Browsing Tag

Too Faced

PODSUMOWANIE MIESIĄCA

PODSUMOWANIE STYCZNIA 2018 | M.A.C. | VERSACE | TOO FACED | BRAK SESJI

11 lutego 2018
PODSUMOWANIE STYCZNIA 2018 | M.A.C. PLEASE ME | VERSACE ROS POUR FEMME | TOO FACED SWEET PEACH | RDZA MAŁECKI 1

Cześć!

Podsumowanie stycznia jest pierwszym wpisem, który piszę już z kokpitu WordPressa, czyli własnego hostingu. To dla mnie spora zmiana i duże wyzwanie, na pewno opowiem Wam o tym więcej za kilka tygodni. Dziś chciałam przytoczyć Wam moją opinię na trzech kosmetyków, które skradły moje serce – pomadki M.A.C. Please me, palety cieni Too faced Sweet Peach oraz perfum Versace Eros Pour Femme. Poza tym wspomnę jeszcze o książce, którą pochłonęłam w dwa wieczory, a mowa tu o „Rdzy” Jakuba Małeckiego i o wciągającym serialu – Mindhunter. Zapraszam.

PODSUMOWANIE STYCZNIA 2018 | M.A.C. PLEASE ME | VERSACE ROS POUR FEMME | TOO FACED SWEET PEACH | RDZA MAŁECKI 2

Czytaj dalej

Uncategorized

ULUBIEŃCY | MARZEC 2017 | IONIKA PADDLE BRUSH | TOO FACED | LA ROCHE POSAY

7 kwietnia 2017
szczotka ionika paddle brush paleta Too Faced Chocolate Bon Bons krem La Roche Posay Effaclar H

Hej!
Parząc na kalendarz nadal nie mogę zdać sobie sprawy z tego, że marzec już minął, a kilka dni temu powitaliśmy kwiecień. Przez ogrom pracy, jaką miałam w ubiegłym miesiącu, ciągłe bieganie, zajęcia do późna, kolokwia straciłam rachubę czasu, na szczęście już się odnalazłam.
Zapraszam Was na post o ulubieńcach – tym razem oprócz kosmetyków znalazł się wśród nich jeszcze jeden gadżet. Będę mówić o szczotce Ionika Paddle Brush, palecie Too Faced Bon Bons i kremie do twarzy La Roche Posay Effaclar H. Jesteście ciekawi jaka jest moja opinia na temat tych produktów – koniecznie przejdźcie dalej 😀

krem La Roche Posay Effaclar H szczotka ionika paddle brush paleta Too Faced Chocolate Bon Bons

szczotka paddle brush ionika
  • IONIKA PADDLE BRUSH, PNEUMATYCZNA SZCZOTKA DO WŁOSÓW
O ile od dawna nie nazywam siebie „włosomaniaczką”, tak włosy nadal są dla mnie ważnym elementem mojego wizerunku. Staram się wkładać choć trochę zaangażowania w ich pielęgnację, dlatego zaczął smucić mnie fakt, że mimo braku farbowania, stosowania lakierów, kosmetyków do stylizacji i alkoholu moje końce szybko (po podcięciu) rozdwajały się i delikatnie łamały. Zaczęłam szukać winowajcy – zaczęłam od kosmetyków, skończyłam na… Tangle Teezerze.
Przerzuciłam się na szczotkę z włosia naturalnego, ale szukałam czegoś, co pozwoli mi szybko rozczesać nawet głębsze warstwy włosów, będzie łatwe do utrzymania w czystości i nada się do wczesywania masek czy odżywek. Dzięki dziewczynom z facebookowej grupy Mateusz upolował dla mnie Święty Graal, czyli Paddle Brush od Ionika 😀
 szczotka ionika paddle brush
Szczotka jest masywna, dobrze wykonana, ma ciekawe plecki, a poduszka i
igiełki są na tyle miękkie i dobrze ze sobą współpracują, że nie ma tu
mowy o jakimkolwiek podrażnieniu skalpu.
Szczotka nie szarpie włosów a
dzięki okrągłym główkom nie niszczy końców – od kilku miesięcy nie
używam TT i zauważyłam zmianę w ich kondycji. Z tego co wiem za granicą
kosztuje kilkadziesiąt dolarów, a u nas, w Tk Maxxie można kupić ją za 
27 złotych. Jednym zdaniem – nic tylko brać 😛

paddle brush ionika szczotka

krem La Roche Posay Effaclar H

  • LA ROCHE POSAY EFFACLAR H, SPECJALISTYCZNY KREM NAWILŻAJĄCY DO SKÓRY TRĄDZIKOWEJ
Produkt niedoceniany przez wiele dziewczyn o podobnej skórze. Dyskwalifikują go przez to, że niedokładnie czytają wszystkie etykietki. Nie jest to krem do codziennego stosowania przez osoby ze skórą mieszaną czy tłustą. Nie nadaje się pod makijaż, bo powoduje, że skóra się błyszczy. Może przyczynić się do powstawania wyprysków i zaskórników, jeśli będziemy stosować go w nadmiarze. 
Dlaczego więc tak bardzo go lubię? Jest to krem specjalistyczny, przeznaczony dla osób przechodzących kuracje dermatologiczne ingerujące w naturalną barierę lipidową naszego naskórka. Ten krem ma za zadanie wspomóc jej odbudowanie i nie dopuszcza do dodatkowej utraty wody – to właśnie dlatego pozostawia na twarzy lekko błyszczący film. Stosuję go na noc mniej więcej 3 razy w tygodniu i potrafi zdziałać cuda. Nawilża i natłuszcza odwodnioną skórę, sprawia, że jest ona jędrna, napięta i, co najważniejsze, ukojona. Podrażnienia znikają w ciągu kilku godzin, a skóra staje się miękka – aż ma się ochotę ją pogłaskać 😛 Latem będę sięgać po coś lżejszego, ale częściej. Jesienią na pewno znajdzie się w mojej kosmetyczce 🙂

paleta Too Faced Chocolate Bon Bons



  • TOO FACED CHOCOLATE BON BONS, PALETA CIENI DO OCZU

Mam tę paletkę w swojej kolekcji od dłuższego czasu, dostałam ją od chłopaka na walentynki – co ja mogę powiedzieć – jest to wymarzony prezent, nawet wyglądem idealnie wpasował się w ten cukierkowy klimat 😛 Na początku rzadko po nią sięgałam, bo nie byłam przekonana do mojego wydania z delikatną szminką na ustach i mocniejszym makijażem na oku – wolę odwrotną o 180 stopni opcję 🙂
Kilka tygodni temu zakochałam się w niej na nowo – nie dość, że pachnie czekoladą, to jest tak dobrze napigmentowana, że makijaż oka wykonuje się w kilka chwil – nawet taki laik jak ja umie sobie z nią poradzić. Cienie, szczególnie matowe, lekko się osypują, pewnie dlatego, że mają dość kremową formułę i na pędzelek trafia dość spora ich ilość. Na moich tłustych, opadających powiekach trzymają się cały dzień – nie wierzyłam, że kiedyś napiszę podobne zdanie 😛 Na zdjęciu niżej możecie zobaczyć jedne z moich ulubionych kolorów 🙂

Too Faced paleta Chocolate Bon Bons
 
swatche paleta Too Faced Chocolate Bon Bons
(Od lewej: Sprinkles, Molasses Chip, Cafe au Lait)

Podobają Wam się moi ulubieńcy? Jakie plany macie na weekend?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

WARSZAWSKIE ZAKUPY | Teraz mam szlaban – naprawdę :D

22 marca 2016
To nie brudne paznokcie, to zniszczenia po Semilacach :C Jednak hybrydy NeoNail lepiej się u mnie sprawdzają :C

Hej!
Tak tak, wiem… Obiecywałam sobie, że nie kupię już nic na zapas 😛 Jadąc do Bydgoszczy i Warszawy miałam w planach tylko zakup lakierów hybrydowych i akcesoriów to tego manicure, ale wiecie jak to jest – promocje kuszą 😀 Jeśli jesteście ciekawi, co ciekawego udało mi się kupić – zapraszam do czytania!
Na początek zakupy paznokciowe. W Rossmannie znalazłam sondę do ozdabiania paznokci za niecałe 9 złotych. Ostatnia sztuka leżała sama w szafie Wibo i szkoda było jej nie wziąć 😛 Jeszcze nie miałam okazji jej testować, ale myślę, że może fajnie sprawdzić się przy wykonywaniu kropeczek albo niezbyt skomplikowanych zdobień na pazurach.
W prawym górnym rogu możecie zobaczyć 2 efekty syrenki – kupione na stoisku NeoNail. Wybrałam zielony i niebiesko-fioletowy. Jak na razie używałam tylko drugiego rodzaju, ale na paznokciach prezentuje się naprawdę fajnie 😀 Mamie tak się spodobało, że pewnie na dwóch rodzajach się nie skończy. Pyłek kosztował 7 zł za sztukę. Na środku widać (a właściwie nie za bardzo) wzornik.

Klipsy do ściągania hybryd dorwałam w Hebe za 11 złotych – to nawet taniej niż w internecie – tu za 10 sztuk płacimy 22 zł, a cena regularna w drogeriach internetowych krąży w granicach 30 zł.

Najdroższymi z tej paczki okazały się oczywiście lakiery 😀 Po Semilacu (którego użyłam raz :C) zaczęły mi pękać i łamać się paznokcie, więc stwierdziłam, że nie będę inwestować w ich hybrydy. Na moich paznokciach zdecydowanie lepiej trzymają się te z NeoNail. Nie powodują zniszczeń, nie odpryskują, dobrze się trzymają. Miałam kupić dwa kolory, ale ostatecznie wybrałam jeszcze trzeci.
W mojej kolekcji brakowało koloru nude – Natural Beauty – wzięłam więc bardzo jasny, różowo-beżowy kolor, który jest w pełni kryjący. Drugim, również klasycznym lakierem jest krwista czerwień – Sexy Red. Trzeci lakier to podobno hit – jest to odcień odpowiadający kolorowi roku zaproponowanemu przez Pantone. Acapulco, bo o nim mowa to przepiękny, mleczny błękit z domieszką liliowego koloru. Lubię niebieskie paznokcie, więc nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Każdy z lakierów kosztował 27,90 zł, a ich pojemność to 6 mililitrów. 

Na Facebooku wspominałam Wam, że niestety dzień kobiet musiałam świętować sama – Mateusz pracował, a ja nie miałam jak do niego pojechać. Muszę jednak przyznać, że chociaż wiedziałam, co dostanę, to byłam w szoku 😀 Co prawda dołożyłam się trochę do tego upominku, bo Dzień Kobiet to nie urodziny, ale jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. Mogę skreślić  z mojej whislisty jedną pozycję 😀
Standardowo mogłam wybrać sobie zestaw próbek, zdecydowałam się więc na róż z Sephory i perfumy – Liu Jo i Happy Moments od Tous. Wszystko było zapakowane w opakowanie prezentowe a w środku czekał na mnie zabawny liścik.

Główną sprawczynią całego zamieszania jest paletka Too Faced Chocolate Bon Bons. Odkąd zobaczyłam jej zdjęcie w zapowiedziach wiedziałam, że może być między nami miłość 😀 Zastanawiałam się nad tradycyjną, pierwszą wersją, ale wiele osób odradzało mi ją ze względu na gorszą formułę cieni. Już jej używałam i rzeczywiście jest fantastyczna! 😀 Może nawet uda mi się wykonać dla Was jakiś makijaż – najpierw muszę jednak się podszkolić, bo uważam, że mój level jest zbyt niski na publiczne pokazywanie efektów pracy 😛

Do Tigera poszłam tylko po mini pianki do kawy (8 zł), ale na półce znalazłam też gąbkę konjac. Słyszałam o nich wiele dobrego i postanowiłam wziąć jedną sztukę na próbę 😀 Nie była zbyt droga – kosztowała 10 złotych.

W Super Pharm zdecydowałam się na różany tonik do twarzy z Evree, o którym wiele już czytałam i mam nadzieję, że się u mnie sprawdzi. O żelu z Avene – Cleanace też krąży wiele pozytywnych opinii, więc wzięłam mniejszą, 200 mililitrową wersję. Oba kosmetyki udało mi się kupić na promocji -35%. Za tonik zapłaciłam około 13 złotych, a za żel 22.

Podczas dni Lifestyle w Super Pharmie Mateusz poświęcił się i pojechał kupić mi mój ulubiony krem Effaclar Duo [+] (w końcu udało mi się namówić go też na egzemplarz dla niego) i filtr przeciwsłoneczny Anthelios XL Żel – krem suchy w dotyku. Niestety wersja, którą mam obecnie, czyli w formie fluidu nie była dostępna, więc zdecydowałam się na ten. Za duet Mateusz zapłacił 62 złotych.

Ostatnim już zakupem był zestaw próbek kremów BB od Skin79. Firma znów uraczyła nas promocją, gdzie trzy7 mililitrowe opakowania zostały przecenione z 90 na 35 złotych. Przesyłka kosztowała 10 złotych. Dodatkowo dostałam kilka gratisów, które na pewno przetestuję 🙂


Któraś z rzeczy Wam się spodobała? Też macie tak, ze nie planujecie zakupów a potem „jakoś to samo tak wychodzi”? 😛
Pozdrawiam :3