Browsing Tag

Resibo

TRĄDZIK

AKTUALIZACJA TRĄDZIK | LUTY 2018

8 lutego 2018

Hej!

Obiecałam sobie regularnie wstawiać na bloga wpisy dotyczące mojego trądziku. Tak najłatwiej jest mi porównywać efekty mojej pielęgnacji i leczenia i sprawdzać, czy nie powinnam czegoś zmienić. Zastanawiałam się też nad tym, co ostatnio zaproponowałam we wpisie – czy powinnam zmienić formę tego podsumowania? Tym razem przygotowałam dla Was inny opis aktualnej pielęgnacji. Dajcie mi znać, czy to, jak teraz wygląda ten wpis Wam odpowiada, a jeśli nie – co powinnam dodać, lub zmienić 🙂 Będę wdzięczna! Zapraszam 🙂

KOSMETYKI PIELĘGNACJA

RESIBO | KREM ODŻYWCZY | PŁYN MICELARNY

24 stycznia 2018

Hej!

O moim zdaniu odnośnie naturalnej pielęgnacji na pewno macie już jakieś pojęcie – niejednokrotnie poruszałam ten temat na blogu. Lubię naturalne kosmetyki, ale zazwyczaj podchodzę do nich z rezerwą, ponieważ boję się, że mogą zaszkodzić mojej kapryśnej, trądzikowej skórze.
Z marką Resibo miałam już kontakt – pisałam o ich olejku do demakijażu, który swoją drogą bardzo przypadł mi do gustu. Dziś zapraszam na recenzję kolejnych dwóch produktów – kremu odżywczego i płynu micelarnego. Testuję je już prawie dwa miesiące – jak myślicie, polubiłam je, czy nie?

Czytaj dalej

Uncategorized

RESIBO | OLEJEK DO DEMAKIJAŻU | HIT CZY KIT?

14 marca 2017

Cześć!
To, że przeżyłam poniedziałek oznacza, że praktycznie rzecz biorąc mam już weekend 😛 Poniedziałki są zawsze najgorsze, mam wtedy najtrudniejsze przedmioty i od rana do wieczora siedzę na uczelni. Później jest już z górki, dlatego cieszę się, kiedy ten straszny dzień dobiegnie już końca.
Ostatnio mało na moim blogu jest recenzji różnych kosmetyków, więcej było kolorówki, niż pielęgnacji, a to przecież do mnie nie podobne 😛 Chciałabym więc zaprosić Was dziś na nadrabianie kosmetycznych zaległości i moją recenzję słynnego już olejku do demakijażu od Resibo. Ciekawi Was, czy zrewolucjonizował mój wieczorny, pielęgnacyjny rytuał? A może interesuje Was jak taki kosmetyk sprawdza się na skórze skłonnej do zapychania i niedoskonałości? Jeśli tak – koniecznie przejdźcie do dalszej części wpisu 🙂

Obietnice producenta
Olejek doskonale oczyszcza skórę twarzy. Dlaczego? Ponieważ oleje
najlepiej rozpuszczają inne oleje, czyli sebum, a także produkty do
makijażu i zanieczyszczenia. Natomiast specjalne włókno ściereczki
dokładnie je pochłania i usuwa.
Jak to się dzieje, że olejek dobrze współgra zarówno ze skórą suchą, jak
i tłustą? Skóra twarzy posiada naturalną warstwę hydrolipidową, dzięki
której jest zabezpieczona przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi.
Oczyszczając skórę każdego dnia naruszamy warstwę ochronną – cera sucha
jest jeszcze bardziej odwodniona, natomiast tłusta broni się produkując
jeszcze więcej sebum.
Jak działa olejek? Olejek odżywia skórę suchą,
nawadnia i dostarcza jej brakujących składników odżywczych. Twarz staje
się gładka, miękka, zmarszczki i zaczerwienienia są mniej widoczne, a
uczucie ściągnięcia zlikwidowane. Przy cerze tłustej olejek reguluje
pracę gruczołów łojowych, dobrze ją oczyszcza oraz działa
antybakteryjnie.
Największą różnicę zobaczysz rano – przy regularnym
stosowaniu twarz staje się wypoczęta, świeża i naturalnie promienna.
Olejek do demakijażu – Resibo kosmetyki organiczne – naturalne zdrowe
kosmetyki.

Opakowanie

Opakowania wszystkich kosmetyków Resibo są bardzo podobne i nawiązują do natury. Brązowe tuby, w które są zapakowane przynoszą na myśl ekologiczne rozwiązania, które są bezpieczne dla środowiska. Zarówno na tubie, jak i opakowaniu olejku znajdziemy wszystkie najpotrzebniejsze informacje, takie jak sposób użycia i skład. Wewnątrz kartonika umieszczony jest też ręczniczek, który może służyć do ściągania olejku z twarzy, ja jednak nie używam go w tym celu. Pompka w buteleczce nie zacina się o dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. 
Produkt nawet po długim czasie użytkowania wygląda jak nowy, jest ozdobą kosmetyczki i ładnie prezentuje się na toaletce – to mi się podoba. W opakowaniu znajduje się 150 mililitrów cennego olejku.

Skład

Linum Usitatissimum Seed Oil (olej z pestek lnu, jest bogaty w fosfolipidy, które wchodzą w skład błon komórkowych, pośrednio pomagają więc w utrzymywaniu równowagi wodno-lipidowej, zawiera też dużą dawkę witaminy E, która nazywana jest witaminą młodości – wszystko dzięki jej przeciwutleniającym właściwościom), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron, bogaty w witaminy A i B6, flawonoidy, nienasycone kwasy tłuszczowe i minerałów; jest raczej dobrze wchłaniany przez skórę i nie stosowane w nadmiarze powinien dobrze się wchłaniać i nie pozostawiać tłustej warstwy), Crambe Abyssinica
Seed Oil
(olej abisyński, jest stosowany w celu nawilżania nawet najbardziej suchej skóry, redukuje zmarszczki, dobrze penetruje w głąb naskórka, dlatego jest olejem, który dobrze się wchłania), Persea Gratissima Oil (olej awokado, bogaty w witaminy A,B,D,E,H,K,PP, dobrze nawilża skórę i sprawdza się świetnie nawet na tej najbardziej wrażliwej), Tocopherol (tokoferol, czyli witamina E; ma ona właściwości silnie regenerujące i łagodzące podrażnienia, tak jak pisałam wyżej jest to witamina młodości, ceniona w kosmetyce), Leptospermum Scoparium
Branch/Leaf Oil
(olej manuka, wykazuje silne działanie antybakteryjne, jest polecany w pielęgnacji skóry trądzikowej), Parfum, Limonene (substancje zapachowe).
Jak widzicie – skład jest dość krótki, ale treściwy. Nie można narzekać tu na nadmiar zbędnych składników – wszystko, co zostało tu zawarte pełni jakąś rolę i nie można odmówić marce staranności w przygotowaniu kosmetyków. Jedyny komponent, który może stanowić zagrożenie dla alergików to substancje zapachowe, ale wiem, że nieczęsto zdarza się, żeby ktoś był uczulony na Limonene, który jest pochodzenia naturalnego. Mi skład bardzo się podoba i przyznam, że chciałabym zobaczyć podobne wśród kosmetyków innych firm.

Cena

150 mililitrów olejku wraz z ręczniczkiem kosztuje aktualnie 60 złotych. Mam jednak wrażenie, że pół roku temu, kiedy ja zamawiałam ten kosmetyk był on zdecydowanie tańszy. Sprawdzałam podsumowanie mojego zamówienia na MintiShopie i we wrześniu cena tego samego olejku wynosiła 50 zł. Szkoda, że w tak krótkim czasie podrożał o 20%, tym bardziej, że od dawna jest hitem… Moim zdaniem nie było to miłe posunięcie ze strony firmy.

Wydajność

Olejku używam już od 6 miesięcy i nadal trochę i go w środku zostało. Myślę, że może uda mi się go zużyć do końca marca. Uważam, że to świetny wynik i pozostało mi mieć tylko nadzieję, że kolejne kosmetyki tego typu okażą się podobnymi mocarzami w tej kategorii. Przeliczając cenę kosmetyku na miesięczne koszty wydaje się ona śmiesznie niska i bardzo mnie to cieszy 😛

Dostępność

Olejek do demakijażu Resibo dostępny jest w wielu drogeriach internetowych, a także na stronie producenta.. Słyszałam też, że można kupić go stacjonarnie w niektórych sklepach zielarskich/ekologicznych, czy np. w krakowskim Pigmencie (szkoda, że mam tak daleko do Krakowa :P). Dostępność jest dobra, chociaż swego czasu ciężko było go dorwać. Na szczęście, na dzień dzisiejszy, nie ma z tym większych problemów.

Moja opinia

Długo po premierze wstrzymywałam się z zakupem olejku do demakijażu. Wydawało mi się, że moja mieszana skóra, dodatkowo trądzikowa, która przestała tolerować duże stężenie olei w pielęgnacji, tylko się po wprowadzeniu takiego kroku zbuntuje. Czekałam więc cierpliwie na jakieś szersze opinie na jego temat, szczególnie od osób borykających się z różnymi problemami dermatologicznymi.
Po kilku tygodniach spotkałam się praktycznie z samymi pozytywnymi opiniami na temat tego kosmetyku, dlatego ostatecznie zamówiłam go we wrześniu – wtedy, kiedy skończyły mi się inne kosmetyki do demakijażu oprócz płynu micelarnego. 
Olejek Resibo stosuję w pierwszej kolejności wieloetapowego oczyszczania skóry mojej twarzy. Zwilżam twarz wodą, żeby produkty w niej rozpuszczalne miały szansę zostać usunięte, a następnie masuję przez chwilę twarz olejkiem. Aby cieszyć się dobrymi efektami wystarczy jedna pompka olejku – doskonale radzi sobie ze zmyciem nawet bardziej opornej kolorówki (np. tuszu So Couture). Później zmywam olej płatkami nasączonymi płynem micelarnym, a jako zamknięcie procesu oczyszczania myłam twarz żelem Lipikar Surgras i pryskałam ją tonikiem. Takie dokładne mycie pozwoliło mi na dokładne usunięcie makijażu, resztek sebum i innych zanieczyszczeń, a także nie zmieniało pH mojej skóry i nie naruszało bariery lipidowej naskórka.
Jak zmieniła się moja skóra po kilku miesiącach zmywania makijażu olejami? Na pewno jest mniej reaktywna i mniej zaczerwieniona. Mam zdecydowanie mniej zaskórników, szczególnie na policzkach. Suche skórki pojawiają się znacznie rzadziej, ponieważ kosmetyki, których teraz używam nie ingerują tak mocno w to, co dzieje się na skórze. Nie zauważyłam poprawy w kwestii czasu gojenia się niedoskonałości, ale wiem na pewno, że olejek ten przyczynił się do powolnego procesu blednięcia przebarwień. 

Czy kupię ponownie? 

 

Cieszę się, że sięgnęłam po olejek do demakijażu Resibo, ponieważ pomógł mi w walce o piękną skórę. Jest ona teraz o wiele dokładniej oczyszczona, niż kiedyś, a dodatkowo nie pojawiają się na niej suche skórki – przynajmniej nie tak licznie, jak miało to miejsce kilka miesięcy temu. Polecam Wam ten olejek, mimo tego, że ostatnio jego cena wzrosła. To kosmetyk warty uwagi, jeden z najlepszych, jakie miałam ostatnio okazję używać 🙂

Stosujecie olejki w demakijażu swojej skóry? Co sądzicie o takim sposobie usuwania make-upu?
Pozdrawiam 😀

Uncategorized

ULUBIEŃCY WRZEŚNIA | GOLDEN ROSE | RESIBO | INSIGHT

4 października 2016

Hej dziewczyny!
Pierwszy już za nami, września prawie nie pamiętam 😛 Składał się głównie z wyjazdów i powrotów, przeprowadzek, przenoszenia rzeczy i załatwiania spraw na uczelni. Miałam wiele planów – między innymi powrót do nauki języka, ale jakoś nie mogłam się do tego zebrać i moje starania skończyły się siadaniem do książek zaledwie przez kilka dni.
Wczoraj zaczęłam zajęcia i mam nadzieję, że po kilku tygodniach na tyle zaznajomię się z uczelnią, że będę wychodzić na ćwiczenia mniej spięta i zestresowana 😛 Od dzisiaj wprowadziłam też harmonogram, żeby łatwiej było mi planować i publikować posty – od października będą się one pojawiały 3 razy w tygodniu – we wtorki, czwartki i niedziele – zawsze o 15. Mam nadzieję, że ułatwi to Wam komunikację ze mną i łatwiej będzie Wam tu wracać 🙂
Jeśli jesteście ciekawi, jakie były moje ulubione kosmetyki we wrześniu – zapraszam dalej 🙂 Będę mówić o Golden Rose, Resibo, Insight.

  • Golden Rose Velvet Matte Lipstick w odcieniu 39
Szukałam kolejnego nudziaka, który wpisałby się w moje gusta – musi być delikatnie różowy, niezbyt jasny i ciepły. Poprosiłam Panią ze stoiska i doradzenie mi, jaki odcień mógłby mi pasować – zaproponowała mi coś z nowych kolorów, które pojawiły się w tej gamie niedawno. 
39 to jasny, brudny róż, który niezwykle naturalnie wygląda na ustach. Pomadkę polubiłam za to, że długo utrzymuje się na moich ustach i nie wysusza ich przy tym. Skóra moich warg jest ostatnio wrażliwa i szybko ulega podrażnieniom :C Udało mi się upolować na promocji i zapłaciłam za nią tylko 9,90 zł. Znów nie pokazywałam Wam żadnej kolorówki w recenzji, więc może ta będzie następnym kosmetykiem, który wyląduje na blogu? 🙂 Kto wie? 😀

  • Resibo, olejek do demakijażu
Dwuetapowy demakijaż jest jednym z kroków mojej wieczornej pielęgnacji. Na początku używałam zwykłych olei, których moja skóra nie tolerowała –  konopnego, arbuzowego. Kiedy je zużyłam chciałam wypróbować coś przeznaczonego do demakijażu i jako pierwszy kosmetyk tego typu postanowiłam wypróbować słynny już olejek z Resibo.
Nigdy tak łatwo nie pozbywałam się makijażu z mojej twarzy. Tusz do rzęs rozpuszcza się w sekundzie, ja nie muszę czekać, trzeć, dociskać, bawić się tysiącem wacików. Ma przyjemny zapach i jest bardzo wydajny. W połączeniu z żelem do mycia skóry sprawia, że jest ona dobrze oczyszczona, a ilość zaskórników na nosie i policzkach zredukowała się do minimum. Olejki do demakijażu to hit mojej pielęgnacji – myślę, że będą mi towarzyszyły jeszcze przez długi, długi czas 🙂

  • Insight, Loss Control, szampon do włosów wypadających
Nigdy nie lubiłam inwestować dużych pieniędzy w szampony czy żele do mycia ciała – uważam, że każdy działa podobnie. Niestety moje włosy i skóra głowy zbuntowała się i zaczęła szybciej przetłuszczać się po szamponach Alterry. Stwierdziłam, że pewnie przyczyną tego zjawiska jest fakt, że  stosuję je już zbyt długo i moja skóra się do nich przyzwyczaiła.
Chcąc coś zmienić nadal pozostałam w temacie rozsądnych cen i dobrych składów. Wybór padła na Insight i już wiem, że dobrze wybrałam. Chciałam sięgnąć po wersję do włosów przetłuszczających się, ale niestety nie było go w ofercie sklepu, na którym składałam zamówienie. Wybrałam więc szampon przeciwdziałający wypadaniu. Ma wygodne opakowanie z pompką, 500 mililitrów kosztuje 36 złotych. Świetnie oczyszcza skórę głowy i włosy, delikatnie ją chłodzi, ponieważ zawiera mentol. Nie zauważyłam zmniejszenia wypadania, ale uważam, że to nie szampon, który trzymamy na włosach zaledwie kilka minut ma sprawiać, żeby włosy przestały w końcu wypadać. Zapomniałam jeszcze dodać, że mimo tego, że nie zawiera SLS czy SLES bardzo dobrze się pieni.

Znacie moich ulubieńców? Jakie kosmetyki towarzyszyły Wam najczęściej we wrześniu?