze przez długi czas ta moda dla mnie nie minie. Nie straszne im upały, pot i zimne napoje – trzymają się na ustach wiele godzin i sprawiają, że makijaż wygląda schludnie i nienagannie. Matowe szminki w mocnych, żywych kolorach potrafią ożywić nawet najbardziej nudny makijaż – wystarczy dołożyć cienką warstwę podkładu, trochę rozświetlacza i musnąć rzęsy tuszem – efekt świeżego makijażu gotowy. Jeśli chodzi o mnie latem najchętniej sięgam po fuksję i róże, ale coraz bardziej przekonuję się też do klasycznej czerwieni. Jeśli miałabym Wam polecić konkretny rodzaj szminek – moimi ostatnimi ulubieńcami są te z Ireny Eris. Pomadki Longstay Liquid Lipstic z Golden Rose maja świetne kolory i są najtrwalszymi pomadkami w mojej kolekcji, ale nie do końca odpowiada mi ich formuła. Mam teraz pod nie specjalną bazę i będę ją testować – może dzięki niej będą bardziej komfortowe w noszeniu.
pomadki matowe płynne, golden rose longstay liquid lipstick

filtry uvb uva uv, la roche posay cicaplast, la roche posay anthelios xl żel krem suchy w dotyku

OPALANIE JEST PASSE, CHCĘ BYĆ BLADA JAK GEJSZA! 

Nigdy nie lubiłam się opalać, bo zawsze, mimo stosowania filtrów spalałam się na raka. Odkąd stosuję mocniej działające kosmetyki do twarzy – czy to na bazie kwasów, czy retinoidy, z filtrami nie rozstaję się przez okrągły rok. Mimo tego najczęściej sięgam po nie latem – najwięcej czasu spędzam wtedy na słońce, a nadmierna ekspozycja grozi nie tylko poparzeniem, czy powstaniem przebarwień, ale też rakiem skóry (rak = nowotwór pochodzenia nabłonkowego). O fototypach i opalaniu pisałam Wam w pierwszym poście z tej serii, więc jeśli go jeszcze nie widziałyście – koniecznie tam wpadnijcie – to prawdziwa kopalnia wiedzy. Aktualnie do twarzy używam żel-kremu suchego w dotyku od La Roche Posay, niedługo zmienię go na Cicaplast.  Bardzo lubię też Anthelios XL Ultra Fluid, który ma lekką, oleistą konsystencję. Filtry to coś, bez czego nie wybieram się na zewnątrz, zawsze wybieram te z SPF 50+.

perfumy na lato, lekkie perfumy, dziewczęce zapachy, versace bright crystal, marc jacobs daisy eau so fresh

LEKKIE, OWOCOWE PERFUMY

Lekkie zapachy towarzyszą mi przez cały rok, natomiast latem najczęściej sięgam po te owocowe, rześkie, czasem lekko kwiatowe. Nie mam dużego arsenału perfum, ale ostatnio te szeregi zasiliła propozycja od Marca Jacobsa –  Daisy eau so fresh. Jest to zapach, lekki, ale ma otulająca bazę. Słyszałam, że te perfumy są nietrwałe i słabi utrzymuje się na ciele, natomiast na mojej skórze rozwijają się i są wyczuwalne przez długie godziny. To połączenie maliny, gruszki, liczi, zielonych nut, a także kwiatu jabłoni, róży, cedru i śliwki. Drugą propozycją jest stały bywalec, którego pokazywałam już na blogu – Versace Bright Crystal. Jak na razie to najpiękniejsze perfumy, jakie kiedykolwiek miałam, idealnie wpasowały się w mój gust. Są cukierkowe, lekko kwaśne, będą pasowały większości młodych kobiet. Na początku zaskakują lodowym połączeniem yuzu i granatu, ich serce to piwonia, lotos i magolia, a bazę stanowią piżmo ambra i cedr. To idealne propozycje na letnie dni pełne wrażeń 😉 Znacie te zapachy?

żel aloesowy gorvita, żel aloesowy holika holika

 ZIELONO MI, KIEDY CIĘ WIDZĘ!

Aloes funkcjonuje w mojej pielęgnacji od roku. Jest to magiczny składnik, który świetnie sprawdza się w pielęgnacji ciała, skóry i włosów. Łagodzi ukąszenia i użądlenia, a także oparzenia posłoneczne. Wpływa na gojenie się ranek i przyspiesza znikanie wyprysków – zawiera w sobie kwas salicylowy. Żelem, po który sięgam w tej chwili jest ten z Gorvity – to już końcówka i chcę go zużyć. Kupiłam go nie mając odpowiedniej wiedzy na temat takich kosmetyków i na dzień dzisiejszy nie zadowala mnie skład, dlatego do niego nie wrócę. Wybrałam aloes z Holika Holika, który poleciły mi dziewczyny – mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie – wygląda świetnie – oby i działanie takie było! 😀

żel aloesowy holika holika, żel aloesowy gorvita

woda termalna uriage, izotoniczna woda termalna, woda termalna bez osuszania

 

RAJSKA MGIEŁKA

Woda termalna potrafi schłodzić skórę i dostarczyć jej niezbędnych minerałów. Trzymana w lodówce będzie świetna do spryskiwania twarzy w ciągu dnia. Jest dobrą bazą pod glinki i maski zastygające, a także do ich zraszania po aplikacji. Woda termalna przynosi ukojenie podczas oparzeń czy podrażnień. Dlaczego zawsze sięgam po tę z Uriage? Na promocji ma przystępną cenę, występuje w  3 formatach – mi to torebki, midi, czyli 150 ml – najlepsza do używania na co dzień i maxi – bodajże 300 mililitrów, przydaje się wtedy, kiedy cała rodzinka jest miłośnikiem tego specyfiku. Dodatkowo nie trzeba jej osuszać, ponieważ jest izotoniczna w stosunku do płynów międzykomórkowych naszej skóry. Przy mojej trądzikowej skórze działa cuda – kiedy coś swędzi lub mam suche, zaczerwienione czy podrażnione obszary – zmniejsza w tych miejscach reaktywność i sprawia, że zapominam o ich dotykaniu.

rozświetlacz Lily Lolo Champagne Illuminator, rozświetlacz My secret Princess dream

SHINE BRIGHT LIKE A DIAMOND… ALE TYLKO TAM, GDZIE TRZEBA 😛

Jeszcze kilka lat temu rozświetlacze nie były popularne, a przecięty zjadacz chleba nie wiedział, że takie kosmetyki istnieją. Sama byłam przeciwna rozświetlaniu cery mieszanej, czyli takiej, jakiej jestem posiadaczką. Teraz nie wyobrażam sobie makijażu bez odrobiny kontrolowanego błysku – moja twarz wygląda zdrowiej i promienniej, a mat, który szerzy się na pozostałej części nie jest tak płaski i mocno widoczny. Rozświetlaczy nie polecam tylko osobom z kaszką lub wypryskami w miejscu, w którym chcecie je zaaplikować – niestety rozświetlenie będzie przyciągało do nich wzrok i zwracało na nie uwagę. Aktualnie moimi ulubionymi kosmetykami z tej kategorii są rozświetlacz Lily Lolo Champagne Illuminator i My Secret – Princess Dream.
Zapraszam Was na blogi pozostałych dziewczyn!:

Podoba Wam się taki typ wpisu? Jak mija Wam czerwiec? 
Pozdrawiam i do zobaczenia :* Pewnie nadal będę się tu rzadko pojawiać, ale obiecuję poprawę 😛
Uncategorized

#WIOSENNIK | POWIEW WIOSNY, CZYLI 3 ULUBIONE, LEKKIE ZAPACHY

16 kwietnia 2017
#wiosennik powiew wiosny bi-es versace perfumy bright crystal zielone i różowe jabłuszko

Hej!
Wiosna, to pora roku, która cechuje się ogromną różnorodnością zapachów. Zaczynają wtedy kwitnąć kwiaty, krzewy i drzewa, powietrze ma specyficzny zapach, szczególnie po burzach i deszczach, które akurat w Polsce lubią nas często nawiedzać.
Wiosną, tak jak garderobę, zmieniam też i zapachy którymi się otaczam – począwszy na odświeżaczach powietrza, idąc przez woski i świece, na perfumach kończąc. Dziś opowiem Wam o ostatniej kategorii. Wybrałam trzy ulubione wiosenne zapachy, które być może znacie, bo są bardzo popularne! Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego je lubię i co zdecydowało o tym, że znalazły się na mojej liście – zapraszam 🙂 

bi-es love forever white zamiennik dkny be delicious

BI-ES LOVE FOREVER WHITE

Delikatna i przyjemna kompozycja, jak pierwsze letnie powiewy wiatru.
Zapach romantyczny i świeży. W nucie głowy odnajdziemy soczyste jabłko i
czarną porzeczkę. W nucie serca akordy róży przeplatają się z wonią
arbuza. W nucie podstawy piżmo podkreśla zapach powodując niezapomniane
wrażenie. Polecany dla wszystkich kobiet na każdą porę dnia.



Nuty zapachowe:
nuta głowy: jabłko, czarna porzeczka
nuta serca: róża, arbuz
nuta bazy: piżmo

Na te perfumy wpadłam przypadkiem, tak samo jak na zielone. Podczas wizyty w Hebe zapuściłam się w alejkę z tańszymi zapachami i te łudząco przypominały mi moje ulubione jabłuszka z DKNY. Były one na wykończeniu, dlatego postanowiłam dać szansę tym  i się nie zawiodłam. Są podobne do oryginałów nie tylko ze względu na sam zapach, ale też kartonowe opakowania.

Same zapachy nie są tak złożone jak oryginały, ale również mi się podobają. Różowa wersja jest delikatniejsza, ale utrzymuje się kilka godzin i ciągle czuć ją na ciele – na ubraniach jeszcze dłużej. Zdecydowanie dominują w niej kwiatowe nuty, jabłko w tym wypadku schodzi na dalszy plan. Mimo tego, że nutą serca jest róża perfumy mi się podobają – na tyle dobrze komponuje się ona z pozostałymi składnikami, że nie wyczuwam jej jako oddzielnej ścieżki zapachowej.

Są to raczej płaskie perfumy, nie rozwijają się zbyt mocno, ale mi to nie przeszkadza. Jest to kwiatowo-owocowy zapach idealny dla młodych dziewczyn i kobiet, które lubią nienachalne, delikatne zapachy.

bi-es love forever green zamiennik dkny be delicious

BI-ES LOVE FOREVER GREEN

Seksowny, namiętny i uwodzicielski zapach dla kobiet. Nowoczesny, świeży aromat zamknięty w soczysto zielonym flakoniku.

Nuty zapachowe: amerykańskie jabłko, ogórek, magnolia, grejpfrut, tuberoza, drzewo sandałowe, ambra.

Zapach ten, podobnie jak poprzedni kupiłam w Hebe. Oba kosztowały mniej więcej 20-25 złotych – groszowa sprawa. Również mogę nazwać je zamiennikiem DKNY be delicious w wersji zielonej. Niestety są one jeszcze bardziej płaskie niż poprzednie, o których pisałam wyżej. Dominującymi nutami są tu jabłko i ogórek, dlatego wybieram je tylko w te dni, w których zależy mi na maksymalnej świeżości. Nie jest to zapach nachalny, ale mocniej wyczuwalny od wersji białej.
Darzę je wielką sympatią, ale chyba zaczynam wyrastać z tak prostych zapachów – nadal mi się podobają, ale muszę mieć na nie dzień – nie zawsze takie oczywiste rozwiązania mi odpowiadają. W tym przypadku widzę większą różnicę między oryginałem a odpowiednikiem z Bi-esu. Przemawiają one na korzyść droższej wersji i kiedy zużyję tę, zastanowię się nad ponownym zakupem oryginału 🙂

versace bright crystal perfumy
Nowość znanej marki Versace. Są różowe. Mają przepiękny, prosty flakon,
lecz zakrętka przypomina duży kryształ. Zapach jest kwiatowy i lekki ze
słodką nutą, idealny na każdą okazję. Zapach ten polubią zarówno panie,
które wolą zdecydowane i mocne zapachy, jak i te, które lubią delikatne i
świeże. Utrzymuje się przez cały dzień. To dobre rozwiązanie dla osób
szukających perfum zarówno na dzień jak i na wieczór.

Nuty zapachowe

Głowa

nuta lodu, yuzu, owoc granatu

Serce

lotos, magnolia, piwonia

Podstawa

piżmo, drzewo, ambra

Na koniec zostawiłam sobie najlepszy smaczek – moje ulubione perfumy, które towarzyszą mi już od kilkunastu miesięcy – możecie zauważyć zużycie 😀 Bright crystal to zapach niezwykle dziewczęcy, lekki, słodki, z pewną nutą kwaskowatości, którą nadaje mu prawdopodobnie owoc granatu i piwonia. Rozwija się i ewoluuje na skórze – z czasem traci swój zadziorny charakter i zmienia się w coś bardziej kobiecego.
Ma rzeszę fanek i wcale się temu nie dziwię – jest to połączenie dość klasyczne, tak mi się przynajmniej wydaje. Flakon, oceniany według niektórych jako tandetny, mi bardzo się podoba i od samego początku przyciągał moją uwagę – pewnie to wina mojego sroczego charakteru. 

Perfumy długo utrzymują się na mojej skórze, czuję je wieczorem nawet po intensywnie spędzonym dniu. Na ubraniach są wyczuwalne nawet przez kilka dni, chociaż woń nie jest już tak intensywna jak na początku. Jeśli jeszcze nie miałyście okazji się z nim zapoznać – koniecznie nadróbcie zaległości – jestem prawie pewna, że Was oczaruje tak samo, jak mnie 🙂

Zapraszam do pozostałych uczestniczek akcji #Wiosennik :):

Znacie te zapachy, czy któryś jest dla Was nowością? Czy Wy też zmieniacie perfumy na bardziej wiosenne lub letnie, czy stosujecie takie same zapachy nie zważając na roztaczającą się aurę?
Pozdrawiam i życzę Wam Wesołego Alleluja 🙂 :*

Uncategorized

Ulubieńcy sierpnia 2015 | WELLNESS & BEAUTY | RIMMEL | VERSACE

11 września 2015

Hej dziewczyny!
Ostatni miesiąc wakacji minął mi niespodziewanie szybko. Nadal żyję sierpniem i nie mogę się odnaleźć w teraźniejszości 😛 Jak dla mnie wcale nie jest połowa września. Część z Was poszła już do szkoły, pewnie wiele czeka w tym roku jakiś ważny egzamin, matura, czy pierwsza sesja. Będę z Wami całym sercem, bo sama, już po raz trzeci, zamierzam podejść do matury. 
Jeśli chodzi o kosmetyki – w sierpniu niezbyt często sięgałam po kolorówkę – głównie ze względu na to, że malowałam się tylko wtedy, kiedy naprawdę musiałam, bo chciałam dać mojej skórze odpocząć. Co do pielęgnacji – starałam się ją dobierać bardziej świadomie, więc też nie miałam w tej kategorii zbyt wiele nowych produktów, które mogłyby stać się ulubieńcami. 
Jest ich niewielu, za to są to moje hity poprzedniego miesiąca (Ba! Nawet całych wakacji :P). Będę dziś mówić o peelingu Wellnes & Beauty z masłem shea i olejem migdałowym, perfumach Versace Bright Crystal i podkładzie Rimmel Match Perfection. Jeśli jesteście ciekawi, co sądzę o tych trzech produktach, zapraszam do dalszej części posta. 

Peeling Wellnes & Beauty z masłem  Shea i olejem migdałowym

Jest to moje drugie opakowanie tych peelingów. Pierwsze, które miałam było o zapachu papai i mango, ta natomiast pachnie bardzo słodko, ale nie mdło. Słoiczek ładnie wygląda na łazienkowej pólce, a samo działanie kosmetyku mnie zachwyca. Mimo tego, że jest to peeling solny nie podrażnia mojej wrażliwej skóry nawet po goleniu. Szczypie tylko wtedy, kiedy mam na ciele jakąś większą rankę. Mimo tego, że drobinki są niewielkie to ścierają martwy naskórek mocno. Skóra po takim zabiegu jest wygładzona i miła w dotyku. Przez zawartość olejków w składzie nie trzeba po jego zastosowaniu dodatkowo nawilżać ciała. Mój hit za niewielkie pieniądze.

Podkład Rimmel Match Perfection  w odcieniu 101 Classic Ivory

Moje odkrycie wakacji. Zamówiłam tester innego koloru na kosmetykach z ameryki i bardzo mi się ten podkad spodobał. Dobrze dopasowuje się do koloru skóry i wygląda na niej naturalnie, promiennie. Nie można dzięki niemu osiągnąć efektu maski. Jest miłą odskocznią od Loreal True Match, ponieważ ma zupełnie inne wykończenie – jest ono bardziej świetliste, mokre. Całkiem nieźle kryje a do tego udało mi się kupić go zawrotną cenę 8,19 złotego na promocji w Rossmannie. Ostatnią butelkę złapał dla mnie Mateusz 😀

Perfumy Versace Bright Crystal
Zdecydowanie ulubione perfumy sierpnia. Towarzyszyły mi przy wszystkich większych wyjściach. i dzięki nim czułam się pewna siebie. Flakon jest piękny a zapach uzależnia. Jest słodki, ale ma w sobie coś świeżego i kwaskowatego. Długo utrzymuje się na mojej skórze, a na ubraniach potrafi przetrwać kilka dni. Znam go od lat, miłość przeszła z mamy na mnie 😀 Gdy skończy mi się ta buteleczka, na pewno trochę od niego odpocznę i wrócę po kolejną 😀
Znacie któregoś z moich ulubieńców? Macie coś godnego polecenia, co u Was sprawdziło się w poprzednim miesiącu?
Pozdrawiam :3